slonko1335
29.09.11, 11:03
Krótko o córce. Rozsądna, spokojna dziewczynka, nie przysparzająca większych problemów. Bardzo inteligentna i dojrzała jak na swój wiek. Bardzo wrażliwa. Mało asertywna, daje się wykorzystywać, młodszy o dwa i pół roku brat zdominował ją zupełnie. Czasami wchodzi w rolę ofiary. Nie jest typem przywódcy zdecydowanie. Niezbyt śmiała i nieufna w stosunku do obcych ale też nie jakoś specjalnie wycofana i przerażona nową grupą czy nowymi ludźmi, przynajmniej dotychczas. W swojej grupie przedszkolnej czuje się świetnie, doskonale bawi i dogaduje z dziećmi, nauczyciele ją uwielbiają.
Córka od roku marudziła o zajęcia z baletu. Nawet kiedyś wątek zakładałam. Nie ma predyspozycji ale znalazłam jej szkołę dla której nie stanowi to problemu, zaczęła chodzić miesiąc temu. Uwielbia te zajęcia, biegnie na każde jak na skrzydłach. W domu przebiera się w strój i namiętnie ćwiczyła figury i kroki. Ze względu na jej problemy z napięciem mięśniowym i kilkoma problemami z postawą stwierdziłam, że zajęcia te świetnie jej robią choć byłam dość sceptycznie nastawiona...Nauczycielka stwierdziła, że radzi sobie wyśmienicie i mogę spokojnie ją przepisać do jej grupy wiekowej , teraz była w młodszej coby nie odstawała przynajmniej na początku. Ala odmówiła, chce do tej grupy i koniec-oczywiście nie ma problemu w końcu to jej ma się podobać. Niestety stało się tak, że nauczycielka musiała zrezygnować z prowadzenia zajęć. Ala w momencie gdy usłyszała o odejściu nauczycielki, zaparła się, nie chce chodzić na balet do innej pani i koniec-tylko ta i żadna inna. Nie wiem co robić? namawiać? odpuścić? zmusić przecież nie zmuszę a ta sie zaparła, namawiam, tłumaczę, nie i koniec ona chce na balet do pani Joasi i ryczy że pani joasia odchodzi, ryczy że chce na balet-no masakra normalnie jakbym z dwulatką walczyła

Dzisiaj ostatnie zajęcia z panią Joasią...
Druga sytuacja.
Basen na który uwielbiała chodzić moja córka, ogólnie lubiąca wodę. W zeszłym roku chodziła na basen dla maluszków z cieplejszą wodą. Ponieważ nie bała się wody i oswoiła z basenem, zajęciami postanowiliśmy w tym roku zapisać ją na normalny basen pływacki w szkole przy domu, basen na który będzie uczęszczać w ramach zajęć od przyszłego roku jak pójdzie do szkoły, Ala nie mogła sie doczekać. Niestety pierwsze zajęcia niewypał kompletny, chaos, zimna woda, bałagan-Alka dostała histerii i uciekła z wody, była przerażona, błagała żeby nigdy więcej nie musiała tu przyjść-byłam zaskoczona tak gwałtowną reakcją bo naprawdę nigdy nie zmuszaliśmy jej do takich zajęć, uspokoiła się dopiero wtedy gdy obiecałam, że zapisze ją z powrotem na jej mały basen więcej nie musi tu przychodzić. Wczoraj pierwsze zajęcia na małym basenie, moja córka nie może sie doczekać popołudnia, pakujemy się na basen, cała radosna leci, przebiera się, wchodzi do wody i zonk. Histeria, płacz, ucieka z wody, wisi na mnie, jest przerażona. Udaje m isię ją uspokoić, namawiam na to aby usiadła na schodkach, nie wychodzę z hali basenowej. Instruktorka z grupy młodszej, bo te dzieci bawią sie przy schodkach, stopniowo wciąga ją do zabawy(Grupa wiekowa Alki jest w innym miejscu i moja córka nie chce słyszeć aby do nich dołączyć mimo kilku prób podjętych przez jej instruktorkę ), na koniec zajęć jest już super, ALka jest zachwycona było świetnie ale do swojej grupy nie poszła. Wychodzimy i moja cóka upewnia się pięćset razy czy na pewno w przyszłym tygodniu będzie ta sama pani, bo ona do innej instruktorki nie pójdzie, nie chce iśc do tamtej grupy. Dzieci z tamtej grupy nie robiły nic trudnego, nic czego ona do tej pory by na basenie nie robiła, zresztą ona nawet nie zwracała na nie uwagi-jak rzep uczepia się tej instruktorki i koniec.
O co chodzi?
Ali zmarła dwa i pół miesiąca temu ukochana babcia, nie wiem to chyba jedyne co mogę wiązać z jej zachowaniem...
W obu tych sytuacjach łączy te grupy też jedno a mianowicie młodsze dzieci w grupie ale ona nie byłą o tym informowana przeze mnie, że chodzi do młodszych, jednak jest bardzo drobna i niska jak na swój wiek, wzrostowo od czterolatków nie odstaje, wśród pięciolatków jest jedną z niższych-może o to chodzi? ale z kolei w przedszkolu podobno wszystko w porządku?
Macie jakieś pomysły??