Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam.

04.09.11, 19:28
Nie wiem czy to się do czegoś przyda - ja mam 21 lat, mój chrześniak ma 4 latka. Jest to syn siostry mojej mamy. Od dnia kiedy się urodził "traktuję go jak własnego syna"(choć nie jestem ojcem, to użyłem tych słów w cudzysłowie). Ale do rzeczy... Ostatnio gdy siedział u mnie na kolanach jego ojciec zwrócił mi uwagę, żebym go puścił i nie traktował jak "dzidziulka". Nic się nie odezwałem, bo od jakiegoś czasu jestem na niego cięty (m.in. ze względu na małego - tym jak on go traktuje) i skończyłoby się to na pewno bójką. Często go przytulam, noszę na rękach, on "chodzi za mną jak cielak za krową" wink. Mi to nie przeszkadza, bo strasznie go kocham. Napiszcie czy ja go za bardzo rozpieściłem?
    • triss_merigold6 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 04.09.11, 20:51
      Pytanie czy nie rywalizujesz z ojcem dziecka o uczucia dziecka i jego zainteresowanie.
      • galot Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 04.09.11, 21:05
        Hmm... Dobre pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale być może. Jak tylko u niego jest poświęcam cały swój czas jemu. Nie potrafię się zachować tak jak jego ojciec. Przez tyle lat nie widziałem żeby jakoś poświęcił mu więcej uwagi, tylko jest taki neutralny dla niego. Właśnie to mnie denerwuje, ale nie powiem mu tego bo jestem za bardzo porywczy. Już było kilka takich sytuacji, że musiałem wyjść np. z pokoju małego, bo jak widziałem, jak on się zachowuje wobec niego to myślałem, że mu dołożę. Ale jak wspomniałeś/aś o tej rywalizacji, ja po prostu nie potrafię inaczej go traktować.
        • triss_merigold6 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 04.09.11, 22:12
          To lepiej się naucz i nieco zdystansuj, opanuj wylewność. Bo może przyjść taki moment kiedy ojciec dziecka się zirytuje konkretnie i dostaniesz szlaban na kontakty. Ojciec dziecka zapewne ma je na co dzień i przywykł więc trudno oczekiwać, żeby cały czas poświęcał tylko dziecku.
          • canuck_eh Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 03:18
            Tylko teraz jak czesto sie widuja?Jezeli raz na ruski rok to tatusiowi korona z glowy nie spadnie jak wujek posiedzi troche z dzieciakiem i mu poswieci wiecej czasu niz wszyscy inni dookola.Ale jezeli wizyty sa czestsze to faktycznie mozna troche dac na luz.i po przyjsciu owszem pobawic sie z dzieckiem , ale po jakims czasie powiedziec ze teraz np pobaw sie sam jak porozmawiam z mama i za jakis czas znowu sie pobawic czy tak z doskoku byc dla dziecka.Bo Tris ma tez racje - tatus moze strzelac focha ze zbyt duzo uwagi poswiecasz.Ty jak przyjdziesz to 100% uwagi idzie dla dziecka- on nie moze wiecznie tylko byc dla dziecka bo sa i inne rzeczy w domu do zrobienie i moze ty postrzegasz go zupelnie inaczej.Nie wiem jaka jest syt. tam w domu, nie wiem dlaczego zbytnio sie nie lubicie, ale rodzica tez musisz zrozumiec i uszanowac.Albo najnormalniej w swiecie pogadac kiedys na neutralnym gruncie powyjasniec sobie pewne sprawy i bedziesz wiedzial na czym stoisz.Bo byc moze jego zachowanie odbierasz jako oschle traktowanie dziecka a za tym stoi cos co oni staraja sie osiagnac i obserwator z boku odbiera to zupelnie inaczej.

            • galot Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 09:38
              Zapewne macie rację. Od wakacji jestem u niego codziennie, w innym okresie jakieś 2 razy w tygodniu. Właśnie błąd już dawno zrobiłem, że tak bardzo się do siebie zbliżyliśmy. On sam potrafi się bardzo ładnie bawić. Wszystko to co on robi, to chce to robić ze mną, gdy mówię mu idź się pobaw, to mówi - ja chcę z tobą. Ja mu na to, że za chwilę przyjdę to odpowiada - zaczekam z tobą, jak zjesz lub napijesz się to pójdziemy razem. Nie powiem mu tego stanowczo, bo chyba by mi serce pękło gdy bym zrobił mu taką przykrość. Chyba za mocno się do niego przywiązałem, po prostu kocham go tak jak nikogo innego.
              • agazuchwa Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 09.09.11, 11:59
                ja przepraszam za bezczelne pytanie....ale nie masz własnego życia? myślę, że nie rozpieszczasz go..traktujesz go jak wujek tylko wpadaj tam raz na 2 tygodnie i tyle, a jeszcze lepiej (jeśli rodzice się zgodzą) zabieraj go wtedy na jakąś wycieczkę....
    • malamelania Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 09:35
      Nie budzi we mnie zaufania sytuacja, w której 21letni dzieciak "wie lepiej", jak wychowywać cudze dziecko wink
      Poza tym takie teksty
      bo o
      > d jakiegoś czasu jestem na niego cięty (m.in. ze względu na małego - tym jak on
      > go traktuje) i skończyłoby się to na pewno bójką.


      mówią co nieco o tym, kim jesteś. Ciesz się, że Cię w ogóle wpuszczają do swojego domu.
      • galot Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 09:46
        Nie miałem na myśli tego, że do każdego lecę z pięściami. Tylko boli mnie to, że w pewnych sytuacjach, nie traktuje go on jak dziecka tylko jak jakiś worek kartofli. Np kilka razy zauważyłem jak go ubiera. Czasami ma takie napady, że jak wstanie to biega jeszcze w piżamach, a on żeby go ubrać, łapie i stawia przed sobą z taką złością i mówi stój tu, nie ruszaj mi się stąd. Ja, jakoś tak nie potrafię, gdy czasem jestem u niego rano i jeszcze biega w piżamach to jakoś daje mi się ubierać bez jakichkolwiek ociągnięć. Wezmę ubranka, zawołam go, przyjdzie grzecznie, rozbierze się i ubierze. I właśnie to mnie boli, bo po co w ogóle tyle agresji w tak błahych sytuacjach, przecież można delikatniej.
        • triss_merigold6 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 09:55
          Zwykle dzieci inaczej zachowują się przy rodzicach niż przy innych osobach, także tych z rodziny.
          Nie wtrącaj się. Opis sytuacji z ubieraniem przez ojca nie zawiera nic niepokojącego. W momencie gdy dziecko pójdzie do przedszkola/zerówki/szkoły będzie musiało ubierać się rano szybko niezależnie od tego czy mu się to podoba czy nie.
        • malamelania Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:01
          Chrzesniak to nie Twoje dziecko.
          Za dużo emocji lokujesz w Waszych relacjach, znajdź sobie inny obiekt do kochania i do porannych obserwacji smile a jak znajdziesz, to może Ci Twoja nerwowość przejdzie smile
          Bardzo pięknie z Twojej strony, że przywiązałeś się do chłopca i dbasz o jego dobro, ale powiadam Ci: przesadzasz smile
        • kepp Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:02
          Ty widzisz dziecko pewnie przez godzinę, dwie dziennie. Ojciec ma je na co dzień, razem z jego histeriami, fochami, niekoniecznie grzecznym zachowaniem. Dodatkowo Ty obserwujesz ich relacje tylko przez tą godzinę.
          Ojciec może mieć powody, dla których zachowuje się tak jak się zachowuje. Ubranie dziecka szybko to nie jest nic złego. Zamiast skakać do niego z pięściami, można mu w cztery oczy (!) zasugerować, że można inaczej. Mogą wziąć Twoje zdanie pod uwagę, ale nie muszą.

          No i zastanów się czy przychodząc do nich codziennie, nie przynosisz dzieciakowi np jakiś prezentów/słodyczy i czy jego rodzice mogą z tego powodu uważać, że za bardzo dziecko rozpieszczasz. Ja zawsze najpierw pytam, czy mogę swojemu chrześniakowi (3latek) dać batonika/ciastko jak go odwiedzam, bo może się okazać, że nie zjadł obiadu albo bolał go brzuszek i rodzice nie będą zadowoleni z karmienia go słodyczami.
          Generalnie, najlepiej ustal z rodzicami/ojcem dziecka, co mu przeszkadza i dlaczego, będziesz wiedział jak masz się nie zachowywać i jak możecie się dogadać...
          • triss_merigold6 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:06
            Zwłaszcza nie muszą. Gdyby mi 21-letnie chłopię wyskoczyło z pouczeniami w temacie wychowywania mojego potomstwa, zostałoby wysłane na drzewo w tempie ekspresowym.

            Chłopiec w tym wieku powinien sobie inny obiekt intensywnych uczuć znaleźć, pannę rówieśnicę na przykład.
          • galot Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:08
            Nie, nic mu nie przynoszę. Może dlatego tak się zachowuję, że mój ojciec traktował mnie inaczej, a ja nie chcę powtarzać tego z kontaktami z innymi dziećmi gdy są pod moją opieką. Dzięki za odpowiedzi z Waszej strony. Postaram się nieco zmienić moje zachowanie co do chłopca.
    • el_elefante Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:13
      Piszesz, że twoje relacje z ojcem dziecka są z lekka napięte. Tak sobie pomyślałem, że może właśnie twoja obecność wywołuje w ojcu irytację, którą wyładowuje nieświadomie na dziecku. Po części to się nawet gościowi nie dziwię, gdyby mi do domu codziennie przychodził ktoś, kogo nie lubię i jeszcze próbował się wymądrzać w kwestii wychowania mojego dziecka, to też bym się irytował. Facet cię toleruje ze względu na relacje rodzinne. Jesteś tam gościem, więc nie przeginaj.
      To jeden aspekt. Drugim jest twoja relacja z dzieckiem. Ono traktuje cię jak kolegę do zabawy - i to jest ok. Ale uważaj, aby nie zaczęło przenosić swoich uczuć "synowskich" na ciebie, bo możesz narozrabiać jak słoń w składzie porcelany. Pozostań fajnym wujkiem, taka jest twoja rola.
      Jeżeli nie jesteś w stanie porozmawiać z ojcem dziecka na ten temat, to porozmawiaj chociaż z jego matką i zapytaj jej o zdanie.
      Kochaj to dziecko i rozpieszczaj, ale uważaj, bo chyba zaczynasz wchodzić tam, gdzie nie jesteś mile widziany.

      I jeszcze trzecia myśl. Odnoszę wrażenie, że chyba masz trochę za dużo czasu - bez urazy smile. Tak bywa, ale nie mając pojęcia czym się obecnie zajmujesz, odważę się zaprorokować, że wkrótce jednak zaczniesz żyć własnym życiem, pracą, domem, rodziną, własnymi dziećmi. I wtedy z dnia na dzień znikniesz z życia tego chłopca - nie ma się co oszukiwać. Zbuduj przyjaźń i NIC WIĘCEJ - taka jest moja rada.
      • kiki74 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 10:40
        Moim zdaniem przyczyną sytuacji jest to,że najwyraźniej masz za dużo czasu i nikogo innego do kochania. Jako matka mam podobną sytuację z matką chrzestną mojego syna - dobrą ciocią, która jest w stanie poświęcić synowi CAŁY DZIEŃ i biegać z nim na czworaka po dywanie, a ja nie bo mam 2 dziecko i stertę innych obowiązków. Zauważyłam że po wizytach cioci moje dziecko jest nie co rozchwiane i trudniej wyegzekwować to, nad czym pracujemy cały czas. Ciocia daje słodycze, pozwala na wszystko i ma mnóstwo czasu jako osoba samotna. Uważaj, bo ja połapałam się w tym wszystkim i ograniczam kontakty. Wszystko fajnie, ale należy zachować umiar z którym ciężko jak się kocha dzieci i nie ma się ich z kim mieć (mówię tu o swojej sytuacji). Ciocia podobnie zachowywała się w stosunku do pierwszego dziecka w rodzinie czyli córki swojej siostry i moja teściowa mi kiedyś zakomunikowała,że mała tak lubi ciocię,że woli ja od matki. Jest to więc bardzo śliska. sprawa i może wywoływać żal u rodzica. Jesteś TYLKO wujkiem. Zajmij się swoim życiem.
    • easyblue Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 05.09.11, 17:53
      Będziesz świetnym ojcemsmile
      Ojciec Twojego chrześniaka jest z pewnością dobrym ojcem. Jego zachowanie jest też całkiem normalne. Nawet najspokojniejszy człowiek potrafi stracić panowanie nad sobą, a w tym dzieci są mistrzami /także bezwiednie/. Sam za jakiś czas też możesz mieć dzieci, a wtedy przekonasz się, że nie zawsze można być dla dziecka takim, jakby się chciało. Że rodzicom brakuje cierpliwości, czasu, ochoty. Mój 2-latek jest przeuroczy, ale potrafi /jak zresztą każde dziecko/ tak dać w kość, że mam ochotę trzasnąć drzwiami i nie wracać.
      Zresztą przyjrzyj się swojej reakcji - także była nieadekwatna do sytuacji. Zareagowałeś... agresją. Dokładnie tym samym, o co oskarżasz swojego kuzynasmile
    • adamari1 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 06.09.11, 16:04
      masz 21 lat, zero doświadczenia jako rodzic i uważasz, że lepiej znasz się na wychowywaniu dzieci???????
      >Od dnia kiedy się urodził "traktuję go jak własnego syna"
      I popełniasz błąd, bo to nie jest twój syn. Nie masz być dla niego ojcem, masz być wujkiem. Wchodzenie w inne role zakończy się tak, że tata chłopca wyrzuci cię z własnego domu, utnie wszelkie kontakty i będzie miał rację.
      Naprawdę przesiadujesz tam CODZIENNIE???
    • dorotakatarzyna Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 07.09.11, 09:46
      Nie wiem, czy zauważyłyście, ale ojciec dziecka jest wujkiem chrzestnego, a chrześniak kuzynem. Rozumiem więc zniecierpliwienie ojca, że jakiś tam pociotek mu się wtrąca w wychowanie dziecka. Może też się obawiać o powiedzmy skłonności pedofilskie - w jego oczach może być podejrzane obściskiwanie i trzymanie na kolanach małego chłopca przez dorosłego faceta.
    • silje78 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 08.09.11, 18:37
      albo trolujesz albo jesteś hmm, brakuje mi odpowiedniego słowa. w każdym razie jesteś inny niż wszyscy dwudziestoparoletni mężczyźni.
      twoje wyznania głębokiej miłosci do chrześniaka też nie budzą zaufania. mozna być związanym emocjonalnie z dzieckiem, ale jakoś mi to nie pasuje do dwudziestoparolatka. może ojciec dziecka podobnie to postrzega, ja na jego miejscu też bym była nieufna. niestety, takie czasy uncertain
      • galot Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 08.09.11, 20:43
        Słyszałem coś takiego: „Kto przeszedł szkołę cierpienia ten
        poznał mądrość i nauczył się miłości.” Dziwne myślenie mają osoby, które nie poznały innych, ich przeszłości, a mówią o nich, że to ci źli, ci co coś kombinują.
        Obdarzyłem go wielkim uczuciem, nie wyobrażam sobie żeby stała mu się jakakolwiek krzywda. Czy w oczach innych jestem jakimś zboczeńcem? Jeszcze kilka lat temu sam bym nie uwierzył, że mogę tak ogromnie pokochać taką małą istotę. Ale ludzie się zmieniają, a Wy każdego na skreślenie. A po drugie, gdyby to napisała kobieta to nikt nie miałby żadnych obiekcji na ten temat.
        • silje78 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 08.09.11, 20:55
          gdyby napisała to kobieta to miałabym mniejsze obiekcje, ale jednak bym miała.
          kobiety jednak różnią się emocjonalnie niż mężczyźni. zwłaszcza dziwi (przynajmniej mnie) młody mężczyzna, który zamiast w tym wieku korzystać z życia, studiować itp, przesiaduje w mieszkaniu czterolatka, obnosząc się z wielką miłością do niego.
          nie dziwi mnie moja mama uwielbiająca swoją wnuczkę, moja siostra kochająca moją córkę. zdziwiłby mnie mój siostrzeniec gdyby w wieku 21 lat wolał spędzać czas z moją czteroletnią córką niż z równiesnikami.
          może jest to związane z tym w jakich czasach żyjemy, a może przewrażliwieniem moim, a może także ojca tegoż czterolatka.
        • aqua48 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 09.09.11, 09:57
          galot napisał:


          > Obdarzyłem go wielkim uczuciem, nie wyobrażam sobie żeby stała mu się jakakolwi
          > ek krzywda.

          No właśnie Twoim problemem jest to uczucie. Powinieneś nad nim zapanować tłumacząc sobie, że to NIE jest Twoje dziecko i nie uzurpując sobie wpływu na jego życie.


          Czy w oczach innych jestem jakimś zboczeńcem? Jeszcze kilka lat tem
          > u sam bym nie uwierzył, że mogę tak ogromnie pokochać taką małą istotę. Ale lud
          > zie się zmieniają, a Wy każdego na skreślenie.

          Nie skreślamy Cię, tylko odpowiadamy na Twoje pytanie. Nikt nie wyklucza, że jesteś wartościowym, wrażliwym człowiekiem, a to że odpowiedzi na temat Twojego wtrącania się w życie innej rodziny nie są po Twojej myśli to już trudno...


          A po drugie, gdyby to napisała kobieta to nikt nie miałby żadnych obiekcji na ten temat.

          Owszem były podobne wątki na temat obdarzania dziecka zbyt wielkim uczuciem przez ciocię lub babcię. I też wiele osób radziło jak unormować taką sytuację.
    • mondovi Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 09.09.11, 11:14
      Tobie nie przeszkadza, bo nie mieszkasz z dzieckiem. Rodzicom tak, bo zapewne domaga się podobnego zachowania od nich non stop - bo skoro wujek może, to dlaczego nie mama. Miło wpaść i rozpieszczać, z rozpieszczonym dzieckiem żyć trudno.
    • 0golone_jajka bijesz wujka?? 10.09.11, 20:04
      czy wujek ciebie? Często dochodzi u was w rodzinie do bójek????
      • mariela1987 Re: bijesz wujka?? 06.10.11, 17:11
        galot – moim zdaniem grubo przesadzasz. Rozumiem,ze to jest twój chrzesniak ale bywasz unich codziennie… człowieku opanuj się !!! twoja siostra też ma swoje zycie. Po co u nich codziennie przebywasz ? pracujesz gdzieś ?

        el_elefante – zgadzam się z tobą
    • chomiczkami Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 07.10.11, 17:14
      A ja cię trochę rozumiem, może dlatego, że mam dwadzieścia jeden lat i jestem w znakomitych stosunkach z małymi dziećmi z rodziny. Zresztą, w tym wieku nawet własne dzieci to nie jest nic nadzwyczajnego.

      Jednak, wybacz, nic ci nie poradzę, bo nie mam dziecka i nie wiem, jak to jest codziennie gościć dorosłego siostrzeńca, który zajmuje się głównie moim synkiem. Przypuszczam, że dla matki może być to odciążenie - bo ma dzieciaka z głowy na jakiś czas - ale ja mogę tylko przypuszczać. Najlepiej spytaj swojej cioci, matki dziecka, czy zgadza się z mężem. A najbezpieczniej rozluźnić kontakt, na przykład wpadać raz w tygodniu.
    • saguaro70 Re: Mój chrześniak. Podobno go rozpieszczam. 07.10.11, 20:33
      no, przestań. Od siedzenia na wujkowych kolanach nie rozpieścisz dziecka.
      Pewny model wychowania, wzorzec wynosi się z domu rodzinnego. Widocznie u tamtego faceta nie bylo miłości, przytulania, dzieci były, ale tylko były.
      Traktuj tak jak do tej pory. Noś, przytulaj, kołysz, bierz na kolana. I miej w d... opinie takiego tatusia. Niby macho, musi pokazać jaki twardziel z niego.
      A jak C zwróci uwagę, to opitol, ale nigdy przy dziecku. Na osobności.
      Cześć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja