Kary- dzieci nadpobudliwe

29.05.11, 13:57
Synek jak np. coś zniszczy np potnie bratu kołdrę, rzuca rzeczami, nie słucha poleceń ma karę typu zakaz oglądania bajek. W jaki sposób go można ukarać jeśli wykona 5-6 czynów zakazanych? Za brudzenie jest naturalna konsekwencja - sprzątanie. Ale za niszczenie rzeczy brata?Włażenie w kałużę "po kolana" albo wchodzenie na dach budynku gosp. sąsiada? Tak się złożyło że wczoraj, wylał wiadro wody na schody, wytarzał się w ziemi, wszedł do kałuży, rzucał jedzeniem, wyzwał babcię, uderzył brata i rozsypał kilogram mąki w mieszkaniu... Nie oglądał bajek cały dzień ani jednej, posprzątał mąkę, przeprosił babcie i brata. Chodzimy do psychologa i na integracje sensoryczną, ale narazie efektów brak. Miał jeden dzień do tej pory, kiedy bardzo się starał Dzień Matki, a w przedszkolu lekka poprawa. Ale jest ciężko, jak przychodzą takie dni jak wczoraj.
    • verdana Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 15:46
      Dom to nie obóz karny, gdzie za okreslone czyny obowiazuje okreslona kara, przy czym kary za przestępstwa poszczególne maja się sumować... W rezultacie, jak sądzę, dziecko jest karane na okrągło, a to oznacza, ze kary się szybko zdewaluują. Co będzie za rok, dwa?
      Kara powinna być wydarzeniem rzadkim, szczególnym, a nie codziennoscią. W dodatku powinna być rozsądna i dobrana do przewinienia. Nie oglądanie bajek oznacza tylko jedno - ogladanie bajek stanie się wkrótce najbardziej pożądaną aktywnością dla dziecka i dziecko bedzie uwazało oglądanie telewizji za jedna z najprzyjemniejszych i najcenniejszych rzeczy w życiu.
      Nalezy się zastanowić, nie jak karać, ale jak wychowywać trudne dziecko - na pewno nie wymyślaniem coraz cięższych kar...
      • bi_scotti Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 18:42
        verdana napisała:

        > Nie oglądanie bajek oznacza
        > tylko jedno - ogladanie bajek stanie się wkrótce najbardziej pożądaną aktywnośc
        > ią dla dziecka i dziecko bedzie uwazało oglądanie telewizji za jedna z najprzyj
        > emniejszych i najcenniejszych rzeczy w życiu.

        Na marginesie, roznie z tym bywa. My przesadzilismy w pewnym momencie karzac corke szlabanem na TV w sumie na jakies 6 tygodni prawie pod rzad. Efekt byl taki, ze TV dziewczyna olewa z gory na dol od tamtego czasu czyli odkad miala jakies 11 lat (lekko liczac juz jakichs 16 lat). TV przestalo dla Niej istniec wink Nawet news oglada od lat wylacznie na komputerze, w zadnym z kolejnych mieszkan nie miala TV, na bajki chodzi do kina tongue_out Przez jakis czas czulismy sie winni, ze az tak Ja "zmanipulowalismy" ale w pewnym momencie nam przeszlo - tyle innych bledow ma czlowiek na sumieniu ... wink
        Co to meritum watku, ja bylam jak chlopiec ze wstepnego postu - nosilo mnie nonstop. Kary, jesli tak to mozna nazwac, bo moj tata to okreslal jako "wyzwania", byly glownie nakierowane na osiagniecie choc kilku minut skupienia. A wiec po totalnym balaganie i jego posprzataniu, dostawalam skomplikowana ukladanke, tata siadal ze mna przy stole czy na dywanie i ja sie wsciekalam, tarzalam, nie wychodzilo mi ale zadanie/wyzwanie bylo i wjazd na ambicje i w koncu byl SUKCES! I ja do dzis pamietam niektore z tych ukladanek i to poczucie, ze sie udalo i to poczucie, ze ja jednak moge byc taka super jak tata obiecal a nie tylko balaganiarz i wyjec, i klopot dla wszystkich doroslych smile Gdy bylam starsza, ukladanki zastapilo szydelkowanie i wyszywanie po kilkanascie minut (to byl dopiero horror! wink ), czytanie i rozmowa o przeczytanym rozdziale, roznego typu dzialania manualno-precyzyjne lacznie z odmierzaniem (dokladnym) skladnikow do ciasta itp. To byly takie kary-nie kary, ktore rodzice stosowali zeby mnie wyciszyc, zeby sie pozwolic skupic i w sumie zeby dac mi poczucie, ze ja tez przeciez jednak COS umiem smile Dzieki temu nauczylam sie skladac ubrania, wyszywac, przyszywac guziki, obrebiac dziurki, robic wycinanki, ukladac nawet najbardziej skomplikowane puzzles, czytac w skupieniu i ze zrozumieniem ... Lata pracy, cierpliwosci, prob i bledow moich rodzicow. Dodam, ze w czasie dziecinstwa spedzilam mnostwo czasu na tzw. swiezym powietrzu, glownie w parku kolo Muzeum Wojska w Warszawie - biegalismy z tata z gorki i wspinalismy sie pod gorke po kilka, kilkanascie razy pod rzad. Tata zawsze wymyslal a to gonienie lisa, a to ucieczke przed Niemcami (po opowiesciach o Powstaniu Warszawskim), a to inne takie powody do biegow i tym sposobem pacyfikowal moj nadmiar energii.
        Ja teraz pracuje z dziecmi i mlodzieza z wieloma problemami - potrzeba "wyzycia sie" fizycznego jest u wiekszosci dzieci bardzo widoczna. Rodzice zaslaniaja sie wielokrotnie brakiem czasu, innymi obowiazkami ... Dziecku nadpobudliwemu trzeba dac szanse NIE ZASLUGIWANIA na kary poprzez nakierowywanie ich energii i szalonych czasem pomyslow na dzialania spolecznie czy rodzinnie akceptowalne/pozytywne. Zamiast karac, zapobiegac "przestepstwom" kiedy sie tylko da smile
        • wszystko-wiedzaca Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 10:29
          zgadzam sie calkowicie, moj synek tez z tych ciezkich egzemplarzy, wiec staramy sie zeby zawsze mial zajecie, nie powiem ciezko jest bo jedno z nas jest wylaczone bo siedzi z dzieckim i uklada puzzle czy klocki a ja juz nieraz w deszcz i sniezyce wychodzilam na spacer zeby dziecko sie wybiegalo. Cuda tez dzialaja wszelakie krainy zabaw i malpie gaje, ostatnio mial takie dni ze nie szlo sie z nim dogadac w ciagu godziny przegonilam go tak ze nie wiedzial jak sie nazywa (ja tez musialam z nim biegac, ale mielismy niezla zabawe Mlody byl przeszcescliwy) wrocil do domu i zajal sie rysowaniem. Efekty widac bo Mlody zaczal ukladac puzzle, lego, rysowac.
    • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 17:17
      Pierwsze pytanie jakie mi przychodzi do głowy to kto się tym dzieckiem zajmuje, bo z twojego postu wynika, że przedszkolak jest puszczony całkowicie samopas.
      Zamiast karać, zacznij z nim spędzać czas. Nie wiem czy to dla ciebie taki gigantyczny problem poświęcić dziecku trzy godziny, zapewniam cię że wówczas skończą się głupiutkie pomysły mające na celu zwrócenie na siebie uwagi.
      Karę powinnaś dostać ty, bo to ty zawalasz na całej linii, traktując przedszkolaka jak nastolatka który sobą się zajmie
      • joanna669 Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 19:50
        Ja spędzam z nim czas, więcej niż 3h dziennie. W każdy weekend spędzamy czas aktywnie, wczoraj bylismy np. na festynie i w drodze powrotnej wytarzał się w ziemi i wszedł w kałużę, rano wychodził do dziadka na dwór i w międzyczasie wylał kubełek wody na schody. On ma 6 lat ale trzeba go pilnować jak 2latka, bo ciągle szuka wrażeń. W sklepie musi wszystkiego dotknąć...Mamy również system motywacyjny- punktoważ, udaje mu się zbierać punkty, za min 5 pkt jest nagroda, za więcej-większa.
        • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 20:21
          Pocięcie kołdry, czy wejście na dach u sąsiada to nie to samo co wylanie wiadra wody, na to trzeba czasu i to wcale nie mało.
          Jeżeli dzieciak byłby pod opieką opiekuna nie zdążyłby wejść na dach sąsiada, ot puszczony samopas, zwyczajnie niedopilnowany, a nie nadpobudliwy.

          "On ma 6 lat ale trzeba go pilnować jak 2latka"

          Też mam sześciolatkę, i jakoś jestem w stanie mieć ją zawsze na oku.

          ".Mamy również system motywa
          > cyjny- punktoważ, udaje mu się zbierać punkty, za min 5 pkt jest nagroda, za wi
          > ęcej-większa.

          zamiast punktów i kar zacznij z nim zwyczajnie spędzać czas, a nie puszczaj samopas. Pomijam już kwestię zabezpieczenia działki, skoro syn bez problemu jest ją w stanie opuścić.
          • jakw Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 17:33
            Ale całkiem spora część 6-latków nawet puszczona samopas na dachy sąsiadów nie wchodzi.
            A niektórych "egzemplarzy" to nawet nie można spuścić z oka, żeby nie wpadły w tarapaty. Co do czasu wchodzenia na dach u sąsiada - nie musi to wcale zajmować więcej niż kilkanaście sekund - zależy od dostępności tego dachu.
            • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 20:02
              > Ale całkiem spora część 6-latków nawet puszczona samopas na dachy sąsiadów nie
              > wchodzi.

              No chyba, ze jest to dach budy od psa.

              Według mnie jedna rada, albo zająć się dzieciakiem tak aby pod okiem rodziców rozładował nadmiar energii albo faszerować go psychotropami skoro i tak nie ma się ochoty ani czasu na niego,
            • camel_3d Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 31.05.11, 10:31
              jakw napisała:

              > Ale całkiem spora część 6-latków nawet puszczona samopas na dachy sąsiadów nie
              > wchodzi.

              smile my wchodzilismy..a jakos 6 latki takie numery wykrecalismy, ze szkoda mowic.. nawet jako 13 latki... to nie jest kwestia wieku..niektore dzieci potrzebuja np wrazen.. adrenaliny....

              moze on ma po prostu za malo "zorganizowanego" czasu...
              • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 31.05.11, 10:39
                Ja jestem naprawdę baaaardzo spokojną dziewczyną i do ADHD mi jak do nieba, a parę głupich pomysłów z dzieciństwa pamiętam smile Włażenie na dach też było, co prawda nie u sąsiada a u babci, ale za to dachówki tam były takie że dostało sie nam mocno po uszach jak dorośli się dowiedzieli, łażenie po drzewach lub (1-razowo) rzucenie metalowej puszki pełnej kurzu z ulicy komuś pod rower smile I niektóre z tych rzeczy były robione w starszym wieku niż 6-lat, czyli kiedy powinnam być mądrzejsza tongue_out
                • srebrnarybka Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 31.05.11, 13:06
                  gdy miałam mniej więcej 6 lat, łażenie po drzewach uchodziło za normalne zachowanie dziecka, przynajmniej chłopca. Jako nieszczególnie wysportowana dziewczyna byłam w tym gorsza, ale też to robiłam, a kiedyś zostałam ochrzaniona przez ojca za to, że nie chcę wejść na drzewo. Bo w jego rozumieniu nie był to czyn naganny, ale wręcz przeciwnie, pożądane ćwiczenie gimnastyczne. Dodam, że do wchodzenia służyło jedno określone drzewo w ogrodzie przyjaciół, z szerokimi konarami i bezpieczne. Tyle, że takie drzewo w pobliżu było.
                  Moi znajomi na działce nad jeziorem wybudowali tzw. wyszalnię, czyli miejsce do wyszalenia się dzieci, bezpieczną konstrukcję z drabinek, gdzie dzieci mogą włazić, ile chcą, bo nic im się nie stanie. Może pomyśl o czymś takim?
                  A rzeczy typu mąka etc. lepiej nie trzymać na wierzchu.
                  • kriseknew Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 31.05.11, 14:01
                    Ja uważam, że dzieci nie należy karać. Należy o nie dbać, spędzać z nimi dużo czasu. Tak jak radzą specjaliści.
    • grzalka Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 18:03
      Nie karać. Angażować do pomagania, organizować czas. Samemu pochodzić do psychologa, na szkołę dla rodziców na przykład- nie dlatego, że dziecko takie a nie inne wynika z tego jaka jesteś (bo nie wynika) ale po to, aby lepiej zrozumieć mechanizmy i lepiej się z nim dogadać. Wzmacniać pozytywnie. I nie dać się zajechać idealnym ematkom
    • kanna Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 18:10
      U nadpobudliwców sprawdza się NAGRADZANIE pożadanych zachowań. zachęcam do poczytania o metodzie żetonowej.

      Karanie ma niewielki wpływ na zmianę zachowania.
      • tijgertje Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 29.05.11, 22:01
        kanna napisała:

        > U nadpobudliwców sprawdza się NAGRADZANIE pożadanych zachowań.

        zalezy. Moj mlody jest nie tyle nadpobudliwy, co nie z tego swiata. Doslownie. On sie baaaardzo stara, ale nie potrafi zastosowac teorii w praktyce. To, co opisuje autorka, przechodzilam z moim mlodym. Dla nas to byla norma i choc mielismy oczy dookola glowy, nie bylo mozliwosci dziecka upilnowac. Okazalo sie ze ma autyzm, ostatnio rowniez AD(H)D. Tez potrafi wlezc po kolana w kaluze, choc pol minuty wczesniej upominalam ze 3 razy, zeby tego nie robil. Co z tego, ajk on tego AUTENTYCZNIE NIE PAMIETA, albo wymysli, ze musi zmierzyc glebokosc kaluzy, wowczas to staje sie jedynym celem i choc rozumie zakaz, to nie potrafi go polaczyc z mierzeniem glebokosci kaluzy. Nie wchodzenie do kaluzy jako wchodzenie do klauzy to zupeeelnie cos innego. Od tygodnia jest na lekach. Wlasnym oczom uwierzyc nie moge, jakie mam fajne, posluszne i kochane dziecko. Mlody sam czuje roznice i upomina sie o tabletke, bo inaczej "za duzo rekinow mu w glowie plywa" smile Nie robilam awantur, nie karalam za rzeczy, na ktore nie mial wplywu. A ze sama mysle tak samo jak on i wiem, jak to jest, jak sie czlowiek stara, ale jest "wylaczony" i nie ma wplywu na to, co robi, nie potrafi polaczyc pewnych elementow i ciagle dostaje w dupe, bo sobie "wszystko olewa". NA miejscu autorki watku, zwlaszcza, jesli psycholog i terapia SI nic nie daja, poszlabym najpierw do neurologa, potem do dobrego psychiatry dzieciecego, chocby po to, zeby wykluczyc zaburzenia neurologiczne i rozowojwe. To,z e 6-latka trzeba poilnowac jak 2-latka swiadczy o niedojrzalosci spoleczno-emocjonalnej i takie dziecko bedzie odstawiac w grupie rowiesniczej, NIKT nie bedzie go w stanie upilnowac. Moj mlody jezdzi na wycieczki z tata- osobistym opiekunem. Tylko dlatego,z e nagle cos zobaczy i reszta swiata przestaje istniec, nie reaguje na wolania, w ogole na nic nie reaguje, liuczy sie tylko ped do celu i zadaniem opiekuna jest rzucenie wszystkiego i pedzenie na zlamanie karku za dzieckiem, w duchu modlac sie, majac nadzieje i trzymajac kciuki, zeby go w pore dopasc, nie stracic (na zawsze) z oczu. On sobie nawet nie zdaje sprawy z tego, ze sie zgubil, nie ma poczucia czasu, jest latwowierny i poszedlby doslownie z kazdym. Do tego impulsywnosc sprawia, ze czasem jedynym sposobem wyjscia na ulice jest przerzucenie sobie dziecia przez ramie po strazacku. To jedyny sposob uniemozliwiajacy ucieczke.

        Latwo oceniac innych. Wszystkie metody sa fajne dla ZDROWYCH dzieci, ale jesli maluch ma w glowie cos na ksztalt fajerwerkow, burzy z piorunami, stada dzikich koni i wyscigi miedzygalaktyczne, to naprawde nie da sie dziecka upilniwac bez uwiazania go do siebie (dbaja o wiazanie, z ktorym dziec sobie zadna sila nie poradzi). Przedszkole to pryszcz, ale jesli w szkole trzeba sie wpasowac w ramki, siedziec na tylku i sie jeszcze do tego uczyc, to moze sie to okazac wysilkiem ponad mozliwosci dziecka.
        • black_halo Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 05:23
          Zamiast faszerowac dziecko tabletkami ogranicz mu cukier w diecie bo stad sie bierze nadpobudliwosc. Dzieci dostaja mnostwo prostych weglowodanow i nie wiedza gdzie maja dac ujscie tej energii. Kiedys mialam pod opieka niby nadpobudliwego siedmiolatka - caly dzien na basenie i wieczorem byl grzeczny jak aniolek a tymczasem przy rodzicach normalnie go rozsadza.
          • tijgertje Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 08:13
            Black_halo, a skad ty wiesz, co je moje dziecko??? ulubionymi slodyczami sa gruszki i winogronawink mlody nawet bialego pieczywa nie je, nabialu zero, ze wzgledu na nietolerancje. Cos slodkiego zje moze ze 3 razy w miesiacu. Ciast i ciastek nie lubi, sokow zadnych nie pije, na chlebie toleruje tylko wedliny. Taaak, a autyzm wedlug mojej rodziny ma ponoc dlatego, ze go w niemowlectwie nie nosilam na rekach 24 godziny na dobewink Tylko nikt sie glosno przyznac nie chce, ze zarowno moja mama, jak i wynoszone do przesady dzieci mojej siostry tez sa autysyczniwink No,ale duuzo latwiej wrzucic wszystkich do jednego worka i oceniach "niewydolnych" rodzicow wink Moimy o 2 innych rzeczach. Nadpobudliwosc ruchowa faktycznie czesto wystepuje u dzieci, ktore dostaja nadmiar cukrow prostych. Co innego jednak rzeczywiste ADD czy ADHD, a autyzm to juz w ogole fajna bajkawink. Niestety wyglada na to, ze teraz to moda na diagnozowanie ADHD i kazde biegajace dziecko juz to ma. Niekotre dzieci jednak maja chaos w glowie spowodowany nieprawidlowa chemia mozgu i tu jedyne, co moze pomoc, to czasem wlasnie leki w polaczeniu z odpowiednia terapia. Znam przypadki, gdzie rodzina ciagala "lekarzy" po sadach, bo obiecywali wyleczyc dieta raka.
            Moj mlody tez jest grzeczny jak aniolek. W domu, gdzie nie ma nadmiaru bodzcowwink
            • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 09:01
              Tak masz rację czym innym jest autyzm, a czym innym nadpobudliwość, a jeszcze czym innym zwyczajne niedopilnowanie i wybacz ale wejście na dach u sąsiada nie zabiera minuty, gdzie w tym czasie więc był opiekun, dlaczego działka nie jest zabezpieczona, tak aby dziecko nie mogło jej samodzielnie opuścić.
              • kocianna Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 09:55
                No ja przepraszam, JAK można zabezpieczyć działkę, żeby nie wychodził z niej sześciolatek? Moje dziecko wyszło sobie z terenu szkoły, pilnowanego przez ciecia, BOR i milicję (szkoła przy ambasadzie), w obecności kilkunastu rodziców, i NIKT tego nie zauważył.
                • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 10:12
                  Wystarczy ją ogrodzić i zamknąć furtkę na klucz. Też mam domek z co prawda niewielkim ogródkiem,ale furtka jak i brama jest zamknięta na klucz tak, że ani nikt nie wejdzie ani nikt nie wyjdzie z posesji. Nie wyobrażam sobie zostawiania samego pięcio czy sześciolatka na niezabezpieczonym terenie tym bardziej dziecka z podobno nadpobudliwością.
                  • tijgertje Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 12:11
                    E, tam, od razu na lancuch. Sprawny, w dodatku nadpobudliwy 6/latek bez problemu sobie z plotem poradziwink
                    • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 13:44
                      Nie na łańcuch, ale na pewno nie puszczać samopas, zwłaszcza w przypadku dziecka nieobliczalnego i nadpobudliwego. I tak jak dziewczyny wyżej napisały wystarczy aby zapewnić dziecku możliwość rozładowania energii, a problem rozwiązuje się samoczynnie ale to wymaga poświęcenia również ze strony rodziców, a o ile łatwiej rozłożyć ręce i uznać już taki jest.
                      • bi_scotti Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 14:01
                        Sa dzieci, ktorym wystarczy manipulacja diety i odpowiednie zabezpieczenie ogrodka (plot z barbwire? wink ) zeby mozna bylo z nimi kooperowac, sa i takie, z ktorymi wystarczy PO PROSTU spedzac wiecej czasu na wspolnych zajeciach i pogawedkach ALE sa i dzieci, ktorych roznorakie disorders wymagaja wspolpracy z lekarzem, srodkow farmakologicznych, specjalistycznych cwiczen i zajec. Nie ma jednego sprawdzonego sposobu na postepowanie ze wszystkimi dziecmi, ktore jakos tam odbiegaja od szeroko-rozumianej normy "grzecznosciowej". Oczywistym jest, ze ingerencje zaczynamy "od dolu" - od oferowania dziecku wiecej czasu i bardziej kreatywnych (wspolnych!) zajec; jesli to nie dziala wystarczajaco, zmieniamy diete, dokladamy extra zajecia, angazujemy dziecko w wiecej aktywnosci ruchowej, stawiamy modyfikowane wymagania manualne, intelektualne itd; jesli i to nie dziala, pojawia sie koniecznosc wspolpracy z lekarzem (zapewne niejednym) i ewentualna koniecznosc podawania lekow. Life. Leki (jesli dobrze dobrane!) faktycznie potrafia czynic cuda i nie ma co sie przed nimi bronic gdy sie lekarzowi ufa i gdy wszelkie inne proby nie zdaja egzaminu. Jedno trzeba miec zawsze na uwadze, powinny byc zapisywane na krotkie okresy brania, efekty ewaluowane czesto i ewentualne dawki/rodzaj leku zmieniane w miare wzrastania osobnika. Wiekszosc dzieci na jakims etapie moze leki odstawic, niektorzy do nich wracaja w pozniejszym zyciu, niektorzy nie musza. Ale to nie jest "trucizna" - to jest wielokrotnie jedyna faktyczna pomoc zarowno dziecku, jak i reszcie swiata smile
                  • joanna669 Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 05.06.11, 23:52
                    Teren jest ogrodzony, zabezpieczony.Młody wspiął się po murze i wszedł na daszek graniczący z murem. On ciągle coś musi robić. Wprowadzamy zasady terapii behawioralnej i działa. Dziś np. zbudował skocznie dla roweru z deski i dwóch kamieni. Pomysł nie był zły, zeskok łagodny i przy okazji ćwiczył równowagę smile oczywiście w kasku i ochraniaczach pod okiem mamy a brat sędziował skoki (zjazd z wysokości mniej więcej krawężnika)
              • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 14:13
                oj nie widziałaś jeszcze chyba dziecka nadpobudliwego, ale to naprawdę nadpobudliwego.

                >wybacz ale wejście na dach u sąsiada nie
                > zabiera minuty, gdzie w tym czasie więc był opiekun,
                Nie, wyjście na dach u sąsiada zajmie tak z 5 min, a opiekun w tym czasie biega jak oszalały wokół domu zastanawiając sie gdzie urwis zwiał jak poszłam do ubikacji. Nie mówię że w tym przypadku tak było, ale z moim synem tak spokojnie mogłoby być. I jakoś ciężko mi wyobrazić zabezpieczenie działki by 6-latek nie potrafił sie z niej wydostać, no chyba że otoczyć ją trzymetrowym murem z drutem kolczastym na górze i bramą z zamkiem cyfrowym.
                Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
                • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 15:18
                  > oj nie widziałaś jeszcze chyba dziecka nadpobudliwego, ale to naprawdę nadpobud
                  > liwego.

                  Szczerze mówiąc przez całe swoje dotychczasowe życie nie spotkałam dziecka nad którym nie można zapanować.

                  • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 19:07
                    Ja spotkałam 2-kę, mój własny ZA z motorkiem w tyłku, 8-latek zachowujący sie jak 3-4latek ze wszystkimi możliwościami 8-latka nie można na chwilę spuścić z oka, cały czas jest pod nadzorem. I syn kuzyna, ale ten zdrowy i już wyrósł i trochę się uspokoił, ale od czasu jak nauczył sie chodzić i do wieku szkolnego to mieli z nim skaranie boskie, wychodził z jednej strony budynku by zaraz znaleźć sie z drugiej, wejść na dach, wleźć do kur, pogonić je, pociągnąć kota za ogon i zrobić jeszcze multum innych rzeczy. Wystarczyło popatrzeć w drugą stronę już nie wiedziało sie gdzie on jest. Dopiero w wieku szkolnym nieco sie wyciszył, a obecnie jest całkiem spokojnym 14-latkiem.
                    • black_halo Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 22:53
                      Ja spotkalam dziecko, ktorego rodzice twierdzili, ze ma motorek w pupie i nie da sie go zmeczyc. Jak go dostalam w swoje lapy to wrocil do domu i bez jednego slowa poszedl spac. Coz mu za krzywde zrobilam? Zabralam na basen z duza iloscia zjezdzalni i innych atrakcji. Po czterech godzinach sama ledwo powloczylam nogami bo wejscie na najwyzsza zjezdzalnie to bylo razem 100 schodkow a wejscie na taka wyskosc 37 razy pod rzad jest bardzo meczace. Dzieciak niestety nie chcial isc ze mna drugi raz ;D Ale zuzyl cala energie na ten i kolejne dwa dni, podobno siedzial caly weekend cicho jak trusia choc normalnie jednego slowa nie powie normalnym tonem tylko sie drze.
                      • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 23:04
                        Dobra, ale ty go miałaś raz, rodzice maja go cały czas i jeszcze inne zajęcia smile Mojego udaje sie nam czasem zmęczyć ale my padamy potem na nos na dłużej niż on tongue_out Raz byliśmy całą rodziną na wycieczce na Ślęży, po wejściu tam i zejściu z powrotem, ja padałam na nos (częściowo też z nerwów od patrzenia co synuś wyprawia), córka płakała że nogi bolą, mąż nie wiele lepiej ode mnie, a synuś pytał się czy wchodzimy jeszcze raz smile Najgorzej jest zimą gdy nie ma gdzie pójść, (ja nie cierpię chodzenia na spacery po błocie). Teraz na wiosnę uskuteczniamy dłuższe spacery.
                        • black_halo Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 23:15
                          alez ja sie tymi dziecmi zajmuje stosunkowo czesto, jako bezdzietna ciotka jestem o to czesto proszona i czesto sie zgadzam po czym wynajduje rzeczy, ktore gwarantuja, ze dzieciak nie bedzie mi pozniej podskakiwal w aucie. zabawy w wodzie sa najlepsze ale jak nie ma wody to mozna nawet dac skakanke i zorganizowac konkurs, ktos skonczy wiecej razy - z oczywistych wzgledow dziecko musi skakac pierwsze bo wiekszosc rodzicow moze nie wyrobic. doskonale cwiczenie dla calutkiej rodziny.
                          • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 23:47
                            może przyjedziesz do nas i nauczysz syna skakać na skakance? Mi już od dłuższego czasu to się nie udaje. Bo to naprawdę byłoby świetne i nie wymaga dużo miejsca. Ale on nie potrafi skoordynować obu rąk i do tego jeszcze nogi uncertain
                            • black_halo Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 03.06.11, 12:20
                              Nikt nie umie tak od razu, wiazanie sznurowek tez wymaga koordynacji i tez sie nikomu praktycznie nie udaje za pierwszym razem ale wiekszosc dzieci predzej czy pozniej sie tego nauczy, przy odpowiedniej ilosci praktyki. Nie rozumiem dlaczego Twoj syn mialby sie nie nauczyc - troche praktyki i bedzie dobrze. Na poczatek mozna potrenowac pajacyki.
                              • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 03.06.11, 14:51
                                pewnie w końcu sie nauczy, ale on ma zaburzenia z koordynacją więc jemu jest naprawdę trudno, do tego nie ma zacięcia, a szybko się zniechęca jak sie nie udaje uncertain Pajacyki też za łatwo nie idą, za dużo trzeba zgrywać ze sobą ruchów. Ale jestem dobrej myśli bo na rowerze jednak jeździ smile A w tej chwili ćwiczy z tatą piłkę nożną smile
                                • black_halo Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 12.06.11, 10:39
                                  Chyba zartujesz, KAZDY moze sie nauczyc robienia pajacykow. Chodzenie prosto wymaga wiekszej koordynacji ruchow niz zwykly pajacyk. A zdaje sie, ze Twoje dziecko umiejetnosc chodzenia juz opanowalo.

                                  Wydaje mi sie, ze dzisiaj sie przesadza z tym co dziecko moze umiec i czego na pewno sie nie nauczy bo jakies tam dysfunkcje ma. Z dziecinstwa pamietam, ze na podworku kazde, absolutnie kazde dziecko umialo grac w gume, skakac na skakance, grac w dwa ognie, w klasy itd. Grube, chude, niskie, wysokie, sprawne, mniej, sprawne, leniwe. A przeciez kiedy moja przyjaciolka, ktora w tym roku dostala pierwsza klase jako wychowaczyni mowi, ze 60% dzieci w klasie ma ADHD, inne dysfukcje integracji sensorycznej itd. to chyba i kiedys tez takie dzieci byly, prawda? A jednak naprawde nie znam ani jednego dziecka, ktore nie umialoy sie samo ubrac czy zrobic pajacyka na w-f. Nawet ja, utoczona jak prosiak na szynke przez rodzicow i dziadkow, ktorzy uwazali, ze jak sie spoce to natychmiast umre na zapalenie pluc w zwiazku z czym zabraniali mi wszelkiego biegania, skakania i jazdy na rowerze - nawet ja nie mialam wiekszych problemow.
                  • tijgertje Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 19:08
                    makurokurosek napisała:
                    Szczerze mówiąc przez całe swoje dotychczasowe życie nie spotkałam dziecka nad
                    > którym nie można zapanować.

                    porponuje wybrac sie na swietlice do Szkoly Zycia, posiedziec godzinke, a potem tylko kupic farbe do wlosow i poszerzyc horyzonty wink To, ze prezydenta nie spotkalam, nie znaczy, ze taki urzad nie istnieje wink oj, sa dzieci nadpobudliwe i nad niektorymi typami, zlwaszcza, jak wpadnie w jakis swoj `trans` zapanowac mozna tylko silowo, trzymajac dziecko tak silie, zeby ani sobie, ani komus innemu krzywdy nie zrobilo. Niestety mialam do czynienia z takimi dzieciakami i w niektorych wypadkach serce sie kraje, do dziecka w ogole nie mozna dotrzec i w zaden `normalny` sposob nie mozna mu pomoc. Tyle, ze sa to dzieci z duzymi problemami, wymagajacymi specjalistycznej pomocy. Tyle, ze wizyta u psychiatry w wielu srodowiskach oznacza przyczepienie latki `wariat` i zwala sie wszystko na nieudolnosc rodzicow (bo przed takim oskarzeniem zaden nie bedzie sie mogl obronic, zawsze mozna sie czegos przyczepic), zamiast faktycznie pomoc dziecku.
                    • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 19:56
                      Nie twierdzę, że nie ma dzieci nadpobudliwych czy z ADHD jednak zdecydowania większość to dzieci niedopilnowane, a nie nadpobudliwe.

                      "i zwala sie wszystko na nieu
                      > dolnosc rodzicow (bo przed takim oskarzeniem zaden nie bedzie sie mogl obronic,
                      > zawsze mozna sie czegos przyczepic),

                      Jeżeli widzisz, że rodzic stara się to raczej dość szybko oskarżający odpuszczają. często jednak jest tak, że rodzic oprócz gadania nie robi całkowicie nic, a "nadpobudliwe" dziecko pod opieką innego opiekuna zachowuje się całkowicie normalnie.
                  • bi_scotti Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 19:08
                    makurokurosek napisała:

                    > Szczerze mówiąc przez całe swoje dotychczasowe życie nie spotkałam dziecka nad
                    > którym nie można zapanować.
                    >

                    Kwestia intepretacji zawsze pozostaje zakres i srodki konieczne do "zapanowania" nad dzieckiem. I o to tu chodzi smile
                    • makurokurosek Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 19:57
                      nie miałam na myśli, przemocy fizycznej czy wiązania pasami smile.
                      • aqua48 Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 21:43
                        makurokurosek napisała:

                        > nie miałam na myśli, przemocy fizycznej czy wiązania pasami smile.

                        Masz rację, ale rodzice takich dzieci często się "zakleszczają" ze zmęczenia, albo z niemożności spojrzenia z boku na problem..

    • tygrysiatko1 Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 14:08
      Wybacz, ale na karę zasługujesz Ty.. dzieciak ewidentnie się nudzi... gdzieś tam piszesz, że to 6 latek i nie trzeba go już pilnować... mylisz się... wejście na dach może skutkować śmiercią dziecka, jak z tego dachu spadnie...
      Jako osoba dorosła to Ty i ojciec dziecka, jeżeli wychowujecie razem, jesteście odpowiedzialni za zorganizowanie tak dziecku czasu, żeby mu się nie nudziło i żeby nie musiał wymyślać sobie zabaw często wg niego rewelacyjnych ale generalnie niebezpiecznych...
      wejście do kałuży wg mnie nie jest jakimś strasznym przewinieniem, a naprawdę fantastyczną zabawą - zwłaszcza wracając już ze spaceru do domu...
    • yula Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 30.05.11, 14:22
      Przejść sie do psychiatry i potwierdzić lub wykluczyć ADHD lub inne jakieś zaburzenia rozwoju, na pewno nie zaszkodzi a może pomóc w rozumieniu dziecka.
      Po za tym jak pisali zapewnić dużo ruchu i każdego dnia znajdywać coś za co można POCHWALIĆ, nie karać.
      Co psycholog ma do powiedzenia na te jego zachowania?
      • aqua48 Nie karać, dać ujście energii. Bezpiecznie. 30.05.11, 17:47
        Nie miałam ADHD, ale pamiętam z dzieciństwa najfajniejszą ZABAWĄ na działce w upalny dzień było kiedy dorośli nalali do piasku, albo nawet ziemi dużo wody, i pozwalali dzieciom w samych majtkach taplać się w tym do woli, skakać do środka i rozpryskiwać błoto, smarować sobie ręce i nogi, a potem po prostu lali wodę z węża i po sprawie. Dzieci szczęśliwe, zabawa na 102 i nie było potem problemu, że dzieciak specjalnie lazł do błota w odświętnym ubraniu.
        Może trzeba było samemu coś takiego zorganizować. Lubi się wspinać, to niech ojciec, wujek, albo dziadek zbuduje mu solidny "małpi gaj" umieszczony pod oknem, żeby matka mogła zerkać z domu, a dzieciak wspinał się bezpiecznie. Samymi zakazami nic się nie osiągnie.
        • black_halo Re: Nie karać, dać ujście energii. Bezpiecznie. 30.05.11, 22:45
          20 lat temu jak zaczynalam podstawowke nikt o dzieciach nadpobudliwych nie slyszal, zreszta nie przypominam sobie, zeby byly takie w mojej klasie czy szkole. Zadne dziecko nie lubi sie uczyc i nie jest tez naturalne dzieci siedziec w jednym miejscu bez ruchu. Ale zdaje sie dorosli o tym zapominaja. Kiedys przychodzilam ze szkolu, plecak w kat, jakas kanapka i ganialam z kolezakami i kolegami po podworku do wieczora. Potem odrabialam lekcje, jadlam, myslam sie i zdecydowanie nie mialam problemow z zasnieciem. Dzisiaj za kazdym krzakiem czai sie pedofil, jazda na rowerze jest niebezpieczna, lepiej siedziec i grac w gry edukacyjne albo ogladac fimy przyrodnicze na Animal Planet. Nie dziwota, ze teraz 60% klasy ma zaswiadczenie od deficycie uwagi czy innym ADHD. Wiem od kolezanki, ktora zostala wychowaczynia w pierwszej klasie. 60% dzieci juz takie zaswiadczenie ma, czesc pozostalych jest w trakcie zalatwiania.
          • bi_scotti Re: Nie karać, dać ujście energii. Bezpiecznie. 30.05.11, 22:56
            black_halo napisała:

            > 20 lat temu jak zaczynalam podstawowke nikt o dzieciach nadpobudliwych nie slys
            > zal, zreszta nie przypominam sobie, zeby byly takie w mojej klasie czy szkole.

            No ja zaczynalam podstawowke ponad 2 x 20 lat temu i masz racje - o nas nikt nie chcial slyszec/sluchac, po prostu nie istnielismy w tzw. swiadomosci publicznej. Tylko nasi rodzice (i to tych z nas, ktorych rodzice mieli wystarczajaco uczucia, srodkow, cierpliwosci, wyksztalcenia!) zdawali sobie sprawe z naszych disabilities i walczyli o nasze prawa jak lwy i lwice. Jak to dobrze, ze wreszcie, WRESZCIE, spoleczenstwo nie zamyka oczu na potrzeby dzieci nadpobudliwych, dotknietych najrozniejszymi "syndroms" albo po prostu tych, ktore nie mieszcza sie w tej jakiejs niedefiniowalnej "normie". Jest jednak jakis progres - hurra!
            • black_halo Re: Nie karać, dać ujście energii. Bezpiecznie. 30.05.11, 23:10
              teraz prawie kazde dziecko cos ma ... kiedys byla modna dysotografia bo mozna bylo sie dostac do liceum przy obnizonych kryteriach a i byli tacy co mieli rozne oswiadczenia. dzisiaj normalne dziecko bez zadnych defictyow jest taka rzadkoscia, ze pewnie sie czuje nienormalne !
            • tijgertje Re: Nie karać, dać ujście energii. Bezpiecznie. 31.05.11, 08:16
              Taaa, dawniej nie bylo? bi_scotti, masz racje. Byly dzieci z problemami, tylko mentalnosc taka byla, ze ppp to dla wariatow i przyglupow bylo. Osobiscie z podstawowoki pamietam troche nadpobudliwych typow. Mama byla nauczycielka i tez pamietam, jak walczyla o kilkoro dzieci, ktore od poczatku stwarzaly problemy, sekundy na tylku nie usiedzialy , ale dopiero jak w IV klasie trafialy do niej, to zaczynala sie walka o dziecko, czasem kilkuletniauncertain Raz, ze szkola nie chciala dziecka zdiagnozowac, zwalajac wine na zle wychowanie przez rodzicow, a dwa, rodzice tez nie chcieli, obawiajac sie, ze dzeicko zostanie okrzykniete "wariatem". Taka prawda niestety. W klasie mojej siostry byla dziewczyna z dysortografia, zdiagnozowana dopiero w VI czy VII klasie. Dziewczyna byla tzw "kujonem", ale jechala na "trojach na szynach", co roku zagrozona z roznych przedmiotow. Dopiero moja mama zrobila o nia istna awanture w szkole, bo okazalo sie, ze dziewczyna uczy sie swietnie, z odpowiedzi stnych ma wysokie oceny, tyle, ze w pracach pisemnych obnizano jej oceny za bledy, czesto nawet nie sprawdzacac sensu wypowiedzi. W rezultacie dziewczyna poszla nie tylko do liceum ale i na studia, co wtedy jeszcze nie bylo regulawink Duzo latwiej bylo okrzyknac kogos `matolem` i sie nie przejmowac.
    • camel_3d nie wiem czy karami cos osiagniesz... 31.05.11, 10:28
      bo jezeli faktycznie jest nadpobudliwy to ja bym sie raczej zastanawial nad zapisaniem go do jakiegos klubu gdzie bedzie mogl sie wyszalec...polka nozna, judo itd...
      moja dawna sasiadka ma syna z bardzo duzym adhd.. od 3 roku chlopak musial byc na tabletkach, 3 przedszkola go usunely bo opiekunki nie dawaly sobie rady...
      teraz ma juz chyba 12-13 lat... od 5 roku zycia chodzi na pilke nozna.... od6 na nauke gry na gitarze (to go bardzo uspokoilo). Aha..okazalo sie, ze zest swietnym matematykiem i fizykiem...ale np z nauk humanistycznych jest sredni...
      moze zamias karac poszukaj u niego jakiejs zalety lub talentu i daj mu mozliwosc rozwoju...taka sobei mysl..
      • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 31.05.11, 12:21
        to dziecko nie jest nadpobudliwe. Autorka od dawna ma problemy wychowawcze z synami i od dawna nie potrafi nad nimi zapanować, jak sama przyznaje o wiele większe problemy ma z młodszym synem, ale że ten jest w miarę spokojny w przedszkolu więc nie można tego zrzucić na karb ADHD. Z tego co opisuje autorka w innych wątkach dzieciak jest całkowicie normalnym sześciolatkiem, ot zwyczajnie niedopilnowany i próbujący na siebie zwrócić uwagę ale zdecydowanie po opisie autorki nie wynika aby miał jakiekolwiek zaburzenia, zresztą psycholog przedszkolny nie widzi u dziecka żadnych zaburzeń.

        • camel_3d Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 31.05.11, 14:35
          niestety nie czytalem innych watkow...
          • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 31.05.11, 22:29
            Ja zwróciłam uwagę na wypowiedzi autorki bo są bardzo niespójne i wykluczające się. W jednym wątku starszaka opisuje jako dziecko nadpobudliwe w innym, że takie zachowanie wykazuje tylko w stosunku do autorki, a przy pozostałych członkach rodziny jest grzecznym, ułożonym, posłusznym aniołkiem.
            Podobnie sprawa ma się z jej drugim synem.
            Sorry, ale to co opisuje autorka to zwyczajne banialuki. Opinie jej o dzieci zmieniają się jak w kalejdoskopie.


            • joanna669 Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 10.06.11, 10:59
              No, cóż istnieją wszystko wiedzące internetowe TROLLE!
            • joanna669 Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 10.06.11, 11:02
              makurokurosek napisała:

              > Ja zwróciłam uwagę na wypowiedzi autorki bo są bardzo niespójne i wykluczające
              > się. W jednym wątku starszaka opisuje jako dziecko nadpobudliwe w innym, że tak
              > ie zachowanie wykazuje tylko w stosunku do autorki, a przy pozostałych członkac
              > h rodziny jest grzecznym, ułożonym, posłusznym aniołkiem.
              > Podobnie sprawa ma się z jej drugim synem.
              > Sorry, ale to co opisuje autorka to zwyczajne banialuki. Opinie jej o dzieci zm
              > ieniają się jak w kalejdoskopie.
              >
              >
              >
              które potrafią oceniać człowieka i jego dzieci po kilku postach. Twoje wypowiedzi są za to spójne. Prośba - jeśli nie wiesz o czym ja pisze i nie masz ŻADNEGO doświadczenia w tej kwestii to się nie wypowiadaj, bo się kompromitujesz!
            • joanna669 Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 10.06.11, 11:22
              makurokurosek napisała:

              > Ja zwróciłam uwagę na wypowiedzi autorki bo są bardzo niespójne i wykluczające
              > się. W jednym wątku starszaka opisuje jako dziecko nadpobudliwe w innym, że tak
              > ie zachowanie wykazuje tylko w stosunku do autorki, a przy pozostałych członkac
              > h rodziny jest grzecznym, ułożonym, posłusznym aniołkiem.
              > Podobnie sprawa ma się z jej drugim synem.
              > Sorry, ale to co opisuje autorka to zwyczajne banialuki. Opinie jej o dzieci zm
              > ieniają się jak w kalejdoskopie.
              >
              >
              >
              To może napiszesz coś na temat wszystkich swoich wypowiedzi i oceniania innych autorów, którzy na forum szukają pomocy i rad a nie oceniania.
              Reasumując wydaje mi się, że sama masz problemy ze sobą i potrzebujesz koniecznie POMOCY psychiatry i odreagowujesz swoje porażki życiowe powyżej wskazanymi opiniami!
              • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 11.06.11, 00:18
                Poczytaj swoje wypowiedzi na temat swoich dzieci i problemów wychowawczych. Nie wątpię że masz problem, nie wątpię że jest ci ciężko samej wychowywać dwójkę dzieci jednak problem nie tkwi w dzieciach, a w tobie. Tak naprawdę masz dwie opcje albo zrobisz coś z sobą i swoim sposobem wychowania, albo wcześniej czy później sięgniesz po psychotropy dla synów.
                • joanna669 Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 11.06.11, 09:22
                  Ty również możesz poczytać swoje wypowiedzi, prawie w każdej z nich bije jadem od Ciebie...I również radzilabym zmienić Twoje nastawienie do świata i do drugiego czlowieka.
                  Niech Cię nie interesuje jakie mam problemy z dziećmi, bo i tak wiem, że pomocy, której oczekiwalam na forum nie otrzymam od Ciebie!
                  • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 11.06.11, 09:39
                    Jeżeli piszesz na forum to wybacz ale musisz liczyć się z krytyką, zwłaszcza przy tak sprzecznych wypowiedziach jakie tworzysz.

                    "> Niech Cię nie interesuje jakie mam problemy z dziećmi, bo i tak wiem, że pomocy
                    > , której oczekiwalam na forum nie otrzymam od Ciebie!"

                    A czego oczekiwałaś, że każdy pogłaszcze cię po główce, wirtualnie przytuli i skieruje do psychiatry po psychotropy dla syna, Dziecko należy wychowywać, a nie otumaniać dla naszej wygody. Leczenie psychiatryczne i psychotropy są dla osób chorych gdzie bilans zysków i strat jakie ponosi organizm człowieka wychodzi na plus zysków, a nie dla dzieci których rodzicom się nie chce wychowywać. Zastanowiłaś sie jakie już szkody wyrządziłaś synowi przyczepiając mu łatkę dziecka trudnego
                    • joanna669 Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 11.06.11, 17:28
                      A czego oczekiwałaś, że każdy pogłaszcze cię po główce, wirtualnie przytuli i s
                      > kieruje do psychiatry po psychotropy dla syna, Dziecko należy wychowywać, a nie
                      > otumaniać dla naszej wygody. Leczenie psychiatryczne i psychotropy są dla osób
                      > chorych gdzie bilans zysków i strat jakie ponosi organizm człowieka wychodzi n
                      > a plus zysków, a nie dla dzieci których rodzicom się nie chce wychowywać. Zast
                      > anowiłaś sie jakie już szkody wyrządziłaś synowi przyczepiając mu łatkę dziecka
                      > trudnego

                      Chyba się źle czujesz, nigdzie nie pisalam, żebym dziecku fundowala psychotropy, czy jakieś otumaniacze. Prawda jest taka, że Ty nie masz pojęcia o żadnych dziecięcych dysfunkcjach, co więcej wydaje mi się że nie masz wogole pojęcia o dzieciach a nachalnie strarasz się udzielać w każdym wątku. Cóż, są ludzie i parapety....
                      • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 12.06.11, 23:00
                        > Chyba się źle czujesz, nigdzie nie pisalam, żebym dziecku fundowala psychotropy
                        > , czy jakieś otumaniacze

                        wbrew opinii psychologa przedszkolnego latasz z dzieciakiem po rożnych specjalistach wymyślając mu najróżniejsze schorzenia włącznie z ADHD, nie trudno się domyślić jaki będzie kolejny krok.

                        "Ty nie masz pojęcia o żadnych dz
                        > iecięcych dysfunkcjach, co więcej wydaje mi się że nie masz wogole pojęcia o dz
                        > ieciach a nachalnie strarasz się udzielać w każdym wątku"

                        Może w takim razie warto abyś sobie przypomniała kilka swoich opinii o synu , skorzystaj z wyszukiwarki
              • makurokurosek Re: nie wiem czy karami cos osiagniesz... 11.06.11, 00:20
                "Reasumując wydaje mi się, że sama masz problemy ze sobą i potrzebujesz koniecznie POMOCY psychiatry i odreagowujesz swoje porażki życiowe powyżej wskazanymi opiniami! "

                " Normalność jest linoskoczkiem nad otchłanią anormalności" smile
    • grore Re: Kary- dzieci nadpobudliwe 12.06.11, 18:30
      "spuść mu łomot" w slangu młodych rodziców powinno to być zrozumiałe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja