black_halo
25.04.11, 09:03
Jest w rodzinie dziewczynka w wieku 2 lata i 3 miesiace. Calkiem ladnie juz mowi, chodzi i tak dalej ale ma tez jak to mowia "charakterek". Nie interesowaloby mnie jej wychowanie ale przy okazji rodzinnych spotkan ona robi sie nie do zniesienia. Nie pododoba mi sie, ze dwulatka mowi mi gdzie mam siedziec a jesli nie zechce mi sie wstac z fotela to zaczyna sie histeria, lacznie z rzucaniem sie podloge, wrzask, kopanie, bicie, gryzienie. W piatki chodzimy do tesciow, po calym dniu pracy i drodze powrotnej do domu, conajmniej poltoragodzinnej jezdzie naprawde chce mi sie usiasc i nie zeby mnie ktos przestawial z kata w kat albo wymagal grania w pilke kiedy ja naprawde ledwo powlocze nogami. Tak jest we wlasciwie wszystkich sytuacjach, wystarczy, ze ktos jej powie "nie" i natychmiast sie zaczyna przedstawienie i ryk jakby ja conajmniej zywcem ze skory obdzierali i w smazyli w goracym oleju. Potem nastepuje chwila kiedy dziedkowie, rodzice i wujkowie sami robia przestawienie np. wszyscy klaszcza i tancza albo spiewaja, zeby sie wreszcie przymknela a nastepnie spelniaja jej zachcianke.
Po wczorajszym spotkaniu swiatecznym stwierdzam, ze chyba powinno sie cos z tym z robic bo zabranianie innym dzieciom bawienia sie zabawkami, ktore nie sa jej to juz ostre przegiecie. Zabawki u tesciowej sluza zasadniczo wszystkim dzieciom w rodzinie, nie sa przypisane do konkretnej osoby wiec ni ma tak, ze ten rowerek jest moj a ta pileczka twoja. Sa wspolne i kazdy ma prawo sie nimi bawic.