Wolny pisak :-))

02.06.04, 08:28
Mamy problem szkolny z synkiem. Otoz za wolno pisze smile). Od zawsze tak
bylo, ze on pisal baaaaardzo doooookladnie i w zwiazku z tym jak pisza
jakies prace w szkole, albo przepisuja slowka (ucza sie pisowni),
to on prostu nie wyrabia sie i nie wszystko zdarzy napisac.
Syn jest w 2giej klasie (ale w szkole australijskiej, wiec ma 7 lat),
czyta bez problemu i szybko i zna pisownie wszystkich slowek, tyle ze
pisanie idzie mu strasznie powoli.
Probujemy w domu pisac po kilka zdan dziennie, ale jest tak samo.
Wolno i dokladnie. Dokladnosc bardzo mu sie chwali, ale jak wycwiczyc
szybsze pisanie?
Mam zamiar porozmawiac z nauczycielem, ale moze Wy tez macie jakies
pomysly.
    • judytak Re: Wolny pisak :-)) 02.06.04, 08:37
      co mi przychodzi do głowy:

      bawić się w konkursy typu "kto napisze więcej nazw np. zwierząt w ciągu dwóch
      minut", po dwóch minutach zegar dzwoni

      dać krótki tekst (kilka zdań) do przepisania, mierzyć czas, ile to trwało, i
      zachęcać do "pobicia własnego rekordu czasowego" (za każdym razem mierzyć czas
      stoperem, jak na zawodach)

      dyktować coś łatwego, ale co raz szybciej

      zrobić "wprowadzenie teoretyczne": że pisanie służy temu, by inni mogli
      przeczytać, i o ile ten warunek jest spełniony, to pismo jest OK, każdy
      człowiek pisze trochę inaczej (pokazać, jak pisze tata, mama, nauczycielka, i
      że ich pismo też odbiega od szkolnego standartu)

      pozdrawiam
      Judyta
      • evee1 Re: Wolny pisak :-)) 02.06.04, 09:20
        > bawić się w konkursy typu "kto napisze więcej nazw np. zwierząt w ciągu dwóch
        > minut", po dwóch minutach zegar dzwoni
        Dzieki Judyta, pozostale juz przerabialismy, ale to mi nie przyszlo do glowy.
        Sprobujemy grac w taka mini-inteligencje smile)).
        Ewa
        • verdana Re: Wolny pisak :-)) 03.06.04, 18:36
          Błakam cię, proszę i zaklinam - nic nie rób! Ja sama pisałam w szkole b. wolno,
          teraz piszę b. szybko. Moje dzieci były wszystkie reedukowane (dysortografia,
          wolne pisanie itd). Im więcej było reedukacji, tym gorsze wyniki. Dziecko
          doskonale orientuje się bowiem, ze coś robi źle i dosyć często zamiast poprawić
          tę czynność obniża swoją samoocenę - co z tego, ze piszę ładnie, kiedy wolno. I
          z nerwów pisze jeszcze wolniej. To jest akurat dolegliwość, która przechodzi
          sama - nie męcz siebie i dziecka.
          • evee1 Re: Wolny pisak :-)) 04.06.04, 04:04
            Och, nie, ja nie zamierzam go meczyc!! Rozmawialam wlasnie dzisiaj z jego
            nauczycielem w szkole. I on widzi jaki Bartek jest i sam stwierdzil, ze
            mimo tego wolnego pisania jednoczesnie jest jednym z najlepszych uczniow
            w klasie jezeli chodzi o jakosc tego co robi. Dopoki pan wie, jaka jest
            sytuacja, to dobrze.
            W szkole mamy tez specjalna pania, tzw. "special aid teacher", ktora moze
            nam poradzic czy jest cos co mozemy zrobic, zeby Bartek poradzil sobie
            jakos ze swoim wolnym pisaniem.
            Jak stwierdzi, ze czekac, to bedziemy czekac, a jak sa jakies zabawy, przez
            ktore mozemy cwiczyc szybsze pisanie, to tez dobrze. On w sumie sam zdaje
            sobie sprawe, ze troche za wolno mu to pisanie idzie i w sumie nie ma
            nic przeciwko, zeby temu jakos zaradzic, jak sie da.
            I tu nie chodzi bynajmniej o moja ambicje, tylko o to, ze Bartek sam sie
            stresuje, ze mu to tak wolno idzie, chociaz ja mu mowie, ze niektorzy
            pisza szybko, a niektorzy wolno (ale za to swietnie rysuja smile)).
          • judytak Re: Wolny pisak :-)) 04.06.04, 09:06
            nie ma nic przyjemnego w tym, że codziennie po n razy powtarza się
            sytuacja "no, gotowi jesteście? a, jeszcze musimy poczekać na Jasia..."

            i jest to mało przyjemne również jeśli nauczyciel wypowiada te słowa bez cienia
            złośliwości, ot po prostu stwierdzając fakty

            poza tym, w którejś klasie (trzecia, czwarta) nauczyciel przestaje czekać - bo
            inaczej nie zmieściłby się z materiałem w czasie lekcji, trzeba wtedy np.
            uzupełniać zeszyty przepisując od kolegów

            Dziecko
            > doskonale orientuje się bowiem, ze coś robi źle i dosyć często zamiast
            poprawić
            > tę czynność obniża swoją samoocenę - co z tego, ze piszę ładnie, kiedy wolno.
            I z nerwów pisze jeszcze wolniej.

            orientuje sie sam od siebie, a nie dlatego, że matka / nauczyciel z nim ćwiczy
            i najlepszym sposobem na przerwanie tego "zaklętego kręgu" jest to, żeby
            sprawić, żeby poprawiło się w danej dziedzinie na tyle, by mieścić się "w
            normie" - żeby w ogóle się poprawiło, co wpływa na podniesienie się
            samooceny :o)

            > To jest akurat dolegliwość, która przechodzi sama

            u jednych przechodzi, u innych nie, poza tym może to nastąpić w różnym wieku -
            nie ma co bazować na przypuszczeniach

            pozdrawiam
            Judyta
Pełna wersja