mama303 Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 10.11.11, 20:45 Moje dziecko dostało komórke na komunię w zeszłym roku i bardzo sie przydaje. Ostatnio nawet poratowała koleżanke w szkole pożyczyłą jej komórkę, żeby zadzwoniła do mamy bo zapomniała jakiejś ważnej książki. Tamta mama pewnie uważała, że komórka jest zbędna Odpowiedz Link Zgłoś
mr_cellophane Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 29.11.11, 15:12 Z założenia - "bo inni maja" nie jest argumentem w naszych dyskusjach - zaczynamy dyskutować gdy widzę że naprawdę czegoś potrzebuje i o tym marzy. Mój 6-co latek ma - swojego laptopa - ale z czystko praktycznego punktu widzenia. Pozostały sprzęt komputerowy w domu jest służbowy i dzieci wiedza że nie wolno go dotykać i się nim bawić. Jego własny laptop powstał z poskładanych części zakupionych na allegro za cęnę przeciętnej komórki, lecz w zupełności spełnia swoje zadanie. Pomimo że jest własnością syna znajduje się w miejscu ogólnodostępnym (nie w jego pokoju) oraz kontrolowane jest jego używanie (jak i co przegląda w necie/gra) - klocki Lego - tu stawiamy wyłącznie na oryginały (wiele przetestowanych podróbek nie sprawdziło się gdyż po prostu budowle się rozpadają i nie trzymają kupy) - kujemy je zarówno my jak i on sam z własnych pieniędzy. Inwestycja na wiele lat (nawet już po pełnoletności) gdyż wszystko można połączyć z Technic czy MindStorm więc zabawa na dekady. - bakugany, Gormiti i inne tego typu zwierzaki (fascynacja powraca falami i tak naprawdę nimi się nie nudzi wymyślając historie i odgrywając wiele scen z nimi) - książki (ma i sam kupuje ich wiele) Mój 6-co latek nie ma: - PSP - po ostatniej rozmowie okazało się że inni mają i on też chce - wobec braku innych argumentów - pomysł szybko został wycofany - komórki - nie porusza się samodzielnie, nie nocuje na polu kukurydzy, nie ma nocnych 12h zmian na taśmie produkcyjnej - 99% komunikuje się twarzą w twarz - na razie nie widzę argumentów za (jeśli chce rozmawiać z babcią, dziadkiem itp. to dzwoni z naszych telefonów) - ipoda, tabletu, karty kredytowej i zderzacza Hadronów - bo po prostu ich nie potrzebuje I taka myśl przewodnia na koniec. "you cannot have everything i mean where would you put it" Odpowiedz Link Zgłoś
stypkaa Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 30.11.11, 11:16 >Może więc dla święt > ego spokoju kupić? Ja na pewno nie kupiłabym tylko dla świętego spokoju. Ale uważam też, że czasem rzeczywiście warto kupić coś co dziecko chce, pod warunkiem, że ono faktycznie o tym marzy, nie zmienia zdania po kilku dniach i stać mnie na to. Co do komórki to uważam za durnotę posiadania jej przez małe dzieci, które nie zostają nigdzie same, bez opieki. Swojemu 6latkowi powiedziałam, ze dostanie komórkę jak będzie już sam chodził do szkoly albo zostawal w domu - czyli pewnie w drugiej klasie, przynajmniej tak się przymierzamy do tego. Póki co nie ma takiej potrzeby. A argumentu, że inni mają na szczęście nie nadużywa Co do PSP - nie kupię póki nie będzie to jakoś bardzo wymarzonym prezentem dla dziecka. A wtedy też pewnie będzie musiał sobie chociaż część uzbierać, bo dla mnie jest to drogi gadżet właśnie. Moje dzieci na szczęście nie mają takich potrzeb na razie. Natomiast ulegam z wielką ochotą na kupno np. nowych pasteli czy farb, ew. jakiejś drobnej zabawki od czasu do czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
matizka Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 30.11.11, 11:35 Moja córka ma komórkę; ma również 7 lat i chodzi do drugiej klasy. Nie jest to gadżet, bo jest to stara Nokia po mnie. Jak była używana dotychczas? Np. córka brała udział w konkursie recytatorskim poza szkołą i po jego zakończeniu zadzwoniła powiedzieć jak jej poszło. Potrafi już zadzwonic do mnie i powiedzieć, że potrzebuje czerwony brystol na jutro, bo wie, że ja wracam do domu na 17-tą i najlepiej bym kupiła go po drodze, a nie latała po nocy po marketach. Moja córka jako jedna z kilkorga dzieci ma tę komórkę, więc można by powiedzieć, że "najgorzej" wychowuję swoją córkę. Bo ktoś tutaj powiedział, że to sposób na wychowanie rozpasanego konsumpcjonisty I tutaj historyjka z ostatnich dni - dzieciom robiono zdjęcia w szkole, zastrzegłam, że ma niczego ekstra nie zamawiać. Opowiadała o tym jakie inne dzieci są szczęśliwe, bo zamówiły poduszki, kubki, portrety itp. ale wiedziała, że bez mojej zgody nie może. Od wczoraj afera - dzieci zaniosły do domu te wszystkie rzeczy wraz z rachunkami po 200 złotych. Rodzice mówili, ale dzieci tak bardzo chciały... Teraz rodzice odnoszą to do szkoły z awanturą, a moja córka jest dumna z siebie, że się nie dała naciągnąć. A w czym kryje się tajemnica sukcesu i z tą historią i z gadżetami? w regularnym rozmawianiu, oczywiście... Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 01.12.11, 09:06 po pierwsze, NIGDY nie usłyszałam argumentu "bo wszyscy mają" pewnie mam na tyle inteligentne dzieci, że wiedzą, że taki argument u mnie działa więcej na minus niż na plus ;o) w ogóle od początku mam zasadę, że coś ponad książkę, co kupię zawsze, dostaje się z jakiekś okazji, urodziny, gwiazdka, albo jak ktoś przyjeżdża i przywozi jak dziecko musi odczekać, i się zastanowi, to wybierze coś lepszego, a w każdym razie wybierze tylko jedną / kilka rzeczy, a nie wszystko, jak leci od pierwszej klasy dzieci mają kieszonkowe, więc mając 8-9 lat dobrze się już orientują w wartości pieniądza, słyszałam już nie raz o jakiejś tam lalce itp., że "oooo, za tyle to się nie opłaca", zresztą później ustalam mniej-więcej budżet na prezenty za kieszonkowe dzieci kupują co chcą młodszy syn w którymś roku wszystkie kieszonkowe wydawał na bakugany, a teraz zbierał chyba od wielkanocy wszystko co dostał, a teraz kupił sobie jakieś wielkie LEGO ja bym tego nigdy nie kupiła, a tak, to jego rzecz (dziecko 9 lat) komórkę najstarsza córka dostała, kiedy była jej potrzebna szósta klasa podstawówki, z perspektywą na gimnazjum, który już nie był pod nosem, plus potrzeba kontaktu z kolegami z podstawówki, z którymi nie będzie się już codziennie widziała chłopaki dostali komórki od ciotki na zeszłą gwiazdkę (13 i 8 wtedy), używają sporadycznie, ale czasami się przydaje ubrania chłopaków na razie nie ciekawią, córka nastolatka wydaje z kieszonkowego, jesli chce, albo to, co dostaje od dziadków, płacę jej jak robi moje tłumaczenia (dostaje połowę stawki, po muszę przejrzeć i poprawić), a tak, to ustalam budżet na sezon, i nie obchodzi mnie, czy kupi za to jedną drogą bluzkę, czy 3 tańsze pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
a-lfa Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 04.12.11, 17:55 Są "gadżety" i są "gadżety". Gadżet typu "wypasiona" komórka w przypadku 6 – cio latki moim zdaniem absolutnie odpada, co do PSP też bym się poważnie zastanawiał, bo potem trzeba kupować gry, co do tanich nie należą a poza tym też miał bym obawy czy zbyt szybko ta konsolka się nie znudzi. Jeśli chodzi o komórkę przyjmuje zasadę, iż ma ona sens pojawić się o u dziecka wtedy, kiedy jest mu potrzebna do kontaktu. Ale i wtedy wystarczy na początku prosty model, którego nie żal będzie wtedy, gdy np. przez nieuwagę zostanie zgubiony lub uszkodzony. Tak, więc komórka typu tzw. "wypasionego” zdecydowanie odpada. Ogólnie jestem przeciwny uczeniu dziecka, iż każdy jego kaprys zostanie spełniony tylko z tego powodu, bo to coś maja inni. Dla mnie to nie jest argument. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka-r Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 06.12.11, 13:40 Sześcioletnie dzieci mają komórki-świat się kończy. A jeszcze kilka lat temu miałam obiekcje czy pozwolić babci kupić komórkę wnukowi na komunię. Mój starszy syn dostał komórkę dopiero w trzeciej klasie, szał trwał 2 tygodnie a potem leżała rozładowana. Mało tego nigdy nie miał jej w szkole, bo w szkole była mu zbędna. Nigdy, ale to przenigdy nie kupiłabym dziecku gadżetu na zasadzie ''bo inni mają'' i co z tego, że mają? mają też ojców i matki alkoholików, i w związku z tym powinnam zacząć pić? Odpowiedz Link Zgłoś
a-lfa Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 07.12.11, 17:03 Bo komórka w przypadku dziecka, które nie funkcjonuje samo nie ma po prostu sensu. No chyba, że komórkę potraktuje się, jako: - aparat fotograficzny i kamerę - konsole do gier - ogólnie rzecz biorąc - zabawkę (gadżet), który służy do imponowania innym. Innego zastosowania komórki nie widzę. Bo do dzwonienia to w zasadzie służyć ona nie będzie. Bo niby gdzie ma tak bardzo dzwonić 6 latek, jeśli w 99% przypadków jest przyprowadzany i odbierany ze szkoły / przedszkola przez rodziców lub innych opiekunów i nigdzie takie dziecko samo nie funkcjonuje. A jedyne miejsce gdzie może być samo to ewentualne podwórko obok bloku. Ale na podwórku to komórka potrzebna nie jest. Komórka jest przydatna w momencie, kiedy dziecko zaczyna funkcjonować samo bez rodziców i jest w związku z tym potrzebny kontakt tak z nim jak i w drugą stronę jego z rodzicami. Jeśli taka sytuacja nie zachodzi to telefon komórkowy dziecku potrzebny w ogóle nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
replika78 Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 12.12.11, 15:34 Prędzej skłonna bym była kupić 6 latkowi telefon, niż 4 latkowi którąś z modnych plastikowych zabawek typu kucyki czy samochodziki, a już nie daj Boże zoo. U mnie w domu preferowało się (a ja to kontynuuję) kupowanie jako prezenty droższych książek. Pięknie wydanych. Tak więc moje dziecko (lat 4) dostanie Jan Brzechwa dzieciom- największe wydanie jakie spotkałam. Mama trzeci tom Cukierni pod Amorem, a ukochany mąż Cmentarz w Pradze Ecco. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka-r Re: drogie gadżety "bo inne dzieci mają" 19.12.11, 21:12 a ukochany mąż cmentarz w Pradze-gra słów zabawna. Odpowiedz Link Zgłoś