steal25
06.05.11, 19:49
Witam.
Postanowiłam założyć ten temat,gdyż mamy problemy w sąsiedztwie,i już nie dajemy rady...
Jest chłopak,ma 10 lat. Jest OKROPNY. Bluźni,awanturuje się,namawia dzieci do różnych karygodnych zachowań,bije,obrzuca kamieniami. Co najgorsze,dzieci są w niego strasznie zapatrzone,i słuchają go jak jakiegoś bóstwa. Potrafi wyzwać nas od najgorszych,wszczynać awantury. O dziwo w szkole nie ma z nim problemów.
Natomiast rodzice gdy my reagujemy,nie potrafią z nim choćby porozmawiać,a wręcz przeciwnie-wszczynają z nami awantury,zeklną nas,i pójdą.Młody jest na tyle cwany,że jak cokolwiek mu się powie,to wpada w wymuszony histeryczny płacz,ucieka do rodziców,a Ci od razu z wielką już nawet nie buzią,a "gębą".
Matka od ponad 20 lat jest na lekach psychotropowych,ojciec to alkoholik. Mają już kuratora,ale przy nim jest on niebywale "grzeczny".
Nie dajemy już rady. Sytuacja jest coraz bardziej napięta. A on dalej robi co chce. I to dosłownie.
Straszne jest również to,że większość sąsiadów boi się cokolwiek zrobić,a nawet głośno odezwać-bo tak jak wspominałam,automatycznie jest wielka awantura. A on stoi z boku z szyderczym uśmieszkiem,i później powtarza pod naszym adresem to,co jego matka i ojciec.
Ostatnio ja się odezwałam bo zwyczajnie nie wytrzymałam już,i zostałam "napiętnowana".
Teraz to ja jestem ta zła,a jak tylko spojrzę się na niego i z własnego podwórka wyproszę,to oczywiście są te sceny jego histerii,i awantura bo jak ja śmiałam.
Błagam,pomóżcie nam. Poradźcie co mamy zrobić. Zgłosić to gdzieś? Tylko gdzie? Potem znów będzie wojna. Strach pomyśleć jak wielka... Ale chyba warto walczyć?
To naprawdę staje się już nie do wytrzymania...
Z góry dziękuję za odpowiedź,sugestie...
Pozdrawiam.