tez juz nie moge - posilki

03.05.11, 19:03
Glowny bohater dramatu - Wscieklak lat 6. Podejrzewany o ADHD, ostatnio sie bardzo wyciszyl i uspokoil. Tzn - jak na siebie wink). Bardzo wysoki i chudy jak patyczak. Nigdy, od czasow niemowlectwa nie glodny - gdy mial 2.5 miesiaca potrafil spedzic w ciagu dnia 5h bez domagania sie piersi, w swietnym humorze. Pozno i dlugo uczyl sie gryzc.
To co mnie dobija, to posilki. Wiekszosc zaczyna sie od ryku pod tyrulem Nie bede tego jadl, nawet gdy podawana jest jego ulubiona potrawa ( a ma ich 5 na krzyz) ktora do tego wczesniej z nim uzgodnilismy. Po przejsciu poczatkowego ryku , Wsciekleniec zabiera sie do jedzenia. Zwykla nastepuje to wtedy, gdy rodzice i brat albo koncza, albo juz zjedli ( a zaznaczam, ze mam to do siebie, ze jem wolno, w kazdym towarzystwie zazwyczaj koncze ostatnia). Jedzenie jest przerywane wstawaniem od stolu pod byle pretekstem i bez pretekstu i trwa strasznie, strasznie dlugo... drugie danie, ktore trwa najdluzej, potrafi jesc i 2.5 godziny. Zaznaczam, ze nie zmuszamy go do zjedzenia calosci z talerza, kiedy powie, ze juz dziekuje, nie ma problemu, moze wstac od stolu.
Mam problem mentalny, bo w sumie wszedzie trabia, ze niezdrowo jest polykac zarcie jak na pozar i ze dlugie zucie jest wskazane. Z 2 strony - co poczac, gdy dziec 2 male mlode ziemniaki i 3 paski piersi z kurczaka ( odmowil spozycia jarzyny, nie zmuszalismy) je od 15 do 17?
Wydaje mi sie, ze wyprobowalismy juz wszystkie metody proponowane przez rozne szkoly wychowywania dzieci i dobrnelismy do sciany. Probowalismy siedziec z nim przy stole i zostawiac go samego, nagradzac za zjedzenie w okreslonym czasie ( dlugiiiiiiiiiiim, naprawde)

Czesto musmy rezygnowac z roznych rozrywek, bo zanim mlody zje, to juz robi sie zwyczajnie za pozno np na spacer. Dodatkowo, zanim on skonsumuje, to reszta rodziny czesto jest juz glodna i chce kolejnego posilku, ktory mlody omija - no bo jak dac mu podwieczorek,kiedy 15 minut temu skonczyl jesc obiad? Generalnie przejmowalabym sie tym mniej, gdyby mial w mare normalna wage, ale jak patrze na te patykowate odnoza bez cienia miesni i sterczace zebra, to czuje sie jak potwor, ktory zagladza dziecko...
    • kanna Re: tez juz nie moge - posilki 03.05.11, 21:20
      Odpowiem Ci tak - generalnie im mniej cyrków wokół jedzenia, tym lepiej.

      Ale zaniechanie cyrków nie jest prostą sprawą, wsparcie się przydaje i rozpiska, jak to robić.

      Dlatego bym Ci radziła pogadać z sensownym psychologiem (tylko Tobie i męzowi, bez małego); wspólnie ustalicie strategie i powinno pójść smile
      • aqua48 Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 10:20
        Powiem Ci jak u mnie sprawa wyglądała - na własnym przykładzie - starej baby. Byłam właśnie takim dzieckiem - niejedzącym. Obiadek - dwie godziny dopóki nie zamienił się w zimną straszną breję, wymieszaną ze łzami, wrzaski, płacze, odruchy wymiotne. Kolacyjka przetrzymywana w buzi do rana, na śniadanie wyłącznie chleb z dżemem - trzy miesiące, potem chleb z żółtym serem następne trzy miesiące, każda próba zmiany menu kończyła się niezjedzeniem śniadania. Niedowaga, podejrzenia o anemię sierpowatą, załamana matka, cuda na patyku. Potrafiłam głodować przez cały dzień, bo zwyczajnie nie miałam apetytu na nic. Właściwie dopiero jak poszłam do szkoły średniej i zaczęłam jeść w stołówce (20 minut na obiad i fru) to wyrosłam z niejedzenia.
        I moich własnych dzieci NIGDY nie katowałam. Po prostu jak jedzenie robiło się zimne, lub posiłek trwał więcej niż pół godziny to zamiast namawiać lub podgrzewać zabierałam. I nie było podjadania, podsuwania, bo nie zjadł obiadu, czy śniadania. Nie zjadł, czyli nie był głodny. Czekał do następnego posiłku. Słodycze konsekwentnie raz w tygodniu. Dziecko karmione normalnie z głodu nie padnie (choć w podświadomości matki taka obawa istnieje), nawet jak przez dzień czy dwa będzie odmawiać posiłków. A jak zgłodnieje to chętniej i szybciej będzie zjadało, aż jego organizm ureguluje sobie te sprawy. Nie podawałam potraw, których ewidentnie nie lubili, częściej gotowałam te ulubione, ale bez przesady. Jeśli już coś między posiłkami to właściwie wyłącznie owoc, albo surowe warzywo.
        Nawiasem mówiąc mój młodszy syn ma dużą niedowagę, ale zupełnie nie przejmuję się tym skoro wyniki badań są dobre, lekarz mu powiedział, że ma doskonałą przemianę materii i że z tego kiedyś wyrośnie. Ja też tak miałam w jego wieku, więc pewnie to genetyczne. A potrafi zjeść teraz naprawdę dużo.
        Jeśli masz obawy co do swojego dziecka,(ADHD może mieć wpływ na to że trudno mu usiedzieć przy stole) to rzeczywiście skonsultuj się ze specjalistą, ale przede wszystkim wyluzuj, pozwól dziecku na niejedzenie. I pilnuj spokojnej atmosfery przy stole, wyciszaj dziecko na pół godziny przed posiłkiem, to też jest bardzo ważne.
      • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 13:02
        Obeszlismy stado psychologow w sprawie ADHD ( ktore na szczescie zostalo wykluczone) i dostalismy szereg porad, do ktorych staramy sie stosowac. Staramy sie nie robic cyrkow wokol jedzenienia - mlody ma prawo podziekowac, kiedy sie naje. Ale co zrobic, kiedy nie dziekuje, tylko przezuwa - kanapke ok godziny, 2 danie nawet i ponad 2?
        • kura17 Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 13:53
          a probowalas usyalac konkretny czas na posilek (ok 30 minut) i potem zwyczajnie konczyc babranie sie w zarciu?

          probowalas dociekac, DLACZEGO on tak dlugo je? nie jest glodny? ma problemy z gryzieniem? nie moze sie skupic? 6-latek to juz spore dziecko (sama mam wink) i mozna z nim pogadac, dopytac. bo pewnie w roznych przypadkach przydadza sie inne taktyki. jesli nie jest glodny - to nie meczyc 2-godzinnymi posilkami, jesli nie moze sie skupic, to jakos potrenowac, jesli ma klopoty z gryzieniem, to moze zmienic posilki? WSZYSTKO je tak dlugo? moze zupe krocej? wink

          nasi chlopcy tez przechodzili okresy niejedzenia, nadal sa bardzo szczupli, ale szczerze mowiac nie wyobrazam sobie, zeby siedzieli przy posilku 2 godziny! oszalalabym smile

          co sie stanie, jak po mniej wiecej 30 minutach zabierzesz talerz z komentarzem "widze, ze nie jestes glodny, nastepny posilek za 2 godziny"?
          • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 16:25
            Na pewno czesc problemu to gryzienie, zwlaszcza miesa. Zupy - platki rano i zupe obiadowa pozera moze nie szybko, ale tez nie drastycznie wolno. Czasami zreszta prosi o platki tez na kolacje, wiec wyraznie mu to podpasowuje. Ale przeciez nie moge podawac mu papek, bo kosztem rozwiazania wygodnego dla mnie na teraz zafunduje mu przedluzone problemy z gryzieniem.
            Drugi problem to koncentracja - jak juz przezul swoja porcje w paszczy, to nie wezmie nastepnej, dopoki mu sie o tym nie przypomni. Wlasciwie to bardzo jest chetny, zebym go karmila, i czasami ulegam ( tata jest przeciwny) ale jak prosi i do tego wiem, ze to skroci proces przyjmowania pokarmu... Wiem, ze nie powinnam, ale jak pisalam w tytule watku, czasami nie daje rady.
            • aqua48 Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 19:49
              Moim zdaniem skoro ładnie zjada zupy i lubi zupy mleczne, to z głodu nie umrze, możesz mu zupę obiadową robić "gęstszą", jak się urodzi drugie dziecko to i tak nie będziesz miała czasu na kamienie starszego, więc nie ma potrzeby go teraz przyzwyczajać. Odpuść jemu i sobie te długotrwałe posiłki. Jak zgłodnieje to następny (o ile nie będziesz go dokarmiać, ani dawać słodyczy) zje chętniej i szybciej. To nie działa tak od razu, więc będziesz musiała trochę poczekać, żeby przywykł do innych warunków, ale bez obaw.
            • mama303 Re: tez juz nie moge - posilki 06.05.11, 21:46
              Przypomniał mi się syn znajomej. W wieku włąsnie ok. 6 lat zaczął żyć na papkach: mleko. mleko, chrupki na mleku, ew. zupy na obiad, półpłynne serki, jogurty. Teraz dzieciak ma prawie 10 lat, je wszystko i dużo, stał się sportowcem i nabrał bardzo masy smile
        • radiata Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 13:54
          no to niech je dwie godziny smile Niedługo już będzie na tyle duży, że będziecie mogli powiedzieć - my idziemy na spacer a Ty jak skończysz to umyj swój talerz.
          A może trzeba z nim do laryngologa iść - czasem dzieci z przerostem migdałków tak mają... za mała dziura do przełykania. No i można spróbować go namówić na sport - zwiększy się zapotrzebowanie na energię no i czasu nie będzie miał na siedzenie przy stole.
          • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 16:20
            Migdaly Ok, chodzi 2 razy w tygodniu na judo, staramy sie codziennie jeszce po przedszkolu troche chcociaz go przegonic... Pewnie wiecej by sie przydalo, bo teraz bedac w ciazy mam nieco mniej energii na przeganiania, a tata tez nie zawsze ma czas...
            • verdana Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 16:31
              Szczerze?
              ja bym go podkarmiała. Nie widziałam w życiu jkarmionego 10-latka, więc pewnie wszyscy z tego wyrastają. Niech zaczyna jeść sam, a gdy wszyscy już skończyli i chcecie wyjść - po prostu daj mu jeszcze tych parę kęsów sama. Myslę, ze na tym etapie im mniej nerwów tym lepiej.
              Teraz sobie przypomniałam,z ę ja ubierałam się tak wolno, ze rodzice pomagali mi jeszcze w pierwszej klasie. gdy okazało się,z e na wf-ie jestem zawsze ostatnia, jakoś sama się nauczylam ubierać szybciej.
              • mariela1987 Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 22:03
                zdrowe dziecko, bez zaburzeń psychicznych nie zagłodzi się na śmierć. Czemu robisz takie cyrki wokół jedzenia ? Opuść: nie to nie. Zobaczysz jak je i co.
                • kanna Re: tez juz nie moge - posilki 04.05.11, 22:34
                  Odpuść i zdecydowanie WYGANIAJ od stołu po 30 min.
                  • bi_scotti Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 01:10
                    Nie ma przepros - wiecej ruchu i to koniecznie na swiezym powietrzu - takiego aktywnego, wymeczajacego ruchu. Sprawdzone na 3 niejadkach w tym jednym z refluxem. Ja mam nawet zdjecia z rodzinnych przebiezek o 6 rano w zimie, bo bez tego zadne by nawet okrucha sniadania nie tknelo wink Taka uroda, tylko jedno z trojki z tego wyroslo - pozostalych dwoje zyje wciaz (24 i 27 lat) glownie powietrzem i miloscia smile
                    Polecam z takich dostepnych anytime anywhere: jogging, pilke nozna, koszykowke, plywanie, narty biegowe. Uczul panie w przedszkolu na koniecznosc wymeczenia "Wscieklaka" i to wymeczenia na swiezym powietrzu. Judo moze i OK, ale sala gimnastyczna i mozliwosc postania chwile pod sciana - no good. Pilka nozna chocby w parku na trawie z kilkoma kumplami i motywujacym/poganiajacym tata - zdecydowanie lepsza opcja. I jeszcze jedno - ja np. bardzo lubie zimne jedzenie - jako dziecko z premedytacja czekalam az wystygnie udajac, ze cos tam zuje. Chyba dopiero w szkolnej stolowce komus przyszlo do glowy zeby mnie zapytac czemu mi schodzi tyle czasu i ja uczciwie zeznalam, ze czekam az bedzie zimne. Do dzis wole zimna zupe, zimna pizze, zimna rybe "z wczoraj" - pogadaj z Mlodym, a nuz i On ma takie upodobania smile I ogolnie to postaw na ruch a nie na konsumpcje - wszystkim to wyjdzie bardziej na zdrowie. Przezyte na wlasnej skorze big_grin
                    • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 10:35
                      No wiem,ze wiecej ruchu na pewno pomoze - staramy sie jak mozemy - po przedszkolu idzie na ogol na plac zabaw albo na rower - albo - 2 razy w tygodniu na to judo. Judo, zdadzam sie, nie jest na swiezym powietrzu, ale o zadnym obijaniu sie nie ma mowy - dostaja taki wycisk, ze ledwo sie dowlekamy do domu. Inna sprawa, ze w te dni kiedy jest judo na ogol idzie spac bez kolacji, bo jest juz tak zmeczony i rozdrazniony w zwiazku z tym, ze nie chce juz za bardzo jesc - no a staram sie nie zmuszac.

                      ja to o tyle rozumiem, ze sama bylam niejadkiem i w pewnym momencie o malo nie wyladowalam w szpitalu na dozywianiu sonda... przez pierwsze 25 lat zycia wygladalam jak szkielet. Inna sprawa, ze teraz za to place zdrowotnie - mam b. niska mase miesniowa i co za tym idzie, zwyczajnie malo sily. Poswiecem sporo czasu na aktywnosc fizyczna, nawet (zwlaszcza) teraz w ciazy a i tak zawsze odstaje nawet od najgorszych ofiar ktore nie skalaly sie wysilkiem wiekszym niz naciskanie guzikow pilota. Nie mowiac juz o innych problemach
                      zdrowotnych. Nie chcialabym przez jakies zaniedbanie zafundowac Wscieklencowi podobnych problemow.
                      • jola_ep Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 11:51
                        Ważne jest Twoje nastawienie.
                        Skoro Twój syn jest w stanie przetrwać judo, to chyba nie ma zaników mięśniowych?
                        Jeśli trzeba, spróbuj swoje wątpliwości wyjaśnić z mądrym lekarzem.
                        Chodzi o to, aby świadomie lub nie sprawa jedzenia nie stała się polem walki, ani nie mogła być przedmiotem próby manipulacji (świadomej lub nie).

                        I może się podłożę, ale sądzę, że w takich przypadkach warto odstąpić od sztywnych zasad. Może Twój syn woli jeść często, ale mało? Zupa mu wystarczy?
                        Mój w wieku 4 lat potrafił jeść obiad 3 godziny, ale nie siedział ciągle przy stole (biegał i co jakiś czas skubał po trochę).
                        Zdaj się tu na swoje obserwacje. Jeśli uważasz, że dokarmienie jest dobrym pomysłem - rób to. Oczywiście przy zachowaniu swobodnego podejścia do spraw jedzenia (a to moim zdaniem jest chyba najtrudniejsze).

                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 08.05.11, 10:38
                          No wlasnie lekarze sa dla nas czescia problemu - od 6 lat slucham - najpierw ze za slabo przybiera jako niemowle, a potem w zasadzie u kazdego lekarza gdy rozbieramy pacjenta do badania, zaczyna sie od pytania A czemu on taki chudy?
                          Dojrzalam juz jakis czas temu, by to olewac i odpowiadac No bo nie dajemy mu jesc
                          Tak jak pisalam, nie wciskamy Wscieklakowi zarcia na sile. Ale jest w tym wszystkim komponent psychologiczny: np - -wpojono mi, ze nie wstaje sie od stolu, dopoki wszyscy nie zjedza. Jednoczesnie nie jestem w stanie siedziec 2 godziny przy posilku bez dostania szalu.
                          Rozne osoby pisza o limitowaniu czasu jedzenia - dla mnie, z punktu widzenia wartosci ktore wyznaje, to nie do przyjecia - uwazam, ze kontrola rodzicow tez ma swoje granice i ze dziecko powinno posiadac sfery autonomii - dotyczace na przyklad tego ile i jak dlugo przyjmuje pokarm. Z mojego punktu widzenia, zabieranie dziecku talerza w czasie ustalonym przeze mnie byloby wlasnie robieniem z jedzenia cyrku. Gdyby ktos chcial kontrolowac tempo w jakim jem, to raczej bym sie wsciekla.
                          Zastanawiam sie po prostu, jakie moga byc przyczyny problemu, i co my jako rodzina mozemy zrobic, zeby mlodemu pomoc.
                          • jola_ep Re: tez juz nie moge - posilki 10.05.11, 16:53
                            >, zaczyna sie od pytania [i]A czemu on taki chudy?[/ i]

                            Ja odpowiadałam zwykle. że ma to po mnie wink
                            Opinia "przygodnego" pediatry jest mniej ważna.

                            Nie pomogę w sprawach medycznych.
                            Ale jeśli chodzi o to, co możecie zrobić jako rodzina, to moim zdaniem warto zwrócić uwagę na:

                            > komponent psychologiczny:

                            Na przykład:
                            > wpojono mi, ze nie wstaje sie od stolu, do
                            > poki wszyscy nie zjedza.

                            Wścieka Cię siedzenie i czekanie aż zje? Nie rób więc tego. Zadbaj tylko o to, aby posprzątał po sobie - jak już uzna, że się najadł. Dom to nie szkoła, przedszkole ani restauracja. Moim zdaniem może jeść tak długo jak chce. Może nawet jeść etapami. Ale nie powinno być z tego powodu jakiegoś dyskomfortu dla reszty rodziny: nie podgrzewaj, nie towarzysz, upewnij się, że sprzątnie po sobie.

                            Nie zdąży zjeść przed wyjściem? Niech obiad zostanie i poczeka do powrotu.

                            Im mniej punktów zapalnych, tym lepiej.

                            I piszę to z doświadczenia matki, którą jednego niejadka wychowała (takiego, którego chudość komentowali pediatrzy, a babcia się notorycznie załamywała ilościami jakie zjada) i sądziła, że wie wszystko. Ale drugi ją zaskoczył wink

                            Pozdrawiam
                            Jola
                • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 10:25
                  zdrowe dziecko, bez zaburzeń psychicznych nie zagłodzi się na śmierć. Czemu ro
                  > bisz takie cyrki wokół jedzenia ? Opuść: nie to nie. Zobaczysz jak je i co.

                  Nie wiem, gdzie sie dopatrzylas cyrkow - moze mi wskazesz?
                  • kanna Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 17:43
                    Cyrki to trzymanie (czy pozwalnie mu) żeby siedział przy stole godzinami. Cyrki to namawianie, latanie za dzieckiem.

                    Jedzenie to naturalna rzecz - jest obiad, siada się i je. Jak ktos potem jest głodny - bierze jogurt. Im mniej zachodu, gadania, przypominania tym lepiej.
                    • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 06.05.11, 11:43
                      > Jedzenie to naturalna rzecz - jest obiad, siada się i je.

                      No co ty? Niemozliwe? Wlasnie mam z tym problem, ze tak to sie u nas nie odbywa.

                      Jak ktos potem jest g
                      > łodny - bierze jogurt.

                      W niektorych rodzinach, nie wiem, czy wiesz, jaka sie wspolne posilki przy stole.
                      • lolinka2 Re: tez juz nie moge - posilki 06.05.11, 12:27
                        tully - przepracuj swoje zaburzenia odżywiania, to i dziecko w cudowny sposób ozdrowieje...
                        • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 08.05.11, 10:40
                          Ja juz od 20 lat nie mam zaburzen odzywiania - zgodnie ze zlosliwa prognoza mojej matki, ustapily, gdy zalozylam wlasna rodzine i sama zaczelam gotowac smile
                          • lolinka2 Re: tez juz nie moge - posilki 08.05.11, 18:06
                            Może normalnie jesz, ale mentalnie problem masz, skoro jedzenie/niejedzenie dziecka jest dla ciebie problemem nie do przeskoczenia (czyt. nie do "nierobienia cyrków"). Prezentujesz sposób myślenia osoby z zaburzeniami odżywiania, bo wszystko się kręci wokół jedzenia (coś jak niepijący alkoholik, albo niepijący współmałżonek alkoholika - niby nie pije, a jednak substancja uzależniająca stanowi istotę życia...)
                            • marina2 Re: tez juz nie moge - posilki 08.05.11, 19:51
                              tully z całym szacunkiemwink
                              mam 4 dzieci i jedno z nich było diagnozowane wzdłuż wszerz w poprzek itd.też ma "kopnięte" SI /między innymi/- w wielkim skrócie i podobnie jak Twoje dziecko ma np.nadwrażliwość słuchową między innymi.chodzę z nim na terapię więc pozwolę sobie na uwagę ,że czegoś albo nam nie piszesz albo nie chcesz dostrzec.nie chcą Cię ranić proponuję rozmowę na priva,a może coś konstruktywnego z tego wyniknie.
                              pozdrawiam
                              m
              • wipsania Re: tez juz nie moge - posilki 13.05.11, 01:43
                verdana napisała:

                > Szczerze?
                > ja bym go podkarmiała. Nie widziałam w życiu jkarmionego 10-latka, więc pewnie
                > wszyscy z tego wyrastają.
                Ja osobiście też nie widziałam ale przyjaciółka mojej mamy zwierzyła się jej kiedyś, że karmiła swoją córkę przed maturą - na jej prośbę zresztą, bo młodej zjedzenie obiadu za dużo czasu zajmowało i nie wyrabiała się.
                Potem córeczka skończyła stomatologię (jak mama), otworzyła prywatną praktykę w dość sporej odległości od domu rodzinnego ale i tak mama przyjeżdżała raz w miesiącu i wykonywała umówione uprzednio ekstrakcje, bo córeczka nie radziła sobie z tym tematem.
                Teraz niestety nie rozmawiają ze sobą, ponieważ córka chciała, żeby mama przepisała mieszkanie na jedno z jej dzieci ale matka - mimo że w pierwszych chwilach zgodziła się - uznała, że tak nie może być, bo wnuków ma kilkoro.
    • camel_3d Re: tez juz nie moge - posilki 05.05.11, 08:20
      jezu no taki jego urok...

      ja bym powiedzial, ze kiedy wszyscy zjedza ma jeszcze 15 minut. potem zabieram talerz. I tak bym zrobil.
    • grore Re: tez juz nie moge - posilkialej 06.05.11, 22:53
      co to znaczy podejrzewany o adhd !!! Ma diagnozę od specjalisty ?? Nie ma ściany ! Są bezradni rodzice. Nawet wam wspólczuję!Macie tylko jedno dziecko ? Co dalej z waszym życiem y ono zależy od kilkulatka !!!!!
      • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilkialej 08.05.11, 10:41
        Wyjasnilam wszystko powyzej. Widze, ze lubisz jechac po stereotypach, wiec ci jeden zaburze - mamy 3 dzieci i spodziewamy sie czwartego.
      • szymama Re: tez juz nie moge - posilkialej 08.05.11, 10:46
        moj 9 latek tez taki jest. Je bo musi zyc i tylko tyle. Je malo, ale jest zdrowy, wysportowany, pelen energii, a ze chudy jak patyk- trudno, lepeij, ze nie ma otylosci. Ja zawsze wyznaczalam czas na posile, bylko to pol godziny. Po tym czasie zabieralam. Nie dostawal zadnych slodyczy, ewentualnie owoc jeden, lub marchewke czy pomidora( jednego) i czekal do nastepnego posilku.
        Nigdy nie zmuszalam, bo najgorsze dla mnie to sa wlasnie zaburzenia jedzenia, nie chce fundowac mu anoreksji czy bulimii bo mamausia miala problem z jedeniem.
        radze przepracowac swoje podejscie do odzywiania i zostawic dziecko w spokoju.
        • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilkialej 08.05.11, 15:04
          U nas w domu praktycznie nie ma slodyczy, zreszta Wscieklak ich nie lubi z 1 czy 2 wyjatkami. Widze, ze niewiele osob jest w stanie pojac, w czym tkwi problem. Dziecko nie jest zmuszane do jedzenia. Je tyle, ile chce, tyle ze bardzo dlugo. NIe wiedze sensu zabierania mu talerza, bo akurat ja aribtralnie uznalam, ze dziecko ma jesct 30 minut - bo dlaczego nie 25, albo 35? Mam go pozbawiac zarcia, bo nie potrafi dostetecznie szybko gryzc, ani skupic sie na jednej czynnosci?
          • camel_3d Re: tez juz nie moge - posilkialej 09.05.11, 11:43
            no to nie rozumiem z czym masz problem...chodzi ci przeciez zeby szybciej jadl tak?
            polecam wkladanie jedzenia do gardla i przepachhanie kijkiem do zoladka..skoro zadne inne argumenty i pomysly ci nie odpowiadaja..albo zostaw go i niech sobei je te 4 gdoziny...



            > U nas w domu praktycznie nie ma slodyczy, zreszta Wscieklak ich nie lubi z 1 cz
            > y 2 wyjatkami. Widze, ze niewiele osob jest w stanie pojac, w czym tkwi problem
            > . Dziecko nie jest zmuszane do jedzenia. Je tyle, ile chce, tyle ze bardzo dlug
            > o. NIe wiedze sensu zabierania mu talerza, bo akurat ja aribtralnie uznalam, ze
            > dziecko ma jesct 30 minut - bo dlaczego nie 25, albo 35? Mam go pozbawiac zarc
            > ia, bo nie potrafi dostetecznie szybko gryzc, ani skupic sie na jednej czynnosc
            > i?
            >
          • ewasuwek Re: tez juz nie moge - posilkialej 17.05.11, 13:53
            moja córka też była okropnym niejadkiem (do 5 roku życia), bardzo się tym przejmowałam. W końcu zrobiłam jej badania, czy nie ma anemii. Anemii nie miała. Odpuściłam jej więc i już nigdy nie namawiałam do jedzenia. Teraz ma 9 lat. Potrafi do godz. np. 12 nie jeść w ogóle. Potem je wieeeelki obiad. Na kolację raz zje marchewkę a innym razem domaga się golonki.
    • camel_3d dziwni jestescie..serio... 08.05.11, 11:11
      ...no tak z tego co piszesz.
      maly nie ma adhd..
      maly duzo sie rusza
      maly jest zdrowy..

      moze mu tyle ladujesz na ten talerz, ze po prostu juz nie moze tego zjesc? moze wedlug ciebie to normalna porcja, ale dla niego to duza...

      nie wiem jak u was wygladaj posilki, ale ja bym ustalil konkretny czas.

      Jemy o 13. o 14 jest koniec (na przyklad) jezeli nie zjadl..to znaczy ze nie jest glodny, lub mu nie smakuje...

      mam wrazenie, ze u was musi byc niezly cyrk. A ze ustalenie czasu dziala wiem i po moim maluchy, ktory ma w zlobku obiad o 11 a o 12.40 dzeici przyszykowuja sie do drzemki. Nie ma siedzienia godzinami...
      po drugie bnylem na urlopie z kolezanka i jej 4,5 latkie. Dokladnie to samo co twoje dziecko.. potrafil sie modlic tak nad jedzienem... A ona ciagle go przekonywala...
      Wystarczyly 3 dni, z ustaleniem, ze kiedy my zjemy ma jeszcze 15 minut z zabieram talerz...po 3 dniach mial juz normalne tempo, zjadl tyle ile mogl i chcial i koniec.
      mysle, ze robisz z tego jedzenia niezla szopke... a moze jeszcze lyzeczka.. a moze kesik....
      • marina2 Re: dziwni jestescie..serio... 08.05.11, 12:48
        Obeszlismy stado psychologow w sprawie ADHD ( ktore na szczescie zostalo wykluczone) i dostalismy szereg porad, do ktorych staramy sie stosowac.

        tzn jakie rady? i dlaczego stado psychologów.gdyby mnie ktoś pogonił przez STADO psychologów uznałabym,e jest e mną coś mocno nie tak....

        psycholog nie diagnozuje adhd tylko lekarz psychiatra

        piszesz o dziecku Wścieklak tzn co takiego robi?
        ja wykluczyłabym dla świętego spokoju grzybicę przewodu pokarmowego,ale przede wszystkim zwaliłabym na siebie i swoje geny i zadałabym SOBIE pytanie "co moja mama mogła zrobić dla mnie kiedy byłam w jego wieku"

        mam 4 dzieci z czego jeden był do 10 roku życia niejadkiem."nie to nie".nie zmuszałam,nie siedziałam nim i nad nim przy stole.nie wyobrażam sobie ,żeby mnie ktokolwiek zmuszał do jedzenia i komentował jak gryzę.nie no jakieś szaleństwo.
        • tully.makker Re: dziwni jestescie..serio... 08.05.11, 15:18
          Widze, ze nie przeszlas procesu diagnozowania dziecka ktore sprawia problemy - psychologowie specjalizuja sie w roznych zagadnieniach. Standardowa wykonuje sie np diagnoze SI, bo to czeste zrodlo problemow u malych dzieci. U nas wyszla nadwrazliwosc sluchowa - odwrazliwiamy i zaburzenia napiecia miesni w oczach - zwlaszcza cwiczenia tego drugiego daly rewelacjne rezultaty - poniewaz zaczely mu wychodzic prace plastyczne, to skonczyly sie problemy z odmowa pracy w przedszkolu, przeszkadzaniem innym dzieciom itp.

          Co do grzybicy i pasozytow, to lekarz wyslal nas na badania jakis rok temu, wszystko jest OK. Grzybice zreszta czesto towarzysza nadmiarowi cukru w diecie, a Wscieklak wlasciwie nawet nie lubi slodyczy, u nas zreszta nie ma ich w domu.

          Nie wiem, ile razy mam pisac, ze mlody nie jest zmuszany do jedzenia, zeby dotarlo. Tez bym nie chciala, by ktos komentowal jak gryze, wiec tego nie robie. NO ale qoooooooooorwa widze, ze ma te sama porcje jedzenie w dziobie od 15 minut. Musialabym w ogole na niego nie patrzec, zeby tego nie widziec.
          • camel_3d Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 08:53

            > ale qoooooooooorwa widze, ze ma te sama porcje jedzenie w dziobie od 15 minut.
            > Musialabym w ogole na niego nie patrzec, zeby tego nie widziec.

            to nie patrz... daj mu spokoj. bedzie glodny to poprosi o kanapke... jezu...
            • tully.makker Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 10:08
              bedzie glodny to poprosi o kanapke... jezu...

              No pewnie tak. A my bedziemy robic posilaek dla wszytkich, a za godzine posilek dla Wscieklenca, bo nie byl glodny wtedy, za to jest glodny teraz. Jest nas w rodzinie teraz 4 w porywach do 5, za chwile bedzie 6 i mamy organizowac indywidualny system odzywiania? Starsze dzieciaki wiedza - albo siadaja do slolu i jedza ze wszystkimi to, co jest, albo maja problem, bo ja nie prowadze restauracji.
              • camel_3d Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 10:29
                a ty jesz jak nie jestes glodna? dla frajdy?

                to daj mu jablko, banana...

                • tully.makker Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 13:40
                  > a ty jesz jak nie jestes glodna? dla frajdy?

                  Szczerze mowiac, nie zajmuje sie specjalnie swoim stanem wewnetrznym w tym temacie, bo nie mam na to czasu. Jem posilki o w miare stalych porach, odpowiednio skomponowane pod wzgledem odzywczym.
                  • camel_3d Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 14:42
                    no to masz dwie mozliwosci:

                    albo posluchac rad i przetestowac czy dzialaja,
                    albo zacietrzewiac sie w swoich porzekonaniach, ze wszytsko jest ok, mimo ze ne jest, al ei tak nic nie zmienisz bo ci te rady tu nie odpowiadaja..
              • mgla_jedwabna Re: dziwni jestescie..serio... 10.05.11, 01:21
                Jeśli dzieciak zrobi się głodny godzinę po posiłku, którego nie zjadł, bo się grzebał, to raczej nie umrze, jeśli usłyszy: kolacja za półtorej godziny. Wtedy i kolację zje chętniej i przy obiedzie będzie się mniej grzebał.

                Jeśli będzie miał wyznaczony czas na posiłek, np. 20 minut na zupę, 20 minut na drugie danie, to jak raz i drugi zobaczy, że mama zabiera mu niezjedzony posiłek, to nauczy się jeść w skończonym czasie. Bo teraz to ma komunikat, że może się grzebać dowolnie długo, mama i tak z nim posiedzi i pozwoli na wszystko.

                Co do autonomii, to nikt ci nie każe wyrywać talerza dziecku, które obiad pałaszuje z apetytem, tylko nie wyrobiło się z końcówką. Mówimy o sytuacji, gdy dziecko robi wszystko, tylko nie je. Wtedy należy stwierdzić "widzę, że nie jesteś już zainteresowany obiadem" i zabrać. Limit czasowy jest potrzebny, inaczej za każdym razem zabierałabyś mu talerz w momencie największej irytacji - a to mogłoby przypadać różnie. Młody dostałby sygnał "mama zabiera jedzenie, bo się wkurzyła" zamiast "mama zabiera jedzenie, bo nie jadłem".

                Trzeba dać dziecku odczuć konsekwencje jego postępowania - nie chce jeść, to nie będzie. Do następnego posiłku nie umrze. Inaczej jak ty to sobie wyobrażasz w szkole? Wszystkie dzieci zjadły, twój coś tam pogrzebał, potem trzeba było iść na lekcję i dziecko ma problem z koncentracją o pustym żołądku? Chyba lepiej trening sprawnego jedzenia przejść w domu.
                • camel_3d Re: dziwni jestescie..serio... 10.05.11, 09:03
                  >Inaczej jak ty to sobie wyobrażasz w
                  > szkole? Wszystkie dzieci zjadły, twój coś tam pogrzebał, potem trzeba było iść

                  na pewno pojdzei do dyrektorki, ze wszytskie dzieci i kucharki maja czekac, az jej syn zje... i tyle smile)
              • budyniowatowe Re: dziwni jestescie..serio... 11.05.11, 00:06
                tully.makker napisała:

                > bedzie glodny to poprosi o kanapke... jezu...
                >
                > No pewnie tak. A my bedziemy robic posilaek dla wszytkich, a za godzine posilek
                > dla Wscieklenca, bo nie byl glodny wtedy, za to jest glodny teraz. Jest nas w
                > rodzinie teraz 4 w porywach do 5, za chwile bedzie 6 i mamy organizowac indywid
                > ualny system odzywiania? Starsze dzieciaki wiedza - albo siadaja do slolu i jed
                > za ze wszystkimi to, co jest, albo maja problem, bo ja nie prowadze restauracji
                > .
                >

                Sama mam 3 dzieci i nie widze w tym problemu, ze ktores nie doje obiadu, a za godzine otworzy lodowke i wyciagnie sobie jogur czy kawalek kielbasy i zje. (lub co innego na co ma w danej chwili ochote).

                Zeby dziecko dojadlo miedzy posilkami nie trzeba prowadzic restauracji, wystarczy nie robic cyrku wokol jedzenie jaki ty robisz (chociaz usinie strasz sie temu zaprzeczyc).

                Czemu w te dni jak dziecko ma judo nie wezmiesz z soba soku i jakies przekaski zeby dziecko zjadlo zaraz po wyjscu z treningu, tylko czekasz na dodatrcie do domu keidy on jest zbyt zmeczony zeby jesc. Podejzewam, ze jak cos przekasi po drodze to w domu bedzie mial wiecej sily (poziom cukru mu sie wyrowna) i moze nawet jeszcze kolacje skubnie.

                Ale to Ty musisz zmienic swoje nastawienie do jedzenia. Bo jak narazie to uskuteczniasz terror jedzenie w okreslonych godzinach i tylko z rodzina przy stole.


                A i mam w domu 5-cio latke, co sama sobie umie prosty posilek przygotowac typu kanapka czy platki na mleku. Wie gdzie sa jogurty, ser, wedliny i owoce i sama sobie te smakolyki dozuje smile
                • tully.makker Re: dziwni jestescie..serio... 11.05.11, 09:16
                  >
                  > Czemu w te dni jak dziecko ma judo nie wezmiesz z soba soku i jakies przekaski
                  > zeby dziecko zjadlo zaraz po wyjscu z treningu, tylko czekasz na dodatrcie do d
                  > omu keidy on jest zbyt zmeczony zeby jesc.

                  A czemu zakladasz, ze tego nie robimy? Po za tym szczesliwie mamy judo w odleglosci moze 400m od domu.
      • tully.makker Re: dziwni jestescie..serio... 08.05.11, 15:08
        Naisalam wyzej, jak wygladala przykladowa porcja - 2 malutkie mlode zmieniaki i 3 paski piersi kurczaka o przekroju 1X1cm (+ szparagi, ale tych nie chcial jesc i OK, nie musial). Myslisz, ze to za duza porcja dla 6-latka?
        • verdana Re: dziwni jestescie..serio... 08.05.11, 16:20
          Rozumiem w czym problem - nie w tym, ze mały jest niejadkioem, tylko w tempie jedzenia. I zgodze sie,z e dobrą metodą jest zabieranie talerza dziecku, ktore nie je, ale zabieranie takiemu, które je, tylko wolno - to jest problem.
          Mam kilka pomysłów, które, jak podejrzewam, nic nie dadzą.
          1. Nagrody za zjedzenie (nie wszystkiego, ale np. miesa, ziemniaka itd), zanim zadzwoni budzik. Bez kar za niezjedzenie. W formie zabawy.
          2. Odejście od formalnych posiłków. dziecko siedzi przy stole tylko tak długo, jak Wy. Potem wszyscy odchodzicie, talerz stoi, dziecko je, kiedy chce. Chcecie wyjśc - zabieracie ze sobą kanapkę z niezjedzonym mięsem.
          Dostrzegam tez inny problem. Moje dziecko-niejadek w wieku 5 lat miało problemy zdrowotne, spowodowane tym, ze jadło tylko zimne. Dlatego jestem za częściowym podkarmianiem.
          Jesli Cię to pocieszy, moje dziecko regularnie przynosiło ze szkoły karteczki, czym grozi niedowaga. A to jest akurat to dziecko, które je bezustannie i wszystko co widzi.
          • mgla_jedwabna Re: dziwni jestescie..serio... 10.05.11, 01:30
            I zgodze sie,z e dobrą metodą jest zabieranie talerza dziecku, które nie je, ale zabieranie takiemu, które je, tylko wolno - to jest problem.

            Ale tu właśnie mamy do czynienia z dzieckiem, które nie je. Najpierw w ogóle nie zaczyna jedzenia (dopiero, kiedy inni kończą). Potem wielokrotnie odchodzi od stołu pod byle pretekstem. Czyli większość czasu spędzonego teoretycznie na posiłku nie je, tylko robi co innego. Takiemu, moim zdaniem, jak najbardziej należy zabierać talerz, to się nauczy, że jak obiad ląduje na stole, to nie jest to czas na oglądanie bajek, kopanie piłki w korytarzu, jeżdżenie autkiem po podłodze, wyglądanie za okno... czy co tam jeszcze może robić sześciolatek.
          • blue_romka Re: dziwni jestescie..serio... 06.06.11, 09:32
            verdana napisała:

            > Rozumieale zabieranie takiemu, które je, tylko wolno - to jest problem.

            Nazwanie spożywania obiadu przez 2,5 godziny "jedzeniem, tylko wolno" to jednak za duży eufemizm.

            > 2. Odejście od formalnych posiłków. dziecko siedzi przy stole tylko tak długo,
            > jak Wy. Potem wszyscy odchodzicie, talerz stoi, dziecko je, kiedy chce. Chcecie
            > wyjśc - zabieracie ze sobą kanapkę z niezjedzonym mięsem.

            To chyba niezły pomysł.
        • camel_3d Re: dziwni jestescie..serio... 09.05.11, 08:57
          > Naisalam wyzej, jak wygladala przykladowa porcja - 2 malutkie mlode zmieniaki i
          > 3 paski piersi kurczaka o przekroju 1X1cm (+ szparagi, ale tych nie chcial j
          > esc i OK, nie musial). Myslisz, ze to za duza porcja dla 6-latka?

          mysle, ze powinnas postawic mu talerz, powiedziec, ze keidy wy skonczycie ma jeszcze np 15 minut. jezeli nie zje. zabierasz talerz i koniec.
          • ciociacesia ja zostawiam talerz 09.05.11, 10:29
            i stoi sobie tak w kuchni czasem do wieczora (jezeli temperatura otoczenia pozwala) i dziecko co jakis czas przychodzi i dziubie sobie. oprocz tego siedzi przy stole w trakcie wspolnych pozsilkow bez obiawiazku jedzenia
      • camel_3d korrekta 09.05.11, 08:51
        > i po moim maluchy, ktory ma w zlobku obiad o 11 a o 12.40 dzeici przyszykowuja


        o 11.40 (nie o 12.40)
    • szarsz Re: tez juz nie moge - posilki 08.05.11, 23:12
      tully.makker
      "wpojono mi, ze nie wstaje sie od stolu, dopoki wszyscy nie zjedza."

      mi też. Ale myślę, że w tym wypadku trzeba tę zasadę zmienić.

      Lubisz gotować? Może młodzież mogłaby gotować z Tobą? I próbować, kosztować, doprawiać - wiesz, ile w trakcie można zjeść? Spróbuj synku, może dodać trochę pieprzu? A teraz? Może bazylii, tymianku, kminku, cebuli, ziemniaka? I tak za każdym razem po łyżce świeżutkiej, gorącej zupy. Ze dwadzieścia łyżek bym mu zapakowała do buzi. WIem, że to mało wychowawcze, ale skoro inaczej się nie da?
    • jot.em.ka Re: tez juz nie moge - posilki 09.05.11, 09:16
      On nie widzi, że TY wiesz lepiej, jak należy a jak nie należy zachowywać się przy stole. On ma 6 lat i ma prawo decydować o tym co je, ile je i jak długo je. Skoro nikt od niego nie oczekuje, że będzie się przy stole zachowywał tak, jak należy (a do tego zalicza się również CZAS spożywania posiłków) to co się dziwisz, że ze swoją przekorną, 6 letnią naturą, robi dokładnie na odwrót. Jesteś za mało stanowcza - i nie, ograniczenie dziecku czasu spożycia posiłku NIE JEST ograniczaniem jego autonomii. To nauka przystosowania się do zasad panujących w świecie. Wszędzie, w szkole, w przedszkolu, w pracy trzeba z różnymi działaniami zmieścić się w czasie. Również jeśli chodzi o posiłki.
      A jak wyglądają obiadki w przedszkolu?? Nie wierzę, że siedzi 2 godziny i nauczycielki mu na to pozwalają.
    • tully.makker ha - nedzny hipokryta 10.05.11, 15:08
      Tatus, ktory na ogol przeciwstawia sie karmieniu dziecia przeze mnie zostal dzis przylapany na tym, ze sam go podkarmia, by przyspieszyc proces jedzenia.A potem mi mowi, ze jak mnie nie ma, to Wsciekleniec je szybciej - nic dziwnego.
    • weronikarb Re: tez juz nie moge - posilki 11.05.11, 13:05
      Powiaem Ci jak było i jest u mnie.
      Syn do pół roku ladnie przybieral, pozniej waga stanela i maly opadl na sam dol siatki centylowej lub nawet czasami ponizej.
      Za duzo nei jadl, czas jedzenia tez bardzo dlugi.
      Dzisiaj ma 8 lat, nadal jest chudzielcem, nadal nie usiedzi przy stole przez caly czas jedzenia.
      Najlepszy sposob
      obiad stoi w kuchni - on go dojada - nei przeszkadza mu ze zimne
      mam wrazenie ze on non stop cos je, gdyz je w malenkich porcjach ale czesto. Na jedno "posiedzenie" w zyciu by nie zjadl 2 ziemniakow i paski kotleta - ale do wieczora wciagnei calego kotleta plus te ziemniaki big_grin

      w lodowce na dolnych polkach jest to co lubi i idzie i sam sobie bierze, kanapki umie zrobic sobie od bardzo dawna (chleb kupuje krojony)
      W przedszkolu nie dojadal - bo nie nadazyl i za due porcje, on konczyl jedzenie na talerzu zupy.
      Teraz nadal chodzi na stolowke, ale bierze na ogol drugie danie, a jak dobre miesko to pakuje sobie do chlebaka na "zaś" - mam nadzieje ze kucharki nie nasla opieki spolecznej na mnie ;D

      Bez jedzenia tez potrafi wytrzymac nawet caly dzien - na drugi nadrobi.

      Odpusc jemu i sobie, a zobaczysz ze nerwy ustapia. Mi tez na poczatku bylo ciezko - ale teraz sobei chwale big_grin
      • szymama Re: tez juz nie moge - posilki 13.05.11, 22:36
        a mnie najbardzie wq...iaja cyrki przy jedzeniu wystawiana wlasnie przez rodzico. Nie chce, nie je. Proste jak but. Bedzie glodny, zje.
        proste jak dwa razy dwa. Nie rozumiem tego problemu w ogole. Ja jak nie jestem gloda to nie zre a jak jestm to potrafie jesc za pieciu.
        Wyprawianie takich cyrkow, gapienie sie na dzieciaka jak je, liczenie ile skonsumuje - wcale sie nie dziwie ze nie chce jesc, sama bym nie chciala. Dajze mu spkoj, zajmij sie swoja robota, a zaloze sie, ze problem sam sie rozwiaze.
        • yula Re: tez juz nie moge - posilki 14.05.11, 11:38
          masz niejadka w domu? Jak nie to lepiej nie sie wymądrzaj za bardzo. Ja mam, żadnych cyrków nie robię, nie zmuszam córki do jedzenia, tylko nie daję słodyczy co nie znaczy że się nie martwię ja ona potrafi cały dzień nic nie jeść uncertain
          • szymama Re: tez juz nie moge - posilki 14.05.11, 12:20
            akurat mam, juz 9- letniego. Teraz moge sie wymadrzac???
            • guderianka Re: tez juz nie moge - posilki 15.05.11, 09:55
              A Wścieklak ma problemy z mową czy mówi normalnie, wyraźnie, zacząl we właściwym wieku?
              Myślałaś o sprawdzeniu go pod kątem zaburzeń integracji sensorycznej? Może dla niego akt jedzenia/żucia/gryzienia jest niemiły ?
              Nasuwa mi się na myśl jeszcze jedno- moja osobista mama mówi, że je aby zyć, a gdyby można było zyć bez jedzenia to wyszłoby jej to świetnie. Ona po prostu nie lubi jesć. Może Wścieklak tak samo, a im bardziej musi jeść (piszesz z tego co zrozumiałam o nacisku na wspólny posiłek przy stole)-tym bardziej się zniechęca?
              Czy syn ma jakieś ulubione potrawy ?
              • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 16.05.11, 14:16
                Dziewki za porady - niestety, zaburzenia SI zostaly wylkuczone - mielismy diagnoze w ramach podejrzenia AHDD, wyszla tylko ta ortooptyka i nadwarazliwosci sluchowa. Zaczal mowic wyjatkowo wczesnie, nie mial problemow z wymowa, tylko, jak pisalam, z gryzieniem - wlasciwie do 2 lat niektore potrawqy trzeba mu bylo miksowac, bo nie dawal rady jak byly kawalki.

                Ma ulubione potrawy, ale nawet i w ich sprawie robi na poczatku fochy, ze nie chce jesc, chociaz zwykle jak znacznie, to te lubiane zjada neico szybciej... zauwazylam tez, ze najbardziej mu w ustach rosnie mieso, ktorego zreszta nie lubi, potrawy bezmiesne pochania duzo szybciej. nawet bym mu tego miecha nie dawala, ze ze straczkowych nie chce jesc za chiny ludowe, to troche sie jednak obawiam o zbyt mala ilosc bialka.
                • guderianka Re: tez juz nie moge - posilki 16.05.11, 22:24
                  No to nie pozostaje Ci nic innego chyba jak zaopatrzyć się w ogromny plecak cierpliwości i przy każdym posiłku wyjmowac z niego po kawałku. Pewnie to niewychowawcze ale ja chyba na Twoim miejscu odpuściłabym sobie i pozwoliłabym Młodemu by sam decydował. Może on potrzebuje kontroli nad tym co je? Może sam chciałby decydować co, gdzie i kiedy ? Może pogadać z niim, powiedzieć dlaczego to jest dla Ciebie problem i czy on może pomóc Ci go rozwiązać? Może zachęcić go do przygotowywania posiłków ?
                  Wbrew temu co mowi medycyna-nauka tak naprawdę nieskończona i w której nie ma jednej odpowiedzi, uważam, że organizm ludzki, zwłaszcza dziecka , sam wie czego chce i czego mu potrzeba. Są ludzie którzy nie mają potrzeby jedzenia mięsa-czasem na jakimś etapie, czasem na dłużej. Chyba eksperymentalnie pozwoliłabym przez jakiś czas na przyjmowania białka w innej postaci i obserwację. Może Młodemu najdzie chęć..a może nie ale za nie będzie tylu problemow.
                  Wiem, że są ludzie-sama mam jeden egzeplarz w domu w postaci męża-którzy mają bardzo wrażliwe gardło. Moj Mąż ma problemy z połknięciem tabletki, ma odruch wymiotny, u stomatologa też problem a jak dotknie mu się języka to ma "cofkę" Ja z kolei jestem jak indor-łykam wszystko wink
                  Aha-i jeszcze mi się nasunęło. To dobrze, że on dlugo je. Droga bodźca z żołądka do mózgu o tym, że człowiek jest nasycony trwa 20minut, Twój syn nigdy sie nie przeje-ergo nie będze miał problemów z wagą wink
                  • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 18.05.11, 16:34
                    > Aha-i jeszcze mi się nasunęło. To dobrze, że on dlugo je. Droga bodźca z żołądk
                    > a do mózgu o tym, że człowiek jest nasycony trwa 20minut, Twój syn nigdy sie ni
                    > e przeje-ergo nie będze miał problemów z wagą wink

                    No wlasnie, ja tez zostalam brainwasjhed, ze dlugie przezuwanie jest zdrowe i nie powino sie go tepic. Mama, jak pisalam, przezuwam raczej dlugo. Wsciekleniec, podobnie do twojego meza, musi przerobic zarcie na papke w dziobie, jak probuje polknac przedwczesnie, to sie wlasnie dlawi...
                    • guderianka Re: tez juz nie moge - posilki 18.05.11, 17:34
                      No to wszystko jest z nim ok z tego wynika a Ty musisz za każdym razem gdy lapiesz nerwa przypomnieć sobie jaka byłaśwink
    • joanka-r Re: tez juz nie moge - posilki 15.05.11, 10:37
      nie nalegaj, nie namawiaj do jedzenia, to przynosi odwrotny efekt. Gdy minie czas posiłku, zbierz talerze ze stołu i poinformuj go, ze następny posiłek to dopiero kolacja czy tam obaid i nie ma możliwości podjadania.
      • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 16.05.11, 14:18
        Gdy minie cz
        > as posiłku, zbierz talerze ze stołu i poinformuj go, ze następny posiłek to dop
        > iero kolacja czy tam obaid i nie ma możliwości podjadania.

        Znaczy mam zabierac talerz dziecku, ktore je, tylko ze wolno????????????????
        • verdana Re: tez juz nie moge - posilki 16.05.11, 17:54
          Mam wrazenie,z e większość osób nie rozumie problemu. Twoje dziecko je i chce jeść - nie jest niejadkiem, tylko ma problemy techniczne. Zabieranie mu jedzenia nie jest rozwiązaniem.
          Naprawdę, wydaje mi się,z ę jedyne wyjscie to zostawić talerz i nie wymagać siedzenie przy stole. Siedzicie razem, potem wszyscy wstają, a dziecko jak zechce coś zjeść to podejdzie do stolu. W ten sposób uczysz go, ze je się wspólnie, ale nie zmuszasz, aby w tym samym czasie konczył.
          Chcesz wyjść - zabieraj kanapkę.
          Mięso mnie też rośnie w ustach. Spróbuj nie dawać go przez miesiąć-dwa. dziecku nic się nie stanie, a moze zachęci go to do jedzenia.
    • yula Re: tez juz nie moge - posilki 18.05.11, 23:24
      Ja mam w domu 2 egzemplarze które najlepiej byłoby skrzyżować, wtedy byłoby w porządku tongue_out Jeden wchłania jedzenie jak by mu go dali po tygodniowej głodówce w kamieniołomach i ciągle tłumaczę mu by był łaskaw je przeżuwać, natomiast druga to niejadek z czasem przeżuwania obiadu grubo ponad przeciętną, każdą łyżeczkę delektuje strasznie długo, no może nie aż tak długo jak twój. Jak czegoś nie chce to nie je, tyle że wtedy żadnego słodkiego picia, żadnych ciastek, żadnych słodyczy. Ostatnio najchętniej to jadłoby same kanapki z szynką i serem uncertain Odpuściłam pilnowanie, poganianie zresztą chyba rozdwojenia jaźni bym dostała tongue_out jednemu -"wolniej, przeżuwaj", a drugiej "jedz a nie módl sie nad jedzeniem " smile Stwierdziłam że z głodu nie umrze, w domu dość jedzenia, ale wyeliminowałam z zasięgu wszystkie słodycze. Czasem po dłuższym spacerze u niej apetyt jest większy i je żwawiej, ale tylko czasem. A często potrafi cały dzień żywić sie kanapkami co dostała rano do szkoły. Aha, co się tyczy pająkowatych odnóży to takowe posiadają raczej oboje, i żebra bez dotykania też można policzyć obojgu tongue_out
    • ewa2233 Re: tez juz nie moge - posilki 19.05.11, 09:01
      Spróbuj, dla pobudzenia enzymów trawiennych, dawać pieczone/gotowane jabłko przed posiłkiem. Można połówki jabłek ułożyć (skórką w dół) w rondelku, nalać na dno wody i pod przykryciem "ugotować" (kilka minut).
      I wyeliminować słodycze.
      Działa.
      • agar2208 Re: tez juz nie moge - posilki 02.06.11, 23:36
        A próbowałaś go przegłodzić???
        U nas często pomaga. Syn ma 3 lata i też nie je wiele. Nie je wszystkiego tego co my, ma swoje ulubione potrawy (np ma okres, że cały czas na obiad jadł by tylko kotleta i to nie może być upieczone mięsko tylko w chrupiącej panierce usmażone). Czasami męczy mnie osobne gotowanie dla niego, ale cóż po części go rozumiem , bo w jego wieku byłam dokładnie taka sama.
        Jak nie chce jeść, to nie, zgłodnieje i sam się upomina wtedy o jedzenie.
        Mam porównanie z siostry córkę ( 5 lat) która pochłania wszystko co jej się zaserwuje.
        Mój np nie je zup (czasami tylko rosół), nie je wędliny, kanapki to tylko z serem żółtym, czasami białym. Był okres, ze lubił pomidory, ogórki, jabłka, banany. Teraz tego też nie chce, ziemniaków nie weźmie do ust, do niedawna uwielbiał ryż 9ale taki sam bez niczego), teraz przerzucił się na makaron.
        I co tu począć, trzeba jakoś żyć, wszystkie badania ma ok. Jest ogólnie drobniutki, ma drobne ręce, stopy, waży troszkę ponad 11 kg., Jest ruchliwy, dużo biega itp. Przybiera na wadze, ale pomalutku. Nasza lekarka powiedziała, że taka jego uroda. My z mężem też zawsze byliśmy bardzo chudzi.
        Może odpuść, nie chce jeść np obiadu to mu nie dawaj, zgłodnieje to sam zawoła.
        • ewka_r82 Re: tez juz nie moge - posilki 07.06.11, 14:25
          Mój niejadek ma 7 lat. Jedną małą kanapkę potrafi jeśc 40 min.Nie ważne czy jest z jego ukochanym dżemikiem czy ze znienawidzonym serkiem. W efekcie zamiast o 7.30 muszę go budzic o 6. Przegłodzenie i inne cudowne sposoby nic nie dają. Drugi synuś ma 2 latka i je za dwóch i to w tempie ekspresowym. Co robic?
          • yula Re: tez juz nie moge - posilki 07.06.11, 15:24
            > Mój niejadek ma 7 lat. Jedną małą kanapkę potrafi jeśc 40 min.Nie ważne czy jes
            > t z jego ukochanym dżemikiem czy ze znienawidzonym serkiem. W efekcie zamiast o
            > 7.30 muszę go budzic o 6. Przegłodzenie i inne cudowne sposoby nic nie dają. D
            > rugi synuś ma 2 latka i je za dwóch i to w tempie ekspresowym. Co robic?

            wziąć sporą dawkę waleriany lub włączyć muzykę relaksacyjną (co lepiej działa) i starać sie nie dostać rozdwojenia jaźni, jak pisałam wyżej ja mam podobnie, tylko kolejność zamieniona, to młodsza niejadka, a starszak je jakby właśnie wrócił z tygodniowej głodówki.
            Aha, pilnuj młodego by przeżuwał posiłki a nie je wchłaniał. Mój już ma 8 lat i nadal z tym problemy, on wsysa jedzenie jak odkurzacz, a przeżuwa jedynie na tyle by móc przełknąć uncertain
    • thana203 Re: tez juz nie moge - posilki 03.06.11, 11:56
      Też byłam takim "długojedzącym" dzieckiem. Wynikało to z tego, że po prostu nie lubiłam jeść. Nie lubiłam samej czynności jedzenia. Nie lubię zresztą do tej pory. Gdyby było możliwe przestawienie człowieka na fotosyntezę, to przestawiłabym się natychmiast. Jem, bo wiem, że muszę, jeśli chcę żyć. Jako dziecko nie potrafiłam przyjąć do wiadomości, że to konieczne. Dla mnie to była przede wszystkim strata czasu. Pomogło uzyskanie konkretnej wiedzy o tym, po co jemy. O mikroelementach, o witaminach itd. Że marchewka potrzebna dla oczu, że ser, żeby się kości nie łamały i tym podobne. Może u Twojego dziecka jest podobnie?
    • ankh_morkpork Laryngolog? Ortodonta? /nt 03.06.11, 12:18

      • tully.makker Re: Laryngolog? Ortodonta? /nt 07.06.11, 18:53
        No wlasnie sie nad tym zastanawiam. Nie pamietam, czy juz tu pisalam, ale mlody jako niemowle bardzo sie krztusil - podejrzewano wiotkosc krtani. Uczenie go gryzienia, to byla meka, nawet gdy juz zaczal jesc kanapki w drugiej polowie 2 roku zycia, to zupe trzeba bylo miksowac, bo byl dlaw, a potem paw. Teraz nie umiem ocenic ani sie od niego dowiedziec, czy to dlugie gryzienie to nawyk - bo czasami jak mu mowie, zeby juz polknal, to widze, ze sie dlawi.
    • blue_romka Re: tez juz nie moge - posilki 06.06.11, 09:08
      Dla mnie to wygląda tak: z jednej strony nie zamierzasz dziecku ograniczać czasowo spożywania posiłku, dając mu pełną wolność w tym zakresie. Z drugiej strony sztywno trzymasz się zasady, że wszyscy spożywacie posiłki razem i nie ma zmiłuj, siedzi się i siedzi aż młody skończy. Wyraźna niekonsekwencja, więc warto by zweryfikować poglądy.
      A drugie moje spostrzeżenie: jeśli jedzenie dziecka dezorganizuje życie rodziny (a rozumiem, że tak, skoro jak piszesz, czasem jest już za późno, żeby np. wyjść na spacer) to czy chcesz, czy nie, jest to robienie zbędnego zamieszania wokół jedzenia.
    • magumagu Re: tez juz nie moge - posilki 07.06.11, 11:47
      Serdecznie współczuję i Tobie i Jemu!
      Sama pamiętam dobrze to uczucie, kiedy w buzi jedzenie Ci rośnie i nie możesz go połknąć... Mnie udało się zawsze zwrócić to, co mojej matce udało się wcisnąć podstępem... Teraz za to płacę np. problemami ze stawami. Ale jak wytłumaczyć dziecku, że musi jeść żeby być zdrowym? Przegładzanie też może nic nie dać - mnie po prostu kurczył się żołądek i mogłam jeść jeszcze mniej smile
      Widzę też tendencje do "niejadkowatości" w moim synu i nauczona własnym doświadczeniem gotuję pod niego dla wszystkich. Mnie mama chcąc dożywić wszystko przesładzała, dawała za dużo masła, śmietany, itp. żeby mnie podtuczyć. Dla mnie te potrawy były po prostu obrzydliwe, ale nie umiałam wyartykułować dlaczego....
      Ziemniaki z piersią z kurczaka są bardzo suche - może w tym jest problem? Próbowałaś gotować w różny sposób? Sosy z kaszą, różne rodzaje mięs, np. karkówka, albo inne miękkie? Ja nie jestem za różnymi soczkami i innymi zapychaczami, ale może dawaj mu jakieś gęste kubusie, itp? Zastanów się, co takiego jest w tych potrawach, które tak lubi - gętość, słoność, może jadłby bardziej pikante rzeczy? Ja nie zmuszałaby do jedzenia tego, co jest, ale szukała nowych przepisów, chociaż przy trójce dzieci to na pewno będzie trudne... Nie rezygnowałaby też z warzyw, na pewno któreś mu przypasuje...
      • sharpless6 Re: tez juz nie moge - posilki 05.07.11, 08:39
        ciekawe w jakim tempie je slodycze.
        • tully.makker Re: tez juz nie moge - posilki 10.07.11, 08:01
          Wscieklak prawie w ogole nie jada slodyczy - wiekszosci nie lubi, zreszta my nie kupujemy, bo u nas w domu sie tego nie jada na ogol, nikt nie lubi. Czasami pije slodzone kakao i to chyba glowny slodycz w jego zyciu. Niestety, zdarza sie im dostawac w przedszkolu dostawac slodycze do podwieczorku, choc przynajmniej czesc rodzicow z tym walczy i zdarza sie to coraz rzadziej. Wtedy, zwlaszcza w grupie, jednak zje.
    • obasic Re: tez juz nie moge - posilki 05.07.11, 14:07
      To co mi się nasuwa:
      - gdybym miała ciągle spędzać czas przy stole jedząc (i będąc przy tym ruchliwym dzieckiem) to zapewne każde jedzenie to byłaby dla mnie męka
      - jeśli dziecko sadowia się przy stole i odrazu zaczyna dostawać histerii a potem siedzi długo i mimo wszystko je tzn. że się męczy przy tym stole, coś mu nie pozwala przerwać tego posiłku
      - może faktycznie ma problemy z przełykaniem - może nigdy nie doznał uczucia łaknienia i przyjemności się "napełniania" - są to zaburzenia które tylko pewnie specjalista może rozpoznać - jaki ? nie wiem. Jeśli dziecko ma jakiś problem z przełykaniem od urodzenia to zrozum - ono o tym nie wie i uznajo to jako norma - tak jest i już. Gdyby cię bolała głowa od urodzenia non stop to byś nigdy się na to nie skarżyła bo byłaby to dla ciebie norma.

      Myślę że dziecko ma jakiś problem. Dopóty tego nie zdiagnozujesz należy się dzieckim zając tak by jak najwięcej jadł (bez namiawiania i przymuszania) - chodzi o to że jak lubi rzadkie to niech ma tylko rzadkie, jak chce być karmiony - to go poprostu karmcie. Bez oczywiście wielkich scen koło tego i już - niech je to co lubi. Na talerzu niech ma bardzo mało - szybciej skończy.
      Dlaczego nazywasz go Wściekleniec?
      Pozdr
      • asocial Re: tez juz nie moge - posilki 13.07.11, 23:04
        moja szanowna ciotka, siostra rodzicielki(lat prawie 60) je posilki baaardzo dlugo. Oczywiscie zmuszona przez sytuacje jest w stanie jesc w miare szybko (pol h) jakis posilek, ale i tak jest ostatnia. Kiedy przy okazji spedow rodzinnych siadam naprzeciwko niej przy stole, doprowadza mnie do szalu tym wiecznym i miarowym(albo i nie) zuciem. Z tego co wiem, nie ma zadnych zaburzen, jest okulistka.

        Wiec moze taka po prostu jego natura? A ty sie tylko niepotrzebnie denerwujesz( i rozumiem cie doskonale, bo widok wolnojedzacej ciotki zawsze doprowadzal mnie do szalenstwa).

        Ja tez powoli jem (chociaz potrafie zmiescic sie w okreslonych ramach, jesli musze).. Kiedy bylam mlodsza zawsze podjadalam pozniej moj niedokonczony (i zimny! taki byl najlepszy) obiad: kawalek miesa a nawet zimne ziemniaki. A kiedy przeczytalam w wieku wczesno nastoletnm, ze kazdy kes powinno sie przezuwac 50 rady (vivan ksiazki dla mlodziezy), to juz w ogole dalabym do wiwatu rodzinie (gdyby sie tym tak przejmowali).

        Ja bym jednak optowala za ustaleniem przedzialu czasowego, twojego prywatnego. Np. jakies 15-20 min wiecej niz pozostali (oczywiscie nie mow mu o tak konkretnym przedziale, bo bedzie czul sie zestresowany i pod presja).

        I wyjasnij dziecku idee wspolnewgo posilku. Bo czy to nie jest przypadkiem wolanie o uwage? Moze jakis bierny protest przeciw kolejnemu rodzenstwu? skoro idea wspolnego spedzania czasu przy stole jest tak silnie zakorzeniona w waszej rodzinie, to moze dziecko wykorzystuje ten moment na zwrocenie calej Waszej uwagi?

        Moze pomoze wytlumaczenie konsekwencji, tj. jedzenie w tempie podobnym w miare w rodzinnego= bonusem jest wspolny spacer, itp. Propozycja verdany dot. ewentualnych nagrod dla dziecka tez jest ciekawa.

        No i co ci proponowali psycholodzy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja