Angielski na dobry początek

13.09.11, 01:00
"...gdy dziecko zaczyna mówić, wybiera sobie łatwiejsze do wymówienia słowa. Obserwowałam to u swoich dzieci, które są dwujęzyczne. Już jako dwu-, trzylatki umiały dopasować słowa z danego języka do określonej sytuacji i nie mieszały języków."
Jedno twierdzenie zaprzecza drugiemu...
    • camel_3d Re: Angielski na dobry początek 16.09.11, 11:30
      chyba autorka pomylila nauke jezykow i dwujezycznosc...
      dzieci faktyzcnei ucza sie szybko jezykow o ile musza ich uzywac..ale takei "uczenie" zeby pokazac znajomy, ze coreczka umie powiedziec "aj low ju" to bezsens...

      • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 16.09.11, 12:45
        Jak najbardziej się zgadam.
        Nauka dwóch języków i więcej od malucha ma sens jeśli te języki są na bieżąco używane (tak jak to miejsce w rodzinach dwujęzycznych).
        Proces akwizycji jest naprawdę fenomenem - pod warunkiem że dziecko aktywnie używa tego języka przez co najmniej 30% czasu swojej dziennej aktywności.
        Tak więc bez znaczenia czy Żuczki, czy HelenDoron czy Musical Babies czy inne tego typu szkoły - z pełną świadomością mogę stwierdzić że żadne z dzieci posyłane na takie kursy nie potrafi komunikować się (nawet w podstawowym zakresie) w nauczanym języku.
        Przyczyna jest prosta - 0,5 - 1h tygodniowo czynnego kontaktu z językiem to stanowczo za mało aby dziecko przyswajało język przez akwizycję - a oglądanie TV czy słuchanie piosenek nic w tej sytuacji nie zmieni.
        Tak więc jeśli dzieci mają faktycznie nauczyć się języka (a nie znać tylko piosenki, części ciała czy kolory itp) to taniej i efektywniej będą klasyczne kursy gdy dziecko podrośnie..
    • che_mik Angielski na dobry początek 16.09.11, 14:44
      polecam zobaczyć prezentację
      • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 16.09.11, 14:59
        To co mogę napisać to DEMAGOGIA i wciskanie rodzicom kitu
        cyt "Dwujęzyczna przyszłość? - o najnowszej multimedialnej metodzie Claire Selby"
        Ta metoda to metoda nauczania języka a nie osiągnięcia dwujęzyczności - to dwa różne pojęcia.
      • super-teacherka Re: Angielski na dobry początek 16.09.11, 20:22
        Jeśli ta prezentacja ma być próbką jak wygląda multmedialność tego programu, to ja dziękuję - facet nie może ustać w miejscu (sorry, ale mnie to rozprasza totalnie), a w tle migają jakieś zygzaki. Ale to tylko na marginesie i trochę z przymrużeniem oka (nie chcę się czepiać smile)

        Z piosenkami pani Clare zetknęłam się już przed moim wyjazdem do Anglii - próbowałam z nich poduczyć dzieci angielskiego, żeby nie były zielone jak tabaka w rogu.
        I co?
        I nic smile

        Bo jest dokładnie tak jak ktoś napisał: język musi być aktywnie używany, żeby został przyswojony.
        Tłuczenie w kółko i na okrągło kolorów i nazw zwierząt nikogo jeszcze donikąd nie zaprowadziło.
        Owszem, dziecko osłuchuje się z językiem, potrafi może przeprowadzić jakiś 'small talk' i to wszystko.
        Niewiele funkcjonalnego języka (Ile razy w życiu zapytaliście się znajomych, jakie są jego ulubione kolory czy rodzaj muzyki? smile)

        Ja jestem przykładem 'chodzenia' na lekcje angielskiego od dzieciństwa. Zawsze coś tam umiałam (piątki w szkole uśpiły moją czujność). Dopiero jak wyjechałam za granicę na studia z wykładowym angielskim, to się okazało, jaką 'nogą' byłam - brakowało mi języka do codziennych rozmów.
        Przez rok słuchania i rozmawiania tylko po angielsku mogłam wreszcie powiedzieć, że jako-tako znam angielski.

        Pewnie trochę inaczej sprawa wygląda z dorosłymi, którzy potrafią się zmotywować do samodzielnej, świadomej nauki (najczęściej, jak mają konkretny cel).
        Nie wierzę jednak w żadne 'cudowne' metody nauczenia języka dzieci.
        Osłuchanie, wstępne poznanie języka - tak. Hobby po prostu.
        I w tym sensie być może kurs jest fajny (piosenki zresztą bardzo mi się podobały smile)

        Faktycznie przykład dzieci dwujęzycznych, które non stop mają kontakt z oboma językami w kontekście nauczania języka jest trafiony jak kulą w płot.

        ________________________________

        angielska szkoła okiem polskiej belferki
      • camel_3d facet niezle sapie....:) 17.09.11, 23:18
        pani wychowywala swoja dwujezyczna corke..i napisla program dla polskich dzieci... smile))

        czy ludzei na prawd enie widza roznicy miedzy dwujezycznosci ai nauka jezyka??

        ja jestem jak najbardziej za jezykami w zlobu czy przedszkolu.. BYLE Z SENSEM!!!!!! np jedna opiekunka mowi wylacznie po polsku, druga wylacznei po angielsku.. a nie durnowate 45 minuz na tyzdien...

        wedlug mnie wszytskie te metody to tylko wyciaganie kasy od rodzicow , a metody z anglojezycznymi nazwami sa juz sukcesem.

        Ta prezentacja, w wykonaniu tego facet jest okropna..facet sapie i sie poci..obrzydlistwo... mnie nei przekonala.
    • krasnalek8 Angielski na dobry początek 24.09.11, 19:24
      Co do metody nie wypowiadam się na jej temat, natomiast jeżeli chodzi o naukę j. angielskiego to mam zupełnie odmienną opinię jak pozostałe tutaj osoby.

      Oczywiście zgadzam się, że zajęcia w przedszkolu czy żłobku nie doprowadzą do dwujęzyczności (przynajmniej dopóki rodzice nie włączą się aktywnie w proces nauki dziecka). Jednakże same zajęcia jeżeli są prowadzone przez dobrych lektorów są skuteczne.

      Po pierwsze i najważniejsze: dziecko osłuchuje się z językiem. Poprzez zabawę poznaje kolory, liczby i inne podstawowe rzeczy. W podstawówce wychodzi dzieciom, że mają dwa razy mniej rzeczy do nauki angielskiego więc nie przeraża ich ten język i uważają, że jest prosty. Dziecko zaczynające naukę późno może (ale nie musi) stwierdzić, że angielski jest trudny i dużo się trzeba uczyć. Może to zniechęcić do nauki.

      Raz czy dwa w tygodniu to rzeczywiście mało, ale przecież włączyć angielskie piosenki czy bajkę na internecie to nie jest problem dla rodzica. Wtedy dziecko jeszcze bardziej osłuchuje się z językiem.

      Moja córka w przedszkolu zajęcia angielskiego ma codziennie po 20 min. Chodzi też prywatnie na dodatkowe zajęcia. Obecnie ma 4 lata (z angielskim zetknęła się w wieku prawie 3 lat). Nie uważam, żeby była zmęczona natomiast z zajęć prywatnych ciężko ją zabrać do domu, zazwyczaj kończy się to wyrzutami, że znowu za wcześnie przyszłam. Język angielski to dla niej zabawa. Nie wymagam nic od niej natomiast bardzo się cieszę kiedy słyszę jak w czasie zabawy składa coś pod nosem po angielsku bądź bawi się w nauczycielkę i uczy swoje misie. Ostatnio coraz częściej zdarza się jej odpowiadać na moje pytania po angielsku. Czasem jeśli nie potrafi czegoś powiedzieć pyta się mnie o to. Jestem przekonana, że dzięki takim nauczycielom jakich ma język angielski będzie dla niej jak bułka z masłem i cieszę się że mogę jej chociaż w taki sposób pomóc i ułatwić przyszłość. Wiem, że nawet jeśli teraz tego nie widać to zaowocuje to w przyszłości.

      A jeśli chodzi o przedszkole to zawsze jest to dla dzieci atrakcja jeśli przychodzi do nich ktoś inny i się z nimi bawi (i nie są to wychowawczynie w przedszkolu) a jeśli jeszcze w innym języku to chyba jeszcze lepiejsmile

      Pozdrawiam wszystkich i życzę pozytywniejszego spojrzenia na świat i wiarę w edukację przez zabawęsmile
      • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 24.09.11, 22:36
        > Oczywiście zgadzam się, że zajęcia w przedszkolu czy żłobku nie doprowadzą do d
        > wujęzyczności (przynajmniej dopóki rodzice nie włączą się aktywnie w proces nau
        > ki dziecka).

        O dwujęzyczności nie może być tu kategorycznie mowy nawet przy włączeniu się rodziców w tą naukę - bo to w dalszym ciągu jest nauka języka. Dwujęzyczność to nie "nauczenie" drugiego języka - to jego równoległe przyswajanie - i w tym tkwi różnica.

        > Po pierwsze i najważniejsze: dziecko osłuchuje się z językiem. Poprzez zabawę p
        > oznaje kolory, liczby i inne podstawowe rzeczy.
        >Jestem przekonana, że dzięki takim nauczycielom jakich ma język angielski będzie dla niej >jak bułka z masłem
        > i cieszę się że mogę jej chociaż w taki sposób pomóc i ułatwić przyszłość.

        Nikt nie podważa że dziecko uczy się w ten sposób języka. Ale podważam tak wysoce reklamowaną skuteczność. Bo skuteczność jest wtedy wysoka jeśli ekspozycja na język jest intensywna a tego żadne szkoły i kursy dla maluchów nie zapewniają (bierna ekspozycja niestety niewiele tu zmienia)
        W innym wątku istniała już podobna dyskusja. Okazało się że dziecko 9-letnie po pełnym cyklu nauczania HD osiągnęło poziom A1.
        Dla porównania gdy zapiszesz 12-14 latka do naprawdę dobrej szkoły językowej poziom A1 osiąga po roku nauki metodami klasycznymi. Więc tu tkwi właśnie szkopuł - koszta i efektywność.
        Jeśli jako rodzica stać cię na na ponoszenie takich kosztów i nie zwracasz uwagi na małą efektywność i traktujesz to przede wszystkim jako zabawę dla dziecka to będzie to z korzyścią dla niego. Niestety wiele z rodziców zapisuje swoje maluchy na takie kursy aby "były dwujęzyczne" gdyż (tak jak robi to autorka artykułu) wmawia się że poprzez naukę na kursach czy szkołach dla maluchów dzieci będą biegle mówić drugim językiem lub staną się dwujęzyczne a jest to swoistego rodzaju demagogia.

        • gertruda.k Re: Angielski na dobry początek 27.09.11, 16:17
          mr_cellophane napisał:
          "W innym wątku istniała już podobna dyskusja. Okazało się że dziecko 9-letnie p
          > o pełnym cyklu nauczania HD osiągnęło poziom A1."
          Witam, to właśnie ja jestem mamą tego 9 latka, ale bardzo mi przykro, że moje słowa zostały zupełnie przekręcone i podciągnięte pod Twoją teorię pt. że nie warto uczyć małych dzieci angielskiego.
          Tutaj jest dyskusja na którą się powołujesz:
          forum.gazeta.pl/forum/w,575,112689042,112689042,kiedy_rozpoczac_nauke_jezyka_obcego_.html
          Dla ścisłości nigdzie nie napisałam, że moje dziecko skończyło pełen cykl kursów Helen Doron, takie kursy obejmują dzieci do ok. 14 roku życia. Moje dziecko uczęszczało na Helen doron tylko jako 2 i 3 latek. Ale był to wspaniały początek nauki, i wielka zachęta dla dziecka. Nie zawszwe tak jest, jak już pisałam wszysko zależy od nauczyciela, szyld Helen Doron nic nie zmienia.
          Również nie napisałam, że moje dziecko w wieku 9 lat osiągneło poziom A1 , napisałam, że zdało z łatwością egzamin na tym poziomie i jeszcze w tym roku będzie zdawać A2.
          Ale dla mnie największym sukcesem jest to, że moje dzieci bardzo lubią angielski, chętnie uczeszczają na zajęcia, a w szkole mają 6 z angielskiego bez nauki i wysiłku. Jeden przedmiot z głowysmile a i tak jest co robić.
          Polecam dla dzieci naukę i kontakt z angielskim od najmłodszych lat, pozytywne nastawienie smile ksążki i bajki dla dzieci w języku angielskim.
          Nie wszystko można i należy przeliczać na pieniądze.
          Entuzjazmu i chęci do nauki nie można kupić obojętnie czy dziecko ma 2 czy 12 lat.













          • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 27.09.11, 18:19
            Jeśli wypaczyłem senes Twoich wypowiedzi z poprzedniego wątku to z góry przepraszam.
            Gdyż jak sama napisałaś że twoje dzieci zaczęły nauczanie w HD w wieku 2 lat więc założyłem że przeszły całość jego nauczania (ścieżka edukacyjna A).
            Z informacji które teraz opisałaś wynika jednak że kontynuowałaś naukę w innych szkołach lub kursach, a pisałaś także o dodatkowej ekspozycji językowej którą sama zapewniasz swoim dzieciom.
            Biorą to wszystko pod uwagę i cały ten okres nauki zdany egzamin na poziomie A1 a w przyszłości A2(choć być może imponujący na tle jego rówieśników) jest daleko poniżej efektywności metod w klasycznych w wieku późniejszym.
            Oczywiście poznawany przez twojego syna język jest przyswajany w formie zabawy i niejako przy okazji(tego absolutnie nie neguję) jednak w kontekście omawianego w tym wątku artykułu sugerujący osiągnięcia "dwujęzyczności" czyli co najmniej poziomu C1-C2 jest bardzo daleki od rzeczywistości.

            > Polecam dla dzieci naukę i kontakt z angielskim od najmłodszych lat, pozytywne
            > nastawienie smile ksążki i bajki dla dzieci w języku angielskim.
            Tu w zupełności się zgadzam zważywszy że podobne efekty można osiągnąć także w domu (korzystając z wielu często bardzo dobrych i bezpłatnych materiałów) przy ułamkach kosztów które należało by ponieść przy korzystaniu z metod i materiałów opisanych w tym artykule.
            • gertruda.k Re: Angielski na dobry początek 27.09.11, 20:01
              Poziom A2 to poziom dziecka kończącego gimnazium czyli 15letniego więc myślę,że jak na 9 latka to bardzo dobrze. A wszystko z uśmiechem na twarzy i bez mozolnego uczenia się na pamięć słówek, zwrotów itp.
              Wystarczyły lekcje i drobne zadania domowe.
              Tego wszystkim rodzicom życzę.
              • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 28.09.11, 18:13
                > Poziom A2 to poziom dziecka kończącego gimnazium czyli 15letniego
                Myślę że to założenie skrajnie optymistyczne. Metodyka nauczania języka angielskiego w szkołach podstawowych a później w gimnazjach w większości nie jest aż tak efektywna.
                Naprawdę ze świecą szukać gimnazjalisty który potrafi rozmawiać w języku angielskim na temat "życia codziennego" i "opisywać otoczenie" i nie uczęszczał na dodatkowe zajęcia językowe.
                Podobne odczucia miałem po rozmowie telefonicznej w języku angielskim z ubiegłoroczną maturzystką która zdała maturę rozszerzoną z angielskiego (ekwiwalent poziomu B2) - która miała poważne problemy komunikacyjne (zarówno ze zrozumieniem jak i wypowiedzią). Być może to wina edukacyjnych braków w moim mieście lecz naprawdę trudno spotkać maturzystów którzy znają język komunikatywnie choć uczyli się go przez ponad dekadę. Pytanie dlaczego?

                Chciałem jednocześnie dodać że wbrew temu co napisałaś nie jestem przeciwny nauczaniu języka dzieci (sam mam dwójkę dwujęzycznych dzieci). Jestem jednak przeciwny wciskaniem kitu i reklamowych sloganów rodzicom że ucząc 2 latka metodą taką i taką (przy ekspozycji językowej 0,5-1h/tydz) stanie się dwujęzyczne czy będzie biegle mowiło w tym języku.
                Bo prawda jest taka że aby dziecko poznawało język przez akwizycję czynna ekspozycja na język musi być wielokrotnie wyższa gdyż w przeciwnym wypadku efektywnośc metod akwizycyjnych jest wielokrotnie niższa niż metod klasycznych w wielku późniejszym.
    • xkx5 Re: Angielski na dobry początek 25.09.11, 16:04
      Na dobra sprawę nauka, jakiegokolwiek języka tak w przedszkolu jak i w podstawówce ma za zadanie doprowadzenie do osłuchania się dziecka z jeżykiem i poznania kilkudziesięciu – no może w dobrym przypadku 200 - 300 słów. O znajomości języka nie może być nawet mowy. Zwłaszcza, jeśli brak bodźca, który by powodował, iż dzieciak sam z siebie ćwiczy i przyswaja język. Najlepszy dowód mam po 11 letniej córce kolegi chodzącej na angielski przez 6 lat a mającej poważny problem z przebrnięciem przez angielska kreskówkę, mimo iż ma 6 z tego języka. Po prostu - co innego znajomość języka dla potrzeby szkoły czy ćwiczenia czy klasówki a co innego kontakt z żywym językiem posikującym się dodatkowo idiomami i skrótami myślowymi, których brak w szkole.
      Na dobra sprawę postęp w języku został dokonany dopiero w tym roku po 3 miesięcznym kontakcie z jej angielskojęzycznymi kuzynkami z Kanady - po prostu chcąc z nimi funkcjonować zmuszona była używać języka szkolnego w życiu i była zainteresowana tym, aby być zrozumiana i rozumieć swe kuzynki (rówieśnice).
      Tak oto mamy różnice miedzy nauka dla oceny dla nauki a nauka dla potrzeby życiowej. Bez tej potrzeby nie ma mowy o nauczeniu się języka.
      Dziecko 2 języczne, na co dzień używa obu języków i ma, zatem bodziec do ich naturalnego opanowania natomiast nuka dla oceny to zupełnie, co innego.
    • jakw Re: Angielski na dobry początek 25.09.11, 18:36
      2-języczny kuzyn w wieku lat około 3:"water jest zimna"
    • annubis74 Artykuł sponsorowany-Angielski na dobry początek 26.09.11, 10:58
      Jestem lektorem j. angielskiego, więc teoretycznie nie powinnam podcinać gałęzi na której siedzę. Ale wkurza mnie moda na zapisywanie na angielski kilkumiesiecznych czy nawet kilkuletnich dzieci, które często nie znają własnego języka. Mam 3-letnią córeczkę, która wcześnie zaczęła mówić (po polsku). Zna pojedyncze słowa czy nawet zdania w j. angielskim, uczymy się oglądając angielskie bajki, grając w gry, bawiąc się... mOze z czasem zapiszę ją na angielski w przedszkolu. To prawda małe dzieci szybciej łapią akcent, melodię języka, ale nie ma to żadnego wpływu na szybkość nauki i postępy w przyswajaniu języka na przyszłość. W swojej praktyce spotkałam dzieci i nastolatki które miały za sobą np. 7-8 lat nauki (począwszy od przedszkola i cały czas były na poziomie podstawowym.
      Pani Claire Selby jest autorką metody, na podstawie której opracowano serię Baby Beetles, która obecnie znalazła się w sprzedaży. cena jest dość wysoka (4 części ok. 100 PLN - zważywszy ze nie wiadomo co kryje sie w środku)
      • azjaodkuchni Re: Artykuł sponsorowany-Angielski na dobry począ 27.09.11, 19:02
        Każdy kto zna choc jedno dziecko dwujęzyczne spotkała się z mieszaniem jezyków zwłaszcza u przedszkolaków nie oczekiwałabym jednak po takich zajęciach zbyt wiele a napewno nie da się wychowac dziecka dwujezycznego w polskim domu polskim środwisku słuchajac jedynie płyt.
        • annubis74 Warning!!! nie kupujcie Żuków 03.10.11, 08:07
          Złamałam się, po perswazjach mojego dziecka zachwyconego reklamą w minimini oraz po uzbieraniu odpowiedniej liczby punktów, które mogła sobie wymienić na nagrodę, kupiłam jedną z części tej serii TickTock. To pomyłka. Pakiet zawiera książeczkę (kilka stron, kilka obrazków z hasłami typu "I'm sleepy", płytę DVD z filmem, gdzie żuczki snują się apatycznie śpiewając piosenki typu kołyskanki +CD z tymi piosenkami. Długość filmu to ok. 30 min. moje dziecko (3 lata) było znudzone w połowie. Od razu zaznaczę że nie miałam oczekiwań że ta płyta zrobi z mojego dziecka dwujęzycznego poliglotę ale moje główne zarzuty to nuda nuda nuda!!! (3 latka się znudziła, starszy przedszkolak nawet nie spojrzy). Dla porównania mamy kupioną chyba rok temu płytę do nauki języka Teletubbies (teletubisie w porównaniu z żukami to film akcji) która pozwoliła mojej wówczas 2+latce przyswoić kilka podstawowych zwrotów i słówek, a poza tym była zabawna (można się było pobawić i poćwiczyć (nie tylko angielski) przy zwrotach typu "I can run" I can jump". Żuki to pomyłka
          OK zostaliście ostrzeżeni!!!
    • jekaterynka Angielski na dobry początek 29.09.11, 14:12
      Nauka przez zabawe to chyba teraz najlepszy chwyt żeby rodziców naciągnąć. Zaspokaja ich sumienia że niby nie chcą dziecku skrócić dzieciństwa…
      • robalinka Re: Angielski na dobry początek 03.10.11, 15:07
        Kiedyś dzieciństwo i tak się musi skończyć… ale w sumie nauka angielskiego w takim wieku to nie wiem czy ejst dobry pomysł. jaka by ta nauka nie była. Jest tyle kursów i metod że w wieku szkolnym i tak zdaży się nauczyć. Nie bez powodu te najskuteczniejsze szkoły jak speak up czy empik nie prowadza zajec dla dzieciaków. Wolą oferować kursy dla starszych które coś dają a nie takie coś.
        • mr_cellophane Re: Angielski na dobry początek 11.10.11, 11:56
          > Nie bez powodu te najskuteczniejsze szkoły jak speak up czy empik nie prowadza zajec dla
          > dzieciaków.
          To akurat bardzo naciągana opinia - mogę wiele powiedzieć o tych szkołach ale na pewno nie to że są najskuteczniejsze (najlepsze rezultaty osiąga się w małych szkołach prowadzonych przez nativów lub lektorów będącymi pasjonatów języka)- gdzie indywidualne podejście jest kluczowe dla właściciela.
          Empik to typowa sieciówka - wszystko zależy od lektorów jacy prowadzą zajęcia - więc gwarancji skuteczności i profesjonalizmu nie ma. Można trafić dobrze albo się porządnie rozczarować. Skuteczność nauczania na średnim poziomie.
          Speak Up - vel Orange school - znana jest przede wszystkim nie z skutecznych metod (zajęcia w tej szkole to w większości samodzielna praca z komputerem, nieliczne zajęcia z nauczycielami) lecz z bardzo podejrzanych umów kredytowych (o których było głośno w prasie i mediach) i niesamowitych wręcz problemów z ewentualną rezygnacją z kursu.
          • olala00 Re: Angielski na dobry początek 24.10.11, 18:54
            ja się uczyłam w speak up i na poziom prowadzenia zajęć nie mogłam narzekać (a mój angielski do bardzo słabych zdecydowanie nie należy). co do tych podejrzanych umów… cóż, każdą umowę przed podpisaniem trzeba przeczytać, nawet jeżeli ktoś pięknie nam ją zachwala. poza tym najgłośniej jest o nich w necie, gdzie tak naprawdę każdy może się wypowiedzieć, bez żadnych konsekwencji uncertain
          • kocianna Re: Angielski na dobry początek 25.10.11, 07:52
            mr_cellophane, nareszcie ktoś się ze mną zgadza smile
            A1 to jest poziom, który dorosły osiąga od zera w ciągu roku. Gimnazjalista powinien miec minimum A2 (przy założeniu, że zaczął się uczyć na początku gimnazjum, a nie na początku podstawówki).
            FCE - B2 - zdaje się średnio na świecie w wieku 16-17 lat. NIEZALEŻNIE od tego, czy ktoś zaczął się uczyć w przedszkolu, czy mając lat 12.

            Ale takie rzeczy powtarzają angliści i ludzie z dziećmi dwujęzycznymi naturalnie, a nie ludzie, którym nie było dane uczyć się języków, więc są szczerze zachwyceni, że ich 4-latek zna 40 słówek po roku intensywnych zajęć za ciężkie pieniądze...
    • prima_donna Angielski na dobry pieniążek:) 16.11.11, 21:07
      Przecież to jakiś bezsens. Dziecko żeby było w stanie nauczyć się i władać językiem obcym musi mieć z nim styczność i to przez sporą część dnia. Ten artykuł tak naprawdę nie wnosi nic nowego do tematu oprócz tego ze pani Selby znalazła kolejny dobry sposób na wyciąganie pieniązków z kieszeni rodziców.
    • pionow0685 Angielski na dobry początek 03.06.13, 08:24
      moje dzieci uczą się angielskiego w ramach zajęć w przedszkolu. Specjalnie posłaliśmy je do przedszkola o profilu językowym, żeby jak najszybciej złapały kontakt z angielskim. To świetny pomysł- zajęcia w Promyku są ciekawe, dzieciaki świetnie się bawią i naprawdę sporo się przy tym uczą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja