ekos
10.01.11, 17:27
ja tak dłużej już nie mogę
miałam własnie wyjeżdżać z domu, gdy się okazało, że samochód padł
w te pędy prosić ojca o pożyczenie auta i już wiem, że się spóźnię
pędzę z zawrotną prędkością, podjeżdżam pod szkołę a tam istne szaleństwo - szpilki nie ma gdzie wsadzić a co dopiero zaparkować samochód - parkuję dwie ulice dalej i biegnę, bo mam już 5 minut spóźnienia
mijam starsze koleżanki córki i rówieśników a każdy uprzejmie mi donosi, że J. już ryczy, płacze itp.
ona ma prawie 8 lat a nie pomagają żadne rozmowy, tłumaczenia
na moje pytanie "co w tym twoim rozumku kazało Ci myśleć,że nie przyjdę" potrafi jedynie odpowiedzieć, że te łezki to tak same jej zaczęły kapać
niestety jeszcze przez pół roku mam obowiązek osobistego odbioru córki ze szkoły ale nie wiem jak to przeżyć