Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy)

27.02.11, 11:54
Jako mama jestem swiadkiem takich samych wydarzen w przedszkolu dziecka jak przed wielu laty w moim przedszkolu: Dziewczynka zdominowala grupe - co dziwne i dziewczyny i chlopcow - kazdy chce sie z nia bawic. Ma cos w sobie, dzieci chca sie z nia bawic, ale nie jest to dobre dziecko. Jest egoistyczne i bywa okrutne - potrafi odtracac i ignorowac dzieci bez wyraznego powodu, takie "widzi mi sie". Tak bywalo gdy chodzilam do przedszkola - pamietam, ze nie zawsze udawalo sie wkupic w laski tej ksiezniczki i gdy np przyszlo sie do przedszkola pozniej, to grupa do zabawy bya juz uformowana i nie mozna bylo sie wlaczyc do wspolnej zabawy. Panie nie ingerowaly, rodzice tez nie. Byly to inne czasy i nikt sie takimi rzeczami nie przejmowal, bo ludzie mieli wieksze zmartwienia.
To przykre wspomnienie odzylo gdy moja corka znalazla sie w podobnej sytuacji. Co gorsza, ta osoba ktora ustala reguly gry w grupie, jest dziewczynka, z ktora dawniej czesto sie spotykalysmy poza przedszkolem, teraz mniej. Tym bardziej mojej corce jest przykro, ze nie zawsze moze sie bawic w grupie wybrancow. Nie musze chyba pisac, ze mi jest jeszcze bardziej przykro bo rozumiem przez co przechodzi moje dziecko.
Jak z nia rozmawiac, jak pokierowac sprawa aby nie nastawic jej zle do dawnej kolezanki, ale jednoczesnie pomoc jej poradzic sobie z tym problemem? Powiem szczerze, ze nie wiem, moze dlatego ze to jest jakby nadal moj, nierozwiazany problem...
    • asia.sthm Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 27.02.11, 12:29

      Czesc.
      Nie ma innego wyjscia jak dokladnie to co napisalas przedstawic paniom przedszkolankom. Najlepiej dwom, trzem na raz, jednoczesnie. Napewno, jesli nie wszystkie, to ktoras to zauwazyla. Do ciebie nalezy tylko utwierdzenie sie , ze podejma wspolna strategie.

      Powodzenia.
    • kanna Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 27.02.11, 13:44
      Dokładne, jedyna droga jest głośne nazwanie przez panie przedszkolanki tego, co dziewczynka robi i powiedzienie, ze to nie ok, i tak nie wolno.
      • aurii4 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 03.03.11, 11:01
        tez mam córe i boję się troche takich sytuacji ale to dopiero przedemną, wydaje mi się, że wiara w pedagogiczne zdolności pań jest złudna, jesli nawet porozmawiasz z nimi to ich reakcja może się ograniczyć do jednorazowego zwrócenia uwagi a dalej niech sie dzieje co chce, oczywiście mimo to taka rozmowa jest potrzebna ale nie wiązałabym z nią jakiś wielkich nadzieji. Uważam, że powinnaś porozmawiać z corką, podbudować jej poczucie wartości, zapytać czego ona oczekuje czy bardzo zależy jej na zabawie w takiej grupie, co czuje w związku z ta sytuacją i zaproponować, że kiedy znajduje sie poza taką grupą może poszukać innych dzieci do zabawy być może stworzyć wlasną grupę ale otwartą na innych nowych zainteresowanych.
      • agazuchwa Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 05.03.11, 06:44
        ale, co ona tak naprawdę robi? wybiera sobie dzieci z którymi się bawi? tak? to formalnie co w tym złego? co taka pani miałaby zrobić? kazać im włączyć do zabawy dodatkową osobę? w tym przypadku twoją córkę? choć rozumiem twoje uczucia...chyba by sie to nie udało, bo dzieci chyba mają prawo wybierać przyjaciół?
        u mojego synka w grupie też jets, tym razem chłopczyk, który ma mnóstwo (róznych) pomysłów i jest baardzo porządany tomek na początku był wybrańcem, potem (moim zdaniem) został odrzucony, żal mi go było (choć on twierdził, że to on nie chciał się bawić z tym chłopcem - bo tamten jets niegrzeczny, po humorze widziałam że to nie tak, ale nic nie zrobisz..teraz odnalazł sie poza grupą łobuzów ( bo to łobuzerka byławink co tu kryć i jakoś jest
        nawte się z dziewczynami bawi choć "tamta" grupa głównie biła dzeiwczynki ( i też się dziwiłam, że pani mnie nie wzywała jak dziecko mi opowiada , że się bawili w bicie dziewczyn
    • makurokurosek Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 04.03.11, 10:03
      Kwestia w jakie grupie wiekowej ma miejsce taka sytuacja, druga sprawa sa ludzie którzy mają coś w sobie, sa urodzonymi przywódcami i to jest ich cecha charakteru. Często cechy i zachowania które są niepożądane w wieku dziecięcym są bardzo pożądane u osoby dorosłej. Według mnie rozwiązaniem nie jest ani karcenie, ani stopowanie przywódcy ale rozmowa ze swoim dzieckiem, pokazanie że na tej dziewczynce świat się nie kończy, że niema niczego złego w byciu obok.
    • ola33333 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 06.03.11, 08:31
      moze postarajcie sie wzmocnic kontakt z innymi dziecmi w grupie, moze sa jakies sympatyczne dziewczynki, kandydatki na przyjaciolke, ktore warto zaprosic do domu?

      Gdyby cora miala przyjaciolki w grupie, to byloby jej na pewno lzej, bo mialaby sie z kim bawic.

      W sumie panie w grupie powinny umiec wciagac wszystkie dzieci do zabawy, ale niestety nie zawsze tak jest.
    • tijgertje Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 06.03.11, 09:28
      Rozumiem jak ty, czy twoja corka mozecie sie cuc, ale nie rozumiem, co w tym przypadku ta mala robi zle? Nie chce sie bawic z wszystkimi dziecmi? Z tego co piszesz, rozumiem, ze nie bawi sie tylko i wylacznie z mala, zawsze ta sama grupka dzieci. tylko w takim wypadku moznaby jakois ingerowac. Dzieci tak jak dorosli jednych lubia, innych nie, z ta tylko roznica,z e maluchy sa szczere i nie bawia sie w udawanie. Pewnie, ze odrzucenie mzoe zabolec, ale w tej sytuacji wydaje mi sie,z e powinnas odsunac na bok wlasne wspomnienia i uczucia i nauczyc dziecko, ze nikt nie ma obowiazku bawic sie codziennie z wszystkimi, nikt nie musi wszystkich lubiec. co byc powiedziala na odwrotna sytuacje, wyobraz sobie, ze ktos sie uczepi twojego dziecka i bedzie oczekiwac, ze twoja corka MUSI sie z nim/nia codziennie bawic, bo inaczej jest wredna? Mysle,z e rozsadniejsze w tej sytaucji jest nauczenie dziecka radzenia sobie z emocjami i zrozumienia, ze kazdy ma prawo do wyboru z kim sie chce w danej chwili bawic. To, ze dzisiaj sie razem nie bawia nie oznacza, ze za kilka dni nie beda przyjaciolkamiwink
      • carmelaxxx Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 06.03.11, 10:18
        mysle ze tamta dziewczynka w posredni sposob decyduje kto jest fajny a kto nie, czyli jesli ona decyduje ze suie z kims nie bawi to inni ida za jej przykladem. W sensie tamta dziewczynka nie widzi ze cos zlego robi ale dzieci ida jej wzorem i daltego to ogolnie srednio fajnie wyglada. Czyli jedym slowem jesli ona kogos odrzuca, odrzuca tego kogos tez cala grupa.
        • babielato_only Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 06.03.11, 23:42
          carmelaxxx - jest tak jak piszesz, dokładnie. Dzięki za odpowiedzi i pomysły. Z paniami rozmawiać nie ma sensu, w tym roku mamy ciągłe zmiany i zastępstwa, tak więc nie ma nikogo kto by te dzieci dobrze znał, a przede wszystkim komu by zależało.
          Córka ma 6 lat, tłumaczę jej, że powinna się bawić z wszystkimi, ale mało ma udaną grupę w tym roku i wierzę, że czasem po prostu nie ma się z kim bawić jeśli nie trafi do grupy tej dziewczynki.
          Ja też mam ciężki orzech do zgryzienia, bo z jednej strony żal mi swojego dziecka, a z drugiej - nie lubię tej dziewczynki i jak widzę jej aroganckie zachowania to aż mam ochotę zwrócić jej uwagę. Nie wiem co w niej jest, ale mimo, że zachowuje się jakby wszystkich (dzieci i dorosłych) miała w głębokim poważaniu, to dzieci do niej lgną.
          Ja nie chcę aby i moja córka skakała przy niej jak małpka (tak to mniej więcej wygląda), ale jak to zrobić - przecież nie będę jej tłumaczyć, że tamta jest niedobra i że lepiej już zachować godność i bawić się samej w najgorszym wypadku.
          • rene1311 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 12.03.11, 09:25
            Dobrze wiem o czym piszesz, u mojej córki w grupie też jest taka dziewczynka - taki autorytet dla dzieci. który wyznacza reguły gry.A moja córka też za nią biegała, prosiła o zabawe, próbowała się zaprzyjaźnić.Ale co co gorsza ta dziewczynka jest dość cwana i postępuje bardzo brzydko.Przykład: dokucza i przezywa w kącie moja córkę, a kiedy ta jej coś sie odgryzie leci do pani i mówi że moja córa do niej brzydko mówi - pani jej wierzy i zawsze to moja dostawała kary.A kiedy moja poszła raz na skargę do pani że tamta zaczyna to potem została przez tą dziewczynkę obwołana "skarżypytą"i powiedziała wszystkim koleżanką żeby sie znia nie bawiły....Też żal mi było strasznie córki, ale jak pytałam pani to ona niby nic nie widziała takiegoi że to moja córka jest konfliktowa i lubi dominować i stąd te konflikty.Aż raz przez przypadek spotkały sie poza przedszkolem i jak sobie pobserwowałam jak ona się zachowuje to mi aż sie w brzuchu przewracało, traktuje moją jak gorszy gatunek.Każe do siebie mówić zdrobniale, a jak moja powiedziała do niej normalnie, tak jak ma na imię to nakrzyczała na nią że przyjdzie jej mama i zrobi porządek bo do niej tak sie nie mówi!!!!no i wtedy już nie wytrzymałam, poszłam do pani i powiedziałam że jeśli nie zwróci na to uwagi to ja naucze moją córkę sie bronić bo nikt nie bedzie robił z niej popychadła i żeby nie miała pretensji jak pewnego razu moja córka odpłaci się tym samym koleżance i bedzie jakaś awantura.Do tej pory mówiliśmy jej żeby ignorowała tą koleżankę i nie dała się sprowokować i na tak robiła.Po rozmowei z pnią tnz od jakiś dwóch tygodni narzie jest spokój.Zobaczymy co bedzie dalej....
            • mmala6 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 12.03.11, 10:45
              okropne to co piszesz o zachowaniu tej dziewczynki. Z drugiej strony to nie jej wina. Mamuśka pewnie byłaby zadowolona że ma taką 'słodką księżniczkę'.

              najlepszy sposób na taką 'księżniczkę' to zbiorowa ignorancjawink w przedszkolu to raczej nie przejdzie, z jakiegoś powodu jest wielbiona i trudno aby oczerniać ją w oczach dziecka. Poza tym...księżniczka to też dziecko, tylko rodzice coś schrzanili i mała uważa się za pępek świata.
              Mój syn kiedyś narzekał że jakiś tam chłopiec nie chce się z nim bawić a on go tak lubi. Było mu bardzo przykro, rozmawiałam z nim kilka razy, starałam się wytłumaczyć, że nie zawsze jest tak, że wszyscy nas lubią i chcą się z nami bawić. Że warto skupić się na tych dzieciach, z którymi zabawa jest wesoła i przyjemna, która nas nie biją i nie lekceważą. Że mamusia i tatuś też nie 'bawią się' ze wszystkimi a tylko z tymi, którzy nas lubią. Przećwiczyliśmy scenki, żeby synek wiedział jak się zachować. Poradził sobie, potem coś o tym koledze wspominał ale bez emocji. Ja go wręcz zachęcałam do oddawania pięknym za nadobne, w obronie własnej tylko i jedynie.
              Myślę, że warto tu wzmocnić poczucie własnej wartości dziecka, bo ono ocenia siebie przez widzimisię koleżanki i to jest bardzo przykre. Królewna nie chce się ze mną bawić, więc jestem beznadziejna. Warto wskazać mocne strony, pokazać inne fajne dzieci o których nasze dziecko 'zapomniało', pokazać co robi super (malowanki, wycinanki czy coś innego).

              • rene1311 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 14.03.11, 11:13
                Masz rację-bardzo ważne jest poczucie włsnej wartości.Niestety moja córka nie ma go zbyt mocnego, a do tego jest bardzo wrażliwa a dzieci potrafią to wykorzystać perfidnie.Pracujemy nad tym, nad pewnością siebie i dystansem do niektorych rzeczy bo jak wiadomo takich przykrych sytuacji bedzie w życiu sporo i chodzi o to żeby umiała sobie z nimi radzić, a kiedy trzeba to nie dała sobie w kasze dmuchać mając jednicześnie szacunek do ludzi i świat - kurcze strasznie to trudnesad
            • camel_3d Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 16.03.11, 15:50

              > i to ja naucze moją córkę sie bronić bo nikt nie bedzie robił z niej

              wiesz to ma tez dobre strony..zaobserwowalem u mojego malucha...bujal sie na"bujaku"...starszy chlopiec 5 lat (moj ma 2 i 5 m) krzyczal ciagle na niego. widac, ze maly mial stracha, bo tamten wieksz. tez wlasnie ustalal warunki "zabawy"..twarza w twarz..wiec maly ze strachu troche..zlapal go za wlosy i sprowadzil do samego parteru..tamten zaczal plakac..pusicl..znow zaczal krzyczec wiec maly go znow do parteru.. na drugi dzien mama tamtego powiedzial, ez moj maly jejs synka za wlosy pociaglna i go bardzo wieczorem bolalo. Na pytanie czy tez powiedzial, dlaczego tak bylo odpowiezdial, ze on sie chcial bawic bijaczkiem. Tylko problem ze ja przy tym bylem i widzialem jak to "chcenie" wygladalo. Pzoniej zreszta popchnal 3 latak, ktory spadl na plecy z 40cm klocka.
              Wiec bronienie sie ma swoje dobre strony..mozna co prowada byc zre zrozumianym..ale nie wazne..ma sie przynajmniej dzika satysfakcje smile
          • tijgertje Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 16.03.11, 20:47
            babielato_only napisała:
            Córka ma 6 lat, tłumaczę jej, że powinna się bawić z wszystkimi, ale mało ma ud
            > aną grupę w tym roku i wierzę, że czasem po prostu nie ma się z kim bawić jeśli
            > nie trafi do grupy tej dziewczynki.


            Ze co? Do cudzego dziecka masz pretensje, a twoje co robi? Jak nie trafi do "elitarnej" grupki, to sie nie bedzie "ponizac", zeby sie bawiz z innymi, "gorszymi" dziecmi? No sorry, wlasnie tak to zabrzmialo. Rownie dobrze to, co napisalas o tamtej dfziewczynce moglaby napisac oburzona mama jakiegos innego dziecka, z ktorym twoja mala sie nie chce bawic.
            Wyluzujcie troche, to tylko dzieci! zamiast zmieniac cudze dzieci zacznijcie od swoich.
            O odrzuceniu wiem wszystko, zaqrowno ja jak i mlody jestesmy autystyczni i izolacja w grupie to u nas norma, ale bez przesadzy, swzkoda zdrowia i zycia na jakies wymyslone problemy. Niektore dzieci maja po prostu w sobie to "cos", niezaleznie od tego, czy im na tym zalezy, czy nie.
    • camel_3d Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 16.03.11, 15:45
      ale moment..no tak, dzeiwczynka jest tak, ze wszytscy ja lubia. Czy w zwiazku z tym ona tez musi lubic wszytskich ? Chyba nie....
      Musi miec w sobie cos co imponuje innym dzieciom i mysle, ze zebys nie wiem co zrobila to sie tego nie zmieni..on taka bedzie... Przeciez nie zmusisz jej do bycia nagle szara myszka.
      Po prostu rozmawiaj z corka...
      • eliszka25 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 16.03.11, 21:34
        ja troche autorke watku rozumiem, bo mysle, ze chodzi o cos takiego, czego doswiadczyl tez moj synek na podworku. tu nie chodzi o to, ze jedna dziewczynka nie chce sie bawic z inna dziewczynka. chodzi o to, ze ta dziewczynka zdominowala grupe, czyli wszyscy sie jej podporzadkowali, a ona jak wstanie rano lewa noga, to mowi np: z hania sie dzis nie bawimy i hania nie ma szans na zabawe z kimkolwiek, bo wszyscy sluchaja ksiezniczki. mysle, ze o to tu chodzi. u nas na podworku tez tak bylo. wprowadzili sie nowi sasiedzi, troche dalej, ale u nas na podworku duzo dzieci, wiec ich dzieci przychodzily do nas. no i uczepili sie mojego synka, bo jest "inny" (mieszkamy za granica i synek nie mowi tak dobrze w ich jezyku, jak oni a ze mna po polsku, wiec jest inny). no i zaczely sie akcje typu - wszyscy sie moga w cos tam bawic, tylko moj synek nie i go przeganiali. w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam wprost do dzieciakow, ze moj synek tez ma prawo sie bawic tam, gdzie chce, bo tu mieszka. jak im sie nie podoba, to niech ida na swoje podworko. no i troche zelzalo, choc i tak czasem jak przyjda, to moj maly bawi sie sam. nie musza go lubic, ale przeganiac z podworka go nie beda. oczywiscie w przedszkolu tak nie zrobisz, bo nie przegonisz dziecka do domu. naucz coreczke sie bronic, podbuduj poczucie wlasnej wartosci i pokaz dzieci, ktore tez nie sa ulubiencami, z nimi tez mozna sie bawic. z pewnoscia nie jest jedyna w takiej sytuacji.
        • babielato_only Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 16.03.11, 23:16
          Tak, chodzi o widzimisie ksiezniczki, ktorej wszyscy chca sie przypodobac. Nie chodzilo mi o to, ze reszta grupy nie jest dla niej dosc dobra - w grupie sa prawie sami chlopcy, w dodatku rok mlodsi, takie zrobili przetasowania w tym roku, ze z grupy dzieci z ktorymi corka chodzila poprzednie 3 lata zostala garstka. Corka nie umie/ nie lubi bawic sie z chlopcami.
          Tak sobie mysle, ze te dzieci wychowane na pepek swiata sa jednak gora. Tak sa traktowane w domu, tak o sobie mysla i potrafia jakos przekonac rowiesnikow, ze tak jest.
          Ta dziewczynka jest tak wychowana, rzadzi w domu i w przedszkolu.
          • tijgertje Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 17.03.11, 11:59
            Dlaczego swojej tak nie wychowasz? To wcale nie jest takie proste. Dziecko, ktore nie ma zadatkow na przywodce nigdy nim nie bedzie. Moze swie starac, ale grupa i tak go nie zaakceptuje. Tak to juz jest. Do niektorych inni lgna jak muchy do miodu niezaleznie od wychowania. No, ale oczywiscie zwalic wine na cudze dziecko i jego rodzicow. Pracuj nad poczuciem wartosci i pewnoscia siebie corki, to sobie w takich sytuacjach sama doskonale poradzi, nie tworz dodatkowych problemow tam, gdzie ich nie ma.
            • rene1311 Re: Przedszkolne kłopoty (dziecka i mamy) 17.03.11, 13:21
              Wiesz co jesteś bardzo niesprawiedzliwa i tak sobie myśle że to właśnie rodzice z takim brakiem wrazliwości na innych wychowują takie "księżniczki".Ja rozumiem że jeden ma zdolności przywódcze a inny nie, jeden jest lubiany a inny nie z róznych powodów, ale to nie daje nikomu-nawet 6 letniemu dziecku prawa do traktowania kogoś przedmiotowo i wychodzenia z założenia że wszystko mu sie należy.Pewność siebie to jedno, a umiejętność współżycia w społeczeństwie tak, żeby nikomu krzywdy nie wyrządzać, a jednocześnie nie dać skrzywdzić siebie to drugie.Autorka wątku ma prawo zwrócić uwage pani w przedszkolu bo owa pani jest też od tego żeby nauczyć dziecko współpracować z innymi i to nie tylko z wybranymi.Powinni nauczyć tego rodzice, ale niestety niektórzy uwazają że jak wychowają dziecko na pępek świata to będzie należało do "elity" i z "elitą" będzie się prowadzało i bedzie cool, tylko dla kogo ja sie pytam???Rośnie sobie potem takie towarzysto ktore ocenia ludzi według własnych kryteriów i wybiera kto jest wart z min rozmawiać o kto już nie - no naprawdę sukces wychowawczy tu widze.
Pełna wersja