mama_dominika
12.01.12, 09:01
Nie radzę sobie z porankami z moim drugoklasistą. Kiedy zaczynam go budzić, jemu się to bardzo nie podoba i odkąd tylko otworzy oczy, zachowuje się wobec mnie agresywnie, jakby chciał wyżyć się na mnie za to, że go budzę. Zapewne jest to skutek tego, że zanim te oczy otworzy, jest kilkakrotnie dobudzany, bo nie wstaje od razu. Jak już wstanie, siada i nic nie robi - wpada w zadumę, przez co po raz kolejny przypomina mu się, że trzeba się ubierać, bo czasu już coraz mniej a przed nim jeszcze śniadanie.
To wszystko powoduje, że ja zaczynam tracić cierpliwość i za którymś powtórzeniem już mówić podniesionym głosem, na co od odpowiada ze zdwojoną siłą, wylewając z siebie morze pretensji pod moim adresem. Z kolei ten jego wybuch agresji powoduje we mnie podobny i zaczynamy się zwyczajnie kłócić. Z domu zawsze rano wychodzimy źli na siebie - ja w pewnym momencie przestaję się odzywać, żeby nie podtrzymywać tych kłótni, jednocześnie jest mi przykro, że mój syn tak mnie traktuje. On jest zapewne pełen żalu do mnie, że go nie rozumiem, a może nawet nie kocham.
Pod szkołą jemu już przechodzi, zaczyna chyba rozumieć, że sprawił mi przykrość i uśmiecha się do mnie ze słowami "Pa mamusiu", a we mnie dalej to siedzi. Nie wiem jak się wtedy zachować. Odpowiadać z równym uśmiechem nie mam ochoty, bo to by było wg mnie równoznaczne z komunikatem "nie ma sprawy", a sprawa uważam jest i to poważna.
Rozmawialiśmy o tym kilka razy, powiedziałam mu, że jest mi przykro kiedy się tak zachowuje i mnie tak traktuje, czasem podkreślam wręcz, że sobie takiego traktowania nie życzę - to zależy od sytuacji i poziomu jego wybuchu.
1. Jak zatem podchodzić do tego budzenia, żeby nie powodować tej agresji?
2. Jak motywować dziecko do porannego działania (ubierania, jedzenia) w chwilach kiedy siedzi i duma?
3. Jak radzić sobie z ogarniającym zniecierpliwieniem kiedy trzeba po raz kolejny "szturchnąć", żeby po majtkach założył skarpetki, a za chwilę, żeby znowu założył spodnie, żeby po jednej łyżce płatków, wziął drugą, a zaraz potem trzecią i kolejną, i kolejną.....?
Potrzebuję czyjegoś świeżego spojrzenia.