tully.makker
03.05.11, 19:03
Glowny bohater dramatu - Wscieklak lat 6. Podejrzewany o ADHD, ostatnio sie bardzo wyciszyl i uspokoil. Tzn - jak na siebie

). Bardzo wysoki i chudy jak patyczak. Nigdy, od czasow niemowlectwa nie glodny - gdy mial 2.5 miesiaca potrafil spedzic w ciagu dnia 5h bez domagania sie piersi, w swietnym humorze. Pozno i dlugo uczyl sie gryzc.
To co mnie dobija, to posilki. Wiekszosc zaczyna sie od ryku pod tyrulem
Nie bede tego jadl, nawet gdy podawana jest jego ulubiona potrawa ( a ma ich 5 na krzyz) ktora do tego wczesniej z nim uzgodnilismy. Po przejsciu poczatkowego ryku , Wsciekleniec zabiera sie do jedzenia. Zwykla nastepuje to wtedy, gdy rodzice i brat albo koncza, albo juz zjedli ( a zaznaczam, ze mam to do siebie, ze jem wolno, w kazdym towarzystwie zazwyczaj koncze ostatnia). Jedzenie jest przerywane wstawaniem od stolu pod byle pretekstem i bez pretekstu i trwa strasznie, strasznie dlugo... drugie danie, ktore trwa najdluzej, potrafi jesc i 2.5 godziny. Zaznaczam, ze nie zmuszamy go do zjedzenia calosci z talerza, kiedy powie, ze juz dziekuje, nie ma problemu, moze wstac od stolu.
Mam problem mentalny, bo w sumie wszedzie trabia, ze niezdrowo jest polykac zarcie jak na pozar i ze dlugie zucie jest wskazane. Z 2 strony - co poczac, gdy dziec 2 male mlode ziemniaki i 3 paski piersi z kurczaka ( odmowil spozycia jarzyny, nie zmuszalismy) je od 15 do 17?
Wydaje mi sie, ze wyprobowalismy juz wszystkie metody proponowane przez rozne szkoly wychowywania dzieci i dobrnelismy do sciany. Probowalismy siedziec z nim przy stole i zostawiac go samego, nagradzac za zjedzenie w okreslonym czasie ( dlugiiiiiiiiiiim, naprawde)
Czesto musmy rezygnowac z roznych rozrywek, bo zanim mlody zje, to juz robi sie zwyczajnie za pozno np na spacer. Dodatkowo, zanim on skonsumuje, to reszta rodziny czesto jest juz glodna i chce kolejnego posilku, ktory mlody omija - no bo jak dac mu podwieczorek,kiedy 15 minut temu skonczyl jesc obiad? Generalnie przejmowalabym sie tym mniej, gdyby mial w mare normalna wage, ale jak patrze na te patykowate odnoza bez cienia miesni i sterczace zebra, to czuje sie jak potwor, ktory zagladza dziecko...