jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w grupie

14.04.11, 16:16
?

wiadomo, ze grupa rowiesnicza bedzie miec wplyw na, nazwijmy to gornolotnie, ksztaltowanie sie punktow widzenia naszych dzieci. uniknac sie tego nie da. ale czy mozna skutecznie hamowac te wplywy? zwlaszcza takie, ktore uwazam za niekorzystne?

nasi synowie maja 3 i 6 lat, juz teraz widze wyraznie wplyw przedszkola na niektore sprawy, w dodatku dosc mocno obciazony genderowo...

ulubionym kolorem starszego "od zawsze" byl rozowy... wszelkie gadzety zyczyl sobie w tym kolorze... do czasu, az w przedszkolu koledzy "uswiadomili" go, ze to kolor "dziewczynski"... juz rozowego (i fioletowego) nie lubi, bo "to kolory dla dziewczyn"... mlodszy najbardziej lubi zolty, pewnie wkrotce jego tez uswiadomia...

od pewnego czasu slysze teksty od starszego, ze z dziewczynami sie bawic nie bedzie (bo niemeskie wink), a jak go poprosilam, zeby wymienil swoich najlepszych kumpli, to ponad 70% stanowily dziewczyny

kilka razy slyszalam, jak w przedszkolu "zabraniano" dziewczynkom robic jakies "meskie" rzeczy (koledzy znaczy sie zabraniali, nie kadra), bo to nie dla dziewczyn...

gdy starszy syn dostal zaproszenie od kolezanki z grupy na urodziny, to od razu koledzy przedszkolni zaczeli go "straszyc", ze bedzie sie musial bawic barbi i ubrac na rozowo big_grin a on byl zachwycony, bo mama kolezanki robi "muffinki ksiezniczki lili-fii z rozowym lukrem", heh...
... a po powrocie opowiadal, jaki solenizantka miala boski domek dla lalek i on tez chcial by taki, bo sie u niej bawil i bylo super...

ja WIEM, ze takie rzeczy byly, sa i pewnie beda... i calkowicie ich nie zahamuje... chce jednak, aby nasze dzieci wyrosly na fajnych, wyemnacypowanych facetow i nie mam zamiaru patrzec bezczynnie, gdy "takie rzeczy" sie wokol nich wyrabiaja wink
zwlaszcza, ze WIDZE, ze ich to uwiera... starszy co jakis czas siega po rozowe rzeczy - zwyczajnie lubi ten kolor! wciaz spi z misiem, ale sie w przedszkolu nie przyznaje, bo by wysmiali... ostatnio mierzyl branzoletke na reke (taka plastikowa), widac bylo, ze ja chcial, jednak sie wycofal - bo nie bedzie mogl nosic do przedszkola...

oboje maja sporo przyjaciolek wlasnie, swietnie sie dogaduja z dziewczynkami, lubia spedzac czas z nimi (z chlopcami tez)

chlopcy maja w domu lalke, maja wozek - na wlasna prosbe i chetnie sie tym bawia. mlodszy bardzo pragnie ostatnio sukienki smile

zwyczajnie widac, ze ta cala genderowa socjalizacja NIE jest dla nich naturalna, jest na nich wymuszana, nie pasuje im zbytnio... chcialabym im jakos pomoc sie w tym odnalezc, to sa trudne sprawy, a oni sa jeszcze malymi chlopcami...

oczywiscie nie zostawiam tych incydentow bez komentarza. zawsze powtarzam, ze nie ma kolorow chlopiecych i dziewczecych, kazdy lubi to, co lubi... janek lubi rozowy, a ja nieznosze i nie mam rozowych rzeczy, choc jestem dziewczyna...

reaguje tez od razu na wszelkie teksty "dziewczynka/chlopiec powinna", "dziewczynka/chlopiec nie moze"... spokojnie tlumacze, ze to bzdury, ze plec nie powinna decydowac o niczym.

wspieram bardzo wszelkie anty-socjalne decyzje (wozek, lalki), ale staram sie to traktowac naturalnie, nie wywierac presji, nie psiocze na kolegow, na przedszkole, tylko tlumacze, ze mozna miec inne spojrzenie na te sprawy. ale wyraznie zaznaczam, jakie ja mam spojrzenie i ze uwazam je za sluszne.

co Wy sadzicie o socjalizacji w grupie?
staracie sie jakos to tonowac?
jak?
a moze przesadzam? jestem nawiedzona matka, ktora wszystko komentuje? tongue_out
tak sobie czasem mysle, ze juz nie mam latki "bojowniczki", heh... bo czesto zdarza mi sie i z wlasnymi dziecmi rozmawiac o tych sprawach i z ich kolegami/kolezankami
    • verdana Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 14.04.11, 17:45
      Problem w tym, że SĄ kolory dziewczęce (fakt, chłopięcych nie ma...). Można się z tym nie zgadzać, ale rzeczywistosci się nie zmieni. Dziecko, jesli chce być członkiem grupy, musi się , choćby częściowo do niej dostosować. O ile tępiłam ogniem i mieczem wyrzekania typu "baby są glupie" - bo to zostaje i bywa groźne (bardzo dobre zdania to: "Czy uwazasz, ze ja jestem głupia?" "nie chcesz się bawić z babami - doskonale, nie musisz. Idę sobie poczytać") to nie tępilam mody. Rózowe, jako kolor dla dziewczynki to po prostu moda - z modą dyskutować trudno i raczej wszyscy sie dostosowują Chłopcy nie założą spódniczki, choćby i lubili, a dorosła kobieta raczej nie wyjdzie obecnie na ulicę w ubraniu z lat 60-tych czy 90-tych, choćby uważała, że sa przepiękne. Wyemancypowany facet i wyemancypowana kobieta nadal dostosowują sie do pewnych wymogów dotyczacych ubioru.
      Decyzji anty-socjalnych nie należy ani tepić, ani wspierać.
      • aka10 Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 14.04.11, 18:55
        Ja uwazam, ze tu przedszkole ma duze pole do popisu i duze mozliwosci, zeby walczyc ze stereotypami. Chlopak, jesli chce, spokojnie moze miec rozowa bluzke. Moga mu sie tez w pewnym wieku podobac sukienki, blyskotki i dziewczece buty. Ba, nawet i ponosic to moze. Znalam swego czasu kilku takich. To byla tymczasowa fascynacja. Dziecku duzo wypada.
        • camel_3d Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 08:53
          aka10 napisała:

          > Ja uwazam, ze tu przedszkole ma duze pole do popisu i duze mozliwosci, zeby wal
          > czyc ze stereotypami.

          dletego ze sa pewne rzeczy ktore sa jakby "przypisane" do dziewczynek, a inne do chlopcow.
          I jak do tej pory to kobiety doza na sile do umezczyzniania sie... a mezczyzni nie chca sie ukobiecac..za to kobiety robia wszytsko zeby ukobiecac mezczyzn...
      • kura17 Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 14.04.11, 20:20
        Verdana, ale on naprawde ten rozowy lubi! az mu sie oczy smieja do rozowych szczotek do zebow, czy innych "gadzetow". mam mu zabraniac, bo to dziewczynski kolor? bez przesady.

        jakos widuje sie powaznych biznesmenow w rozowych koszulach i nikt ich od a-socjalnych przez to nie wyzywa.

        a w przedszkolu (tym naszym) jest wlasnie jedna wielka zbieranina, poczawszy od "baby sa glupie i nie bawie sie z nimi", poprzez "dziewczynkom nie wolno bawic sie autami" (i wyrywanie jej auta!), a skonczywszy na tym nieszczesnym rozowym wink

        a jak jest "godzina przebieranca", to wszyscy panowie w przedszolu bija sie o rozowe tutu big_grin
        kiedys nasz starszak spadl ze schodow na antresole w przedszolu, zadzwoniono po mojego meza. jak przyjechal, to zobaczyl taka scene: janek - w rozowej sukience tiulowej - lezy na kanapie, pani mu trzyma zimny kompres na glowie, a 2 starsze kolezanki czytaja mu ksiazki big_grin
        • camel_3d Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 08:55
          smile) hmm..wiesz co... jak tak czytam to mam wrazenie, ze juz powinnas raczej nastawic sie na to ze raczej bedziesz miala synowego niz synowasmile))

          a swoja droga tak sie zastanawialem co by bylo gdyby moj mlody kiedys przyprowadzil do domu chlopka i powiedzial, ze sa razem... i wyszlo mi, ze chyba mi to wisi..wazne zeby byl szczesliwy.
          • aka10 Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 17:00
            camel_3d napisał:


            >
            > a swoja droga tak sie zastanawialem co by bylo gdyby moj mlody kiedys przyprowa
            > dzil do domu chlopka i powiedzial, ze sa razem... i wyszlo mi, ze chyba mi to w
            > isi..wazne zeby byl szczesliwy.

            Masz racje. Tego nie da sie zmienic. A juz definitywnie nie zmiana koloru ubraniawink
        • mondovi Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 09:57
          mój niespełna 5 latek też lubi rózowy kolor - mówi - wiem, że jest dziewczynowy, ale mi sie podobają wszystkie kolory, różowy też. Ma różową piżamę z misiem (syrenkom i księżniczkom mówi zdecydowane nie), w której czasem śpi, do przedszkola by nie założył nic różowego, bo ma poczucie "grupowego obciachu" już. ma kilka koleżanek w grupie, z którymi lubi się bawić i często bawią się w mieszanej grupie.
        • wszystko-wiedzaca Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 13:59
          Ja bym porozmawiala z paniami w przedszkolu, dlaczego jedne dzieci wyrywaja zabawki drugim. Rozmumiem ze nie zawsze da sie upilnowac, ale bez przesady, moja coreczka lubi bawic sie autkami, ma nawet takie rozowe dziewczece i bylabym wsciekla gdybym dowiedziala sie o takiej sytuacji. Wychowawczynie powinny rozmawiac z dziecmi i tlumaczyc. A w ogole to co to za odzywka baby sa glupie, no przepraszam, to mama tego chlopca tez jest glupia, co na to wychowaczynie, przeciez musza to slyszec. Wedlug mnie problem tkwi w przedszkolu ze pozwala na takie zachowanie
      • kkokos Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 14.04.11, 21:21
        verdana napisała:

        > Problem w tym, że SĄ kolory dziewczęce (fakt, chłopięcych nie ma...).

        ależ jak to chłopięcych nie ma?! parę dni temu kupowałam bluzeczkę dla trzylatki z nadrukiem burego kota. były wersje czerwona i granatowa, obie z żółtymi wykończeniami. bure na granacie wyglądało świetnie, na czerwonym mdło, ale dwie ekspedientki mało mnie nie pobiły za pomysł granatowej bluzki dla dziewczynki, bo "przecież to kolor dla chłopca!!!". jedna z nich stwierdziła nawet: "ja się z panią zgadzam, że granatowa ładniejsza, no ale dla dziewczynki granatowa??".
    • scher Nie daj Boże 14.04.11, 20:07
      żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym genderowo".
      Nie za bardzo mam pomysł, jak miałaby wtedy wyglądać mądra reakcja ojca genderowo obciążonego wink

      Spuścić gościa ze schodów, czy czekać, aż córce samo przejdzie?
      Trudno się dzisiaj wychowuje dzieci... sad
      • kkokos Re: Nie daj Boże 14.04.11, 21:15
        scher napisał:

        > żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym
        > genderowo".
        > Nie za bardzo mam pomysł, jak miałaby wtedy wyglądać mądra reakcja ojca gendero
        > wo obciążonego wink
        >
        > Spuścić gościa ze schodów, czy czekać, aż córce samo przejdzie?
        > Trudno się dzisiaj wychowuje dzieci... sad

        różne wypowiedzi schera już czytałam - i takie utrzymane w prymitywnym kulcie siły, i takie znamionującego faceta chorego na kontrolę i przymus podporządkowywania sobie innych, i zwyczajnie bezduszne. ale tak absolutnie DURNEJ chyba jeszcze nie było.
        • scher Re: Nie daj Boże 14.04.11, 21:20
          Chyba jesteś do mnie uprzedzona smile
      • maksimum Re: Nie daj Boże 14.04.11, 22:20
        scher napisał:

        > żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym
        > genderowo".

        Tez tak sobie pomyslalem,bo 3-latek jeszcze jest niekumaty,ale 6-latek juz wie co sie czym je.
        Przeciez ogladaja tv kolorowa i widza kolory dziewczynek i chlopcow na ulicach czy w przedszkolu.
        Cos mnie sie zdaje,ze chlopaki daja ci pierwsze znaki a ty je lekcewazysz.
        Ja nie przywiazywalem wagi do kolorow idzieci chyba wybieraly prawidlowo,choc synowi jest obojetne w jakich kolorach chodzi,ale dziewczyny do niego juz regularnie dzwonia.
        Wczoraj wzialem jego telefon jak bylem na dworzu wieczorem i zadzwonila Tiffany a ja do niej mlodziezowo"Wasss up bitch?" Ale dziewczyna byla jakos inaczej wychowana i nie chciala ze mna rozmawiac.
        Jak przejechalem do domu,to mowie synowi" Yo,your bitch called you".
        A syn do mnie:Rzeczywiscie tak powiedziales?

        > Nie za bardzo mam pomysł, jak miałaby wtedy wyglądać mądra reakcja ojca gendero
        > wo obciążonego wink

        > Spuścić gościa ze schodów, czy czekać, aż córce samo przejdzie?

        Jedno nie wyklucza drugiego.

        > Trudno się dzisiaj wychowuje dzieci... sad

        Znajomy ma syna 185cm i ponad 100 kg wagi,ktory mowi cienkim glosem,ale ojciec zapisal go na amerykanski football zeby zmeznial,bo caly czas gral jakies glupie gry na kompie.
        • aka10 Re: Nie daj Boże 14.04.11, 22:24
          maksimum napisał:



          > Ja nie przywiazywalem wagi do kolorow idzieci chyba wybieraly prawidlowo,choc s
          > ynowi jest obojetne w jakich kolorach chodzi,ale dziewczyny do niego juz regula
          > rnie dzwonia.
          >
          Max, wg. mnie nie ma kolorow prawidlowych i nieprawidlowych smile
        • black_halo Re: Nie daj Boże 14.04.11, 22:55
          > Wczoraj wzialem jego telefon jak bylem na dworzu wieczorem i zadzwonila Tiffany
          > a ja do niej mlodziezowo"Wasss up bitch?" Ale dziewczyna byla jakos inaczej wy
          > chowana i nie chciala ze mna rozmawiac.
          > Jak przejechalem do domu,to mowie synowi" Yo,your bitch called you".
          > A syn do mnie:Rzeczywiscie tak powiedziales?
          >

          Oto tatus miesiaca ;D
          • maksimum Re: Nie daj Boże 15.04.11, 02:13
            black_halo napisała:

            > > Wczoraj wzialem jego telefon jak bylem na dworzu wieczorem i zadzwonila T
            > iffany
            > > a ja do niej mlodziezowo"Wasss up bitch?" Ale dziewczyna byla jakos inacz
            > ej wy
            > > chowana i nie chciala ze mna rozmawiac.
            > > Jak przejechalem do domu,to mowie synowi" Yo,your bitch called you".
            > > A syn do mnie:Rzeczywiscie tak powiedziales?
            > >
            >
            > Oto tatus miesiaca ;D

            It was a joke.

            Tiffany jest syna kolezanka z klasy.
      • maksimum Re: Nie daj Boże 14.04.11, 22:23
        scher napisał:

        > żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym
        > genderowo".

        A gdzie mieszkacie i ile corka ma lat?
      • camel_3d Re: Nie daj Boże 15.04.11, 08:59
        scher napisał:

        > żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym
        > genderowo".

        to polecam ci wydanie corki za araba... bedziesz miala wtedy wyrazny podzial rol smile i bedziesz pewnie happy..zarowno jaki twoj maloznek i corka smile

        • scher Re: Nie daj Boże 15.04.11, 09:18
          camel_3d napisał:

          > to polecam ci wydanie corki za araba...

          Unikam wszelkich skrajności smile
    • menodo Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 00:33
      > ulubionym kolorem starszego "od zawsze" byl rozowy... wszelkie gadzety zyczyl s
      > obie w tym kolorze... do czasu, az w przedszkolu koledzy "uswiadomili" go, ze t
      > o kolor "dziewczynski"... juz rozowego (i fioletowego) nie lubi, bo "to kolory
      > dla dziewczyn"... mlodszy najbardziej lubi zolty, pewnie wkrotce jego tez uswia
      > domia...'

      Moim zdaniem przesadzasz i masz jakis problem z ta genderowoscia.
      Nawet jesli "od zawsze" ulubionym kolorem Twojego syna byl rozowy, wez pod uwage, ze Twoje dziecko ma dopiero szesc lat i jego upodobania estetyczne oraz wszelkie inne punkty widzenia zmienia mu sie jeszcze wielokrotnie!
      Pozwol mu na to, bo inaczej nie wyrosnie z niego " fajny, wyemancypowany facet", tylko czlowiek z zaburzona tozsamoscia.
    • alinawk Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 15.04.11, 08:45
      > zwlaszcza, ze WIDZE, ze ich to uwiera... starszy co jakis czas siega po rozowe
      > rzeczy - zwyczajnie lubi ten kolor! wciaz spi z misiem, ale sie w przedszkolu n
      > ie przyznaje, bo by wysmiali... ostatnio mierzyl branzoletke na reke (taka plas
      > tikowa), widac bylo, ze ja chcial, jednak sie wycofal - bo nie bedzie mogl nosi
      > c do przedszkola...

      Kura , powinnaś się cieszyć. Twój syn przejawia zdrowy instynkt samozachowawczy - upodobnić się do tłumu. Nie być tym 'innym'. A tłum nie lubi tych 'innych'. Jeszcze przedszkole, wczesna podstawówka to pikuś, ale potem, a już zwłaszcza w gimnazjum takiego innego moga zeżreć żywcem. To ci mówi matka 'innego', chłopca z ZA.
      Różowy kolor to on sobie moze lubić, ale w domu.
    • camel_3d a..czy na przyklad chcialabys... 15.04.11, 08:46
      zeby twoj moz chodzil w branzoletkach, ubrany na rozowo? smile))

      albo chodzil po sklepach i ogladal sobei kosmetyki, testowal pomadki itd?

      a mysle, ze juz bardzo przeszkadzaloby ci gdyby najlepszymi kumplami twojego maloznka byly anie, basie i zosie.. smile


      facet to facet, kobieta to kobieta..sa meidzy nami roznice i tyle... i wydaje mi ze czasem mamy maja zbyt duzy wplyw na swoich synow, a ojcowie za maly...

      i powem ci ze to calkiem normalne, ze chlopiec mowie, ze czegos nie chce bo to dziewczynskie... po prostu koledzy wytlumaczyli mu w bardzo prosty sposob jakie sa roznice miedzy chlopcami i dziewczynkami.
      • sebalda Re: Atmosfera domu 15.04.11, 11:14
        Dużo mądrych rozmów w domu, ale tak naprawdę dużo. Odpowiednie przykłady, kształtowanie (nie na siłę) postawy tolerancji, wzajemnego zrozumienia, równości płci, indywidualizmu. Ale nie na zasadzie zabraniania, wiecznej krytyki innych, konformizm, raczej pozytywne wzmacnianie.
        Mam dwa bardzo ciekawe przykłady wychowawcze. Syn od przedszkola miał kolegę wychowywanego bezstresowo. Tak w pełnym tego slowa znaczeniu. Wyrosł w podstawowce skrajny indywidualista. Trochę mi imponował swoją innością (na wakacje brał walizkę książek, też lubił się przebierać w sukienki na balu przebierańców, miał lalki, najchętniej bawił się z dziewczynkami), ale tez drażnił rozwydrzeniem i potwornym zarozumialstwem. Mój syn byl bardzo zwyklym chłopcem, dobrze sie czul w grupie, był pewien siebie, uparty, ale też widziałam, że dostosowuje się do grupy, choć nie zawsze. Naśmiewał się trochę z kolegi, ale ja zawsze mu tłumaczyłam, że to fajnie, że tamten jest sobą, inna sprawa, że było mi go żal, bo byl nielubiany.
        Chłopcy poszli do gimnazjum. Do miasta, trzeba bylo zawalczyć o pozycję. I stała się przedziwna rzecz. Kolega syna zmienił się o 180 stopni, przestał się dobrze uczyć, nie chwalil sie czytaniem książek (mam nadzieję, że nie przestał czytać), dołączyl do klasowych łobuziaków, zaczął się ubierać w markowe ciuchy, totalny konformizm. A mój syn odwrotnie. Własny styl, nietypowe zainteresowania, aktywność na lekcjach, grono podobnych kolegów, zero podlizywania się grupie, pogłębiający się indywidualizm, niepopularne poglądy, niechęć do owczego pędu i asertywność w tym dobrym wydaniu. Może wreszcie przyniosły owoce wzorce wyniesione z domu? Nie wiem, dlaczego tak się stało, tak czy inaczej, bardzo lubię swojego syna, to niezwykle ciekawy młody człowiek, mam też nadzieję, że sobie poradzi w życiu. Będę się upierać, że grupa nie ma aż tak dużego wpływu na dziecko, jeśli w domu są odpowiednie wzorce, dobry system wartości, dużo rozmów, atmosfera otwartości i tolerancji. W pewnym wieku pokazywane ciekawe filmy i dyskusje o nich. Dziecko z odpowiednio ukształtowanym kręgosłupem, nie da się nagiąć środowisku, porwać grupie, do pewnego momentu trochę tak, ale jak już zmądrzeje, zawsze wraca do wartości wyniesionych z domu. Tak myślę.
        • kocianna Re: Atmosfera domu 15.04.11, 11:54
          To nie jest zbytnia socjalizacja, tylko pewien rodzaj konformizmu. I tutaj bardzo ważne jest zachowanie umiaru. Tylko jak nauczyć przedszkolaka, skoro dla każdej osoby inna będzie granica, za którą traci szacunek do samego siebie?
          Mogę nie nosić różowego, żeby miec święty spokój w grupie. Nie mogę zgodzić się na wyrywanie autka (teraz) czy zbiorowy gwałt (kiedyś tam). Tylko bycie non-konformistą jest okropnie trudne, a wychowanie non-konformisty tak, żeby nie został egoistą (całkowite nieliczenie się z grupą) jest jeszcze trudniejsze.

          Zgodzę się, że tu atmosfera domu tylko coś da... Ewentualnie można poprosić wychowawczynię o przeprowadzenie zajęć dotyczących tolerancji.
          • verdana Re: Atmosfera domu 15.04.11, 13:25
            Non-konformisty nie da się, wybaczcie, wychować wspierając w domu jego nonkonformistyczne zachowania. Bo wtedy dziecko jest jak najbardziej konformistyczne, robi to, czego uczy mama, jest konformistyczne wobec wartości rodzinnych, a nie grupy. Nonkonformistyczne dziecko postawi sie mamie tak samo jak grupie, a mama nie bedzie wspierała zachowań, które uwaza za własciwe, tylko akceptowała zachowania, ktore uwaza za sprzeczne z własnymi wartościami. Nonkonformistyczne jest tu oświadczenie w domu "nie bedę sie bawił z babami" i jesli sie dziecko chce wychować na nonkonformiostę, nie należy go karcić, tylko cieszyć się, zę ma własne poglądy.
            • sebalda Re: Atmosfera domu 15.04.11, 14:11
              Ale mi nie chodziło o to, żeby nauczyć dziecko pewnych zachowań, pożądanych dla rodziców, jedynie ogólnej postawy, pewnych wartości, a wśród nich na pierwszym miejscu tolerancji, tolerancji dla odmienności i w tym zawiera się też pozwolenie dziecku na jego własny rozwój. I ten rozwój będzie przebiegal częściowo na wzorcach domowych, siłą rzeczy, częsciowo na wzorcach kulturowych, a częściowo rówieśniczych, grupowych. Dziecko mające wsparcie w domu, uczone tego, by znało swoją wartość, ulegnie wpływom grupy w mniejszym stopniu niż dziecko zahukane, słabe, niepewne siebie, bo w domu zaniedbywane albo uczone tego, że przede wszystkim ma być grzeczne i posłuszne.
              Mój syn byl i jest bardzo uparty. Stawia mi się często, ale na szczęście w sprawach małych i niewartych kruszenia kopii, czasami mnie wkurza, czasami budzi mój podziw. Niemniej wartości i pryncypia zachowuje podobne do moich, przy czym jest w tym odważniejszy.
              A z dziewczynami to bardzo typowe. W przedszkolu kochal się w koleżance, bo ona była taka szalonasmile, w podstawówce znienawidzil ją serdecznie, bo ona, mamo, jest taka szalona i gupiasmile I jest taki okres u większości chłopców, że uważają dziewczynki za okropnie głupie. Przy czym z największym bólem muszę stwierdzić, że w dużej mierze mają rację, większość z nich jest potwornie pusta, duża część wychowuje się na popkulturze. Jak dziewczynka, dla której wzorcem, ideałem jest Doda czy Jula Rutowicz mogą nie być głupiewink Jednym słowem stosunek do dziewczynek bardzo ewoluuje, nie należy się tym przejmowaćsmile
              • verdana Re: Atmosfera domu 15.04.11, 15:01
                Czym innym - zupełnie - jest uczenie tolerancji, a czym innym nonkonformizmu. Dziecko, od ktorego wymaga się nonkonformizmu, uczone jest konformizmu w gruncie rzeczy.
                Opieranie się naciskom grupy jest istotne, pod warunkiem, ze dziecko opiera się nim dlatego, ze jest dostatecznie silne, by nie robić tego , co inni (i tu należy zastanowić się, czy zawsze jest to pożądane zachowanie), a nie dlatego, ze boi się, ze mama bedzie niezadowolona, ze przyjął wartości grupy, a nie rodziców.
                Tolerancji mozna uczyć, nonkonformizmu - znacznie trudniej, bo wtedy nalezy tolerować nonkonformizm także w domu. czyli na przyklad w tolerancyjnym domu nonkonformista będzie nietolerancyjny - i co wtedy?
                • sebalda Re: Atmosfera domu 15.04.11, 17:43
                  Skąd zatem nonkonformizm u dziecka uczonego tolerancji? Można uczyć tolerancji i budować poczucie własnej wartości dziecka, to się nie wyklucza, ja też pisałam, że nieuleganie grupie wynika z siły dziecka, z wiary w siebie. Ale skąd ten konformizm u dziecka, ktore było wychowywane absolutnie bezstresowo? Może stąd, że wbrew pozorom wychowanie bezstresowe (w tym skrajnym, wynaturzonym wydaniu) nie buduje w dziecku poczucia własnej wartości (choć teoretycznie ma takie zadanie), ba, powoduje, że dziecko nie jest stabilne, brak jakichkolwiek granic doprowadza do jego braku poczucia bezpieczeństwa.
                  Żeby nie było, nie jestem zwolenniczką wychowywania dziecka w żelaznej dyscyplinie, ale skrajne wydanie wychowania bezstresowego jest przeciwnym, równie niebezpiecznym biegunem błędów wychowawczych.
                  a nie dlatego, ze
                  > boi się, ze mama bedzie niezadowolona, ze przyjął wartości grupy, a nie rodzic
                  > ów.
                  My chyba tutaj w ogóle nie mówimy o wychowaniu pod dyktando rodziców. Wynoszenie wzorców, uczenie pewnych wartości, atmosfera domu nie są równoznaczne z tym, że dziecko zachowuje się tak a nie inaczej, by zadowolić mamę. Ta atmosfera ma właśnie budować poczucie własnej wartości, zatem też asertywności, umiejętności postawienia innym granic, mówienia nie, nawet z narażeniem się na negatywny odbiór grupy wiodącej w klasie, posiadania swojego zdania i umiejętności jego obrony. I nie zagrozi temu w żaden sposób, gdy jest ugruntowane w domu, narzucanie zdania w przedszkolu, że różowy jest nie dla chłopców czy że dziewczyny są gupiesmile
                  Ale to wszystko ma być budowane, a nie narzucane. Matka (czy rodzice) nie może ganić każdego przejawu przyjmowania przez dziecko pewnych zachowań grupy, bo może przegiąć w drugą stronę. Na szczęśliwe dzieciństwo składa się też akceptacja w grupie, a nie przeciwstawianie się jej za wszelką cenę. I to wszystko ewoluuje, zupełnie inne mechanizmy rządzą przedszkolakami i dziećmi w szkole podstawowej, innymi w gimnazjum, a jeszcze innymi w liceum. Nie powinno się na siłę kierować dzieckiem, bo ono z czasem i tak samo wyrośnie z wieku potrzeby przynależności do grupy za wszelką cenę, mądrze wychowywane dziecko już w wieku gimnazjalnym zaczyna rozumieć, że lepiej jest być sobą niż poddawać się wpływom głupszych jednostek, stereotypów i uprzedzeń.
                • broceliande Re: Atmosfera domu 15.04.11, 18:13
                  verdana napisała:

                  > rzeczy.
                  > Opieranie się naciskom grupy jest istotne, pod warunkiem, ze dziecko opiera się
                  > nim dlatego, ze jest dostatecznie silne, by nie robić tego , co inni (i tu nal
                  > eży zastanowić się, czy zawsze jest to pożądane zachowanie), a nie dlatego, ze
                  > boi się, ze mama bedzie niezadowolona, ze przyjął wartości grupy, a nie rodzic
                  > ów.

                  Tak było ze mną.
                  Miałam się nie przejmować hołotą, płynąć pod prąd, a tak naprawdę marzyłam, żeby mieć dżinsy takie jak dzieciaki z klasy i żeby mnie akceptowały...
                  Znaczy odwrotnie mam robić.
                  • verdana Re: Atmosfera domu 15.04.11, 18:55
                    Otóż to. Nonkonformizm nie jest rzeczą, której można nauczyć. Mozna nauczyć najwyżej zbytniego nie poddawania się naciskom. Zaczynając od nie poddawania się własnym naciskomsmile
                    • joa66 Re: Atmosfera domu 15.04.11, 19:25
                      jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w grupie

                      Da się zrobić. Rodzicom Tarzana (nie z ich woli co prawda) udało się doskonale.


                      Moim zdaniem trzeba się starać, żeby życie płynęło w przestrzeni między "minimum programowym" a naszym ideałem. Idealna sytuacja to nie obowiązkowe minimum.

                      W tej przestrzeni odbywa się wychowanie, które polega m.in. na obserwacji rodziców, ale też świata bardziej zewnetrznego. Dziecko obserwuje, rozmawia, wyciaga wnioski , uczy się , przyjmuje pewne zasady jako swoje. Nie zawsze są to zasady rodziców, ale dopóki nie spadają poniżej poziomu osobistego minimum wymagań/zasda rodziców, nie ma co panikowac , tylko samemu żyć wg głoszonych przez siebie zasad.

                      Nie sądzę, żeby mocno dyskutowany tutaj kolor różowy był kluczowym elementem wychowania dziecka dla kogokolwiek. Dajmy więc dziecku swobodę wyboru koloru, decyzji o przeciwstawianiu się lub nie grupie. Jeżeli chłopiec wycofuje się z koloru różowego z powodu kolegów, jego prawo. Prawem jego taty, wujka czy dziadka jest noszenie różowych koszul czy sweterków.

                      Chyba lepiej oszczędzać energię na sprawy istotne.

                      p.s. nie uważam spraw genderowych za mało istotne, ale koncentrowanie się na du...lach jest bez sensu. Lepiej po prostu dbac o prawa kobiet (i mężczyzn ) w domu wink

                      • sebalda Re: Atmosfera domu 15.04.11, 19:29
                        > p.s. nie uważam spraw genderowych za mało istotne, ale koncentrowanie się na du
                        > ...lach jest bez sensu. Lepiej po prostu dbac o prawa kobiet (i mężczyzn ) w do
                        > mu wink

                        W stu procentach popieramsmile
        • aka10 Re: Atmosfera domu 17.04.11, 11:02
          sebalda napisała:





          Dziecko z odpowiednio ukształtowanym kręgosłupem, nie da się nagiąć śro
          > dowisku, porwać grupie, do pewnego momentu trochę tak, ale jak już zmądrzeje, z
          > awsze wraca do wartości wyniesionych z domu. Tak myślę.

          Masz calkowita racje.
    • panpaniscus Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 16.04.11, 19:25
      "Każdy rysuje/ubiera się/bawi się" tak, jak chce". To u nas uniwersalna odpowiedź. Naszej starszej przyjaciel też bardzo lubi różowy. Akurat się trafiło, że byłam świadkiem, jak starszy chłopiec (siedmiolatek, przyjaciel ma 5.5) z przyprzedszkolnej świetlicy rozmawiał z mamą przyjaciela. Starszy wyśmiewał się z Adriana, że wybiera różowy - a różowy to kolor dziewczyński. Mama Adriana potwierdziła odpowedź syna "każdy lubi taki kolor, jaki chce i kolory są dla wszystkich".
      Jak na pchlim targu sprzedawałam ciuchy po mojej córce, to kilka dziewczyn odeszło szybko, bo one szukają czegoś dla dziewczynki, a tu (nie tylko, uspokajam wink zielenie/ciemny niebieski/czerwony.

      Ja bym poza praktycznym - w różnych sytuacjach, kontekstach - podkreślaniem prawa do samostanowienia każdego i wyrażaniem podziwu dla osób, które nie boją się swojej indywidualności - chyba nic nie robiła.
      Grupy rówieśniczej nie przebijesz. Możesz najwyżej delikatnie posterować, żeby znalazł taką, co Ci lepiej będzie odpowiadać, przynajmniej na "dochodzące" (jakieś zajęcia dodatkowe). Plus wspieranie wiary w siebie, poczucia własnej wartości i samodzielnego podejmowania decyzji.

      "Fizjologicznie" ten wiek to niby rozdzielanie się na grupy płciowe. Ale szczerze mówiąc to ja chętnie do 3 klasy ganiałam z chłopakami po podwórku (może opóźniona byłamwink. Ja nie byłam chyba specjalnie "obciążona genderowo". I kojarzy mi się to z poczuciem wolności. I szoku, jak potem się człowiek spotyka z dyskryminacją.

      Nie przypuszczałam, zanim nie doszło do praktyki, jak trudno jest nie-obciążać genderowo. Zorientowałam się, jak kupowaliśmy prezent dla syna znajomych - ręka mi zadrżała, nim zdecydowałam się na ten serwis dla lalek (z którego on się bardzo ucieszył). Co ciekawe, przed kupnem koparki dla dziewczynki miałabym duże mniejsze opory, przeraża mnie to samą.
      W PL - ale może to kwestia mojej próby - to obciążanie jest ogromne, dużo większe niż to, z którym się spotkałam w DE. Może też kwestia mojego nieuświadomienia językowego wink.

      BTW z kolegi, co nosił moje spinki do włosów w podobnym wieku, wyrósł bardzo męski mężczyzna.





      • bi_scotti Re: jak sie bronic przed zbytnia socjalizacja w g 16.04.11, 23:46
        Jak widac nie tylko kobiety sa skomplikowane wink
        Zawsze mnie smieszy gdy widze takich super macho-sracho mezczyzn z krajow np. basenu Morza Srodziemnego, ktorzy sie obwieszaja zlotymi lancuszkami, bransoletkami, upierscieniaja owlosione paluszki i inwestuja w zegarki z diamentami a jednoczesnie beda swoim synom wmawiac, ze rozowy to dla dziewczynek albo, ze "prawdziwy" (???) mezczyna nie placze. Czy naprawde da sie meskosc/kobiecosc sprowadzic do noszonych kolorow? C'mon, postrzegamy, analizujemy i reagujemy na swiat inaczej niz plec przeciwna ale to przeciez nie dotyczy takich dupereli jak kolor bluzki czy wybor miejsca na kolczyk.
        Z paniami w przedszkolu bym pogadala na temat tworzenie bezsensownych podzialow w sytuacjach, ktore tego nie wymagaja. A tych, ktore tego wymagaja nie ma w realnym zyciu az tak wiele!
Pełna wersja