monala1
12.11.11, 19:26
Mam pytanie, co byście zrobiły? Dzisiaj przyszły do nas sąsiadki córki ( 10lat) - bliźniaki. Jedna jedna jest spokojna, druga nie radzi sobie z emocjami i często wykazuje agresję. Jeśli nie jest po jej myśli wtedy pokazuje swoją siłę. Mój syn ma 7 lat i często bawi się z dziewczynkami. Dzisiaj doszło do kłótni i waleczna dziewczynka po prostu uciekła do domu za nim zdążyłam wejść do pokoju. Pomyślałam, że to zwykła sprzeczka ale syn bardzo płakał - bardzo to przeżył i widział, że odczuł duży ból. Zapytałam się, czy coś go boli i patrzę, że mu kłąb włosów wystaje. Myślałam, że upadnę kiedy zobaczyłam w jego głowie biały placek ( 2 cm na 1 cm) bez włosów. To cud, że nie wyrwała jemu skóry. Przecież to ogromny ból a ile trzeba mieć siły żeby coś takiego zrobić. Zadzwoniłam do ich mamy i przyszła z córką. Druga cały czas przebywała u nas. Oczywiście próbowała pouczyć dzieci ale ja stanowczo powiedziałam, że są pewne granice wszystkiego. Mała potrafi kłamać prosto w oczy o czym się nie jednokrotnie przekonałam. Wcale nie słuchała a mama nie miała żadnego wpływu na dziecko. Chciałam zaparzyć kawy i porozmawiać ale waleczne dziecko tak zaczęło krzyczeć, że ma iść do domu, że mama musiała wyjść. To jak terror. Teraz nie wiem jak mam rozmawiać z tym dzieckiem i z mamą. Czy będzie słuszne jeśli zabronię lub w bardzo dużym stopniu ograniczę ich spotkania do czasu kontroli psychologa na dzieckiem? Nie chcę żeby moje dziecko cierpiało przez jakieś wyładowania agresji.