Czy ochrzcić dziecko?

10.05.04, 14:35
Moj synek ma 14 m-cy. praktycznie od roku zastanawim sie a wlasciwie borykam
z pytaniem czy go ochrzcic. Jego tata nie wierzy w Boga i sprzeciwia sie
chrzcinom, moja rodzina, wlasciwie rodzice, nalegaja - nawet sami zabrali sie
za zalatwienie tego, ja sama z kolei jestem wychowana w duchu katolickim
jednak nie moge o sobie powiedziec ze jestem zbyt praktykujaca. Pomozcie!
Powiedzcie czy u was tez byl taki problem. Czy w naszym kraju, gdzie prawie
95% ludzi jest katolikami jest szansa, ze dziecko jak podrosnie i pojdzie np
do szkoly nie bedzie szykanowane przez inne dzieci czy nawet nauczycieli
dlatego ze nie bedzie chodzilo na religię? A jezeli go ochrzczę to jaki to ma
sens jezeli ani ja ani jego ojciec nie bedziemy w nim rozwijac wiary w Boga.
Co bedzie najlepsze dla mojego synka?
Pozdrawiam
    • lola211 Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 14:38
      Ja nie ochrzcilam.Co bedzie zobacze za rok, gdy pójdzie do szkoly.Ale ja
      hipokryzji mówie stanowcze Nie.Nie ochrzcze dziecka tylko dlatego ze taka jest
      tradycja, ze wiekszosc, itp.Rodzinie to nie w smak, ale to moje dziecko i moj
      wybór, oni sie realizowali przy swoich własnych.
    • elwinga Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 14:54
      Odpowiem, chociaż nie jestem mamą, ale za to z własnego doświadczenia: kiedy
      wprowadzono religię do szkół, byłam w ostatniej (czy przedostatniej?) klasie
      podstawówki. Ilość osób, które zdecydowały się nie chodzić, można było policzyć
      na palcach jednej ręki. W tym ja. Nie spotkał mnie żaden przejaw nietolerancji,
      nie pamiętam też żadnych pytań (co nie znaczy, że ich nie było, ale widocznie
      nie zrobiły na mnie wrażenia). Podobnie w liceum.

      Zdaję sobie sprawę, że inaczej podchodzą do tego nastolatki, a inaczej zupełnie
      małe dzieci, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że decyzja o chrzcie powodowana
      lękiem przed nietolerancją jest nieco na wyrost (no, chyba że mieszkasz w małej
      miejscowości, gdzie WSZYSCY chodzą do kościoła...)

      I jeszcze jedna rzecz: pamiętaj, że te 95% katolików wylicza się na podstawie
      aktów chrztu, o ile mi wiadomo. Co oznacza, że na tę liczbę składają się także
      osoby takie jak Ty (czyli niezbyt praktykujące, jak to określiłaś, bądź
      zupełnie niepraktykujące), ci, którzy zmienili wyznanie czy wreszcie ochrzczeni
      w dziciństwie dzisiejsi ateiści. "Autentycznych" katolików jest de facto dużo
      mniej.
    • anek.anek Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 15:47
      MY jesteśmy rodzicami ateistami, jednak z powodu rodziny włąsnie (sprawa na
      ostrzu noża) chcieliśmy ochrzcić dziecko. Tylko, że w całej W-wie nie
      znaleźliśmy ani jenego księza, który by chciał to zrobić. Kościół katolicki
      wypowiedział sięw naszej kwestii jasno: chrzest jest zobowiążaniem dla
      rodziców, że wychowają go w wierze. My tego obiecać nie mogliśmy, więć sprawa
      była zamknięta. Jeśli Wy nie bęziecie dziecka prowadzać do kościoła,
      oprzekazywać mu wiedzy i samej wiary, to to się mija z celem. Ja pójdzie do
      szkoły i będzie czuło się z tym faktem źle, niech zacznie chodzić na religię.
      Jeśli go to naprawdę zainteresuje i bęziec chciał, to ochrzcić możęcie w każdej
      chwili, nawet na miesiąc przed I Komunią! (tak było chrzczone dziecko mojej
      koleżanki w tym roku). Jesli wy nie będziecie dziecka wychowywać w wierze to
      jest obłuda...
    • monika.zdz Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 16:13
      To jest sprawa sumienia. Jeżeli ochrzcisz dziecko bo masz taką potrzebę to jest
      w porządku. Nie można jednak naginać się do czegoś bo "tak robią wszyscy". W
      ten sposób tworzy się błędne koło i nie ma możliwości stworzyć wyłomu w ludzkim
      myśleniu. Dziecko mojej koleżanki nie zostało ochrzczone, chodzi już do szkoły,
      na zajęcia religii nie uczęszcza w tej klasie dwoje dzieci i nikt ich nie
      wytyka z tego powodu. To jest szkoła prywatna więc może dlatego? Ja swojego
      dziecka dotąd nie ochrzciłam i nie zrobię tego "bo tak trzeba". Przykład mojej
      koleżanki dał mi poczucie,że nie muszę tego robić dla świętego spokoju.
      Nietolerancja dla dzieci nie ochrzczonych( o ile ona istnieje bo ja nie mam
      jeszcze doświadczeń z gruntu szkoły)wynika z tego ,że rodzice tych ochrzczonych
      zatruwają swoje dzieci jadem nienawiści (prawdziwy dowód wiary,prawda?).
      Wszyscy rodzice,dorośli powinni się nad tym zastanowić.
    • grrrrw Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 17:04
      Jesli nie zamierzasz go posyłać na religię, to znaczy, ze nie zamierzasz go
      wychowywac w religii katolickiej ?
      Jesli tak,zto nie tylko nie ma to sensu, ale raczej nie uda ci sie tego chrztu
      załatwić.

      Jak dziecko moze byc szykanowane w szkole za to, ze jest nieochrzczone ?
      Przeciez na czole nie ma tego napisanego?

      Do zapisania się na lekcje religii nie jest wymagane swiadectwo chrztu.
      Moga na te lekcje chodzić dzieci niewierzace, prawosławne, zydowskie jakie
      tylko chcą.
      Po prostu musisz uprzedzić katechetę w I i II klasie, ze dziecko nie idzie do I
      komunii.

      Ochrzcić się mozna na własna rękę, wystarczy 14 lat i brak sprzeciwu opiekunów
      prawnych.
      • bazylea1 Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 20:57
        ja nie ochrzciłam, a jak mi ktos bedzie dyskryminował dziecko z tego powodu to
        wydrapię oczy. ja nie chodziłam na religię ale za moich czasow nie było religii
        juz w przedszkolu. sens chrztu widzę wyłącznie z potrzeby wiary, jak można to
        zrobić w niezgodzie z własnymi poglądami, jaką to lekcję dostaje dziecko przy
        tej okazji?
    • triss_merigold6 Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 17:47
      Jestem w odwrotnej sytuacji: ja - ateistka i przyszły mąż obojętny ale
      wychowywany jako katolik. Gdyby wbrew mojej woli uległ namowom rodziny i
      pozwolił na chrzest (jak? musiałby zabrać mi dziecko siłą) to byłoby to
      przyczyną poważnego i nieodwracalnego konfliktu między nami. Być może nawet do
      rozstania.
      Rodzina w takich kwestiach NIE MA NIC do gadania. Szykanowane nie będzie a
      jesli nawet to poradzi sobie z tym. Zawsze możesz interweniować w szkole i to
      dość skutecznie (kuratorium, powiadomienie prasy) jest sporo metod nacisku.
    • darunia100 Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 19:45
      ja choc sama nie praktykuje, to zamierzam ochrzcic coreczke, zeby potem nie
      miala problemow, np. z komunia, bierzmowaniem. co dalej zrobi to bedize tylko
      jej sprawa, nie bede jej narzucac swojej woli.
      • domali Re: Czy ochrzcić dziecko? 12.05.04, 14:01
        Skoro tak do tego podchodzisz, to moim zdaniem z chrztem powinnaś się
        wstrzymać. Jeśli zechce iść do komunii, to zdecyduje się na chrzest wtedy.
    • paola76 Re: Czy ochrzcić dziecko? 10.05.04, 21:47
      Dziekuje wszystkim.
      Musze powiedziec ze pocieszylo mnie to to przeczytalam.
      Chyba poczekam jeszcze z podjeciem decyzji, ostatecznie mozna ochrzcic malego w
      kazdej chwili, a moze za kilka lat bedzie wykazywal zainteresowanie Bogiem, pod
      wplywem mojej mamy np. Poczekamy, zobaczymy. Pozdrawiam serdecznie idziekuje za
      listy.
      • jokrru bez Chrztu ?, A co z I Komunią ????!!!!!! 11.05.04, 10:42
        No właśnie,

        Wszystko jest ok.,
        dopóki nie pojawi się Wielki Problem
        w 2 klasie !!!!

        Niestety na ogół wszystkie dzieci
        przystępują do I Komunii,
        oznacza to dla każdego co innego,
        dla jednego ważny jest strój,
        dla innego przyjęcie, prezenty,
        są też takie, dla których jest to ciekawym przeżyciem wewnętrznym.

        I co, czy mamy pozbawiać tego nasze dzieci,
        przecież są za małe aby świadomie same mogły zadecydować.
        Tolerancja? czasem jest, a czasem jej nie ma.
        Pewność siebie, konsekwencja, nierobienie czegoś tylko
        dlatego, bo wszyscy ? Możemy tego wymagać i oczekiwać
        od siebie, ale nie od naszych dzieci !!!

        Wydaje mi się drogie mamy,
        że mamy przed sobą dużą Pułapkę,
        zastawioną na nas przez Kościół i swojego czasu genialnych
        polityków, wprowadzających religię do szkół.

        Napiszcie proszę jak to jest w kontekście I Komunii.
        Napiszcie mamy dzieci, które są po I Komunii,
        i które do niej się przygotowują,
        napiszcie jak przeżywały to wasze dzieci,
        jak było z dziećmi, które nie przystępowały do komunii.
        Napiszcie, też dlaczego pomimo wahań, zdecydowałyście
        ochrzcić, bądź nie....

        Pozdrawiam,
        Mama dwójki nieochrzczonych (na razie, bo jeszcze nie chodzą do szkoły),
        uroczych szkrabów.
        • bazylea1 Re: bez Chrztu ?, A co z I Komunią ????!!!!!! 11.05.04, 12:56
          e, bez przesady... ja nie miałam komunii i żyję, żal mi było tylko pięknej
          sukienki. odbiłam sobie biorąc ślub, oczywiscie cywilny ale sukienkę miałam
          typowo ślubną. nie przesadzajmy z tym żeby równać do większosci. ciekawa jestem
          ile z tej większosci jest chrzczona i "komunizowana" tylko z
          powodów "społecznych". gdyby tak chrzcili tylko naprawdę wierzący nagle
          okazałoby się że większość nei jest taka wielka...
        • ka1311 Re: bez Chrztu ?, A co z I Komunią ????!!!!!! 11.05.04, 14:02
          No cóż, na tym właśnie polega wychowanie dziecka w wierze (tej świadomej
          miłości do Boga) lub w rodzinie ateistycznej. Nie można mieć ciastka i zjeść
          ciastko. Decyduję się nie chrzcić dziecka, ponieważ sama nie wierzę w Boga, nie
          chodzę do kościoła, więc umiem mu także wytłumaczyć na czym polega różnica
          między nim a dziećmi ochrzczonymi. Choć sama jestem osobą wierzącą i moje
          dzieci wychowywane są w wierze katolickiej, to przyznam, że mam zdecydowanie
          większy szacunek dla osób, które nie chrzczą dziecka "dla szopki", dla rodziny
          itp. Przecież w czasie Sakramentu Chrztu św. zarówno rodzice jak i chrzestni
          przyrzekają wychować dziecko w wierze katolickiej. To przyrzeczenie w sytuacji
          kiedy rodzice dziecka nie zamierzają chodzić więcej do kościoła jest zwyczajną
          hipokryzją. Podobnie rzecz się ma z I Komunią Św. Przecież jeśli jesteś osobą
          niewierzącą, to raczej będziesz miała księdzu za złe, że będzie namawiał Ciebie
          i Twojego męża do spowiedzi i Komunii w intencji dziecka, że w kościele jest
          duszno i ta Msza trwa tak długo, że dziecko przez cały tydzień będzie musiało
          chodzić na Mszę wieczorną. To nie lepiej urządzić takiemu dziecku huczne
          urodziny np. 10 kiedy to w symboliczny sposób stanie się już starszym,
          mądrzejszym dzieckiem. Wtedy właśnie jest czas na elegancką suknię lub mały
          garnitur, na prezenty, gości i przyjęcie. Przecież dla dziecka wychowanego w
          rodzinie ateistycznej sam Sakrament niewiele będzie znaczył, to może lepiej
          oszczędzić mu niepotrzebnych egzaminów z modlitw, pieśni religijnych i
          znajomości katechizmu.
          Nie piszę tego złośliwie i jeśli kogoś obraziłam to przepraszam.
      • ania.ania2 Re: Czy ochrzcić dziecko? 13.05.04, 14:06
        Chrzest dla mnie jest wyrazem wiary i podarowaniem dziecku nieśmiertelności.
        Nie wiem czy jest sens, zeby robić to dla babć czy rodziny, albo, że tak
        wypada. Wara to coś co się przekazuje całym swoim życiem i przykładem. Czy to
        że babcia zabierze malucha pare razy na msze sprawi, że dziecko będzie wierzyć?
        My jako rodzice przekazujemy wiarę. Wiem, że to jest trudne, bo dorośli ze soba
        na ten temat nie rozmawiają, ale dzieciom chyba łatwiej jest o Bogu opowiadać.
        Kwestia praktykowania jest zupełnie odrębną sprawą.
        Jako przykład problemu mogę podac swojego męża. Pochodzi z rodziny tak
        zwanie "wierzący niepraktykujący". I w najlepszym razie można go określić jako
        agnostyka. I trudniej mu się z tym żyje. Bo wiara jest potrzebna i daje duże
        oparcie w życiu. Nie wiem czy moje dzieci będą wierzące jak będą dorastać. Mam
        nadzieję, że będą szczere w tym co będą robić.

        Ania
    • agn Re: Czy ochrzcić dziecko? 11.05.04, 11:31
      Witajcie,
      Ja nie miałam pierwszej komunii. I szkoda mi było tylko prezentów i sukienek.
      Nie wyobrażam sobie, aby moja córka (na razie ma 4 lata, problem więc w dalszej
      przyszłości) przystępowała do komunii. Po prostu czułabym się jak na
      maskaradzie. Dla mnie to przede wszystkim powinno być przeżycie religijne, choć
      niestety zamieniło się w coś zgoła innego. Nie chodzimy do kościoła i nagle
      mamy zacząć chodzić i podpisywać jakieś karteczki, że byliśmy u spowiedzi? To
      absolutnie nie wchodzi w grę. Poza tym trzeba się nauczyć różnych podstaw wiary
      katolickiej, dogmatów itp. A my w to nie wierzymy. Mamy pozwolić, by nasze
      dziecko klepało bezmyślnie jakieś formułki? Bo nie jesteśmy w stanie przekonać
      ją, że są sensowne.
      Co do prezentów, sukni, żalu i zazdrości. Już od dawna noszę się z pomysłen,
      aby w tym czasie zorganizować dziecku coś ekstra. Żal eleganckiej sukienki?
      Przecież możemy kupić i wybrać się np. do restauracji na dobry obiad (moja
      córeczka uwielbia chadzać w takie miejsca). Szczegóły opracuję oczywiście w
      swoim czasie. Ważne, by było to coś, co sprawi dziecku frajdę.
      Pozdrawiam. Agnieszka
    • jola.wie Re: Czy ochrzcić dziecko? 11.05.04, 11:57
      Przyłączam się do głosów, że ochrzczenie dziecka to nie jest
      sprawa „społeczna”, tylko jak najbardziej „prywatna” i to póki co wasza, czyli
      rodziców. Nie dziecka. Jeśli nieochrzczone dziecko dorośnie i będzie chciało
      się ochrzcić, czyli świadomie podjąć zobowiązanie wobec Kościoła (albo jakiegoś
      innego kościoła) to wtedy dopiero będzie to jego sprawa.
      Dla rodziców wierzących i praktykujących jest również jasne, że NIE chrzcząc
      dziecka podejmują odpowiedzialność za jego duszę: Chrzest zmywa grzech
      pierworodny i czyni człowieka Dzieckiem Bożym, rodzice zwlekający z chrztem
      ryzykują, że jeżeli dziecko ich umrze, zanim oni zdążą je ochrzcić,
      ma „nierówne szanse” (proponuję porozmawiać o tym szczegółowo z księdzem).
      Dlatego właśnie większość dzieci chrzci się jak najwcześniej.
      Chociaż moje osobiste doświadczenie w tym względzie jest trochę inne: syn
      został ochrzczony wskutek nacisków rodziny w wieku 5-6 miesięcy, córka poszła
      do chrztu sama, miała wtedy dwa lata. Ja do tego drugiego chrztu podeszłam już
      bardzo poważnie i zasadniczo: czekałam, aż mój mąż (który należy do 95%
      katolików w Polsce i wierzy w Boga „na swój sposób”wink będzie gotowy aby
      ŚWIADOMIE ochrzcić dziecko. To były strasznie męczące dwa lata, ale udało się.
      Wiele osób w rodzinie miało okazję zastanowić się wtedy nad sensem Chrztu
      Świętego.
      Z trzecim dzieciątkiem polecimy do Chrztu w pierwszym wolnym terminie. Wiemy
      też jak ważne jest dobranie ODPOWIEDNICH rodziców chrzestnych, na jakiego
      rodzaju „bogactwo” zwracać uwagę przy wyborze.
      Bez uświadomienia sobie celu i sensu Sakramentów i praktyk religijnych lepiej
      ich nie podejmować, naprawdę. No to co z tego, że nie pójdzie do I Komunii albo
      do Bierzmowania? A musi?! Na religię też nie musi chodzić. Albo może chodzić
      nieochrzczone (córka mojej przyjaciółki). Bądźmy z dziećmi szczerzy i
      rozmawiajmy uczciwie: albo wychowujemy ich w wierze i to przez własny przykład,
      albo dajmy sobie spokój. Najgorsze jest zakłamanie. Szanujmy samych siebie i
      bądźmy wierni naszym wartościom.

      pozdrawiam
      jola

      PS/ U nas rodzina też sama chciała zabrać się za załatwianie chrztu widząc
      naszą opieszałość, ale wytrzymaliśmy „napór”. Odsuń rodzinę, albo dzielnie to
      wytrzymaj.
    • kajami1 Re: Czy ochrzcić dziecko? 11.05.04, 12:28
      Mnie bardzo dziwi postawa Twojego męża.
      Ja jestem stuprocentową ateistką a mój mąż katolikiem (niepraktykującym).
      Ponieważ mojemu mężowi zależało na ślubie kościelnym a ja nie chciałam
      postępować wbrew sobie (wiele osób na szybko załatwia wszystkie konieczne
      sakramenty) więc poszliśmy na kompromis i wzieliśmy ślub cywilny (dla mnie) i
      wyznaniowy (dla męża). Biorąc ślub wyznaniowy zobowiązałam się do ochrzczenia
      dziecka.
      Dla mnie religia nie ma najmniejszego znaczenia ale dla mojego męża ma. Więc
      jeśli mój mąż zobowiązuje się do wychowania synka w wierze nie zmuszając mnie
      przy tym do odrzucenia moich przekonań to ja nie widzę żadnego problemu.
      W końcu nasze dziecko kiedyś samo dokona wyboru i pewnie będzie jednym z
      nielicznych który dokona go świadomie (bo co to za wybór jeśli jest się
      wychowywanym tylko z katolikami i zna się tylko ich poglądy).

      A mi jest całkowicie obojętne jakiego wyznania będzie moje dziecko (czy też jak
      mama będzie bezwyznaniowe) dla mnie najważniejsze żeby było zdrowe, szczęśliwe,
      prawe i uczciwe. Poprostu ma być dobrym człowiekiem.

      Jeśli natomiast chodzi o problemy w szkole to zależy na kogo się trafi. Mi się
      zdarzały niemiłe sytuacje ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że
      przygotowały mnie one do życia dorosłego (nie zawsze usłanego różami). Na
      wszelkie komentarze bardzo szybko nauczyłam się odpowiadać "Widzę, że za to z
      Ciebie to wielki katolik na papierku, bo jakoś nie zachowujesz się jak religia
      nakazuje". To najczęściej działało.

      Pozdrawiam.
      Kasia
      • triss_merigold6 No nie... 11.05.04, 21:33
        Nie jesteś ateistką. Co najwyżej nie masz własnego zdania. Ateizm jest
        światopoglądem a nie obojętnością na sprawy wiary. Ludziom wierzącym zalezy na
        wychowaniu dzieci w wierze, ateistom na wychowaniu bezreligijnym co zakłada
        niepoddawanie dziecka jakimś praktykom kościelnym.
        Światopogląd jest dla mnie ważny i nie kryję tego więc jeśli mąż by bez mojej
        zgody ochrzcił dziecko lub pozwolił na to komuś ze swojej rodziny to nie miałby
        do mnie powrotu. Byłby to jednak definitywny koniec związku.
        • kajami1 do triss_merigold6 11.05.04, 22:16
          Dziecko nie jest niczyją własnością. Jest małym człowiekiem, który przez kilka
          lat nie może decydować o sobie.

          Zawsze wydawało mi się, że ateizm to cytuję:
          doktryna i postawa negacji istnienia Boga, a także każdej rzeczywistości
          transcendentnej wobec człowieka.
          Za cholerę nie mogę tu znaleźć tu ideii bezreligijnego wychowywania dzieci i
          niepoddawania ich praktykom kościelnym.
          Wybacz ale ja pisałam, że to JA (nie moje dziecko) jestem ateistką czyli idąc
          za powyższą definicją (ściągniętą z encyklopedii interii) neguję istnienie Boga
          i każdej rzeczywistości transcendentnej wobec człowieka. Gwarantuję Ci, że ja
          nie będę przed dzieckiem udawała wierzącej.
          Ale nie toleruję herezji, niezależnie od wyznania i sama heretyczką nie będę.

          Mój ateizm jest moją świadomą decyzją, nie kwestią wychowania bo tak samo jak
          mój synek pochodzę z rodziny "mieszanej" i chcę takie samo prawo wyboru jakie
          mi dano dać mojemu dziecku. Przynajmniej jeśli wybierze moją drogę będzie
          wiedział co neguje. Tak zadecydowaliśmy z mężem.
          Znam wielu ateistów, którzy przyjęli w dzieciństwie trzy sakramenty a teraz w
          pełni identyfikują się z doktryną ateizmu. Idąc Twoim torem myślenia powinnam
          twierdzić, że nie są ateistami?

          Moje poglądy na pewno nie są tak radykalne jak Twoje. Wygrywa z nimi moja
          olbrzymia miłość do męża i szacunek jakim go darzę nie za to, że jest
          katolikiem ale za to, że jest dobrym człowiekiem. I nigdy nie zakończyłabym
          naszego związku tylko dlatego, że pozwolił on polać wodą głowę mojemu dziecku.
          Czym innym jest chrzest dla ateisty?
          Dla Ciebie ta ceremonia ma jakieś znaczenie?
          Jeśli jesteś ateistką to nie powinna, co innego wychowywanie w wierze.
          A z drugiej strony to jakie masz podstawy uważać się za lepszą od swojego męża?
          Dlaczego on musi uszanować Twoje przekonania a Ty jego nie?

          Herezja...

          Kasia
          • bazylea1 Re: do triss_merigold6 12.05.04, 13:11
            zgadzam sie z Kajami. jestem ateistką. gdyby moj moj mąż był wierzący i
            zależałoby mu bardzo na wychowaniu dziecka w jego wierze, zgodziłabym się.
            zresztą niewykluczone że tak będzie bo mąż nosi się z zamiarem przyjęcia wiary
            (nie katolickiej). a ja mam większy problem, bo mąż wstępnie poinformował mnie
            że aby on być uznany za wyznawcę tej wiary, ja też muszę ją przyjąć. mam
            nadzieję ze to niescisłe informacje, ale co będzie jesli okazą się prawdą? co
            mam wybrac, moje przekonania czy miłosc do meża i jego chęc wyznawania tej
            wiary?
          • triss_merigold6 Re: do triss_merigold6 12.05.04, 15:11
            Kluczowe jest zdanie "bez mojej zgody", potajemnie, przyzwalając na to swoim
            rodzicom. Wówczas chodzi nie tyle o chrzest ile o potworną nielojalność ze
            strony partnera, gorszą niż zdrada fizyczna. Z postu otwierającego watek
            wynika, że mąż nie wyraża zgody na chrzest a rodzina żony zaczęła coś załatwiać.

            Ponieważ dziecko nie może decydować o sobie przez ładnych parę lat rodzice
            (czyli ja i mąż) będziemy decydować za nie i dotyczy to także obrzędów jakim
            będzie poddawane lub nie. Do samodzielnych wyborów światopoglądowych się
            dorasta.
            Chrzest podobnie jak inne sakramenty czy praktyki stosowane w innych religiach
            ma znaczenie symboliczne i nie jest dla mnie obojętny. Oznacza przyjęcie do
            jakiejś wspólnoty wierzących i jako ateistka nie wyrażam na to zgody.
            Odwrócę pytanie: dlaczego to mąż nie miałby uszanować moich poglądów? w czym są
            gorsze?
            Zdanie rodziny - zwłaszcza cudzej (bo z własną nie mam problemów) - jest mi
            głęboko obojętne. Mogę ich lubic, szanować, spotykać się od czasu do czasu ale
            od prywatnych spraw dorosłych ludzi powinni trzymać się z daleka.
        • judytak Re: No nie... 12.05.04, 08:34
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie jesteś ateistką. Co najwyżej nie masz własnego zdania. Ateizm jest
          > światopoglądem a nie obojętnością na sprawy wiary.

          nie każdy światopogląd musi być wojujący
          można też nie kryć się, i równocześnie się nie obnosić
          można się nie zdecydować na związek z partnerem o odmięnnym światopoglądzie,
          można się zdecydować na taki związek, i wymagać od partnera, żeby się
          podporządkował
          można samemu się partnerowi podporządkować
          można też wypracować kompromis

          poza tym, to nie tylko ten ma "własne zdanie", kto stuprocentowo się zgadza z
          jakąś konkretną doktryną
          rozmaite mieszanki wierzeń, przekonań i przemyśleń bywają zdaniem jak
          najbardziej własnym

          pozdrawiam
          Judyta
        • moler1 Re: No nie... 12.05.04, 09:30
          triss_merigold6 napisała:

          > Światopogląd jest dla mnie ważny i nie kryję tego więc jeśli mąż by bez mojej
          > zgody ochrzcił dziecko lub pozwolił na to komuś ze swojej rodziny to nie
          miałby
          >
          > do mnie powrotu. Byłby to jednak definitywny koniec związku.

          Bardzo zabawny jest ten wątek (jak wiele innych na tym forum, w których głos
          zabierają liberalne modern matki smile) ) Lubię kabaret więc chętnie tu
          zaglądam wink Przy okazji skomentuję fragment wypowiedzi Szanownej koleżanki,
          otóż mam wrażenie, że na kruchych filarach opiera się związek kobiety i
          mężczyzny, gdy jedna ze stron tak łatwo stawia teorię dotycząca kategorycznego
          zerwania związku z mężczyzną, który podejmie taką decyzję bez jej zgody
          (wyczuwam paniczny strach Szanownej Pani Triss, dotyczący chrztu, co mnie
          absolutnie nei dziwi, bo zawsze najbardziej boimy się rzeczy nieznanych).
          To absolutnie nie moja sprawa, ale zastanawiam się jak zareagowałby Szanowny
          małżonek, gdyby na włąsne uszy usłyszał takie ulitimatum smile))))

          pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: No nie... 12.05.04, 15:18
            Powtarzam, że kluczowe jest zdanie "bez mojej zgody", potajemnie, pozwalając na
            poddanie praktykom religijnym dziecka przez kogoś ze swojej rodziny. To
            nielojalność, dla mnie niewybaczalna, gorsza niż zdrada.
            Mąż zna moje zdanie. Rozmawialiśmy o sprawach wiary i różnych światopoglądach
            wkrótce po poznaniu się. Nie związałabym się z człowiekiem o radykalnie
            odmiennych poglądach politycznych, rasistą, skinem jak również z człowiekiem
            głęboko wierzącym. Duże odmienności rodzą problemy. W kwestii chrztu i
            posyłania dziecka na religię wyraziłam się jasno i precyzyjnie "Po moim
            trupie." ZANIM zaczął się poważny związek.
            Nie interesuje mnie co obcy tudzież spokrewnieni ludzie robią ze swoimi
            dziećmi. Mogą uczyć je wiary w cokolwiek. Interesuje mnie natomiast wychowanie
            własnego dziecka i kształtowanie w nim określonego światopoglądu tak długo aż
            będzie intelektualnie zdolne do rozważenie własnej drogi.
        • anek.anek Re: No nie... 12.05.04, 13:24
          Triss, ja jestem ateistką a mimo to szukałam rozwiążania na ochrzczenie naszego
          dziecka. Tak, wyłącznie ze względu na rodzinę. Mam świadomość ile bólu
          sprawiamy brakiem chrztu naszego dziecka rodzicom mojego partnera - śa głeboko
          wierzący i dla nich to KATASTROFA życiowa. Ja ich bardzo szanuję i lubię,
          chciałam więć dla ich świętego spokoju to zrobić. Kościół odmówił, bo nikt tego
          dziecka nie wychowa w wierze, a to jest podstawa udzielenia chrztu. Jako
          ateistka nie mam problemu z tym, żeby dziecko ochrzcić. Mój światopogląd
          wyklucza istnienie boga, ale jednak obchodzę święta i czasem nawet jeśli jest
          okazja chodzędo kościoła (ślub, pogrzeb a nawet ostatnio byłam na jakiejś mszy
          w intencji bliskiej osoby). Można pójść na kompromiś jesli tego chcemy. Ateizm
          jest bardziej tolerancyjny, albo może bardziej obojętny wobec takich problemów,
          niż religia. Przynajmniej mój ateizm.
          • kajami1 Re: No nie... 12.05.04, 16:02
            anek.anek nic dodać, nic ująćsmile
    • judytak Re: Czy ochrzcić dziecko? 11.05.04, 12:39
      jeśli chodzi o problemy, naciski, dyskryminację itp. w szkole: z mojego
      doświadczenia mogę powiedzieć, że nie ma czego się obawiać
      w klasie mojej córki są dzieci innego wyznania
      są dzieci nieochrzcione
      jest chłopak, który był chrzciony dzień przed pierwszą komunią
      żadnej dyskryminacji nie zauważyłam
      a z pierwszą komunią był najmniejszy problem, bo ok. 1/4 klasy przystępowała do
      pierwszej komunii w innych terminach i w innych kościołach, niż reszta (bo
      mieszkają w różnych parafiach, nie w tej samej, w której jest szkoła), i nikt
      (oprócz księdza) do końca nie orientował się, czy ktoś nie chodzi na spotkania
      przygotowawcze, bo chodzi gdzie indziej, czy nie chodzi, bo nie chodzi

      u nas układ jest może nie idealny, ale przynajmniej jasny:
      ja jestem agnostykiem, ale byłam ochrzciona
      mój mąż jest katolikiem, wierzącym w Boga i przywiązanym do tradycji, ale na co
      dzień nie praktykującym
      ja sama od siebie nie chrzciłabym dzieci, ale się nie sprzeciwiam i biore
      udział w uroczystościach (również I Komunii) z szacunku dla męża, który te
      uroczystości uważa za ważne
      przy innych okazjach do kościoła nie chodzę, dzieci do tego nie namawiam, ale
      też im tego nie odradzam, pozostawiam sprawę mężowi (na razie się wywiązuje :o))
      jeśli dzieci mnie o coś pytają, to mówię, co myślę (jestem dość oczytana, jeśli
      chodzi o Biblię, traktuję poważnie, podobnie, jak inne mitologie)

      jest to sprawa rodziców, którzy muszą to rostrzygać między sobą i we własnym
      sumieniu
      roszta okoliczności się nie liczy

      pozdrawiam
      Judyta
    • aluc Re: Czy ochrzcić dziecko? 12.05.04, 16:52
      ja do tego podeszłam jeszcze inaczej
      nie jestem katoliczką nie jestem też ateistką, chrzest jest dla mnie elementem
      tradycji, podobnie jak święta wielkanocne czy Bożego Narodzenia - celebruję
      właśnie ich warstwę tradycyjną, bo jest to dla mnie przyjemne, bez wgłębiania
      się w religijną treść
      ojciec Maksia jest katolikiem i na chrzest nalegał
      ja się zgodziłam, pod warunkiem, że będzie jasność w temacie - ja się do spraw
      wychowania religijnego nie wtrącam, mogę Maksiowi o Biblii i religii opowiadać,
      ale jedynie w kontekscie literackim czy historycznym i nikt niczego innego nie
      będzie ode mnie wymagał
      Maksia ochrzciliśmy, formalnie zresztą odpowiedzialnośćś za religijne
      wychowanie wzięli na siebie chrzestni, bo my w dodatku w niesakramentalnym
      związku jesteśmy wink więc z mojej strony jedyną deklaracją była deklaracja
      nieprzeszkadzania

      nie uważam tego za hipokryzję, po prostu mi ten chrzest ani nie był do
      szczęścia potrzebny, ani szczególnie nie przeszkadzał, sama zresztą jestem
      wychowana w podobnej rodzinie, przy okazji ochrzczona i komunizowana i na tym
      koniec, więc nie było o co kopii kruszyć
    • saba76 Re: Czy ochrzcić dziecko? 12.05.04, 20:30
      Szykanowane moze byc,ale raczej gdy przyjdzie problem I komunoi Sw.
      Jsa jestem bardzo wieżaca i praktykujaca, dzieci ochrzciłam i nienamawiam
      ciebie na ten krok ,gdyż:
      1) żeby ochrzcić dziecko w duchu prawdy katolickiej, samemu należy go
      praktykowac
      2) pewnie i ksiadz ochrzci,ale poco to nieprawda że jesli niedaj boze odpukać
      umze to niebedzie aniolkiem tylko w czyscu cierpiec ,albo jeszcze slyszalam że
      zawieszone miedzy niebem ,a ziemia-czyli nigdzie to przesady
      3) abi=y ochrzcic musisz sama być przekonana ,bo tym krokiem obiecujesz że
      bedziesz wychowywac zgodnie z zasadami wiary,czyli praktykować, świetowac
      świeta kościelne,oraz w nich uczestniczyć i przekazywać prawdy wiary
      4) niechrzcisie dla zasady posiadania papierka- porownam to do konkubinatu
      gdzie obydwoje niechca papierka, wy swoim przekonaniem i postepowaniem tez
      niechcecie
      • saba76 Chrzest + komunia razem 12.05.04, 20:32
        • saba76 Re: Chrzest + komunia razem 12.05.04, 20:34
          I z tym spotkalam sie i wieze ze rodzice ktorzy tak zrobili wiedzieli ze
          dziecko moze samo podjac decyzje, bo jedno z nich było innej wiary, albo
          niewierzace
          Tez tak można i wcale niepozbawia sie dziecka frajdy,karmuy duszy jak jaest I
          komunia razem z kumplami
        • grrrrw A skad to wiesz ? 12.05.04, 21:03
          O tym,ze nieprawda w tym zawieszeniem ?
      • cardamomo Re: Czy ochrzcić dziecko? 12.05.04, 21:34
        saba76 napisała:

        > 2) pewnie i ksiadz ochrzci,ale poco to nieprawda że jesli niedaj boze odpukać
        > umze to niebedzie aniolkiem tylko w czyscu cierpiec ,albo jeszcze slyszalam
        że
        > zawieszone miedzy niebem ,a ziemia-czyli nigdzie to przesady


        Co za bzdury wierutne???
        Rozumiem, że każdy ochrzczony, bez względu na postępowanie w życiu, od razu
        idzie do nieba, tak?

        Ja zostałam ochrzczona, ojciec mojego dziecka również, ale żyjemy w wolnym
        związku i od bardzo wielu lat nie czujemy się katolikami.
        Mamy 2 tygodniową córeczkę i jeszcze przed jej urodzeniem oznajmiłam rodzinie,
        że nie zamierzam jej chrzcić. Postanowiliśmy poczekać do czasu, kiedy sama
        będzie mogła podjąć decyzję, według jakiej wiary chce żyć i do jakiego Boga się
        modlić.
        Wydaje mi się, że mówienie o tym, że komunia jest fantastycznym przeżyciem, bo
        się dostaje mnóstwo prezentów, jest bzdurą. Jest puste jak wiele "prawd"
        wygłaszanych przez księży, którzy bynajmniej nie żyją wedle tego, co głoszą.
        • moler1 Re: Czy ochrzcić dziecko? 13.05.04, 11:06
          cardamomo napisała:
          > Co za bzdury wierutne???
          > Rozumiem, że każdy ochrzczony, bez względu na postępowanie w życiu, od razu
          > idzie do nieba, tak?

          Chyba szanowna koleżanka ma problemy ze zrozumieniem tego, co napisała Saba smile

          >
          > Ja zostałam ochrzczona, ojciec mojego dziecka również, ale żyjemy w wolnym
          > związku i od bardzo wielu lat nie czujemy się katolikami.
          > Mamy 2 tygodniową córeczkę i jeszcze przed jej urodzeniem oznajmiłam
          rodzinie,
          > że nie zamierzam jej chrzcić. Postanowiliśmy poczekać do czasu, kiedy sama
          > będzie mogła podjąć decyzję, według jakiej wiary chce żyć i do jakiego Boga
          się
          >
          > modlić.
          > Wydaje mi się, że mówienie o tym, że komunia jest fantastycznym przeżyciem,
          bo
          > się dostaje mnóstwo prezentów, jest bzdurą. Jest puste jak wiele "prawd"
          > wygłaszanych przez księży, którzy bynajmniej nie żyją wedle tego, co głoszą.

          A którzy nie żyją wedle tego, co robią? Ilu ich jest? Może konretniej smile

          PS. Petza możemy sobie darować smile

          pozdrawiam
          • margop74 Re: Czy ochrzcić dziecko? 13.05.04, 14:13
            Muszę przyznać, że i ja niewiele zrozumiałam z tego, co napisała saba, choć
            próbowałam rozgryźć ten tekst dwukrotnie. Można prosić o przełożenie z
            polskiego na nasze?
            M.
            PS
            A przykładów księży żyjących niezgodnie z wiarą jest na świecie wielu i
            powszechnie o tym wiadomo. Ale to chyba nie jest miejsce na rozwijanie tego
            tematu.
            A tak przy okazji - po co ta złośliwość? Nie odpowiada Ci to, co piszą
            dziewczyny? Uważasz, że są śmieszne? To może zostaw to dla siebie? I nie
            wtrącaj się ze zwoimi uszczypliwościami. Po co wprowadzasz zamieszanie? Może
            otwórz nowy wątek dla złośliwych?
            • moler1 Re: Czy ochrzcić dziecko? 13.05.04, 15:56
              margop74 napisała:

              > Muszę przyznać, że i ja niewiele zrozumiałam z tego, co napisała saba, choć
              > próbowałam rozgryźć ten tekst dwukrotnie. Można prosić o przełożenie z
              > polskiego na nasze?

              Może trudności sprawiały Ci błędy ortograficzne pozostawiane przez Sabęsmile
              Sens, moim zdaniem, pozostał smile

              > M.
              > PS
              > A przykładów księży żyjących niezgodnie z wiarą jest na świecie wielu i
              > powszechnie o tym wiadomo. Ale to chyba nie jest miejsce na rozwijanie tego
              > tematu.
              > A tak przy okazji - po co ta złośliwość? Nie odpowiada Ci to, co piszą
              > dziewczyny? Uważasz, że są śmieszne? To może zostaw to dla siebie? I nie
              > wtrącaj się ze zwoimi uszczypliwościami. Po co wprowadzasz zamieszanie? Może
              > otwórz nowy wątek dla złośliwych?

              Przepraszam, myślałem, że to jest FORUM smile Jakoś trudno jest pozostać
              obojętnym na niedoskonałości, ale będę starał się częściej gryźć w język smile
        • saba76 Do cardameo- źle mnie zrozumialas 13.05.04, 15:07
          Własnie mi oto chodzi że bez czy z chtem jesteśmy tsak samo dziecmi i czy
          niebo czy nicoś to zależy od nas samych
          To co napisalam to opinie wszechwiedzacych dewotek ,ktore za wszystko na
          swiecie kaza chrzcic dzieci

          Podziwiam twoja odwage,niekazdy umie postawić sie rodzinie i wieze że kiedyś
          powiesz dziecku ,ze istnieje taska wiara i jak chce niebedziesz mu bronić jhej
          wyznawac.
          Pozdrowienia dla ciebie i waszej malej rodzinki
    • maika7 Re: Czy ochrzcić dziecko? 13.05.04, 12:28
      >Czy w naszym kraju, gdzie prawie 95% ludzi jest katolikami jest szansa, ze
      dziecko jak podrosnie i pojdzie np do szkoly nie bedzie szykanowane przez inne
      dzieci czy nawet nauczycieli dlatego ze nie bedzie chodzilo na religię?

      Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u mnie jest tak: mam dwoje dzieci. oboje
      nie są ochrzczeni. Syn ma 16 lat. Nie chodzi na religię od połowy drugiej klasy
      szkoły podstawowej (wcześniej chodził, bo chciał zobaczyc jak te zajecia
      wyglądają). Córka (13 lat) chodzi na religię do tej pory i nie zamierza z tych
      zajęć zrezygnować. Mieszkamy na wsi. Syn był jedynym uczniem w szkole
      podstawowej, który nie chodził na religię. W gimnazjum był jednym z dwojga
      takich uczniów. Dzieci ani razu nie spotkały się z szykanowaniem, wyszydzaniem
      ani ze strony innych dzieci ani ze strony nauczycieli.
      M.
Pełna wersja