dziecko i problemy emocjonalne

08.06.04, 16:32
Mój czterolatek od dwóch tygodni nie nawidzi przedszkola, histeryzuje, jest
zamkniety, nie słucha niczego, ma bardzo zmienny nastrój... Nie wiem jak
sobie z tym radzić. Panie w przedszkolu zarzucają że sytuacja w domu jest zła
( nieprawda!!!), a potem dowiadujemy się że w przedszkolu jest bandyta który
bije, gryzie i znęca sie. Mój maluch ma wciąż biegunke i wymioty w trakcie
tygodnia przedszkolnego... W weekendy wszystko mija. Jestem załamana
    • jagusia7 Re: dziecko i problemy emocjonalne 08.06.04, 19:47
      Nie wiem czy dobrze zrozumiałam...
      W przedszkolu jest dziecko, które bije Twojego synka? To nic dziwnego, że
      pójście do przedszkola jest takim stresem dla niego. Chyba jedynym wyjściem
      jest zdecydowana rozmowa z paniami, żeby pilnowały sytuacji, ewentualnie z
      rodzicami tego dziecka(też innymi, bo może problem nie dotyczy tylko Twojego
      synka).
      Dziecko musi się czuć w przedszkolu bezpiecznie, w innym wypadku Twoje starania
      (i na przykład psychologa) nic tu nie pomogą...To chyba zadanie nauczycielek,
      tak myślę. Jeśli nie radzą sobie z tym bijącym dzieckiem, to ja chyba
      domagałabym się zabrania go z przedszkola(zwłaszcza jeśli obija też inne
      dzieci).
      • jagusia7 Re: dziecko i problemy emocjonalne 08.06.04, 19:49
        Przeczytałam Twój post jeszcze raz, i widzę, że może całkiem odwrotnie
        zrozumiałam i to Twoj synek bije inne dzieci?
        • hubercia Re: dziecko i problemy emocjonalne 09.06.04, 08:48
          jagusia7 - nie nie, to moje dziecko jest bite. Mały bandyta znęca się nad moim
          maluchem i jeszcze jednym chłopcem. Rozmaowa z Paniami nie ma sensu, wciąż
          zarzucają problemy w domu i z samym synkiem... Chyba uderzę wyżej do dyrekcji
          • jagusia7 Re: dziecko i problemy emocjonalne 09.06.04, 10:43
            Skoro tak, to koniecznie do dyrekcji. Miałam podobną sytuację w żłobku mojego
            synka(miał wtedy 3,5 roku). Chłopczyk, który był opóźniony w rozwoju i nie
            bardzo można było się z nim dogadać, był agresywny w stosunku do innych dzieci.
            Właściwie do wszystkich, tylko że inne potrafiły się jakoś bronić, a mój synek
            zupełnie nie, chyba głównie dlatego, że tamten był od niego o ponad głowę
            wyższy. Synek codziennie wychodził ze żłobka z podbitym okiemsad I panie też nie
            bardzo radziły sobie z sytuacją, mówiły, że ten chłopczyk potrafi uderzyć
            znienacka, zupełnie bez ostrzeżenia. Jedyne, czego mój synek się nauczył, to
            być bardzo czujnym i zwiewać na krzesło obok pani, kiedy tamten sie zbliżał.
            Miałam z nim podobne problemy, bardzo nie chciał chodzić do żłobka, płakał i
            miał biegunki(i też był bardzo rozstrojony emocjonalnie poza żłobkiem). Poszłam
            porozmawiać z dyrektorką, obiecała, że się tą sprawą zajmie i nie wiem co
            zrobiła, ale ten chłopiec przestał chodzić do żłobka. Może porozmawiała z
            rodzicami i doszli do wniosku, że nie nadaje się on do grupy dzieci?
            W Twoim przypadku powinnaś zdecydowanie porozmawiać z dyrektorką, i albo coś
            się zmieni, albo pozostaje chyba tylko zmienić przedszkole. Nie może być tak,
            że Twój synek czuje sie zagrożony, i jest bity! On się musi czuć w przedszkolu
            bezpiecznie(i musi wiedzieć, że Ty go obronisz). Taka sytuacja nie może trwać
            dłużej, bo to dla niego straszny stres...
            I jeszcze jedno, dogadaj się z rodzicami tego drugiego męczonego dziecka, i
            jeśli nad tamtym bijącym przedszkole nie jest w stanie zapanować, domagaj się,
            żeby go rodzice zabrali. Nie możesz być tolerancyjna kosztem własnego dziecka,
            to nie worek treningowy!
            A jeśli wina leży w paniach, a nie w dziecku, to chyba jednak trzeba by zmienić
            przedszkolesad
            Pozdrawiam i koniecznie napisz, jak sprawa się skończyła! Oby jak najlepiej!
          • ewacia2 Re: dziecko i problemy emocjonalne 15.06.04, 15:47
            Na Twoim miejscu jak najszybciej zmienilabym przedszkole. Mialam podobna
            sytuacje- w innym przedszkolu moje dziecko odzylo. A tak naprawde to glowny
            problem ma nie tamten chlopczyk ktory bije tylko nauczycielka-to jej
            obowiazkiem jest tak zajac dziecko i tak nim pokierowac by nie bil(np.z nudow)
            lub z checi zwrocenia uwagi(to najczesciej). Moze jest syt. ze nauczycielka
            mowi"nie bawcie sie z X, bo..."i kolko sie zamyka, bo dzieci sie odsuwaja,
            nauczycielka nawet nieswiadomie go odpycha A DZIECKO CHCE TYLKO ZEBY ZWROCIC NA
            NIEGO UWAGE. jak nauczycielka nie potrafi sie zajac malym chlopcem, a do
            rodzicow drugiego mowi ze to przez problemy w domu to jest bezczelnosc i niech
            pomysli o zmianie zawodu.KAZDE DZIECKO MA JAKIES ZALETY, KAZDE COS ROBI DOBRZE
            I ZAMIAST SKUPIAC SIE NA BLEDACH NALEZY PODKRESLIC TO CO DOBRE, A TO NAUCZYCIEL
            DECYDUJE O TYM CO WIDZI W DZIECKU.
    • pyziulak Re: dziecko i problemy emocjonalne 09.06.04, 10:59
      Witaj!
      Synek mojej koleżanki też był ofiarą w przedszkolu. Też u niego w grupie
      znalazł się taki bandyta. Problemy skończyły się wtedy, kiedy pani
      przedszkolanka nie wytrzymała i po kolejnym konflikcie wzięła synka koleżanki-
      ofiarę podprowadziła do bandyty i powiedziała: a teraz mu oddaj. Wtedy synek
      koleżanki dowiedział się, że może się bronić. Dziwię się bardzo postawie pań
      w "Twoim" przedszkolu, że winę zrzucają na sytuację w domu. Jeżeli dziecko w
      domu nie spotyka się z agresją to skąd ma wiedzieć jak sobie z tym poradzić. Ja
      też bałam się o to posyłając swojego synka do przedszkola. Przeprowdziłam z nim
      jednak rozmowę "wychowawczą", że sam ma nikogo nie bić , ale jak ktoś go uderzy
      ma koniecznie oddać, musi się bronić. Za jakiś czas przeczytałm w prasie
      artykuł właśnie na taki temat. Wypowiadał się tam psycholog p. Samson i on
      właśnie twierdził, że należy uczyć dziecko obrony w sytuacjach konfliktowych,
      żeby nie stało się ofiarą, ale nie uczyć agresji.
      Myślę, że dobrze będzie jak porozmawiasz o tej sytuacji z dyrekcją przedszkola,
      bo postawa pań przedszkolanek jest conajmniej dziwna w tej sytuacji. Dziecko
      musi czuć się bezpiecznie pod ich opieką a nie przeżywać taki stres, tym
      bardziej, że nikt nie staje po jego stronie. Najłatwiej wszystko "zwalić" na
      sytuację w domu, zamiest rozwiązywać problemy. I wytłumacz dziecku, że ma prawo
      do obrony. Dodam tylko, że przez moją rozmowę "wychowawczą" dziecko nie stało
      się agresywne, nikogo nie bije ale ma świadomość, że nikt nie może go bezkarnie
      popychać czy bić.
      Pozdrawiam
      Ania
Pełna wersja