ena29
04.07.11, 11:45
Moja córka ma 12 lat. Jest straszliwie wygadana, pyskata, zbuntowana. Uczy się dobrze (średnia ocen 4,8), choć mogłaby dużo lepiej zdaniem nauczycieli, ale jest potwornie leniwa. Właściwie uczy się tylko wtedy, gdy ja lub mąż stoję nad nia z przysłowiowym "batem", sprawdzam codziennie zeszyty itp. Generalnie w szkole nadrabiała w szkole aktywnością i inteligencją.
Cały rok zbieraliśmy do dużej porcelanowej świnki skarbonki (takiej, której nie da sie otworzyć, trzeba ją rozbić) pieniądze NA NASZE WSPÓLNE WAKACJE. Takie było hasło po zeszłorocznych wakacjach, tak było powtarzane wielkrotnie w ciągu roku. córka dobrze o tym wiedziała, cieszyła się - nie klepiemy biedy, ale nie jesteśmy na tyle majętni, aby bez problemu pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd, kasa rozchodzi nam się "na bieżąco" niestety - stąd taki pomysł. Wrzucaliśmy tam z mężem po 10, 20 zł co kilka dni, czasem były dłuższe przerwy. Pieniędzy było więc tam na pewno sporo. Często te pieniądze wrzucała sama córka - przychodziła do mnie i prosiła - "mamo, daj pieniadze, wrzucę do skarbonki na wakacje"...
Wczoraj postanowiłam tę skarbonke rozbić i policzyć, jaka sumka sie uzbierała...
W środku nie było pieniędzy...
Nasza córka znalazła jakis sposób na "wydłubywanie" ich... wyciągnęła i straciła wszystko... najprawdopodobniej na lody, słodycze, czipsy stawiane koleżankom i kolegom...
Nie wiem, co zrobić z ta sytuacją, jak ją ukarać... jestem załamana...
całe życie staramy się jej wpajać uczciwość... żyjemy uczciwie... jak ona mogła to zrobić... mam do niej tak potężny żal, że trudno mi to opisać.
Pierwszy raz pisze na tym forum, ale naprawdę nie wiem, co robić. Nie chcę zrobić czegoś głupiego. Nie mam pomysłu.
Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczenie się, za kłamstwa, za bałagan w pokoju - od kiedy pamiętam ciągle jest karana (głównie przez mojego męża).
Czy ktoś coś doradzi...?