Mądra dyscyplina

22.03.11, 20:55
Bardzo przepraszam, ale to nie jest mądra dyscyplina.

Zwłaszcza zadziwiona jestem poradą aby dać dziecku przeżywać złość w odosobnieniu. Albo karać je przez okazywanie złości.
To przemoc emocjonalna dużo dotkliwsza dla dziecka niż klaps.
    • e.milia Re: Mądra dyscyplina 28.03.11, 22:09
      Ja również nie zgadzam się z poradą o przeżywaniu złości w odosobnieniu i o tym, żeby uczyć konsekwencji przez ignorowanie trudnych emocji dziecka.

      "Odosobnienie pomoże mu poradzić sobie z negatywnymi emocjami, które w nim kipią."

      No cóż, najlepszym sposobem poradzenia sobie z trudnymi emocjami nie jest odosobnienie, tylko właśnie wspierająca obecność rodzica. Który dostrega i próbuje zrozumieć, dlaczego dziecku jest źle. Nawet jeśli nie może się zgodzić na to, czego chciałoby dziecko.

      Można powiedzieć "Nie podoba mi się to konkretne Twoje zachowanie", ale na pewno nie jest dobrym pomysłem straszenie dziecka swoją złością.
      • verdana Re: Mądra dyscyplina 28.03.11, 22:22
        Dorosli tez nie radza sobie w odosobnieniu z emocjami.
        A kary naturalne to coś, czego serdecznie nienawdzę. Bo natura nie jest sprawiedliwa. Jeden trzylatek trzęsie stolem i rozleje zupę, a drugi wywroci lody, na ktore czekał cały tydzień. Akurat taka sytuację miałam w domu - mały krecil się i jego lody upadły na podlogę. Rozumiem, ze w taki wypadku rodzina powinna zjeść swoją porcję, patrzac jak dziecko placze. Ucząc go konsekwencji, dyscypliny i tego, ze nie trzeba zwracać uwagi na uczucia innych i można delektować się deserem, gdy kto inny go stracił. Beznadziejna nauka.
        Ja swojemu dziecku dałam połowę swoich lodów i jakoś nie załuję. Jako nastolatek jest bardzo wyczulony na uczucia innych i zawsze skłonny pomoc i podzielić się...
        • asia_i_p Re: Mądra dyscyplina 29.03.11, 22:37
          > Dorosli tez nie radza sobie w odosobnieniu z emocjami.
          Różnie bywa. Moja córeczka czasem idzie do siebie i się zamyka, tam się wścieka, a woła albo przychodzi jeśli potrzebuje pomocy. Czasem wyraźnie potrzebuje tego odosobnienia i nas wyraźnie wyrzuca. Czasem potrzebuje obecności. Czasem najpierw odosobnienia, potem obecności.
          Z kolei my też czasem jednak to odosobnienie narzucimy, jeśli spontatniczny wybuch złości przechodzi w wyżywanie się na rodzicach. Ale to wtedy nie w celu wychowania, tylko po to, żeby jej nie udusić.
          Naturalne konsekwencje są OK, kiedy są naturalne, czyli kiedy są konsekwencjami dążenia do czegoś. Jak dla mnie, każde "naturalne" działanie ma na celu zaspokajanie czyichś potrzeb. Czasami przypadkowo staje się karą (jeżeli ja zaspakajam swoją potrzebę mania niezniszczonej książki i odbieram ją dziecku, które po niej bazgrze, to ono pewnie odbiera to jako karę - ale jak nie odbierze tego w ten sposób, to tym lepiej).
          Natomiast sztuczne tworzenie naturalnych konsekwencji, jak w przypadku tych lodów, to jakieś wariactwo. To znaczy, ludzie się tak w normalnych warunkach nie zachowują, prawda? To jest stosowanie wobec dziecka jakichś dziwacznych zachowań, których się nie stosuje nigdzie indziej w relacjach społecznych - rzeczywiście głupie.

          Jak się tak zastanawiam, to ja właściwie chyba nie byłam wychowywana i własnego dziecka też nie wychowuję. Po prostu docierałam się z rodzicami i światem. Nie przypominam sobie arbitralnych kar czy wychowawczych awantur - jak mama na mnie krzyczała, to dlatego, że była zła, na tatę też by krzyczała w takich warunkach. Jak jej dokuczyłam, to się wkurzała albo negocjowała. Jak dokuczyłam komu innemu, brała go w obronę, tak samo, jakby go broniła przed każdym innym.
      • morekac Re: Mądra dyscyplina 28.03.11, 23:06
        Z tym odosobnieniem to wcale nie musi być zły pomysł. Jedna z moich chodziła sobie do wyzłaszczalni, gdzie mogła się wyzłościć do woli...
    • zawilec1 Re: Mądra dyscyplina 28.03.11, 23:32
      Są dzieci i dzieci...
      Sa niemowlęta, które swobodnie fikaja nóżkami i zasypiaja bez problemów, sa niemowlęta, które dopiero po ciasnym skrępowaniu w beciku, przstaja płakac i słodką spią. Skrępowane, jaki to "strasznie" brzmi, to ogrniczenie wolności, to przemoc! A może przemocą jest pozostawienie ich bez skęrpowania- niech krzyczą do utraty tchu?
      Sa dzieci, na które działa łagodne spojrzenie rodzica czy łagodna rozmowa. Super. Szczęśliwe dzieci i szczęśliwi rodzice. Sa dzieci, które wiele razy bolesnie musza przezyć konsekwencje, nim zrozumieją /nauczą się/, ze trzeba inaczej postępować. Powyzsze rady pozwalają takiemu dziecku szybciej przyswoić obowiazujące w społeczenstwie normy, a i rodzicowi jest łatwiej, bo wie czego sie trzymać. Chaos i bezrdność sfrustrowanego rodzica tylko pogarszają trudna sytuacje dziecka. To sprawdzone, parktycznie techniki, skuteczne. Nie chodzi w nich o odwet, odreagowanie złości czy staysfakcję rodzica. Nie opanowny 2, 3-latek staje się nieopanowanym 7, 12, 15-latkiem i dopiero jest dramat, dopiero jest to trudne do zmiany, czasmi niemozliwe.
      Juz to pisałam "Kochac to znaczy chciec prawdziwego dobra kochanej osoby". Problemem jest rozeznanie czym jest prawdziwe dobro.
      Praktyka pokazuje , iż w większosci przypadków chwilowe odosobnienie dziecka szybciej pomaga mu sie uspokić, dzieciom tez trzeba dawać okazje nauczyć sie samodzielnie radzić z emocjami. Nie zawsze bedziecie przy nim. Jak zawszwe trzeba byc elastycznym, kierować sie intuicją ale i rozumem.
      • zgielk Re: Mądra dyscyplina 29.03.11, 10:50
        zawilec1 napisała:

        > Juz to pisałam "Kochac to znaczy chciec prawdziwego dobra kochanej osoby". Prob
        > lemem jest rozeznanie czym jest prawdziwe dobro.

        polecam ci lekture moje sygnaturki.
        podpowiedz: nie jest zabawna.
    • rulsanka Re: Mądra dyscyplina 29.03.11, 11:21
      Chyba nie o to chodzi w tekście.
      Piszą, że złość rodziców jest największą karą dla dziecka (z czym akurat się nie zgadzam, czasem dzieci się wtedy dobrze bawią, a czasem traktują złość jako sposób na zwrócenie na siebie uwagi). Ale dla mnie to nie oznacza, że mamy traktować złość jako karę. "Byłeś niegrzeczny, to się na ciebie zezłoszczę"! To bez sensu. Chodzi o to, że nasza spontaniczna reakcja (a przecież mamy do niej prawo jako rodzice i ludzie) wyraża dezaprobatę dla działań dziecka i w ten sposób wpływa na jego zachowanie w przyszłości. Jedynie długotrwałe zrzędzenie i obrażanie się na dziecko uważam za złe, poza tym uważam, że jak się rodzic niesłusznie zezłości, to powinien przeprosić.
      Druga sprawa, to cierpienie w odosobnieniu. Czy piszą o tym, że zawsze histeryzujące ze złości dziecko trzeba odizolować? Nie, piszą o rozbrykanym. Sama nie raz stawiam syna do kąta i mu to służy. Ale robię to wtedy, gdy psoci i niszczy, a nie gdy się złości lub płacze. Ogólnie żyjemy z synem w harmonii, nie jestem głupio konsekwentna, raczej stawiam na kompromisy i mediacje, gdzie tylko się da. Uważam, że zarówno ja, jak i dziecko, mamy prawo do złości i jej wyrażania w sposób nie destrukcyjny.
      Myślę, że w wychowaniu kluczowym mottem jest traktować dziecko tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. Czyli żeby traktowano nas poważnie, czasem pomimo głupich zachcianek i niedojrzałych reakcji. Dzieci mają do tego prawo i nie chodzi o to by od razu wykorzenić wszystko, co nam się nie podoba, bo niektóre wady w wieku dorosłym lub innych okolicznościach okazują się zaletami. Ja wiele ewidentnych zachcianek spełniam, choć nie w nieskończoność, pokazuję w ten sposób dziecku, że jego prośby są dla mnie ważne. I wynik jest taki, że dziecko nie domaga się w sklepach, żeby mu kupić kolejną zabawkę lub lody. Nie, bo ma zaspokojone potrzeby i z nim nie walczę o byle co. Jedyne sytuacje, gdzie jestem bezkompromisowa, to kwestie delikatności w stosunku do ludzi i zwierząt, ale tu mam łatwo, bo syn jest empatyczny i dosłownie robaka by nie skrzywdził (to znaczy akurat o robaku trzeba mu czasem przypomnieć, że nie rozdeptujemy, ale bardzo rzadko).
    • camel_3d kolejne odkrycie ameryki.. 29.03.11, 12:42
      smile)
      ale moze niektorym sie przyda.
      • maksimum Klaps 02.04.11, 17:12
        KLAPS - DROGA DONIKĄD

        Klaps pomaga jedynie rodzicom rozładować nerwy, wyrzucić z siebie złość. Dziecku nie daje nic. Przeciwnie. Bity maluch czuje ból, strach, złość, upokorzenie. Nie uczy się, jak należy postępować, uczy się jedynie, że można stosować przemoc i silniejszy może bić słabszego. Z czasem może stać się pasywny i unikać wszelkich sytuacji, które mogą nieść za sobą ryzyko, że dostanie lanie.
        ------------
        Jesli dzieci nie stosuja wobec siebie przemocy,to klaps jest rzeczywiscie droga do nikad,ale jesli dzieci okladaja sie nawzajem to klaps stawia ich do pionu i mowi ze zawsze moze przyjsc ktos silniejszy ,kto ci dolozy.I to jest dobre ostrzezenie.
        Trzeba stosowac takie srodki,ktore przemawiaja do dzieci.Dzieci ktore sie nie bija miedzy soba nie mozna bic,bo moga sie stac pasywne lub agresywne.
        • sebalda Re: Klaps 05.04.11, 16:40
          maksimum napisał:
          to klaps stawia ich do pionu i
          > mowi ze zawsze moze przyjsc ktos silniejszy ,kto ci dolozy.I to jest dobre ost
          > rzezenie.

          Zaiste doskonała nauka. Dziecko zatem się uczy, że może bić mniejsze i słabsze od siebie osobniki. A przynajmniej kotka, jak mniejszego nie ma pod ręką.
          Ty, maksimum, i Twoje poglądy, pożal się Bożesad
    • jaad33 Mądra dyscyplina 05.04.11, 14:59
      W zasadzie OK, z dwoma zastrzeżeniami. Jedno dotyczy używania słowa NIE. Należy go unikać (a właściwie używać świadomie) zasadniczo z innych powodów, niż opisane w artykule. Zaznaczono tylko jeden z wielu aspektów tematu związanego z tym słowem. Drugie zastrzeżenie dotyczy odosobnienia - nie podoba mi się odstawianie dziecka aż się uspokoi w samotności. Co bym pomyślał na jego miejscu? "Nie chcecie mnie, bo jestem niegrzeczny" - albo coś w tym stylu. W takich sytuacjach zabieram dziecko do innego pomieszczenia albo w ustronne miejsce i zostaję z nim razem, tłumacząc spokojnie dlaczego nie podoba mi się jego zachowanie. Mogę zostawić go samego wyłącznie na jego wyraźne życzenie - ma prawo pobyć w samotności jeżeli tego potrzebuje, proszę bardzo. Ale samotność jako kara to nie fair.

      Reszta tekstu jest na tyle ogólna, że trudno mu cokolwiek zarzucić... oprócz zbytniej ogólnikowości smile
      • sasasik Re: Mądra dyscyplina 21.06.11, 14:26
        Używanie słowa "NIE" jest dobre i skuteczne, kiedy wypływa z nas samych. Wymuszona zgoda rodzica nie poprawia sytuacji... . Samotność jako kara nie zawsze jest słuszna, ale to wszystko zależy do konkretnego przypadku. Trudno generalizować. Z własnego doświadczenia i obserwacji mogę napisać, że w relacjach rodzinnych przesadna delikatność ma zgubny wpływ. Odnawiać dzieciom trzeba i należy to robić, zawsze gdy czujemy, że chcemy to powiedzieć.
    • mama303 Re: Mądra dyscyplina 21.06.11, 21:45
      Moja córka nie nadawała się do metody odosobnienia. Reagowała paniką, bała sie w takiej chwili samotności.

    • camel_3d oj oj.. 22.06.11, 10:00
      niektore zalecane metody sa tak infantylne, ze trzeba miec duza wyobraznie, zeby zrozumiec o co biegalo autorowi..

      "Jeżeli dwulatek awanturuje się w publicznym miejscu, upomnijcie go: "Wrzaski przeszkadzają innym", "Nie wolno zrzucać rzeczy z półek w sklepie". "

      zakladam, ze to kiedy maly przypadkiem stracil podelko z chrupkami, a nei zrzucil w zlosci 20 sloikow ogurkow smile) Wobrazam sobie mame, ktorej mauch zrzucil 20 sloikow, a ona mowi, Roberciku, nie wolno zrzucac rzeczy z polek w sklepie... Za karam mama sie na ciebie pogniewa i bedzie zla. FOCH smile))

      SOry, moze klaps to droga do nikad...ale ... mlody kiedys nie chcial dac mi reki przy przejsciu przez ulice.. wyrywal sie, ok..niech stoi sam, nagle wybiegl sobei na ulice. Byla prawie pusta, auto bylo daleko... a dostal klapa w tylek..byl placz i lzy..i driga donikad skonczyla sie tym, ze juz nie wybiega... i mowi "czerwone stoimy, zielone idzeimy". Nie uwazam, zeby wszytskie stare metody byly rewelayjne, al etez nei sadze, zeby wszytskie nowe metody byly cudowne...
      jakis mix z tego jest calkiem rozsadna dawka...
      aha, zeb nie bylo, nie katuje dzeicka klapsami przy byle sprzeciwie i okazji...
    • jakw Mądra dyscyplina 26.06.11, 22:41
      Mnie rozwalił przykład z szufladą z dokumentami i koralami. Skąd nieczytające dziecko ma wiedzieć, że ma w ręku dokument a nie jakiś zwykły papier? . Lepsze byłoby info: "Nie wolno wyciągać rzeczy z tej szuflady, korale są w tej szufladzie. Btw dzieci, zwłaszcza mniejsze , chyba nie powinny bawić się także koralami.
      • morekac Re: Mądra dyscyplina 27.06.11, 08:19
        Powinno się domyślić. Po dostojnym wyglądzie owego papieru wink
    • sasasik Mądra dyscyplina 27.06.11, 09:13
      Dla wszystkich , którzy mają problemy z egzekwowaniem swoich postanowień wobec dzieci, polecam książkę "Nie" z miłości, Jespera Juula. Sporo tam praktycznych przykładów, jak mówić do naszych " piekielnych aniołków", żeby nas posłuchały.
    • pamparampaam Mądra dyscyplina 29.07.11, 19:32
      Ja od samego początku staram się być konsekwentna w wychowywaniu dziecka i dyscyplina jest. Ale bez przesady...To że rodzic "wymyśli" jakąś metodę wychowawczą nie oznacza, że dziecko wszystkiemu się podporządkuje. My stosujemy montessori zarówno w przedszkolu jak i w domu. Na początku pewne przyzwyczajenia trzeba było zmienić ale wymagało to pracy głównie od nas. Akurat na moją Olę działa odosobnienie. Wystarczy chwila na przemyślenie swojego zachowania i wszystko wraca do normy.
    • jotde3 Mądra dyscyplina 03.08.11, 13:27
      tych sposobów wychowania to jest już chyba jak diet wink
      • awtorek Re: Mądra dyscyplina 06.08.11, 23:50
        To prawda, że metod wychowawczych jest jak diet ale uważam, że każde dziecko potrzebuje metody trochę zmodyfikowanej pod swoim kątem. Jest wiele książek na ten temat. Sami też mamy różne doświadczenia. I faktycznie trzeba zrobić z tego mix bo każdy zna swoje dziecko najlepiej. I tak jak piszecie - niektóre dzieci lubią złościć się w samotności, inne nie. Np. moja starsza córka (3,5 r.) nie znosi być sama w takich chwilach. Jak już mi nerwy puszczą to wysyłam ja do pokoju na kilka chwil, żeby samej ochłonąć i zaraz się przytulamy i "godzimy". W ogóle mnie się wydaje, że takie dziecko odesłane gdzieś oddzielnie musi się czuć samotnie. Mnie w każdym razie byłoby przykro. Zwłaszcza, że sposobem córki na uspokojenie się, jest przytulenie. To wręcz nawyk. Prawie zawsze jak się denerwuje to jest hasło "Przytul!" i wtedy przechodzi jej w ułamku sekundy.
        • jotde3 Re: Mądra dyscyplina 12.08.11, 09:16
          awtorek napisała:

          > To prawda, że metod wychowawczych jest jak diet ale uważam, że każde dziecko po
          > trzebuje metody trochę zmodyfikowanej pod swoim kątem.

          tak, czytać, modyfikować ,zastanawiać sie ,ale nigdy sie do tego nie przywiązywać i bedzie dobrze smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja