Dziecko brata działa mi na nerwy

07.12.11, 23:10
Dziecko mojego brata to 5-letnia dziewczynka. Ciągłe uwielbienie rodziców doprowadziło chyba do zmian w jej psychice. Ciągle ma bałagan w pokoju, który wynika z nadmiaru przedmiotów. Nie wita się ani nie żegna, nie chce się dzielić; przykładowo mając 2 identyczne zabawki, nie chce drugiej dać komuś, tylko trzyma, bo może się zepsuć pierwszy egzemplarz. Ma niepohamowany apetyt. Zwykłe dziecko zje obiad i odejdzie od stołu, ona zje obiad i poprosi o dwie dokładki + deser; już stała się otyła. Do dorosłych mówi po prostu TY (nieważne czy to babcia, czy ciocia) i wydaje rozkazy. Tylko do rodziców mówi mamo i tato.
Sama mam o rok młodszego synka, który potrafi się dzielić, został nauczony sprzątania po sobie i mówi do innych ciociu, babciu, dziadku. Dlatego zastanawiam się, co nie tak jest z jego kuzynką. Czy powinnam zwrócić uwagę jego rodzicom?
Ostatnio jak mi powiedziała: Ty mi szukaj kucyków., odpowiedziałam, że jestem ciocią a nie ty a kucyków nie będę szukała, bo ma straszny bałagan i nie sprząta. Nie wiem, czy dziecku powinnam była tak powiedzieć czy rodzicom, którzy też mają bałagan.
Co myślicie?
    • deszcz.ryb Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 00:32
      Myślimy, że nie twoje dziecko = nie twój problem.

      Ma bałagan w pokoju? Jej rodzice też mają bałagań? Cóż, widać im to nie przeszkadza, czemu ty się przejmujesz?

      Nie chce się dzielić zabawkami? No to co, to JEJ zabawki i ONA decyduje, co z nimi zrobić.

      Mówi do ciebie per "ty"? Po prostu powtarzaj za każdym razem, żeby mówiła "ciociu".

      Jedyne, co mogłabyś zrobić [jeżeli rzeczywiście jest otyła] to w zwykłej rozmowie z jej rodzicami powiedzieć, że wydaje ci się, że waży za dużo i co oni na to. Jak nie podejmą tematu, to nie twój problem.

      W ogóle mam wrażenie, że strasznie uprzedziłaś się do tej dziewczynki, wszystko, co zrobi jest złe [w przeciwieństwie do twojego syna, który OCZYWIŚCIE jest dobrze wychowany, sprząta po sobie i oczywiście jest wzorem cnót wszelakich tongue_out ]. Co cię obchodzi ta dziewczynka? To NIE TWOJE dziecko. NIE TY będziesz miała problem, jak okaże się, że rozpuszczony dzieciak sprawia problemy wychowawcze.

      A jeżeli aż tak nie możesz jej znieść, to ogranicz wizyty u rodziny do paru świątecznych wizyt w roku. To wyjdzie na dobre i tobie, i tej dziewczynce.
    • asia.sthm Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 09:28
      Georgia, jestes okropna ciocia, taka co to zanim prog przekroczy to juz ma pretensje. Dawno temu byl skecz, zaczynal sie rozpaczliwym: -Ciotka Teodozja!
      takie nieszczescie spadajace znienacka na rodzine.

      Wez sie w garsc dziewczyno, popatrz jakie fajne sa piecioletnie dzieci, szczegolnie te ktore nie sprzataja i w dodatku cudze, ktorych nie trzeba wychowywac big_grin
      • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 09:54
        Mam więcej dzieci w rodzinie. To jedno jest takie dziwne. Reszta uważa mnie za fajna ciotkę. I ja lubię resztę bratanków/siostrzeńców.
    • makurokurosek Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 09:35
      Powiem tak, mnie osobiście wkurzają prawie wszystkie inne dzieci, a dzieci mojego rodzeństwa w szczególności smile.
      Przez lata nauczyłam sie jednego łatwo krytykować kogoś trudniej zobaczyć u siebie. Kilka lat temu krytykowałam rodzeństwo, za zachowanie ich dzieci w chwili obecnej gdy młoda doszła do tego samego wieku mam z nią identyczne problemy.

      " Ma niepohamowany apetyt. Zwykłe dziecko
      > zje obiad i odejdzie od stołu, ona zje obiad i poprosi o dwie dokładki + deser;
      > już stała się otyła."

      Tu należałoby porozmawiać z rodzicami.
    • fogito Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 11:45
      Dziwi mnie tylko, że ów brat ci na nerwy nie działa, bo to on z żoną takiego potwora wychowali na swój obraz i podobieństwo.
      • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 12:31
        Właśnie niezupełnie. Cała rodzinka jest bałaganiarzy - oni i dziecko. Natomiast tylko to dziecko jest zachłanne w każdej dziedzinie życia i w dodatku bucowate. Nie tylko wobec mnie - wobec prawie wszystkich: dziadków, cioć, wujków poza jedną ciocią. Traktujemy ją jak należy, sympatycznie. Mnie pierwszy raz zdarzyło się coś takiego do niej powiedzieć i nie zamierzam się widywać zbyt często, bo mnie irytuje ta mała.
        • deszcz.ryb Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 18:04
          Jedyne "bucowate" zachowanie, jakie tu widzę, to TWOJE zachowanie - zupełnie bez sensu wyzywasz pięciolatkę [PIĘCIOLATKĘ!].

          >nie zamierzam się widywać zbyt często, bo
          > mnie irytuje ta mała.

          No to po co jojczysz? Już ci tłumaczyłam, że to NIE TWÓJ problem, najwyżej jej rodzice będą musieli sobie z nią poradzić.

          I przyjmij do wiadomości, że nawet, jeżeli dziewczynka zachowuje się chamsko czy bezczelnie, to nie jest to jej wina, bo to ciągle MAŁE DZIECKO. To wina jej rodziców, bo to oni ją wychowują/nie wychowują. Więc agresję skierowałaś zupełnie w niewłaściwą stronę.
          • noemi29 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 14:02
            Jedyne "bucowate" zachowanie, jakie tu widzę, to TWOJE zachowanie - zupełnie be
            > z sensu wyzywasz pięciolatkę [PIĘCIOLATKĘ!].

            Ale co PIĘCIOLATKĘ???, to jest JUŻ pięciolatka. 5 lat wszystko usprawiedliwia?

            No wybacz, ale ja mam 2,5 latka, który zaskakuje otoczenie na każdym kroku. Ciągle słyszę pochwały obcych ludzi. Ponieważ mój syn szanuje ludzi. Mówi dzień dobry-do widzenia, proszę - dziękuję, pani-pan, dziadek, babcia, ciocia, wujek. Nie "wali" ludziom na TY, chociaż jest taki malutki. Skoro 2,5 latek potrafi stosowac proste formy grzeczności to tym bardziej 5 latka!



            Autorko,
            daj sobie spokój, gdzie byli rodzice przez pierwsze lata jej życia? To oni ją ukształtowali, lub nie.
            Mieli na to 5 lat! Do wychowywania dziecka, trzeba się zabrać od poczatku. Skoro nie mieli tej świadomości gdy się urodziła, to tym bardziej teraz klarowanie im czegoś jest bez sensu.
            Sami zbiorą żniwo.
            • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 16:15
              Także uważam, że w wieku 2-3 lat mówiące dziecko powinno stosować zwroty grzecznościowe. 5-latek to już nie jest małe dziecko. To co najmniej średnie dziecko. Noemi - właśnie tak dzieci powinny mówić a nie od dzieciństwa uczyć się lekceważenia i chamstwa.
            • deszcz.ryb Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 08:35
              > Ale co PIĘCIOLATKĘ???, to jest JUŻ pięciolatka. 5 lat wszystko usprawiedliwia?
              >
              > No wybacz, ale ja mam 2,5 latka, który zaskakuje otoczenie na każdym kroku. Cią
              > gle słyszę pochwały obcych ludzi. Ponieważ mój syn szanuje ludzi. Mówi dzień do
              > bry-do widzenia, proszę - dziękuję, pani-pan, dziadek, babcia, ciocia, wujek. N
              > ie "wali" ludziom na TY, chociaż jest taki malutki. Skoro 2,5 latek potrafi sto
              > sowac proste formy grzeczności to tym bardziej 5 latka!

              Skoro już się tak w oczywisty sposób chwalisz to gratuluję dobrego wychowania dziecka.

              Ale.

              TY dziecko wychowałaś dobrze. Matka tej dziewczynki wcale nie musiała [bo nie umiała/bo jej nie przeszkadza że jest niemiła itp.]. Czy ty tutaj postulujesz o to, żeby to dziecko zachowywało formy grzecznościowe, nawet, jeżeli NIKT JEJ TEGO NIE NAUCZYŁ? Skąd taki dzieciak ma wiedzieć, jak się zachować skoro rodzice olali sprawę? No skąd? Czy myślisz, że wszystkie pięciolatki takie się super-empatyczne robią że od razu wiedzą jak i do kogo się zwracać, żeby nie urazić?

              Bo ja tak wcale nie myślę - i dorośli ludzie mają problemy z dobrym zachowaniem wobec innych, a co dopiero dziecko, KTÓREGO NIKT NIE NAUCZYŁ, JAK SIĘ MA ZACHOWYWAĆ.

              I wcale nie twierdzę, że pięcioletni dzieciak to maluch, którego nic się nie da nauczyć - ty swoim przykładem udowadniasz, że dobrego wychowania można nauczyć i dwulatka. Ale znowu - ktoś musi to dziecko nauczyć, komuś się musi chcieć.
              • noemi29 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 14:02
                Racja, zgadzam się z tym, co napisałaś. Ja mam tylko "alergię" na stwierdzenia typu: ale to tylko dziecko, ona ma dopiero... lat. Bo mam ważenie, że ludzie usprawiedliwiają tym własne nicnierobienie. Ja myślę, że 5 latek to juz możn naprawdę dużo umieć, ale trzeba go tego nauczyć.
                Modelowanie zaczyna się już naprawdę bardzo wcześnie.
                • deszcz.ryb Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 23:30
                  No owszem, takie dzieci są wkurzające, denerwujący są też rodzice usprawieliwiający się z lenistwa "to tylko dziecko", ale te dzieci nie są niczemu winne. Tak zostały wychowane/nie zostały wychowane i tyle.

                  A w ogóle strasznie wredne jest nazywanie "bucem" pięciolatki - jakby nie patrzeć to ciągle małe dziecko. I w ogóle to obrażanie się na dziecko - autorka wątku sama zachowuje się jak pięcioletnie dziecko.
        • fogito Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 09.12.11, 09:02
          georgia241 napisała:

          > Właśnie niezupełnie. Cała rodzinka jest bałaganiarzy - oni i dziecko. Natomiast
          > tylko to dziecko jest zachłanne w każdej dziedzinie życia i w dodatku bucowate
          > . Nie tylko wobec mnie - wobec prawie wszystkich: dziadków, cioć, wujków poza j
          > edną ciocią.

          Zachowanie tak małego dziecka, które do szkoły nie chodzi to jest wypadkowa tego co wynosi z domu. Jeśli jest bucowate, to pewnie dlatego, że ktoś w domu jest bucowaty. Dziecko naśladuje rodziców i chłonie jak gąbka. A że jest małe to nie umie tej swojej bucowatości ukryć tak dobrze ja dorosłe osobniki. Bo dziecko w tym wieku wali prosto z mostu i nie zna niuansów oszukiwania i przykrywania swoich wad. Przyjrzyj się lepiej rodzicom dziecka i rodzinie ogólnie.
          Fajni ludzie mają fajne dzieci. A buce mają dzieci bucowate.


          Traktujemy ją jak należy, sympatycznie. Mnie pierwszy raz zdarzyło
          > się coś takiego do niej powiedzieć i nie zamierzam się widywać zbyt często, bo
          > mnie irytuje ta mała.

          No to nie widuj jej jak nie chcesz, ale pamiętaj, że twój brat i jego żona są winni takim a nie innym zachowaniom dziecka.
    • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 18:04
      Bo cudze dzieci są zawsze bardziej wnerwiające niż własne...
      • azjaodkuchni Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 08.12.11, 18:31
        Dzielenie:
        A jak masz dwa auta to jedno oddajesz czy trzymasz w garażu na "wszelki wypadek " Rzeczy są jej i to jej sprawa czy się dzieli czy nie. Nie chce trudno. Co najwyżej powiedziałabym , że jak się nie podzieli zabawkami z kuzynostwem to oni nie będą chcieli się z nią bawić. Jej to i tak pewnie dynda, bo młodsze dziecko i w dodatku chłopak dla 5 letniej księżniczki to żaden kumpel do zabawy. Potem się to zmieni.
        Bałagan:
        Jak rodzice mają bałagan ona też ma . Jej nie przeszkadza.
        Sposób odżywiania :
        Jak rodzice pulchni to i ona też złe nawyki
        Jak szczupli pogadać, ale delikatnie
        Sposobu wysławiania nie komentuję, bo nie znam kontekstu może rodzice tak uczyli im to odpowiada.
        Dla mnie wszystkie dzieci dla odmiany są grzeczniejsze od mojego. smile
    • mama-ola Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 09.12.11, 11:12
      Czasami na uspołecznienie i wychowanie dziecka potrzeba więcej niż 5 lat. Bałagan, niewitanie się, mówienie na ty, niechęć do dzielenia się - z czasem się nauczy zapewne. Ma dopiero 5 lat. Nie usprawiedliwiam tej dziewczynki, być może rzeczywiście jest okropna, ale akurat te zarzuty są na miarę jej wieku jak sądzę.
      Mój syn ma bardzo podobnie z tym witaniem - to jakaś bariera czy co, przez gardło przejść nie może, nie wiem. Ale jest coraz lepiej, choć ciągle przypominam, żeby powiedział "dzień dobry", jak gdzieś wchodzimy, bo nie mam pewności, że powie. A jest starszy i zadbany pod tym względem, bo tłumaczymy mu my, rodzice, i babcia. Stąd wiem, że dzieci mogą "tak mieć i już".
    • agawa22 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 09.12.11, 17:28
      A ja Cię doskonale rozumiem. Mam sąsiadkę , która ma teraz już 10 letnią córkę. Kiedy ją poznałam miała zaledwie 3 latka, a już była nie do zniesienia. Wścibska, wszędobylska, zachłanna. Ja wiem że to wina rodziców, bo są wyjątkowo "oszczędni". Ta mała wiecznie pragnąca wszystkiego, potrafi zawołać do Ciebie jak wracasz z zakupów-co masz w torbie? JAk jej pokażesz co kupiłąś to mówi np. daj mi ten jogurt, lub coś innego co jej się spodobało. Matka stoi obok i nie reaguje. Albo taka sytuacja- idziemy razem na plac zabaw. Ja zabieram swoje dzieci, sąsiadka tą właśnie dziewczynkę. Ja ide do sklepu po jakieś picie a ona przy mamie, kup mi soczek, ja jej mówię żeby poprosiła mamę, a ona mówi że mama i tak jej nie kupi, a ona chce sok i już. Mama stoi obok i udaje że nie słyszy. A dodam, że nie są jakąś biedną rodziną, tylko wyjątkowo skąpą. Teraz już ograniczyłam kontakt do minimum, ale kiedyś jak miała właśnie około 5-6 lat, potrafiła szukać mi po mieszkaniu. otwierała lodówkę, szafki kuchenne i co jej się spodobało to sobie brała bez pytania! Dla mnie to był szok, sama mam troje dzieci i nigdy bym nie pozwoliła na takie zachowanie. A jej matka wogóle nie reaguje!
      A jak potrafi wypytywać -spotyka mnie i innych zresztą też- gdzie byłam, co robiłam, co kupiłam itp. Chyba jej matka każe bo sama jest wyjątkową plotkarą.
    • kol.3 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 07:51
      Doskonale Cię rozumiem. Co prawda niektóre forumki piszą, że nie Twój problem, ale to nieprawda, bo dotyka Ciebie - widujesz się z rodziną i z tym dzieckiem. Nie wszyscy ludzie dzieci wychowują i to dziecko jest ewidentnym przykładem braku wychowania. Mam w rodzinie kuzynka, który został (nie)wychowany w ten sam sposób. W starszym wieku jest kompletnie izolowany towarzysko, nikt się z nim nie chce zadawać, do rodziców zwraca się po chamsku, a oni nie rozumieją skąd mu się to wzięło. W sobie winy nie widzą.
      • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 12:38
        Właśnie dorosłam do rozmowy z jej rodzicami. Po prostu powiem, co powinni poprawić. Przede wszystkim wyjaśnić dziecku jak zwracać się do dorosłych i członków rodziny. A co do jedzenia i brudu nie będę ingerować.
        • mariela1987 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 15:01
          powiem ci co zrób. Nie wtrącaj się w wychowanie ale dziecku jak najbardziej zwracaj uwagę na to, żeby nie mówiło ci na ,,ty" nie wydawało rozkazów itd. Szybko się zorientuje,że u ciebie panują pewne zasady i do ciebie będzie miała zupełnie inny stosunek niz do reszty. Dobrze wiem co mowię, bo miałam takie dzieci w grupie ( jestem nauczycielką). Mówię miałam, bo sobie nie pozwolilam na rozkazywanie, mowienie na ty itd. No i sami rodzice mówią,że ja sobie z dzieckiem radzę a oni nie mogą.

          Dziecko nie ma już 2 lat że może czegoś nie rozumieć. Skoro ,,moje" 4 latki potrafiły zrozumieć ( a są na różnym poziomie intelektualnym) to 5 latka tym bardziej

          • angazetka Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 16:10
            Jasne, że dzieci do nauczycielki nie będą mówić na ty. Ale jak niby mają mówić do cioci? "Proszę cioci, czy ciocia...?". Nie przesadzajmy.
            • mama303 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 18:13
              angazetka napisała:

              > Jasne, że dzieci do nauczycielki nie będą mówić na ty. Ale jak niby mają mówić
              > do cioci? "Proszę cioci, czy ciocia...?". Nie przesadzajmy.

              Dokładnie! Osobiscie nie lubie okresleń "ciocia". Mój siostrzeniec mówi mi po imieniu. Moja własna córka mówi Mi tez czasem po imieniu i jakoś mój autorytet na tym nie cierpi.
            • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 18:43
              Tak. Oczekuję, że powie do mnie np. tak: Ciociu, możesz mi poszukać kucyków?
              • deszcz.ryb Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 01:52
                > Tak. Oczekuję, że powie do mnie np. tak: Ciociu, możesz mi poszukać kucyków?

                No to jaki masz problem, żeby jej to powiedzieć? Zachowujesz się, jakby cię osobiście obrażała dorosła osoba. Przypominam, że to PIĘCIOLATKA. Nawet, jeżeli dziewczynka nie zachowuje się odpowiednio, to nie jest jej wina. To wina jej rodziców. Bo to ONI ją wychowują.

                Powinnaś zachować się jak osoba dorosła i zrozumieć, że to nie wina dziecka [tylko twojego brata i bratowej] i mówić dziecku, jak mogłoby się do ciebie zwracać.

                Tymczasem sama zachowujesz się jak pięciolatka - idotycznie obrażasz się na DZIECKO. Dziecko nie jest niczemu winne - tak wychowali je rodzice. Możesz wymagać, żeby przy tobie zachowywała się inaczej, ale raczej nie uda ci się spowodować całkowitej zmiany jej zachowania.

                I jaki problem powiedzieć: "Asiu, chcę, żebyś zapytała: ciociu, możesz mi poszukać kucyków?". Szukasz konfliktów tam, gdzie ich nie ma [bo pewnie nie lubisz całej rodziny, a na dziecku się skrupiła cała twoja niechęć].
                • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 09:55
                  Ja bratanicy powiedziałam, czego oczekuję i okazało się, że ona niekoniecznie rozumie w ogóle kto i jak w rodzinie się nazywa, kim jest, gdzie mieszka. Co do mnie mam pewność, że wie, że jestem ciocią, bo często się widywaliśmy - 1-2 razy w miesiącu. Rodzice nie uczą a dziecko rzekomo niezwykle inteligentne
                  • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 10:14
                    Ja bratanicy powiedziałam, czego oczekuję i okazało się, że ona niekoniecznie r
                    > ozumie w ogóle kto i jak w rodzinie się nazywa, kim jest, gdzie mieszka.
                    Bo powinna mieć drzewo genealogiczne wykute do 5 pokolenia wstecz. smile Dla 5-letnich dzieci osoby widywane 1-2 razy w miesiącu to właściwie obce osoby.
                    • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 21:42
                      Powinna mieć wykute. Ja dziecko nauczyłam rysunkami. Rysowaliśmy sobie kto z kim mieszka i kim dla kogo jest. Nawet koty i psy mieliśmy uwzględnione. Mały jako trzylatek znał całą rodzinę - imiona, nazwiska, miasto i zwierzaki, nawet kolor zwierzaków.
                      • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 13.12.11, 08:54
                        georgia241 napisała:

                        > Powinna mieć wykute. Ja dziecko nauczyłam rysunkami. Rysowaliśmy sobie kto z ki
                        > m mieszka i kim dla kogo jest. Nawet koty i psy mieliśmy uwzględnione. Mały jak
                        > o trzylatek znał całą rodzinę - imiona, nazwiska, miasto i zwierzaki, nawet kol
                        > or zwierzaków.

                        Ty tak na poważnie? smile
                        Myślisz, że jako 5-latek będzie pamiętał, kto, gdzie i kiedy, jeśli nie będzie mu to do niczego potrzebne - tzn. nie będzie widywał tych osób i nie będą dla niego ważne?
                        • noemi29 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 23:09
                          morekac napisała:
                          Ty tak na poważnie? smile

                          Myślisz, że to niemożliwe?

                          Możliwe. Mój syn o połowę młodszy, a gdy weźmie album do ręki, to jest w stanie powiedzieć, kto jest kim (oczywiście tylko najbliższe osoby). Pokaże też moje koleżanki i przyjaciółkę, która mieszka daleko od nas. Przed każdą wizytą zawsze mówiłam do kogo pójdziemy, albo kto nas odwiedzi i pokazywałam te osoby na zdjęciach.

                          I nie rozumiem tego oburzenia, że to 5-latka dopiero. To JUŻ jest pięciolatka.
                          Rodzicom sie po prostu NIE CHCE. Poszli na łatwiznę i już.
                          • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 00:31
                            To, że kilkulatek jest w stanie zapamiętać mnóstwo informacji - to nie jest niemożliwe. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że i tak zapomni, jeśli nie będzie sobie rodziny utrwalał przy pomocy częstych wizyt. Małe dzieci mają zbyt wiele do nauczenia się, żeby sobie zawracać głowę rysunkowym portretem ciotki Krysi z Krakowa, widzianej raz na rok (albo i rzadziej).
                            Ale to, że mama jest przekonana, że dziecko powinno mieć wykute wszelkie koligacje rodzinne i specjalne uczenie tego - nieco mnie rozbawiło. wink Znam przyjemniejsze sposoby na spędzanie czasu z dziećmi.

                            e to 5-latka dopiero. To JUŻ jest pięciolatka.
                            No, to z 5-latką trzeba załatwiać sprawę zwracania się do cioci, a nie trząść się, że się urazi dumę jej mamy? Ktoś ma problemy z komunikacją i tyle.
                            • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 17.12.11, 21:30
                              morekac napisała:
                              > No, to z 5-latką trzeba załatwiać sprawę zwracania się do cioci, a nie trząść s
                              > ię, że się urazi dumę jej mamy? Ktoś ma problemy z komunikacją i tyle.
                              I osobą mającą problem z komunikacją nie jest 5-latka...
                • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 21:39
                  deszcz.ryb napisała:
                  > I jaki problem powiedzieć: "Asiu, chcę, żebyś zapytała: ciociu, możesz mi poszu
                  > kać kucyków?". Szukasz konfliktów tam, gdzie ich nie ma [bo pewnie nie lubisz c
                  > ałej rodziny, a na dziecku się skrupiła cała twoja niechęć].

                  Nie jest tak, że nie lubię całej rodziny. Faktycznie wkurzyła mnie tylko bratanica. Lubię jej rodziców. Brata znam dobrze a bratową zawsze ceniłam. Tylko słowa, że mała z domu chłonie jak gąbka sprawiły, że zaczęłam myśleć, że może bratowa to fałszywiec i dziecko tak brzydko się do nas odnosi, bo się o nas brzydko mówi? Brat to o nikim nie powie złego słowa, nikogo nie oceni. Pozostaje tylko bratowa,od której dziewczynka słyszała m.in., że mama nie cierpi swojej teściowej. Sądziłam, że tylko z teściową ma problem, ale widocznie musi źle mówić także o innych i stąd ten brak szacunku może wynika.
                  • makurokurosek Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 13.12.11, 08:53
                    Sugerujesz więc, że twój brat to debil mający wszystko w dupie, a przede wszystkim olewający własne dziecko. Wow udaj sie go oświeć na pewno będzie ci wdzięczny
                    • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 13.12.11, 19:08
                      Brat nie powie i nie pomyśli źle o nikim. Serio, nawet jakby w pysk oberwał, toby szukał psychologicznego wytłumaczenia dla drugiego człowieka i nie oddałby. Modliłby się za niego raczej. Taki typ.
                      • makurokurosek Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 09:25
                        Wychowaniem dziecka zajmują się obydwoje rodzice, tak więc jeżeli to dziecko nie używa zwrotów grzecznościowych, jest bałaganiarzem, zachowuje się opryskliwie to jest to zarówno wina twojego brata jak i bratowej. Jeżeli więc uważasz , że całą winę za zachowanie twojej bratanicy ponosi bratowa to znaczy tylko jedno, że twój barat ma swoja rodzinę całkowicie w dupie, a w domu przebywa tylko i wyłącznie gdy pojawiają się goście, bo tylko wówczas nie miałby żadnego wpływu na wychowanie dziecka.
                        skoro twój brat taki dobroduszny i święty to czemu ożenił się z głupim babsztylem który z jego dziecka robi potwora, skoro taki święty to jak może pozwolić na hodowanie rozwydrzonego bachora.
                        Ot ,zwyczajnie masz wąty do bratowej i przerzucasz je na swoje relacje z bratanica.
                        Zajmij się lepiej swoim dzieckiem, bo nie ma idealnych dzieci i może się okazać, że to twoje oceniane jest przez rodzinę jako ten potworek
                        • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 11:29
                          Moje dziecko nie jest tak oceniane, mimo że to choleryk i narwany, to jednocześnie na tyle jest przymilny, że każdego sobie przekabaci. Poza mną. Nie ulegam dzieciom czy swoim czy innym.
                          • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 17:00
                            Skoro nie ulegasz i nie masz problemu z powiedzeniem dziecku, żeby sobie samo poszukało tych cholernych zabałaganionych kucyków, to nie powinnaś mieć też z wyegzekwowaniem od 5-latki, żeby nie mówiła tobie na ty. Już zupełnie nie rozumiem problemu - no, chyba, że jako osoba dobrze wychowana nie widziałaś innego sposobu na obsmarowanie nielubianej bratowej.
                            • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 17:53
                              Ja lubię bratową. Nie wiem tylko jak to wszystko jej powiedzieć, żeby nie urazić dumy.
                              • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 22:42
                                Taka fajna bratowa i taki fajny brat mają takie okropne dziecko? Żartujesz.
                                Osobiście wydaje mi się, że spokojnie możesz powiedzieć dziecku, że lubisz być poproszona o pomoc grzecznie, a nie - dostawać opryskliwe polecenia.
                                Skoro 5-latka jest już tak duża, to chyba pewne sprawy można załatwić z nią bezpośrednio?
                                I to nie chodzi o wychowywanie dziewczątka , tylko o to, żeby do ciebie zwracała się w akceptowalny przez ciebie sposób.
                          • makurokurosek Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 17:32
                            Skąd wiesz jak jest oceniane twoje dziecko, sądzisz że wszyscy ludzie są tak bezpośredni i prosto wb twarz mówią ale masz rozwydrzone i niewychowane dziecko.
                            • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 13:56
                              wszyscy ludzie są tak be
                              > zpośredni i prosto wb twarz mówią
                              Właśnie że nie mówią. Wątkotwórczyni też chyba tego jeszcze nie uczyniła.
                          • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 10:39
                            georgia241 napisała:

                            > Moje dziecko nie jest tak oceniane,
                            Jeśli wszyscy w rodzinie mają takie problemy z zakomunikowaniem, że kilkulatek ich zdaniem zachowuje się niewłaściwie - to skąd masz taką pewność?
                        • aihnoa Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 13:05
                          podpiszę się pod Twoim postem, mam podobne wrażenie po lekturze wątku
                      • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 09:43
                        Widocznie takie zachowanie dziecka mu nie przeszkadza. Wyluzuj - jeśli z nimi nie mieszkasz, to w czym problem? Spędzeniu wspólnie trochę czasu 1-2 razy w miesiącu? Nie umiesz odmówić udziału w poszukiwaniach kucyków?
                  • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 10:43
                    To może przestań patrzeć na bratową oczami jej teściowej alias twojej własnej matki?
                    Niechęć do bratowej przebija z twoich postów. A pewnie dziewczynka jest do mamy za bardzo podobna (lub z nią mocno związana) i stąd twój problem z akceptacją 5-latki.
            • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 18:49
              angazetka napisała:

              > Ale jak niby mają mówić do cioci? "Proszę cioci, czy ciocia...?".
              Pani ciotko...
              • angazetka Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 19:21
                Do takiej nadętej ciotki to w sumie trudno mówić z mniejszym dystansem... wink
        • aihnoa Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 10:25
          Ciekawe czy również dorosłaś do tego, żeby wysłuchać rodziców bratanicy i ich rad dotyczących wychowywania Twojego dziecka -?
          Jeśli nie - to odpuść sobie, a raczej staraj się wypracować takie zachowania na linii Ty-bratanica, które akceptujesz. Zamiast obrażania się na dziecko.

          georgia241 napisała:
          "> Właśnie dorosłam do rozmowy z jej rodzicami. Po prostu powiem, co powinni popra
          > wić."
        • eleduerabe Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.01.12, 17:35
          To niesamowite, jak bardzo lubimy pouczać innych. Co to za tekst, że powinni wyjaśnić dziecku, jak zwracać się do dorosłych i członków rodziny? Może oni uważają, że mówienie do ludzi na "Ty" jest formą poprawną i akceptowalną. Ja przynajmniej tak uważam. Bardzo jest ciekawe, co powiesz, gdy odpowiedzą Ci, że to nie Twoja sprawa jak ich dziecko zwraca się do innych, albo że oni uważają, że to forma nieodpowiednia. Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego nie postulujesz, by dziecko całowało w rękę Pana Dziadka i nie dygało na widok Szanownej Ciotki. Poza tym zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: czy dziecko powinno w ogóle coś mówić. Przecież powszechnie wiadomo, że dzieci i ryby głosu nie mają. No, chyba że takie idealne dzieci znające wszystkie poprawne formy. One mogą np. powiedzieć "do nóżek padam z uszanowaniem". I jeszcze jedno: dziecko lubi jeść i dobrze. Jedne lubią, inne nie. Jedni są chudzi, inni grubi. I nic nikomu do tego.
    • xkx2 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 10.12.11, 19:15
      Ja nauczyłem się mieć w podobnych sytuacjach podejście: "Nie mój cyrk nie moje małpy". Innymi słowy nie wtrącam się do wychowania innych. Oczywiście mogę zasugerować to czy tamto, ale zawsze podkreślam w takiej sytuacji, że i tak decyzja należy do osób zainteresowanych.
      Jeśli rodzicom dany stan pasuje to, co mnie do tego. Reaguje TYLKO i wyłączne w takiej chwili, kiedy coś dotyczy mnie osobiście. W każdym innym przypadku wychodzę z założenia, iż nie jest to moje dziecko i ja nie jestem od jego wychowywania.
    • saguaro70 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 19:49
      Nie cierpię wręcz czytać czegoś takiego. Jak można napisać, że dziecko działa Ci na nerwy? Trochę więcej rozwagi w wydawaniu opinii. Piszesz o tym dziecku, jakby było chodzącym złem.
      Druga sprawa, która mnie denerwuje w Twoim pytaniu. Mój syn jest cacy, cudowny, wszystko robi sam. Wiesz co? Sranie w banię. Myslisz, że uwierzę? Mam prawie 5 letnią córkę i wiem jak to wygląda. A wyglada tak.. Ty zapierniczasz, dziecko coś złapie, Ty kończysz sprzątanie. Twój syn jest normalnym dzieckiem, a piszesz jakby byl idolem. Zastanów się nad tym jeszcze raz.
      Co Cię obchodzi dziecko brata? Skoro jemu tak dobrze to Tobie nic do tego. On ma inne poglądy na życie, Ty inne. Są ludzi, co lubią balagan, nie przeszkadza im to. Bo wolą być na luzie.
      Zrobisz sobie wroga z bratowej. Brat Ci wybaczy, ale jego żona nie koniecznie. I wcale się nie zdziwię.
      Mam wrażenie, że Ty zwyczajnie chcesz uchronić swojego syna przed bratanicą. Żeby nie nabrał złych nawyków, żeby był grzeczny. Ale nie uchronisz go od tego. Syn spotka na swojej drodze różne dzieci, jeszcze gorsze od Twojej bratanicy. W szkole może byc szykanowany, może płakać. I, czy wtedy też zwrócisz uwagę rodzicom?
      To, że dziecko nie chce się dzielić jest norrmalne. Broni swoich zabawek, swojego terytorium. Mówi do wszystkich na Ty. Skoro innym to nie przeszkadza, czemu Tobie to wadzi tak, że chcesz zwracać uwagę? Widocznie pozostałej rodzinie to pasuje. A Tobie nic do tego.
      Sorry, piszesz głupoty i zajmujesz się nieswoimi sprawami. Pilnuj swojego życia. Bo jak bedziesz im zwracac uwgę, to oni nie pozostaną dłużni. I może się okazać, iż Twój syn też ma za uszami. Ale Ty jako idelana mamusia idealnego dziecka żachniesz się, bo nie dostrzegasz swoich wad.
      Bo Ty i Twoje dziecko jestescie cudowni.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • xkx Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 19:57
        W wielu kulturach mówienie na TY nawet do rodziców czy dziadków jest normą. Nie mniej u nas w Polsce za bardzo się to nie przyjęło. Wobec tego w opisanym przypadku jedynie, do czego można się przyczepić to waśnie do mówienia na per TY. I jedynie TU ewentualnie można się odezwać. Cała reszta to sprawa rodziców - jeśli im pasuje to sprawy nie ma.
        • angazetka Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 21:13
          Że jak? Wszyscy, których znam, mówią do rodziców na ty. Forma "mamo, czy mama może..." jest dla teściowej wink
          • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 10:55
            No widzisz, a ja mówię do teściów po imieniu - tak jak mój mąż do swoich teściów.
        • mgla_jedwabna Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 11.12.11, 22:19
          Ale autorce watku nie chodzi prawdopodobnie o zwracanie się w 2. os. l. poj. w ogóle, tylko takie pogardliwe, "Ty, ...". Przyznasz, że jest różnica między "ty, poszukaj mi..." a "ciociu, poszukaj mi..." i jeszcze "proszę" na koniec tej wypowiedzi.

          Wboraź sobie analogiczną sytuację w firmie. Czy można powiedzieć do szefa "ty, przeczytaj ten raport"? Nawet, jeśli się jest z tym szefem na ty?
          • angazetka Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 09:25
            Analogia z szefem jest o tyle nietrafiona, że szefów miewają ludzie dorośli, którzy powinni znać zasady dobrego wychowania. Pięciolatce trzeba po prostu pewne rzeczy wpoić, a nie się na nią obrazać.
      • kol.3 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 18:24
        Nie wiem dlaczego się tak zirytowałaś? Autorka wyraźnie wyartykułowała, że dziecko jest niewychowane, bo w wieku 5 lat nie potrafi przywitać się i pożegnać, nie potrafi zachować się przy stole, zwraca się brzydko i arogancko do dorosłej osoby itd. Oczywiście jest to wina rodziców, bo w wieku 5 lat dziecko podstawy wychowania powinno mieć wpojone. Autorkę obchodzi to o tyle, że z dzieckiem tym spotyka się często, bo rodzina bliska.
        Rozumiem, że jak 5-latka z rodziny mówi do Ciebie "E ty pozbieraj no to szybko" to już lecisz i zbierasz? I uważasz, że to norma?
        Chyba, że odnalazłaś w tym opisie swoje dziecko wink
        • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 11:00
          kol.3 napisała:

          > Oczywiście jest to wina rodziców,
          Zdaniem autorki jest to co najwyżej wina matki - elementu napływowego w rodzinie. Bo ojciec z tych świętych co się pomodlą zamiast zwrócić uwagę. Z kolei, jeśli syn autorki kiedyś źle się zachowa to zapewne będzie to wina ojca wink

          > Rozumiem, że jak 5-latka z rodziny mówi do Ciebie "E ty pozbieraj no to szybko"
          A ty zakładasz w takiej sytuacji wątek na forum obsmarowywujący ową 5-latkę i jej mamę oraz debatujesz publicznie jak zwrócić rodzicom uwagę czy po prostu mówisz:"Młodzieży droga, proszę zwracać się trochę inaczej"?
    • tygrysiatko1 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 01:03
      Skoro rodzice mają bałagan to znaczy, że im to nie przeszkadza więc dlaczego chcesz wychowywać im córkę i prowadzać zmiany w ich domu??!!
      To są jej zabawki i sama ma prawo decydować co z nimi zrobić... nie chce oddać to nie jej wola...
      Skoro rodzice się zgadzają na to, żeby tyła to też sprawa w rodzinie ich, a nie Twoja...
      jedyna rzecz na którą możesz mieć wpływ to sposób zwracania się do Ciebie z TY na ciociu...
    • mirella777 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 12.12.11, 14:59
      a ja na przykład zwróciłabym uwagę w sprawie otyłości. odwracając sytuacje - gdybym to ja była dzieckiem i moi rodzice bezmyślnie mnie tuczyli, to chciałabym, żeby ktoś zwrócił im uwagę w odpowiednim momencie, zanim będzie za późno, żeby coś z tym zrobić i unieszczęsliwić mnie na całe życie
      • foro-estupido Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 13.12.11, 16:47
        Hehe...Witaj w klubiesmile
        Ja nie lubię córki mojej szwagierki.Dziecko wychowywane jest totalnie bezstresowo co doprowadza do tego,że nawet jak dziecko zrobi coś złego i tak nie ponosi konsekwencji.
        Przez co jest nie do zniesienia.Niszczy wszystko i wszystkim co mnie wk niesamowicie.Nie umie zadbac o zabawki,żadne.Nie umie bawic się z dziecmi,tylko szczypie,gryzie,popycha itd.Zabiera zabawki,nawet nie swoje.
        No po prostu jej nie lubię i tyle.
    • hanna26 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 00:36
      > Dziecko mojego brata to 5-letnia dziewczynka. Ciągłe uwielbienie rodziców dopro
      > wadziło chyba do zmian w jej psychice. Ciągle ma bałagan w pokoju

      Kurcze, ja też mam ciągle bałagan na moim biurku. W czasach dzieciństwa, gdy posiadałam własny pokój, uznawana byłam za największego bałaganiarza wszech czasów. Nie zauważyłam u siebie niepokojących zmian w psychice, ale stara to prawda, że chory zwykle zauważa chorobę ostatni. wink

      nie chce się dzielić; przy
      > kładowo mając 2 identyczne zabawki, nie chce drugiej dać komuś, tylko trzyma, b
      > o może się zepsuć pierwszy egzemplarz.

      Też mam sporo identycznych rzeczy i gdyby jakaś ciotka przyszła do mnie z inicjatywą, że może porozdawałabyś parę swoich rzeczy kochana, prawdopodobnie odpowiedziałabym mało kulturalnie: Odczep się kochana kobieto od moich długopisów/bluzek/notatników, kup sobie sama, jeżeli potrzebujesz, a od moich spraw trzymaj się z daleka. Ja sama decyduję o tym, kogo i czym obdaruję i nie przepadam za dobrymi uczynkami czyimś kosztem. Moje dzieci także. I mam wrażenie, że to zdrowy objaw.

      Ma niepohamowany apetyt. Zwykłe dziecko
      > zje obiad i odejdzie od stołu, ona zje obiad i poprosi o dwie dokładki + deser

      Mam dwa takie egzemplarze. smile Trzecie skubnie ledwie połowę, i już jest tak najedzone, że "wychodzi uszami, mamo". Nie wiem, które z nich jest bardziej niezwykłe. Wszystkie trzy pełne energii chuderlaki.

      > Co myślicie?

      Myśle, że powinnaś skupić się na wychowaniu własnego dziecka, a wychowanie bratanicy zostawić bratu.
      • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 08:30
        A zauważyłaś, że napisałam, że dziewczynka jest już otyła? Ma także krzywicę, co sprawia, że nogi zrobiły się koślawe od ciężaru.
        • saguaro70 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 14.12.11, 12:20
          I co jeszcze ma to dziecko?
          Nie wychowane, bałaganiarz, brudas, debil. Teraz jest otyła, i ma krzywicę.
          Wstyd, tak obmawiać swoją rodzinę i prać brudy!
          Ciebie powinno się zamknąć w klatce i z niej nie wypuszczać. Jesteś głupia jak but, Twój wątek to kuźwa, jedna wielka wielka debilna powieść. Dziecko brata jest idiotką, a moje cacy.
          Redakcjo, długo bedziecie to ciągnąć, Skasujcie to do cholery.
        • xkx2 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 15.12.11, 08:47
          Ale na dobra sprawę, co Cię to obchodzi? Ja przestałem uszczęśliwiać kogoś na siłę. Zachowanie kogoś może mnie denerwować, ale jeśli mnie to nie dotyczy to, co się będę wtrącał? Nikt mi za to nie podziękuje.
          Jeśli rodzicom pasuje takie a nie inne zachowanie to, co Ci do tego? Jeśli rodzice akceptują nadwagę czy objawy jak to napisałaś krzywicy to ich sprawa - to w końcu ich dziecko. Ciebie to nie dotyczy. Więc, po co się wtrącać?
          Ja po prostu ograniczyłbym kontakty do niezbędnego minimum i tyle. Jeśli bywanie gdzieś źle na mnie działa to tam nie chodzę, natomiast, jeśli już muszę to staram się czynić to najrzadziej jak się da.
          I tyle.
        • tygrysiatko1 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 01:31
          a wiesz, że krzywica nie "bierze się" z otyłości??!!
          jedyną rzeczą na którą ja bym zareagowała jest agresja w moją stronę...
          a gdyby mi ktoś usiłował wychowywać moje dziecko wyśmiałabym...

          i co do bałaganu w pokoju... nie Twój pokój więc co Cię interesuje??
          ja też mam wieczny bałagan i nie mam problemów z psychiką mimo tego, że próbujesz to połączyć...
          • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 09:18
            Tygrysiątko, załóż, że Georgiana wie lepiej, skąd się bierze krzywica i bucowate dzieci. Oraz co kto inny powinien robić.
          • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 15:26
            A wiesz, że otyli ludzie często mają krzywicę i kolana w kształcie x? Poszukaj sobie informacji na ten temat. Twoja wiedza się zweryfikuje.
            • jola_ep Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 15:47
              > A wiesz, że otyli ludzie często mają krzywicę i kolana w kształcie x?

              Chodzi Ci o krzywicę, czy o koślawość kolan?
              A wiesz, że dzieci z niedowagą też często mają koślawość kolan? (moje miały niedowagę).
              Albo to, że w wieku 4-5 lat u wielu dzieci pojawia się fizjologiczna koślawość kolan? (oczywiście jest tu pewna granica normy, dziecka nie widziałam, więc się nie wypowiadam).

              Cóż, zazwyczaj dzieciom ładnym wybacza się więcej... A jeśli jest brzydkie, to mniej... To taka obiektywna prawda. Niestety.

              Tylko, czy dziecko jest temu winne?
              Mam głęboką nadzieję, że nikt z mojej rodziny nie obsmarowuje na forach moich dzieci, bo przecież bałaganią(!) i miały/mają koślawe nogi, a jeszcze nawet o zgrozo skrzywienie kręgosłupa(!), i krzywe zęby (!)

              Początkowo zrozumiałam, że martwisz się o dziecko brata... Ale skoro jego rodzice są Twoim zdaniem w porządku, to jedyne co możesz zrobić dla dziecka, to je polubić. To pierwszy krok do pomocy: możesz uczyć go np. dobrych manier. Dzieciaki są zdolne i zwykle szybko łapią co, jak i u kogo.
              Albo unikać. Żeby nie działało Ci na nerwy. Dzieci to wyczuwają i zwykle starają się zachować tak, jak je widzisz. Uważasz je za wredne? TO będzie wredne. A co!

              Oczywiście możesz dyskretnie i delikatnie porozmawiać z rodzicami choćby o tej otyłości. Ale pamiętaj, że jak ktoś wyjeżdża z dobrymi radami z pozycji super-mądrej-matki-wspaniałego-dziecka, to się jej rady olewa. Taki odruch obronny.

              A przy okazji przypomniało mi się, czego mnie matka uczyła o obmawianiu dzieci innych rodziców: "co w innych obsobaczysz, w swoich zobaczysz" - takie ludowe przysłowie - i do tego podawała mi przykłady z życia wzięte. Mnie to czegoś nauczyło...

              Pozdrawiam
              Jola
              • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 17:29
                Już napisałam, że ograniczę kontakty na jakiś czas i w dodatku dzisiaj porozmawiałam z bratową o stylu wypowiedzi, jakiego nauczają córkę. Wyszło ok. Dziękuję za te wszystkie wpisy, udało się wypośrodkować.
              • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 17:32
                Tutaj coś innego zadziałało. Mała od zawsze ma te kolana koślawe, niby lekarz nadzoruje, ale efektów nie ma. Jednocześnie tusza pogłębia defekt. Nigdzie nie napisałam, ze dziecko jest brzydkie, bo akurat jest śliczne, tyle że grube i niewychowane.
                • kol.3 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 19:55
                  Przestań się tłumaczyć. Niektórzy ludzie odnaleźli w tym opisie siebie i swoje dzieci, co ich zirytowało, poza tym albo udają albo nie widzą niuansów w Twoim opisie.
                  • jola_ep Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 20:34
                    > Przestań się tłumaczyć. Niektórzy ludzie odnaleźli w tym opisie siebie i swoje
                    > dzieci, co ich zirytowało,

                    Akurat bałaganiarstwo mnie nie irytuje smile
                    Moje dzieciaki są i były przez otoczenie odbierane bardzo dobrze smile (zarazy zachowywały się lepiej niż w domu wink )
                    Otyłe nie są i nie były.
                    Z koślawością walczyliśmy. Efekty są.
                    Ze skoliozą walczymy na ile się da... Ale wiem, że w przypadku wad postawy często nie jest tak łatwo, że znajdzie się jedną widoczną przyczynę... Choć może masz rację - irytuje mnie, jak ktoś od razu WIE, skąd takie, a nie inne problemy moich dzieciaków uncertain

                    > poza tym albo udają albo nie widzą niuansów w Twoim
                    > opisie.

                    Serio. Nie widzę, możesz je wskazać?
                    Mam w moim otoczeniu nieco podobne dziecko. Ale my (czyli ja, moje dzieci) korygowaliśmy nieco jego zachowanie (w tym aspekcie, które nas dotyczy). Jak podrósł, było dużo lepiej. I powiem szczerze, raczej mi było szkoda dzieciaka sad Bo w czym on winny?

                    Pozdrawiam
                    Jola
                  • hanna26 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 09.01.12, 01:25
                    > Przestań się tłumaczyć. Niektórzy ludzie odnaleźli w tym opisie siebie i swoje
                    > dzieci,

                    Prawie się zgadza. Tyle że ja - o czym już pisałam - w opisie nielubianego (niecierpianego, znienawidzonego?) dziecka odnalazłam wyłącznie siebie. Moje dzieci nie mają z tym wiele wspólnego.
                    Natomiast ja z całą pewnością jestem bałaganiarą. Do tego jeszcze nie znoszę, gdy ktoś usiłuje rozporządzać moimi rzeczami.
                    Otyłość mi się tylko nie zgadza, bo u nas rodzina chuderlaków. Ale sporo innych cech pasuje jak ulał.
                    Tak więc - rzeczywiście masz rację. Odnalazłam siebie, w związku z czym solidaryzuje się z nielubianą przez ciocię dziewczynką.

                    PS. Ja też miałam ciocię, która mnie szczerze nie znosiła. Wiedziałam o tym doskonale i dlatego przy niej stawałam się małym diabełkiem.
                    • hanna26 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 09.01.12, 01:28
                      Aha, doczytałam jeszcze jedną cechę. Mam niepohamowany apetyt, tak jak ta dziewczynka. To już kolejna cecha, która mi się zgadza. Też biorę sobie dwie dokładki i - o zgrozo - jeszcze deser! To już zbrodnia na całego.
                • jola_ep Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 20:24
                  > Tutaj coś innego zadziałało. Mała od zawsze ma te kolana koślawe, niby lekarz n
                  > adzoruje, ale efektów nie ma.
                  Jak pisałam - do pewnego wieku to norma (i do pewnych wielkości). Nie jest więc tak, że "nogi zrobiły się koślawe od ciężaru. " Choć zapewne duża nadwaga _może_ pogłębiać problem - nie znam się.

                  > Nigdzie nie n
                  > apisałam, ze dziecko jest brzydkie, bo akurat jest śliczne, tyle że grube

                  Tak to odebrałam - o ślicznym dziecku pisze się nieco inaczej. A grube=brzydkie dla wielu osób (patrz wątek o nadwadze).

                  Pozdrawiam
                  Jola
            • tygrysiatko1 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 20:47
              Warszawski Uniwersytet Medyczny zagwarantował mi wystarczającą wiedzę na ten temat...
              • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 22:49
                I jaką masz specjalizacje? Może jeszcze żadnej a może okulistykę?
                • kol.3 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 16.12.11, 22:55
                  Lekarzu lecz się sam.
                • tygrysiatko1 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 17.12.11, 01:46
                  całej rodziny mam podać czy tylko swoją??
                  ja położnictwo
                  rodzice chirurdzy dziecięcy
                  babcia inbternista, kardiolog
                  dziadek chirurg urolog

                  A wiesz, że studia najpierw kształcą ogólnie i musisz zdobyć wiedzę z KAŻDEGO zakresu, a dopiero później wybierasz specjalizację??
                  • georgia241 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 17.12.11, 10:54
                    Toście mi zaimponowali! Teraz już przyjmę do wiadomości, że krzywica i nogi w kształcie x nic a nic nie zależą od otyłości.
                    • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 17.12.11, 11:27
                      Nie musisz być aż tak urażona, bo jednak o tej krzywicy napisałaś trochę bzdur. wink
                      Krzywica jest rzadko występującą obecnie chorobą - dlatego właśnie, że wiadomo co jest jej przyczyną, jak do niej nie dopuszczać i jak ją leczyć. Bratanica ma pewnie krzywe nogi i nadwagę, ale nie krzywicę...
                • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 10:52
                  georgia241 napisała:

                  > I jaką masz specjalizacje? Może jeszcze żadnej a może okulistykę?
                  Nawet jeśli jest okulistą to w ramach realizacji programu studiów musiała przejść "minimum programowe".
            • morekac Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 17.12.11, 08:24
              Hm, krzywica bierze się z braku witaminy D, a nie z nadmiaru kilogramów...To udowodnione od 100 lat i nikt tego nie neguje.
              Co innego wady postawy. Chyba mylisz te dwa pojęcia.
              • tygrysiatko1 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 03:11
                zdecydowanie brak zrozumienia i rozróżnienia krzywica, a koślawość... ale co tam... wie lepiej...
            • jakw Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 18.12.11, 10:48
              georgia241 napisała:

              > A wiesz, że otyli ludzie często mają krzywicę i kolana w kształcie x?
              A równie często (a może i częściej) krzywicę , i przez to krzywe nogi, miewają osoby chude.
              • focus18 Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 06.01.12, 01:23
                georgia masz powazny problem z emocjami i z własna osobowoscia polecam kontakt z psychologiem
    • canuck_eh Re: Dziecko brata działa mi na nerwy 13.01.12, 18:53
      U nas kuzynostwo zwraca sie roznie do nas - raz po imieniu, raz per ciocia/wujek.I nie ze z lekcewazeniem - pozwalamy na to - ot taki zwyczaj tutaj.
      W Twoim przypadku jak dziewczynka notorycznie zwraca sie do Ciebie per TY mowilabym ze nie jestem jej kolezanka i prosze o zwracanie sie do mnie ciociu.
      Nawet kolezanki corki maja wybor mowic mi po imieniu badz Mrs W bo troche trudno im wypowiedziec nasze nazwiskosmileTo samo z kolegami syna.Taka umowa.
      Z dokladkami - jak sa u ciebie - przeciez mozesz odmowic nalozenia kolejnej porcji uznajac ze za duzo jak na 5letnie dziecko.Poradz by sie napila soku/wody .Zwroc uwage rodzicom ze dziecko staje sie z lekka otyle i beda sie z niej nasmiewac w przedszkolu i szkole i to bedzie najmniejszy problem bo problem zdrowotny przeciez to tragedia - problemy z ukladem krazenia itp itd.
      A na wydawanie rozkazow - ciagle ta sama odpowiedz - nie jestes jej sluzaca wiec nie widzisz potrzeby by czegokolwiek szukac.Mozesz jej ewentualnie pomoc , ale jak pokoj jej bedzie z lekka ogarniety bo teraz to sie obawiasz ze mozesz na cos stanac i polamac bo jest taki balagan.

      Taka postawa dziecka jest wkurzajaca i wydaje mi sie ze bardziej wkurza ciebie to niz samo dziecko.I tak jak tu kobitki pisaly bardziej powinnas byc wkurzona na rodzicow bo co dziecko winne - skad ona moze wiedziec ze takie odzywki do ciebie czy innych sa niepoprawne skoro mamusia i tatus nie powiedzieli ze tak sie nie postepuje, tak sie nie zwraca do starszych?Dlaczego masz pretensje do niej ze nie powie dzien dobry, do widzenia, dziekuje, prosze, przepraszam, skoro tego jej nie wpojono kilka lat wczesniej?
      Lista tych zazalen to nie do dziecka tylko do rodzicow bo to oni zawalili na calej lini.
      Ja wiem ze najlatwiej frustracje i zlosc wyladowac na dziewczynce bo ona bezposrednio denerwuje , ale tak na spokojnie pomysl kto tak naprawde jest winien?Skad ona ma wiedziec ze ta zabawka powinna sie podzielic jak kuzynstwo przyjdzie, ze powinna sie przywitac i ze jak nie moze znalezc tej czy innej zabawki to POPROSIC ciotke klotke a nie KAZAC jej znalezc.I nawet jak mialaby balagan w pokoju i poprosilaby ciebie i powiedziala no tak mam balagan, ale ciociu pomoz mi prosze znalezc te kucyki - odmowilabys?Bo ja nie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja