ani_a_75
07.08.11, 10:20
Moja córka ma 10 lat i pesymistyczne podejście do życia. Przepraszam z góry za chaotyczny opis, ale temat jest dlugi i nie wiem juz sama co w tym wszystkim jest znaczace dla sprawy a co nie

Nie wiem też już co mogę zrobić aby jej pomóc
Ciągle mówi
1. "jestem pechowcem" (owszem czasem się zdarza, że ma pecha, ale równie często się zdarza, że nie ma i tego już nie potrafi zauważyć)
2. "nigdy mi się nic nie udaje" (choć to nieprawda bo b. dobrze się uczy, czasem nawet wygra jakiś konkurs czy zostanie pochwalona przez nauczycieli za dobrą pracę czy zaangażowanie)
3. "dziewczyny są dla mnie niemiłe" (gdy tak uważa wycofuje się z jakichkolwiek kontaktów, użala nad sobą, nie potrafi znaleźć konstruktywnej reakcji).
W tym roku była na kolonii tanecznej - co drugi dzień mówiła, że jest chora (brzuch, głowa), nie chciała uczestniczyć w zajęciach, cały dzień leżała w domku - wiem z relacji od niej że koleżanki były dla niej "niemiłe" na początku, ale ona nie wiąże jednego z drugim; nie chciała też uczestniczyć w zabawach, wiem od opiekuna, że wycofała się, stała się bierna jakby jej na niczym nie zależało. Znała kilkoro dzieci na tej kolonii, ale dla niej jedno spięcie powoduje że nie potrafi już znaleźć nic pozytywnego w drugim dziecku i wycofuje się, zniechęca.
Potem pojechała na drugie kolonie - od razu dodam, że jeździ na kolonie od kilku lat i także tym razem bardzo chciała pojechać - to samo, na tej kolonii byly inne dzieci, nawet jedna dość bliska koleżanka - pierwszego dnia dzieci (w tym ta koleżanka) złośliwie jej coś zabrały ale potem oddały - też zaczęła "chorować" użalać się nad sobą, nie chciała uczestniczyć w niczym, cały czas siedziała w domku (miala gorączke lub bolal ja brzuch) albo chodziła za panią ze smutną miną skarżąc się co ją boli, albo co jej nie smakuje/nie podoba się. Nie odzywala sie do dzieci. Z tej kolonii po tygodniu ja zabralismy, bo ewidentnie się męczyła i nie było sensu żeby tam została (choć z mojej perspektywy kolonia bardzo dobra)
W domu non stop skarży na siostrę (8lat) która owszem ma swoje zasługi, ale rodzic dużo widzi i wiele razy starsza po prostu kłamie/koloryzuje, żeby pokazać co strasznego młodsza jej zrobiła.
Czasem zachowuje się infantylnie - zwłaszcza w obecności innych niż domownicy osób - stara się zwrócić na siebie uwagę dziecinnym czy przesadnym zachowaniem.
"Normalnie" zachowuje się tylko wtedy gdy jest sama z nami rodzicami a najlepiej - z jednym z rodziców. Jakby obecność innych osób (zwłaszcza siostry/dziadków) zmuszała ją do rywalizacji o uwagę - w taki chory sposób przez dziecinne zachowania lub symulowanie choroby, bólu, opowiada o jakichś drobnych wypadkach na rowerze jakby to był przypadek szpitalny, skacze przed wszystkimi, piszczy jak male dziecko.
Generalnie - bywa, że jeśli wchodzi w jakieś relacje z innymi dziećmi/dorosłymi to często przez pryzmat zdobycia zainteresowania "zobacz jak mam źle, zobacz jak sie źle czuję itp."
Trudno jej nawiązać jakiekolwiek relacje społeczne (podejść do rówieśniczki, zagadać itp. i utrzymać tę relację) choć nie jest nieśmiała - chętnie uczestniczy w szkolnych konkursach, wyglasza prezentacje, za granicą idzie coś drobnego załatwić w sklepie lub w recepcji (czyli z dorosłymi) choć zna tylko kilka podstawowych zwrotów w obcym języku...
Pytanie jest takie - czy mogę jej jakoś pomóc? Czy ktoś miał/ma podobny przypadek?
Dodam, że staram się ją wspierać - nie wyśmiewam, nie obnażam przy ludziach że zmysla, poświęcam jej stosunkowo dużo czasu - czasem mam wrażenie że nie umie funkcjonować jeśli nie ma obok mnie lub taty (bo my dajemy jej poczucie bezpieczenstwa) lub jest zbyt duzo osob dookola.
Dodam że siostra to wiecznie uśmiechnęta pogódka z ADHD - zawsze widzi ze szklanka jest w polowie pelna. Kocha wszystkich, przytula sie, usmiecha i rozsmiesza. W przeciwienstwie do starszej lobuziak straszny wiec z jednej strony czesciej ja upominamy ale z drugiej strony granice nieakceptowalnego zachowania ma dalej niz starsza siostra.
Mlodsza w wieku 1-3 była chora i w sumie na niej skupiala sie duza uwaga, ale od kilku lat nie jest juz w zaden sposob uprzywilejowana.
I ponawiam pytanie - jak jej pomóc?