kocianna
25.10.11, 07:40
Ja rozumiem, że w starszych klasach szkołę miewa się czasami w tyle.
Ale w pierwszej-drugiej?
Na wszelkie pytania moje dziecko odpowiada "a skąd mam to wiedzieć?", tonem napastliwym, jakbym wiedzieć miała ja. A pytania są w stylu "czy masz jutro w-f, czy masz linijkę w plecaku, co przynieść na plastykę, gdzie masz ubranie na zmianę". Zaznaczę, że dziecko umie korzystać z planu lekcji, pakuję się samo, a "co przynieść" drukuje pani na kartkach wklejanych do dzienniczka.
Pracę domową odrabia na odwal się, polecenia "pokoloruj" wykonywane są na zasadzie "maznę dwa razy kredką odpowiedniego koloru", "przepisz pięknie" - to coś jest do liter niepodobne (a wiem, jak potrafi pisać, jeśli się stara).
Wisi jej, czy ma piórnik, czy ma odrobioną pracę domową, czy ma mundurek. Rok temu, w polskiej szkole sobotniej, jej nie wisiało, teraz zwisa i powiewa wszystko. Ma prawie 7 lat.