rada kolezanki- isc do psychologa!

06.05.04, 21:02
dziewczyny pomozcie bo nie moge sie pozbieac po tym co mi sie dzisiaj
przydazylo a wiem ze wy spojrzycie na to obiektywnie
moja bardzo dobra kolezanka ma synka 5 mies mlodeszego od mojego 2 latka( i 2
mies) czesto chodzimy razem na spacery odwiedzamy sie raczej sporadycznie .
Moj synek jest bardzo ruchliwym dzieckiem potrafi mocno krzyczec gdy czegos
naprawde chce, obiera dzieciom zabawki ale tez chcetnie sie z nimi wymienia
dajac w zamian swoje, szkopol w tym ze te nie zawsze chca isc na wymiane,
zsem zdazy sie ze popchnie jakies dziecko ale nie moge powiedziec ze bije czy
szczypie czy tego typu rzeczy, potrafi czasem rzucic sie na ziemie i
wrzeszczec. no wiec dzis zadzwonila do mnie wspomniana kolezanka i poradzila
mi wyzyte z moim synkiem u psychologa dzieciecego- moze mi polecic swoja
kolezanke poniewaz widzi ze zachowanie mojego syna jest niewlasciwe, ze jest
nadpobudliwy, agresywny ze zabiera zabawki itp itd iz e ona nie moze
pozwolic na to aby jej dziecko kontaktowalo sie z moim jelsi tak nadal bedzie
to wygladalo. nadmienie ze jej maly nalezy do barzdo spokojnych dzieci, nigdy
nie upominajacym sie o swoje- zabral nie odbiore. na dodatek zarzucila mi
zla reakcje na zachowanie mojego syna - ja powiem mu nie zabieraj i tyle. nie
wiem jak powinnam zareagowac- mowie ze ni wolno ze na wymiane odbieram
zabawki obce ale czasem moze zdazy sie ze powiem tylko oddaj nie wolnoi jak
tamto dziecko odejdzie to juz mu zabawki nie zabieram. powiedzcie czy moje
dziecko potzebuje tej wizyty czy ja zle postepuje, bo juz sama nie wiem co
myslec!
    • chalsia Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 06.05.04, 22:36
      He he he. Pogaducha z psychologiem Ci pomoże, ale nie dlatego, że koleżanka w
      taki sposób ocenia Twojego synka, ale dlatego, że sama nie wiesz jak masz
      reagować na zachowanie dziecka.
      Czyli - postąpienie za radą koleżanki (choć pewnie mocno "niewłaściwą"),
      paradoksalnie może być dla Ciebie korzystne.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • antomi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 07:43
        nie sadze abym to ja potrzbowala pomocy psychologa, uwazam ze moje reakcje sa
        wlasciwe a wiele osob miewa chwile kiedy nie wiedza do konca czy wlasiwie
        postapily mimo wszytko dziekuje za odpowiedz
    • anek.anek Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 06.05.04, 22:52
      Zachowanie Twojego malucha mieszczą w zupełnej normie. A Ty: jeśli Twój synek
      weźmie sobie jakąś zabawkę to dopóki właściciel zabawki się o nią nie upomni
      niech się bawi. Nie pozwalaj jednak wyrywać czegoś z ręki. Ale też chyba bez
      przesady. Dzieci czasem muszą dać sobie w kość... choć to okrutne. Jesli to
      drugie dziecko chce swoją zabawkę z powrotem, to musisz syna do tego przekonać.
      Najpierw słownie, a jeśli nie zareaguje to ja bym po prostu wyjęła synowi ten
      przedmiot sporu z ręki i oddała właścicielowi. Dziecko będzie protestować. Ja w
      takich przypadkach po prostu "szantażowałam" małego: jeśli zaczynał zbyt mocno
      histeryzować, to wracałam do domu. To była dla niego kara. Nie wiem jednak czy
      postępowałam dobrze z psychologicznego punktu widzenia. Teraz synek raczej nie
      zabiera, chętnie zaczął się dzielić. Dzieci do wszystkiego muszą dorosnąć.
      Ciekawa jestem co będzie jak syn Twojej koleżanki b ędzoe starszy o kilka
      miesięcy i będzie spotykał się z innymi, młodszymi dziećmi. Nie wykluczone, że
      tak samo jak Twój teraz, wyczuje swoją przewagę i zaczeni ją wykorzystywać. A
      co do koleżanki, to powiedz jej, że jej też przydałaby się wizyta u psychologa,
      bo chowanie dzieci pod kloszem i dobierania mu towarzystwa pod względem
      charakteru i usposobienia jest chore i wychowuje się dzięcko, które nie będzie
      potrafiło poradzić w trudnych sytuacjach, a przecież nie zawsze będzie u mamy
      pod spódnicą (wystarczy, że pójdzie do przedszkola, tam dzieciaki dopiero dadzą
      mu w kość). Ty musisz być konsekwenta, jeśli jużzdobyłaś się na to "oddaj", to
      jeśli nie odda, musisz zareagować!
      • antomi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 07:41
        bardzo ci dziekuje bo mnie podnioslas na duchu ! czytalam wiele o zachowaniu 2
        latkow tutaj na forum i widze ze jest norma takie zachowanie a nawet gorsze
        widze za dzis staje sie bardzo modne chodzenie do psychologa ale nie wiedzialm
        ze az tak zeby normalne zdrowe dzieci wysylac do niego( nie przecze ze w
        niektorych przypadkach jest naprawde bardzo pomocny) a co do mojej kolezanki to
        jeszcze z nia nie rozmmawialam od tego czsu wiec zobaczymy jak sie sparwy beda
        mialy... w koncu na spacery i tak bedziemy chodzily jednymi drogami bo
        mieszkamy blisko siebie - ciezko bedzie przetlumaczyc mojemu malemu zeby nie
        podchodzil do jej dziecka no ale sprobuje!! jeszcze arz dzieki
        • judytak Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 08:26
          antomi napisała:

          > widze za dzis staje sie bardzo modne chodzenie do psychologa ale nie
          wiedzialm
          > ze az tak zeby normalne zdrowe dzieci wysylac do niego

          do psychologa powinny pójść dzieci (ludzie) normalne, zdrowe, które mają
          chwilowo jakiś problem, chcą coś sprawdzić, dowiedzieć się, jak można inaczej
          itp.

          tak, jak do pediatry idzie się z normalnym, zdrowym (ogólnie rzecz biorąc)
          dzieckiem, które chwilowo ma jakiś problem (zdrowotny), albo kiedy chcemy coś
          sprawdzać, o czymś się dowiedzieć, zasięgnąć poradę...

          nie chcę przez to powiedzieć, że z twoim dzieckiem coś jest nie tak (jak dla
          mnie zachowanie tak dwulatka, jak i jego mamy są w normie, przynajmniej tak z
          opisu)
          chcę powiedzieć, że wizyta u psychologa to nie wstyd, nie boli, jeśli psycholog
          jest dobry, to jest to przyjemna i pożyteczna rozmowa

          a co do koleżanki: powiedz jej, że będziesz chodziła na spacery, jak zwykle,
          jak nie chce to niech się nie przyłączy :o)

          pozdrawiam
          Judyta
      • bebejot Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 16.08.04, 15:56
        Podpisuję się w całej rozciągłości pod rada anek.anek.
        Moim zdaniem koleżanka jest przewrażliwiona i to właśnie jej przydałby się
        psycholog, a przede wszystkim lektura jakiegoś poradnika na temat psychologii
        rozwojowej dzieci.
        Zachowanie Twojego synka jest normalne, teraz właśnie zdobywa poczucie
        autonomii i kształtuje swój charakter. Ty tylko musisz być konsekwentna i
        czujna, żeby "krew się nie lała"wink
    • domali Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 13:13
      Mój synek ma 2 latka i 7 miesięcy. Zachowywał się (i nadal czasami zachowuje)
      podobnie do Twojego synka.
      I nie masz się co stresować - jest to zupełnie normalne.
      Na potwierdzenie dodam, że moja mama jest psychologiem dziecięcym, więc gdyby
      było coś nie tak, wiedziałabym o tym smile
    • brucha Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 14:11
      hej,
      ja ma 2,5 latka, któremu dla odmiany zabawki zabierają dzieci o połowę od niego
      mniejsze. jest zupełnie nieagresywny i nie potrafi się obronić. w dodatku
      zupełnie nie rozumie jak jakieś inne dziecko tak po prostu go popchnie albo
      wyrwie zabawkę. jest mu najzwyczajniej pod słońcem przykro. rozmawiam z nim i
      tłumaczę, żeby nie pozwalał sobie nic wyrywać i mówił 'intruzowi' że to jego
      zabawki i on się nimi bawi. na razie efekt jest taki, że mój syn palnie kazanie
      a ów intruz i tak wyrywa mu zabawkę bo albo nie jest na etapie roozumienia
      słowa mówionego albo po prostu ignoruje co się do niego mówi. więc my ćwiczymy
      dalej. cenię w moim dziecku jego charakter i wcale nie chcę aby się zmieniał
      (spotykałam juz w piaskownicy mamy z dziećmi, na których widok inne mamy z
      dziećmi zmieniały plac zabaw i wcale mi to nie imponowało).

      uznaję zachowanie zarówno mojego jak i Twojego dziecka za mieszczące się w
      normie i mam jednak nadzieję, że z tego sie wyrasta.
      ale niezaleznie od tego czy pójdziesz czy nie do tego psychologa napisz jak byś
      się czuła będąc mamą nieboraczka na którym 'ćwiczą' bardziej zdecydowane
      dzieciaki.
      ja w przypadku popychania mojego dziecka bądź przez moje dziecko reaguję ostro
      niezależnie od reakcji rodzica drugiego dziecka. tak się nie robi i już. a jak
      będzie starsze i kogoś bobije to co? też mam tłumaczyć sobie i innym, że
      dzieci muszą trochę się potarmosić? pewnych rzeczy po prostu się nie robi.

      gośka

      ps a co do psychologa jeśli to dobry dziecięcy psycholog to zachowaj namiar na
      niego. dobrych psychologów dziecięcych jest naprawdę mało.
      • antomi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 07.05.04, 19:54
        gosiu ja oczywiscie w pelni rozumiem sytuacje w jakiej sa dzieci te slabsze i
        mniej zdecydowane oraz ich rodzice dlatego zawsze staram sie reagowac na
        zachowanie mojego dziecka ale najbardziej zabolal mnie fakt ze dotad nikt sie
        nie skarzyl dzwonila po mnie na spacery a tu nagle taki telefon i pretensje
        mogla przeciez tak jak ty piszesz zareagowac i powiedziec mi cos w konkretnej
        sytuacji przeciez bym zrozumiala czlowiek ucz sie na bledach a ja jestem po
        raz pierwszy matka i tez pewnie popelniam jakies bledy - nie wykluczam tego
        widac jednak nie wszyscy sa tacy jak ty- niestety- i nie zrozumieja nas mam
        tych lobuzow
    • monika.zdz Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 10.05.04, 16:31
      Twoja koleżanka powinna iść do psychiatry. Nie zawracaj sobie głowy głupotami,
      które ci "sprzedaje". Tylko ty możesz ocenić czy zachowanie twojego dziecka
      jest niepokojące. Na mój gust ( a,mam trzylatka) twój syn jest całkiem
      normalny. Pewnie,że trzeba mu tłumaczyć,tłumaczyć i tłumaczyć jakie zachowania
      są społecznie akceptowane ale to nie znaczy,że dwuletnie dziecko będzie się
      zawsze do tego stosować. Dwulatek jest generalnie nakierowany tylko na
      siebie ,a społecznych zachowań dopiero zaczyna się uczyć.I tak jeszcze b edzie
      przez jakis czas.
      • antomi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 11.05.04, 12:33
        dziekuje za slowa pocieszenia od razu czuje sie lepiejsmile)
        • mamongabrysi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 12.05.04, 11:05
          Moim zdaniem niewłaściwa była reakcja koleżanki - mogła ci cos zasugerowac,
          poradzić a nie stawiac na ostrzu noża "albo idziesz do psychologa albo sie z
          tobą nie bawimy". Ale yc moze sama nie wiedziała jak ten problem rozwiązać albo
          nie jest szczególnie taktowna. Moim zdaniem twoje dziecko jest normalne, a jak
          chcesz iść do psychologa to idź - może tak jak pisała Chalsia cos ciekawego
          doradzi na co sama nie wpadłaś. Też mam ochotę się wybrac(bicie braciszka i
          moje wyczerpujące się pomysły jak temu zaradzić) ale nie mam do kogo bo
          mieszkam w małym miasteczku i dobrego specjalisty brak. Myśle ze na twoim
          miejscu głupio byłoby mi iść do koleżanki twojej koleżanki bo wydaje mi się ze
          one juz we dwie postawiły diagnozę twojemu dziecku( a może się mylę). zrób jak
          sama uważasz.
          Pozdrowawiam
          Ania
          • antomi Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 12.05.04, 22:10
            wyobrazcie sobie ze dzisiaj spotkalysmy sie i moja kolezanka bardzo mnie
            przeprosila za to co powiedziala nie bede sie rozpisywala co mowila ale
            najwazneiejsze dla mnie jest to ze przeprosila , przyznala sie do bledu i jest
            ok . wielki kamien spadl mi z serca! A Wam dziekuje za dobre slowa pocieszenia-
            naprawde mi pomogly
    • gabrielsta Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 16.08.04, 12:23
      Gratuluję Ci "koleżanki"! Odezwij się do niej za parę m-cy, jak jej słodkie
      maleństwo będzie w wieku Twojego łobuziaka, i spytaj czy już się umówiła na
      wizytę u swojej koleżanki-psycholożki?
      Głowa do góry- to co Cię nie zabiję to Cię wzmocni!
    • saba76 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 16.08.04, 15:46
      2latki takie są, zabierają innym zabawki,krzycza, sa ruchliwe.......
      sama to przeszlma z teraz 5letnia Natalka i czeka mnie to za rok z Weroniką.
      Buntowniczośc 2latka to jego okres odnajdywania sie w świecie ,relacji między
      rówieśnikami,dorosłymi i tp.
      Zwracanie uwagi dziecku jest dla mnie bynajmniej najnormalniejsze w swiecie"
      oddaj chłopcu zabawke" albo zapytaj sie " czy możesz",albo "podziel sie
      zabawkami ,a chłopiec może podzieli sie z Tobą"
      Niewiem co koleżanka oczekuje od ciebie.
      zobaczy za 2lata jak to jest
      i zmieni zdanie.
    • ligia76 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 16.08.04, 19:27
      Mam podobnego smyka.
      Ma 2 latka i 4 miesiące.
      Zabierał zabawki, uciekał do klatek schodowych, tłukł i sypał piaskiem
      (dorosłych też), rzucał się na ziemię i wrzeszczał, w sklepie rzucał swoimi
      butami itp., itd.
      Nic nie pomagało, tłumaczenie, prośby. Byłam u kresu wytrzymałości sad.
      Poradziłam się koleżanki z ławki (psychologa dziecięcego) i doradziła mi
      poprostu konsekwencję i to "żelazną" (że wcześniej na to nie wpadłam smile). I
      pomogło. Jak Maciek zaczynał swoje "występy" brałam za rączkę i do domu
      (oczywiście wszystko tłumacząc). Niezależnie czy byliśmy na dworzu 2 godziny,
      czy 2 minuty, czy byliśmy w sklepie itp. Po ok. 3 moich akcjach, nastapiła
      odmiana, wystarczy że powiem raz "jeśli zrobisz tak jeszcze raz, to pójdziemy
      do domku i nie będziesz się np. bujał" Maciek rezygnuje np. z rzutu butami smile
      Jak narazie jest OK i mam nadzieję że tak będzie.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • gusia29 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 19.08.04, 06:42
        Tez uwazam, ze powinnas poczekac az dziecko Twojej kolezanki osiagnie wiek
        Twojego synka teraz i bedziecie mogly pogadac. Tez mi sie kiedys wydawalo, ze
        inni maja bardzo niegrzeczne dzieci itp, dopoki moj nie wszedl w ten okres.
        Liczy sie fakt, ze przyznala sie do bledu. Na drugi raz nie traktuj jej uwag
        zbyt powaznie.
        Zycze cierpliwosci wink
        • ligia76 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 19.08.04, 08:25
          Hej smile

          Odpisałam gusi na priv, ale nie wiem czy doszło ponieważ nie mam wiadomosci w
          folderze wysłane.
          Chodzi mi o gusię która w adresie prywatnym ma "sympatico" i coś tam.
          Jeśli przeczytasz to napisz mi jaki masz dokładnie adres e-mail.

          Pozdrowienia
          Ligia
        • ligia76 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 19.08.04, 18:36
          Skopiuję co napisałam w e-mailu, ponieważ nadal nie wiem czy doszedł do Ciebie.



          Maciej był grzecznym dzieckiem tak do ok. 7 miesiąca życia, później zmienił się
          nie do poznania, ryczał całymi dniami. Na rączkach - NIE, w foteliku - NIE, na
          kocyku - NIE, itd. Jak kiedyś przyszła do mnie koleżanka, która nie miała
          dzieci, to wychodząc powiedziała ... "Idę już od Was bo zanikają we mnie
          instynkty macierzyńskie" smile
          I tak wszyscy mówili ... "jak zacznie chodzić to się uspokoi". Niestety jak
          zaczął chodzić wcale się nie uspokoił, a doszło jeszcze pilnowanie, ponieważ
          dewastował wszystko, począwszy od zrywania tapet, a kończąc na wyrywaniu listew
          w kuchni.
          Jak miał tak ok. 2 lat zaczęły się prawdziwe bunty, rzucanie piaskiem, bicie
          wszystkich wokół, rzucanie butami, uciekanie itd.
          Najgorzej było na zakupach, rzucał butami, po czym wrzeszczał żeby mu te buty
          założyć. To samo było z czapką, piciem itd., jak ktoś schylił się do niego i
          coś mu mówił, to tłukł po twarzy.
          Zrezygnowałam więc z zakupów, czekałam na męża i dopiero wieczorkiem szłam sama
          na zakupy. Ale przecież na dwór musiałam wychodzić. A Maciek nadal był
          pomysłowy, uciekał mi do klatek schodowych, bił inne dzieci, zabierał zabawki
          (jak ktoś nie chciał dać to np. sypał piaskiem). Na nic moje tłumaczenia, chyba
          z milion razy tłumaczyłam, że tak nie wolno. Ludzie patrzyli na mnie jak na
          idiotkę i żałosną mamusię, która nie może poradzić sobie z własnym dzieckiem sad
          Porozmawiałam z koleżanką (psychologiem) i doszłyśmy do wniosku że jeśli
          tłumaczenia nie pomagają, to trzeba wymyślić "coś" co pomoże.
          Maciuś uwielbia huśtawki, zabawę w piaskownicy. Jak Maciek zaczynał "szaleć",
          mówiłam że jeśli zrobi to jeszcze raz to pójdziemy do domu. Oczywiście robił to
          dalej, ponieważ nieraz tak mówiłam, ale na mówieniu sie kończyło i nigdy tego
          nie realizowałam.
          I tak po trzech uwagach brałam go za rękę i ciągnęłam go do domu. Wyglądało to
          żałośnie ponieważ on wrzeszczał, zdejmował buty (a następnie wrzeszczał żeby mu
          je założyć), a ja ciągnełam go na siłę do domu. Butów oczywiście nie zakładałam
          (na szczęcie mamy lato) i pomimo jego oporu przyciągałam go do domu.
          I taką "akcję" zrobiłam ze trzy razy., oczywiscie wczesniej tłumacząc. Za
          kolejnym razem zauważyłam, że Maciek zaczyna się zastanawiać, czy opłaca mu sie
          uciec. Stał na górce, myślał, i ... wrócił do mnie. Tak było również w
          piaskownicy, jak powiedziałam, że jeśli zrobi tak jeszcze raz to pójdziemy do
          domu, Maciek rezygnował np. z sypnięcia piaskiem koledze po oczach smile
          Dodam jeszcze raz, że nigdy nie zrezygnowałam z tłumaczenia dlaczego nie wolno
          sypać piaskiem, bić innych itd.
          I tak zaczęliśmy się z Maciejem dogadywać smile

          Nie wiem ile jest w tym zasługi metody (chyba niezbyt odkrywczej), a ile
          zasługi Maćka, który przecież rośnie (teraz ma 2 latka i 4 miesiące) i zaczyna
          coraz więcej rozumieć.
          Wiem jedno, wreszcie moje spacery z Maciusiem nie są koszmarem, a ja
          przestałam oczyma wyobraźni widzieć siebie w zakładzie zamkniętym smile

          Przepraszam za styl, ale jak zwykle piszę "na biegu".

          Pozdrowienia
          Ligia
          • kaha1 Re: rada kolezanki- isc do psychologa! 21.08.04, 13:17
            skoro już rozmawiacie o metodach to chętnie skonsultuję moje
            - jeśli między dziećmi jest kłótnia o zabawkę, mówię że to właściciel ma prawo
            zdecydować o tym, czy ją komuś pożyczy
            - jeśli jest jakieś dziecko, które chce zrobić krzywdę mojemu, a rodzic nie
            reaguje, to pytam delikfenta gdzie są jego rodzice i proszę ich o reakcję
            (znaczy, żeby pilnowali dziecka -efekt piorunujący. Dziecko dębieje, rodzice
            już dziecka z oka nie spuszczają)
            - jeśli to moje dziecko robi coś innemu to staram się (nie zawsze mi się udaje)
            najpierw zająć się poszkodowanym, później przeprosić rodziców. Po tym moja
            zaczyna już się wstydzić tego co zrobiła, a ja jej wtedy kazanko (nie można bić
            innych, bo to boli itp.)
            a jeśli chodzi o sytuację z koleżanką to całe szczęście że się rozwiązała.
            Skoro to sąsiadka to przykro by było robić sobie w niej wroga (mogłaby do
            małego zniechęcić pół piaskownicy). Po prostu warto chyba przy niej być
            bardziej ostrożnym, bo widać ma trudność z radzeniem sobie z agresją, nawet u
            dzieci. Moim zdaniem twój dzidzuś zachowuje się jak trzeba na jego wiek, ale to
            moment w którym jesteś szczególnie potrzebna, żeby mógł się nauczyć co wolno, a
            czego nie. A że będzie sprawdzał na ile jesteś stanowcza to wiadomo!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja