86marcia
08.05.12, 13:26
Mój syn kończy w lipcu 2 latka. Jeszcze nie dawno było wszystko ok. Ale od ponad tygodnia jakby jakiś diabeł w niego wszedł. Ma dużo styczności z dziećmi bo ciotka mieszkająca obok ma córke 2,5 letnią, często odwiedzamy się z bratem męża który ma syna 2 letniego i znajomymi z synem 3 letnim. Kiedyś potrafił się bawić z dziećmi bez problemu a teraz jak jakieś dziecko weźmie zabawke nie ważne czy swoją czy jego to on też ją chce. Od razu bije, gryzie, płacze przy tym niemiłosiernie. Nie da się tak opisać jak to naprawdę wygląda bo to jest prawdziwa histeria.
Najbliższy przykład: Rozmawiamy sobie z ciotką my jesteśmy u nich. Jest w miare ok. Ale w pewnym momencie Daria (córka ciotki) bierze konewke (taką małą) i Hubert (mój syn) dostaje szału bo on też chce. No to mu przynosze jego z piaskownicy. On tej nie chce on che tą co ma Daria. Jest płacz, wyrywanie konewki Darii, bicie i histeria. No to ja go pod pache i do domu. On nadal wyje. To samo było wcześniej z łopatką. Nie odpuścił dopóki jej nie dostał.
A jak przyjeżdża do nas brat męża ze swoim dzieckiem to cokolwiek dotknie to Hubert mu wyrywa. I tak samo była taka sytuacja że my byliśmy u brata męża to Hubert zwalał ich syna z jego własnego rowerka bo to on go chciał. Wiecie jak mi jest głupio. Bo wszyscy pewnie sobie myślą "Ci ale go wychowali". Ale ja już nie wiem co mam robić żeby go zmienić. Prośby nie pomagają, kary też nie a bić go nie mam zamiaru ale pewnie też by to nie pomogło.
To są takie wyrywkowe sytuacje a jest ich dużo więcej. Najlepiej to się bawi sam w sensie nikt mu nic nie zabiera. Ale ja nie chce go izolować od innych dzieci zresztą jest to nawet niemożliwe. Mało tego jak widzi Darie przez płot to się cieszy i ją woła ale jak tylko się spotkają w jednej piaskownicy lub na jednym podwórku to już jest wojna.
Acha dodam że ze mną czy z mężem bawi się bardzo ładnie i grzecznie.
Co ja mam robić