Pomocy, jestem juz wyczerpana!

19.05.04, 21:21
Prosze doradzcie mi cos, pomozcie bo ja juz sil nie mam, nie wiem jak postepowiac, co robic zeby bylo dobrze, bo moje wszelkie
starania na nic, moje wysilki i tak zawsze konczy sie to tak ze nie wytrzymuje nerwowo, placze, rwe sobie wlosy z glowy itd.
Otoz chodzi o mojego synka. Zawsze były kłopoty z jego chodzeniem spac w dzien. Gdy go usypiam, robie mu mleko, klade sie z nim i
leze poki nie zasnie, czasem nawet opowiadam bajki lub po prostu z nim rozmawiam co bedzie jak sie obudzi. Czasem sa spokojniejsze
dni i normalnie zasypia, czasem zanim zasnie robi mi takie ataki histeri, nie wie czego chce, ryczy bez przerwy, caly czas jeczy
cos niewyraznie, nie ma sposobu zeby go uspokoic, caly czas mowi: mama przytul, a gdy przytulalam na chwile cichnie a potem znowu
wymysla sobie problem np przewraca sie specjalnie i placze. Ostatnio tych mniej spokojnych dni mam wiecej. Powodem tego ze nie spi
jest tez jego mlodsza siostra - 10 mies. Gdy widzi jak ona sie bawi, smieje, to tez chce i wtedy wypije troche mleka i mowi ze
sie wyspal i wstaje zadowolony, (chociaz bywalo ze i ona mu nie przeszkadzala) Nic w tym zlego niby nie ma, ale on w takim
nastroju jest 10 lub 20 minut, potem znowu zaczyna sie jeczenie, marudzenie, wycie, niezdecydowanie. Przyklady jego zachowania
ktore doprowadzaja mnie do szalu: mowi, ze chce pic, daje mu szklanke wody, on bierze malego lyka, daje mi, ja klade na stol.
Kiedy juz szklanka stoi, on nagle w ryk: mama daj wody!. Daje mu wody on zaczyna przelewac do innego kubka stojacego na stole, w
tym rozlewa, ja mu zabraniam przelewac i mowie ze jak chce pic to niech pije, on znowu wypija malego lyka daje mi, potem krzyczy
na mnie, wyje doslownie ze chce wody a jak mu nie daje to uderza w histerie. Bawi sie ładnie, bawi i nagle w ryk: mama spac!!!.
Ide mu robic mleko bo wiem ze bez niego nie zasnie on stoi obok i wyje mleko!, mleko! I ryczy tak dopoki mu butelki nie dam. Potem
kladzie sie wypija trzy lyki mowi ze sie wyspal, 10 minut spokoju i znowu zaczyna sie marudzenie, jeczenie i tego typu zachowania
opisane powyzej, bo niewyspany. Bije mlodsza siostre, nie pozwala jej wziac na rece, gdy ja przytulam chce zeby jego przytulac,
co powoduje, ze musze odkladac KArolinke, ta wtedy placze, jego przytulam, biore znowu Karolinke, uspokajam, bo ta sie zdenerwuje.
Ten jego nastroj udziela sie siostrze, ona wtedy tez jest niespokojna, placze, nie moze przez niego spac, bo Karol wyje, co
powoduje ze ją musze wiecej nosic na rekach z nadzieja ze zasnie, rece mnie juz bola, synek coraz bardziej rozrabia, bo widzi,ze
sie nim nie zajmuje, ja juz trace nadzieje, klade ja do lozeczka, ide do synka, ta placze rzewnymi łzami, ze ja odlozylam, ja juz
sama nie wiem co wybrac najpierw, czasem konczy sie na tym ze oboje rycza wnieboglosy, ja opadam z sil, zaczynam plakac, ale nie
zawsze, czesto potrafie podolac takim sytuacjom.
Czasem zanim Karolek zasnie robie mu 3 razy mleko, 3 razy klade sie z nim i czekam az zasnie, bo wiem ze jakby w ogole nie spal
byloby jeszcze gorzej. Kiedys usypialam go nawet na sile tzn jak chcial wstac to po prostu nie pusczalam go z lozka i przyznam ze
wtedy zasypial, jak wiedzial ze innego wyjscia nie ma. Potem gdy sie obudzil byl naprawde wspanialym grzecznym chlopcem. Zreszta
jak jest wyspany to jest super dzieckiem. Najgorsze jest to, ze on tego snu bardzo potrzebuje ale dobrowolnie nie zasnie. I
codzien jest taka meczarnia. I to usypianie na sile tez nie jest dobre bo jak moze byc dobre cos co jest wymuszane. I dlatego juz
tak nie robie ale mam za to wlasnie taki problem jak wyzej napisalam. I juz sama nie wiem, nic nie wiem, wydaje sie ze wyjscia nie
ma, usypiac zle, (bo czasem leze z nim godzine, robie co moge a i tak nic z tego nie wychodzi, wypija za duzo kaszy jak probuje
kilka razy, przez co nie zje obiadu o normalnej porze tylko dopiero jak sie obudzi a to wtedy jest juz 5, 6 wieczor. nie usypiac
tez zle, (obiad wtedy je o normalnej porze 2, 3 ale gdy nie spi w dzien wtedy jest straszny, nie do wytrzymania, sam w koncu
kiedys zasnie, ale co mi da popalic przedtem to juz mowic szkoda, czasem w ogole nie zasnie. ). To sa oczywiscie te najgorsze
przypadki, bo zdarza sie ze jest wszystko idealnie to znaczy: zasypia bez problemu o 12, spi do 2, 3, budzi sie usmiechniety,
szczesliwy, je obiadek, jest spokojny, potem idziemy wszyscy na spacerek. Karolinka dzieki temu tez jest spokojna, ładnie spi, ja
jestem spokojna nie denerwuje sie, mam chceci i sily do zycia. Ale co zrobic zeby takich dni bylo wiecej? Ja codziennie staram sie
tak samo, a czesto skutki sa rozne.
I co ja mam robic? Czekac az z tego wyrosnie, robic mu melise do picia w takich sytuacjach a moze znacie jeszce jakies inne
cudowne srodki na to jego spanie? Najgorsze jest to, ze to mi odbiera resztki sil, checi do zrobienia czegokolwiek. Moja mama
powiedzialaby mi wtedy: Daj mu klapsa w pupe, od razu sie uspokoi. Ale nie, ja moich dzieci bic nie bede, nigdy, chocbym miala
sama sie zalewac lzami. Nie chce popasc w jakas nerwice, depresje, dlatego szukam caly czas wyjscia z tej sytuacji. Nie wyżywam
sie na dzieciach, nie odreagowuje na nich swoich nerwow, ale dzis niestety nie wytrzymalam, gdy dzis terroryzowal mnie tak z tym
piciem, w tym czasie akurat coreczka plakala, bo zabkuje, ja wiedzialam ze nie mam czasu tak stac i spelnaic tylko jego
zachcianek, pozatym bylam juz zmeczona robieniem obiadu podczas gdy caly czas zwracalam uwage synkowi, tlumaczylam mu czego nie
wolno i dlaczego, w takim spiacym stanie malo co do niego docieralo, broil od rana niemilosiernie, w koncu wybuchlam i uderzylam
ta szklanka mocniej w stól przy dziecku. Boze, czuje sie okropnie w takich momentach, ale az mi sie rece trzesly. A moze po
prostu nie ma wyjscia, zaakceptowac ze to takie dziecko, pogodzic sie z tym ze sa raz lepsze raz gorsze dni i uzbroic sie w
cierpliwosc, sama pic melise i sie uodpornic po prostu na to jego marudzenie.
Prosze poradźcie mi cos albo chociaz pocieszcie.
Marta
    • babcia_kasi Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 10:11
      Oto rada doświadczonej babci(co ja bym zrobiła).Nie napisałaś ile synek ma lat, domyślam się, że mniej niż trzy.Potrzebuje bliskości, czułości.Jeżeli i tak ok. godz.poświęcasz na usypianie, to owiń się z dzieckiem w taką chustę, jak Indianki(może być stara zasłona, ja tak robiłam), przytulaj go, głaszcz, śpiewaj, powtarzaj"mój kochany syneczek" itp. co Ci serce dyktuje.Chodż z nim po mieszkaniu w tempie dostosowanym do jego nastroju;jeżeli jest spokojny, ale marudny,to powoli, piosenki ciche, w tempie kołysankowym, jeżeli szaleje-to wręcz biegaj z nim lub się obracaj, to powinno trwać 1-3 min., powinien się uspokoić i zmniejszaj tempo, aż do całkowitego spokoju.W ciągu10 min. powinien zasnąc.
      • babcia_kasi Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 10:34
        cd.Nie tłumacz mu tyle-więcej podpowiadaj,serdecznie, wesoło(wiem, że cholernie trudne,graj, a potem wpadniesz w rolę) podpytuj np."kogo weźmiemy na kolanka,córcię czy syneczka!? ,Och, chyba oboje,och bolą mnie już kolana, och, pomóż mi syneczku razem ze mną uniesiemy siostrzyczkę do łóżeczka, uff, dobrze,że mi pomogłeś, jakiego mam fajnego syneczka" itp. teksty cały dzień, wejdź na inną "ścieżkę psychiczną"ciesz się, że masz zdrowe, śliczne, malutkie i kochane dzieci-to se ne wrati!I nie myśl tyle nad tym, że nigdy dziecka nie uderzysz itd.,bo gdybyś szybciej, zdecydowanie wybuchnęła stanowczym a nie histerycznym gniewem- mniejsza będzie szkoda.Sama wychowywałam 2 córki(23 mies.różnicy)i wem, jak było!Najbardziej żałuję, że nie znałam wtedy książki Gordona"Wychowanie bez porażek".Pa maminko.
      • martelia1 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 12:10
        Ojej, przepraszam, umiescilam ten post tez na emamie i znowu zapomnialam podac wieku synka. Karolek ma 2 latka i 2 miesiace.
    • granna Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 11:14
      Zgadzam sie z babcia kasi lepiej bym tego nie ujęła. OD siebie moge dopisac.
      ze pozwól mu na wiecej. No w koncu przelewanie wody ze szklanek nie jest
      najgorsza zbrodnia, jak sie rozleje to wytrzesz, jak zmoczy przebierzesz,
      dzieci uwielbija takie harce i jeszcze zaproponuj zeby Ci pomógł wycierac i po
      soboie pospzątac. In ie boj sie ze tylko to bedziesz robic bo moe teraz masz
      czysciej, ale ile nerwów w zamian. Nie walcz jak mowisz nie rób to przeciez
      robi własnie to czego nie chcesz prawda? Ja tam wzycham, ale daje sie często
      pobawic dziecku w kuchni (mam jedno ale 2,5 letnie) robimy razem ciasto (on
      wspypuje mąkę, ale i tez czasem rozsypuje tu i owdzie), lepimy pierogi a jak
      sie bawi w rozlewanie i nie chce tego przełozyc na kąpiel to go prosze zeby za
      wiele nie narozlewał i razem scieramy (wczoraj umył mi cała podłoge w kuchni
      wodą z psiej miski hihi)och a jaka byłam zadowolona, ze mam takiego pomocnika.
      Pozwój mu poczuc, ze jest potrzebny, ze moze Ci pomoc, ze jest wazny i dorosły
      brat małej siostry, nie przeganiaj ze ma byc cicho bo ona śpi albo bo
      pobrudzisz, zepsujesz nie umiesz, rozlejesz itd. W koncu zeby opanowac te
      umiejetnosci musi ćwiczyc)) I czy to nie Ty pisałas, ze masz problem na
      podwórku bo nie chce wracac bo ucieka itd? Tam tez cos skrobnęłam smile I wiecej
      luzu, w koncu bedziesz sie z tego śmiac jakie miałas przeboje, zeby synka
      uśpic smile) I wiecej akceptacji, trudno dzieci są rózne jak rózni są dorosli smile)
      Pozdrawiam
      granna
      • jgosia1 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 26.05.04, 13:07
        Czasem też mam taki problem. mam dwoch chlopcow: Wojtus prawie 3 i Macius 7 m-
        cy. Z Wojtkiem juz wcześniej miałam problemy ze spaniem, dlatego niezależnie od
        pogody codziennie przed drzemką chociaż godzinny spacer. Niech biega, skacze i
        robi co chce. Zasypia bez problemu, oczywiscie musze trzymac go za raczke a
        obok lezy Maciek. Czasem jak bylo juz na prawde kiepsko, sadzałam na hustawke.
        Po kilku bujnieciach zasypial.
        Ale nie dziwie sie, ze twoj synek zachowuje sie tak a nie inaczej. Ma rywalke-
        siostre i mame-zolze, ktora na nic nie pozwala. Ze mna tez tak jest. Nie znosze
        kiedy jest pod nogami pelno zabawek, rozlany sok na lawie itp. i rozwrzeszczany
        Maly, któremu brat ciagle zabiera zabawki. Wyluzowalam troche. Aby spokojnie
        nakarmic malego daje starszemu farby i... maluje przy swoim stoliku wszystko w
        zasiegu reki a ja potem sprzatam. Porozrzucane zabawki -bawimy sie, ze Wojtek
        posprzata a ja powiem: Wojtusiu jak ty pieknie sprzatasz! Skutkuje. Czasem
        karmie małego (karmie piersia) i wojtek tez siedzi u mnie na kolanach. Pije
        herbate, chlopaki u mnie na kolanach itd. Zawsze kiedy tule jednego, tule tez
        drugiego. Staram sie. Duzo to kosztuje nerwów, ale cóz. Ostatnio zastanawiałam
        sie co robic zeby starszy byl troche do zycia i doszlam do wniosku, ze
        niestety, ale na wolny czas dla siebie nie mam co liczyc, bo w tej chwili
        jedynym wyjsciem jest dobra organizacja czasu dla chlopakow. Zeby Wojtek nie
        piszczal, krzyczal, bil brata wymyslam mu rozne zabawy, jesli to mozliwe z
        udzialem mlodszego. Pomoc w kuchni tez jest czasem potrzebna, czy tez np. przy
        scieraniu kurzu. Kiedy dziecko sie nudzi naprawde daje niezle popalic.
        Moze twoj synek przy zasypianiu bedzie chcial abys go podrapala po pleckach,
        niech sie nawet troche pokotluje w lozeczku. Mniej zlosci wiecej cierpliwosci!
        Pozdrawiam.
    • karolcia_s Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 12:01
      Co prawda nie mam jeszcze t5akichdoświadczeń bo mam dopiero 11-miesięcznego
      synka ale chciałabym cie chociaż pocieszyć, że każdemu czasem jest trudno. Moje
      dziecko też jes bardzo energicxzne i często po prostu kaprysi. Zgadzam sie z
      poprzedniczkami te rady są dobre. Od siebie mogę dodać, że ja w takiej sytuacji
      starałabym sie reagować spokojem na wszystkie kaprysy. Staram sie to robic i
      przynosi to zwykle rezultaty. Nawet sama siebie nie podejrzewałam o te utajone
      pokłady cierpliwości!! Ty równiez je masz. Jestem tego pewna, każda matka może
      je w sobie z naleźć przy odrobinie dobrej woli. Twój spokój, nawet jewśli wiesz
      że jest już na wyczerpaniu wyciszy twoje dziecko, bo ono wyczuwa, że niby
      starasz się nad sobą panować, ale tak na prawde to w środku albo sie gotiujesz,
      albo czujesz że zaraz się rozkleisz. A ty musisz doprowadzic do tego żebyś sama
      w to uwierzyła że wszystko spokojnie wytrzymasz, wtedy też uwierzy w to twój
      synek. Tyle o spokju, a teraz trochę o tym jak z nim postępować. Bądż
      konsekwentna i jeśli robisz mu mleko, a on go nie wypija, to nie rób drugiego,
      trzeciego.. bo on będzie dalej grał z tobą w tą grę. Daj mu raz a jak nie
      wypije jego strata, niech potem pije zimne albo poczeka do obiadu. Przetrzymasz
      dwa dni a trzeciego zobaczysz że on już się nauczy że raz koniec. Jeśli chodzi
      o bałagan to zgadzam się że dla świętego spokoju warto czasem troche sobie
      odpuścić i pozwolić dziecku na więcej. Myśle że to całe zachowanie może wynikać
      z zazdrości o młodszą siostrzyczke. Na to jest yko jedna rada- pozwól mu poczuć
      sie starszy bratem! Ale nie przz tłumaczenie ja ma się zachowywać a jak nie
      tylko przez chwalenie pozytywnych przejawów zachowania. Z resztą chwal go
      ciągle i za wszystko cokolwiek dobrego dostrzeżesz. Błędem wielu rodziców
      jest "nieprzeszkadzanie" jak dziecko na chwilę zajmuje sie sobą i jest cicho,
      żeby mu nie przerywać, nie odwracać uwagi. Właśnie wtedy powinno się wzmacniać
      ich zachowanie przez pochwały, o jak się ładnie bawisz, ale jesteś grzeczny,
      nawet kosztem tego że moze przerwać to przez nasze słowa. To zaprocentuje w
      przyszłości. Powodzenia !
      • pyza15 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 12:29
        A może synek nie chce już spać w dzień, może jego organizm nie potrzebuje
        drzemki.
        Ja ten problem rozwiązałam nieco inaczej. U mnie Kubuś nie spał w dzień, odkąd
        skończył jakieś 1,5 roku. Oczywiście zawsze chciał poleżeć po obiadku,
        odpocząć, poprzytulać się, poczytać, ale wyjątkowo zasypiał. A wstawał
        stosunkowo wcześnie, bo już po szóstej rano. Przestawianie na tryb dnia bez
        drzemki zajęło mu z tydzień, początkowo bywał bardzo marudny, drażliwy, lecz
        wystarczał spacer, jakaś przyjemna dla synka zabawa, wyciszenie, by drażliwość
        minęła.,
        Pozdrawiam
    • chwilek9 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 12:32
      Ja mam dwoje dzieci 4 i 1,5 roku. Miałam podobne problemy. Obecnie są
      kochającymi braćmi. Starszy z początku był okropny. Ze spaniem też miał zawsze
      problemy ale właśnie po 2 latkach postanowiłam sobie dać spokój z
      usypianiem: "jak jesteś śpiący to się połóż i śpij" i naprawdę nauczył się
      zasypiać sam. W tym wieku to w końcu sam padnie. Jak nie chciał to nie spał
      (też był marudny ale jakoś wytrzymywałam). Nauczyłam się jednego:nic na siłę,
      to nic że psuje mi cały rozkład dnia.
      Z zazdrością jakoś sobie radzimy. W tej chwili wmawiamy mu jakim wspaniałym
      jest bratem i jak Adrianek go kocha bo chce robić to co on.
      On wie że w ten sposób wymusza Twoją uwagę i zainteresowanie. Nie pozwól mu za
      dużo. On musi znać granice bo będziesz miała problemy. Na początku robiłam to
      co Ty. Doszło do tego Ze podporządkował sobie nas wszystkich i mam problemy z
      przystosowaniem w przedszkolu.
      • martelia1 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 20:48
        Dziekuje wam bardzo serdecznie za odpowiedzi. Naprawde mnie pocieszylyscie drogie mamy i babcie rowniez. Czuje sie juz lepiej i bardzo mi sie podoba ten pomysl z owijaniem chusta i postepowaniem z dzieckiem zgodnie z jego nastrojem. Usypiac tak jeszcze nie probowalam ale mam zamiar, ale stosowalam rowniez skuteczne metody takie jak spiewanie mu cicho, nucenie, opowiadanie bajek wlasnie zeby go wyciszyc i to dzialalo prawie zawsze, pod warunkiem ze mu siostra nie przeszkadzala lub nie byl az tak spiacy. Dlatego kiedys wiecej spal bo siostra byla mlodsza i tez duzo spala, a teraz juz nie to samo, bo zaczela raczkowac trzaba jej pilnowac i nie mozna calkowitej uwagi skupic na Karolku, a w lozeczku raz sie zajmie a raz placze - zalezy od nastroju.
        Mysle tez nad tym zeby w ogole skonczyc z drzemkami dziennymi, tak jak jedna z mam napisala, w sumie bylby to niezly pomysl, o ile nie bylby marudny, gdy sie juz uda mu przestawic na inny tryb.
        A pomoc w kuchni - jak najbardziej - tez jak robie ciasto np na pierogi czy kopytka, wlaczam w to synka, daje mu kawalek i sam sobie lepi co chce, sypie mu tez troche maki. Ale nie zawsze robi sie cos z ciasta, przy obieraniu ziemniakow i panierowaniu kotletow wolalabym zeby mi nie pomagalsmile
        I w ogole pomaga mi w wielu rzeczach nawet czasem sypie pudrem Karolinke, wrecz sam ja przewijasmile, no z mala pomoca oczywiscie.
        Mysle, ze ja jeszcze musze popracowac nad soba jako mama i mimo zmeczenia, zlego humoru nie doprowadzac do takich sytuacji kiedy po
        dluzszym czasie krycia w sobie irytacji, narasta we mnie histeryczny gniew i frustracja, lecz byc stanowcza od samego poczatku, nie
        dopuszczajac do tego zeby dziecko mna manipulowalo.
        Marta

        • mkatarynka Re: Dobrze to znam!!! 20.05.04, 21:40
          Właśnie dzisiaj po raz kolejny walczyłam z moim Patrykiem (2lata i miesiąc).
          Próbuję go właśnie przestawiać na niespanie w dzień ale to jest trochę żmudne.
          Młody czasem wstaje około 9 rano i wtedy nie ma co kłaść go po południu.
          Problem polega na tym, że jeżeli w ogóle zaśnie to będzie spał trzy godziny -
          nie da się obudzić bo wyje - a wieczorem szalał do 23:00 albo i dłużej. Do
          niedawna wsadzałam go po prostu do łóżeczka, mówiłam papa, dobranoc,
          wychodziłam z pokoju i miał spać. Nawet jak trochę popłakał to nie było
          jakiegos problemu. Teraz nie dość, że nauczył się wychodzić z łóżeczka i jak
          nie chce w nim być to nie będzie, to jeszcze wrzeszczy tak jakby go zarzynali.
          Dzisiaj to już naprawdę się bałam, że sąsiedzi zadzwonią na policję bo
          wrzeszczał, płakał, krzyczał, piszczał, no po prostu był nie do opanowania czy
          siedziałam przy jego łóżeczku czy leżałam w tym samym pokoju usypijąc Ulę (4,5
          miesiąca) czy wychodziłam zostawiając go samego. No po prostu koszmar. Dodam,
          że on nie chce spać nigdzie indziej tylko w łóżeczku więc usypianie go w jakiś
          wyszukany sposób raczej nie wchodzi w grę (mam na myśli to noszenie - poza tym
          on waży 16 kg to nawet przy moich gabarytach za długo bym go nie ponosiła wink Ja
          niestety nie należę do tak opanowanych osób jak założycielka wątku i nie raz
          Patryk w takich sytuacjach dostaje klapsa. Czasem to pomaga bo wtedy jakoś
          dociera do niego, że to nie zabawa i nie dam się terroryzować. Ale nie zawsze.
          Zupełnie nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Z kolei jak Patryk w dzień
          nie śpi to wraca ze spaceru około 19:00 (czasem nawet wcześniej) z płaczem bo
          już jest taki padnięty, nie chce nic zjeść i idzie spać głodny. Zasypia w
          momencie włożenia do łóżeczka ale zanim przebrnę przez te wszystkie wieczorne
          rytuały (kąpiel itp) z wyjącym dwulatkiem to już jestem głucha już nie mówiąc o
          małej Uli. Ale to wszystko to jest nic bo właściwie dałoby się wytrzymać.
          Niestety po kilku dniach niespania w dzień młody pada na nos około 18:00 i śpi
          do rana t.j. do godzinki 4:30. I wstaje wyspany i zadowolony budząc Ulę i mnie
          oczywiście. Wtedy albo zaśnie jeszcze przed świtem albo nie. Jak zaśnie to śpi
          do 9:30 i w zasadzie nie ma problemu ale jak nie zaśnie to potem koło 12:00
          pada i musze go położyć spać i znowu wieczorem nie pójdzie spać o normalnej
          godzinie. itd. itp. Czasem naprawdę mam dość. Wszystko właściwie jestem w
          stanie zdzierżyć tylko nie te jego wrzaski. To mnie tak strasznie wyprowadza z
          równowagi, że nie macie pojęcia. W ogóle hałas wszelki mnie drażni ale te
          decybele, które wydobywa z siebie moje dziecko są nie do zniesienia. Mam ochotę
          go czasem po prostu zakneblować. Tym bardziej, że bardzo często Ula się
          przestrasza tego wycia i sama zaczyna płakać a wtedy to tylko w łeb sobie
          strzelić...
          Ostatnio dochodzę do wniosku, że nie nadaję się na matkę... sad
          • martelia1 Re: Dobrze to znam!!! 21.05.04, 09:43
            No to mamy ten sam problem, witaj wiec w klubiesmile. Moj synek tez jak nie spi w dzien to pada po prostu o 5, 6, wtedy jest juz za pozno na jakies drzemki a za wczesnie by zasypial na noc, czasem staram sie by nie zasnal i wtedy zabawiam go ile moge, probuje go przetrzymac chociaz do tej 7 wieczor, bo w przeciwnym razie chodzil by do 10, 11 i wstawal bardzo rano. Czasem mi sie to udaje, czasem nie. Mojemu synkowi akurat pomaga chlapanie sie w wodzie gdy jest spiacy, daje mu zabawki i pozwalam sie dlugo bawic, wtedy mam troche spokoju i pzredluzam czas niespania.
            Piszesz ze twoj synek wraca z podwórka z placzem. Kiedy widze ze Karolek jest marudny z braku snu po prostu nie wychodze na spacer, bo dzieje sie podobnie, nie chce wracac z podworka, ucieka mi, nie slucha sie, raz chce na hustawke, potem zmienia zdanie i chce do piaskownicy, wlasciwie biega tak niezdecydowany po calym podworku i marudzi, co uniemozliwia mi pilnowanie tez drugiego dziecka, ktore jest w wozku.
            A z krzykami i wyciem to tez mam problem, dziala to na mnie jak mocne uderzenie w glowe, po prostu az sie we mnie kipi i gotuje, czasem nie wytrzymuje i krzykne ale klapsa jeszcze nie dalam. Wiem ze na krotko to moze i dobra metoda i zeby nie zwariowac i troche ulzyc sobie ale Karolek jest z natury bardzo przekorny i u niego mialoby to skutek odwrotny, zreszta mysle ze u wiekszosci dzieci. Mysle ze wtedy w ogole przestalby mnie sluchac i robilby mi na zlosc, boje sie ze starcilabym z nim kontakt i w ogole zaczalby mnie ignorowac. I tutaj mysle ze lepiej najpierw zajac sie soba, opanowac sie, zachowac zimna krew w zylach czego tobie serdecznie zycze. Mi nie zawsze sie to udaje, i tak opanowana to tez nie jestem skoro ze zlosci potrafie nawet uderzyc sie w glowe i doslownie rwac wlosy z glowy lub bic piescia w poduszke, sciane no i placze niestety.
            Zycze powodzenia w wychowaniu synka i coreczki iz eby sie razem fajnie bawili

            Marta
            Moje dwa małe łobuziaki
            • mkatarynka Re: Dobrze to znam!!! 24.05.04, 15:21
              A jaka jest różnica wieku między Twoimi maluchami?
              Pozdr.
    • j-p Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 20.05.04, 21:59
      Wiesz co? Mysle, ze twoje dziecko jest najzwyczajnie w swiecie zazdrosne o
      swoja mlodsza siostre. Czy w czasie ciazy przygotowywalas go do tego, ze bedzie
      mial rodzenstwo? Poswiecaj czas dzieciom w rownym stopniu.Angazuj malego do
      najprostszych czynnosci przy siostrze.Jego ataki gniewu, histerii i agresji sa
      uzasadnione. To wlasnie reakcja na pojawienie sie w domu rywalki. Dwulatek
      nadal bardzo potrzebuje stalej obecnosci rodzica,a w szczegolnosci matki, nie
      bedzie sie bawil z Karolinka, moze nie chciec dzielic sie z nia zabawkami- to
      normalne zachowanie w tym wieku, a tym bardziej nie chce dzielic sie z nia
      ukochana mamusia. Nie zalamuj sie, nie poddawaj!! Moze sprobuj polozyc sie w
      luzku z dwujka dzieci i w ten sposob zasypiajcie. Staraj sie zrozumiec swojego
      malucha. Ja mam narazie jedno dziecko, ale siostra ma dwoje i wlasnie w ten
      sposob sobie radzila.
    • baania Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 21.05.04, 09:20
      Doskonale Cie rozumiem, bo sama zmagam sie z dwojka "dwulatkow" (28 i 19
      miesiecy) i przezywam podobne histerie codziennie. Tez momentami nie wytrzymuje.
      Latwo jest mowic o cierpliwosci rodzicom, ktorzy nie maja jeszcze dwulatkow wink)
      Moja rada : gdy jestes w stanie totalnego wykonczenia, zadzwon do kogos, kto
      moglby przyjsc i pomoc Ci przez godzine czy dwie. Trzeba dbac o swoje zdrowie
      psychiczne, bo dzieci wystawiaja je na ciezka probe. Jesli nie masz nikogo
      takiego, rozumiem, ze nie masz wyjscia. Czasem wyjscie na chwile do drugiego
      pokoju na czas odliczenia do dziesieciu wystarcza wink. Rady babci_kasi sa bardzo
      dobre, bo tez wyglada mi na to, ze Twoj synek rozpaczliwie chce Ci pokazac, jak
      bardzo Cie jeszcze potrzebuje. Niby jest starszym bratem, ale nie jest jeszcze
      wcale duzym dzieckiem. Czy byloby mozliwe, bys co jakis czas zostawila mala z
      kims innym i poswiecila troche czasu synkowi sam na sam (spacer na rowerku, np.
      albo jakas specjalna atrakcja)?
      Jesli chodzi o spanie, to z tego co piszesz wynika, ze Twoj synek potrzebuje
      jeszcze spania w ciagu dnia (i w Twoim interesie jest, by potrzebowal jej jak
      najdluzej...). Mysle, ze zbyt czesto rodzice w fatalistyczny sposob podchodza do
      zlych nawykow dziecka (usypiania z mama, z butelka itd.). A przeciez w tym wieku
      dwa tygodnie konsekwencji wystarcza (w wiekszosci wypadkow), by zmienic nawyk.
      Jesli do tej pory go usypialas, przeznacz dwa tygodnie na nauke zasypiania
      samemu (bez mamy i bez butelki). Gdy jest zmeczony, poloz go do lozka i powiedz,
      ze teraz moze sam zasnac. Jesli krzyczy, wroc do niego po 5 minutach i powiedz
      mu ponownie, ze potrafi sam zasnac. Nie bierz go tylko na rece i wyjdz po 2-3
      minutach nawet jesli jeszcze placze. Znow krzyczy ? Wroc za 10 minut i powtorz
      to samo (nie zostawaj nigdy dluzej niz 2-3 minuty i nie bierz go na rece).
      Nastepnym razem wroc za 15 minut, potem za 20 minut. Nie zostawiaj go placzacego
      nigdy dluzej niz 20 minut. Wiem, ze to bardzo dlugo jak na wytrzymanie dracego
      sie w nieboglosy dziecka, ale zacisnij zeby, postaw sobie zegarek i wytrzymaj.
      Zamnkij sie w innym pokoju z mala, zeby mniej go slyszec. Zapewniam Cie, ze po
      kilku dniach takiej terapii dziecko bedzie spalo samo, ale pod warunkiem, ze
      przetrzymasz. Nie ma to nic wspolnego z niewrazliwoscia. Robisz mu wielka
      przysluge uczac go zasypiania samemu. Przychodzac co jakis czas dajesz mu
      informacje, ze nie jest sam, ale jednoczesnie, ze ma spac i nie usttapisz.
      Poczatkowo moze nie zasnie w ogole i w koncu (po godzinie np.) bedziesz musiala
      zrezygnowac, ale nie daj sie wciagnac w szantaz. Nastepnego dnia zrob dokladnie
      to samo (po 2-3 dniach mozesz zaczac do niego przychodzic po raz pierwszy po 10
      minutach). Jesli boisz sie reakcji sasiadow, mozesz ich uprzedzic, ze uczysz
      dziecko samodzielnego zasypiania.
      Jest to metoda amerykanskiego instytutu snu i wedlug opinii wielu specjalistow -
      jedyna skuteczna na dluzsza mete.

      Zycze powodzenia,
      Ania
      • martelia1 Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 21.05.04, 09:52
        Dziekuje za rade, sprobuje, choc juz tak robilam, ale moze zbyt malo niekonsekwentnie i bylo to jak syzyfowa praca. Kladlam go, wychodzilam, on za chwile przychodzil spowrotem i tak w kolko. Sam jeszcze w taki sposob nie zasnal ale wyjatki sie zdarzaly.
        A jesli chodzi o kogos do pomocy to nie mam nikogo. Tylko maz mi pomaga, ale on wraca dopiero wieczorem, przewaznie o 19.

        Marta

        Moje dwa małe łobuziaki
      • koleandra Re: Pomocy, jestem juz wyczerpana! 21.05.04, 10:15
        Co do tych metod amerykanskich to chyba nie sa dla ponad dwuletnich dzieci
        poniewaz takiego dziecka nie zostawi sie juz w łózeczku bo z niego wyjdzie i
        przybiegnie z płaczem do mamy. A zamknąć takie dziecko wrzeszczace i
        wystraszone samo w pokoju? Przeciez to jakas bzdura i wtedy sasiedzi którzy by
        zadzwonili na policje mieliby rację. Taka metoda moze poskutkowac na dziecko
        które jeszcze nie chodzi a i wtedy nie była bym pewna czy jest ona dobra. Ja
        specjalistką nie jestem ale czytałam kiedys o tej metodzie i o rodzicach którzy
        przechodzili katusze stosujac ją i o dzieciach którzy przechodziły jeszcze
        wieksze katusze. Moją Ade tez próbowałam w ten sposób nauczyc spac i nic z tego
        nie wyszło, dałam sobie spokój a spac nauczyła się sama.
        A Ciebie Marto rozumiem doskonale i rady typu wyjscie na spacer, na rowerek
        itp. chyba nie są tutaj trafione. Bardzo cięzko jest szczesliwie i z usmiehem
        na ustach wyjsc na spacer z dwojgiem małych dzieci z których jedno jeszcze nie
        chodzi. Trzeba sie wtedy wykazac konskim zdrowiem aby w razie czego przeniesc
        dwójke dzieciaków i mocna psychika zeby wytrzymac to marudzenie jednego przez
        drugie. Jedna wielka szkoda to to, że nie ma Ci komu pomóc a nawet gdyby i ktoś
        taki był to nie ma obowiązku zajmowac się cudzymi dziecmi i pomagać Tobie. Jest
        ciezko i ja to wiem chociaz dziecko mam tylko jedno i jak czytam te wszystkie
        rady to mi sie płakac chce bo widze jaką jestem okropną matką.
        • martelia1 Do katarynki i koleandry 21.05.04, 10:43
          Dziewczyny, wy wcale nie jestescie zlymi matkami! Na pewno czasem kazda z nas miewa takie momenty ze czuje ze jest zla mama, ze sie nie nadaje do wychowywania dzieci itd. Bo wychowywanie dzieci jest bardzo trudną sztuką, o czym przekonalam sie teraz majac wlasne dzieci. Nie wiedzialam, ze jest to az takie pochlaniajace i wyczerpujace, ale kazdemu zdarzaja sie zle chwile, porazki, a przeciez czlowiek jest tylko czlowiekiem i mamy prawo robic bledy.
          Wszystkim mamo zycze powodzenia w wychowywaniu swoich pociech i zeby wiecej bylo tych dobrych i szczesliwych chwil niz tych nerwowych i zlych.

          Marta
          • mkatarynka Re: Do katarynki i koleandry 24.05.04, 15:27
            Wiesz co? Ja ostatnio dochodze do wniosku, że nie tylko jestem złą matką ale w
            ogóle się do niczego nie nadaję. Ale to chyba temat na zupełnie inny wątek na
            zupełnie innym forum...
            • martelia1 Re: Do katarynki i koleandry 26.05.04, 10:48
              Roznica wieku miedzy moimi dziecmi jest 1 rok i 3 miesiace.
              Jakbys chciala pogadac moj nr gg to: 2456035.
              Mkatarynka glowa do góry, na pewno nie jest tak źlesmile Trzymaj siesmile
              Marta
Pełna wersja