Nie mów do mnie tym tonem

29.07.11, 12:33
"Moje zasady brzmiały: niczego od nich nie wymagać, nigdy nie krytykować i tolerować wszystkie zachowania pociechy, spełniać każdą jej zachciankę."
Najwyraźniej nie masz pojęcia, co to znaczy "wychowanie bezstresowe". To, o czym mówisz jest BRAKIEM WYCHOWANIA w ogóle.
Wychowanie bezstresowe polega na spokojnym i rzeczowym stawianiu dziecku realistycznych wymagań i sensownych granic - właśnie po to, żeby nie zderzało się boleśnie z życiem (na tym polega bezstresowość). To jest najtrudniejszy sposób wychowania, bo wyklucza autorytaryzm, wrzaski i bicie, a polega na cierpliwym tłumaczeniu, konsekwentnym uczeniu odpowiedzialności i partnerskim traktowaniu dziecka.
"Konserwatywny styl" to nic innego niż wymuszanie posłuszeństwa i nic dobrego z tego być nie może. Szczególnie w przypadku dzieci inteligentnych, twórczych i wrażliwych autorytarna tresura jest nieskuteczna i szkodliwa. "Grzeczne" (stłamszone) dziecko w okresie dojrzewania zbuntuje się i jest duże prawdopodobieństwo, że będzie zachowywać się destrukcyjnie. W najlepszym przypadku ucieknie od rodziców, gdzie pieprz rośnie, w najgorszym - stanie się psychopatą.
    • dgazeta007 Nie mów do mnie tym tonem 29.07.11, 14:39
      Każde dziecko jest inne. Są takie, które można prawie wychować bezstresowo, inne wymagają od dorosłych dużej ilości pracy, cierpliwości i czasu. Trudno być rodzicem, przedszkolanką czy nauczycielem. Ale konsekwencja, dużo czasu i cierpliwość to chyba najważniejsze elementy wychowania małego człowieka.
      • nangaparbat3 Re: Nie mów do mnie tym tonem 31.07.11, 03:26
        Konsekwencja, dużo czasu i cierpliwość to jak najbardziej elementy konieczne wychowania bezstresowego. Podejrzewam, że wymaga ich ono jeszcze większego ich wkładu niż wychowanie tradycyjne.
        Acha - przez "konsekwencję" rozumiem konsekwentne postępowanie dorosłego, a nie "wyciąganie konsekwencji", czyli karanie dziecka.
    • nuisssar bezstresowe? 31.07.11, 10:34
      Ja sobie wyobrażam jak ogromny to musi być stres dla dziecka o wszystkim decydować przy tak małej wiedzy o świecie i samodzielności. To chyba tak, jakbym miała teraz kierować wyprawą na marsa. Brak wymagań wobec dziecka to ucieczka przed odpowiedzialnością, bo znoszenie niezadowolenia dziecka bywa bardzo trudne. W ten sposób niedojrzali rodzice wychowują dzieci nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Dając bezwarunkową akceptację dla wszelkich zachowań ze swojej strony, odbierają jednocześnie możliwość nawiązywania wartościowych relacji z resztą społeczeństwa, która zachowań skrajnie egocentrycznych nie toleruje. Ustępując dziecku w każdej sprawie warto się zastanowić jak wiele mu w ten sposób odbieramy.
    • replika78 Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 10:02
      "W przeciwieństwie do Liama, Jacka i Fergusa angielskie dzieci najwyraźniej wiedziały, jak się zachować, i spokojnie, równym krokiem sunęły w mundurkach w kierunku szkoły, podczas gdy Georgie wciąż wrzeszczała na swoich amerykańskich rozrabiaków, grożąc im nieustannie, ciągnąc ich, przytrzymując i rozdzielając"./ Nancy Woodruff Romans mojej żony/
      W zacytowanym fragmencie mowa o dzieciach w wieku 4 i 5,5 lat. To angielscy pierwszo- i drugoklasiści. Jak Anglikom udaje się spowodować by 4 latek był zdyscyplinowany i gotów do podjęcia szkolnych wyzwań? Czemu ich dzieci mogą w tym wieku opanować sztukę pisania, czytania i liczenia, podczas gdy nasze ( amerykańskie też, ale to mnie nie pociesza) uznawane są za maluszki, od których trudno czegokolwiek wymagać, a o 6 latków mających iść do szkoły rodzice toczą zażarte boje, bi to zamach na dzieciństwo.
      • cashek01 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 10:41
        Nie lubimy, gdy ktoś dyscyplinuje nasze dzieci. Wręcz na to nie pozwalamy. Bo za komuny, opiekun prawny (czyli w danym momencie np. kucharka ze szkolnej świetlicy), miała nad dziećmi nieograniczoną władzę. Dzieci można było uderzyć, zwyzywać od baranów a rodzice nie reagowali. Teraz przesadzają w drugą stronę. I takie są skutki, jakie są.
        • replika78 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 10:48
          Cashek... ale tu chodzi o coś głębszego. Nie pamiętam by ktoś na mnie krzyczał za komuny, ale nauczyciel po prostu miał posłuch. Był jakiś większy szacunek. Ale zauważ że tu chodzi o naprawdę małe dzieci. Dlatego zacytowałam tę książkę, by pokazać różnicę. Pomyśl też o innej różnicy- jaką potęgą, nawet teraz jest Wielka Brytania. Może coś jest na rzeczy z dyscypliną i wcześniejszą nauką?
          • cashek01 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 11:07
            Z pewnością jest na rzeczy. Ja tylko staram się usprawiedliwić dzisiejszych rodziców. Na mnie w podstawówce tez nikt nie krzyczał, ale koledzy mieli przechlapane. P. od matematyki słynęła z tego, że uderzała głową "matoła" o tablicę (zakończyła proceder, gdy rozcieła "matołowi" łuk brwiowy), pan od fiyki ciągnął za uszy tak, że naderwał koledze małżowinę. Takich przykładów mam mnostwo. A i dzieci były grzeczniutkie, to przyznaję wink
            • replika78 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 11:29
              No wiesz... w szkole u mojej przyjaciółki jej syn dowiedział sie ze jest chodzącą patologia, bo wychowuje go samotna matka, a córka niewierzącej koleżanki została wymieniona z ambony jako bezbożnica ( lat 9) i zakazano dzieciom sie z nią bawić. Jak nauczyciel chce to bez prania linijką po łapach ucznia zgnębi. Tyle że nie wiem czy tych uczniów zdołaliby uczyć moi nauczyciele sprzed lat. Dlatego tak mnie pociąga ten angielski system.
              • cashek01 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 11:32
                Ja, gdybym miala dzieci, za nic bym ich nie poslala do swoich nauczycieli. A co do angielskiego systemu: wiesz moze, w jaki sposob tam sie dzieci dyscyplinuje?
                • replika78 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 11:46
                  Właśnie tego chciałabym się dowiedzieć, bo i bohaterka artykułu i powieści są Amerykankami, a z USA do nas dotarło zło wszelakie, czyli wychowanie bezstresowe.
                  • cashek01 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 12:00
                    smile. Zło wszelakie idzie od "amerykańskich naukowców" wink. To prawda wink
                    • replika78 Re: Nie mów do mnie tym tonem 03.08.11, 12:08
                      no może nie każde zło, ale bezstresowe wychowanie na pewno. Człowiek musi mieć trochę stresu, by nauczyć się walczyć z przeciwnościami losu. Inaczej uważa że mu sie wszystko należy i jest zdziwiony gdy nie dostaje tych należności od nauczyciela, pracodawcy, innych ludzi. Wtedy popada we frustracje i zaczyna zachowywać sie agresywnie.
                      • cashek01 Re: Nie mów do mnie tym tonem 17.08.11, 00:14
                        Nie każdy potrzebuje bata, by się dobrze zachowywać...
    • camel_3d Re: Nie mów do mnie tym tonem 17.08.11, 09:09
      wedlug mnie dziecko musi miec okresloine granice, ktorych ma przestrzegac..i to niezeleznie od tego czy one go stresuja, czy nie. Jezeli przy rodzicach nie nauczy sie tego, ze sa sytuacje stersujace i ze ma sobie z nimi poradzic, to nagle zetkniecie sie z zyciem moze mu bardzo zaszkodzic... juz w przedszkolu czy w zlobku spotka inne dzeci, ktore maja inne zdanie i nie maja ochoty na dlugie i cierpliwe tlumaczenie..pozatym nie wyobrazam sobie dyskutownaia z dwulatkiem. Moge mu przedlozyc argumenty do zaakceptowania. Pada deszcz, jest zimno, zakladasz kurte. Koniec. Od biedy moze wybrac kurtke jezeli ma 2.
      Fajnie jest kiedy dziecko wspolnie podejmuje male decyzje...ale np pytani edziekca gdzei chcemy jechac na rodzinne wakacje to pomylka..szczegolnie moei o malym dziecku - nie o nastolatku. Nie powinno sie dzeicka obarczac problemami swiata... ono ma swoje, ktpre musi rozwiazywac codzeinnie..
      no i niestety okazalo sie, ze n tak naprawde niewielu rodzicow potrawi idealne wychowac dzeici "bezstresowo". Ja tego nie potrafi i dlatego moje dziecko wie, ze jak sie rzuci na ziemie na ulicy czy w sklepie to dostanie klapa w tylek. DLatego sie nie rzuca, a rozmawia..pyta czy moze kupic sobie cos tam. Czasem moze, bo np nie mamy juz jogurtu w domu, a czasme nie ma sensu kupowac bo mamy juz jogurt... czy rogaliki..czy cos tam jeszcze.... Za to nie ma rzucana sie po ziemi... moze byc niezadowolony, moze plakac... (chociaz jak do tej pory, w swoim 3 letnim zyciu, plakal z powodu niekupienia czegoc dwa razy...lae na ziemie si enie rzucil..bo wie czym to grozi..

    • dailies Nie mów do mnie tym tonem 27.08.11, 12:20
      Kazde dziecko jest inne co jest skuteczne u jednego nie zawsze jest dobrym u drugiego
      niektore dzieci dostajac wolnosc bezstresowego lub braku wychowania same znajduja droge
      ale co z dziecmi ktore wymagaja prawdziwej dyscypliny (i nie o bicie mi chodzi)
      moja siostrzenica jest dzieckiem wymagajacym ciaglej uwagi jest naprawde slodka nawet jak gryzie i bije i szczypie doroslych i dzieci w kolo. sprawdza tez do jakiej granicy sie moze posunac - zwykle do placzu innego dziecka lub totalne wkorzenia doroslego
      wszyscy sie smieja na poczatku i ona troche jak zabawe to traktuje
      a ja ostrym tonem dwa czy trzy razy zaprotestowalam sad nie pomoglo
      ale jak zapytalam czy jesli ja bede jej sprawiac bol to czy bedzie jej przyjemnie i kiedy wprowadzilam to w czyn lapiac jej raczki tuz przed zadaniem ciosu i nie puszczajac ich do poki nie obieca ze nie udezy zaskutkowalo i teraz mnie nie nekasmile

      Tak zgadzam sie z tymi co tlumacza wszystko swoim dziecia jest to przemoc ale wolnosc jednego czlowieka nawet tego malego konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc innego
      i tego samego ucze moja corke
Inne wątki na temat:
Pełna wersja