Nasza córka nas okradła?

04.07.11, 11:45
Moja córka ma 12 lat. Jest straszliwie wygadana, pyskata, zbuntowana. Uczy się dobrze (średnia ocen 4,8), choć mogłaby dużo lepiej zdaniem nauczycieli, ale jest potwornie leniwa. Właściwie uczy się tylko wtedy, gdy ja lub mąż stoję nad nia z przysłowiowym "batem", sprawdzam codziennie zeszyty itp. Generalnie w szkole nadrabiała w szkole aktywnością i inteligencją.

Cały rok zbieraliśmy do dużej porcelanowej świnki skarbonki (takiej, której nie da sie otworzyć, trzeba ją rozbić) pieniądze NA NASZE WSPÓLNE WAKACJE. Takie było hasło po zeszłorocznych wakacjach, tak było powtarzane wielkrotnie w ciągu roku. córka dobrze o tym wiedziała, cieszyła się - nie klepiemy biedy, ale nie jesteśmy na tyle majętni, aby bez problemu pozwolić sobie na wakacyjny wyjazd, kasa rozchodzi nam się "na bieżąco" niestety - stąd taki pomysł. Wrzucaliśmy tam z mężem po 10, 20 zł co kilka dni, czasem były dłuższe przerwy. Pieniędzy było więc tam na pewno sporo. Często te pieniądze wrzucała sama córka - przychodziła do mnie i prosiła - "mamo, daj pieniadze, wrzucę do skarbonki na wakacje"...
Wczoraj postanowiłam tę skarbonke rozbić i policzyć, jaka sumka sie uzbierała...
W środku nie było pieniędzy...
Nasza córka znalazła jakis sposób na "wydłubywanie" ich... wyciągnęła i straciła wszystko... najprawdopodobniej na lody, słodycze, czipsy stawiane koleżankom i kolegom...
Nie wiem, co zrobić z ta sytuacją, jak ją ukarać... jestem załamana...
całe życie staramy się jej wpajać uczciwość... żyjemy uczciwie... jak ona mogła to zrobić... mam do niej tak potężny żal, że trudno mi to opisać.
Pierwszy raz pisze na tym forum, ale naprawdę nie wiem, co robić. Nie chcę zrobić czegoś głupiego. Nie mam pomysłu.
Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczenie się, za kłamstwa, za bałagan w pokoju - od kiedy pamiętam ciągle jest karana (głównie przez mojego męża).

Czy ktoś coś doradzi...?
    • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 12:14
      Znałam dziecko, które ukradło pieniądze, żeby przypodobać się innym dzieciom. Nie było akceptowane przez ojca (ciągle upominane, karane itd), więc na siłę szukało akceptacji u rówieśników.
      Rodzicom pomógł psycholog.
    • aka10 Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 12:17
      Rozmawialas z corka? Jaki wyjazd planowalas w tym roku? Moze wobec tego powiedziec corce, ze trzeba bedzie na jakies mniej atrakcyjne wakacje jechac, bo nie ma tych dodatkowych pieniedzy..
    • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 12:32
      Na pewno to ona, a nie inny domownik?

      kara? Nie jedziecie na wakacje jak sądzę? Chociaż może dla niej to w sumie nagroda - jak jechać z ojcem karzącym za wszystko na wakacje, to lepiej najpierw objeść się czipsów z koleżankami, potem zaś miło spędzić czas w domu...

      - za nieuczenie się,
      karać dziecko ze średnią 4,8 za nieuczenie się? Poupadaliście na głowy: mąż - że karze, ty - że na to pozwalasz.

      za kłamstwa,
      a te kłamstwa to w jakiej kwestii?

      za bałagan w pokoju
      jej pokój, jej bałagan.
    • mgla_jedwabna Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 14:41
      Karzecie dziewczynę za byle co albo zgoła za nic (średnia 4,8 a ty piszesz o nieuczeniu się? Widać córka nie musi), a potem dziwicie się, że jest zbuntowana. A jaka ma być, potulna?

      Czy córka ma kieszonkowe? I to w stosownej wysokości, nie 20zł na miesiąc? Skoro co kilka dni wrzucaliście do skarbonki po 10 - 20zł, to pewnie was stać i na kieszonkowe dla dziecka. Jeśli ma, to czy może je wydawać zgodnie ze swoimi upodobaniami, czy też rozliczasz ją, czy nie poszło na rzeczy przez ciebie nieakceptowane?

      Zastanawiająca jest forma "wspólnych" oszczędności w sytuacji, gdy wasze dochody a jej ewentualne kieszonkowe tak się różnią. Ta świnka była po to, żeby się dzieko też dorzucało? A miało z czego? A jeśli tylko wy mieliście z czego dorzucać, to wybacz, ale dorośli ludzie pakujący pieniądze w ceramiczną świnkę to jakaś pomyłka. Dorośli ludzie trzymają nadwyżkę gotówki na koncie. Skoro nadwyżka finansowa bez świnki "rozchodzi się wam na bieżąco", to znaczy, że macie problemy z systematycznym oszczędzaniem i rozsądnym gospodarowaniem zasobami. W tej sytuacji nie możecie mieć pretensji do córki o podobną niesystematyczność np. w kwestii porządku w pokoju lub nauki.

      Aha, kwestia finansowania wakacji to wasz problem, a nie coś, na co córka ma się dorzucać z kieszonkowego. Stać was - wyjeżdżacie, nie stać - trudno. Ale racjonalne gospodarowanie pieniędzmi na odległe cele (do roku) nie powinno być wymagane od dwunastolatki.
      • ankagoz Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 14:55
        Świnka - dla mnie nie jest najważniejszym tematem. Problemem jest kradziez i koniecznie trzeba coś zrobić by sytuacja się nie ponowiła. Nie karać - ciekawe - to co wypłakać się przy niej że taką przykrośc sprawiła? Ja siebie sobie nie wyobrażam w takiej sytuacji. Współczuję i matce i córce.
        Taki pomysł - nich sama wyjasni dlaczego to zrobiła i jaką propozyce naprawy swego czynu ma ona sama. Może wtedy coś samo się nasunie. U malucha popsułeś nie masz - u większego - może zabrałeś to nie mam na np. buty, kurtę (tylko mi starczy na tanie). Na wakację bym powiedział że jadę ale zastanawiam się co z nią zrobić - poczekać na reakcję (dzien, dwa).
        Dla mnie szlaban na to czy tamto jest pusty.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was
        • jola_ep Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 15:11
          Ja myślę, że kara to mniejszy problem. Na pewno coś "kreatywnego" ojciec dziewczynki wymyśli uncertain (swoją drogą - to na pewno ona? )

          Ważniejsze jest to, co należy zmienić w życiu rodzinnym, aby w przyszłości nie było większych problemów. Potraktować to jako dzwonek alarmowy.

          Pozdrawiam
          Jola
      • aka10 Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 16:29
        "Często te pieniądze wrzucała sama córka - przychodziła do mnie i prosiła - "mamo, daj pieniadze, wrzucę do skarbonki na wakacje"..."

        Widac, ze chyba nie z kieszonkowego sie dorzucala.
      • lafiorka2 Re: Nasza córka nas okradła? 14.07.11, 23:12
        Łatwiej wrzucic 10-20 zł do świnki co kilka dni(stojącej w domu) aniżeli wziąc 50-60zł/100zł pójśc i wpłacic na konto.
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 15.07.11, 07:10
          ale i łatwiej wyjąć ;-(
          • lafiorka2 Re: Nasza córka nas okradła? 15.07.11, 11:07
            morekac napisała:

            > ale i łatwiej wyjąć ;-(

            Nie,no oczywiście.Ale rodzice nie podejrzewali córki o to.A jak by z góry zakładac,że nas okradnie to też nie fair w stosunku do córki.Ech i tak źle i tak nie dobrzewink
    • gazeta_mi_placi Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 14:55
      Żal mi małolaty, dzieciak się uczy na poziomie bardzo dobrym (skoro ma tak wysoką średnią to obstawiam, że ma 2-3 czwórki reszta piątki) a Ty zamiast się cieszyć że nie musi godzinami zakuwać jak mniej inteligentne dzieci aby wyciągnąć choć przeciętną średnią uważasz, że się leni uncertain
      Ciekawe czy ją w ogóle chwalicie skoro średnia 4,8 to mało uncertain
      • ena29 Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 17:19
        Liczę na konstruktywną krytykę osób posiadających większą wiedzę/doświadczenie w postępowaniu w takim przypadku... mam ogromne poczucie winy, a od wczoraj poczucie całkowitej klęski wychowawczej i tak naprawdę chce mi się wyć...
        ale "zjechanie mnie" za to, że wpadliśmy na pomysł świnki nie bardzo rozumiem... co w tym złego, że kasę zbieramy w śwince a nie na koncie? dlaczego to ma świadczyć o nieumiejętności gospodarowania domowym budżetem?
        Oczywiście, że córka nie dorzucała się do tej skarbonki. to byłaby jakaś głupota. Te pieniądze wrzucaliśmy tylko my ze swoich pensji - ja i mąż. Ale cieszyliśmy sie z nich wszyscy. Kaja nie ma kieszonkowego - może to był błąd. Nie miała kieszonkowego dlatego, że kompletnie nie potrafi gospodarować pieniędzmi-jestem pewna że wydawłaby wszystko pierwszego dnia na pierdoły, a do końca tygodnia jęczałaby, że mam jej dac na "cośtam".
        Nie miała kieszonkowego, ale najcześciej gdy prosiła o pieniądze na lody, coś słodkiego - dostawała bez problemu.
        Może brak kieszonkowego to błąd - ale czy to może być powód takiego postępowania? Czy brakiem kieszonkowego można usprawiedliwiać to, że przez jakiś okres czasu kradła nasze pieniądze????
        Ja też jako dziecko nie miałam kieszonkowego, a nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła...
        Córka przyznała się do tego. Najpierw szła w zaparte, że to nie ona, ale widzę, kiedy kłamie. Po chwili się przyznała. Nikt inny zreszta nie mógł tego zrobić - w domu mamy jeszcze tylko czterolatka.
        Zaczęła strasznie płakać, że załuje, żebyśmy jej wybaczyli, że ona to odpracuje itd. Wpadła w histerię.
        Być może rzeczywiście chciała zaimponować równieśnikom, bo w domu nie jest doceniana, akceptowana, a ma potrzebę byc w centrum uwagi. To na pewno. Jest bardzo emocjonalna, ma skłonności do skrajnych emocji. Potrafi wykrzyczeć mi: jesteś wredna, mam najgorszych rodziców na świecie - bo każę jej sprzątać w pokoju. Potrafi otworzyć okno swojego pokoju szeroko, usiąść na parapecie i wrzeszczeć na całą okolicę. a za 10 minut przyjść i przepraszać, błagać o wybaczenie, przytulać się.
        Nie chcę jej karać jak do tej pory, bo jak pisałam, od pewnego czasu "jej to wisi" na zasadzie "jeszcze tylko w....l i wakacje" - to się mija z celem. Ale przecież nie mogę tego tak zostawić i zakończyć sprawy na pouczającej rozmowie... musi odczuć, jak straszną rzecz zrobiła...
        nie wiem, czy pojedziemy gdziekolwiek na wakacje. Ale jeśli pojedziemy - nie zostawię jej w domu, bo nie mam z kim - nie mamy dziadków.
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 17:37
          cóż, u mnie też się oszczędza na wakacje - wrzucając różne drobniaki do pudełka.

          Nie miała
          > kieszonkowego dlatego, że kompletnie nie potrafi gospodarować pieniędzmi-jeste
          > m pewna że wydawłaby wszystko pierwszego dnia na pierdoły, a do końca tygodnia
          > jęczałaby, że mam jej dac na "cośtam".
          No to co z tego, żeby jęczała? Pojęczałaby tydzień czy dwa, a potem się nauczyła, że jeśli wyda wszystko w poniedziałek, to będzie musiała przeżyć bez kasy następne 4 dni.

          Jest bardzo
          > emocjonalna, ma skłonności do skrajnych emocji.
          12-latki tak mają. Hormony buzują, człowiek nie panuje nad sobą. Tylko spokój może cię uratować i nie wdawanie się w pyskówki.

          Potrafi wykrzyczeć mi: jesteś
          > wredna, mam najgorszych rodziców na świecie - bo każę jej sprzątać w pokoju
          Cóż, ja tam odpowiadam, "Tak, wiem, że tak sądzisz, ale rozmawiamy teraz o sprzątaniu".

          >Zaczęła strasznie płakać, że załuje, żebyśmy jej wybaczyli, że ona to odpracuje
          Jakiś ma pomysł na to odpracowanie? Jeśli realny i w miarę sensowny, zapisałabym na kartce i pilnowała wykonania.
          Czy wiesz, dlaczego wybebeszyła nieszczęsną świnkę? Może jednak powinna mieć to kieszonkowe, tyle tylko, że ustanowienie teraz kieszonkowego to jak nagroda...
        • jola_ep Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 18:18
          W takim - nie mam.

          Ale z mojego doświadczenia - 12 latki są emocjonalne, pyskate, nie lubią się uczyć, bałaganiary itd. itp.

          Przynajmniej moja wink

          Ważne jest zrozumienie: szczególnie przy młodszym rodzeństwie 12 latki są takie ACH dojrzałe, mądre, wychowane - tzn. powinny być. Tego oczekujemy.
          A trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - tak nie jest. To jeszcze niewychowany materiał.
          W dodatku dziewczyna pewnie zaczyna dojrzewać? To trudny okres, hormony ładują się do krwi rzutami, nie stopniowo - stąd łatwiej o napady złego humoru.

          Ważny jest dobry kontakt, rozmowy "przy okazji", wspólnie spędzany czas. U nas sprawdziło się prowadzenie na zajęcia (aikido), potem powrót - razem prawie 50 minut rozmowy smile
          Wspólne gotowanie, jakieś domowe prace - ale najważniejsze jest bycie razem.

          To trudny okres także dla nas - rodziców. Bo trzeba się zmierzyć z koniecznością INNEGO spojrzenia i traktowania naszego dziecka, a jednocześnie wybaczenia mu "niedoskonałości".

          Przyjąć, że "sceny" są normalne, dać czas dla siebie i córki, odczekać trochę na uspokojenie (wzajemne).

          Moja córa jest inteligentna i leniwa. Trochę z konieczności (zaczęłam dłużej pracować) zmieniłam do niej stosunek. Szkoła przeszła pod jej "zarządzanie" - i jak nie nadzorowałam, to jakoś spokojniej wyszło. Pokazywałam jej jak uczyć się "inteligentnie": korzystać z lekcji, odrabiać prace pisemne, robić kreatywne notatki ("mapy myśli"). Nie oczekiwałam wielkich wyników. Jakie mają znaczenie oceny w tym wieku? Liczy się pasja, zainteresowania.

          W pokoju panował nieziemski bałagan, dużo lepiej wyglądała łazienka, którą przejęła pod swoje "zarządzanie" (podzieliłam strefy domu i obowiązku - zgodnie z wyborem moich dzieci).

          W rezultacie otrzymałam nieco gorsze świadectwa (z czasem trochę było lepiej), bałagan w ich pokoju, ale dobry kontakt z dzieckiem. Bo w tym całym zabieganiu wydał mi się ważniejszy od ocen i porządku. Wspólne dyskusje o tym co wydarzyło się w szkole, o jej koleżankach. Liczą się jednak także jej poglądy. W wieku 12 lat po raz pierwszy powiedziała mi: "mama, nie tłumacz mi, mam 12 lat i umiem sama wyciągać właściwe wnioski" - poraziło mnie to wtedy. Zrozumiałam, że oczekiwałam od niej dojrzałych zachowań, traktując jej poglądy jako niedojrzałe. A trzeba trochę na odwrót.

          Pozdrawiam
          Jola
        • izulka18_11 Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 22:22
          12 lat dziewczynka to już w miarę rozumiejąca istotka i powinna wiedzieć, że niestety za swoje czyny trzeba płacić. Zaproponowałabym by w wakacje odpracowała przynajmniej 2-3 dni w ogródku u was lub u dziadków bądź sąsiadów przy jakiś lekkich pracach lub jakaś inna praca za którą jej zapłacicie jakieś pieniążki które ona sama będzie musiała odłożyć z powrotem do skarbonki. Poza tym uzgodnijcie kieszonkowe, chociażby po to by nauczyć się zarządzać pieniędzmi i tego, że nie można mieć wszystkiego i na wszystko kiedy się chce.
        • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 20:46
          >Kaja nie ma kieszonkowego - może to był błąd. Nie miała
          > kieszonkowego dlatego, że kompletnie nie potrafi gospodarować pieniędzmi-jeste
          > m pewna że wydawłaby wszystko pierwszego dnia na pierdoły, a do końca tygodnia
          > jęczałaby, że mam jej dac na "cośtam".
          To błąd. Jeśli nie ma kieszonkowego to nie ma dużych szans nauczenia się gospodarowania tymi pieniędzmi. Z kolei ciągły brak gotówki przy sobie uniemożliwiał jej pewnie wpadnięcie z koleżankami z klasy na lody w drodze do domu.

          > Być może rzeczywiście chciała zaimponować równieśnikom, bo w domu nie jest doce
          > niana, akceptowana, a ma potrzebę byc w centrum uwagi.
          Dlaczego uważasz, że córka nie jest w domu akceptowana i doceniana? Może warto tu coś zmienić? I będzie wymagało to zmian od strony dorosłych...
        • toya666 Re: Nasza córka nas okradła? 21.07.11, 23:48
          ena29 napisała:
          > Moja córka ma 12 lat. Jest straszliwie wygadana, pyskata, zbuntowana. Uczy się
          > dobrze (średnia ocen 4,8), choć mogłaby dużo lepiej zdaniem nauczycieli, ale je
          > st potwornie leniwa. Właściwie uczy się tylko wtedy, gdy ja lub mąż stoję nad n
          > ia z przysłowiowym "batem", sprawdzam codziennie zeszyty itp. Generalnie w szko
          > le nadrabiała w szkole aktywnością i inteligencją.
          > (...)
          > Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczenie się,
          > za kłamstwa, za bałagan w pokoju - od kiedy pamiętam ciągle jest karana (główn
          > ie przez mojego męża).


          O matko, dziewczę ma średnią 4,8, jest aktywna i inteligentna i jeszcze ma za to karę? Ja bym się przestała tak starać, zaraz by rodzice na oczy przejrzeli...

          _________________________________________
          ena29 napisała:
          > Kaja nie ma kieszonkowego - może to był błąd. Nie miała
          > kieszonkowego dlatego, że kompletnie nie potrafi gospodarować pieniędzmi-jeste
          > m pewna że wydawłaby wszystko pierwszego dnia na pierdoły, a do końca tygodnia
          > jęczałaby, że mam jej dac na "cośtam".


          No a jak ma się nauczyć? Jeśli twardo się z nią umówicie, że tygodniówka ma wystarczyć na cały tydzień i będziecie się tego trzymali, to po kilku tygodniach (max. 2 miesiącach) się szybko nauczy. Ale zgadzam się - to nie jest usprawiedliwienie takiego czynu.

          _____________________
          ena29 napisała:
          > Córka przyznała się do tego. (...)
          > Zaczęła strasznie płakać, że załuje, żebyśmy jej wybaczyli, że ona to odpracuje


          No to już macie rozwiązanie podane na tacy. Dziecko chce odpracować. Rozumie powagę czynu (albo jej się tak wydaje) i teraz niech poniesie konsekwencje. Teraz trzeba wspólnie wymyślić rodzaj pracy i będzie po krzyku.

          POWODZENIA!!
    • duch_mariana Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę? 04.07.11, 17:16
      Skoro jest Was troje, Ty nie zabrałaś pieniędzy na pewno, to zrobiła to albo córka, albo mąż. Może gra na automatach? Może od czasu do czasu na zioło, a może popija po cichu? Dlaczego "z automatu" podejrzewasz córkę? Jeśli to nie ona, to bardzo ją takimi oskarżeniami możesz skrzywdzić. Może jest wygadana, zbuntowana, czy jak to określasz pyskata. Zdarza się. Nie oznacza to jednak, że jest złodziejką. Jeśli nie masz niezbitych dowodów, nie oskarżasz nikogo.
      • ena29 Re: Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę? 04.07.11, 17:22
        Tak jak napisałam wyżej - córka się przyznała. Nie przyznałaby się na pewno, gdyby tego nie zrobiła, nie da sobie niczego wmówić - tego jestem w 100% pewna...
        • verdana Re: Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę? 04.07.11, 18:10
          Dwunastolatka potrzebuje własnych pieniedzy. Nie takich, o ktore musi prosić, ale takich, które może wydać na bzdury nie uzgadniane z matka. To nie chodzi o pieniądzwe, ani o te bzdurne slodycze czy gadżety, tylko o odrobinę wolności. Pieniądze, dawane na zyczenie to wyraz nadmiernej kontroli.
          Druga sprawa - na co córka wydała pieniadze? Brała je stopniowo i rotrwoniła, nie zdając sobie sprawy, ze zabrała wszystko - czy wzięła je jednorazowo na coś konkretnego? To bardzo wazne, bo suma, jaką zabrała córka wydaje się ogromna, skoro miała starczyć na wakacje czteroosobowej rodziny. Wydanie jej tak, ze niczego nie zauwazyliście, jest dziwne. Po co córce były te pieniądze? To pytanie, na ktore musicie znaleźć odpowiedź.
          Trzecia - jak córka mogła nie zdawać sobie sprawy, ze wszystko sie wyda?
          Czwarta - nie zostawia się drobnych na rok na widoku osoby, ktora nie ma zadnych własnych pieniędzy "I nie wódź nas na pokuszenie" - to zdanie, o którym powinni pamiętać rodzice.
          W sumie - córka powinna zostać w jakiś sposób ukarana, ale tylko wówczas, jeśli pieniądze zabrała z głupoty. Najpierw musicie miec pewność, ze ich nie potrzebowała - na przyklad nie doszło do wymuszania.
          Jednoczesnie córka MUSI dostawać własne pieniądze.
          I jeszcze jedno - dzieci w tym wieku moasowo kradną. Ja podbierałam pieniadze matce, moje dzieci, jak przyznały się po latach, też uczciwe pod tym wzgledem nie były. Wszyscy wyrosliśmy na zupełnie uczciwych ludzi, nawet moze bardziej nioż przeciętnie.
          Moi studenci, gdy na wykladzie pada pytanie, czy podbierali w dzieciństwie pieniądze patrza w podłogę, w sufit, kręcą się dziwnie - w sumie prawie wszyscy to robili.
          • jola_ep Re: Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę? 04.07.11, 18:23
            Muszę to napisać: całkowicie popieram.

            Może rzeczywiście chodziło też o wymuszenie?
            Jaka atmosfera panuje w szkole? Bywają takie, że liczy się szpan, a jak tego nie masz (i siły przebicia) to jesteś na straconej pozycji...
          • mari-kita Re: Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę?- do verandy 11.07.11, 03:46
            Czekałam na twoją wypowiedz w tym wątku. Sama to chciałam napisac...Twoje dzieci mają bardzo mądrą matkę smile
        • duch_mariana Re: Skąd wiesz, że to ona wzięła kasę? 04.07.11, 23:00
          > Tak jak napisałam wyżej - córka się przyznała.

          Przepraszam, nie doczytałem. Odniosłem się tylko do pierwszego posta, a tam nie było nic o przyznaniu się. Ja bym postarał się ją zrozumieć. Dziewczyna w tym wieku potrzebuje pieniędzy na swoje wydatki. Może być to cokolwiek, choćby jakaś woda toaletowa, czy błyszczyk, bo koleżanki mają, bo może wstydzi się prosić rodziców o kasę akurat na to. Nie będę tu zgadywał, bo nie o to tu chodzi. Ale jeśli ma wydatki, to powinna dostawać kieszonkowe. Jak ma tendencję do przewalania kasy i kupuje pod wpływem impulsu, to dawać jej tygodniówki albo trzydniówki, a nie wszystko naraz. Wiem to po sobie, bo ja tak miałem nawet w wieku 25 lat, że jak dorwałem kasę, to się woziłem taksówkami po mieście, kupowałem drogie żarcie, drogie alkohole, a potem sępiłem u taty żeby wspomógł dychą bo browara bym się napił a nie mam, albo u mamy o stówę, bo samochód trzeci miesiąc bez przeglądu jeździ. No ale się nauczyłem w końcu gospodarować. Jednak dobrze wiem jak to jest jak się nie umie i pieniądze przeciekają przez palce praktycznie w sposób niekontrolowany. Pamiętam jak przetrzepywałem wszystkie kieszenie ciuchów w szafie w poszukiwaniu jakiejś zabłąkanej dychy albo choćby piątki, bo kasa się rozeszła, tydzeń temu były 2 tysiące, teraz nie ma nic i nic nie kupione, a najbliższa kasa wpadnie za cztery dni z czego połowa na długi. Ja bym nie zajmował się wymyślaniem kar dla niej, bo masz teraz ważniejsze zadanie, czyli nauczenie jej jakiejś gospodarności i naprawienie błędu w postaci braku kieszonkowego. Posłuchaj człowieka, który przepieprzył tyle kasy, że aż żal dupę ściska. Też nie miałem kieszonkowego i jeszcze nie mogłem się o nic doprosić. Nie miałem na czym nauczyć się podstaw zarządzania finansami. Nic dobrego z tego nie wyszło.
    • mama303 Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 20:18
      A może córka wzięła ale nie wszystko, przeciez to duza kwota musiała być!
      Czy wiesz na co wydawała pieniądze?
      • maksimum Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 21:56
        Przyznala sie na co wydala kase?
        Moze zaczela cpac,a wy pojecia o tym nie macie?
        Kieszonkowego w zadnym wypadku bym nie dawal,bo to komunistyczna glupota.
        Trzeba ich od malenkosci uczyc zarabiania pieniedzy,sprzataniem,gotowaniem,dobrymi stopniami czy wynikami w sporcie.
        • maksimum Re: Nasza córka nas okradła? 04.07.11, 22:01
          I nie radzilbym jej wierzyc,ze na lody wydala.
          • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 09:14
            Właściwie to nie wiadomo nawet, o jakiej sumie mowa... Wydanie 500 czy nawet 1000 zl przez rok przez 12-latkę nie jest niczym szokującym - to raptem jakies 2-5 zł na dzień spędzony w szkole - paczka czipsów/lody i cola, albo nawet i to nie...
            Przypomniało mi się, jak moja wówczas 8-latka za 80 zł (którymi miała zapłacić za obiad) kupiła słodycze, którymi poczęstowała koleżanki...
            • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 10:56
              > Właściwie to nie wiadomo nawet, o jakiej sumie mowa...

              To prawda. Ale jeśli jest to 500/1000zł to suma jest bardzo poważna. Nawet regularna kradzież 10zł/20zł przez długi okres czasu brzmi groźnie. Większość ludzi być może podkrada rodziców, ale nie taką sumę/nie tak regularnie. Zresztą skoro rodzice zorientowali się dopiero teraz, to o czymś to świadczy...

              Dla mnie najistotniejsze nie jest karanie, ale znalezienie przyczyny kradzieży. 12-latka jest już dosyć świadoma tego co robi - musiała być bardzo zdeterminowana.
              • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 11:20
                Nie piszę, że suma nie jest poważna, tyle tylko że wydanie jej na słodycze i inne duperele to nie jest jakiś straszliwy wyczyn. Ot, wystarczy, że młoda podbierała co tydzień 10 - 20 zł - i przez rok szkolny mogła w ten sposób zutylizować 400- 800 - bez narkotyków, papierosów itp - na zwykłe cukierki, batoniki, lizaki...
                Może dlatego tak pilnowała wrzucania kasy do skarbonki... Być może sama nie zdawała sobie sprawy, ile wyciągnęła i ile tam było (tego to nawet chyba hodowcy nieszczęsnej świnki nie wiedzą)... Prawdopodobnie była przekonana, że braku iluś tam 5, 10 czy 20-tek nikt nie zauważy, bo tyle tam tego jest...

                ale nie taką sumę/nie tak regularnie
                Hm, jaką sumę? Ile w tej nieszczęsnej śwince było? 500? 1000? 10 000?
              • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 11:23
                musiała być bardzo zdeterminowana.
                Okazja czyni złodzieja... Podebrała raz, nikt nic nie zauważył, nic się nie stało, to podebrała drugi... A poten już poszło...
                • ena29 Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 11:47
                  Nie wiem dokładnie, jaka to była kwota, ale na pewno nie było to mniej niż 500 zł, a mam wrażenie że było więcej. To nie jest tak, że za te pieniądze mieliśmy wyjechać całą rodziną na zagraniczne wakacje... to nie było do końca sprecyzowane, czy to będzie kilkudniowy wyjazd w góry, czy łikendowy wyjazd np. mój i córki nad morze... trudno było to zaplanować skoro nie mieliśmy pojęcia ile tych pieniędzy sie uzbiera i nigdy w ten sposób nie oszczędzaliśmy... pomysł narodził się spontanicznie, gdy od kogoś taką świnię-skarbonkę dostaliśmy...
                  Ale myślę, że to chyba nie jest najwazniejsze...
                  Zauważyłam to późno... bo nie przyszło mi do głowy, ze coś takiego może sie wydarzyć... nie sprawdzałam, czy pieniądze tam są, skoro ja wrzucałam i widziałam jak córka wrzuca... było jasne, że się nie ulotniły... do niedzieli sad

                  Dziękuję za wszystkie komentarze i uwagi. Dużo mi pomogły.
                  Nie ma mowy o wymuszaniu w szkole czy innych problemach.
                  Rozmawiałam z nią wczoraj długo - powiedziała, że zrobiła to, bo jej koleżanki zawsze w szkole albo po szkole miały jakieś pieniądze, a ona nigdy i było jej wstyd. Powiedziała też że chciała być bardziej lubiana. Ze kupowała sobie i koleżankom słodycze.
                  Że kilka razy za te pieniądze zasiliła sobie telefon. Ma telefon w mixie - jedno zasilenie na miesiąc za 30 zł i to jest taki sam problem, jaki będzie z ew. kieszonkowym - córka wygaduje całe 30 zł w max tydzień, a potem jest bez kontaktu. I nie dzwoni do rodziców - rodzicom puszcza głuchacze. Kilka miesięcy temu po kolejnym takim numerze powiedziałam jej, że bez względu na wszystko nie zasilę jej dodatkowo telefonu, jak wszystko wygada wcześniej - więc znalazła sobie sposób. sad
                  Niczego jej nie sugerowałam, nie zadawałam pytań dodatkowych - zapytałam tylko "dlaczego to zrobiłaś?"

                  Córka ma za tydzień jechać na obóz harcerski - wszystko jest zapłacone, zaklepane. Zastanawiam się, czy powinna jechać. z jednej strony może to byłaby dobra kara, bo ma powiązanie z wakacjami (choć ona wiedziała, że w skarbonce nie zbieramy pieniędzy na jej obóz, ale na nasz wspólny wyjazd), z drugiej mam poczucie, ,że ten obóz wiele ja nauczy. Prawdziwy obóz ZHP w lesie, surowe warunki itp. Była tam już 3 razy.

                  Zapytałam ją, czy ma jakiś pomysł na odpracowanie tych pieniędzy - powiedziała, że może myć nasz samochód, okna, albo pielić w ogrodzie.
                  Mąż twierdzi, że to nie jest dobry pomysł. Że za pracę w domu nie powinno się dzieciom płacić - choć tu to płącenie byłoby jakoś wirtualne bardziej. Że jak skończy się to "odpracowywanie" to nie będzie chciała nic robić w domu, bo powie że mamy jej płacić.
                  Ja mam mieszane uczucia.
                  Chciałabym, aby poszła pracować w sadzie, np. zbierać wiśnie, ale widzę, że jest problem z przyjęciem do takiej pracy 12-latki. Właściciele chyba się boją, chcą osobę pełnoletnią.

                  Nie wiem, co zrobić.
                  Czy takie odpracowywanie w domu, np. z listą którą zrobię, wypisanymi zadaniami, takimi których nigdy nie miała obowiązku wykonywać (do tej pory do jej stałych obowiązków należało opróżnianie zmywarki i porządek w swoim pokoju) z wycenieniem tych zadań może być dobrym pomysłem? Czy może narobić więcej szkód niż pożytku?
                  • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 12:09
                    Chciałabym, aby poszła pracować w sadzie, np. zbierać wiśnie, ale widzę, że jes
                    > t problem z przyjęciem do takiej pracy 12-latki. Właściciele chyba się boją, ch
                    > cą osobę pełnoletnią.
                    Zatrudnianie osób w tym wieku jest niezgodne z prawem, nic dziwnego, że nie chcą. W dodatku przy wiśniach to chyba praca na wysokości, jak dzieciak spadnie z drzewa i coś sobie zrobi, sadownik do kryminału pójdzie.

                    powiedziała,
                    > że może myć nasz samochód, okna, albo pielić w ogrodzie.
                    A czy za którąś z tych rzeczy płacicie komuś? Za czyszczenie/mycie samochodu chociażby... Takie rzeczy 'niecodzienne', na które i tak wydajecie pieniądze, albo takie, które jeszcze długo nie będą jej obowiązkiem? Wtedy, po odpracowaniu szkód, i tak nie musiałaby tego wykonywać. Albo moglibyście jej za to potem płacić, żeby mogła sobie do kieszonkowego dorobić.
                    Codziennych prac domowych i obsługi własnej osoby jednak bym nie wyceniała.
                  • jola_ep Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 12:46
                    A może tak:
                    chciała być bardziej dojrzała, potrzebowała więcej pieniędzy, chciała bardziej wejść w dorosłość?
                    Niech ma.

                    To jest wasz wspólny dom, niech więc ona też pracuje w tym domu - nie na zasadzie wypełniania jakiś tam obowiązków typu wyciągananie ze zmywarki. Tak pracują dzieciaki. W końcu do roboty jest dużo więcej, łącznie z logistyką.

                    Więc nie jako dziecko, ale bardziej dojrzały osobnik.
                    Niech pracuje z Tobą: jak pielisz, niech ona też pieli, jak gotujesz nich wykonuje prace pomocnicze (obierz, pokrój, wyjmij, zmyj). Jak nastawisz pranie, to niech ona się schyla, a ty siedząc wygodnie zarządzaj itd. itp.
                    Bez wyliczania i wyceniania.

                    A potem wpleć trochę pochwał, niech wam się dobrze pracuje i gada przy okazji, pozwól niech sama sobie coś wybierze i zarządza (jak mój syn coś gotuje, to lubi robić to samodzielnie - "sam decydujesz").
                    Niech to będzie sposób na dojrzalsze relacje między wami i jednocześnie odrobinę wzmocni jej samoocenę. Niech się czuje przydatna.

                    Wiem, to trochę trudniejsze niż karanie, ale już całkiem niedługo Twoje towarzystwo stanie się zupełnie nieatrakcyjne. Korzystaj póki możesz smile

                    Może uda się upiec dwie pieczenie na rożnie?

                    Pozdrawiam
                    Jola
                  • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 12:59
                    Obóz moim zdaniem powinien zostać. Dziecko ma prawo odpocząć.
                    Postawiłabym na mycie okien, pielenie o ile tego do tej pory nie robiła.
                    W karaniu chodzi wg mnie o powiedzenie, że to co zrobiła jest złe, a nie o sygnalizowanie, że ona jest zła czy wyżywaniu się na dziecku.

                    Moim zdaniem musicie sobie też zadać pytanie, czy nie za dużo do tej pory skupialiście się na karaniu dziecka? Były też nagrody? Czy córka ma poczucie, że co by nie zrobiła, to tata/rodzice będą nie zadowoleni? Czy że akceptujecie ją bez względu na to co robi?

                    >Powiedziała też że chciała być bardziej lubiana.

                    Tu chyba sedno problemu. Zdarza się, że nieakceptowane przez rodziców dzieci mają poczucie, że co by nie zrobiły, to nigdy nie będą lubiane, wstydzą się siebie. Dlatego wśród rówieśników mają problemy. Są przekonane, że nie można ich lubić za bycie takim jakimi są, tylko trzeba jakiś specjalnych zabiegów, więc kupują innym rzeczy itd...
                    Pytanie czy u tak się dzieje z córką?

                    ps. kieszonkowe jest konieczne smile
                  • izulka18_11 Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 13:32
                    Mąż ma racje, że dzieciom nie powinno się płacić za pomoc w obowiązkach domowych. Moim zdaniem to powinna być tak jak by dla niej prawdziwa praca tzn. Może u Waszych znajomych w ogrodzie lub np wyprowadzanie psa sąsiadów na spacer coś w tym kierunku. Bo na prawdę wydaje mi się, że to jest najrozsądniejszy sposób by dziecko zrozumiało, że za swoje złe czyny trzeba ponieść konsekwencje. Przecież Wy musicie jej w jakiś sposób wytłumaczyć, że nie można mieć wszystkiego Wy też ciężko pracowaliście by zarobić na te wakacje...
    • cathy_bum Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 12:54
      Sama mam 12-latkę (właściwie zaraz 13-latkę), więc z doświadczenia piszę.smile
      Dla dzieciaków w tym wieku kieszonkowe bywa bardzo ważne. Nie pieniądze na lody, książkę czy kino od rodziców, ale takie własne zaskórniaki, które można puścić dowolnie wedle własnego uznania, przed nikim się nie tłumacząc. Poza tym malolat może pójść dzięki temu na spontaniczne lody po szkole, z czego są wykluczeni ci, co to muszą najpierw od rodziców wyciągnąć gotówkę na ten cel.
      Wydaje na bzdury? Takie uroki kieszonkowego. Podstawowe potrzeby ma zaspokajane wszak przez rodziców, więc swoje pieniądze przeznacza na wydatki z ich punktu widzenia bzdurne. Przy czym punkt widzenia nastolatki na te sprawy może się dalece różnić od rodzicielskiego. Choćby kretyńskie kolorowe gazetki, które moje dziecię czasem kupuje, bo 1. musi wiedzieć, co w trawie piszczy, 2. czytanie, komentowanie i wyszydzanie wspólnie z przyjaciółkami "Bravo" czy "Dziewczyny" to bardzo przyjemne zajęcie., 3. oglądanie ciuchów i stylizacji pozwala się zorientować w modzie i tym, co koleżankom się podoba. 4. wspólne domalowywanie wąsów znienawidzonemu Justinowi Bieberowi powoduje salwy śmiechu przez pół wieczoru, kiedy dziewczyny u siebie nocują.
      Częste kary i niemal za wszystko sprawiają, że dziecko się uodparnia. Po prostu wie, że tak czy siak jakaś kara zaraz mu wpadnie, więc mało się przejmuje taką ewentualnością. Sama miałam krótką fazę pt. szlaban za wszystko, która dała jedynie ten skutek, że córka kompletnie się przestała groźbą kary przejmować. Powrót do większego luzu sprawił niemal cud.
      Córka uczy się bardzo dobrze, ale wy uważacie, że to wciąż za mało. Zapewne rzeczywiście mogłaby mieć lepsze wyniki, tyle że życie 12-letniej pannicy nie składa się tylko z nauki. A przynajmniej nie powinno. Być może dziewczynka czuje się wyłączona z życia rówieśniczek, których nikt nie tępi za "nic nierobienie" i które więcej czasu poświęcają rozrywkom, ploteczkom, spotkaniom po szkole itp. Kupowanie słodyczy i chipsów mogło być probą wkupienia się w łaski otoczenia i zjednania sobie sympatii. Chciała wyjść ze schematu nudnej kujonki, która ma zawsze wszystko zrobione na czas i żyje pod dyktando rodziców. Pokazać, że jest luzaczką, która może puścić pieniądze na bzdurki i nie rozliczać się z nich przed mamą. Zyskać przychylność koleżanek, by przyjęły ją do swojego grona.
      Jeszcze jedno. Ukradziona kwota jest znaczna. Zapewne jednak córka podbierała po trochu, nie zdając sobie sprawy, ile tego łącznie jest. Na zasadzie "wezmę tylko 5-10 złotych, to nikomu od tego nie ubędzie". U mnie córka miała przez pewien czas kłopot z rozliczaniem pieniędzy na obiad po szkole czy resztę ze sklepu. Dotarł krótki komunikat, że przepuściła łącznie kwotę, którą miałam dołożyć do nowego telefonu, więc telefonu nie będzie. Spokojna i rzeczowa informacja, żadnych dodatkowych kar. Po paru dniach wewnętrznego "gotowania się" zaczęła przynosić paragony nawet za kajzerki i sumiennie rozliczać resztę. Do tematu nie wracamy.
      Oczywiście, że dziecko postąpiło źle. Może jednak przy okazji warto pomysleć o rozluźnieniu dyscypliny i zniesieniu ciągłych kar, które tylko zwalaniają ją z myślenia i odpowiedzialności za własne czyny.
      • penelopa40 Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 15:37
        mam 11 latkę
        wypowiem się na niektóre tematy, bo nasza sytuacja jest kompletnie różna...córka ma rogaty charakter ale zawsze ma porządek i posprzątane w pokoju, tak została nauczona i tak ma, pomaga mi w sprzątaniu, i innych domowych pracach - samo się nie zrobi... uczy się średnio, ale pracujemy nad tym wspólnie, nie jest karana, są tylko rozmowy, dyskusje, rozmowy raz jeszcze... ma wiele swobody, z czego zdaje sobie sprawę, od 1 klasy ma kieszonkowe, które albo zbiera albo wydaje jak chce...
        kieszonkowe jest tu sprawą kluczową, wg mnie, jeśli córka twoja nie ma kieszonkowego i to w wieku 12 lat?! nie uczy się gospodarować pieniędzmi, nie poznaje wartości pieniądza, "jeśli wydałaby całe kieszonkowe w poniedziałek na lody, chipsy i colę to by się nauczyła, ze do następnego poniedziałku nic już nie kupi", a proszenie za każdym razem o 2zł czy 8zł na loda czy na napój czy na gazetkę jest upokarzające! a owszem! i nie uczy ekonomii pieniądza, wszak matka da, to czy da z portfela czy ze świnki to za jedno, może tak pomyślała...
        moje dziecko dostawało 5zł tygodniowo w 1 i 2 klasie, 10zł od trzeciej, za gazetki - te co ja uważam za stosowne, lody, zabawki, książki, płyty, zeszyty, napoje do szkoły itd ja płacę, natomiast po szkole jak idzie gdzieś, czy do sklepiku szkolnego czy poza szkołą i chce z koleżanką zjeść paczkę chrupek czy lizaka jej wola, jak uskłada i kupi sobie badziewną zabawkę ze swoich pieniędzy to też jej wola, ja mogę tylko co najwyżej wyrazić swoje zdanie na ten temat...
        czytając post autorki mam wrażenie, że ta 12 latka to taka nieco tresowana, same zakazy, kary, wymagania, i bezwolność...
        gdyby moje dziecko podebrało mi pieniądze i wydało a miały to by być pieniądze na wakacje - przeprowadziłabym poważną rozmowę, pozbawiłabym atrakcji na wakacjach - na wakacje bym pojechała bo nie ma sensu karać 4latka i rodziców, i potrącałabym z kieszonkowego aż by zagrabioną kwotę oddała, tylko tamta nie ma kieszonkowego! i stawianie jej na oczach takiej świnki pełnej 10zł banknotów nie było chyba najsensowniejsze,
        poza tym z opisu wynika, iż dziewczynka ma problemy emocjonalne, może ojciec jest za surowy, może relacje z młodszym rodzeństwem mają na nią wpływ, może w domu brakuje jej bratniej duszy, wsparcia...
        jeszcze jedna kwestia mnie nurtuje, ile tych pieniędzy było? czy to była kwota na opłacenie wczasów czy na dodatki i atrakcje wakacyjne, bo gdyby to było kilka tysięcy zł to można się zastanawiać czy ktoś tej dziewczynki nie szantażuje czy jakoś w tym style, no i ile to trwało? od kiedy zbieraliście?
        kwestia bałaganu w pokoju... jeśli ma swój pokój ja bym zostawiła, drzwi zamknąć i niech żyje w bajzlu jak lubi.... ewentualnie rzeczy walające się po podłodze w worek i udać ze się wyrzuciło (wcześniej trzeba uprzedzić rzecz jasna, ze nieposprzątane=wyrzucone)...
        tyle mego... coś bym zadziałała, bo zachowanie córki jest dla mnie zapowiedzią poważnych problemów...
      • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 15:42
        Córka jest winna, bo ukradła. Wy jestescie winni, bo nie zauwazyliscie dosyć elementarnych potrzeb dorastającego dziecka.
        Jestem zdania, ze kary w przypadku powazniejszych przestępstw, gdy sprawca naprawdę załuje i jest mu przykro absolutnie mijają się z celem. Kara w pewnym sensie jest zadosćuczynieniem - odpracowałem ukradzone, mogę nie czuć się winny. Nie ukrywam, ze zastosowałabym tu karę najbardziej perfidną - brak kary+ wzmocnienie poczucia winy, czyli wygloszenie zdania "Cóż, szkoda - caly rok cieszylam się na ten wyjazd. ty teraz jedziesz na obóz, a mnie pozbawiłaś wakacji.".
        Myśle, ze to wystarczy bedzie lepiej zapamiętane niż odpracowanie pieniędzy - nie o pieniądze tu bowiem chodzi.
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 16:51
          Gorzej, jeśli zamiast takiej twardej, namacalnej kary będzie wypominanie do grobowej deski... Być może mama nie ma takich tendencji, ale nie wiadomo, jak na taką bezkarność zaopatruje się ojciec.
        • asia_i_p Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 16:59
          czyli wygloszenie zdania "Cóż, szkoda - caly rok cieszylam s
          > ię na ten wyjazd. ty teraz jedziesz na obóz, a mnie pozbawiłaś wakacji.".
          Dla mnie to jest strasznie ostre - to pozbawienie możliwości odkupienia winy.
          Prawie taki hardcore, jak kiedy profesor Bhaer z "Małych mężczyzn" uprzedził ucznia, że jeśli jeszcze raz skłamie, będzie musiał mu przylać (znaczy się uczeń nauczycielowi) i wyegzekwował to.
          Spróbowałabym czegoś takiego w przypadku zatwardziałym, ale wrażliwsze dziecko się zapłacze.
          Ja bym jednak dała jakąż możliwość odkupienia winy - może rzeczywiście wyręczenia rodziców w czymś, za co zazwyczaj płacą i dzięki temu ułatwienia im uzbierania na ten wyjazd?
          • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 17:19
            > czyli wygloszenie zdania "Cóż, szkoda - caly rok cieszylam s
            > > ię na ten wyjazd. ty teraz jedziesz na obóz, a mnie pozbawiłaś wakacji.".

            też uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie.
            Jeśli wzbudzi się za duże poczucie winy, to dziewczyna może z nim sobie nie poradzić. Albo zagłuszy całkowicie poczucie winy, albo wewnętrznie "pęknie".

            A jeśli dobrze przeczuwam, to już teraz ma poważne problemy z akceptacją samej siebie.
            Jak pisałam nie skupiałabym się na karze, ale szukałabym odpowiedzi czemu sumienie zostało tak mocno zagłuszone (mówimy tu przecież o bardzo częstych lub dużych kwotach).
            • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 18:02
              Dwunastolatka okradła rodziców z pieniędzy na wakacje. Nie z pięciu złotych.
              Poczucie winy jak najbardziej wskazane. Nawet długotrwałe.
              • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 18:12
                > Dwunastolatka okradła rodziców z pieniędzy na wakacje. Nie z pięciu złotych.

                Zgadzam się.
                Ja tylko nie uważam że jest to normalne i że to zdarza się często. Sytuacja może i czyni złodzieja, ale większość nie wynosi z własnego domu tylu pieniędzy. Ja szukam przyczyny.
                Samo karanie tego nie rozwiąże, a to które proponujesz wg mnie może zaszkodzić.

                • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 19:21
                  Uwazam, ze często zdarza się podkradanie drobnych sum, których - szczerze mówiąc - braku rodzice zazwyczaj w ogóle nie widzą. Nie całej sumy przeznaczonej na wyjazd.
                  Pierwszą rzeczą, która zaniepokoiła psychologa, z którym rozmawiałam, był brak jakiejkolwiek refleksji nad tym, co będzie, jak rodzice stwierdza kradzież. To JEST niepokojące - taka beztroska i brak wyobraźni.
                  Uwarzam, ze wyrzuty sumienia i poczucie winy po dosyć obrzydliwym czynie nikomu jeszcze nie zaszkodziły. Przeciwnie - to jest własnie to, co moze ochronić dziewczynę przed krzywdzeniem innych, bo tym byla ta kradzież.
                  Za bardzo chronimy teraz dzieci przed ponoszeniem konsekwencji, nie rzeczowych, ale własnie w postaci nieczystego sumienia. Dziecko, ktore ukradło pieniądze na wakacje powinno być smutne i nie zaszkodzi mu, jesli uzna, ze zrobiło bardzo źle i się tym pomartwi dłuższy czas.
                  • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 19:54
                    Zgoda, ale...

                    Mnie zastanawia czy to był zwykły "wyskok"? Wtedy ok. Taka kara może zdać swoją rolę.

                    Ale jeśli problem tkwi w złym wychowaniu to czy taka kara nie może również przekierować działanie dziewczyny w inną stronę, chociażby autoagresji? Zwłaszcza jeśli nie zmieni się tego wychowania?
                    • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 05.07.11, 20:01
                      Toteż motywy tu sa najwazniejsze - zanim zrobi się cokolwiek, trzeba wiedzieć dlaczego.
                      Poczucie winy z powodu rzeczywistego złego czynu nikogo nie doprowadzi do autoagresji. Co innego, gdy wpedza się w poczucie winy z powodu drobiazgów czy własnej niedoskonałości, albo nie dorastania do marzeń rodziców.
                      Natomiast co do wychowania - zdarzają sie kradzieże bez błędów w wychowaniu. Tu niewątpliwym błędem był brak kieszonkowego. Pytanie czy tylko - warto by - biorąc pod uwagę absurd kradziezy całej sumy - zastanowić się nad rozwojem dziecka (wydaje się w możliwosciach przewidywania mieć raczej 5 lat niż 12), albo nad sprawą o wiele trudniejszą - czy zabierając pieniądze na wyjazd dziecko nie chciało po prostu uniemożliwić wakacje z rodzicami, albo rodzicom.
                    • sowanka Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 19:58
                      A ja myślę, że może tez być tak, że dziewczę się wogóle też tym nie przejmie. ukradła, rodzice zrobią manewr wpędzający (teoretycznie) w poczucie winy. teoretycznie, bo tak naprawde ona mzoe sie tym zupelnie nie przejac i nawet potraktowac to jak dobrą kartę. Ona jedzie, starzy nie i ok.
          • black_halo Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 20:20
            A coz jest ostrego w ostrzezeniu, ze w za nastepne klamstwo nalezy sie kara?

            Pozatym juz bym tak sie nie rozczula nad mala zlodziejka. Kazdy kiedys podkradal drobne sumy rodzicom, natomiast wiekszosc nie posunelaby sie do zwiniecia oszczednosci na wakacje. Z drugiej strony powiedzmy, ze odkladaliscie 20 zlotych tygodniowo - 30 tygodni daje raptem 600 zlotych a zalezy ile tam zostalo w tej skarbonce.

            Skoro ukradla to nalezy jej sie porzadne poczucie winy. Moj kuzyn kiedys zwinal w sklepie jakas gazete. Jego ojciec poszedl z nim do tego sklepu, kazal sie przyznac i odpracowac gazete. Z tego co wiem to wspominal, ze to najgorsza kara w jego zyciu i stokronie by wolal dostac lanie niz isc i sie przyznawac do kradziezy. No ale trzeba przyznac, ze wyszedl na ludzi.
            • asia_i_p Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 16:49
              Tam ostrość kary polegała na tym, że to uczeń miał zbić nauczyciela, bardzo kochanego i zostać z poczuciem winy.
              To co zrobił ojciec kuzyna emocjonalnie było łagodniejsze - straszny wstyd, ale też możliwość rehabilitacji. Jeżeli dziecko się dowie - przez ciebie nie pojechaliśmy na wakacje - to jest tylko wstyd, bez możliwości rehabilitacji. Bez możliwości poczucia, że znowu jest dobrze.
              • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 18:16
                Ale, o ile rozumiem, pieniędzy na wakacje już nie ma i rodzina rzeczywiscie nie pojedzie.
                Kradzież pieniedzy na wakacje to nie jest zwykle podebranie kasy mamie z kieszeni. Ja bym przede wszystkim namawiała do refleksji, dlaczego dziecko ukradło własnie t pieniądze. czym innym jest zabranie mamie pary rajstop (nagminne, tez niby kradzież, a machnąć ręką można), a czym innym podprowadzenie ukochanego długopisu, o ktorym wiadomo,że jest dla mamy cenny - bo się taki po prostu chce mieć.
                Jesli dziecko podprowadziło te pieniadze bezrefleksyjnie, to byc moze jest tu głębszy problem, bo 12-latka wydaje sie być zbyt rozsadna na taki numer.
                Jeśli jednak uznała, ze wazniejszy jest batonik, niż wakacje mamy - to tak, powinna zostać ze świadomoscią, ze zrobiła coś, czego wynagrodzić się nie da w żaden sposób - bo taka jest prawda.
                • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 22:33
                  Mnie uderzyły te słowa autorki wątku:
                  "Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczenie się, za kłamstwa, za bałagan w pokoju - od kiedy pamiętam ciągle jest karana (głównie przez mojego męża). "
                  "Być może rzeczywiście chciała zaimponować równieśnikom, bo w domu nie jest doceniana, akceptowana, a ma potrzebę byc w centrum uwagi."

                  Ta kradzież wg mnie wygląda trochę na dramatyczny sygnał dla rodziców - że coś jest nie tak z wychowaniem, że dziewczyna sobie nie radzi.

                  (Ale mogę być przewrażliwiona, zważywszy na fakt, że na moich oczach wrażliwy chłopak wybrał życie bezdomnego żula, alkoholika, głównie z powodu nie akceptacji go przez ojca. Ten ciągle go karał oczywiście w "dobrych chęciach", z nadzieją że syn wyrośnie na bardziej typowego, męskiego osobnika. Im więcej karał, ten tym bardziej pogrążał się.)
              • black_halo Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 21:59
                No ale jak ma byc dobrze? Skad mama ma wyciagnac pieniadze na wakacje? Poczucie winy z powodu wlasnych ohydnych wystepkow jeszcze nikogo nie zabilo a raczej uksztaltowalo charakter i sprawilo, ze wiecej sie takich rzeczy nie robilo. Troche wyrzutow sumienia sprawi, ze byc moze corka spojrzy na "starych" inaczej - nie jak na skarbonke samodoladowujaca sie ale wlasnie na ludzi, ktorzy ciezko pracuja, oszczedzaja zeby WSZYSCY mogli pojechac na wakacje.

                Co ja bym zrobila gdyby mi dziecko taki numer wywinelo? Anulowalabym jej oboz, ja sama wyslala do dziadkow albo w inne nieatrakcyjne miejsce a sama pojechala za te pieniadze chocby na weekend. Wysylanie zlodzieja na oboz, zeby przypadkiem mu psychiki brakiem wakacji nie skrzywic uwazam za niewychowacze.
                • wrzesniowamama07 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 22:09
                  Żeby dziecko widziało w rodzicach ludzi, najpierw rodzice muszą zobaczyć człowieka w dziecku. Człowieka, który ma prawo do średniej 4,8 zdobytej inteligencją a nie zakuwaniem, któremu (nastolatkowi!) matka nie sprawdza zeszytów (jeszcze jeden przykład, jak bardzo rodzice nie nauczyli dziecka odpowiadać za swoje sprawy!), który ma prawo do przyjemności właściwych wiekowi (jak wypad na niewyproszone u rodzica lody), któremu nie stawia się pokusy przed nosem jakby był kołkiem, a nie żywym człowiekiem. Rodzice myślą bardzo często, że są dla dziecka dobrzy, bo ma wszystko (co im się wydaje, że mieć powinno). Ale nie bardzo chcą się dowiedzieć, na czym dziecku zależy, a jak się dowiedzą, to uznają że to "głupstwa".

                  Rodzice, którzy chcą żeby dziecko szanowało ich trud, wkładany w zarabianie pieniędzy, powinni najpierw nauczyć dziecko czym pieniądze są, jak się nimi gospodaruje, jak się je oszczędza, jak można - w zgodzie z regułami - je zdobyć.

                  Złodziej brzmi "fajnie", ale jak mówi się o 12-letnim dziecku, warto trochę powściągnąć język.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 12:14
      Odpowiem jako osiemnastolatka, która na początku roku szkolnego postanowiła, że będzie odkładać co lepszą forsę na wakacje i nawet w tym celu zakupiła skarbonkę zamykaną na kluczyk. Kluczyk oddałam mamie.

      No i cóż, system padł po dwóch miesiącach.

      Najpierw się podbiera małe sumy - 10, 20 złotych, no bo cóż - książka jakaś swoje niestety kosztuje, w szkole - bułka+coś ciepłego do picia też. Jakaś przyjemność typu kino + dojazd do tego kina bo w mieście nie ma - następna forsa i to dość spora, bo i w kinie i za autobus niesamowicie zdzierają. Więc automatycznie wybiera się ze skarbonki coraz więcej. Nie przeczę, za przesyłki czasem też trzeba zapłacić, jak książki nie dało się dostać w księgarni... już nie mówiąc o koszcie dojazdu do szkoły.

      Kieszonkowego też nie mam dawanego regularnie, zresztą trudno, kiedyś miałam, teraz jestem za stara chyba już.

      A czemu mamy się nie prosi o pieniądze? Bo, przynajmniej w moim wieku ale wcześniej też, głupio jest tak ciągle sępić. A w antykwariacie, niestety, nie sprzeda się wszystkiego, co by się chciało.

      Gdybym nie otwierała skarbonki przy wyjmowaniu forsy - to pewnie w czerwcu widok marnych dwóch stów też byłby dla mnie szokiem. Bo gdybym nie podbierała (ergo zrezygnowała z kina, jedzenia i picia w szkole i dochodziła do szkoły na piechotę + inne rzeczy, również kosztujące swoje) to teraz miałabym tyle forsy, że spokojnie mogłabym jeździć całe dwa miesiące pociągami, a po odwiedzanych miastach wozić się taksówkami.

      No cóż, ale to była moja forsa, a nie wspólna...
      • marusia_ogoniok_102 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 12:15
        Aha, wniosek - pieniądze na wspólne wakacje lepiej i bezpieczniej wpłacać na konto. Znacznie trudniej je stamtąd zakosić.
        • mariela1987 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 13:22
          Boże... gadacie nie na temat. Moje rady
          1. porozmawiaj z córką szczerze, powiedz że jest ci przykro że tak postąpiła i ze przecież mogła poprosic was o kieszonkowe ( na pewno byście jej prośbę rozważyli)
          2. zapytaj na co wydała te pieniądze i jaką ma tera propozycje rozwiązania sprawy, powiedz szczerze ze straciłaś do niej zaufanie
          3. ustal wysokośc kieszonkowego, zeby taka sytuacja sie nie powtórzyła.

          Ja bym nie karała jeżeli by się okazało,ze corce pieniedzy brakowało i na przykład brała by wyjsć gdzieś z kolezankami ( a nie na papierosy na przykład czy alkohol) Jeżeli masz dobry kontakt z córka to wydaje mi sie, ze większą kara będzie dla niej to że jest ci przykro
          • mariela1987 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 13:22
            *teraz
        • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 18:37
          marusia_ogoniok_102 napisała:

          > Aha, wniosek - pieniądze na wspólne wakacje lepiej i bezpieczniej wpłacać na ko
          > nto. Znacznie trudniej je stamtąd zakosić.
          Ja jakoś nie mam trudności z zakoszeniem moich oszczędności z mojego konta sad((
          • marusia_ogoniok_102 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 21:01
            Ja sądzę, że bym miała - dlatego, ze żeby wypłacić, to trzeba się przejść do automatu, a tak to wystarczy sięgnąć do skarbonki, niestety...
            • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 21:23
              Wcale nie trzeba wypłacać - można sięgnąć po kartę w sklepie albo zakupy robić przez internet i przez internet za te zakupy płacić.
              • joa66 Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 21:33
                Można też nie miec karty do subkonta.. sprawdza się wink
                • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 06.07.11, 23:02
                  Joa, ja używam jednej karty. Ale kasę z subkonta mogę sobie przelać - oczywiście za pomocą internetu. To chyba coś jak wydłubywanie kasy ze świnki wink
                  • marusia_ogoniok_102 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 03:43
                    A tak, karta. Ale jakoś nie jestem przekonana do kart kredytowych - wtedy już bym się w ogóle pogubiła, na ile mogę sobie pozwolić tongue_out A jak zgubię portfel, to łatwiej przeboleć stratę stówy niż stratę karty (i dowodu.... to był horror). Tak sądzę.

                    Pieniądze wolę mieć w postaci namacalnej smile
                  • joa66 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 07:26
                    Ale kasę z subkonta mogę sobie przelać - oczywiście za pomocą internetu

                    Chyba, że sie nie ma konta w necie, a na dodatek subkonto jest w innej walucie ! big_grin

                    Jak się chce to można - całkiem ładna sumka mi się odkłada co roku na wakacje smile

                    • renata.36 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 08:51
                      Kradzież-oczywiście naganna sprawa.Nawet nie ma co dyskutować.Wydaje mi sie jednak.że za bardzo skupiłyście sie na pieniądzach a mniej na dziecku. któremu musi byc po prostu żle.
                      Karanie za wszystko to slepy zaułek.Dwunastoletnie dziecko potrzebuje miłości.wsparcia. zrozumienia chyba bardziej niz czterolatek.Nie wyklucza to oczywiście wymagan wobec takiego dziecka.
                    • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 09:53
                      Ale jak poczujesz nieodpartą potrzebę, to dosyć szybko znajdziesz sposób na obrobienie swojej świnki-lokaty...
                      • marusia_ogoniok_102 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 11:43
                        No cóż, ale tu się pojawia magiczne słowo "nieodparta". Powiedzmy sobie szczerze, bez większości książek mogłabym się spokojnie obyć, a w szkole jeść domowe kanapki (co z tego, że te ze szkolnego sklepiku są jednym z niewielu powodów, dla których warto chodzić do tej szkoły tongue_out), gdyby dobranie się do forsy wymagało ode mnie podejścia do bankomatu...
    • od.czasu.do.czasu Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 20:53
      Tu nie z dzieckiem jest problem a z Wami.
    • wrzesniowamama07 Re: Nasza córka nas okradła? 07.07.11, 21:59
      Znałam dziewczynkę, która wiele lat temu w podobnych okolicznościach (wymagający, dość surowy ojciec, brak kieszonkowego i konieczność proszenia się o wszystko, bardzo dobre wyniki w szkole, które przecież "mogłyby być lepsze") też podbierała rodzicom pieniądze. Kradła. Rodzice problem rozwiązywali fatalnie, dziewczynka zaczęła w szkole podkradać pieniądze kolegom. Wpadła, miała trochę problemów.

      Żyć z pieniędzmi w zgodzie nauczyła się, gdy wyjechała kilkaset kilometrów od rodzinnego domu - już jako dorosła kobieta. Dobrze (bardzo dobrze) zarabia, jest w pełni samodzielna, w miarę możliwości pomaga rodzinie. Ma dziecko (kilkuletnie) i uważa, że jedną z podstawowych umiejętności, jaką trzeba dziecku zaszczepić, jest normalny - nie pożądliwy, ale racjonalny stosunek do pieniądza.

      Kieszonkowe - tak! Nawet dla 5-6 latka, w zależności od wieku, w którym dziecko skojarzy, że warto mieć parę złotych. Niech to będzie 5 złotych na tydzień. Do wydania natychmiast, albo odłożenia. Bez ingerencji, ale z możliwością sugestii. Potem, z wiekiem suma będzie rosnąć.

      Oszczędzanie - tak! Z programem motywacyjnym (jak uzbierasz połowę, dodam drugą).

      Do tego, już w trochę późniejszym wieku (na pewno takim, w jakim jest córka autorki wątku) pokazanie, że najfajniej ma się pieniądze które się zarobi.

      Jeśli się dziecka nie nauczy mieć pieniądze, to ma do nich chory stosunek.

      A na miejscu autorki wątku martwiłabym się chyba przede wszystkim tym, że moje dziecko miało potrzeby - wcale nie błahe, bo wynikające z faktu bycia w grupie, dla przeciętnego rodzica który pamięta, jak to jest być nastolatkiem, dość oczywiste - a ja tego nie zauważyłam albo zlekceważyłam. I jeszcze, jak to ładnie ktoś napisał "wodziłam na pokuszenie" napełnianą świnką.

      I to postarałabym się naprawić, przez szczerą rozmowę, i dokonanie pewnego "nowego otwarcia". Rodzice, nawet nie mówiąc wprost, powinni umieć się przyznać do błędu (moim zdaniem). Takim przyznaniem byłoby ustalenie kieszonkowego na adekwatnym do wieku poziomie i pomniejszenie go - procentowe - o sumę, która hipotetycznie była w skarbonce. Np., jeśli przyjmiecie że było to 500 złotych, a kieszonkowe miesięczne ustalicie na 100 złotych (to przykład), powiedziałabym córce, że będzie dostawać 80 pln, do momentu kiedy nie spłaci całości. Oczywiście, niezależnie jeśli udałoby się jej odpracować część kwoty, dług byłby szybciej wyczyszczony.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Nasza córka nas okradła? 09.07.11, 20:53
      >Uczy się
      > dobrze (średnia ocen 4,8)

      A ponizej:

      > Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczenie się,

      Nie wiem czy was okradla ale cos u was nie tak skoro ma kary w nadmiarze w tym za nieuczenie sie, podczas gdy srednia to 4,8!!!! To jaka srednia by was zadowolila 6,0?

      • cilantre Re: Nasza córka nas okradła? 09.07.11, 23:13
        dama_z_kawa_i_papierosem napisała:

        > >Uczy się
        > > dobrze (średnia ocen 4,8)
        >
        > A ponizej:
        >
        > > Generalnie kary na nią nie działają, bo ma ich w nadmiarze - za nieuczeni
        > e się,
        >
        > Nie wiem czy was okradla ale cos u was nie tak skoro ma kary w nadmiarze w tym
        > za nieuczenie sie, podczas gdy srednia to 4,8!!!! To jaka srednia by was zadowo
        > lila 6,0?

        Przecież to jest ewidentne, ze średnią 4,8 ma właśnie dzięki działaniom rodziców.
        Gdyby nie oni, to średnia byłaby na pewno dużo niższa.
        Widać, że jest to dziecko zdolne, które sobie gwiżdże na naukę i zupełnie nie dziwi mnie irytacja rodziców.
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 10.07.11, 06:38
          Kolejna osoba, która wie lepiej, jaką kto miałby średnią, gdyby sam odpowiadał za swoje stopnie...
          • mari-kita Re: Nasza córka nas okradła? 11.07.11, 05:18
            Generalne zgadzam się z Verandą i tym co napisała wyżej.
            Chciałam tylko dodac, ze ja miałam bardzo surowy dom i wieczne kary... po jakimś czasie wcale na mnie nie działały... Były częścią mojego życia. Tak, podkradałam rodzicom pieniądze głównie dolary i robiłam zakupy w Baltonie ( głownie gumy do żucia) ojciec pracował za granicą nigdy się nie doliczyli tych kilku dolarów. Słodycze w domu zawsze były , ale na wydział czyli kiedy rodzice uznali, że mogę zjesc to dostawałam...
            Gdy pierwszy raz poszłam do mojego chłopaka ( obecnie meża) i zobaczyłam spokojną kobietę pijącą kawę i bałagan w pokoju jego brata o takim domu zmarzyłam...
            Odpuszczam córki bałagan w pokoju... jak nie może nic odszukac sama sprząta już jako 4 latka miała kieszonkowe płacone co tydzień. Dziś dałam jej 20 zł by mogła sobie kupic coś do jedzenia w szkole i 10 wrzuciła do skarbonki bo : to za dużo mamo....
            Cichcem przeliczyłam ile ma w skarbonce... dużo ... wychodzi na to, że trafia tam cale kieszonkowe i połowa pieniędzy które dajemy na jedzenie....
            Córka głodna nie chodzi niedowagi nie ma jest oszczędna i mam nadzieję szczęśliwa . Ma 9 lat.
            Słodycze stoją u nas na widoku i jak się zje to nie ma i koniec, albo idziemy kupic nowe smile córka wcale dużo nie je zdecydowanie mniej niż mąż.

            Odpracowanie w domu nie jest dobrym pomysłem dom jest wszystkich i wszyscy w nim pracujemy. Ja robię obiad ty zmywasz ja odkurzam ty myjesz podłogę itp...Gdzie indziej też nie... Pogadałabym z dzieckiem i tyle.

            Wasza córka nie ma własnej przestrzeni... (kontrolowanie bąłganu), wolności ( szkoła i wysokie wymagania) oraz kieszankowego o którym może decydowac. Ma mega rygor i kary. Sam postępek jest zły , ale nie ma dymu bez ognia.

            Ja odżyłam na studiach miałam mało kasy od rodziców trochę dorobiłam i mogłam wydac na co chcę bez rozliczania każdego złotego. Pamiętam jak przez pierwsze tygodnie jadłam tylko chałkę z dżemem bo lubię a w domu była chałka tylko w niedzielę.. Relacje z rodzicami określam jako poprawne, ale mogłoby by byc lepiej... a napewno mąż i jego brat mieli lepsze dzieciństwo niż ja.
        • angazetka Re: Nasza córka nas okradła? 11.07.11, 08:56
          Skoro dziewczyna, która się "nie uczy", ma średnią 4,8, to widocznie jest zdolna i nie musi siedzieć godzinami nad ksiązkami, żeby mieć efekty.
    • brak.slow Re: Nasza córka nas okradła? 11.07.11, 13:37
      jesteście straszni
      średnia 4.8 przy lenistwie? moglaby uczyć się lepiej? taka srednia to same piątki i dwie czwórki na swiadectwie. czy wy jestescie po/je...???
      wyobrażam sobie w jakim stresie zyje twoje dziecko,,pewnie w takim jak ja, bo mialam identyczną sytuację w domu. swiadectwa z paskiem co roku do tego druga szkola popoludniami (muzyczna). masa zajęć i najlepsze oceny. wiesz do czego doprowadzisz? do tego, że twoje dziecko nabawi się nerwicy, a przy gorszej ocenie będzie się bała wrócić do domu. tragedia..
      nie dziwie się, że jest wygadana i pyskata, ma 12 lat i juz zauwaza wasze błędy i absurdalne wymagania.
      na temat pieniędzy się nie wypowiem, po prostu nie trzyma się ich tak, zeby dzieci mialy dostęp-zawsze cos je skusi, a na pewno swiadomosc, ze moze za to kupic slodycze.
      • ena29 Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 08:14
        Niektóre z Was trafnie odczytały to, co chciałam przekazać... ale tylko niektóre.
        brak.slow - ciekawe, gdzie w takim razie trzymasz w domu portfel, żeby dziecko nie widziało... żeby nie zabierało Ci pieniędzy...zamykasz w skrzynce z kłódką? to jakaś bzdura co piszesz...
        nie mogę się zgodzić z tym, że świnka z pieniędzmi (w dodatku nieotwierana! młoda musiała się nieźle nagłowić, żeby znaleźć sposób na wyciąganie tych pieniędzy!) jest "wodzeniem na pokuszenie" - dziecko powinno wiedzieć, że skoro nie są to jej pieniądze, nie można ich ruszać! to 12 letnia panna, nie 4-latka!
        Błędem było brak kieszonkowego - już ten błąd naprawiłam.
        Córka wie, że będzie dostawać kieszonkowe, gdy odpracuje wszystko, co ukradła.
        Pracuje w domu wykonując zadania, które do tej pory nie należały do jej obowiązków - pieli ogród, myje okna i samochód. Zrobiłam listę, wszystko rozpisane i odliczane za wykonane zadanie - tak by reguły były jasne i czytelne.
        Wykonuje zadania tak solidnie i bez mrugnięcia okiem, że jestem tym bardzo zaskoczona. Ma duże wyrzuty sumienia.

        Jeszcze co do nauki, bo też widzę, że stałam się w oczach niektórych tyranem pozbawiającym dzieciństwa własne dziecko... nie uważam, że średnia 4,8 to mało. Ale nasza córka nie uczy się w ogóle. Na szkołę ma tzw. zwis. Lekcje robi tylko wtedy, gdy sprawdzam zeszyty. Gdy rozliczam z każdego zadania.
        A taką średnią ma tylko dlatego, że nagle, 2 tygodnie przed wystawianiem ocen dotarło do niej, że nie za ciekawie te oceny wyglądają... i w ciągu 2 tygodni próbowała nadrobić to, czego nie robiła przez pół roku...
        A jednak przydałoby się choć trochę systematyczności, odpowiedzialności... stąd kary za "nieuczenie się"... może macie lepszy sposób...
        • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 08:45
          Cóż, nie sposob poprawić złych ocen na średnią 4,8. Gdyby córka się kompletnie nie uczyla, to poprawiala by oceny na tróje najwyżej. Pewnie,z e sama nie siada do nauki, jeśli jej pilnujesz - nie musi. Nie jest samodzielna, wie, zę o szkołę troszczy się matka, że matka przypilnuje, sprawdzi i nakaże. Nie ma swiadomości,że oceny to jej sprawa. A Ty wymagasz, jeśli chodzi o szkołę o wiele za dużo. Dziecko, ktore ma 4,8 bez nadopiekuńczej matki miałoby pewnie 4 - a ten wynik jest dla Ciebie już "nieuczeniem się" i "nieciekawymi ocenami".
          Oczywiście, zę pieniadze stojace na wierzchu dla kogoś, kto nie dysponuje ani groszem są pokusą. Wymagasz od 12-latki, aby byla całkowicie na pokusy odporna. Bo ma być przecież idealna, a idealny człowiek, dziecko nawet, jak wie, ze coś jest złe, to tego nie robi. Otoż robi i dlatego nie nalezy mu stawiać przed nosem pokusy.
          Jak Twoja córka odpracuje wszystko, co ukradła, to nigdy wiecej nie wypieli ogródka za darmo, skoro za to nalezy się kasa. Moze pielić tylko za karę lub za pieniadze. Nie umyje okien, aby Ci pomóc, skoro mycie okien jest karą. A jesli jednak umyje, to z poczuciem krzywdy i wykorzystania. Teraz ja ukarałaś na dwa miesiące, obawiam się jednak, ze na najbliższe parę lat ukarałas siebie.
        • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 11:11
          jeśli obecnie córka uczy się ciągle dlatego, że rodzice tego wymagają/karzą, to w życiu dorosłym pozbawiona takiej presji i zewnętrznych wymagań może odczuwać pustkę i bierność.
          A może pozostawić dziecku pewną swobodę, tak by sama mogła wpływać na swoje życie? Dzięki temu odkryje, że może decydować o sobie. Również dowie się co ją interesuje, nauka czego może jej sprawiać przyjemność.
          Na razie pozbawiacie jej własnej motywacji.

          > A jednak przydałoby się choć trochę systematyczności, odpowiedzialności... stąd
          > kary za "nieuczenie się"... może macie lepszy sposób...

          Obecnie dziecko dostaje bardzo dobre oceny, ale wasza metoda - jak zauważyłaś - kiepsko uczy systematyczności/odpowiedzialności. Uczy jedynie bycie podporządkowanym.
          Po za tym zamiast kar można dawać chociażby nagrody. Choć ja bym bardziej postawiła na wymaganie pewnej średniej oraz własną motywacje dziecka.
          • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 23:03
            basca_basca napisała:

            > Choć ja bym bardziej postawiła na wymaganie pewnej średniej
            Z tym to ja bym jednak uważała - tu mamy przypadek rodziców, którzy średnią 4,6 prawdopodobnie uznaliby za niedopuszczalną (brak paska). Zresztą zakładanie jakiejś konkretnej średniej też mi się nie podoba. Czy uczeń, który cały rok solidnie pracował, na koniec nie wyszła mu jakaś klasówka i ma potem średnią 4,7 zamiast 4,8 nie zasługuje na uznanie?
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 12:28
          A jednak przydałoby się choć trochę systematyczności, odpowiedzialności... stąd kary za "nieuczenie się"... może macie lepszy sposób...
          No i patrz pani, jaki to skuteczny sposób. Czy twoja córka zrobiła się chociaż trochę bardziej odpowiedzialna za swoje czyny? Bo po wyciąganiu pieniędzy ze świnki jakoś tego nie widać.
          U mnie pieniądze leżą w domu w pudełku - dzieci wiedzą, że w nagłej potrzebie mogą skorzystać, mają tylko wpisać się na listę 'pożyczkobiorców'... Jakoś pieniądze nie giną (są przeliczone, kwota jest zapisana)
          Nie, nie sprawdzam im prac domowych, zaś moim głównym wymaganiem co do ich ocen jest informowanie z wyprzedzeniem o ewentualnych kłopotach.
          Być może ubocznym kosztem tego jest to, że nie mają średnich rzędu 4,8.
          • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 12:58
            A ja jeszcze zastanawiam się jesli corka w ogole się nie uczy i za to jest karana, a w sumie wyciąga na srednią 4,8 - to oznacza, zę niemal codziennie musi być przyłapywana na "nieuczeniu się" i karana. jest wiec karana nieustannie, a to w niczym kompletnie nie pomaga - nadal bez kontroli się nie uczy.
            I nie widać żadnej refleksji, ze kary nie tylko nie pomagają, ale dziecko jest juz kompletnie nieodpowiedzialne, a przede wszystkim nie nauczyło sie przewidywać skutków swoich dzialań. Ma zdolnosć przewidywania i myślenia o konsekwencjach na poziomie parolatka. Byc moze dzięki systematycznemu pilnowaniu i karaniu dziecka, ktore funkcjonuje nadal jak przedszkolak, który wie, ze nie jest odpowiedzialny za swoje czyny.
            Teraz też odpracowując pieniądze dziecko nauczy się, ze jak się kradnie, to trzeba odpracować skradzone pieniadze i wszystko będzie dobrze. Nie jest to akurat dokładnie to, czego sie powinno nauczyć.
            • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 13:13
              Teraz też odpracowując pieniądze dziecko nauczy się, ze jak się kradnie, to trz
              > eba odpracować skradzone pieniadze
              Tu akurat jestem za odpracowaniem - nie załatwia to może wszystkiego, ale uświadamia, że jednak szkody trzeba jakoś odpracować.
              Tylko że byłam za wykonywaniem czynności, za które i tak płaci się obcym - typu czyszczenie/mycie samochodu czy mycie okien.
              • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 13:31
                A ja nie - kradzież pieniędzy na wakacje nie powinna być dla dwunastolatki równoznaczna tylko z poniesieniem materialnej szkody. Nie powinna uznać, ze pieniądze te można po prostu odpracować.
                Faktycznie bowiem dziecko ukradlo nie pieniądze, a wakacje i powinno zdac sobie sprawę, ze nie istnieje mozliwość rekompensaty w tym wypadku. Zwrócenie pieniędzy w formie niematerialnej wakacji mamie nie zwróci - i dlatego jestem przeciw, aby 12-latka nie myślała, że wszystko da się odpracować i po sprawie.
                • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 13:57
                  Przy moim ujęciu - odrabiania usługami, za które i tak rodzice płacą - zwrot może być jak najbardziej realny. Bo jeśli nie wydam 100 zł na czyszczenie samochodu/mycie okiem (bo akurat za to płacę), tylko zrobi to dziecko, to jak najbardziej te pieniądze będę miała. wink
                  Jeśli jednak jest to wypielenie grządek, co nie daje mi - jako osobie poszkodowanej - oszczędności pieniędzy, to rzeczywiście nie ma mowy o zwrocie pieniędzy przeznaczonych na wakacje.
            • basca_basca Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 14:35
              > A ja jeszcze zastanawiam się jesli corka w ogole się nie uczy i za to jest kara
              > na, a w sumie wyciąga na srednią 4,8 - to oznacza, zę niemal codziennie musi by
              > ć przyłapywana na "nieuczeniu się" i karana. jest wiec karana nieustannie, a to
              > w niczym kompletnie nie pomaga - nadal bez kontroli się nie uczy.

              Verdana, domyślasz się nieustannego karania dziecka i zastanawiasz się jaka kolejna kara - tym razem za kradzież - byłaby skuteczna.
              Ja bym wysłała rodziców do psychologa, skoro nie dostrzegają, a wręcz bronią modelu wychowania skupionego na codziennym karaniu i wyłapywaniu niedoskonałości dziecka.
              • verdana Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 14:42
                Ależ nie! Własnie wczesniej pisdalam, że w tym wypadku jedyną karą powinny być wyrzuty sumienia i poczucie winy. A "kara" to wlasnie niweluje.
                W ogóle jestem przeciw karaniu za bardzo powazne przewinienia, gdzie trzeba zmienić swoje i dziecka postępowanie, a nie zalatwiać sprawę karą. Kara jest dobra za niewyrzucenie śmiecismile I całkowicie zgadzam się z sugestia psychologa dla rodziców.
        • morekac Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 15:46
          Niektóre z Was trafnie odczytały to, co chciałam przekazać... ale tylko niektór
          > e.
          Tak ogólnie - to nie wymagaj od internautów czytania pomiędzy wierszami.
        • sabciasal poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 16:25
          "Ale nasza córka nie uczy się w ogóle. Na szkołę ma tzw. zwis. Lekcje robi tylko wtedy, gdy sprawdzam zeszyty. Gdy rozliczam z każdego zadania. A taką średnią ma tylko dlatego, że nagle, 2 tygodnie przed wystawianiem ocen dotarło do niej, że nie za ciekawie te oceny wyglądają... i w ciągu 2 tygodni próbowała nadrobić to, czego nie robiła przez pół roku...
          > A jednak przydałoby się choć trochę systematyczności, odpowiedzialności... stąd kary za "nieuczenie się"... może macie lepszy sposób...

          to co piszesz jest zdumiewające. masz w domu albo geniusza albo twoja córka uczęszcza do szkoły innej niż znana mi reszta.
          mam córkę mniej więcej w podobnym wieku i nie ma możliwości aby uczeń, który przez cały rok "w ogóle się nie uczył" dostał na koniec roku same 5 i kilka 4. Bo takie oceny trzeba mieć, aby osiągnąć 4,8. Wchodzi jeszcze w gre złapanie kilku 6, ale na to trzeba również zasłużyć w ciągu roku.
          Wobec tego sądzę, że źle oceniasz córkę. Ona uczy się w ciągu roku. Być może tego nie zauważasz, bo nie kuje w domu, nie siedzi w książkach. Moja córka wynosi właściwie całą wiedzę z lekcji, nie musi w 4 klasie siedzieć nad książkami. (właściwie siedzi, ale czyta to co lubismile
          a sprawdzania pracy domowej w 5 klasie nie komentuję. nie możesz mieć pretensji do dziecka, że jest nieodpowiedzialne za jej odrabianie. naprawdę. i niestety ty ją tego nauczyłaś.
          Co do meritum dyskusji, czyli tej "kradzież" zgadzam się z verdaną.
          • verdana Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 16:31
            Bo Ty nie rozumiesz... Te koszmarne oceny, to pewnie byla jakaś jedna trójka na świadectwie, ktora obiżyla śrenią do zalosnych 4,4. Taka trójka wymaga kary, pilnowania i swiadczy o dennym lenistwie dziecka. matka musi pilnować bezustannie, bo dziecko się stoczy i w następnym roku może dostać dwie tróje, a to uniemożliwi mu karierę zawodową za 10 lat. Nie rozumiesz też, ze dobry uczeń to dobre dziecko - nie ma dobrych dzieci, ktore uczą się slabo. Ani złych z wysoka średnią - więc rodzic musi pinować.
            I taka średnia 4,8 wcale nie jest olsniewająca. Gdyby dziecko bylo naprawdę dobre i przykadało sie do nauki, to by poniżej 5,2 nie schodziło - 4,8 można z trudem tylko zaakceptować, ale pilnować trzeba nieustannie. Zanim dziecko się stoczy do poziomu dna - czyli okolic czwórki.
            • jakw Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 22:55
              Kurcze, ja to właściwie chyba muszę zabrać się za starszą. Wprawdzie ma średnią 5 z czymś ale tak właściwie to mogłaby mieć 6.0. A te 35 punktów na sprawdzianie po podstawówce to chyba powinnam jej wypominać do tej pory...
          • morekac Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 16:33
            i nie ma możliwości aby uczeń, który p
            > rzez cały rok "w ogóle się nie uczył" dostał na koniec roku same 5 i kilka 4.
            E tam, wnętrzności świnki poszły widocznie na łapówki dla grona pedagogicznego, a nie na cukierki. wink
            • verdana Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 16:37
              I wszystko jasnesmile
              -
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • ena29 Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 17:11
                ok... poużywajcie sobie... ale ja nie jestem idiotką i jestem świadoma błędów które popełniłam, czy popełniliśmy... być może wiele jest jeszcze takich, których nie widzę...
                ale takie dos.rywanie, które to uskuteczniacie pod moim adresem to pewnie wobec dziecka niedopuszczalne jest...?

                nie, nie poprawiła ocen z 2,0 na 4,8 w dwa tygodnie. Ale gdybym w środku półrocza nie pilnowała jej w lekcjach, sprawdzając każdy jeden zeszyt to miałaby średnią 3,0, a może w ogóle zostałaby w piątej klasie spadochroniarzem... ale szczęśliwym, bo matka się nie czepia, można robić co się chce,luz blues...

                co do kary... uważam, ze każde dziecko jest inne i takie kategoryczne stwierdzanie - jak powiesz jej tak i tak to dotrze i zapamięta na całe życie, a jak ukarzesz to skrzywi jej psychikę i już nigdy ci w domu nie pomoże! to lekka przesada... szczególnie gdy się nie zna dziecka...
                wbrew pozorom i temu, jaką koszmarną matką jestem trochę znam moja córkę... i uważam, że to co zrobiłam było najwłaściwsze w tej sytuacji...

                a za radę, by odwiedzić psychologa bardzo dziękuję... wybieramy się w najbliższym czasie...
                • verdana Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 17:25
                  Średnio zdolne dziecko, które w 5 klasie nie robi nic, całkiem sprawnie przejdziedo następnej klasy. Dziecko, ktore jest zdolne, przejdzie nawet z niezlymi ocenami, choćby nie odrobiło w ciągu roku niczego.
                  Deprecjonujesz całkowiecie zdolności i zaslugi własnego dziecka - to, co osiąga osiąga TYLKo dzięki Tobie, a nie ma w tym cienia jej zaslugi. Dziecko jest leniwe, a tylko Ty stoisz miedzy nią a klęską. Twoja corka lada moment w to uwierzy, a ze za pare lat Ty, jako proteza już się nie będziesz sprawdzać, klęska moze rzeczywiście nadejść.
                  Jesli rzeczywiście znasz swoją córkę - to oznacza, ze Twoja córka ma problemy intelektulane, bo zdrowe, średnio inteligentne dziecko nie jest zagrożone pozostaniem w klasie 5, niezaleznie od lenistwa.
                  To Ty masz problem - boisz się, ze córka sobie poradzi bez Ciebie. Wychowujesz ją w przęświadczeniu, ze bez Ciebie jest nikim. Na pewno Ci się uda.
                  Psycholog jest bardzo potrzebny, ale raczej Tobie, nie dziecku - dziecku w drugiej kolejnosci.
                • morekac Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 17:41
                  Ena, średnia 4,8 jest wysoką średnią i naprawdę nie ma co się do dziecka przyczepiać. Ty zaś w córce widzisz lenia, nieuka i złodziejkę. Może i jest złodziejką, może i jest bałaganiarą, może nie jest systematyczna, zorientowana na cele i konsekwentna (wy pewnie też nie jesteście - inaczej pewnie nie mielibyście problemu z normalnym odłożeniem kasy na wakacje i nie byłoby afery świnkowej ), ale nie pisz, że gdyby nie ty, to zostałaby w tej samej klasie i że jest nieukiem. Bo to jest niemożliwe z logicznego punktu widzenia - przy średniej 4.8 na koniec musiała mieć stopnie na półrocze przynajmniej w okolicach 4 (raczej trudno jest wyciągnąć się o 2 stopnie w górę). W takim przypadku raczej trudno jest zostać na drugi rok w tej samej klasie - bo liczą się stopnie z obu półroczy, a nie tylko jednego. Najmarniej wylądowałaby z dwójami - a z nimi się zdaje.

                  Ale gdybym w środku półroc
                  > za nie pilnowała jej w lekcjach, sprawdzając każdy jeden zeszyt to miałaby śred
                  > nią 3,0, a może w ogóle zostałaby w piątej klasie spadochroniarzem...
                  Nie, nie wiesz, jakie miałaby stopnie, bo nigdy nie dałaś jej odczuć, co to znaczy dostać pałę za nieodrobioną pracę domową. Chronisz ją przed skutkami jej własnego lenistwa czy niesystematyczności, jesteś jej zewnętrznym sterowaniem - trudno oczekiwać od kogoś, za którego ktoś cały czas myśli - wzięcia odpowiedzialności za swoje własne postępowanie.
                  • joa66 Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 20:25
                    A jednak przydałoby się choć trochę systematyczności, odpowiedzialności... stąd kary za "nieuczenie się"... może macie lepszy sposób

                    Tak. Odpuść. Zresztą Twoja metoda i tak się nie sprawdza.

                    Kiedyś i tak musisz odpuścić - kiedy chcesz to zrobić przed maturą? na studiach?

                    Ja już pomijam fakt, że będzie to dobre dla jej rozwoju. Może przekona Ciebie fakt, że strategicznie też będzie to dobre, bo w podstawówce może jeszcze popełniac błędy w zasadzie bezkarnie (bez naturalnych złych konsekwencji)
                  • ena29 Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 20:49
                    Może maciej rację. Nigdy w ten sposób nie myslałam. Zawsze wydawało mi się, że moim obowiązkiem jest czuwanie nad jej nauką i sprzątaniem w pokoju. Że dziecka "samopas"zostawić nie wolno.
                    Ale niestety to co napisała wyżej verdena w tonie szyderczym o mnie, tj. że 4,8 to średnia ledwo do zaakceptowania, że trója na świadectwie to porażka, że mogłaby mieć 5,2 itd. to niestety bolesna prawda. Często właśnie w podobny sposób myślałam.
                    Ja miałam zawsze bardzo dobre oceny, moje rodzeństwo też i jakoś nie wyobrażam sobie, aby moje dzieci nie były wyróżniane na koniec roku.
                    To bezndziejne, wiem.
                    A że Kaja sama z siebie uczyć się nigdy nie chciała... jasne było dla mnie, że muszę zrobić wszystko, aby się uczyła nawet gdy nie chce.
                    Buntuje się, więc jest karana... ale wtedy buntuje się jeszcze bardziej.

                    • verdana Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 21:17
                      Kochana, wyluzuj, naprawdę.
                      Nie myśl, ze ja przy pierwszym dziecku też nie myślałam, ze zły uczeń to kleska. Mój syn, w dodatku dyslektyk, nie uczył się, nie odrabiał lekcji, nie miał zeszytów - za to dorobil się przepięknej nerwicy, którą załatwiłam mu w pakiecie.
                      Córka uczyła się dobrze, choć nie aż tak, jak Twoja.
                      Mój trzeci syn zaczynał karierę szkolną podobnie jak pierwszy. Od niego się odczepiłam i choć nie ma wysokiej średniej, to nie ma też nerwicy, a psycholog ocenił, ze jego wiedza jest o wiele wyzsza niz typowa dla wieku. Bo wiedza i stopnie to nie to samo.
                      Najstarszy - dzięki moim wiekopomnym zaslugom - nie jest w stanie być z siebie zadowolony. Wrócił z egzaminu magisterskiego ze stwierdzeniem "Dostałem piątkę, mogło być lepiej". Brawo dla mnie!
                      Najstarszy zaczął się uczyć w momencie, gdy się wyprowadził, czyli na pierwszym roku studiow. Jak sie odczepilam. Teraz jest na doktoranckich i narzeka, ze jego studenci się nie ucząsmile
                    • renata.36 Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 22:28
                      ena. daj trochę "na luz".Wiem.że to trudne ale może własnie z pomoca psychologa sie uda.warto spróbować.I dla dziecka. i dla siebie.
                    • jakw Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 22:51
                      ena29 napisała:

                      > . Nigdy w ten sposób nie myslałam. Zawsze wydawało mi się, że
                      > moim obowiązkiem jest czuwanie nad jej nauką i sprzątaniem w pokoju.
                      A ja zawsze uważałam, że moim obowiązkiem jest zadbanie o to, żeby panna sama dbała o swoje lekcje. Sprawdzanie zeszytów zostaw nauczycielom - oni są w tym lepsi.

                      > Że dziecka "samopas"zostawić nie wolno.
                      Między sprawdzaniem codziennie zeszyty w V klasie i wydłubywaniem "niedopuszczalnego" brudu z parkietu a puszczeniem samopas jest mnóstwo wolnego miejsca...

                      > Ja miałam zawsze bardzo dobre oceny, moje rodzeństwo też i jakoś nie wyobrażam
                      > sobie, aby moje dzieci nie były wyróżniane na koniec roku.
                      > To bezndziejne, wiem.
                      Obawiasz się, że twoja ocena jako matki mogłaby ucierpieć z powodu dziecka ze średnią 4,65?
                      Bardzo możliwe, że jakaś psychoterapia mogłaby ci pomóc. Serio...



                      > A że Kaja sama z siebie uczyć się nigdy nie chciała...
                      > jasne było dla mnie, że muszę zrobić wszystko, aby się uczyła nawet gdy nie chce.
                      A dlaczego ma się uczyć jeśli jej nauka to twój problem? Jak obleje maturę to przecież i tak będzie twoja wina bo jej nie pilnowałaś...
                      Dałaś jej kiedykolwiek posmakować 1 z klasówki czy 3 na półrocze?

                      > Buntuje się, więc jest karana... ale wtedy buntuje się jeszcze bardziej.
                      Więc karz ją jeszcze bardziej, a wtedy ona zbuntuje się jeszcze bardziej...
                    • angazetka Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 14.07.11, 08:59
                      > Buntuje się, więc jest karana... ale wtedy buntuje się jeszcze bardziej

                      I nie daje ci to do myślenia?
                      I jeszcze jedno: średnia nie jest celem samym w sobie. Pomyśl o tym.
                    • black_halo Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 23.07.11, 10:15
                      No i po co tak myslisz? Identycznie myslala moja matka, doslownie znecala sie nademna wyzywajac mnie od leni, matolow i obibokow, ktore ledwo wyciaga ta srednia 4.2-4.5 (nigdy nie mialam paska bo mi nie zalezalo) a mogloby byc duzo lepiej. I tak dostawalam nagrody na koniec w konkursach matematycznych, reszta ocen bywala rozna, troche piatek, troche czworek, trojki - a nawet dwoja z fizyki. Do dzisiaj wlasnej matce wypominam, ze mnie nikt nie pyta w pracy jakie oceny mialam w podstawowce i liceum bo studia skonczylam, miewalam poprawki bo odkladalam wszystko na ostatnia chwile a po pierwszym roku kampania wrzesniowa obejmowala u mnie trzy najtrudniejsze egzaminy, oblalam matematyke, dynamike i elektromechanike. I co? I swiat sie nie skonczyl, dyplom dostalam i nawet pracuje.

                      Od ocen gorszych niz same piatki sie nie umiera. To tylko chore ambicje rodzicow kaza im stac nad dzicmi, niszczyc je psychicznie i wymagac bog wie czego. Jesli ktos jest zdolny i ma srednia 4.8 bez wysilku to dobrze. Wez sie chwile zastanow co bys zrobila jakbys miala dziecko niezdolne, ktore pomimo najszczerszych wysilkow nie dostanie nic powyzej marnej trojki a srednia powyzej 3 to bedzie szczyt marzen. pralabys takie dziecko paskiem dla polepszenia wynikow? Calkowicie zakazalabys tv i komputera na caly rok, jak rowniez wychodzenia na podworko i jedzenia lodow?
                • jakw Re: poprawiła oceny na 4,8 w dwa tygodnie? 13.07.11, 22:37
                  Oj, i chyba "poużywamy" jeszcze...
                  Rób tak dalej, skoro córka "musi" mieć pasek. Pewnie w gimnazjum zaczniecie wynajmować korepetytorów niemal do wszystkiego - bo czasu i siły na pilnowanie "odpowiednich" ocen ze wszystkiego pewnie już nie starczy. A jak wpadnie 4 (4 w końcu obniża średnią potrzebną do wyróżnienia) - kara. I skoro młoda już teraz się buntuje to eskalację buntu przez następne kilka lat masz jak w banku. Być może na końcu uda ci się osiągnąć wzorową maturzystkę, której będziesz musiała pilnować terminów egzaminów, na dokładkę mocno zakompleksioną. Być może - o ile wcześniej panna nie pryśnie z domu.
        • jakw Re: Nasza córka nas okradła? 13.07.11, 21:03
          Być może w sprawie nauki popełniasz ten sam błąd co w sprawie kieszonkowego.
          Przy kieszonkowym traktowałaś ją jak 4-latkę - i zachowała się jak 4-latka...
          Przy nauce traktujesz ją jak 8-latkę to i zachowuje się jak 8-latka...
          > Córka wie, że będzie dostawać kieszonkowe, gdy odpracuje wszystko, co ukradła.
          Ale przecież nie ustaliliście ile tam było - czy jakoś to oszacowaliście?

          > Ale nasza córka nie uczy się w ogóle
          Acha, i z tego regularnego "nieuczenia się" wyciąga się na 4,8? To albo niemal codziennie ją karzecie, albo nauczyciele nie sprawdzają lekcji, albo przesadzasz.

          > A taką średnią ma tylko dlatego, że nagle, 2 tygodnie przed wystawianiem ocen d
          > otarło do niej, że nie za ciekawie te oceny wyglądają... i w ciągu 2 tygodni pr
          > óbowała nadrobić to, czego nie robiła przez pół roku...
          Hm, jakoś trudno uwierzyć, że w ciągu 2 tygodni wyciągnęła się ze średniej np. 3,5 na 4.8...
    • nangaparbat3 Re: Nasza córka nas okradła? 14.07.11, 00:02
      Ena,
      kiedy czytam co piszesz odnoszę wrażenie, że nie dajesz corce ani prawa do błędu czy porażki, ani szansy na nauczenie się - sprzątania z własnej woli własnego pokoju, uczenia się samodzielnego, zarządzania własnymi pieniędzmi.
      Mam wrażenie, że skupiasz się na tym, co chciałabys w niej zmienić - paradoksalnie najprędzej to osiągniesz skupiając się na tym, co w niej widzisz wspaniałego, co Cie w niej cieszy.
      Kiedy czytałam, co Kaja robiła z ukradzionymi pieniędzmi, przypomniałam sobie dwoje dzieci, które były moimi uczniami i w tym samym wieku co Twoja córka zaczęły kraść, a potem rozdawać ukradzione przedmioty kolegom, czy kupować im za ukradzione pieniądze słodycze. Jedno z nich było dziewczynka adoptowana w wieku siedmiu lat, drugie chłopcem wychowywanym przez dziadków, porzuconym przez matkę.
      Kaja mniej więcej w tym samym czasie zaczęła chodzić do szkoły - i zyskała młodszego brata. Sytuacja trudna dla niej do kwadratu, matka, która kiedys była świetną uczennicą, i oczekujaca tego samego od córki, zajęła się nagle innym dzieckiem. To trochę jakby mąż wziąl sobie drugą młodziutką żonę, a Tobie dołożył obowiazkow domowych i dokładnie z nich rozliczał.
      Proponuje na początek wziąć kartkę papieru i spisywać wszystko dobre, co możesz powiedzieć/pomyśleć o Kai. A potem przypomnij sobie, jaka była kiedy miała rok czy dwa, i pomyśl, że to ta sama dziewczynka smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja