wycofany przedszkolak

02.12.11, 13:34
Witam smile
załozyłam wątek o problemach z niesmiałoscią synka na forum małe dziecko, ale potem trafiłam na to forum i mysle, ze raczej tutaj powinnam szukać pomocy.
link do wątku
forum.gazeta.pl/forum/w,566,131113921,131113921,wycofany_przedszkolak.html
w skrócie : synek 3 lata, przedszkolak. Od zawsze dziecko niesmiałe w otoczeniu obcych ludzi, długo adaptujący się do nowych sytuacji. Jestesmy rodziną aktywną, otwartą na kontakty z innymi, duzo podrózujemy, zwiedzmy. Synek świetnie pływa, interesuje sie muzyka, w domu to duzo mówiące i śmiejące się dziecko.
W przedszkolu wycofany, od wrzesnia nie powiedział ani słowa, bierny, wręcz strachliwy w kontaktach z innymi (nie wezmie sam serwetki ze stołu, nie wezmie mandarynki, czeka az poda mu pani), na próby nawiązania kontaktu przez panie odwraca sie tylem, w czasie zajęc z rytmi stoi, nie chce uczestniczyć w zajęciach.
Ale przy tym bardzo chętnie chce chodzić do przedszkola, po zaledwie 3-4 dnach płaczu na początku wrzesnia, w podskokach biegnie do przedszkola. Ciepło wyraża sie o paniach, dzieciach. Spiewa piosenki przedszkolne, mówi wierszyki, tanczy (tak jak dzieci uczą się na rytmice).
Jestem po rozmowie z psychologiem przedszkolnym , który uznał, że ponieważ synek chce chodzić do przedszkola a ja zauważyła zmiany w zachowaniu synka świadczące o jego próbach otworzenia się na innych poza przedszkolem, to dajemy mu czas do konca grudnia.
Z tym, ze ja nie chcę czekać, owszem widzę zmiany w zachowaniu dziecka, ale dalej wiem, ze ma w sobie ogrmny strach/niesmiałość w nowych sytuacjach. Do tej pory wszyscy (pediatra, rodzina, znajomi) bagatelizują moje obawy i twierdzą, że owszem synek jest niesmiały, ale przecież nie wszyscy są stworzeni na dusze towarzystwa i na pewno wyrosnie z tego. Może i tak, ale ja uważam, ze skoro mozna pomóc to trzeba to zrobic.
Proszę poleccie mi jakiegoś specjalistę z Warszawy (najchętniej z pragi południe), który mógłby pomóc mojemu dziecku. Koleżanka poleciała mi pana Artura Kołakowskiego, ale z tego co wyczytałam bardziej zajmuje się nadpobudliwością u dzieci.
Bedę wdzięczna za każdą radę, podpowiedż, jak postępować z synkiem.
pozdrawiam
    • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 02.12.11, 15:04
      Nie wiem dlaczego chcesz na sile pomagac dziecku. Moim zdaniem on czuje, ze tym sie martwisz i jest mu przez to trudniej sie otworzyc. Moze panie tez za duzo sie skupiaja na tym, zeby go zachecac do wszystkiego. Moze odpuscie. Skoro dziecko chetnie chodzi do przedszkola i nie ma traumy, to widocznie tak chce.
      • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 02.12.11, 23:08
        Przyznaję, że myslalam o tym smile Mąż uważa, że panikuję i należy dać mu czas i wspierać, pomagać.
        Generalnie wiedzialam, że synek nic się nie odzywa, ale pani cały czas utrzymywała, ze poza tym ok, ze czekamy, aż się otworzy. Znam moje dziecko, wiem, ze wymaga czasu, ale obserwuję go w róznych stuacjach i widze, że zacząl sobie naprawdę dobrze radzić w nowych sytuacjach. Więc nie dopytywałam się jakoś silnie, zresztą w szatni synek uśmiechnięty, zagadujący do innych dzieci, jedynie mocno się wstydzacy pan opiekunek. Np, idziemy z przedszkola synek widzi 2 panie idące przed nami, mówi, mamuś biegniemy do A i Z. Na moje pytanie po co ? Bo chę im pomwiedziec do widzenia i dac całusa smile No to biegniemy, nagle jedna z pan się odwraca, synek stop i chowa sie za mnie smile
        Ale ostatnio nie chciał iśc do przedszkola, płakal, zacząl mowić, ze pani K (wychowawczyni) go nie lubi, że on nie chce isć do przedszkola, itp.
        Zapytałam się pani czy coś się stalo poprzedniego. Okazało się, ze synek podszedł przed lezakowaniem do pani z bluzką w ręku i stał nic nie mowiąc, pani w tym czasie karmiła inne dziecko i dopiero po chcwili zobaczyła synka i uznała, że to koniec ochrony, którą podobno nad nim roztoczyły. Podobno powiedziała mu, że musi jej powiedziec, co chce bo ona go nie widzi, po czym zapytała się czy ją lubi, synek cisza, jak ma ona na imię - cisza, więc wzięła go za ręce i synek podobno wpadł w jakąś histerię , panikę, nie wiem jak to nazwać.
        W trakcie naszej rozmowy oznjmiła mi, że wlasnie miala nam przekazać zaproszenie do psychologa, bo ona uwaza , że problemy synka to już nie niesmiałośc, ale jakaś głębsza blokada. I ona uważa, ze nalezy isc juz tym do specjalisty. Więc naprawdę się przejęłam smile
        Z kolei pani psycholog z przedszkola uznała że synek jest bardzo dzielny w tym wszystkim i ze zna dzieci które nie odezwały się słowem przez cały rok.
        Tak szczerze, to zastanawiam się nad tym czy pani nie ma przypadkiem trochę "dosyć" mojego synka, wiem, że łatwiej pracuje się z otwartymi dziecmi, a na mojego nic nie działasmile Może jestem niesprawiedliwa w swojej ocenie, ale mam już rózne mysli w głowie. Poprostu trochę spanikowałam.
        Chciałabym się przejsc do psychologa, aby mnie uspokoił i dał rady jak pomagać, postępować z takim dzieckiem.

        Proszę pomóżcie smile
        • gepardzica_z_mlodymi Re: wycofany przedszkolak 03.12.11, 08:56
          No, to ja Ci napiszę, że masz rację drążąc temat.
          Poczytaj sobie stronkę o mutyzmie:
          mutyzm.pl/
          Ważne jest, by takie zachowania nie utrwaliły się, dlatego należy działać szybko.
          Psycholodzy przedszkolni zwykle z takimi problemami sobie nie radzą. Ich wiedza zazwyczaj dotyczy spraw wychowawczych a nie klinicznych, dlatego, moim zdaniem, skontaktuj się z psychologiem, do którego jest kontakt na polecanej stronie.
          • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 03.12.11, 22:19
            Witam
            Bardzo dziekuję za odpowiedź. Cały dzień poswięciłam na zgłębienie problemu mutyzmu i niestety dochodze do wniosku, ze synek ma zachowania świadczące o tym, że dotknął nas ten problem sad
            Postanowiłam skontaktować sie w poniedzialek z lekarzem z polecanej strony. Zapisałam też synka na badania eeg (poród przez próżnociąg).
            I mam nadzieję, że jakoś to ruszy do przodu, bo naprawdę od jakiegoś czasu zmagam się z problemem "niesmiałości" i do tej pory wszyscy lekceważyli moje obawy. Jeżeli to rzeczywiscie mutyzm, to nie pozstaje mi nic innego jak walczyć i w jakis sposób "cieszyć" się, ze diagnoza nastąpiła tak szybko.
            • gepardzica_z_mlodymi Re: wycofany przedszkolak 04.12.11, 09:13
              To dobrze, że się skonsultujesz. Pod dobrą opieką poradzicie sobie na pewno. Bo wsparcie potrzebne jest Wam wszystkim w rodzinie, by zrozumieć swoje dziecko, zaakceptować jego ograniczenia, dostosować wymagania, wytłumaczyć światu, czyli np. nauczycielom, co małemu pomaga a co nie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
            • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 05.12.11, 14:28
              A ja mam watpliwosci. Jakakolwiek terapia tylko uwypukli problem i jeszcze bardziej zestresuje Twoje dziecko.
              Widocznie musialo cos zajsc w przedszkolu, ze nastapila blokada. Zachowanie przedszkolanki, ktora postanowila zakonczyc "okres ochronny" uwazam, za kompletnie idiotyczne.
              Po pierwsze, Ty musisz sobie uswiadomic (i paniom przedszkolankom tez), ze Twoje dziecko wcale nie ma obowiazku mowic. Tylko tyle i az tyle. I uswiadomienie mu tego, ze ma prawo sie nie odzywac to jest polowa sukcesu. Bo zrodlem jego stresu jest wlasnie mowienie. Brak przymusu odzywania sie i wsparcie takiej postawy przez rodzica i przedszkolanki pozwoli Twojemu dziecku sie odstresowac.
              Im wiecej nacisku na "leczenie niemowy" tym wiekszy opor w Twoim dziecku.
              Panie przedszkolanki zamiast dziwic sie, ze dziecko stoi i nic sie nie odezwie, powinny traktowac to naturalnie.
              • gepardzica_z_mlodymi Re: wycofany przedszkolak 06.12.11, 09:23
                Terapia, która jest dobrze prowadzona, nigdy dziecka nie stresuje ale je wzmacniasmile I rodziców też.
                Ja mam dwójkę dzieci ze skłonnością do zachowań mutystycznych.
                Jeden z synów jest autystyczny, mutyzm wybiórczy ma na dokładkę.
                Drugi zdrowy ale ma za sobą epizod kilkumiesięcznego niemówienia w szkole, teraz radzi sobie świetnie, chętnie zgłasza się sam na lekcjach. Terapia pomogłasmile
                • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 06.12.11, 12:30
                  Bardzo bym chciała, aby to była "zwykła" nieśmiałość, a nie mutyzm, jednak duzo, dużo zachowań synka wskazuje, że jednak.....
                  Co prawda widzę, że nienaciskanie na synka na mówienie i chodzenie do przedszkola poprawiają jego "odwagę " w mówieniu, ale zdałam sobie sprawę, ze wiele pracy przed nami.
                  Dzisiaj zachęcony nagrodą i wczorajszymi ćwiczeniami przed lustrem szeptem, praktycznie ruszając tylko ustami powiedział w sklepie dzień dobry.....zupełnie nie zdawalam sobie sprawy z tego, dla niego to taki problem.
                  Co więcej doszłam do wniosku, że ja sama zmagalam sie z tym problemem w wieku nastoletnim, a i teraz mam jeszcze czasem blokady smile

                  Gepardzico, czy mogę do Ciebie napisać maila na priv ?
                  • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 06.12.11, 13:29
                    > Dzisiaj zachęcony nagrodą i wczorajszymi ćwiczeniami przed lustrem szeptem, pra
                    > ktycznie ruszając tylko ustami powiedział w sklepie dzień dobry.....

                    Ale po co te cwiczenia? Sam cwiczyl, czy cwiczyl z Toba?
                    • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 06.12.11, 19:02
                      Ćwiczył ze mną, zgodnie z zaleceniami pani psycholog z przedszkola. Dzień dobry powiedział bezgłośnie, prawie w drzwiach sklepu.
                      Widzisz d.o.s.i.a ja nie chcę wyolbrzymiać i tworzyć problemów, ale moje dziecko nie mowi do obcych ludzi nigdzie, ani w przedszkolu, ani w sklepie, ani na placu zabaw. Zabawę z dziecmi inicjuje dając np. innemu chłopcu samochód. Całe szczęście zdarzają mu się chwile, kiedy powie proszę dając ten samochód. Ale zapytany przez kogoś (dziecko, dorosłego) jak ma na imię milczy, odwraca się, chowa głowę, robi glupią minę.
                      Teraz jesteśmy w domu, "spiewa" do mikrofonu, ale ja nie mogę się na niego patrzeć, bo przestaje i się wstydzi.
                      Ja nie oczekuję od syna, aby był rozgadaną Pollyanną smile ale musi się zacząc komunikować się z otoczeniem. Przedszkole to mały "pikuś", ale w szkole to już będzie tragedia i dlatego zaczęłam drążyć temat. Chcę iść do specjalisty zajmującego się takimi zagadnieniami, bo wolę zając się ew. problem już teraz, niż liczyć na to, że może samo się poprawi i mieć mega duży problem w szkole.
                      Nie wiem, może się mylę, ale wydaje mi się, że konsultacja u psychologa nie zaszkodzi.
                      • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 07.12.11, 13:37
                        Wybacz, ze to napisze, bo nie chce Cie w zaden sposob urazic, ale mysle, ze robisz krzywde swojemu dziecku. Ja wiem, ze sie martwisz, ale uwazam, ze te cwiczenia go cofna zamiast pomoc. Oczywiscie, idz do specjalisty i zapytaj, ale ja na Twoim miejscu odlozylabym to na za rok i zupelnie odpuscila temat. Wrecz zaczela od tego, aby kodowac dziecku, ze absolutnie MA PRAWO sie wstydzic i nie odzywac.

                        > acu zabaw. Zabawę z dziecmi inicjuje dając np. innemu chłopcu samochód.

                        I super. Problem to by byl jakby siedzial w kacie. Zrozum, ze to Tobie wydaje sie, ze on POWINIEN cos wtedy powiedziec. A on wcale nie musi nic mowic.

                        > Teraz jesteśmy w domu, "spiewa" do mikrofonu, ale ja nie mogę się na niego patr
                        > zeć, bo przestaje i się wstydzi.

                        Mam podobny "problem" w domu smile Tyle, ze to dorosly... To jest zupelnie NORMALNE zachowanie, ze pewne rzeczy robisz tylko w samotnosci, gdy nikt nie patrzy. To doroslym sie wydaje, ze dzieci musza sie przedstawiac, spiewac i tanczyc i pokazywac sztuczki na zawolanie. Twoj synek ma po prostu gdzie indziej postawiona granice.

                        > ale musi się zacząc kom
                        > unikować się z otoczeniem.

                        Daj mu czas, a przede wszystkim prawo do komunikowania sie z otoczeniem na swoich wlasnych zasadach. Tak naprawde, powiedz szczerze, w czym Ci to przeszkadza. Podaj jeden powod, ale nie taki, ze "bo ja tak chce", "bo ja bym chciala".
                        • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 07.12.11, 15:59
                          d.o.s.i.a smile ja Ci bardzo dziękuję za wszystkie komenatrze i opinie smile Bo one wprowadzają mętlik w mojej głowie i powodują, ze szukam i zastanawiam się nad tym, co dla mojego dziecka jest najlepsze.

                          Widzisz, mnie nie przeszkadza samo niemówienie synka, co jego blokada przed jakimkolwiek kontakem z innymi. Przykład z dnia dzisiejszego : jesteśmy w przychodni, w kącie tradycyjny stolik z zabawkami, przy stoliku chłopiec, obok jego rodzice. Synek uwiesza się na mnie i mowi szeptem - mama, zabawki, mówię super idz się pobaw, on - nie i rozpacz, ale taka jakbym mu wlasnie zabrała nową zabawkę. Ale ok, wiem, że ma klopot z podejsciem do dzieci, podchodzę z nim do stolika, chłopiec mowi - jak masz na imię, syn prawie z wrazenia spada z krzesełka, odwraca się bokiem, robi "głupią" minę. Wszystko wraca do normy, kiedy chłopiec odchodzi od stolika.
                          Lekarz chcąc posłuchać jak synek mówi (ma teraz zapalenie krtani) próbuje coś do niego zagadać, synek wiesza się na mojej nodze, odwraca, prawie kładzie się na podłodze.

                          To nie o to chodzi, abym miala dobrze wychowane dziecko, któremu z ust splywają proszę, dziękuję, przepraszam, ale u niego prócz tego, ze nie mówi nic do obcych, zachowuje się w sposób, który ja określam mianem małej paniki. I o to mi chodzi, nie chcę, aby tracił wiele, przez to, że panikuje (nie wiem czy akurat to słowo jest odpowiednie - ja tak nazywam te jego "stany" smile
                          Tak jest od zawsze, do czasu pojscia syna do przedszkola absolutnie nie zmuszalismy go do kontaktów z innymi, do mówienia. Wstydził / bał się podejsc do innych pomagaliśmy mu, na komenatzre: ale dziskus (bo takie są na porządku dziennym) reagowaliśmy np. może akurat nie ma ochoty się odezwać.
                          Ale teraz nastąpił czas konfrontacji z rówiesnikami i problem stal się większy. Ja poprostu obawiam się, pojscia do szkoly i dalszych problemów.
                          Ja nie wiem, czy synek ma mutyzm, ale wiele cech - niemówienie, stany "paniki", zamknięcie w sobie na to wskazuje. Jeżeli można mu pomóc, to chce to zrobić.

                          Nie wiem, czy znasz zagadnienia mutyzmu, ale tu cytat ze strony logopedia.pl. Jeżeli temat nie jest Ci obcy, to sorry za wymądrzanie smile
                          Dziecko z[i][u] mutyzmem selektywnym często zachowuje dystans w stosunku do otoczenia, reagując ucieczką lub wybuchami płaczu na próby nawiązania z nim kontaktu (może tak reagować, gdy terapeuta zbliża się do niego lub gdy chce wziąć dziecko za rękę). Negatywne nastawienie dziecka do kontaktu z innymi ludźmi często jest wzmacniane przez niechętne nastawienie środowiska. Dziecko jest oceniane w szkole jako, mające trudności w uczeniu się, czasami jako dziecko z niedorozwojem umysłowym. Nieprawidłowy stosunek otoczenia do trudności dziecka może prowadzić do wtórnych zaburzeń emocjonalnych (negatywizmu emocjonalnego, zachowań agresywnych lub wycofujących się itp.). Nawet osoby najbliższe, albo terapeuci mogą przejawiać niechętny stosunek do dziecka, gdy brak kontaktu utrudnia pracę terapeutyczną i nie daje spodziewanych efektów. Wczesne poznanie specyfiki zaburzeń dziecka z mutyzmem i odpowiednia terapia mogą dawać dobre efekty, tym bardziej, że objawy mutyzmu selektywnego są czasami niezbyt głębokie.

                          cały artyku
                          ł
                          www.logopedia.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=128&Itemid=79
                          • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 07.12.11, 16:32
                            Mysle, ze aby pomoc synkowi musisz zrozumiec mechanizm pojawiania sie tego typu problemow. Synek ma problem z mowieniem, bo wie, ze oczekuje sie od niego mowienia. Ty tego od niego oczekujesz, otoczenie tez. I za kazdym razem on czuje na sobie ten przymus. Gdzies sie ten przymus musial pojawic. Dlaczego synek boi sie mowic? Bo wie, ze z jakiegos powodu jest to problem. Moze bylo to na zasadzie "no powiedz gdzie masz nosek, dlaczego nie chcesz powiedziec", "a co sie mowi", a byc moze uwaga ze strony obcych "co on taki dziwny", ostatnia uwaga przedszkolanki. Fakt faktem, dziecko wie, ze robi cos nie tak. Chcialoby, ale wie, ze bedzie wielka aferta "o jak ladnie powiedziales", albo "dlaczego tak cicho". Sorki, ze tak lopatologicznie pisze, ale chcialam, zebys zrozumiala co mam na mysli.

                            Czy kiedykolwiek powiedzialas synkowi prosto w oczy: kochanie, naprawde nie musisz odpowiadac, jesli nie masz ochoty. Powiesz, kiedy bedziesz chcial. Naprawde wszystko jest ok, nawet jesli nic nie powiesz. Jesli obcy ludzie zagaduja to go chron, nie pozwalaj na glupie zagadywanie, a na stronie jeszcze raz powiedz synkowi, ze wszystko jest ok.

                            Chodzi mi o to, ze w tej sytuacji jakiekolwiek cwiczenia dzialaja dokladnie odwrotnie, bo koduja, ze pewne zachowanie jest pozadane.

                            . Ale ok, wiem, że ma klopot z podejsciem do dzieci, podchodzę z nim do stolika
                            > , chłopiec mowi - jak masz na imię,

                            Nie czekaj az syn powie, odpowiedz za niego "to jest Piotrus", zdejmij z niego obowiazek rozmawiania. Moze on wcale nie ma ochoty rozmawiac i proby zagadania uznaje za pewnego rodzaju impertynencje ze strony zagadujacego. Moze te glupie miny to jego sposob na stworzenie dystansu, na zasadzie: hola, ja wcale nie mam ochoty z Toba rozmawiac.
                            Ja np. z racji tego, ze dojezdzam do pracy pociagiem czesto jestem zagadywana przez obcych na temat pogody itp. i wtedy tez milcze i co najwyzej sie usmiechne i wkladam nos w ksiazke, bo wcale nie mam ochoty rozmawiac z przygodnymi osobami. Innym razem cos tam odpowiem. I mam do tego prawo. Tak jak Twoj syn ma prawo nie rozmawiac z dziecmi w przedszkolu.
                            • wasylkap Re: wycofany przedszkolak 07.12.11, 22:35
                              Oj, mówisz jak mój mąż smile tzn, on tez uważa, że należy dać młodemu spokój. Generalnie jest za tym, aby nic nie wymuszać, a działać tak, aby dane, pożadane przez nas zachowanie dziecka było jego decyzją. Przykład: syn świetnie pływa (jak na swój wiek), ale wpadał w strach i przestawał pływać po wejściu do basenu sportowego (zimnego w naszym nazewnictwie), wiec mąż zabrał go do innego obiektu, którego syn nie znał i zaczął pływanie właśnie od tego basenu, by potem przejsc do ciepłego (małego), hasło syna - o jaka goraca woda, ale tam tez było ciepło. Od tego momentu sam wskakuje najpierw do zimnego, robi ze 3 długośći, a potem idziemy sie pluskac z młodsza siostra do dzieciecego smile

                              Robisz zamieszanie w mojej głowie smile Musze sie spokojnie zastanowic nad tym co napisałaś.

                              No, ale jak do tego odnieść pozostałe zachowania - wstydu, strachu (?) w sieganiu po przedmioty, zabawki, podejsciu do stolika gdzie juz ktos jest. Jaka jest Twoja ocena smile
                              Wg mojego meza -kiedys sie nauczysmile czyli znów odpuscic. Tylko skąd to się bierze....

                              ehhhhhh znów mam mysli zakrecone przed snem.
                              • d.o.s.i.a Re: wycofany przedszkolak 08.12.11, 01:50
                                Twoj syn jest soba. Nie jest ani Toba, ani nikim innym. Nie odziedziczy po Tobie wszystkich dobrych cech, bedzie mial swoje smile dobre i zle. Ty jako rodzic masz jakas liste cech, ktore Twoje dziecko powinno miec. Bo wydaja Ci sie one dobre, porzadane, albo spelniajace jakies reguly. A ono i tak bedzie takie jakie bedzie wink
                                Obawiam sie, ze zadne Twoje dzialanie nie sprawi, ze syn stanie sie kims innym niz jest.
                                • gepardzica_z_mlodymi Re: wycofany przedszkolak 08.12.11, 09:03
                                  Ale te wszystkie zachowania mogą wynikać z lęku, możliwe, że chorobliwego lęku, a nie cech osobowości i dlaczego dziecko ma sobie odmawiać wielu przyjemności tylko dlatego, że paraliżuje go lęk? Nie lepiej uczyć go radzenia sobie z lękiem, zamiast pochwalać wycofywanie się?
                                  Przyznam, że ja miałam taka postawę wobec mojego dziecka - spokojnie, akceptuję go takiego, ma prawo, ma swoje tempo rozwoju i niestety, syn przez to stracił wiele cennych okazji do uczenia się.
                                  Czasem, gdy np. jeden z rodziców przeżył życie z podobnym zaburzeniem, może ignorować problemy swojego dziecka, np. sam ma mutyzm/autyzm/adhd/cokolwiek, o którym nie wie, i uważa, że jego dziecko poradzi sobie tak samo jak on bez żadnej pomocy. Niestety, to nie musi być prawdą.
                  • gepardzica_z_mlodymi Re: wycofany przedszkolak 07.12.11, 08:59
                    Pisz, piszsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja