bialasek75
29.01.12, 23:04
Witam. Właśnie wróciłam z moją 3 letnią córką z 'małpiego gaju'. I tak mnie naszło na rozmyślania, czy na pewno dobrze wychowujemy dziecko.
Mała od samego początku jest uczona, że należy się z innymi dzielić, że trzeba czekać na swoją kolej, że nie należy brać rzeczy innych osób, wyrywać zabawek i tym podobnych. Ładnie bawi się z innymi dziećmi, nie awanturuje się, dzieli się zabawkami, czeka na swoją kolejkę. Ale... nie wszystkie dzieci są takie jak ona. I tu powstaje problem.
Scenki z dzisiejszych zabaw:
Zabawa na sali z piłkami, dwie piłki - kilkoro dzieci. 2 dzieci ma po piłce, bawią się sami, mała ma ochotę na piłkę. Jak podeszła do piłki, którą bawił się chłopiec to zaraz wrzask, że to jego i on się bawi. Mówię, niech w takim razie poczeka aż chłopiec skończy się bawić to weźmie piłkę. Czeka cierpliwie. Dostała piłkę, kopnęła kawałek od siebie, podbiegł inny chłopiec i jej zabrał. Przyszła i mówi, że chłopiec zabrał jej piłkę. No to mu powiedziałam, czy młoda może teraz się trochę nią pobawić, bo miała ją wcześniej. Było dobrze, bo oboje się pobawili jedną piłką.
Zabawa w kąciku niemowląt. Córa bawi się pianinkiem, podchodzi dziewczynka i jej zabiera. Oddała, ale widzę, że minę ma nietęgą. Za chwilę dziewczynka przestała się nim bawić i mała wróciła do zabawy.
No i właśnie. Co robić w takich sytuacjach. Czy mam za każdym razem wstawiać się w jej obronie? Czy mam mówić, żeby nie oddawała zabawek? Co w takim razie z dzieleniem się? Czy mam mówić, żeby też dzieciom zabierała, wcinała się w zabawy bez czekania na swoją kolej? Za kilka miesięcy córka pójdzie do przedszkola, wiadomo, dzieci są różne, a pani nie zawsze zauważy, że coś jest nie rak. Czy będzie potrafiła zadbać o siebie? Jak nauczyć dziecko asertywności? Nie chcę, żeby była wredna, pazerna i zaborcza, ale też widzę, że nie zawsze jej się podoba jak inne dzieci jej zabierają zabawki, choć nie robi z tego powodu awantur.