Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumowanie

12.01.12, 23:50
Witajcie ponownie smile

Jakiś czas temu poruszyłam na tym forum pewien problem. Mój starszy synek ukradł dwa razy słodycze w sklepie. Wytłumaczone mu zostało dlaczego to karygodne - udał się też do sprzedawczyni, aby przeprosić i oddać pieniądze. Odbył również karę.
Myśleliśmy, że to załatwi ostatecznie sprawę, ale niestety kilka dni po Nowym Roku ściągnął kolejnego batona ze sklepowej półki.
Ustaliliśmy między sobą, iż kiedy to nastąpi mąż wiezie go na komendę do znajomego policjanta.
Mały został więc tam kilka dni temu zaprowadzony. Policjant dał mu pouczenie, a mąż pokazał na zakratowaną celę i postraszył, iż złodziejaszków takich jak on się w nich zamyka i że jak jeszcze raz coś ukradnie to pójdzie do niej siedzieć.
Synek się rozpłakał, zaczął krzyczeć, że nie chce siedzieć w więzieniu. Że już nie będzie, że przeprasza itd. itp.

Trochę to drastyczne, ale chyba okazało się skuteczne. To, iż zobaczył wszystko na żywo miało nieprzecenione znaczenie. Wątpię, że jeszcze cokolwiek będzie próbował ściągać z półek.

To wszystko w ramach podsumowania rozważań z poprzedniego wątku.
Jeśli macie podobne problemy z dziećmi, a łagodniejsze metody nie skutkują - polecam wszystkim naszą metodę! Działa pierwszorzędnie i w 100%!
    • aurinko Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 12.01.12, 23:53
      maggpie napisała:

      > Jeśli macie podobne problemy z dziećmi, a łagodniejsze metody nie skutkują - po
      > lecam wszystkim naszą metodę! Działa pierwszorzędnie i w 100%!

      Skąd pewność, że metoda ta działa w 100%? Przecież od Nowego Roku nie minęły nawet 2 tygodnie, co zrobisz, jeśli za pół roku czy 5 lat będzie powtórka z rozrywki?
      • maggpie Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 00:06
        Znam go na tyle - mam nadzieję.
        Spokorniał i spotulniał. Inaczej się zachowuje w sklepach, trzyma się bliżej nas.
        Częściej pyta itp. itd.
        Oczywiście 100% pewności nie mam.
      • morekac Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 25.01.12, 15:52
        Nawet nie dwa, bo kolejny baton został zwędzony kilka dni po Nowym Roku.
        A jak zwędzi coś i nie pójdzie siedzieć? Nie dość, że okaże się, że metoda nie działa, to i autorytet rodziców, tudzież policji legnie w gruzach.
    • yenna_m Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 12.01.12, 23:56
      ja tam bym się bała podważenia zaufania do Policji
      i tego, ze dzieciak jednak będzie bał się zwrócić w razie czego do policjanta o pomoc
      • maggpie Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 00:08
        yenna_m napisała:

        > ja tam bym się bała podważenia zaufania do Policji
        > i tego, ze dzieciak jednak będzie bał się zwrócić w razie czego do policjanta o
        > pomoc
        >

        Nie z jego charakterem.
        Tzn. w jego przypadku nie ma raczej takiego niebezpieczeństwa.
    • minerallna Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 00:18
      Obys miala racje i metoda okazala sie skuteczna smile
      • maggpie Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 00:23
        Czuję w kościach ... będzie smile

        minerallna napisała:

        > Obys miala racje i metoda okazala sie skuteczna smile


    • tosterowa Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 00:35
      Jedyny błąd to postraszenie dziecka, że jak jeszcze raz ukradnie, to pójdzie siedzieć. Wiadomo, że nie pójdzie, zorientuje się po następnej kradzieży.
      Natomiast, jeżeli sytuacja się powtórzy, to działajcie konsekwentnie - za każdym razem do sprzedawczyni oddać kasę i przeprosić plus na posterunek na pouczenie. Nieuchronność kary być może sprawi, że kradzieże przestaną mu się opłacać. Powodzenia!
    • atojaxxl Nastepnym razem ... 13.01.12, 13:15
      www.tvn24.pl/-1,1731285,0,1,nosil-baner-klamie--kradne-tak-kazala-matka,wiadomosc.html
    • marianna72 Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:27
      chore jakies .To co zrobiliscie uwazam za karygodne jai to mialo sens , moze wystarczylo lepiej pilnowac syna w sklepie i lapac na goracym uczynku i metoda zdartej plyty powtarzac ,ze tak sie nie robi.Samo jako dziecko mialam kilka episodow zwiazanych z kradzieza i pamietam ,ze przeszlo mi kiedy mialam ok 8 lat.Mama tlumaczyla i wyroslam z tego.Gdyby wtedy zafundowali mi takiego stresa mysle ,ze bym im to zapamietala do konca zycia .Wedlug mnie nieadekwatne do sytuacji to jest 5 latek , ktoremu trzeba tlumaczyc nie zastraszac , poczytajcie troche na temat rozwoju dziecka
      • maggpie maraianna72 13.01.12, 19:01
        Każde dziecko jest inne.
        Mój syn jest wrażliwy i owszem, ale na pewne sprawy, rzeczy itp.
        Inne nie robią na nim większego wrażenia. Mojemu drugiemu synowi nie zafundowałabym czegoś takiego, bo jest b. kruchy, delikatny - ale on też jest grzeczniejszy, b. się słucha - wątpię czy byłby zdolny do kradzieży.
        Starszy niedługo skończy 6 lat.
        Nie jestem poza tym zwolenniczką zbytniego chuchania na dzieci - zwłaszcza jeżeli broją.
        Świat jest dość brutalny - dzieci trzeba powoli wdrażać w ciemniejsze jego aspekty.

        Najważniejsze, że wie iż jest kochany, ma oparcie, akceptację itp.
        Cała sytuacja nie wpędziła go w traumę, choć była nieprzyjemna.
        • jakw Re: maraianna72 27.01.12, 01:13
          maggpie napisała:

          > Mojemu drugiemu synowi nie zafundował
          > abym czegoś takiego, bo jest b. kruchy, delikatny - ale on też jest grzeczniejs
          > zy, b. się słucha - wątpię czy byłby zdolny do kradzieży.

          > Nie jestem poza tym zwolenniczką zbytniego chuchania na dzieci - zwłaszcza jeże
          > li broją.
          Sęk w tym, że to niechuchanie jest trochę nieproporcjonalne do winy.

          > Najważniejsze, że wie iż jest kochany, ma oparcie, akceptację itp.
          Oraz pewnie doskonale wie, że ma idealnego ,grzecznego, kruchego i delikatnego braciszka, któremu rodzice takiej traumy by nie zafundowali...Jesteś pewna, że te kradzieże to nie jest próba zwrócenia na siebie uwagi?
    • iwles Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:35

      jestem tylko ciekawa, co zrobisz, jesli zdarzy się synowi jednak coś wziąć ze sklepu.
      • marianna72 Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:37
        no jak to co teraz drugi etap , zamkniecie na 24 godzinywink))
        • yenna_m Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:41
          pytanie, jak będzie wyglądać zaufanie dziecka do rodziców
          i czy chętnie przyzna im się, gdy coś zmaluje w szkole

          przeciez rodzice wysyłają komunikat, że dziecko nie może liczyć na nich przy ROZWIĄZANIU problemu, tylko że są pierwsi w kolejce, żeby go upupić
          • marianna72 Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:48
            dodtakowo ja zawsze bylam zdania ,ze lepiej wychowywac przez tlumaczenie a nie zastraszenie. Mozna bylo naswietlic dziecku sytuacje jak to wyglada ze strony ofiary czyli np pani w sklepie , ktora za batonik bedzie musiala zaplacic z wlasnej kieszeni.Chodzi o to aby dziecko mialo wewnetrzne przekonanie ,ze cos jest zle i sie tego nie robi bo jest zle a nie dlatego ,ze moze zostac ukarane.
            • owianka Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:58
              Marianno, na pewno jesteś bardzo mądrą kobietą, ale uwierz mi, wszystkiego nie widziałaś i wszystkiego nie wiesz.
              • marianna72 Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 14:08
                Owianko masz racje i nawet bym nie chcialawink). Watek jest jednak o 5 latku , ktory otrzymal od swoich rodzicow taki a nie inny przekaz . Rodzice chcieli poprostu rozwiazac "szybko "problem i wybrali taka a nie inna metode , niestety moim zdaniem krzywdzaca dla dziecka
                • maggpie Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 19:04
                  Szybko, chyba żartujesz?

                  Sprawa trwała ponad 2 m-ce.
                  Miał tłumaczone itd. - przeczytaj uważnie co napisałam w tym i poprzednim wątku.
                  Mimo rozmów, ukradł jeszcze raz - musieliśmy zadziałać energiczniej.
                  I to dopiero okazało się skuteczne.
        • owianka Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 13:46
          Dziewczyny, łatwo jest mówić i krytykować jak się ma dziecko, które NIE kradnie. To sytuacja, z której nie ma zbyt wielu wyjść, żadne nie jest dobre, i nikt nie może pomóc. To jest prawdziwy dramat, mam nadzieję, że u założycielki wątku to było chwilowe i skończy się na tym etapie. U nas się nie skończyło.
    • landora Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 14:28
      Widzę tu jeden zasadniczy problem: jeśli jednak dziecko coś znowu ukradnie, co zrobicie wtedy? Przecież nie pójdzie za to siedzieć! I wtedy się dowie, że oszukiwaliście, i nie będziecie już mieli straszaka. I co wtedy?
      • emilka_x Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 16:54
        Ja bym przede wszystkim zadałabym mu pytanie dlaczego to robi. Może w tym znajdzie się jakieś rozwiązanie. Straszenie to żadna metoda, co zrobicie jak jednak mimo tego całego zastraszenia i tak coś weźmie z półki sklepowej? Może zaproponujcie mu że jak coś chce w sklepie to niech Wam o tym mówi a Wy podejmiecie decyzję czy mu to kupić.
        • mamaemmy Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 17:16
          Fajniesmile
      • maggpie Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 13.01.12, 18:54
        landora napisała:

        > Widzę tu jeden zasadniczy problem: jeśli jednak dziecko coś znowu ukradnie, co
        > zrobicie wtedy? Przecież nie pójdzie za to siedzieć! I wtedy się dowie, że oszu
        > kiwaliście, i nie będziecie już mieli straszaka. I co wtedy?


        Naprawdę nie sądzę, by to zrobił.
        Zrobiło to na nim wrażenie - i nie tyle pozbawiło zaufania do nas, bo wie że go kochamy - chyba po prostu dotarło tak naprawdę, naprawdę że zrobił coś złego i że za takie zachowanie grożą takie a nie inne konsekwencje.
        Mniej ważne jest że teraz nie grozi mu więzienie z racji wieku - od tego, że zrozumiał jedno:
        kradniesz (bierzesz coś co nie należy do ciebie) - może grozić ci więzienie.
        Tyle.
        • verdana Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 25.01.12, 14:46
          Wie, ze go kochacie i ze jesli zrobi coś złego, to piwrwsi pójdziecie na policje i pozwolicie go zamknąć w więzieniu.
          Cóż, Twoje dziecko nie zawsze będzie pięciolatkiem, ktory trzy razy coś zabrał w sklepie. Bedzie uczniem, nastolatkiem - a starsze dzieci czasem z głupoty, czy z namowy kolegów robią coś glupiego - a to wybiją szybę, a to zabiorą cos koledze, a to wypala skreta, czy piwo przed ukonczeniem 18 lat.
          Twój syn bedzie wiedział jedno - musi absolutnie ukrywac wszystkie swoje przestępstwa przed rodzicami, bo oni nie maja zamiaru mu pomoc, tylko wezwa policję. To jedna mozliwość. druga jest taka, ze dziecko ukradnie coś jeszcze raz i dowie się,z e rodzice klamią i oszukują.
          Być moze jeden raczej drobny problem rozwiązaliście,otwierając na przyszlość drogę do bardzo powaznych problemów, które mogą naprawdę zagrozić dziecku.
          Dziecko zrozumiało jeszcze jedno - robisz cos złego - ukryj to przed rodzicami, bo będziesz miał problem.
          Odkręć to jakoś, bo własnie zrobiłas wszystko, aby dziecko ukrywalo przed wami swoje powazne problemy.
          • black_halo Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 29.01.12, 01:05
            > Cóż, Twoje dziecko nie zawsze będzie pięciolatkiem, ktory trzy razy coś zabrał
            > w sklepie. Bedzie uczniem, nastolatkiem - a starsze dzieci czasem z głupoty, cz
            > y z namowy kolegów robią coś glupiego - a to wybiją szybę, a to zabiorą cos kol
            > edze, a to wypala skreta, czy piwo przed ukonczeniem 18 lat.

            Za moich czasow skrzetnie sie te wypadki ukrywalo przed rodzicami. To normalne. W tamtych czasach (mam 28 lat teraz) zbicie szyby rownalo sie obcieciu kieszonkowego do czasu splacenia szyby plus lanie, zabranie czegos koledze rozwiazywalo sie w gronie kolezenskim - najczesciej stosowne ryjobicie, wypalanie skreta i wypicie piwa ukrywalo sie tez przed rodzicami. No nie wiem jak glupia mialabym byc, zeby isc i sie przyznac ze wypalilam skreta. Z drugiej strony nie bylam tez glupia i wiedzialam, ze gdybym wpadla w powazne klopoty to moge rodzicom powiedziec. Ale bylam tak wychowana jak i reszta mojego pokolenia, ze kazdy z nas wiedzial, ze ma sie trzymac z dala od klopotow bo inaczej tzw. wpi..dol. Az dziwne, ale nigdy nie dostalam zadnego lania. Moze po prostu moje pokolenie wiedzialo co jest dobre a co zle?
        • jakw Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 27.01.12, 01:05
          maggpie napisała:

          > Naprawdę nie sądzę, by to zrobił.
          A dasz za to głowę?

          > Zrobiło to na nim wrażenie
          Niewątpliwie, całkiem możliwe też , że teraz będzie miał skojarzenia: "policjant - to ten gość od zamykania mnie w więzieniu"
          >- i nie tyle pozbawiło zaufania do nas, bo wie że go kochamy -
          A skąd wiesz, że on wie? Bo jak dla mnie organizowanie zastraszania własnego dziecka nie jest aż tak wielkim objawem miłości.

          > że za takie zachowanie grożą takie a nie inne konsekwencje.
          Za takie jego zachowania teraz i przez kilka najbliższych lat żadne takie konsekwencje mu nie grożą. Okłamaliście go - i to może bardziej niż on was czy panią sklepową. Bo on może ściągnął tego batonika pod wpływem impulsu nie kojarząc do końca , że trzeba za niego zapłacić. Wy z premedytacją zorganizowaliście zastraszanie dzieciaka.

          > Mniej ważne jest że teraz nie grozi mu więzienie z racji wieku - od tego, że zr
          > ozumiał jedno:
          > [b]kradniesz (bierzesz coś co nie należy do ciebie) - może grozić ci więzienie[
          > /b].
          A raczej powinien zrozumieć, że
          a) batonika można kupić jak się ma pieniądze/namówi się rodzica
          b) nie można zabrać batonika i wyjść ze sklepu bez zapłacenia za niego
          Btw jakbym miała wzywać policję do każdego przypadku "kradzieży" wynikającej z tego, że któraś panna zgarnęła coś co niekoniecznie należy do niej to chyba bym była stałą bywalczynią u dzielnicowego. Wszak starsza panna czasem podbiera mi skarpertki oraz książki do czytania , a młodsza starszej czasem zgarnie jakieś kredki.
      • black_halo Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 29.01.12, 00:50
        Prosta sprawa, idzie sie na posterunek i zostawia sie tam dziecko na godzine. Przeciez rodzice powiedzieli, ze pojdzie siedziec ale nie powiedzieli ile.
        • morekac Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 30.01.12, 09:50
          A rozsądny policjant powinien to potraktować jako porzucenie dziecka i odwieźć go do policyjnej izby dziecka. A sprawę skierować do sądu rodzinnego.
          Poza tym - czy to w porządku zajmować czas opłacany również z twoich podatków i być może potrzebny gdzie indziej na takie głupoty?
    • kanna Okłamaliście dzieciaka :/ 25.01.12, 15:23
      Dzieci nie siedzą w więzieniach.
      Więcej - dorośli za kradzież batonika tez nie siedzą.

      Ciekawi mnie CZEMU on ukradł ten batonik.
      • verdana Re: Okłamaliście dzieciaka :/ 25.01.12, 16:49
        A mnie interesuje, dlaczego rodzice uwazaja, ze gorszą rzeczą jest zwinięcie przez małe dziecko batonika w sklepier, niż oszustwo zorgamizowane przez grupę doroslych, w celu zastraszenia i okłamania małego dziecka.
        Jak dla mnie - kradzież dokonana przez pięciolatka jest drobiazgiem, zastraszanie pieciolatka drobiazgiem nie jest.
        • black_halo Re: Okłamaliście dzieciaka :/ 29.01.12, 00:55
          No moze jeszcze powinni usiasc i go pocieszac, ze taki biedny i pewnie za malo slodyczy dostaje wiec ma traume i dlatego kradnie a przez to, ze ma takich okropnych rodzicow to mozna mu to wybaczyc. Dzisiaj kazdy morderca, gwalciciel i zlodziej ma wytlumaczenie: "bo mialame trudne dziecinstwo". A kto mial latwe? Ja nie mialam a wiem, ze kradziez czy pozbawienie kogos zycia to rzeczy niedopuszczalne.

          Istnieje pozatym w spoleczenstwie grupa ludzi zwanych psychopatami, ktorzy nigdy norm spolecznych sie nie naucza. Srednio 4% calego spoleczenstwa wiec nie tak malo. Nie ma w tym zadnej winy rodzicow ale im szybciej sie zorientuja, ze maja cos w takiego w domu tym bedzie dla nich lepiej.
          • verdana Re: Okłamaliście dzieciaka :/ 29.01.12, 09:51
            Nie - obiowiązkiem rodziców jest wychować dziecko. Obowiązkiem rodziców jest też nie posuwać się do oszustwa w wychowaniu. Oszuści raczej mają marne szanse na wychowanie uczciwego obywatela, bo albo dziecko nauczy się od nich oszukiwać, albo zrozumie, ze ich groźby są bez pokrycia.
            Psychopatycznym zachowaniem jest raczej straszenie pieciolatka więzieniem, niż zwinięcie przez pieciolatka batonika. Pieciolatki czasem kradną i są całkiem normalne - dorosli zastraszajacy grupowo dziecko ocierają się o psychopatię.
          • morekac Re: Okłamaliście dzieciaka :/ 30.01.12, 09:47
            Pamiętam ten wątek: osobiście radziłam a.baczne pilnowanie dziecka w sklepie b.zaprzestanie chodzenia z dzieckiem do sklepu na czas dłuższy - jeśli coś zwinęło - do skutku. Możliwe, że może nawet skuteczniejsze niż metoda stosowana przez mamę, możliwe, że bardziej kłopotliwa dla mamy - teraz. Ale za to na pewno nie nadwyrężała ani zaufania do rodziców, ani do służb mundurowych...
    • wrzesniowamama07 Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 25.01.12, 21:45
      Moje dziecko ma 4,5 roku. Jest żywe. Syn. Lubi słodycze, ograniczane ma racjonalnie, nie dogmatycznie.

      Nie boi się wziąć z półki ciastka/żelki i zapytać, czy mu kupię. Rozumie, jak mówię, że nie, bo mamy w domu duży zapas. Czasem się zgadzam na zakup, czasem nie, i jak nie to spokojnie odkłada na półkę.

      Jak umawiamy się, że coś jest jego zakupem, daję mu pieniądza, żeby sobie sam zapłacił. Tak mniej więcej od 3 roku życia. Żeby było skojarzenie - biorę to płacę.

      Nie wyobrażam sobie, żeby coś zachachmęcił. Patrzę na niego, to jasne, ale nie pod tym kątem.

      Nie wyobrażam sobie straszenia pięciolatka policją. Gdzie tu wychowanie? Jak się narobi bugów wychowawczych, to trzeba je prostować, a nie walić dziecko jak obuchem. Ciekawa jestem, kiedy syn się zorientuje, że zrobiliście go w konia. Niech to będzie za 5 lat. Podziękuje wam, coś czuję...
    • sabciasal absurdalne 26.01.12, 11:00
      może w stosunku do 9-10-letniego dziecka takie postraszenie miałoby sens..... Jest na pewno świadomy, co to jest kradzież, policja, więzienie. Starsze dziecko na taki teatrzyk nie dałoby się z kolei nabrać.
      Ale pięcioletnie? Co to w ogóle znaczy, że ukradł? Wyszedł ze sklepu bez zapłacenia?> A ma świadomość (świadomość, a nie wasze słowa), że trzeba zawsze zapłacić? Mam córkę w tym wieku, nie mam z nią takich problemów, zawsze pyta w sklepie o zgodę, ale jestem głęboko przekonana, że nie widzi za każdym razem związku przyczynowo-skutkowego; jem-płacę.

      Sądzę, ze dziecko już nigdy nie przyzna się wam do niczego. A straszenie karą niemożliwą do realizacji jest z zasady głupiesmile
      • kanna Re: absurdalne 26.01.12, 12:10
        A straszenie karą niemożliwą do realizacji jest z zasady głupie

        Święte słowa smile Jak już straszysz dziecko, to musisz mieć 110 % pewności, że dasz radę (technicznie, ale też psychicznie) karę zrealizować.

        Bo inaczej tracisz wiarygodność, a twoje słowa stają się kupę kłaków warte.
        • verdana Re: absurdalne 26.01.12, 17:51
          A jesli dziecko weźmie cos bez pytania Wam, a nie ze sklepu? To ukradło czy nie? Do dziś pamiętam, jak w pierwszej klasie podstawówki wzięłam kartke z cudzego bl;oku, zorientowałam się, ze to nie moj, ale karki jakoś nie zwrócilam. Całymi miesiacami żylam w przeswiadczeniu,że zrobilam cos niewybaczalnego.
          Wasze dziecko niewatpliwie wczesniej czy później też cos takiego zriobi, bo to zdarza się większości dzieciom. I wtedy być mozę zacznie bać sie policji - jesli sie zgubi, jesli ktos je napadnie będzie przed policją uciekało, a nie szukało jej pomocy.
          Straszenia malego dziecka policją - dziecka, które najprawdopodobniej będzie się wczesniej czy później z błahych powdów czulo winne- to także pewność,że w razie wypadku czy zagubienia dziecko będzie uciekało przed policją.
          Proszenie się o nieszczęście, słowo daję.
    • jakw Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 27.01.12, 00:50
      maggpie napisała:
      > Mały został więc tam kilka dni temu zaprowadzony. Policjant dał mu pouczenie, a
      > mąż pokazał na zakratowaną celę i postraszył, iż złodziejaszków takich jak on
      > się w nich zamyka i że jak jeszcze raz coś ukradnie to pójdzie do niej siedzieć
      A jak jeszcze raz coś ukradnie to pójdzie siedzieć? Nie - i wtedy ta metoda okaże się antyskuteczna.
    • deszcz.ryb Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 27.01.12, 08:15
      A ja nie wiem, jak to jest możliwe, że tak małe dziecko cokolwiek ukradło. Przecież sam nie chodzi do sklepów; jest tam tylko w waszym towarzystwie. Skoro wiedziałaś, że dzieciak ma zapędy do kradzieży, to twoim OBOWIĄZKIEM jest dopilnować, żeby nic nie ukradł. Czyli jak bierze baton z półki, to albo każesz mu go odłożyć, albo wrzucić do koszyka "bo trzeba załacić". I to rozwiązałoby sprawę o wiele skuteczniej, niż idiotyczne straszenie policją.
    • twojabogini Re: Pięciolatek i kradzieże w sklepach - podsumow 31.01.12, 12:27
      Takie drastyczne "rozwiązanie" to błąd z wielu punktów widzenia. Nie ma żadnego sensu wychowawczego fundowania dziecku szoku, ani tworzenie sztucznej sytuacji, która normalnie nie miałaby miejsca (pięciolatki nie siedzą za zwijanie batoników!).
      Podstawowym błędem rodziców w tej sytuacji jest jednak linearne podejście do rozwoju dziecka - oczekiwanie, że wraz w procesem wychowawczym, dziecko będzie coraz lepsze, mądrzejsze. Drugim zasadniczym błędem jest potraktowanie pięciolatka jak małego dorosłego i przypisanie mu dorosłej motywacji.
      Rozwój dziecka przebiega niemiarowo. Dziecko eksploruje coraz to nowe obszary życia i zazwyczaj z powodu swojego niedoświadczenia ładuje się przy tym w kłopoty. Nie ma przy tym ani zbrodniczych zamiarów, ani nie jest "złe". Kradzieże są zachowaniem typowym dla pięciolatków! Wynika to z tego, iż jest to wiek bardzo dużej impulsywności, "chcę" jest impulsem wręcz nie do przezwyciężenia. Z drugiej strony dziecko ma już dobrze ugruntowane poczucie swojej własności, a pojęcie własności "czyjejś" jest jeszcze dość mgliste, co dopiero w doniesieniu do rzeczy, które leżą na sklepowych półkach i są z punku widzenia dziecka "niczyje". Przy takich uwarunkowaniach kradzież jest niemal nieuniknionym zdarzeniem.
      Prawidłowa reakcja? Jasny komunikat, a co ważniejsze krótki), tak nie robimy, za zakupy należy płacić, zabawki oddać do przedszkola, koledze - w zależności od sytuacji. W tym wieku nie ma sensu nawet zawstydzanie dziecka "przeprosinami" sprzedawczyni, samodzielnym "płaceniem" za skradziony towar. Dziecko pięcioletnie nie rozumie niuansów gospodarki finansowej, idea pieniądza jest mu obca. Mało tego, niektórym pięciolatkom tak może się spodobać, że zostały dopuszczone do "dorosłej czynności" płacenia, że niebawem powtórzą kradzież, żeby jeszcze raz móc zapłacić.
      Bardzo rozsądne jest skontastowanie w takiej sytuacji, że dziecko weszło w wiek lepkich rączek, że w związku z tym należy ograniczyć sytuacje w których mogłoby coś zwędzić oraz wprowadzić do zabaw element własności. Zabawa w sklep, gdzie dziecko kupuje prawdziwe słodycze, ale ma ograniczoną ilość pieniędzy, wystawianie "pokus" z informacją, aby ich nie ruszać (w większości przypadków znikną szybciej niż myślisz - wtedy - na gorąco możemy podejmować rozmowy, co to znaczy, że coś jest "czyjeś", koniecznie bez gniewu!). W zasadzie równie dobre jest zostawienie spraw swojemu biegowi. Gdy system nerwowy dziecka dojrzeje - w przeciągu około 6-8 miesięcy poprawi się jego ogólne funkcjonowanie, zmniejszy impulsywność i kradzieże przestaną mieć miejsce.
      Bardzo rażąca wydała mi się też wypowiedź porównująca sprawiającego kłopoty pięciolatka z młodszym, kruchym i delikatnym braciszkiem. Nigdy nie wolno porównywać dzieci. To, że młodsze dziecko nie jest zdolne do jakiegoś zachowania, nie oznacza, że nie będzie zdolne do niego, gdy osiągnie ten sam etap rozwojowy co jego starszy brat.
      Łopatologicznie, to ze nastolatek się upił, a jego młodszy brat pokornie siedzi w domu, nie oznacza, że jeden to zakała rodziny a drugi jest cichy i spokojny. Oznacza tylko, ze jeden ma naście lat, a drugi dajmy na to 10.
      Analogicznie: to, że starszy syn dopuścił się kradzieży, a młodszy nie nie oznacza, że jeden jest śmiały i ma silną konstrukcję psychiczną, a drugi jest spokojny i delikatny. Oznacza, że jeden jest w impulsywnym wieku 5 lat i trochę, a drugi na spokojniejszym etapie rozwoju już po późnym niemowlęctwie, a jeszcze przed okresem burzy i naporu. Najprawdopodobniej na etapie gdzie mama jest centrum świata - co może zaburzać obiektywną ocenę dzieci (pięciolatki mamy "nie lubią", bo właśnie próbują się uwolnić spod jej wpływu).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja