only.janina123
28.03.11, 21:59
witam, moja corka, 5-o juz nawet prawie 6-o letnia nie chce bawic sie sama, mieszkamy w UK, wiec juz chodzi do szkoly, do domu wracamy okolo 4, jezeli mamy do odrobienia prace domowa to odrabiamy, i wtedy sie zaczyna, corka chce abym sie z nia pobawila, cokolwiek wymysli, ok, spedze z nia czas, porysujemy, pogadamy, pobawie sie lalkami/zwierzatkami/ ugotujemy cos razem, jest czas, ze musze cos zrobic innego, wiec ide do swoich zajec, ona o tym wie, mowie jej o tym, ale ona wisi mi caly czas na glowie, zeby dalej sie bawic, przekonuje, tlumacze, ze jest teraz moj czas, zeby pobawila sie sama, ona mowi ze nie umie i chodzi snuje sie do momentu az znowu sie nia nie zajme, potrafi wolac mnie miliardy razy, przyznam sie szczerze, ze powoli trace cierpliwosc, jestem bardzo zmeczona cala sytuacja, bo czuje sie jak niewolnik wlasnego dziecka. Tato - pomaga owszem, nienarzekam, tylko kwestia jest tego typu, ze ona chce mnie, mnie, MNIE !!!! na okraglo. staram sie podsunac jakies pomysly, ale ona wszystkim sie nudzi po 5 min, prosze o jakies wskazowki jak zachecic dziecko do samodzielnej zabawy i moze ktos ma wiedze dlaczego ona postepuje w ten a nie inny sposob, czyzby brakowalo jej pewnosci siebie? dodam ze jest generalnie niesmialym dzieckiem, choc lubiana w szkole i wsrod rowiesnikow, ma bardzo duzo przyjaciol
bardzo kocham moja corke, ona o tym wie, lubie spedzac czas razem z nia, ale powoli zaczynam czuc, ze sie dusze.