martelia1
19.05.04, 21:21
Prosze doradzcie mi cos, pomozcie bo ja juz sil nie mam, nie wiem jak postepowiac, co robic zeby bylo dobrze, bo moje wszelkie
starania na nic, moje wysilki i tak zawsze konczy sie to tak ze nie wytrzymuje nerwowo, placze, rwe sobie wlosy z glowy itd.
Otoz chodzi o mojego synka. Zawsze były kłopoty z jego chodzeniem spac w dzien. Gdy go usypiam, robie mu mleko, klade sie z nim i
leze poki nie zasnie, czasem nawet opowiadam bajki lub po prostu z nim rozmawiam co bedzie jak sie obudzi. Czasem sa spokojniejsze
dni i normalnie zasypia, czasem zanim zasnie robi mi takie ataki histeri, nie wie czego chce, ryczy bez przerwy, caly czas jeczy
cos niewyraznie, nie ma sposobu zeby go uspokoic, caly czas mowi: mama przytul, a gdy przytulalam na chwile cichnie a potem znowu
wymysla sobie problem np przewraca sie specjalnie i placze. Ostatnio tych mniej spokojnych dni mam wiecej. Powodem tego ze nie spi
jest tez jego mlodsza siostra - 10 mies. Gdy widzi jak ona sie bawi, smieje, to tez chce i wtedy wypije troche mleka i mowi ze
sie wyspal i wstaje zadowolony, (chociaz bywalo ze i ona mu nie przeszkadzala) Nic w tym zlego niby nie ma, ale on w takim
nastroju jest 10 lub 20 minut, potem znowu zaczyna sie jeczenie, marudzenie, wycie, niezdecydowanie. Przyklady jego zachowania
ktore doprowadzaja mnie do szalu: mowi, ze chce pic, daje mu szklanke wody, on bierze malego lyka, daje mi, ja klade na stol.
Kiedy juz szklanka stoi, on nagle w ryk: mama daj wody!. Daje mu wody on zaczyna przelewac do innego kubka stojacego na stole, w
tym rozlewa, ja mu zabraniam przelewac i mowie ze jak chce pic to niech pije, on znowu wypija malego lyka daje mi, potem krzyczy
na mnie, wyje doslownie ze chce wody a jak mu nie daje to uderza w histerie. Bawi sie ładnie, bawi i nagle w ryk: mama spac!!!.
Ide mu robic mleko bo wiem ze bez niego nie zasnie on stoi obok i wyje mleko!, mleko! I ryczy tak dopoki mu butelki nie dam. Potem
kladzie sie wypija trzy lyki mowi ze sie wyspal, 10 minut spokoju i znowu zaczyna sie marudzenie, jeczenie i tego typu zachowania
opisane powyzej, bo niewyspany. Bije mlodsza siostre, nie pozwala jej wziac na rece, gdy ja przytulam chce zeby jego przytulac,
co powoduje, ze musze odkladac KArolinke, ta wtedy placze, jego przytulam, biore znowu Karolinke, uspokajam, bo ta sie zdenerwuje.
Ten jego nastroj udziela sie siostrze, ona wtedy tez jest niespokojna, placze, nie moze przez niego spac, bo Karol wyje, co
powoduje ze ją musze wiecej nosic na rekach z nadzieja ze zasnie, rece mnie juz bola, synek coraz bardziej rozrabia, bo widzi,ze
sie nim nie zajmuje, ja juz trace nadzieje, klade ja do lozeczka, ide do synka, ta placze rzewnymi łzami, ze ja odlozylam, ja juz
sama nie wiem co wybrac najpierw, czasem konczy sie na tym ze oboje rycza wnieboglosy, ja opadam z sil, zaczynam plakac, ale nie
zawsze, czesto potrafie podolac takim sytuacjom.
Czasem zanim Karolek zasnie robie mu 3 razy mleko, 3 razy klade sie z nim i czekam az zasnie, bo wiem ze jakby w ogole nie spal
byloby jeszcze gorzej. Kiedys usypialam go nawet na sile tzn jak chcial wstac to po prostu nie pusczalam go z lozka i przyznam ze
wtedy zasypial, jak wiedzial ze innego wyjscia nie ma. Potem gdy sie obudzil byl naprawde wspanialym grzecznym chlopcem. Zreszta
jak jest wyspany to jest super dzieckiem. Najgorsze jest to, ze on tego snu bardzo potrzebuje ale dobrowolnie nie zasnie. I
codzien jest taka meczarnia. I to usypianie na sile tez nie jest dobre bo jak moze byc dobre cos co jest wymuszane. I dlatego juz
tak nie robie ale mam za to wlasnie taki problem jak wyzej napisalam. I juz sama nie wiem, nic nie wiem, wydaje sie ze wyjscia nie
ma, usypiac zle, (bo czasem leze z nim godzine, robie co moge a i tak nic z tego nie wychodzi, wypija za duzo kaszy jak probuje
kilka razy, przez co nie zje obiadu o normalnej porze tylko dopiero jak sie obudzi a to wtedy jest juz 5, 6 wieczor. nie usypiac
tez zle, (obiad wtedy je o normalnej porze 2, 3 ale gdy nie spi w dzien wtedy jest straszny, nie do wytrzymania, sam w koncu
kiedys zasnie, ale co mi da popalic przedtem to juz mowic szkoda, czasem w ogole nie zasnie. ). To sa oczywiscie te najgorsze
przypadki, bo zdarza sie ze jest wszystko idealnie to znaczy: zasypia bez problemu o 12, spi do 2, 3, budzi sie usmiechniety,
szczesliwy, je obiadek, jest spokojny, potem idziemy wszyscy na spacerek. Karolinka dzieki temu tez jest spokojna, ładnie spi, ja
jestem spokojna nie denerwuje sie, mam chceci i sily do zycia. Ale co zrobic zeby takich dni bylo wiecej? Ja codziennie staram sie
tak samo, a czesto skutki sa rozne.
I co ja mam robic? Czekac az z tego wyrosnie, robic mu melise do picia w takich sytuacjach a moze znacie jeszce jakies inne
cudowne srodki na to jego spanie? Najgorsze jest to, ze to mi odbiera resztki sil, checi do zrobienia czegokolwiek. Moja mama
powiedzialaby mi wtedy: Daj mu klapsa w pupe, od razu sie uspokoi. Ale nie, ja moich dzieci bic nie bede, nigdy, chocbym miala
sama sie zalewac lzami. Nie chce popasc w jakas nerwice, depresje, dlatego szukam caly czas wyjscia z tej sytuacji. Nie wyżywam
sie na dzieciach, nie odreagowuje na nich swoich nerwow, ale dzis niestety nie wytrzymalam, gdy dzis terroryzowal mnie tak z tym
piciem, w tym czasie akurat coreczka plakala, bo zabkuje, ja wiedzialam ze nie mam czasu tak stac i spelnaic tylko jego
zachcianek, pozatym bylam juz zmeczona robieniem obiadu podczas gdy caly czas zwracalam uwage synkowi, tlumaczylam mu czego nie
wolno i dlaczego, w takim spiacym stanie malo co do niego docieralo, broil od rana niemilosiernie, w koncu wybuchlam i uderzylam
ta szklanka mocniej w stól przy dziecku. Boze, czuje sie okropnie w takich momentach, ale az mi sie rece trzesly. A moze po
prostu nie ma wyjscia, zaakceptowac ze to takie dziecko, pogodzic sie z tym ze sa raz lepsze raz gorsze dni i uzbroic sie w
cierpliwosc, sama pic melise i sie uodpornic po prostu na to jego marudzenie.
Prosze poradźcie mi cos albo chociaz pocieszcie.
Marta