tszecia
23.01.12, 19:22
Mój syn ma 6,5 miesiąca. BLW stosujemy juz prawie miesiąc. Szybko przesadzilam go do krzesełka (antilop z Ikei) bo niewygodnie nam było, jak siedział u mnie na kolanach. Interesuje sie wszystkim co dostaje - zarówno jedzenie, jak i "zastawę" natychmiast pakuje do buzi. Dość dużo przy tym zjada (jedzenia, nie zastawy

). Jest naprawdę chętny, ciekawy, zainteresowany.
Problem polega na tym, ze bardzo sie frustruje. Od paru dni każdy posiłek kończy sie płaczem. Nie chodzi o to ze jest głodny czy zmęczony, staram sie by siadał do stołu najedzony i wypoczety. Nie zawsze sie udaje, jednak płacz jest niezależny od okoliczności. Wydaje mi sie ze chodzi tu głownie o nieumiejetnosc łapania, podnoszenia rzeczy z tacki. Widząc jak trudno mu złapać (i jak sie wkurza przy tym) podawalam mu kawałki jedzenia - podnosilam i trzymalam przed nim, by je zauważył i sam chwycił. Moze to właśnie był błąd? bo młody trochę czeka teraz aż coś dostanie, inaczej sie irytuje. Irytuje sie tez, gdy sam próbuje podnieść.
Nie wiem jak sie zachować w tej sytuacji. Na razie ograniczylam liczbę jego posiedzeń przy stole, bo nie chce żeby posiłki kojarzyly mu sie z czymś frustrujacym. Nie wydaje sie cierpieć z tego powodu. Moze jest jeszcze za wczesnie dla niego? Chociaż gdy sprobowalam usiąść z nim na kolanach natychmiast wyciąga ręce po jedzenie.
Odniosłam tez pare razy wrażenie, ze nie chce (nie widzi?) tego co ma na tacce, woli to, co jest na stole - np duży dzbanek w wyraźne wzory

Co radzicie? Odczekać trochę? Ograniczyć posiłki? Dawać mu coś totalnie niesliskiego (choć u niego wszystko staje sie śliskie w trzy sekundy, bo młody strasznie sie ślini)?
Z góry dziękuje