Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzieje?

29.09.11, 11:03
Krótko o córce. Rozsądna, spokojna dziewczynka, nie przysparzająca większych problemów. Bardzo inteligentna i dojrzała jak na swój wiek. Bardzo wrażliwa. Mało asertywna, daje się wykorzystywać, młodszy o dwa i pół roku brat zdominował ją zupełnie. Czasami wchodzi w rolę ofiary. Nie jest typem przywódcy zdecydowanie. Niezbyt śmiała i nieufna w stosunku do obcych ale też nie jakoś specjalnie wycofana i przerażona nową grupą czy nowymi ludźmi, przynajmniej dotychczas. W swojej grupie przedszkolnej czuje się świetnie, doskonale bawi i dogaduje z dziećmi, nauczyciele ją uwielbiają.

Córka od roku marudziła o zajęcia z baletu. Nawet kiedyś wątek zakładałam. Nie ma predyspozycji ale znalazłam jej szkołę dla której nie stanowi to problemu, zaczęła chodzić miesiąc temu. Uwielbia te zajęcia, biegnie na każde jak na skrzydłach. W domu przebiera się w strój i namiętnie ćwiczyła figury i kroki. Ze względu na jej problemy z napięciem mięśniowym i kilkoma problemami z postawą stwierdziłam, że zajęcia te świetnie jej robią choć byłam dość sceptycznie nastawiona...Nauczycielka stwierdziła, że radzi sobie wyśmienicie i mogę spokojnie ją przepisać do jej grupy wiekowej , teraz była w młodszej coby nie odstawała przynajmniej na początku. Ala odmówiła, chce do tej grupy i koniec-oczywiście nie ma problemu w końcu to jej ma się podobać. Niestety stało się tak, że nauczycielka musiała zrezygnować z prowadzenia zajęć. Ala w momencie gdy usłyszała o odejściu nauczycielki, zaparła się, nie chce chodzić na balet do innej pani i koniec-tylko ta i żadna inna. Nie wiem co robić? namawiać? odpuścić? zmusić przecież nie zmuszę a ta sie zaparła, namawiam, tłumaczę, nie i koniec ona chce na balet do pani Joasi i ryczy że pani joasia odchodzi, ryczy że chce na balet-no masakra normalnie jakbym z dwulatką walczyławink Dzisiaj ostatnie zajęcia z panią Joasią...

Druga sytuacja.
Basen na który uwielbiała chodzić moja córka, ogólnie lubiąca wodę. W zeszłym roku chodziła na basen dla maluszków z cieplejszą wodą. Ponieważ nie bała się wody i oswoiła z basenem, zajęciami postanowiliśmy w tym roku zapisać ją na normalny basen pływacki w szkole przy domu, basen na który będzie uczęszczać w ramach zajęć od przyszłego roku jak pójdzie do szkoły, Ala nie mogła sie doczekać. Niestety pierwsze zajęcia niewypał kompletny, chaos, zimna woda, bałagan-Alka dostała histerii i uciekła z wody, była przerażona, błagała żeby nigdy więcej nie musiała tu przyjść-byłam zaskoczona tak gwałtowną reakcją bo naprawdę nigdy nie zmuszaliśmy jej do takich zajęć, uspokoiła się dopiero wtedy gdy obiecałam, że zapisze ją z powrotem na jej mały basen więcej nie musi tu przychodzić. Wczoraj pierwsze zajęcia na małym basenie, moja córka nie może sie doczekać popołudnia, pakujemy się na basen, cała radosna leci, przebiera się, wchodzi do wody i zonk. Histeria, płacz, ucieka z wody, wisi na mnie, jest przerażona. Udaje m isię ją uspokoić, namawiam na to aby usiadła na schodkach, nie wychodzę z hali basenowej. Instruktorka z grupy młodszej, bo te dzieci bawią sie przy schodkach, stopniowo wciąga ją do zabawy(Grupa wiekowa Alki jest w innym miejscu i moja córka nie chce słyszeć aby do nich dołączyć mimo kilku prób podjętych przez jej instruktorkę ), na koniec zajęć jest już super, ALka jest zachwycona było świetnie ale do swojej grupy nie poszła. Wychodzimy i moja cóka upewnia się pięćset razy czy na pewno w przyszłym tygodniu będzie ta sama pani, bo ona do innej instruktorki nie pójdzie, nie chce iśc do tamtej grupy. Dzieci z tamtej grupy nie robiły nic trudnego, nic czego ona do tej pory by na basenie nie robiła, zresztą ona nawet nie zwracała na nie uwagi-jak rzep uczepia się tej instruktorki i koniec.

O co chodzi?
Ali zmarła dwa i pół miesiąca temu ukochana babcia, nie wiem to chyba jedyne co mogę wiązać z jej zachowaniem...
W obu tych sytuacjach łączy te grupy też jedno a mianowicie młodsze dzieci w grupie ale ona nie byłą o tym informowana przeze mnie, że chodzi do młodszych, jednak jest bardzo drobna i niska jak na swój wiek, wzrostowo od czterolatków nie odstaje, wśród pięciolatków jest jedną z niższych-może o to chodzi? ale z kolei w przedszkolu podobno wszystko w porządku?

Macie jakieś pomysły??
    • verdana Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 29.09.11, 14:49
      Może nie lubi zmian? Ja w jej wieku i jeszcze sporo starszym nienawidzilam, jak cokolwiek się zmieniało. Do dzis pamiętam dzikie piekło, jakie urządziłam matce za niewielkie przemeblowanie pokoju podczas mojej nieobecnosci. Musiała wszystko przestawić tak jak było.
      Nie jest też wykluczone, ze Twoja corka znacznie lepiej porozumiewa się z mlodszymi dziecmi - ma przecież młodszego brata, a z rówiesnikami nie umie się dogadać. Zwrócilabym na to uwagę, bo to akurat może być klopotliwe.
      • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 29.09.11, 15:22
        Muszę pomyśleć o tych zmianach. Bo kiedyś też faktycznie miała taki okres. Zakodowała sobie na przykład, że tata odprowadza do przedszkola a mama odbiera i raz jak odebrał tata z jakiegoś powodu to też była akcja i ryk bo przecież to mama odbierać powinna. Ostatnio było wręcz przeciwnie-każde odchylenie od normy stanowiło atrakcję i frajdę, wcześniej wolała mieć wszystko poukładane. Może teraz z jakiegoś powodu ma być wszystko znowu przewidywalne. Muszę to przetrawić dokładniej i zastanowić z czym się to moze wiązać i z czego wynikać tak nagle...
        Alka uwielbia małe dzieci to prawda. Zwłaszcza dużo młodsze od niej, ona się nimi wtedy opiekuje, pilnuje, nie odstępuje na krok a muszę przyznać, że wychodzi jej to świetnie. Przewiduje zagrożenia, odwraca uwagę dziecka jak sytuacja tego wymaga, potrafi rozbawić, uspokoić i jest bardzo czuła.Ma syndrom starszej siostry i brata który nigdy jej nie pozwalał na taką opiekę i bycie starszą siostrą. Szymek jest niezależny, baaardzo sprawny fizycznie dużo bardziej niż ona. Jego najlepsi kumple w przedszkolu to chłopcy z Ali grupy-chłopcy z jego grupy nie są w stanie mu dorównać sprawnością.
        Jednak w przedszkolu jest wszystko super, ma bardzo dobre kontakty z dziećmi, także ze starszych grup, jest zapraszana na urodziny i do domów koleżanek, nie ma z tym problemu. Na placu zabaw nie inicjuje zabaw z rówieśnikami ale jak ktoś wyjdzie z inicjatywą to się chętnie włącza. Do maluchów sama podchodzi i zagaduje pierwsza.
        Na tych zjeciach (i na balecie i na basenie) w zasadzie nie ma zbyt dużego kontaktu z dziećmi, one są i owszem ale każde robi to co Pani pokazuje, co każe robić, nie ma z nimi bezpośredniego kontaktu, są po prostu obok. No może kilka razy w ciągu tej godziny muszą zrobić koło i złapać się za ręce-to wszystko.
        Jednak od nich nie odstaje wzrostem i to zdecydowanie daje się zauważyć. Może ktoś jej coś w tym temacie nagadał...
        • silje78 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 30.09.11, 19:24
          ja co prawda mam czterolatkę, ale od malego lubi jak coś idzie znanym jej torem. w sumie mąz taki jest. np. na ogół ja odwożę olę do przedszkola, ale 2-3 razy w miesiący zawozi ją mąż. on już nie śpi od 4 (wtedy kot nas budzi i ona nie może zasnąć) bo coś jest inaczej niż zwykle.
          lubiła stały rozkład dnia, niezbyt dobrze reagowała jak była inna pani w przedszkolu rano. mała też to bardzo przeżywa bo jest inaczej niż zwykle.
          tak więc z mojego punktu widzenia nie ma nic niepokojącego. co do kontaktów z młodszą grupą to z twojego opisu wynika, że to, że trafiła do młodszej grupy to nie była jej inicjatywa, przypadek.
      • zebra12 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 17.10.11, 17:41
        Ha, ja do dziś nie cierpię zmian. Bardzo przeżywam wszelkie remonty, o przemeblowaniach nie wspominając. To zaburza moje poczucie bezpieczeństwa i odbiera mi komfort psychiczny.
        Widocznie Twoja córka to taki typ.
    • guderianka Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 29.09.11, 18:51
      Słonko, moja w wielu aspektach jest podobna do swojej. Podejrzewam u niej nawet jakieś zaburzenie Si bo pewne zachowania nie są wg mnie normalne.
      MOja jest "rytualna". Swietnie funkcjonuje w znanych sobie warunkach, otoczeniu, wg znanych zasad, lubi się otaczać tymi samymi ludźmi i zabawkami. Każde wybicie z rytmu powoduje natychmiastową zmianę zachowania , wycie i histerię z którą ani ona sobie nie radzi ani my ale niestety pewnych zdarzeń nie da sie uniknąć.
      Od tego roku są grupy łączone, moja w grupie starszaków, pozbawiona swojej pani, połowy lubianych dzieci, z nowymi paniami, dziećmi w nowej sali. Efekt-pierwsze dwie nocki zasikane łóżko, teraz zas codziennie rano prosi by przyjśc po nia jak najszybciej.
      Dobrze funkcjonuje w nowych sytuacjach które dają mocne bodźce i spełniają jej marzenia- basen, aikido, wyjazdy.
      • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 30.09.11, 10:47
        Hmm moja ma podobne jazdy ale tylko okresowo. Muszę powiązać to z czymś zapewne coby zrozumieć czemu w pewnym okresie wszelkie zmiany ją wytrącają z równowagi a w innym nie robi to na niej wrażenia...Pogadam też z nauczycielką w przedszkolu czy coś się nie zmieniło w jej zachowaniu albo może się pokłóciła z jakąś koleżanką...
        Na szczęście wczoraj okazało się, że pani od baletu jednak zostaje, jakoś plan przeorganizowała tak, że nie zostawi grupy, więc Alka cała szczęśliwasmile
        Dzisiaj idziemy odrobić basen bo nie była na jednych zajęciach-nie wiem jaka będzie instruktorka i czy Gwiazda wejdzie do wody ale mam nadzieję na dobry humor bo dostanie dzisiaj nowy typowo dziewczęcy rower i pewnie oszaleje bo dotychczas konkretne sprzęty ze względu na brata dostawała uniseksowe, teraz kwiatki, fiolecik, wstążeczki czyli tak jak uwielbiasmile
        Rany miałyśmy się jakoś spotkać a ja się z niczym nie wyrabiam ostatnio....
        • guderianka Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 30.09.11, 17:33
          Słonko, co się uciecze,,,,Ja też wrzesień zawsze mam masakryczny, w dodatku teraz wzięłam dodatkowe zlecenia i dorabiam popołudniami, do tego remotn, ktory sie nie chce skończyć, niedłgo wymiana okien, a i sprawy osobiste tez nie pomagają...eh..
    • lila1974 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 13.10.11, 14:26
      Moje nie były bardzo "regularne" ale zauważyłam, że jest mi dużo łatwiej z nimi, jeśli wiedzą, co je spotka, więc to może jest jakiś etap rozwojowy.

      Kurcze, jak fajnie byłoby się spotkać, żeby się dziewczynki mogły pobawić smile
    • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 15.10.11, 22:40
      Wtorek. Alkę na balet zawozi babcia - bo ja uziemiona w domu z chorym młodziakiem. Alka cala w skowronkach całą drogę, prowadzi babcię, przebiera się i nagle w pewnym momencie stwierdza, że nie chce, nie idzie i chce do domu. Babcia próbuje ją przekonać, wchodzi z nią do sali, nauczycielka próbuje ją wciągnąć do zabawy i zajęć-nic z tego zaparła się. Mąż przywozi ją do domu, babcia cała przejęta, że cos źle zrobiła.... Próbujemy podpytać co się stało-nic nie można z niej wyciągnąć ona nie będzie chodzić już nie chce i koniec. Na drugi dzień wyciąga strój, zakłada, ćwiczy, pytam czy idzie w czwartek na balet-nie, nie będzie chodzić. Przekonuje ją w koncu, żeby pochodziła do końca miesiąca bo już zapłacone i tak a potem najwyżej zrezygnuje, zgadza się łaskawie. Czwartek odbieram z przedszkola-oświadcza że na balet nie idzie mam wypisać...dzisiaj stwierdza, że chce na balet i nie do końca miesiąca tylko już będzie chodzić zawsze, codziennie ćwiczy figury kilkakrotnie w ciągu dnia..... nie mam pojęcie czy pójdzie we wtorek - no jak tu nie zwariować z tymi dziećmi???
      • guderianka Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 10:23
        Hmm
        A może Ty zbyt liberalna jesteś i mała dlatego tak malo zdecydowana -w tym przypadku ? Może ona potrzebuje konkretnych granic i zasad. Zapisana więc chodzi i nie ma miejsca na fochy ?
        • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 11:28
          Wiesz mi na ten balet to wcale wozić się jej nie chce, zapisałam bo głowę suszyła, zobaczyłam, że fajne ćwiczenia i na pewno dobrze jej zrobią ale wychodzę z założenia, że w tym wieku zajęcia dodatkowe są dla niej i jej mają sprawiać frajdę i zmuszać nie będę. Takie huśtawki ma ostatnio, zamyka się w sobie zupełnie, mi się wydaje, że jest jakiś powód tylko ja go nie widzę, nie potrafię zrozumieć a ona nie chce/nie umie? powiedzieć. Ostatnio ciągle w biegu jesteśmy, wiecznie gdzieś pędzimy i ciągamy ze sobą dzieci bo nie mamy co z nimi zrobić i może po prostu za mało czasu miała na zabawę w domu swoimi zabawkami-ostatni tydzień Szym był chory, więc dużo czasu byliśmy w domu i faktycznie Alki jakby nie było, ciagle się czymś tam zajmowała u siebie, może tu był problem, że wolała dom i własne zabawki od pędzenia po mieście i godziny zajęć...
          • agazuchwa Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 13:15
            5,5 czy to znaczy że zaczęła teraz zerówkę? w szkole? w przedszkolu? ze "starą" panią z nową?
            • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 14:05
              Tak zaczęła "zerówkę" ale w swoim przedszkolu do którego chodzi trzeci rok, ze swoją grupą(choć jest kilkoro nowych dzieci i kilkoro dzieci które bardzo lubiła poszło do zerówki w szkole), ze swoimi paniami które ma od początku i które bardzo lubi z wzajemnością zresztą.
              Tata właśnie ją zawiózł na urodziny(do kolegi z przedszkola) i miał wrócić na obiad a potem mieliśmy ją odebrać i przed wyjściem odstawiła cyrk, że nie chce tam sama zostać i ojciec ma siedzieć na sali(są stoliki dla dorosłych) i na nią czekać całą imprezę, na imprezach tego typu zawsze zostawała sama, ba nawet nas wyganiała....chyba jednak coś się dzieje...
              • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 14:10
                Przeczytałam swój pierwszy post. Napisałam w nim, że Ala jak na swój wiek jest bardzo dojrzałą dziewczynką i teraz sobie uświadomiłam, że jej zachowania ostatnio są dokładnie odwrotne, kompletnie niedojrzałe, zachowuje się jak maleńkie dziecko, ostatnio trudniej się z nią dogadać niż z naszym upartym i niezależnym trzylatkiem a nigdy wcześniej nie było problemu...
                • guderianka Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 19:32
                  Może czuje jakąś presję w związku z tym, że była taka dojrzala itp ? I odreagowuje ? A może to przezycia związane z Twoimi emocjami i jej własnymi po tragedii ?
                  • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 16.10.11, 20:21
                    Jedno jest pewne. W chwili obecnej nie mam pojęcia jak się zachowa w danej sytuacji, jej reakcje mnie zaskakują i zadziwiają bo dotychczas była absolutnie przewidywalna i byłam ich pewna-to się zmieniło zupełnie.
                    Odnośnie śmierci babci-zaczęła zadawać więcej pytań na ten temat, chyba do niej w końcu dotarło, że nigdy jej więcej nie zobaczy i bardzo tęskni. Obie nie przeżyłyśmy żałoby tak naprawdę...ja oczywiście z innych powodów niż ona-Ala dopiero teraz pojęła co oznacza, że ktoś umarł, nie wiem czy ma to związek z jej zachowaniem czy chodzi o coś innego. Na pewno od jakiegoś czasu znacznie pogorszyły się jej stosunki z bratem, może my gdzieś błąd jednak robimy.
                    • guderianka Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 17.10.11, 17:25
                      Słonko, ja myślę że to zbieg wielu czynników. I wszystkich zmian dokoła Was , które sie dzieją, i etap dorastania. Te 5,5 roku to głupi wiek. Jedno jest pewne-potrzebuje teraz ogromnie dużo miłości i cierpliwości. Z tym pierwszym dasz sobie świetnie rade-tego drugiego zyczę kiss
                      • slonko1335 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 19.10.11, 21:53
                        wiem o co poszło z baletem...o występ świąteczny. Dziewczynki swoje podrygi mają mieć przed świętami na scenie opery i przygotowują się do tego występu, mają być stroje(grają smerfy-Alka miała być smerfetką-jedna z głównych ról) i jakiś układ, oczywiście nic wielkiego i tylko dla rodziców, no i innych zaproszonych przez dzieci oczywiście i Młoda się wstydzi tej sceny i tych ludzi, nie chce wystąpić i o to chodziło....wystąpić znaczy się dalej nie chce ale na balet chodzić tak, tylko bała się, że jak na zajęciach ćwiczą układ to będzie musiała występować.....no to wiem o co szło ale nie wiem jak rozwiązać..
                    • agazuchwa Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 19.10.11, 10:49
                      a może po prostu taki etap? i trzeba przeczekać? moje dziecko ostatnio na ulicy dostało histerii -już nie pamiętam powodu- a ja myślałam że jaja sobie robi i udajesmile powaga - bo ostatnią histerię widziałam u niego rok temu
    • karusia29 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 10.11.11, 15:15
      hej! ja też mam ponad 5,5 latkę, która ma rocznego braciszka i ten wiek to jakas masakra. U nas to okres złosci, nie radzenia sobie z zazdroscią, przewrażliwienie, w przedszkolu jednoczesnie super sie rozwija, jest bardzo inteligentna, panie ja chwalą, towarzysko też, ale jednocześnie takie nie radzenie sobie ze zoscią, teraz widze że to powoli mija. I też co ważniejsze - wiecie że to podobno okres leków? poczytajcie sobie o 5-6 latkach, wtedy dzieci maja leki, widzą złodzieja w szafie, źle reagują na ciemnosć. U nas Wiktoria od miesiaca przychodzi do nas w nocy spać bo się boi, jak się obudzi w nocy musze w korytarzu zapalic jej światło, bo się boi - może Twoja córcia tak reaguje na lęki? może jest to polaczone ze śmiercia babci że ona jakos na swój sposób tak reaguje że chce być w domu, z wami, a nie tam gdzie sa obce miejsca. chyba trzeba sobie dac czas, to minie smile)
    • nangaparbat3 Re: Pięcioipółlatka to jakiś etap?czy coś się dzi 10.11.11, 16:12
      Wiesz, mnie się jednak wydaje dziwne, że trzylatek całkowicie zdominował pięcioipółletnią siostrę. Temu bym się przyjrzała.
      Śmierć babci.
      Pamietam, jak umarł nasz pies (przepraszam za zestawienie, ale był bardzo ważną "osobą" w zyciu córki). Córka miała wtedy 1,5 roku, pies umarł nagle, w nocy, dla niej po prostu znikł. I dziewczynka, która bez przerwy wyrywała mi się i uciekała, z dnia na dzień zaczęła na wszystkich spacerach mocno trzymać mnie za rękę.
      U Was to jeszcze bardziej - przecież śmierć babci wpłynęła i na Was, a to się zawsze przenosi na dzieci.
      Wreszcie wieczny pośpiech, mnóstwo pracy i krzątaniny, to też dzieciom nie słuzy. A brat (proporcjonalnie większy, sprawniejszy, pewniejszy siebie) znowu wygrał, bo sie rozchorował i w ten sposób skupił na sobie Twoją uwagę.
      Strasznie dużo obciążeń jak na jedna małą dziewczynkę (bo to jeszcze malutkie dziecko, choć w zestawieniu z trzylatkiem niesłusznie może Wam się wydawać całkiem duże).
      Mnie się zdaje, że co najwyżej możesz jej poświęcić troche więcej indywidualnej uwagi, i tak żeby inicjatywa wychodziła od Ciebie, i myślę o takich nawet pięciominutowych dawkach, ale żebyście to Ty i jej tato (to bardzo ważne) byli inicjatorami. Wydaje mi się, że jest jej to teraz bardzo potrzebne. I w ogóle - co jej dawała babcia,k która zmarła? tego jej brak.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja