aszpr
27.09.11, 09:08
Zauważam ostatnio u mojego dziecka pewną wyniosłość i zarozumiałość i bardzo mnie to martwi... W drodze do szkoły jest np. utarty skrót, którym chodzi połowa dzieciaków, wiedzie przez bramę, ale moja córka zadziera nosa i twierdzi, że w tej bramie śmierdzi i ona tamtędy chodzić nie będzie. Chwilę później do córki pomachał jadący rowerem kolega radośnie krzycząc "cześć", ona tym czasem jakby z łaską mu pomachała. Wchodząc do szkoły zarozumiale uniesionym głosem zrzędzi, że to chyba najgłośniejsze miejsce na ziemi (a sama nie jest typem cichego i spokojnego dziecka, wręcz przeciwnie, jest głośna i szałaput).
I to nie jest oczywiście jedyny dzień, kiedy tak się zachowuje, bo wtedy pomyślałabym, że wstała lewą nogą...
Trochę mnie martwi, że z niej taka królewna... Czy można liczyć, że będzie miała jakieś większe poczucie solidarności z innymi dziećmi? Że trochę mniej uwagi zwracać będzie na różne niedogodności, a więcej na to by był wspólny fun?