w obronie pięcio(i pół)latków

31.01.12, 13:11
W obronie pięcio(i pół)latków. I ich skołowanych sfrustrowanych mam.

Wiele wiemy o tym, że niemowlę daje popalić rodzicom i dlatego z cierpliwością znosimy kolki, karmienia, wrzaski i inne wymyślne tortury. Każdą inną osobę, budzącą nas w nocy setną noc z rzędu (po raz piąty) zabilibyśmy z zimną krwią. Z dumą pochylamy się nad zbuntowanym dwulatkiem - bo to pierwszy bunt, bo czytaliśmy o nim w gazetach, bo to droga do samodzielności. Tolerujemy naszych czupurnych nastolatków - no wiadomo, to przecież "trudny wiek".
Tymczasem pięciolatki, a ścisłej pięcioipółlatki są bardzo pokrzywdzone, nikt o nich nie pisze, nikt o nich nie mówi, nikt nie broni. A tymczasem jest to bardzo trudny wiek. Wiek gdy dziecko podlega silnym emocjom, gdy impulsy są niemożliwe do przezwyciężenia. Wiek w którym trzeba zyskać własną odrębną tożsamość (wyzwolić się spod skrzydeł mamusi).
Symptomy tego etapu dorastania są bardzo przykre dla otoczenia - rodzice często słyszą od dziecka "nienawidzę cię", spotykają się z bardzo roszczeniową postawą (chcę daj natychmiast) i z całkowitą odmową jakiejkolwiek współpracy, nawet przy wykonywaniu prostych poleceń. Do tego dochodzi szereg zachowań społecznie nieakceptowanych: kłamstwa, kradzieże. Część dzieci w tym trudnym wieku ładuje się wtedy we wszystkie możliwe i niemożliwe do przewidzenia trudne sytuacje - jest to wynikiem ich ekspansywnej postawy wobec świata i całkowitego braku doświadczenia. Dzieciom jest tym trudniej, że dopiero co były słodkimi aniołkami, ich przemiana szokuje i zaskakuje kompletnie nieprzygotowanych rodziców. Ich zachowanie jest niezrozumiałe i często dostają etykietę "złych", zwłaszcza jeśli mają młodsze rodzeństwo, albo starsze, które tej fazy nie przechodziło tak gwałtownie.
Mamy pięcioipółlatków też nie mają łatwo. Po pierwsze część "złych" zachowań jest nakierowana właśnie na nie. To one są obiektem gwałtownych uczuć, najczęściej autentycznej nienawiści. To one są (zdaniem dziecka) wszystkiemu winne. Mało tego to one są (zdaniem męża, pani z przedszkola, przechodniów i pana z kolejki) winne zachowaniu dziecka.
Nie ma tu niczyjej winy. To jest etap rozwoju. Mało tego, znając jego specyfikę - możemy uniknąć wielu napięć i trudności. Wybuchami emocji się nie przejmujemy - oznacza to, że deklaracji malucha nie bierzemy do siebie. Owszem jego nienawiść jest szczera i autentyczna - równie autentyczna co jego równie żywiołowo wyrażana miłość (od której mamy nierzadko miewają siniaki). Pomagamy się dziecku uspokoić, ustalamy co wywołało wybuch - i unikamy tego jak ognia.
Pięciolatkom pomaga ustabilizowany tryb życia, głodne zmęczone, w nowej sytuacji - są znacznie podatniejsze na wybuchy. Unikamy rozkazów, stosujemy jak najwięcej zachęty.
Dostrzegamy plusy: dzieci w tym wieku uwielbiają wyzwania, to świetny czas na zaczęcie nowego sportu, okazjonalne wycieczki, gdzie dziecko doświadczy czegoś nowego. Cieszy je każde nowe doświadczenie, więc nawet skromny budżet udźwignie rozrywki pięciolatka (i pół) - przejazd koleją, szukanie skarbu w lesie, wyprawa na lodowisko. Oczywiście dobieramy rozrywki do możliwości i temperamentu. Dla dzieci nieśmiałych, bardzo ostrożnych fizycznie do dobry czas na stopniowe oswajanie i przełamywanie barier. Jeśli dotąd za nic nie chciało wsiąść na rower - teraz czas go odkurzyć, jest szansa, ze wreszcie podejmie wyzwanie.
Dzieci w tym wieku bardzo podatne są na pochwały i zachęty. "Nieźle ci wczoraj poszło, może dziś uda ci się poprawić wynik?", "Zdążysz zanim policzę do 5..10...20?" - to może dotyczyć wszystkiego, śniadania, gry, ćwiczeń fizycznych.
Niejadki mogą zacząć zjadać większe porcje jeśli zaczniemy odznaczać na specjalnej miarce lub ścianie ich wzrost (można trochę oszukiwać: zaznaczyć pierwszą kreskę nieco niżej, aby efekty były szybciej widoczne). Dziecko kojarzy już związek jedzenie z rośnięciem i może chcieć się ze sobą ścigać - zwłaszcza jeśli uzyska odpowiednią aprobatę.
Krytykę dzieci w tym wieku noszą źle, więc jej unikajmy. Na wpadkę lepiej przymknąć oko (wytrzeć sok, wyrzucić stłuczony wazonik) niż wywołać kolejną burzę. Unikajmy tez gier gdzie są wygrani i przegrani, w tym wieku zwycięstwa są równie upajające, co klęski dołujące, a wszystkie i pozytywne i negatywne emocje prowadzą do rozstroju zachowania. Jest wiele gier i zabaw bez elementu rywalizacji. Ewentualnie sprawdzają się też gry w których wiemy, ze dziecko wygra (lub o to zadbamy). Dzieci w tym wieku lubią też bić własne rekordy.
Plusy dla mam - dzieci buntują się - więc to świetny czas przekazać pałeczkę tacie, zwłaszcza jeśli dotąd mało się angażował. Każdy tata odczuje dumę, że mama nie umiała umyć włosów/uczesać/wsadzić do łóżka - a jemu poszło to tak gładko. To dobry wiek na włączenie do opieki również dziadków. Lepiej jednak, gdy mama zaprowadzi dziecko, a sama zniknie z pola widzenia (bo to ona jest potencjalnym źródłem złego zachowania). Kolejnym plusem jest to, że już za 6 do 8 miesięcy najdalej do roku, otrzymacie nowe wspaniałe dziecko. Samodzielne w znacznie większym stopniu, niezależne od mamy i niewiszące u spódnicy. To czas kiedy odczujecie duża ulgę i napływ wolnego czasu. Już niedługo smile
Dla rodziców pełnych energii, którzy nauczą się żyć z impulsywnym diabełkiem, ten trudny okres może być wspaniały. Będą go wspominać z radością, zwłaszcza gdy przyjdzie czas na kolejny etap rozwoju - spokojnego, uległego, ale depresyjnego i wciąż narzekającego siedmiolatka (wtedy wiele dzieci przypomina swoich dziadków - tu je boli, a tam strzyka smile Rodzice nieco wykończeni z pewnością wtedy nieco odsapną. Ale to osobna historia.


    • paniiwonka1 Re: w obronie pięcio(i pół)latków 31.01.12, 14:30
      jeśli naprawde za kilka miesięcy moja córka znów bedzie normalnym dzieckiem to jesteś moją boginiąsmile

      sfrustrowana matka pięcioipółlatki
    • morekac Re: w obronie pięcio(i pół)latków 31.01.12, 16:44
      Kolejną niedocenianą grupą są roztrzepane i kapryśne 9-10 latki...
      • basca_basca Re: w obronie pięcio(i pół)latków 31.01.12, 18:37
        A potem 25-latkiwink
        • morekac Re: w obronie pięcio(i pół)latków 31.01.12, 19:09
          Nie strasz ludzi... smile
          • basca_basca Re: w obronie pięcio(i pół)latków 31.01.12, 21:00
            big_grin
    • babymamma Re: w obronie pięcio(i pół)latków 04.02.12, 20:34
      Mój synek skończył dwa tygodnie temu 6 lat i dalej przechodzi ten etap, z utęsknieniem czekam na chwile odpoczynku... dobrze, ze zajrzałam na forum, bo dodałaś mi otuchy, ostatnio zastanawiałam się, co z moim dzieckiem jest nie tak, bo od kilku miesięcy najmniejsza rzecz doprowadza go do wielkiej i głębokiej rozpaczy, nie mówiąc już o przegrywaniu, które, jeśli się zdarzy, jest jedną z większych tragedii.
      • azjaodkuchni Re: w obronie pięcio(i pół)latków 05.02.12, 18:52
        Ja zdecydowanie wolałam 5,5 roku niż 7... , ale nic nie pobij roczniaka nie wiadomo co w tej głowie siedzi.
    • agnes3131 Re: w obronie pięcio(i pół)latków 13.02.12, 09:57
      Bardzo fajny post! Mój synek też teraz wszystko na nie, nic nie chce zrobić, a już najgorzej z sprzątaniem czy jakąś pomocą. Tylko nie ma tej nienawiści na szczęście- tak jak dawniej wciąż powtarza, że bardzo mnie kocha!
    • an_ni Re: w obronie pięcio(i pół)latków 14.02.12, 16:19
      oo dzieki za ten opis! jest nadzieja!!!
    • owianka Re: w obronie pięcio(i pół)latków 21.02.12, 13:16
      Drogie sfrustrowane matki pięcioipółlatków - uprzejmie donoszę, że jak wasze pociechy osiągną piękny wiek lat 14, to docenicie piękne czasy sprzed ośmiu i pół lat tongue_out Uwierzcie mi tongue_out
      • cynamonowa.laseczka Re: w obronie pięcio(i pół)latków 04.03.12, 00:53
        Z Waszych wypowiedzi wynika że dziecko ma trudny okres między 0 a 18 rokiem życia tongue_out Jeden bunt przechodzi w drugi nie dając czasu żeby odetchnąć, niestety...
        • galwaygirl Re: w obronie pięcio(i pół)latków 07.03.12, 21:43
          hehe, zawsze, jak się skarżę mamie, że mój półtoraroczny synek miał focha/ zrobił histerię/ próbował wymuszać itp, to ona mówi: nie martw się. tak będzie do osiemnastki. a potem już z górki. wink
    • truscaveczka Re: w obronie pięcio(i pół)latków 12.03.12, 14:31
      Aha, moja sześcioipółlatka zanielała ostatnio smile Coś w tym jest...
    • mia17 Re: w obronie pięcio(i pół)latków 11.02.14, 21:26
      wyszperałam ten wątek w wyszukiwarce - i dzięki za niego!
      ostatnio przechodzę właśnie załamanie - moja córka od jakiegoś czasu zachowuje się, jak diabeł.
      i teraz już wiem, czym to się je smile
      naprawdę to dla mnie wielka ulga - bo już myślałam, że nieświadomie popełniłam tyle błędów wychowawczych, ile się tylko dało!
      • twojabogini Re: w obronie pięcio(i pół)latków 12.02.14, 16:31
        Dziękuję smile
        Polecam pozycję "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat. Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy" Autor: Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker

        To z niej czerpałam inspirację, gdy mój najstarszy syn zamienił się w koszmarka po ukończeniu 5 roku życia. Podobnie jak ty z poczatku przerażona myślałam, że teraz oto zaczynam zbierać żniwo wszystkich dotychczasowych błędów smile

        W zasadzie opisane okresy rozwoju i obserwacje, że rozwój przebiega nieliniowo, ale właśnie postęp, a potem regres sprawdziły się i potwierdzały je moje obserwacje. Obserwacje i rady co do dzieci w kryzysie szóstego roku życia - trafione w 100%.
        • mia17 Re: w obronie pięcio(i pół)latków 13.02.14, 09:52
          książkę mam w planach, bo do 10 roku życia jeszcze ponad 4 lata - więc duuuużo się zdarzy smile
          ale to naprawdę wielka ulga, że to nie porażka wychowawcza, a po prostu kolejny etap...
          niby człowiek wie, że na buncie 2-latka się nie kończy, ale jak dziecko rośnie i staje się coraz większe to jakoś wylatuje z głowy, że są kolejny bunty.
          • an.16 Re: w obronie pięcio(i pół)latków 19.02.14, 12:47
            A ja myslę, że to jednak porażka wychowawcza, do której dobudowano pseudoteorie. Jeżeli nie walczysz z dzieckiem, nie udowadniacie sobie czyje na wierzchu, nie wymagasz ślepego posłuszeństawa, ale spokojnie towarzyszysz dziecku w jego rozwoju, jesteś wsparciem i kierujesz się wyrozumiałością to kryzysy cię ominą. Mam dwoje dzieci, niespełna 7 letnie i 14 letnie. Oboje wzrastali bez kryzysów, są pogodni, otwarci na śwat i ludzi. Może i mają dużo swobody i pobłażliwości z naszej strony ale też jasno wytyczone granice, których nie przekraczają i nie wchodza nam na głowę. Zamiast więc tracić czas na niewiele warte lektury spróbujcie po prostu zbliżyć sie do własnych dzieci.
            • twojabogini Re: w obronie pięcio(i pół)latków 24.02.14, 11:15
              an.16 napisała:

              >Zamiast więc tracić czas na niewiele warte lektury spróbu
              > jcie po prostu zbliżyć sie do własnych dzieci.

              Zgadzam się z tobą, że kluczem do unikania kryzysów jest współpraca z dziećmi. Odejście od imperatywu posłuszeństwa w wychowaniu dziecka pozwala z kolei na uniknięcie kryzysów związanych z tymi etapami rozwoju, w których dzieci starają się uzyskać większą samodzielność - najczęściej około 2,5 roku i 5,5 roku.
              Nie zgadzam się jednak z tym, że lektury są nic nie warte. Mądre lektury dają rodzicom wiedzę o rozwoju dziecka, o tym, jakie zachowania dla danego wieku są typowe, jak mądrze wspierać dzieci w ich rozwoju. Z tych lektur płyną w sumie wnioski podobne do twoich - zrozumienie dziecka pozwala na uniknięcie kryzysów. Nie w tym sensie, że rozwój dziecka zacznie przebiegać harmonijnie, bo jest to proces nielinearny, ale, że zmiany w zachowaniu dziecka nie będą budzić niepokoju rodziców.

              Co do samego przebiegu tzw. kryzysów rozwojowych - u jednych dzieci przebiegają one łagodnie, u innych - nie i zależy to od dużej liczby czynników, nie tylko od postępowania rodziców. Samo zrozumienie tego co dzieje się z dzieckiem pozwala na to, żeby to co psychologia określa "kryzysem rozwojowym" nie stało się kryzysem rodzinnym, lub kryzysem w relacji rodziców z dzieckiem. Być może w tym kontekście lepszym określeniem byłoby "zmiana struktury zachowania" zamiast "kryzys".

              > A ja myslę, że to jednak porażka wychowawcza

              Ja nie nazywałabym tego w ten sposób. Nie jesteśmy jako rodzice wszechwiedzący. Zmiana zachowania dziecka może budzić niepokój. Jeśli zmiana ta polega na większej pobudliwości emocjonalnej oraz konfrontacyjnej postawie, jak przytrafia się to 5,5 latkom rodzice mają prawo się niepokoić. Nie oznacza to jednak, że coś zrobili źle. Oznacza raczej, że stoją w punkcie, gdy muszą na nowo przemyśleć jak postępować dobrze. Zrozumienie co się dzieje z dzieckiem pozwala przestać postrzegać je w kategorii: posłuszne i łatwe w obsłudze kontra trudne w obsłudze i zbuntowane. Nie zawsze sama obserwacja dziecka i bliskość z nim wystarcza. Czasem mądra lektura może naprowadzić nas na właściwy trop.

              Są rodzice, dla których momentami kryzysowymi rozwoju ich dzieci są nie te momenty, w których dzieci są bardziej niż zwykle ekspansywne, ale te, gdy dzieci się wycofują, miewają częściej niż zwykle obniżony nastrój, wykazują skłonność do izolacji, obniżonej samooceny (np. około 7 roku życia niektóre dzieci wydają się wręcz mieć depresję).



Inne wątki na temat:
Pełna wersja