egzekwowanie granic przez opiekunkę

25.09.11, 19:17
Jestem opiekunką do dzieci za granicą (au pair), mam pod opieką troje dzieci - 2,5; 5; 7 lat. Mam kłopot z egzekwowaniem granic ustalonych przez rodziców, a oni wcale mi w tym nie pomagają.
Kiedy próbuję przeciwstawić się robieniu zabronionych rzeczy - cała trójka atakuje mnie fizycznie - bije, kopie, gryzie, rzuca ciężkimi przedmiotami, rozbili już stolik prawie na mojej głowie.

Mówienie, że czegoś nie wolno, bo jest zabronione nie daje absolutnie żadnego rezultatu, przechodzenie od słów do czynów, tzn. np. próba wyrwania noża z ręki (bo nie bawimy się nożami) skutkuje wyżej opisaną sytuacją. Kiedy pozwalam dzieciom robić co chcą lub oglądać telewizję są w miarę spokojne, więc staram się do nich dostosowywać i pilnuję tylko żeby nie było większych szkód w domu. Matka ma do mnie pretensje, że sobie nie radzę, wg niej zachowanie jej dzieci zależy ode mnie, nie widzi żadnej swojej roli w pokierowaniu sytuacją w taki sposób aby dzieci zaakceptowały mnie jako osobę, która czegoś od nich wymaga. Jestem kolejną opiekunką w tej rodzinie i z tego, co dowiedziałam się od ojca poprzednie były zbyt mało stanowcze wobec dzieci. Rodzice mają mi za złe zarówno złość i agresję dzieci, jak i przyzwalanie na więcej swobody w imię spokoju. Oczekują, że dzieci będą grzecznie się bawiły a kiedy zostaję z nimi wieczorem poszły spać o wskazanej godzinie, sama mam rozwiązać problem ich zachowania.
Nie wiem dokładnie jak zachowują się dzieci kiedy są z rodzicami, ponieważ mieszkam oddzielnie, ale zauważyłam znaczną agresję słowną wobec matki, którą ona akceptuje.

Może ktoś z Was ma jakiś pomysł na to jak sobie z tą Trójką poradzić, chciałabym zachować tę pracę bo zależy mi na nauce języka. Z najmłodszym pomału dochodzę do ładu, ale tylko wtedy kiedy jestem z nim sama. Niestety im starsze dziecko, tym gorzej się zachowuje.
Jak opanować napady agresji u trójki dzieci?

Będę wdzięczna za wszelkie pomysły i rady.


    • aloiw1985 Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 25.09.11, 22:22
      jeśli rodzice wymagają stanowczości osiądź z nimi i opracuj zasady razem z nimi i je spisz- powieś w widocznym miejscu niedostępnym dla najstarszych dzieci (groźba zniszczenia) pogadaj z rodzicami i powiedz ze bardzo chcesz być stanowcza aby dzieci były ułożone ale nie wiesz jakie granice stanowczości ty masz w ich mniemaniu. kiedy się już dowiesz będzie ci łatwiej.
      kiedy widzisz zbliżający się kryzys odseparuj najmłodsze i bądź konstruktywnie stanowcza dla pozostałej dwójki. za dobra zachowanie maja przywilej, za nie wykonanie twoich poleceń przywileje zabieraj (oglądanie TV, gra na komp itp)
      • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 26.09.11, 18:38
        > kiedy widzisz zbliżający się kryzys odseparuj najmłodsze i bądź konstruktywnie
        > stanowcza dla pozostałej dwójki.

        to jest jakiś pomysł - dzięki smile

        co do reszty to, zasady są wszystkim znane, ale dzieci się nimi nie przejmują
        nie mam możliwości dysponowania przywilejami

        problemem jest to, że można ich kontrolować tylko przy pomocy siły fizycznej - łapać i przytrzymywać - nic innego nie skutkuje. nie roznoszą domu tylko wtedy, gdy TV jest włączona. najstarsze samo potrafi włączyć TV.

        spisanie zasad to też jakaś myśl, ale średnie (najbardziej niegrzeczne) nie umie czytać, a poza tym rodzice nie mają czasu na "takie pierdoły", bo są zajęci prowadzeniem firmy.
        • berdebul Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 26.09.11, 23:30
          lulucy napisała:
          > co do reszty to, zasady są wszystkim znane, ale dzieci się nimi nie przejmują
          > nie mam możliwości dysponowania przywilejami
          Masz. TV/komputer można wyłączyć, zablokować hasłem etc.
          > problemem jest to, że można ich kontrolować tylko przy pomocy siły fizycznej -
          > łapać i przytrzymywać - nic innego nie skutkuje. nie roznoszą domu tylko wtedy,
          > gdy TV jest włączona. najstarsze samo potrafi włączyć TV.
          Co im proponujesz zamiast tv? Naprawdę nie da się uniemożliwić włączenia tv? Poprzez odłączenie kabla, lub w ostateczności wykręcenie korków?
          > spisanie zasad to też jakaś myśl, ale średnie (najbardziej niegrzeczne) nie umi
          > e czytać, a poza tym rodzice nie mają czasu na "takie pierdoły", bo są zajęci p
          > rowadzeniem firmy.
          To Ty spisz z dziećmi zasady. Albo zmień rodzinę u której pracujesz.
    • scher Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 25.09.11, 22:52
      lulucy napisała:

      > Jestem opiekunką do dzieci za granicą (au pair), mam pod opieką troje dzieci - 2,5; 5; 7 lat.

      Przeczytaj uważnie, zastosuj, to nie żart:
      Wychowanie małego dziecka opiera się na instynkcie
    • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 27.09.11, 12:37
      Czekaj, dlaczego nie masz mozliwosci dysponowania przywilejami? Sama b ylam operka, mialam problem w jednej rodzinie, bo mamusia stala murem za 4-latka i choc ta usilowala mi wchodzic na glowe, to kazda moja reakcja byla niewlasciwa. Szybko zwialam z tamtej rodziny, w kolejnej z 3 dzieci radzilam sobie super, ale mialam wsparcie rodzicow, ktorzy na samym poczatku, gdy dzieciaki sprawdzaly granice ustalili, ze jak nie ma ich w domu, to ja jestem szefem i ja decydowalam o tym, jak wyciagac konsekwencje zachowan. a ze swieta zasada operki jest nie podnoszenie reki na cudze dzieci, wiec jakiekolwiek uzycie sily z przytrzymaniem wlacznie nie wchodzi w gre! Jezeli dla ciebie to jedyny sposob egzekwowania czegokolwiek, to wybacz, ale na operke sie nie nadajesz. U mnie dzieci mialy absolutny szlaban na tv, chyba, ze w wakacje bylo ustalone z gory (i potwierdzone rano rpzez mame) o ktorej i ile konkretnie moga ogladac. 5- i 7-latek potrafia byc upierdliwi i grajac wszechwladna krolowa niczego nie wskorasz. Musisz wysilic szare komorki i znalezc dzieciom jakies fajne zajecie, spacer w fajne miejsce, rozne gry, zabawy plastyczne. Bycie operka to nie tylko pilnowanie, zeby dzieciaki sie nie pozabijaly nawzajem. Ignoruj zachowania agresywne (rowniez slowne), zwracaj sie do nich uprzejmie, acz stanowczo, absolutnie nie pokazuj, ze sie ich boisz! i wymagaj, zeby rowniez ciebie traktowaly z szacunkiem. Nie beda, jesli sama bedziesz podnosic glos czy przytrzymywac na sile. Ustal plan dnia z jakimis fajnymi zajeciami i jesli MUSZA ogladac tv, to pod koniec dnia, niech sobie zapracuja, odpowiednio cie traktujac. To, ze dziecko umie wlaczyc telewizor, to zaden argument, mozna schowac pilota, wyjac po kryjmu wtyczke czy w wiekszosci obecnych telewizorow zaindtalowac kod rodzicielski, bez pinu niczego nie obejrza. To nie ty masz sie dostosowywac do dzieci, zeby miec swiety spokoj. Ty masz obowiazek tak im zajac czas, zeby chcialy z toba wspolpracowac, majac w tym jakis interes wink JAk najwiecej wychodz na zewnatrz, raz, ze wowczas unikasz wojny o telewizje, dwa: dotlenione i wybiegane dzieciaki sa w domu spokojniejszesmile Jak bedziesz miec w zanadrzu jakies fajne zajecia, to bez problemu przekupisz dzieciaki, zeby zrobily ci przysluge i nie robily scen przed pojsciem do lozka. Tyle, ze musza miec cos fajnego w palanch, czego utrata moglaby sie okazac zbyt duza strata.
      Nie wiem, jak dlugo trwa juz ta sytuacja. Mozliwe, ze dzieciaki wyczaily,z e dajesz sobie wejsc na glowe i nie ukarzesz, a wszystkie zakazy i tak mozna bezkarnie zlamac. Jesli wyczuly, ze jestes miekka, to niestety trudno bedzie to zmienic i najlepszym wyjsciem w takiej sytuacji jest zmiana rodziny. Ustal z rodzicami granice, jakie masz wyznaczyc dzieciom, musicie byc na jednym froncie i zmien nastawienie do dzieci: to nie ich wina, ze zamiast z rodzicami musza spedzac czas z obca osoba i zupelnie logiczne jest, ze traktuja cie jak wroga, chcac cie wykurzyc, liczac na to, ze ktoregos pieknego dnia zadna operka juz sie nie pojawi i mama zajmie sie nimi tak jak powinna. serce mi sie krajalo, gdy widzialam,z e chlopiec, ktorym sie opiekowalam caly dzien w ogole nie widzial rodzicow: wychodzili, gdy jeszcze spal, wracali, gdy juz spaluncertain bycie operka nie jest latwe, ale pamietaj, ze dzieci niczemu nie sa winne, musza akceptowac niechciana sytuacje i to ty musisz im zapewnic takie atrakcje, zeby bycie z opiekunka stalo sie dla nich atrakcja, a nie kara.
      • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 27.09.11, 22:07
        fajnie, że napisałaś taki długi post, tylko szkoda że ma się on nijak do mojej sytuacji.
        być może gdybyś przeczytała mój post Twoja odpowiedź byłaby bardziej na temat.

        • fasolka3 Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 27.09.11, 22:23
          Dlaczego nie na temat? Jak najbardziej na temat.
          Jakie w ogole masz doswiadczenie w pracy nad dziecmi? Lubisz je w ogole? Mysle, ze wazne jest aby dzieciaki lubic. Jesli ich nie lubisz, a jestes gdzies po to, by uczyc sie jezyka, to zalatw sobie inna prace i ucz sie jezyka, a nie mecz siebie i dzieci.

          Wyobraz sobie, ze rodzice nie maja dla ciebie czasu, a do pilnowania przychodzi do domu osoba, ktora Cie nie lubi, a konflikty probuje rozwiazac silowo. Nie probowalabys jej rozbic stolika na glowie?

          Im wiecej agresji stosujesz wobec dzieci, tym wiecej agresji zbierasz od nch.

          Dzieci nie wolno parkowac przed tv, wtedy beda rozdraznione, niewybiegane i naladowane agresja. Przebiegnij sie z nimi po parku a potem ogladajcie tv.

          Ustal reguly i ich PRZESTRZEGAJ. Jezeli dzieci sie ich trzymaly: smily i mozna ogladac tv. Jezeli nie: nie wolno.

          Rozmawiaj z dziecmi, pytaj dlaczego sa takie wobec Ciebie.

          Wiecej cierpliwosci

          zyczy Fasolka
        • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 28.09.11, 10:55
          lulucy, moze sama czytasz bez zrozumienia, bo odpowiedzialam dokladnie na twoj post. przeczytaj post fasolki, krotko i konkretnie napisala to samo, o co mi chodzilo. A jak nie kumasz? sorry, zmieniaj robote jak najszybciej. Bylam operka w rodzinie wlascicielki biura au-pair, naogladalam sie i nasluchalam cudow. zazwyczaj jak ktos narzekal na dzieci, to sam popelnial mase bledow. Najgorsze sytuacje dotyczyly niedogadywania sie miedzy oper i rodzicami (tak, jak w mojej pierwszej rodzinie). Mozna stanac na glowe, ale bez wzajemnego wsparcia nic z tego nie bedzie. Jesli ktos z doroslych w jakikolwiek sposob podwaza autorytet innego opiekuna, to mowy nie ma, zeby bylo dobrze, a nie wszyscy to rozumieja i niektore mamy pracujace w domu absolutnie nie nadaja sie do przyjecia operki. W drugiej rodzinie mialam wolna reke i wsparcie rodzicow, przy nich nie mialam prawa zwrocic uwagi dziecku, bo to oni byli nadrzedna "wladza", ale dzieci wiedzialy, ze mi podskoczyc nie moga. Najgorsze operki za to to dziewczyny, ktore oczekiwaly, ze dzieci beda jak baranki sie tylko do nich tulic, nie odzywac i poslusznie wykonywac kazde polecenie, a kazde sprzeciwiajace sie dziecko bylo okreslane mianem potwora. Niestety wiele dziewczyn jedzie gdzies jako oper, ludzac sie, ze przy dzieciach sie nie narobi, dostanie forse za nic i bedzie miec mnooostwo czasu na nauke jezyka. zapomnij. Bycie operka to nie jest sposob na zarobek i dzieci trzeba naprawde lubic, inaczej sie na oper nie nadaje. Oper to nie jest lekka praca. Jak sie chce byc dobra oper, to sie trzeba naharowac! Tenisowek nie zdejmowalam z nog, pozwalaly na rozijanie maksymalnych predkosci, rowniez po baaardzo stromych schodac. Mieszkala u nas jakis czas dziewczyna, ktora "moich" dzieciakow nie byla w stanie przetrawic, krzyczala, stawiala im nierealne wymagania i wyzywala. Operka zostala tymczasowo, zeby przeczekac kilka miesiecy w oczekiwaniu na obiecana prace. Dzieci jej nie znosily, ona mi zarzucala, ze to moja wina, bo je traktuje jak wlasne i za bardzo chronie, nie dajac jej szansy. szansy nie dostala od dzieci, bo one bezblednie wyczuly, ze z nia mowy nie ma o czyms fajnym, jej pobyt w rodzinie mial byc dla nich tresura i niczym wiecejuncertain Latwiej bylo zrzucic na mnie, a prawda jest taka, ze dzieci sa jak lustra, odbijaja to, co sami myslimy i czujemy. One nie sa zle, agresywne itp, takie zachowania przejawiaja gdy potrzebuja uwagi, sprawdzaja granice albo czuja, ze ktos nie stoi po ich stronie w 100%. z dziecmi mialam mnostwo do czynienia i radzilam sobie z tzw. "trudnymi" przypadkami, ktore inni zdarzyli dawno skreslic. dzieci potrzebuja akceptacji i milosci, nie silnej reki. Dla autorytetu operki bardzo wazne jest, zeby rodzice i opiekunka stali po tej samej stronie. Jak twoi hosci zostawiaja ci wolna reke i kaza samodzielnie roziwzac problem, to musisz znalezc sposob na dzieci, a nie parkowac je przed telewizorem. jakbys miala wlasne dzieci, albo spore doswiadczenie z dziecmi, to od dawna wiedzialabys, ze przy dzieciach z nadpobuliwoscia, problemami z wyrazaniem emocji (w tym zachowan agreesywnych) telewizor, komputer, gry na konsolach to najgorszy sposob na dziecko. Dziecko siedzace przed tv jest spokojne (moj z adhd tez jesttongue_out ), ale jest bombardowane taka iloscia bodzcow, ze MUSI je jakos odreagowac. Jak nie ma innego sposobu (ktorego sam nie wymysli), to rzucanie ciezkimi przedmiotami w operke jest w takiej sytuacji bardzo logicznym wytlumaczeniem.
          w jakim jestes kraju? Potrafisz sie dogadac z dziecmi w ich jezyku? jakie proponujesz im zajecia? Co robicie w ciagu dnia (poza ogladaniem telewizji i sprawdzaniem sil?) . Jak dlugo jestes w tej rodzinie? Wierz mi, czasem nie ma sensu mordowac siebie i dzieci, zeby jakos przetrzymac kilka miesiecy, majac za cen np nauke jezyka. Do celu moze prowadzic wiele drog, a najlatwiejsza nie zawsze jest wlasciwa. wcale nie mam ochoty ci dokopac, mam szczera nadzieje,z e naprawde lubisz dzieci, w takim wypadku chetnie pomoge, ale nie oczekuj zrozumienia, jesli dzieci skazane na opieke obcej i wrogiej im osoby czuja,z e musza sie bronic. 5 i 7 lat to juz nie bejbik, ktory jes zapatrzony w opiekuna jak w obrazek, na wzgledy takich dzieci trzeba ciezko pracowac.
          • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 29.09.11, 23:26
            dzięki za "zaintersowanie", może komus przydadzą się wasze rady. dla mnie one są bez sensu.
            jeśli koniecznie chcecie znać tło teoretyczne to proszę bardzo: rodzice ustalili harmonogram i trzeba go przestrzegać, tu nie ma miejsca na "jeżeli zrobisz cośtam to cośtam", bo jedynymi dysponentami nagród/kar są rodzice. ja mam do dyspozycji argumenty: "bo takie są zasady" i "powiem mamie".

            tym, którzy radzą zabrać gdzieś 3 rozwrzeszczanych dzieci, które kopią, gryzą, plują i rzucają wszystkim życzę żeby najpierw sami spróbowali.

            dzisiaj mam 1 sukces - udało mi sie ubrać w pidżamy, biegające po calym domu na golasa dzieciaki. siłą zamknęłam każde w pokoju i z najstarszym negocjowałam, że jeśli się ubierze wypuszczę młodsze. poskutkowało. o takie przykłady mi chodzi. za wykład z filozoficzno-pedagogiczny dziękuję.

            • berdebul Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 29.09.11, 23:49
              lulucy napisała:
              > jeśli koniecznie chcecie znać tło teoretyczne to proszę bardzo: rodzice ustalil
              > i harmonogram i trzeba go przestrzegać, tu nie ma miejsca na "jeżeli zrobisz co
              > śtam to cośtam", bo jedynymi dysponentami nagród/kar są rodzice. ja mam do dys
              > pozycji argumenty: "bo takie są zasady" i "powiem mamie".
              >
              Jest harmonogram który zawiera jakieś zajęcia, tak? Muszą je wykonać bo jak nie to? Rodzice reagują? Naprawdę nie możesz wyłączyć telewizji, bo co? Ani zorganizować czegokolwiek ciekawego?
              > dzisiaj mam 1 sukces - udało mi sie ubrać w pidżamy, biegające po calym domu na
              > golasa dzieciaki. siłą zamknęłam każde w pokoju i z najstarszym negocjowałam,
              > że jeśli się ubierze wypuszczę młodsze. poskutkowało. o takie przykłady mi chod
              > zi. za wykład z filozoficzno-pedagogiczny dziękuję.
              To jest porażka pedagogiczna, a nie żaden sukces. Zamykanie małego dziecka, bo nie potrafisz poradzić sobie ze starszym rodzeństwem i szantaż. Zmień pracę, bo do jakiejkolwiek z dziećmi się nie nadajesz. uncertain
            • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 09:18
              lulucy napisała:
              jeśli koniecznie chcecie znać tło teoretyczne to proszę bardzo: rodzice ustalil
              > i harmonogram i trzeba go przestrzegać, tu nie ma miejsca na "jeżeli zrobisz co
              > śtam to cośtam", bo jedynymi dysponentami nagród/kar są rodzice. ja mam do dys
              > pozycji argumenty: "bo takie są zasady" i "powiem mamie".

              alez to zupelnie normalne, ze dzieciaki dostaja harmonogram dnia! tyle, ze nikt mi nie wmowi, ze wszystko da sie egzekwowac tylko i wylacznie sila. Probowalas inaczej. przez zabawe, zartem? Ciekawa oprawa jakiegos zajecia moze wiele zdziaalc, np mialam taka jedna 5-latke, ktora cudowala z jedzeniem, rzucala nim, spuszczona na sekunde z oka upychala wszystko pod meblami itp. Powinans zobaczyc, jak wcinala posilki, gdy stol zamienial sie w tratwe, wyspe rozbitkow (gdzie jadlo sie na kolanie siedzac na stole), na pikniku w poszukiwaniu skarbu, pod drzewem w twierdzy bronionej przed kaczkami, albo w indianskim tipi czy tajemniczej grocie, zbudowanej pod stolem z kocy. Oczywiscie nie da sie tak cudowac przy kazdym posilku, ale jak dziecko zalapalo, ze jak bedzie jesc normalnie, to raz w tygodniu czeka je niespodzianka, to problem sie skonczyl (no, w wiekszoscismile ). Nie wierze, ze w zaden sposob nie mozna wyciagnac konsekwencji. Mozna, tylko trzeba uruchomic wyobraznie! Naturalna potrzeba dzieci w tym wieku jest ZABAWA, nie wojskowa musztra!


              > tym, którzy radzą zabrać gdzieś 3 rozwrzeszczanych dzieci, które kopią, gryzą,
              > plują i rzucają wszystkim życzę żeby najpierw sami spróbowali.

              Owszem probowalam, tylko z grupami 16-28 dzieciakow tzw "trudnych", wychodzilam rowniez z ciezko uposledzonymi dziecmi ze szkoly zycia, wsrod ktorych czasem praca byla kwestia przezyciawink. Kwestia nastawienia do dzieci, dobrej organizacji i odrobiny fantazji.


              > dzisiaj mam 1 sukces - udało mi sie ubrać w pidżamy, biegające po calym domu na
              > golasa dzieciaki. siłą zamknęłam każde w pokoju i z najstarszym negocjowałam,
              > że jeśli się ubierze wypuszczę młodsze. poskutkowało. o takie przykłady mi chod
              > zi. za wykład z filozoficzno-pedagogiczny dziękuję.

              Kochana, pakuj manatki i zwiewaj czym predzej. w biurze nikt cie nie poinformowal, ze nie masz prawa tknac cudzego dziecka??? jesli taka sytuacje uwazasz za sukces, to powaznie zwiewaj, zanim rodzice nie zadzwonia na policje za znecanie sie nad ich dziecmi! Pisze to zupelnie powaznie. Nie nadajesz sie na oper, masz klapki na oczach i oczekujesz, ze ci tu podpowiemy sposoby SILOWYCH rozwiazan??? Zapomnij. Pojecia o dzieciach i ich potrzebach nie masz, a co gorsze, nie masz najmniejszej ochoty, zeby sie czegokolwiek dowiedziec i nauczyc. lepiej zarobisz przyjmujac rzeczy do prasowania, zniszczone ubrania mozna odkupic, krzywdy, ktora takim postepowaniem wyrzadzisz dzieciom nie bedziesz w stanie zrekompensowac. Dzieci to nie potwory!
              • spiacawdzien Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 10:16
                tijgertje, nakarmiłaś swoje zgłodniałe uznania "ja"? wink
                Twoje wypowiedz są napakowane poczuciem wyższości i wszechwiedzy.
                Wcale się nie dziwię, że autorka wątku zamknęła się na treść twoich słów,
                bo, mam wrażenie, głównym ich celem było pokazanie siebie a nie dobre rady.
                A już pisanie "Kochana, pakuj manatki" to zwykły brak taktu.
                Co ty gadasz o policji?! Bzdury totalne!
                Jesteś przykładem osoby, która korzystając z anonimowości leczy swoje kompleksy.
                PRZYTRZYMANIE dziecka jeszcze w żadnym kraju nie jest karalne.
                I NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z AGRESJĄ.
                Ciekawe co zrobiłabyś, gdyby dziecko biegło w jakieś niebezpieczne miejsce?
                Ależ nie przytrzymałabyś, zadziałałabyś swoją silną wolą operki wink
                Spuść z tonu gdy chcesz coś komuś doradzać.

                A autorce wątku życzę dużo cierpliwości.
                Radziłabym postarać się jasno pogadać z dziećmi.
                Dzieciaki lubią być traktowane jak dorośli wink
                Nic nie szkodzi, że młodsze nie czytają - możecie narysować najważniejsze sprawy.
                Pokaż im, że jest coś ciekawszego niż TV.
                Jesteś z Polski - przecież my jesteśmy bardzo kreatywni! smile
                Odkryj przed nimi fajne zabawy, które będą miały miejsce tylko wówczas, gdy będą spokojni.
                Jeśli potzrebujesz inspiracji to napisz - coś Ci podsunę.
                Pozdrawiam i trzymaj się dobrze.
                Zanim się spakujesz, jak radzo tijgertje, spróbuj zmienić sytuację.
                Najłatwiej się poddać...
                • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 10:51
                  Moze nieco przesadzilam, przepraszam. Jednak nie bede sie kajac za to, ze kaze sie dziewczynie z tej rodziny wynosic. Na razie pokazala tylko tyle, ze nie zamierza niczego w swoim NASTAWIENIU do dzieci zmienic, tlumaczac sie brakiem mozliwosci. Jak sie chce, to sie da i to nie tylko moje zdaniewink najwyrazniej ta praca jest dla dziewczyny nieodpowiednia. Nie kazdy z kazdym sie dogada i sama potrafie sie przyznac do bledu: pisalam wyzej, ze szybko sie z jednej rodziny zmylam. Nie mozna sie dobrze opiekowac dziecmi uwazajac je za wrogow, potworow i nie wiem co jeszcze. W tej sytuacji to dzieci sa ofiarami sytuacji i zadne rozwiazanie silowe tu nie wchodzi w gre. Co innego niebezpieczne sytuacje, co innego, gdy wyraznie dzieciaki usiluja dokuczyc opiekunce, jakis cel w tym maja. I nie mow mi, ze zamykanie dzieci na sile w pokojach to nie agresja! Nie mozna liczyc na wspolprace ze strony dzieci, jesli sie ich nie lubi. Czasem lepiej sie wycofac ZANIM sytuacja odiagnie taki punkt, ze juz nie ma odwrotu. I jestem pewna, ze jesli dziewczyna nie zacznie od zaminy wlasnego nastawienia, wczesniej czy pozniej do tego dojdzie. Tylko po co to komu? I dlaczego musza za to placic dzieci???

                  Pokaż im, że jest coś ciekawszego niż TV.
                  > Jesteś z Polski - przecież my jesteśmy bardzo kreatywni! smile
                  > Odkryj przed nimi fajne zabawy, które będą miały miejsce tylko wówczas, gdy będ
                  > ą spokojni.

                  Przeciez dokladnie o tym pisalam! ale przeciez sie NIE DA.

                  Jesteś przykładem osoby, która korzystając z anonimowości leczy swoje kompleksy

                  Niezupelniesmile Kompleksy mam moze na innych plaszczyznach, ale nie potrzebuje ich leczyc kosztem innychwink Taka znowu anonimowa nie jestem, bo jak sie chce, to mnie mozna calkiem prosto znalec.
                  • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 10:55
                    Acha, a co do karalnosci: Przytrzymanie dziecka w sytuacji zagroznia, to co innego, niz proba sil. Przytrzymanie, zeby pokazac kto tu rzadzi mozna juz podciagnac pod znecanie sie psychiczne (podobnie jak grozby, wyzwiska, krzyczenie na dziecko itp) a to jest w niektorych krajach karalne. W Polsce sie mozna bezkarnie wyzywac na dziecku, ale na szczescie nie wszedzie. Czasem nawet ludzie bywaja na tyle wredni, ze bezpodstawnie skladaja na kogos donos i potem trzeba udowodnic, ze sie dobrze dzieckiem zajmuje, nie jest to uznawane za fakt oczywisty tylko ze wzgledu na to, ze jest sie rodzicem czy niania.
                • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 19:51
                  to są dzieci wychowywane KRZYKIEM
                  nie wiem, czy dostają klapsy, lanie, itp. bo z nimi nie mieszkam
                  mają poustalanych mnóstwo reguł, jeśli którąś złamią ojciec KRZYCZY
                  zabawa w domu jest trudna, bo w domu ma być porządek. jeśli akurat mają taką fantazję, żeby wyjść na dwór to dobrze, ale one zasadniczo wolą zostawać w domu i koncentrowac sie na łamaniu reguł, robieniu bałaganu, w miarę jak zabawa się rozkręca zaczyna się demolka domu; zapewne skoro wiedzą, że i tak dostaną opiernicz to jest im już wszystko jedno. wobec powyższego regularnie wszyscy (łącznie ze mną) dostają opiernicz i tak to się kręci.

                  najgorzej jest kiedy rodzice wychodzą wieczorem i mam ich położyć spać. średni ma koszmary, wiec nic dziwnego że nie chce się kłaść. ojciec usypia go kładąc siłą do łóżka i trzymając aż przestanie płakać, potem czyta mu bajki.

                  tak to w skrócie wygląda.

                  najmłodsze jeszcze reaguje na łagodną perswazję, ale do starszych nic już nie dociera. na szczęście ze starszymi spędzam niewiele czasu, bo są w szkole. tylko jak przetrwać tych kilka godzin?
                  • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 20:36
                    Dziewczyno, czy ty na pewno czytasz to co piszesz? sadzisz, ze do dzieci wychowywanych krzykiem to juz innym sposobem dotrzec nie mozna? Naprawde sadzisz, ze dzieci w tym wieku celowo KONCENTRUJA SIE na lamaniu regul??? Jak sie wysiedza w szkole, to normalne,z e wracaja zmeczone, nakrecone i odrobina nudy powoduje, ze rozniosa wszystko. To sa zupelnie normalne zachowania dzieci w tym wieku! Masz szanse pokazac maluchom, ze mozna komunikowac sie w inny sposob. jezeli masz zamiar zostac w tej rodzinie, to chociaz sproboj spojrzec na dzieciaki pozytywnie, zorganizuj im sensownie czas. Skoro to tylko kilka godzin, to mozesz przynajmniej sprobowac sie nieco bardziej postarac, a nie zakladac z gory, ze i tak sie nic nie da. W ogole nie rozumiem, po co zalozylas ten watek. Silowych metod nikt ci tu nie poleci. A dzieciakow po prostu zalsad W jakim kraju mieszkasz?
                    • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 30.09.11, 23:02
                      pytanie brzmi: Jak opanować napady agresji u 3 dzieci?

                      Jeśli znasz jakieś techniki podziel się informacją, jeśli nie to bez sensu piszesz posty w tym wątku.
                      • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 10:02
                        Zachowac stoicki spokoj, mowic CICHO, a nie przekrzykiwac dzieci, ignorowac zachowania niepozadane, reagujesz, jak cos chca i prosza tak jak tego oczekujesz, spokojnie i grzecznie (co najprawdopodobniej troche czasu bedzie kosztowac i musisz dzieciom POKAZAC, jak maja sie zachowywac). zorganizuj im ciekawie czas, wymysl fajne zajecia i zabawy, tak, zeby one CHCIALY byc z toba i zeby wiedzialy, ze rozrabianie im sie nie oplaca, bo straca przec to cos fajnego. I zelazna konsekwencja. Jak sama dasz sie poniesc nerwom, to nakrecasz spirale. A, mozesz zaczac uzywac minutnika. Nie sprzatasz ich balaganu (mozesz pomoc, ale nie robisz tego za dzieci), dajesz im okreslony czas na zrobienie czegos (z marginesem na szrzedzeniewink ), jak sie zmieszcza w czasie, to wymyslasz nagrode (jakies fajne zajecie, wyjscie, ich wybor ksiazki na dobranoc, czytasz im? itp). nie kaz za niewykonanie polecenia, ale daj odczuc knsekwencje: nie zdaza przed ulubionym filmem, to go nie ogladaja, zamiast szlabanu na cos, co nie ma bezposredniego zwiazku ze zdarzeniem (np zero telewizji w weekend). Nagradzaj nawet drobiazgi i nie szczedz dzieciom pochwal. Pochwaly sa duzo sielniejsza motywacja, dzieci chetniej cos zrobia,z eby zasluzyc na pochwale, niz wiedzac, ze i tak zostana ukarane. Wykorzystaj to. Nazywaj uczucia dzieci i mow o swoich, staraj sie zrozumiec, dlaczego postepuja tak a nie inaczej. wiesz, moj mlody jest kochanym dzieckiem, ale potrafi zachowywac sie jak najgorszy lobuz jak... jest glodnywink Jesli wiesz, ze jakies sytuacje prowadza do konfliktow, to ich unikaj. Wsciekaja sie, jak musza wylaczyc telewizor? Umow sie wczesniej po ktorym filmie jaka wylaczyc, albo o ktorej (lepiej nie w srodku programu!), porzypomnij w trakcie i minute przed koncem, wylacza, (chocby jedno), to pochwal, powiedz, jak sie cieszysz, ze sa tacy duzi, ze dotrzymali umowy itp. Stan po ich stronie, nie przeciwko nim. I wymysl cos ciekawego, zrobcie cos inaczej niz zwykle, w formie zabawy (o czym pisalam juz wyzej). I nie oceniaj dzieci, powiedz, jesli nie podoba ci sie zachowanie, ale nie oceniaj dziecka.
                        Moze byc? Gotowych recept nie dostaniesz, musisz wysilic wyobraznie i swoje zachowanie dostosowac do sytuacji. Konsekwencja, regularnosc czynnosci i SPOKOJ srawiaja, ze dzieci wiedza, czego sie spodziewac, czuja sie bezpieczniej i latwiej cokolwiek z nimi zrobic. dzieci to naprawde lustra. Jak pojdziesz z nastawieniem : "strasznie fajne te dzieciaki, na pewno dzisiaj bedzie lepiej ", to wiecej zniesiesz zachowujac spokoj i masz wieksze szanse na to, ze dzieciaki wyczuwajac twoj nastroj rowniez beda sie zachowywac lepiej. Serio.
                        • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 10:06
                          Prawie zapomnialam. Baaardzo silnym pozytywnym bodzcem dla dzieci jest ich pochwalenie przed kims innym. JAk ktores zrobi cos dobrego, chocby drobiazg, to nie zapomnij pochwalic dziecka przed rodzicami. Nawet jesli jest to na zasadzie "wojna o zalozenie pizam trwala pol minuty krocej niz normalnie" wypowiedziane w sposob pozytywny"dzisiaj zalozyly pizamy szybciej niz zazwyczaj"wink
                        • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 15:01
                          ja nie mam czasu, ja mam harmonogram, 5 min. kąpiel, 3 min. mycie zębów, 15 min. książka, spać

                          ignorowac zac
                          > howania niepozadane

                          tja, mam ignorować bieganie po domu z największym nożem kuchennym, wywalanie wszystkiego z lodówki, może jeszcze mam wyjść z domu?
                          kiedy mnie biją kopią, gryzą, plują, rzucają ciężkimi przedmiotami mam też mam to ignorować?

                          pisałam już, że wyłącznymi dysponentami kar i nagród są rodzice

                          znowu napisałaś długi post, w którym referujesz ogólniki z podręczników pedagogicznych i nic tu nie ma o sytuacji: ojciec przywozi ze szkoły dzieci, które jak tylko przekroczą próg domu łapią największe noże kuchenne i ganiają się z nimi po mieszkaniu -> moja prośba oddaj nóż, bo ta zabawa jest zabroniona przez rodziców i niebezpieczna -> reakcja dzieci plucie na mnie -> moja odpowiedź powiem ojcu -> rekcja dzieci: kopanie mnie -> moja rekacja: chwytam dzieci i siłą zabieram noże -> reakcja dzieci: gryzą kpią, plują -> moja reakcja: chwytam każde jedną ręką i przytrzymuję -> dzieci wiją się krzyczą -> puszczam najpierw średnie, potem starsze ->biegną do lodówki wyrzucać wszystko na podłogę -> czekam do godziny, o której wg harmonogramu mogę włączyć TV, cały czas przypominając, że nie wolno wyrzucać jedzenia z lodówki, że powiem tacie, tłumaczę że to jest nasze jedzenie na kolację, że nie wolno go marnować, bo będziemy głodni - zero efektu - włączam TV, biegną do living roomu, a ja sprzątam.

                          kwestia jest taka: jak te dzieciaki uspokoić zeby zaczęły kontaktować, bo one są szalone i w tym szale niezdolne do przetworzenia informacji o prostych związkach przyczynowo - skutkowych: jeżeli wyrzucisz serek do kosza to nie będzie serka na kolację

                          ojciec i matka robią to "ręcznie", ja mam tylko 2 ręce i 3 nabuzowane dzieci. tak jak już ktoś doradził odseparowuje najmłodsze i koncentruje się na starszych. efekt jest taki, że jeden obiekt agresji zamieniają na inny, ale ich stan emocjonalny nie zmienia się. nadal są nabuzowane.

                          mają duży ogród, trampolinę, huśtawki, boisko do koszykówki i piłki nożnej, tylko że one mają to gdzieś. wolą chociażby zejść do piwnicy, czego im nie wolno, i biegać za wyimaginowaną myszą.

                          czasem mają lepszy dzień i tylko biją się poduszkami, ale to też jest zabronione.







                          • berdebul Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 18:25
                            lulucy napisała:
                            > tja, mam ignorować bieganie po domu z największym nożem kuchennym, wywalanie ws
                            > zystkiego z lodówki, może jeszcze mam wyjść z domu?
                            > kiedy mnie biją kopią, gryzą, plują, rzucają ciężkimi przedmiotami mam też mam
                            > to ignorować?
                            A nie prościej uniemożliwić dobranie się do noży? Wtedy nie ma całej awantury, ganiania się i nakręcania.
                            > pisałam już, że wyłącznymi dysponentami kar i nagród są rodzice
                            Rodziców nie ma w domu, musisz sobie poradzić. Masz całkiem niezły argument w postaci telewizora, jeżeli dzieciaki go aż tak lubią.
                            >ojciec przywozi ze szkoły dzieci, które jak
                            > tylko przekroczą próg domu łapią największe noże kuchenne i ganiają się z nimi
                            > po mieszkaniu
                            Witasz dzieciaczki w progu z piłką w ręku "dzisiaj pięciobój - rzuty do celu, kopanie do celu, kangurzy skok itd" ewentualnie "w ogrodzie są poukrywane skarby, a to pierwsza wskazówka", może być też piracka mapa, cokolwiek żeby je zająć, w ogrodzie poukrywane np. malutkie zabaweczki, breloczki, może gumki do włosów, śmieszną spinkę itd można to kupić za grosze.
                            > włączam TV, biegną do livin
                            > g roomu, a ja sprzątam.
                            Z ich punktu widzenia jest świetnie - nic nie możesz im zrobić, jeszcze za nich posprzątasz. Zostaw to jedzenie, albo sprzątną, albo rodzice zareagują. Ze słodką miną oznajmiasz "za 15 minut wrócą rodzice, a jedzenie wciąż na podłodze oj oj". To ich decyzja wtedy, oraz ich konsekwencje. Nie ma żadnego powodu żebyś to sprzątała.

                            Jeżeli jednak w tej rodzinie dzieje się źle, dzieciaki są ofiarami przemocy to zgłoś to, odpowiednie służby zareagują, a Ty zmienisz rodzinę.
                            • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 19:37
                              nie mogę ich powitać z piłką w ręku, bo wg harmonogramu zaraz po szkole dostają przekąskę i to jest pretekst do eksplorowania szafek, bo to co ja przygotuję (wg harmonogramu) nie jest dość dobre.
                              wszystkie przedmioty w tym domu mają swoje miejsce, noże też, i nie mogę tego miejsca zmienić.
                              przed powrotem matki do domu musi być porządek, bo inaczej matka jest wkurzona bardziej, niż zwykle i to ja dostaję opiernicz za bałagan, który oczywiście sama sprzątam.
                              telewizja jest limitowana harmonogramem, nie mogę tego zmieniać.

                              zabawa z poukrywanymi skarbami fajna, ale zbyt złożona dla nabuzowanych dzieciaków, najpierw trzeba spacyfikować ich na tyle, żeby w ogóle zaczęły kontaktować. moje propozycje one mają zasadniczo głęboko w ciemnym miejscu i są przyzwyczajone do takiego traktowania opiekunek. ojciec się wygadał, że nie raz jak wracał do domu zastawał burdel a moja poprzedniczka siedziała i płakała. teraz przynajmniej na ogół jest porządek, a ja nie płaczę, ale autentycznie się boję że coś zepsują, albo zrobią sobie krzywdę.
                              totalną katastrofą jest kładzenie ich do łóżek. jest po po prostu awykonalne żeby poszły spać dobrowolnie przed północą. rodzice radzili pozamykać ich w sypialniach, tylko że drzwi nie mają zewnętrznych zamków, a ja nie jestem w stanie ich przytrzymywać bo są za daleko od siebie.

                              te dzieci reagują wściekłością i agresją dosłownie na wszystko, co ogranicza ich swobodę. masz przed sobą kipiące złością, miotające się dziecko x 3 i co robisz z tą sytuacją?
                              ignorowanie odpada.

                              rodzina jest ciężka, to fakt, jednak nie ma czego zgłaszać policji.
                              • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 22:27
                                Ech, nie da sie, nie wolno, to odpada, tamto i tak to nic nie da...
                                Nie wiem, o czym my tu w ogole gadamy, skoro nawet, jesli pytasz o rady i dostajesz konretne pomysly, to z gory zakladasz, ze i tak nic z tego nie bedzie. Nie nadajesz sie na opiekunke i tyle. Zrob wszystkim przysluge i serio poszukaj innej rodziny.
                              • berdebul Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 02.10.11, 00:13
                                lulucy napisała:

                                > nie mogę ich powitać z piłką w ręku, bo wg harmonogramu zaraz po szkole dostają
                                > przekąskę i to jest pretekst do eksplorowania szafek, bo to co ja przygotuję (
                                > wg harmonogramu) nie jest dość dobre.
                                Strzelam w ciemno bo nie wiem jak wygląda mieszkanie - nie da się kuchni zamknąć? W jadalni/przy stole gdzieś tam (najlepiej w ogrodzie) czeka przekąska. Chcą to zjeść to jedzą, nie chcą to niech się gonią polami do Albanii, z głodu nie umrą. Szuflady i szafki można zabezpieczyć specjalnymi zamknięciami antydzieciowymi, lub kłódką zanim wrócą rodzice zdejmujesz kiedy dzieciaki siedzą przed tv i już nie chcą robić rozróby w kuchni.
                                > przed powrotem matki do domu musi być porządek, bo inaczej matka jest wkurzona
                                > bardziej, niż zwykle i to ja dostaję opiernicz za bałagan, który oczywiście sam
                                > a sprzątam.
                                To się nie dziwię, nabałaganić można bez konsekwencji to wykorzystują. Też bym bałaganiła wiedząc że ktoś sprzątnie.
                                > telewizja jest limitowana harmonogramem, nie mogę tego zmieniać.
                                "Słodziaczki moje, od dzisiaj telewizor włącza się tylko wtedy JEŻELI nie ma np. jedzenia na podłodze, chcecie obejrzeć ulubiony program to radzę się sprężać" i choćbyś miała przegryźć kabel to nie włączaj, dopóki nie sprzątną. Telewizja jest opcją, a nie obowiązkiem w harmonogramie mam nadzieję?
                                > zabawa z poukrywanymi skarbami fajna, ale zbyt złożona dla nabuzowanych dziecia
                                > ków, najpierw trzeba spacyfikować ich na tyle, żeby w ogóle zaczęły kontaktować
                                Ciskanie piłkami w butelki ustawione w piramidkę. Darcie gazet. Łamanie patyków. Strzelanie z procy do puszek. Konkurs na najgłośniejszy krzyk. Jeżeli muszą upuścić pary to coś takiego. Jeżeli potrzebują wyciszenia i odcięcia się od bodźców bo są nakręcone hałasem/koniecznością siedzenia w ławkach/długą podróżą (nie wiem jaka szkoła, jak długo i jak daleko) to może czytanie? Bazgranie po wielkich kartonach przymocowanych tak aby za bardzo nie nabrudzić.
                                > totalną katastrofą jest kładzenie ich do łóżek. jest po po prostu awykonalne że
                                > by poszły spać dobrowolnie przed północą. rodzice radzili pozamykać ich w sypia
                                > lniach, tylko że drzwi nie mają zewnętrznych zamków, a ja nie jestem w stanie i
                                > ch przytrzymywać bo są za daleko od siebie.
                                Świetni rodzice, podziwiam że chce Ci się z nimi współpracować. Śpią w dzień? Późno wstają? Może trzeba ich zajeździć na boisku i ograniczyć bodźce typu kreskówki? Wieczorem kąpiel, zęby, później czytanie/puszczona bajka/coś? Żeby trochę "odczarować" ten wieczorny czas, jeżeli one nastawiają się na walkę, krzyczą i walczą to faktycznie może być im ciężko zasnąć. Jestem całkiem duża, a jeżeli położę się nabuzowana to nie zasnę do 3-4, albo i wcale...
                                > te dzieci reagują wściekłością i agresją dosłownie na wszystko, co ogranicza ic
                                > h swobodę. masz przed sobą kipiące złością, miotające się dziecko x 3 i co robi
                                > sz z tą sytuacją?
                                Teraz wyjdzie ze mnie naiwny pedagog - staram się znaleźć przyczynę i ją zlikwidować, bo te dzieciaki rozpaczliwie wołają o uwagę, zainteresowanie i postawienie granic. Ale to powinni zrobić rodzice, jeżeli prezentują podejście "zamknij je w pokoju i będzie spokój" to źle się dzieje. Testują ile można i jak na razie wygrywają, więc testują bardziej i wciąż nie ma granicy. A powinny być bardzo wyraźne, dzieci lubią schematy, rutynę, zasady.
                                Udaje Ci się złapać kontakt z chociaż jednym dzieckiem? Wciągnij go w jakąś zabawę, może reszta się przyłączy? Albo coś naprawdę fajnego - robienie łuków, wigwamów, lepienie z jakiejś masy, zrobienie kubka z papieru z którego można się napić wody i nie cieknie, "misie patysie" jak macie coś płynącego niedaleko, super samolot z papieru który dobrze lata, kapsle, węzły (tylko bez szubienicy jak mają głupie pomysły), gwizdanie na palcach, coś związanego z samochodzikami jakiś tor przeszkód/skocznia/rampa.
                                • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 01:28
                                  berdebul napisała:

                                  > lulucy napisała:
                                  >
                                  > > nie mogę ich powitać z piłką w ręku, bo wg harmonogramu zaraz po szkole d
                                  > ostają
                                  > > przekąskę i to jest pretekst do eksplorowania szafek, bo to co ja przygot
                                  > uję (
                                  > > wg harmonogramu) nie jest dość dobre.
                                  > Strzelam w ciemno bo nie wiem jak wygląda mieszkanie - nie da się kuchni zamkną
                                  > ć? W jadalni/przy stole gdzieś tam (najlepiej w ogrodzie) czeka przekąska. Chcą
                                  > to zjeść to jedzą, nie chcą to niech się gonią polami do Albanii, z głodu nie
                                  > umrą.

                                  Niemożliwe, nie mam tyle swobody, rodzice żądają nakarmienia dzieci natychmiast po szkole. Pilnują tego, bo ich biuro jest tuż obok domu. Jak dzieciom przekąska nie pasuje lecą do mamy na skargę i ja dostaję opiernicz. Regularnie im nie pasuje.

                                  Szuflady i szafki można zabezpieczyć specjalnymi zamknięciami antydziecio
                                  > wymi, lub kłódką zanim wrócą rodzice zdejmujesz

                                  Niemożliwe. Rodzice wpadają w ciągu dnia.

                                  kiedy dzieciaki siedzą przed tv
                                  > i już nie chcą robić rozróby w kuchni.
                                  > > przed powrotem matki do domu musi być porządek, bo inaczej matka jest wku
                                  > rzona
                                  > > bardziej, niż zwykle i to ja dostaję opiernicz za bałagan, który oczywiśc
                                  > ie sam
                                  > > a sprzątam.
                                  > To się nie dziwię, nabałaganić można bez konsekwencji to wykorzystują. Też bym
                                  > bałaganiła wiedząc że ktoś sprzątnie.
                                  > > telewizja jest limitowana harmonogramem, nie mogę tego zmieniać.
                                  > "Słodziaczki moje, od dzisiaj telewizor włącza się tylko wtedy JEŻELI nie ma np
                                  > . jedzenia na podłodze, chcecie obejrzeć ulubiony program to radzę się sprężać"

                                  Niemożliwe. Zgodnie z harmonogramem TV włącza się kiedy kończę pracę. Rzeczywistość jest jednak taka, że zostaję zwykle dłużej niż przewiduje harmonogram, bo rodzice zajęci i TV należy się małolatom z urzędu.

                                  > i choćbyś miała przegryźć kabel to nie włączaj, dopóki nie sprzątną. Telewizja
                                  > jest opcją, a nie obowiązkiem w harmonogramie mam nadzieję?

                                  Nie jest opcją. Należy się od 17.00.

                                  > > zabawa z poukrywanymi skarbami fajna, ale zbyt złożona dla nabuzowanych d
                                  > ziecia
                                  > > ków, najpierw trzeba spacyfikować ich na tyle, żeby w ogóle zaczęły konta
                                  > ktować
                                  > Ciskanie piłkami w butelki ustawione w piramidkę. Darcie gazet. Łamanie patyków
                                  > . Strzelanie z procy do puszek. Konkurs na najgłośniejszy krzyk. Jeżeli muszą u
                                  > puścić pary to coś takiego.

                                  Możliwe jest tylko łamanie patyków, bo las blisko. Może spróbuję smile


                                  Jeżeli potrzebują wyciszenia i odcięcia się od bodź
                                  > ców bo są nakręcone hałasem/koniecznością siedzenia w ławkach/długą podróżą (ni
                                  > e wiem jaka szkoła, jak długo i jak daleko) to może czytanie?

                                  Czytanie jest wg harmonogramu od 19.30 do 20.30

                                  Bazgranie po wiel
                                  > kich kartonach przymocowanych tak aby za bardzo nie nabrudzić.

                                  To by trzeba było zrobić na dworze, albo w garażu. Może się da smile
                                  W tym domu nie wolno w ogóle nabrudzić, najświętszą rzeczą jest porządek.

                                  > > totalną katastrofą jest kładzenie ich do łóżek. jest po po prostu awykon
                                  > alne że
                                  > > by poszły spać dobrowolnie przed północą. rodzice radzili pozamykać ich w
                                  > sypia
                                  > > lniach, tylko że drzwi nie mają zewnętrznych zamków, a ja nie jestem w st
                                  > anie i
                                  > > ch przytrzymywać bo są za daleko od siebie.
                                  > Świetni rodzice, podziwiam że chce Ci się z nimi współpracować. Śpią w dzień? P
                                  > óźno wstają? Może trzeba ich zajeździć na boisku i ograniczyć bodźce typu kresk
                                  > ówki? Wieczorem kąpiel, zęby, później czytanie/puszczona bajka/coś? Żeby trochę
                                  > "odczarować" ten wieczorny czas, jeżeli one nastawiają się na walkę, krzyczą i
                                  > walczą to faktycznie może być im ciężko zasnąć. Jestem całkiem duża, a jeżeli
                                  > położę się nabuzowana to nie zasnę do 3-4, albo i wcale...

                                  No więc, czytanie jest obowiązkowe po kąpieli. Tylko że one nie chcą wtedy tego czytania, kąpać się lubią. Mają na to 5 min w samej wodzie, bez piany, potem zęby, siku i czytanie.

                                  > > te dzieci reagują wściekłością i agresją dosłownie na wszystko, co ograni
                                  > cza ic
                                  > > h swobodę. masz przed sobą kipiące złością, miotające się dziecko x 3 i c
                                  > o robi
                                  > > sz z tą sytuacją?
                                  > Teraz wyjdzie ze mnie naiwny pedagog - staram się znaleźć przyczynę i ją zlikwi
                                  > dować, bo te dzieciaki rozpaczliwie wołają o uwagę, zainteresowanie i postawien
                                  > ie granic.

                                  To jest całkowicie niepraktyczne.

                                  Ale to powinni zrobić rodzice, jeżeli prezentują podejście "zamknij
                                  > je w pokoju i będzie spokój" to źle się dzieje. Testują ile można i jak na razi
                                  > e wygrywają, więc testują bardziej i wciąż nie ma granicy. A powinny być bardzo
                                  > wyraźne, dzieci lubią schematy, rutynę, zasady.

                                  Tu są same schematy i rutyna.

                                  > Udaje Ci się złapać kontakt z chociaż jednym dzieckiem? Wciągnij go w jakąś zab
                                  > awę, może reszta się przyłączy? Albo coś naprawdę fajnego - robienie łuków, wig
                                  > wamów, lepienie z jakiejś masy, zrobienie kubka z papieru z którego można się n
                                  > apić wody i nie cieknie, "misie patysie" jak macie coś płynącego niedaleko, sup
                                  > er samolot z papieru który dobrze lata, kapsle, węzły (tylko bez szubienicy jak
                                  > mają głupie pomysły), gwizdanie na palcach, coś związanego z samochodzikami ja
                                  > kiś tor przeszkód/skocznia/rampa.

                                  niestety im starsze dziecko, tym gorszy kontakt - z najstarszym spędzam najmniej czasu - wpada tylko na przekąskę, zrobić burdel i jest wiezione na następne zajęcia pozaszkolne (balet, gimnastyka, tenis, pływanie), więc jest wyżyte.

                                  konkretnie to nie wiesz jak opanować rozemocjonowane dziecko?



                          • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 01.10.11, 19:12


                            ojciec przywozi ze szkoły dzieci, które jak
                            > tylko przekroczą próg domu łapią największe noże kuchenne i ganiają się z nimi
                            > po mieszkaniu -> moja prośba oddaj nóż, bo ta zabawa jest zabroniona przez
                            > rodziców i niebezpieczna -> reakcja dzieci plucie na mnie -> moja odpo
                            > wiedź powiem ojcu ->

                            Powiedzialas?

                            moja reakcja: chwytam każde jedną ręką i przytrzymuję -> dzieci wiją się k
                            > rzyczą -> puszczam najpierw średnie, potem starsze

                            czyli kto wygral? Dziecismile Jak juz masz trzymac, to trzymasz spokojnie, uprzedzasz, ze puscisz, jak przestanie wsrzesciec i sie wyrywasz, i robisz to natychmiast, gdy dziecko sie uspokaja, nie jak sie wyrywa.

                            biegną do lodówki
                            > wyrzucać wszystko na podłogę -> czekam do godziny, o której wg harmonogramu
                            > mogę włączyć TV, cały czas przypominając, że nie wolno wyrzucać jedzenia z lod
                            > ówki, że powiem tacie, tłumaczę że to jest nasze jedzenie na kolację, że nie wo
                            > lno go marnować, bo będziemy głodni - zero efektu - włączam TV, biegną do livin
                            > g roomu, a ja sprzątam.

                            1. jesli sytuacja sie powtarza, to powinnas przede wszystkim wymyslic cos, co uniemozliwi dzieciom dobranie sie do lodowki czy kuchni, idz z nimi do ogrodu itp.
                            2. noja babcia takie sytuacje komentowala: huc-se-ta-huc wink Jak grochem o sciane. robisz za zrzede, ktora jak natretna mucha brzeczy za uchem, ale jest niegrozna. drugi raz grozisz poskarzeniem ojcu, zrobilas to??? D
                            3. dla dzieci liczy sie tu i teraz, zwlaszcza jak sa nakrecone, to nie licz na to, ze je ruszy czy beda miec cos na kolacje czy nie. Dostaly kolacje? Co zjadly? Suchy chleb?
                            4. Stalas i czekalas z szegarkiem w reku, az beda mogly isc ogladac telewizje??? Sama bym rozniosla kuchnie, gdybym widziala taka scenewink Dlaczego to ty sprzatalas? Wywalaja rzeczy z lodowki, naturalna KONSEKWENCJA jest, ze nie ida ogladac telewizji, dopoki wszystkiego nie uprzatna, a ty co najwyzej mozesz pokazac JAK to zrobic. Zaloze sie, ze rodzice nie obraziliby sie, gdyby to byl powod 3-minutowego spoznienia na ogladanie telewizji, a dzieci nauczylyby sie, ze nie rzucasz slow na wiatr i po kilku podobnych akcjach zaczelyby najpierw myslec, a potem robic. Nie maja do ciebie za grosz szacunku, pozwolilas zrobic z siebie niewolnice i popychadlo.

                            kwestia jest taka: jak te dzieciaki uspokoić zeby zaczęły kontaktować, bo one s
                            > ą szalone i w tym szale niezdolne do przetworzenia informacji o prostych związk
                            > ach przyczynowo - skutkowych: jeżeli wyrzucisz serek do kosza to nie będzie ser
                            > ka na kolację

                            Nie. one nie sa szalone. Najprawdopodobniej zmeczone i nakrecone. W takiej sytuacji NIE MA MOWY o jakimkolwiek dialogu. Mozesz zaproponowac im cos do picia, zeby zwolnily, okreslic granice, w jakich moga sie bezpiecznie wyzyc (ogrod, trampolina). Moj mlody ma autyzm, co oznacza, ze tego typu sytuacje braku kontaktu z dzieckiem mamy na co dzien. Nie mozesz stac i powtarzac zakazow, bo to nie dziala, bo dziecko autentycznie ich wowczas nie slyszy. Musisz w jakis sposob sciagnac uwage dzieci, zmusic do wolnienia i KONTAKTU WZROKOWEGO. Jak cos mowisz, to musisz miec pewnosc, ze dziecko slyszy. Mozesz krzyknac "Stop", jak nie bedziesz naduzywac, to naucza sie reagowac. w sytuacjach ekstremalnych mozesz przytrzymac (za nadgarstki, tak, zeby nie bolalo, ale zeby sie dziecko wyrwac nie moglo), mowisz spokojnie, krotkie i zwiezle komunikaty, bez tlumaczenia. Jak musisz reagowac szybko, to nie ma na to czasu, tlumaczyc mozesz, jak razem spokojnie siadziecie na kilka minut. Jak cos mowisz, to najpierw policzcie np do 10, niech dziecko zwolni i kaz powtorzyc to co powiedzialas ( chocby wlasnymi slowami, chodzi o to, zeby miec pewnosc, ze dotarlo). Zawieraj z dziecmi umowy, jak mowisz, ze powiesz ojcu, to mow, przy dzieciach, niech maja szanse na obrone i przedstwaienie wlasnej wersji wydarzen.


                            > ojciec i matka robią to "ręcznie", ja mam tylko 2 ręce i 3 nabuzowane dzieci. t
                            > ak jak już ktoś doradził odseparowuje najmłodsze i koncentruje się na starszych
                            > . efekt jest taki, że jeden obiekt agresji zamieniają na inny, ale ich stan emo
                            > cjonalny nie zmienia się. nadal są nabuzowane.

                            Rozmawiasz z rodzicami? Jesli plan jest do niczego, to go zmien, ale musisz cos sensownego zaproponowac w zamian. Jak dzieciaki wracaja ze szkoly, zaproponuj cos do picia, jakis owoc (nie wiem, jak z czasem miedzy posilkami). Calkiem prawdopodobne, ze w szkole sa spokojne i odreagowuja w miejscu, ktore uwazaja za bezpieczne. Ustal, w jaki sposob mozna to zrobic, IDZ razem z nimi do ogrodu, wymysl jakis tor przeszkod, zawody, cokolwiek, zeby dac im szanse sie chwile wyszalec. Proponuj bezpieczne, "dobre" sposoby na zgubienie energii i sama bierz w tym udzial, nie rob za nadzorce.

                            > mają duży ogród, trampolinę, huśtawki, boisko do koszykówki i piłki nożnej, tyl
                            > ko że one mają to gdzieś. wolą chociażby zejść do piwnicy, czego im nie wolno,
                            > i biegać za wyimaginowaną myszą.
                            >
                            > czasem mają lepszy dzień i tylko biją się poduszkami, ale to też jest zabronion
                            > e.

                            taaa, moj mlody tez ma mnostwo rzeczy, ktorych nie uzywa. Zwlaszcza, jak przyjdzie ze szkoly. Nie jest w stanie wybrac! Jeszcze jak jest 2-3 dzieci, to najlatwiekszym sposobem jest wyzywanie sie na sobie nawzajem . Nie czekaj na rozwoj wypadkow, tylko zanim zdaza zdemolowac dom proponuj jakas konkretna zabawe. Mozesz wymyslic rozne zabawy, podchody, poszukiwania skarbow i rysunkami, liscikami itp wyznaczasz trase. Czasem dziecko musi sie wykrzyczec. Moj urwis nauczyl sie zamykac w pokoju ,zakopywac pod koldra przy jakiejs spokojnej muzyce, czasem boksowac w miska. Ja mu schodze z drogi, reaguje krotko i stanowczo, jesli np usiluje cos zniszczyc, uzywam sporo gestow, bo przekrzykiwanie dziecka nie ma sensu. Mozesz sprobowac sie nie odzywac przez pol godziny. Pokazujesz cos na migi, rysujesz, albo piszesz liscik .Zobaczysz, ze efekty moga byc zupelnie niespodziewane wink Jak nawet poduszkami sie bic nie moga, to musisz jak nie sama, to z pomoca rodzicow wymyslic cos, co MOGA. Ciagle zakazy do niczego dobrego nie prowadza, dziecko ma potrzebe buntu i tyle. Zamiast zabraniac, pokazuj mozliwosci dajac ograniczony wybor, (np albo idziemy na trampoline, albo rysujemy potwora na wielkim arkuszu papieru. Jak zdania sa podzielone, to decyduje dziecko, ktore jest najspokojniejsze, albo wybieraja na zmiane, najpierw idziecie na trampoline, potem malujecie potwora. Im smieszniejszy i straszniejszy, tym lepiej. Nie dawaj do wyboru 5 rzeczy i nie pytaj "co chcecie robic", bo najwieksza szansa na odpowiedz jest "nie wiem". No i pomysl nad tymi wszystkimi ogolnikowymi zasadami, jak je wykorzystac, zamiast z gory odrzucacsmile No i zawsze mozesz poszukac innej, "normalnej" rodziny wink
                            • azjaodkuchni Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 04.10.11, 20:33
                              Przeczytałam wszystkie posty ufff... młoda autorko wątku postaraj się skorzystac z rad, bo nie są złe.. Zaproponuj pani domu, że może zamiast tv i przekąski zaraz po szkole chcesz pobawić się z dziećmi a potem dać im jeść z dziećmi w takim wieku da się dogadać naprawdę.
                              Ja widzę sporo opiekunek do dzieci ,które sobie nie radzą z dziećmi tak są kopane, plute... a dodatkowo nie mogą odejsc a jedna pani wiecznie uśmiechnięta jakoś sobie z podopiecznym radzi zapytałam jak... ruchem go leczy i ma z nim małe sekrety przed rodzicami zupełnie nie wpływające na wytyczne pani mamusi.
                              • aqua48 Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 05.10.11, 08:53
                                Ja zupełnie nie rozumiem co to znaczy, ze noży przed przyjściem dzieci do domu nie można schować, bo ich mama się pogniewa. Nie możesz mamie powiedzieć, ze dzieci gonią się z nożami po schodach i w tej sytuacji nie możesz odpowiadać za ich bezpieczeństwo? Noże wracają na swoje miejsce po przyjściu rodziców do domu i już.
                                Poza tym rzeczywiście jeśli dzieciaki wywalają wszystko z lodówki a Ty sprzątasz, to nie jest normalna sytuacja. Jak wcześniej ktoś pisał - nie ma jedzenia - nie ma kolacji. Idą spać głodne i to nie jest Twoja wina, tylko ich. Albo rodzice zamontują klucz do lodówki, albo dzieci zmienią zachowanie, albo nauczą się konsekwencji.
                                Z rodzicami musisz współpracować, nie może być tak, że Ty czegoś zabraniasz, rodzice pozwalają i jeszcze Cię opieprzają, a dzieci robią co chcą i nie szanują nikogo. Usiądź kiedyś wspólnie z rodzicami, podczas nieobecności/snu dzieci i ustal sposób postępowania. Powiedz rodzicom, że absolutnie nie będziesz tolerować plucia i kopania i będziesz za to dzieciom wyznaczać kary, np. ograniczać tv. Że nie masz zamiaru po nich sprzątać i że też będziesz wymagać, żeby po swoich wybrykach posprzątali sami. w zamian chcesz dać i m więcej możliwości do wybiegania się, czy wyszalenia. Że jeśli wyrzucą jedzenie, to pójdą spać głodne. Itp, ale musisz mieć wsparcie w rodzicach i być potem konsekwentna!
                                Ja miałam kiedyś pod opieką chłopca, który wymiotował na zawołanie i kiedyś zagroził mi, ze jak mu na coś nie pozwolę to będzie wymiotował. Na co dostał odpowiedź, że proszę bardzo, ja osobiście nie lubię wymiotować, bo to jest nieprzyjemnie i potem boli mnie gardło, ale skoro jemu to sprawi przyjemność, to niech wymiotuje do woli. Jakoś od razu przeszła mu ochota. Potem rodzice mnie podpytywali czy nie wymiotował przypadkiem przy mnie, i byli zdziwieni, bo przy poprzednich opiekunkach tak wymuszał określone ustępstwa.
                                • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 01:01
                                  > Ja miałam kiedyś pod opieką chłopca, który wymiotował na zawołanie i kiedyś zag
                                  > roził mi, ze jak mu na coś nie pozwolę to będzie wymiotował. Na co dostał odpow
                                  > iedź, że proszę bardzo, ja osobiście nie lubię wymiotować, bo to jest nieprzyje
                                  > mnie i potem boli mnie gardło, ale skoro jemu to sprawi przyjemność, to niech w
                                  > ymiotuje do woli. Jakoś od razu przeszła mu ochota.

                                  moje niestety nie są takie łatwe w obsłudze
                                  wczoraj i dzisiaj najstarsza (7 lat) miała atak histerii (a ja opieprz w jej obecności) że dziecko nie jest gotowe do wyjścia.

                                  w domu jest system , to święte słowo, ten sam od 7 lat. nie mogę im czegoś ograniczyć lub dać więcej, bo wszystko jest objęte systemem i wyliczone - od sikania do imprezowania. rodzice oczekują, że w określonym czasie będą realizowane określone czynności, każda rzecz ma swoje miejsce. wasze rady w 99% niestety kompletnie nie przystają do realiów systemu. lepiej by było gdyby ktoś napisał o swoich doświadczeniach w wyprowadzaniu z napadu histerii 7-letniej dziewczynki.
                                  • sabciasal Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 09:26
                                    Mam wrażenie, ze podpuszczasz. i nadzieję, że tak właśnie jest, bo rzeczywistość jaką opisujesz, jest absurdalna. Nie wpisujesz się w absurd tego grafiku dnia ani ty, ani dzieci. Pytasz jednak na forum co masz zrobić, zeby zmusić dzieci do podporządkowania się. Dostajesz życiowe rady, sprawdzalne w każdej innej sytuacji, w twojej raczej nie. I uparcie pytasz, jak spacyfikować te dzieci.
                                    To odpowiadam. Mam nadzieję, ze nikomu się to nie uda. Bo założenia tych rodziców są chore. Nie można oczekiwać od 3 dzieci i opiekunki, że czytanie i sikanie będzie na konkretną godzinę realizowane. Pogadaj z rodzicami, wskaż im, ze żadna z opiekunek sobie nie radziła, oni również sobie nie radzą. Pokaż, ze dzieci są skołowane i nie jest to zasadne postępowanie. Zaproponuj im inne rozwiązania. A jeśli cie oleją - zmień prace. Może nie na operkę jednaksmile Ale - litosci- odpuść sobie wdrażanie tego harmonogramu.
                                    I nie bardzo rozumiem: krzyczą na ciebie przy dzieciach, zwracają ci uwagę jak dziecku. Rozmawiałaś z nimi o tym? zażądałaś, żeby wskazali jakie przekąski masz przygotowywać, zeby nie łykali skarg dzieci (rozumiem, że oni rozbią zakupy, niech kupują to co dzieciom pasuje).
                                    Z Twojego opisu wynika, że pokornie acz z wściekłością realizujesz harmonogram, odrywając się na dzieciach i milcząc przy rodzicach.
                                  • milkygirl Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 09:59
                                    A o co 7latka dostaje atakow histerii? kiedy cos nie idzie po jej mysli lub kiedy cos jej nakazujesz?
                                    Tak sie nauczyla zapewne wymuszac, na opiekunkach i na rodzicach.
                                    Mozesz tylko z nia probowac rozmawiac albo jej ustepowac. A zeby histeria minela lapiesz, objemujesz, przytulasz i trzymasz az sie nie uspokoi. Aczkolwiek ryzykujesz kopniakami, ugryzieniami i nnymi reakcjami dzieciecia.

                                    Jesli rodzice slepo wierza w ten swoj system i w to, ze dzieci mozna wytresowac tak by chodzil pod zegarek to nic nie zrobisz w takiej sytuacji.
                                    nie masz autorytetu, dzieciaki wiedzaze sa bezkarne i zawsze bedzie sie obrywalo tobie. W dodatku rodzice dodatkowo pokazuja mlodym, ze jestes nikim, opieprzajac cie przy nich.
                                    albo szukaj innej rodziny albo oszukuj system. Mlode nakabluja rodzicom jesli bedzie cos innego niz nakazuje harmonogram? Albo ci rodzice na tyle czesto wpadaja do domu zeby sie zorientowac?
                                    Wyznaczaj dzieciakom male zadania, np jesli zjedza grzecznie przekaske to wlaczysz im bajke od razu a nie o tej 17tej. niech wiedza ze nie jestes jak mama i tata, nie jestes jakims ich dozorca tylko da sie z toba dogadac. Z tego co piszesz to opieprz dostajesz tak czy inaczej wiec chyba lepiej go dostac za zmiany niz za niepilnowanie dzieci.
                                    Nagradzaj co tylko sie da. nie krzycz i nie uzywaj sily bo to maja cale zycie ze strony rodzicow i nie reaguja.
                                    • azjaodkuchni Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 10:08
                                      Czy pracujesz w Hollenderskiej rodzinie?
                                      Napar złości przeczekac...
                                      • tijgertje Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 10:42
                                        Dlaczego w Holenderskiej? Harmonogram by sie zgaadzal, ale holendrzy az tak porabani nie sa, ze sie go trzeba co do minuty trzymac, chyba, ze widza, ze jest to jedyny sposob na osiagniecie czegokolwiek, jesli opiekunka sobie nie radzi.
                                        Jak rzeczywiscie chodzi o Holandie, to zapraszam na priv, chetnie sie przejade zobaczyc te koszmarne sytuacje na wlasne oczysmile
                                        • aqua48 Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 06.10.11, 14:41
                                          No rzeczywiście jeśli to Ty dostajesz opieprz za napad histerii u dziecka, to pogratulować rodzicom pozostaje. Nie dość, że wprowadzają absurdalne zasady (taki harmonogram z sikaniem na określoną godzinę kojarzy mi się z więzieniem), to jeszcze oczekują od Ciebie, że będziesz go wprowadzać w życie. Teraz nie dziwię się dzieciom, że się tak zachowują. Szybko uciekaj dziewczyno z tego domu gdzie pieprz rośnie, bo nic nie zdziałasz, tylko będą Cie kopać i opluwać nadal.
                                    • lulucy Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 09.10.11, 10:18
                                      milkygirl napisała:

                                      A zeby histeria minel
                                      > a lapiesz, objemujesz, przytulasz i trzymasz az sie nie uspokoi. Aczkolwiek ryz
                                      > ykujesz kopniakami, ugryzieniami i nnymi reakcjami dzieciecia.

                                      spróbuję smile

                                      ostatnio udało mi się ze średnim; mówiłam do niego i mówiłam, spokojnym głosem, ok. 10 min aż złapał kontakt, przestał wrzeszczeć i płakać.
                                      wściekł się, bo nie chciał wracać z podwórka, więc go zaniosłam do domu. kiedy się uspokoił chciał już tylko posprzątać to, co zostawił na dworze.

                                      dzieci mają takie akcje również bez powodu, są nerwowe...
      • canuck_eh Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 11.10.11, 21:24
        Tijgertje - nie masz racji w kwestii przytrzymywania dzieciaka.Jak dzieciak jest agresywny i zabiera sie do okladania mnie to mam prawo przytrzymac mu rece i nogi.Nawet obwinac duck tape.Dla jego dobra.Wiem bo pytalam Policjanta.A jak rodzicowi sie to nie podoba bo nawet nie ma czasu ze mna porozmawiac na temat jak ustalic granice co ja moge a co nie to wybacz. - Wytlumacz mi jak mam sie bronic przed agresja dziecka bo np stwierdzilam ze nie ogladamy TV tylko wychodzimy do parku.A dzieciak nie bo strzela focha bo on ma inne plany on bedzie ogladal transformersow bo tak.
        A dla wstrzasu dla rodzicow przy kolejnym fizycznym ataku dzieciakow zadzwonilabym na policje - niech sie rodzice tlumacza - w koncu sa odpowiedzialni za swoje pociechy.
    • super-teacherka Po co pytasz, jak nie chcesz posłuchać? 09.10.11, 12:06
      Lulucy, przeczytałam cały wątek i zraziła mnie twoja postawa.
      Ktoś - jak sama napisałaś - robi jakiś wysiłek, żeby ci pomóc, poradzić, a ty tylko: napisałaś bez sensu, nie na temat, nie da się, nie można, szkoda twojego wysiłku.
      Chyba faktycznie szkoda ...
      Rozumiem, że możesz być sfrustrowana, ale chociaż spróbuj.
      Nie da rady zmienić wszystkiego na raz i zmienić nawyków dzieci czy rodziny, a tym bardziej ich wychować.
      Skup się na jakiejś jednej zasadzie i ją egzekwuj. I potem po kolei następne.
      Nie wierzę, że nie da się zupełnie zmienić harmonogramu ani przedyskutować CZEGOKOLWIEK z rodzicami.


      ________________________________

      angielska szkoła okiem polskiej belferki
    • donkaczka Re: egzekwowanie granic przez opiekunkę 12.10.11, 10:59
      a mnie przerazili opisani rodzice, ty dostajesz rykoszetem za ich glupote, bo trudno to inaczej nazwac
      rety, ten harmonogram, zakladajacy, ze dziecko to automat robiacy zawsze to samo, majacy zawsze ochote na to samo, dajacy sie zamknac w ramki minut od-do
      moje dzieci jednego dnia tylko by po dworze szalaly, innego robia role-playing i nie wychodza caly dzien z pokoju, innego tylko chca bajke ogladac
      sa rozne dni, rozne nastroje, jakis tam grafik dnia jest, ale trzeba byc elastycznym
      i to jest chyba glowny problem tych dzieciakow, ten obledny rezim, z ktorym sie boksuja, ta niezmiennosc czynnosci nie bioraca pod uwage ich nastroju, ich checi na cos, ba! pogody nawet danego dnia..

      opcje masz dwie - chcesz przetrwac, wiec robisz wszystko by miec spokoj
      chcesz milo spedzac czas z dziecmi - musisz zaczac od konkretnej rozmowy z rodzicami, moze mieli dobre checi, ale ich metody nie dzialaja, moze czas im to uswiadomic
Inne wątki na temat:
Pełna wersja