21mies - czy to już problemy dwulatka?

20.06.04, 23:53
zaczęły się schody: ja siam, natychmiast wszystko czego zapragie musi sie
zdarzyć, awantura o każda czynnośc, tracimy nerwy, lecą klapsy, histeria,
wyrzuty sumienia, cyrk z zasypianiem, tata bee, tylko mama - bez mamy w
zasięgu wzroku - awanturai histeria itd.
nie wiem, jak postepowac aby uninąć napieć, nie starcza mi jednak
cierpliwości i pomysłow - mężowi, oazie spokoju zresztą też - na
niedoprowadzenie do awantury na kązdym kroku - też tak macie?????
poczytałabym coś mądrego na ten temat, podajcie jakieś tytuły. A może należy
udać sie do psychologa?
    • malgosiacy Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 00:05
      Czesc,
      własnie z moim mezem się smialismy czytając twoj post, bo mamy tak samo. Monika
      03 lipca konczy 21 miesiecy i zachowuje się dokładnie tak samo jak Twoj synek.
      Normalnie: wypisz - wymaluj. My tez jestesmy juz u kresu wytrzymalosci
      nerwowej, ale staram sie nie dawac jej klapsow, bo to w przypadku Moniki
      pogarsza jeszcze sytuacje. Nie wiemy juz co mamy robic, ale codziennie oczy nam
      wychodzą na wierzch ze zdumienia, jak nasza córa fatalnie się zachowuje. Do
      tego wszystkiego co opisujesz dochodzą u nas jeszcze takie piski, że mało nam
      bębenki w uszach nie popękają. Nie miałam do tej pory pojęcia, że można z
      siebie wydawać tak wysokie dzwięki.

      Nie mam żadnego pomysłu na spacyfikowanie mojego dziecka, więc również czekam
      na posty mam, które przeszły już ten etap rozwoju i mogą nam coś doradzić. Jak
      na razie z zaciśnietymi zębami bierzemy to na spokój i stanowczość. Jak zaczyna
      się histeria, to ją przytulam (choć się drze w niebogłosy i wyrywa) i tłumaczę,
      jej, że wrzaskami i płaczem nic nie wskura. Albo próbuję obejść sprawę jakimś
      cwanym sposobem, żeby zrobiła tak jak ja chcę. I to na tyle.

      Zyczę i Wam i nam dużo cierpliwości.
      • agamonia Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 00:17
        och dizeki za ciepłe słowo i przyznanie się do podobnych kłopotów- tak,
        zapomniałam o piszczeniue - po rpostu robi próbe głosu i jestm pewna, że
        niezadługo uda mu sie jak w Blaszanym bębenku rozbic jakąś szybe...
        no ale te lapse powinnam powstrzymać, bo fkatycznie niewiele to daje, procz
        więkwzych obrotów w histerii,Dzis np probowalismy uspić Mikolajka ok 2 godz -
        najpeirw ja leżałam z nim i zabawkami, potem przyszedł mąż, odepchnięty, potem
        zaczęły się ryki, nie wiem o co - i aby powstrzymać swoja reakcje- po prostu
        wyszłam z pokoju - wył ok 20min, nie reagując na obecnośc męza i jego nieudane
        próby ukojenia - po czym przyszedł z pieskiem-pluszakiem do pokoju, gdzie
        siedzpryz kompie i zaczłą sie zalecać uśmiechac itp - abyła juz ok 22 - zero
        reakcji, w końcu wziełam go do pooju zzabawakmi i poweidziałam: nie chcesz spać
        to sie baw i wyszłam, ryk, wreszce na kolana do mnie - usie ha, agadanie jak
        kolowrotek całuski - i takiego zaniosłam do łozka, zasnał obok mnie w 10 sek -
        ufffffff lae było juz 22.30, kapiel odbyła się ok 20....
        mam jeden malutki sposobik: albo wyjść z pomieszczenia, albo udawac, że jego
        ulubiony pluszak przemawia do niego, troszcząc sie o jego samopoczucie:
        natychmiast milknie i jest rozbrojony - pozdrawiam w oczekiwaniu na inne posty,
        mądrzejsze wskazówki
        podłamana mama Mikuszki
    • blum5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 04:23
      juhu to nie tylko moje dziecko jest takie!! moja corcia piszczy, wreszczy, musi
      postawic na swoim i juz. chce wszystko teraz-natychmiast, jak zabieram jej
      zabawke (ktora zabrala dzziecku ) to wrzask jest taki ze musimy sie oddalac na
      kilka dobrych metrow. jest uparta baaaardzo i wcale to a wcale sie nie slucha ,
      moge sobie pluca wypluc wolajac za nia na podworku a ona i tak biegnie w swoja
      strone. ma jednak zalete jedna najwazniejsza dla mnie-spi cala noc(odpukac).
      rad zadnych tez nie posiadam jesli chodzi o 2 latki, ale ja postepuje
      tak-przytulam, tlumacze bardzo ccierpliwie i jeszcze raz tlumacze,i jeszcze i
      jeszcze.......az dziecko sie uspokoi, bo widzi ze wrzaskiem niec nie wslora.
      czasami to tlmaczenie naprawde trwa dluuuuugo, i ...bez efektow.
      pozdrawiam wszystkie mamy prawie 2 latkow.
      • sierhart Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 10:47
        Witajcie,
        Nie jestescie same drogie mamy. Moj synek skonczyl 3 czerwca dwa lata, ale
        problem z takim zachowaniem mamy juz od dluzszego czasu.
        Na poczatku kiedy wpadal w histerie probowalam zrozumiec o co mu chodzi, co go
        tak wkurzylo. Bardzo tez sie tym wszystkim przejmowalam i doprowadzilo to do
        tego, ze balam sie wybuchow mojego synka i czesto z tego powodu mialam doly i
        placze.
        Teraz przemyslalam troche spraw i jest lepiej (przynajmniej z mojej strony smile)
        Marcinek wscieka sie gdy cos chce, a ja mu tego nie daje lub gdy ja cos od
        niego wymagam a on na to nie ma ochoty. Dodatkowo maly chcialby zeby wszystko
        robila mama. Czasami jak poprosi o sok a poda go tata a nie ja, to juz gotowy
        powod do rozpaczy.
        Do tego mysle, ze wiele takich atakow wynika z tego, ze nie zawsze rozumiem o
        co mu chodzi. Marcinek coraz wiecej mowi ale czasem tworzy sobie slowa ktorego
        znaczenia za nic nie rozumiem.
        A jak sobie radze z jego histeria? Jesli nie zdarzyl sie jeszcze dobrze
        rozkrecic smile, to probuje odwrocic jego uwage, itp. Niestety nie zawsze to
        dziala... Jak juz nic do niego nie dociera, to po prostu lezy na podlodze i sie
        drze a ja staram sie nie reagowac. Probowalam go przytulac ale w jego przypadku
        to nie dziala (jest nawet gorzej). Nauczylam sie, ze nie warto krzyczec bo
        wtedy jego agresja jeszcze wzrasta (niestety nie zawsze nad ta zloscia udaje mi
        sie zapanowac sad ).
        Ogolnie, kiedy zobaczyl ze nic nie wskora swoim wrzaskiem jest lepiej (chociaz
        czasem potrafi sie wydzierac przez pol godziny).

        Ilona
    • taissa1 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 12:33
      No to mi ulżyło...Moja córeczka ma 22 miesiące i od tygodnia jest
      poprostu...strasznie niegrzeczna.Robi wszystko na odwrót niż bym chciała
      np.powiem nie ruszaj to tak złapie,że wyrwać nie mozna,nie idź to pójdzie i
      mogłabym tu jeszcze przytoczyć 100 innych sytuacji ale nie chce mi się aż tyle
      pisać.Cierpliwość mi się kończy i siły także.Krzyk i klapsy nie pomagają i tez
      nie wiem co robić.Jeszcze do niedawna była bardzo posłuszna...Pozdrawiam
      Was.taissa

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12961131&a=12961131
      • evitaa5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 13:57
        Mi także ulżyło!!! Mój synek skończy w lipcu 2 latka i jest wprost niemożliwy.
        Krzyki, rzucanie i płacz to u nas codzienność. Zadne przytulanie nie pomaga,
        tłumaczenie też nie. Jedynie co czasem pomoże to klaps od taty, tylko od taty.
        Mój klaps powoduje jeszcze większy płacz. Jeśli taka akcja zdarzy się w domu to
        po prostu nie reaguję i przytulam go dopiero jak przestanie. Tylko, drogie
        mamy, skąd macie tyle cierpliwości o której piszecie, napiszcie jeszcze skąd ją
        wziąść, bo ja jej bardzo potrzebuję. Czasem zdarzy się, że ja wydrę się
        głośniej niż on bo po prostu już nie mogę. Ale najgorsze jest jak taka akcja
        wydarzy się w miejscu publicznym, przy obcych ludziach. Ja już to miałam i
        najgorsze jest że ludzie zawsze się patrzą krzywo na rodziców, że krzykną,
        dadzą klapsa nie daj boże itp. Często też słyszałam że mam rozpieszczone
        dziecko, ale czy tak jest naprawdę to nie wiem. Staram się go nie rozpieszczać,
        ale czy tak jest? Chyba nie znam się na wychowaniu dzieci. Czasami mam wrażenie
        że sytuacja mnie przerasta smile) Ostatnio najgorszą sytuację mieliśmy, jak
        byliśmy na wczasach i on ciągle chciał biegać a my np w tym momencie chcieliśmy
        posiedzieć i nie chodzić ciągle za nim, tylko odpocząc - ale był płacz, ciągnął
        nas za ręce, raz mnie , raz męża i wył. A dookoła pełno ludzi. I co wtedy
        robić? Przeczekać, dać klapsa? A ludzie się patrzą i myślą, albo co za dziecko,
        albo co za rodzice. Napiszcie, jak wy sobie radzicie, zawsze nam będzie
        raźniej.
        Pozdrawiam
        • blum5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 14:05
          jak juz napisalam moja cierpliwosc nie zawsze dziala, ale mam jej jakos duzo (to
          chyba chcarakter) ale ostatnio Zuza tak nam dala popalic w sklepie ze sie na nia
          autentycznie wydarlam i dalam klapsa (takiego mocniejszego), dopiero po wsystkim
          zaczelam jej tlumaczyc ze tek nie mozna itp itd( ale nie wiem czy to po prostu
          zostalo zrozumiane przez moje dziecko. ja przyjelam zasade, kochac , przytulac,
          przetrwac, bo to wszystko przejdzzie, a czasami na podworku po prostu nie
          reaguje na jej wsciekle zachowanie ( i czaaaasami pomaga). w dou tez staram sie
          nie reagowac na wybuchy histerii z blachych powodow, ale nadal jestem bezradna
          jesli chodzi o kladzenie sie z placzem na ziemi i tupanie nozkami, wtedy rece mi
          opadaja i biore Zuze na rece i wracamy do domu albo w zaciszne miejsce.
          musimy to chyba przetrzymac i juz. pozdrawiam
        • pio4 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 15:17
          evitaa5 napisała:

          > Ostatnio najgorszą sytuację mieliśmy, jak
          > byliśmy na wczasach i on ciągle chciał biegać a my np w tym momencie
          > chcieliśmy posiedzieć i nie chodzić ciągle za nim, tylko odpocząc - ale był
          > płacz, ciągnął nas za ręce, raz mnie , raz męża i wył. A dookoła pełno ludzi.
          > I co wtedy robić? Przeczekać, dać klapsa? A ludzie się patrzą i myślą, albo
          > co za dziecko, albo co za rodzice. Napiszcie, jak wy sobie radzicie

          Każde dziecko musi się wyszaleć, a że przy okazji ma niespożyte siły więc
          często rodzice odpadają, odmawiają mu i potem dziwią się, że jest niegrzeczne.
          Jeśli dobrze zrozumiałem, to sznowni rodzice mają pretensje, że dziecko nie
          dało im posiedzieć choć akurat mieli na to ochotę. Dziecko to nie zabawka,
          którą bawimy się gdy mamy ochotę. To nieustająca przyjemność, której mamy
          obowiązek doświadczać bez chwili wytchnienia. Nie ma tu miejsca na siedzenie i
          odpoczywanie. Wasze zachowanie świadczy o niedojrzałości. Potraktowaliście
          dziecko przedmiotowo. Mały próbował wam powiedzieć, że się na to nie godzi.
          Niestety nic nie wskórał. Zyskał jedynie miano rozrabiaki. Żałosne.
          • evitaa5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 17:53
            pio4 napisał:

            > evitaa5 napisała:
            >
            > > Ostatnio najgorszą sytuację mieliśmy, jak
            > > byliśmy na wczasach i on ciągle chciał biegać a my np w tym momencie
            > > chcieliśmy posiedzieć i nie chodzić ciągle za nim, tylko odpocząc - ale by
            > ł
            > > płacz, ciągnął nas za ręce, raz mnie , raz męża i wył. A dookoła pełno lud
            > zi.
            > > I co wtedy robić? Przeczekać, dać klapsa? A ludzie się patrzą i myślą, alb
            > o
            > > co za dziecko, albo co za rodzice. Napiszcie, jak wy sobie radzicie
            >
            > Każde dziecko musi się wyszaleć, a że przy okazji ma niespożyte siły więc
            > często rodzice odpadają, odmawiają mu i potem dziwią się, że jest
            niegrzeczne.
            > Jeśli dobrze zrozumiałem, to sznowni rodzice mają pretensje, że dziecko nie
            > dało im posiedzieć choć akurat mieli na to ochotę. Dziecko to nie zabawka,
            > którą bawimy się gdy mamy ochotę. To nieustająca przyjemność, której mamy
            > obowiązek doświadczać bez chwili wytchnienia. Nie ma tu miejsca na siedzenie
            i
            > odpoczywanie. Wasze zachowanie świadczy o niedojrzałości. Potraktowaliście
            > dziecko przedmiotowo. Mały próbował wam powiedzieć, że się na to nie godzi.
            > Niestety nic nie wskórał. Zyskał jedynie miano rozrabiaki. Żałosne.

            A może najpierw przeczytasz wszystko do końca i to co napisałam poniżej? A
            jeśli nie masz nic ciekawego do napisania, tylko wydawanie nietrafnych osądów
            to lepiej nie pisz wcale pio4. Bo takie osądy to chyba nie twoja rola.
            Pozdrawiam, mimo to
    • agawalora Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 14:03
      No to witam w klubiesmile
      Paweł 2 lipca skończy dwa latka a gdzieś od trzech tygodni przeżywamy "bunt
      dwulatka" smile. W domu jest w miare spokojnie bo po prostu staram sie chować
      wszystko czym nie wolno mu sie bawić, ale spacery..... już czasami nie chce mi
      sie wychodzić. Najgorzej mam w sklepie, obowiązkowo musze kupić lizaka (nosze
      jeden zapasowy w kieszeni, bobym już zbankrutowała, a na szczęście niekoniecznie
      Paweł musi go jeśc,byle w rączce miał), dzisiaj doszedł także lód oraz aktimelki
      danona. I od jakiegoś czsu sie zastanawiam, kiedy zrobiliśmy z mężem błąd? Kiedy
      moje dziecko poczuło, że damy mu wszystko czego zechce? Oczywiście moje odmowy
      kończą sie płaczem, rzucaniem na ziemie....a ja stoje bezradnie próbując
      przeczekać te histerie.
      Może zna ktoś jakiś sposób?
      Pozdrawiam, Aga.

      • evitaa5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 21.06.04, 15:34
        No właśnie, to też jest moje pytanie, które zadaję sobie czasami setki razy
        dziennie: gdzie popełniłam błąd? i kiedy?
        Ja sama ze swoim dzieckiem to wogóle już nie chodzę do sklepu smile) zakupy robię
        jak mały jest z babcią albo w złobku. A co do żłobka, to niespodzianka, tam
        moje dziecko jest prawie idealnie grzeczne, opiekunki nigdy nie mają żadnych
        zastrzeżeń do niego.
        Pozdrawiam
      • pio4 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 15:00
        Nie ma nic niewłaściwego w tym, że próbujesz przeczekać atak histerii. Jeśli do
        tego pozbędziesz się wstydu przed widzami, przestaniesz sie przejmować, co
        pomyślą inni, to będziesz na dobrej drodze do opanowania sytuacji. Odradzam
        stanie nad dzieckiem i czekanie, aż się wypłacze. Sugeruje wychodzenie ze
        sklepu po uprzednim poinformowaniu, że czekasz na zewnątrz. Dziecko
        pozostawione samo czuje się mniej pewnie i zaczyna myśleć, a to ułatwia wyjście
        z histerii. Gdy już trafi w twoje ramiona (przyjdzie) - tulisz je, mówisz, że
        nigdy byś go samego nie zostawiła, że czekałaś i jesteś szczęśliwa, że się
        znalazło. Odnośnie lizaków, to rozwiązałbym problem, przynajmniej przejściowo
        tak, że dałbym dziecku jedną złotówkę na całodzienne zakupy. Jeśli chciałoby
        lizaka, to musiałoby samo za niego zapłacić. Następne żądania - lody, aktimele -
        załatwiałbym pytaniem, o to gdzie jest pieniążek, przecież czymś trzeba
        zapłacić. W miarę potrzeby można rozwijać temat angażując, odwracając uwagę
        dziecka. W żadnym wypadku nie wolno pozwalać dziecku na odbieranie reszty.
        Dziecko nie umie liczyć i dla niego pieniążek, to pieniążek. Nie da się mu
        wytłumaczyć, że ma za mało na aktimela, czy loda. Dopiero fakt, że najpierw
        pieniążek był, a teraz go nie ma przemawia do dziecka.
        Ogólnie zachęcam do popuszczenia dziecku cugli. Niech robi co chce, jeśli nie
        zagraża to jego zdrowiu lub życiu, np. może bawić sie prawdziwym nożem, jeśli
        jest tępy i pozbawiony szpica (najwyżej się draśnie i zrozumie, że nóż jest
        niebezpieczny). Czasem nawet dziecko musi zrobić coś głupiego, np. wykąpać się
        w błocie, czy kałuży, pochodzić na bosaka w piaskownicy lub na placu zabaw mimo
        mozliwości pokaleczenia się szkłem z rozbitej butelki. Pozwólmy decydować
        dzieciom o sobie, a staną się znacznie bardziej odpowiedzialne.
    • enut Re: hmmm 22.06.04, 13:24
      Ja tez mam prawie dwulatka i tez robi czasem takie rzeczy.
      Ale to nie jest zaden bunt ! tylko normalne zachowanie. Przeciez dziecko nudzi
      sie w sklepie (bo nie mam tam nic fajnego do zabawy, a jak cos jest to NIE
      WOLNO), na spacerze mama z tata nie chca pochodzic, a ono chce i siedzac sie
      nudzi (nie pije do nikogo osobiscie, tylko tak ogolnie po lekturze Waszych
      postow), w piaskownicy nie pozwalaja mi wziac zabawki, a przeciez taka fajna,
      itp., itd.
      Dziewczyny! Nie wariujcie i nie dajcie sobie wmowic, ze to jakis bunt!
      Popatrzcie czasami oczami swojego dziecka, a wszystko sie wyda troszke inne...

      Ale sie wymadrzam wink No to jeszcze troche: co ja robie, zeby bylo lepiej. Jak
      idziemy do sklepu, to moje dziecko pomaga mi wlozyc pomidory do woreczka, maslo
      do koszyka, idzie warzyc owoce, itp. Jak juz zupelnie sie nudzi, to najczesciej
      daje mu cos do pogryzienia, np. bulke (za ktora dopiero zaplace). Na spacerze
      robimy (najczesciej) to co on chce, bo w koncu ide na ten spacer dla niego. Jak
      "ja siam" to sam i wtedy przynajmniej zje/zejdzie po schodach/wejdzie, bo jak
      probuje mu pomagac, to nic z tego, a przy okazji uczy sie samodzielnosci.
      Oczywiscie sa pewne sytuacje, w ktorych mowie stanowczo nie i nie ma zmiluj sie
      (np. jak biega po mieszkaniu z ogromnymi nozyczkami, a my mu mowimy, ze ma
      odlozyc, a on nie, to za ktoryms razem mowie mu, ze zaraz zabiore i robie to gdy
      dalej nie chce posluchac. Powyje troche, a jakze, ale mowie wtedy: prosilam, ale
      nie chciales sluchac i powiedzialam. ze zabiore, wiec zabralam, bo to moze
      byc/jest niebezpieczne).
      I tez zdarzalo mi sie dac klapsa, jak mnie dziecko "wyprobowywalo", a ja mialam
      zly dzien.

      Ogolnie mowiac, pewne zasady u nas obowiazuja i maly caly czas sie uczy, ale jak
      mi ktos mowi, ze "ja siam" to bunt dwulatka, to chyba cos jest nie tak...

      Pozdrawiam
      Nat
      • blum5 Re: hmmm 22.06.04, 21:51
        faktycznie sie wymądrzasz, bo z tego co ja wnioskuje z listow tutejszych to
        chodzi o to jak zapanowac nad takim zachowaniem jak kladzenie się na ziemi, czy
        też uparte wykonywanie jakiejs cczynnosci itp itd. a ten okres w zyicu dziecka
        dwuletniego nazywa sie buntem dwulatka. z zresztą nie chce mi się zaczynać
        żadnych dyskusji, bo niektórzy po prostu zawsze wiedzą lepiej niż inni.
        pozdrawiam
        • enut Re: hmmm 23.06.04, 08:52
          No nie wiem, kto sie tu wymadrza, bo to moje wymadrzanie sie bylo z
          przymruzeniem oka, a wlasnie pisalam, co zrobic, by dziecko nie kladlo sie na
          ziemi czy tupalo nogami jak sie nudzi.
          Chyba powinnas nauczyc sie czytac ze zrozumieniem...
          • blum5 Re: hmmm 23.06.04, 16:59
            tak mam problemy ze zrozumieniem textu pisanego. dziekuje za diagnoze.
      • taissa1 Re: hmmm 23.06.04, 14:12
        Chyba nie do końca zrozumiałaś...ale trudno.Pozdrawiam.taissa
      • taissa1 Re: hmmm 23.06.04, 14:14
        Tu nie chodzi o zwykłe "chcę sam".
        • blum5 Re: hmmm 23.06.04, 17:00
          taissa1 napisała:

          > Tu nie chodzi o zwykłe "chcę sam".

          na przyklad nic z tego postu nie rozumiem.
          • taissa1 Re: hmmm 23.06.04, 17:20
            To odnosnie tego co napisała enut.
      • steffa chrum chrum 23.06.04, 22:42
        A ja robię prawie wszystko, co chce mój syn (20 mies) - w ramach zdrowego
        rozsądku - a on bunt przeżywa od dawna, a i tak nie zawsze mu dogodzę. Bo on
        chce wszystko i jeszcze trochę. Czyli to nie jest do końca tak wink Ja myślę,
        że jest tak: jest jeszcze mały, ale jednak trochę duży i chciałby dużo, ale
        się nie da, więc robi wszystko, żeby się dało, a jak się nie da, to się
        frustruje. Z jednej strony mama przeszkadza, a z drugiej jest tak kochana, że
        chyba się od niej nie odlepi (no chyba, że się w końcu ożeni wink) A 'ja sam'
        nie jest u nas problemem, bo ma tyle 'sam', że woli 'mama'. Dodam, że mnie
        psycha często siada. Mam model ekstremalny i rozrywają go tylko ekstremalne
        przeżycia (codzienne jazdy w dziwne miejsca i poznawanie jak największej liczby
        nowych ludzi, najchętniej dorosłych). Dzień normalny = nuda.
      • pio4 Re: hmmm 24.06.04, 15:24
        Nareszcie jakiś głos rozsądku. Proste, mądre i na tyle ogólne, że nikogo nie
        boli. Pozdrawim.
        • pio4 Re: hmmm 24.06.04, 15:33
          pio4 napisał:

          > Nareszcie jakiś głos rozsądku. Proste, mądre i na tyle ogólne, że nikogo nie
          > boli. Pozdrawim.

          To odnosi się do wypowiedzi enut. Popieram ją rękami i nogami.
      • pio4 Re: hmmm 24.06.04, 15:34
        Nareszcie jakiś głos rozsądku. Proste, mądre i na tyle ogólne, że nikogo nie
        boli. Pozdrawim.
    • enut Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 09:10
      Blum5, daruj sobie.

      Do innych: ja wiem, ze nie chodzi o samo "ja siam". Tylko przeczytajcie
      pierwszy post: "zaczely sie schody: ja siam". To na pewno nie jest bunt
      dwulatka !!! I dalej: "A moze nalezy udac sie do psychologa?" Pytam sie,
      tylko z czym? Z tym, ze dziecko dwuletnie chce cos samo robic, a jak mu nie
      pozwalaja, to sie awanturuje? Przeciez to normalne, przeciez my, dorosli, tez
      jak cos nam nie podpasuje, to jestesmy oburzeni, a maluszek swoje oburzenie
      moze wyrazic jedynie poprzez placz i awantury.
      Wiem, ze czesto okresla sie to mianem buntu dwulatka, ale ja sie z tym nie
      zgadzam i wyrazilam swoje zdanie (po to wlasnie jest forum, zeby moc sie
      wypowiedziec na rozne tematy, prawda?) I napisalam rowniez, co ja robie,
      by tego "buntu" bylo jak najmniej. Natomiast nigdzie nie pisalam, ze jest
      to jedyna sluszna droga. Moje dziecko tez czasami piszczy, tupie nogami i
      tez musze sobie z tym radzic. Ale sa pewne skuteczne metody, moze nie
      dzialaja za pierwszym razem, ale dzialaja. I czy zauwazylyscie, ze te
      "bunty" sa albo wtedy, gdy dziecku cos zabraniamy albo gdy sie nudzi ???

      Zycze sukcesow w zmaganiu sie ze "zbuntowanymi".
      Aha i polecam dobra lekture, np. "Jak mowic, by dzieci sluchaly...". Wiele
      metod dziala juz na dwulatki.

      Pozdrawiam

      --
      Szymek
      • evitaa5 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 10:59
        Oczywiście, że tu nie chodzi o "ja siam", bo to nie jest bunt tylko kolejny
        etap rozwoju dziecka. I to też nie jest tak, że jak wychodzę z dzieckiem na
        spacer to on musi robić to co ja chcę, czyli siedzieć cały czas obok mnie!
        Absolutnie!!! Chodziło mi o to, że jeśli dziecko jest z nami gdzieś na dworze,
        na wczasach itp to zawsze robi to, co chce, oczywiście w granicach zdrowego
        rozsądku. Ale jeśli mały biega i biega, szaleje przez jakieś pół godziny czy
        godzinę w jednym miejscu, a potem my musimy iść dalej albo po prostu chcemy
        zmienić miejsce żeby gdzieś na przykład sobie usiąść, czegoś się napić czy coś
        zjeść to chyba zgodzicie się ze mną że po prostu idziemy. A dziecko może
        pobiegać też w nowym miejscu, później możemy też wrócić tam gdzie mu się
        bardziej podobało. Tylko ono musi zrozumieć że jest czas na zabawę i jest też
        czas kiedy trzeba odpocząć. I moim zdaniem nie powinno być tak, że rodzice idą
        zawsze tam gdzie chce iść dziecko, bo potem jeśli trzeba iść w inne miejsce to
        jest problem bo dziecko stoi i wyje, bo jest nauczone że to rodzice idą za nim
        a nie ono za rodzicami.
        • enut Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 11:43
          Zgadzam sie w calej rozciaglosci ! I wlasnie sposoby opisane np. w ksiazce
          przeze mnie cytowanej sa po to, by dziecko nauczyc, ze to mama ustanawia reguly,
          a nie ono. Dziecko i tak zawsze bedzie probowac zrobic po swojemu, ale moj maly
          juz sie nauczyl, ze z mama nie ma zartow, jak mowi "idziemy"....
          Przepraszam, jesli kogos urazilam swoim listem, wiem, ze dzieci sa rozne i
          roznie reaguja. Ja nie uwazam zadnych zachowan dzieci za bunt (takie "bunty" sa
          tez i u 3-latka, 4-latka i dluzej) tylko za zdobywanie nauki szeroko rozumianej
          i doswiadczenia. I wole np. by dziecko pomoglo mi przy zakupach (dla niego to
          frajda pojsc zwazyc owoce, chociaz ja strace troche wiecej czasu, bo wiadomo, ze
          nie pojdzie zawsze tam gdzie ja chce), niz wysluchiwac jego krzykow.
          A jak czasem usiadzie na ziemi i ryczy ze nie chce? Jesli sie zdenerwuje,
          przyleje mu, to i ja mam caly dzien juz zepsuty, a i on bedzie dalej ryczal i
          upieral sie przy swoim. Jak odejde troche dalej i czekam, a on widzi, ze ten
          jego placz nic mu nie daje, wstaje i jest po sprawie, czytaj: ja wygralam,
          wyszlo na moje. I po kilku takich razach nie ma problemu.

          > jest problem bo dziecko stoi i wyje, bo jest nauczone że to rodzice idą za nim
          > a nie ono za rodzicami.
          A to juz jest problem z rodzicami, a nie z dzieckiem, skoro go sami tak
          nauczyli. Tylko dlaczego zauwazaja swoje bledy dopiero przy dwulatku, zamiast od
          poczatku ustanawiac pewne reguly ???


          --
          Szymek
      • agamonia do enut i nie tylko 30.06.04, 10:25
        enut napisał(a):


        >
        > Do innych: ja wiem, ze nie chodzi o samo "ja siam". Tylko przeczytajcie
        > pierwszy post: "zaczely sie schody: ja siam". To na pewno nie jest bunt
        > dwulatka !!! I dalej: "A moze nalezy udac sie do psychologa?" Pytam sie,
        > tylko z czym?

        czuję sie wywołana do tablicy, bo rozpoczęłam ten długi temat: jesteś
        niesprawidliwa w swoich osądach, wyrywasz kawałki tekstu wsadzasz jako cytat i
        ośmieszasz - czy nie rozumiesz, ze musiałabym opisać ok kuilkunastu histroii
        aby dac pełen obraz tego, co dzieje się z moim dzieckiem i jego relacjami z
        rodzicami - dlatego bunt jest uzasadnonionym slowem w tym przypadku - odnosi
        się przede wszystkim do olbrzymiej zmiany w zachowaniu dziecka, i najczęstrzym
        pzejawainiem własnie buntu w sytaucjach ZWYKŁYCH, NIEZWYKLYCH i KAZDYch, co nie
        daje nam, rodzicom logicznego uzasadnienie
        sa dwa problemy:1/ co się dzieje z moim dzieckiem, jak mu pomoooc, jak
        przetrwac, jak zrozumiec ( a wierz mi, przeważnie NIE dA sie zzrozumieć)
        2/ co się dzieje ze mną, z nami rodzicami, jak mamy postępować, aby nie stracic
        autroytetu, ciepliwości, nie skrzywdzić dziecka - ale też nie skrzwdzć naszych
        relacji
        także problem jest złożony, i tak naprawde, nie da się powiedzieć,że jest
        normalnie - można powiedzieć: noramlnie bo taki okres przechodzi sporay procent
        dziecki w zblizonym wieku, a nienormalnie, bo my rodzice musimy nauczyć sie
        zwykłaych technik psychologicznych, jesli zawodzi intuicja, - w moim przypadku -
        zawodzi, tym bardziej, ze należe do impulsymnych osób, choć kocham dziecko
        ponad życie - i mówiąc wprost: nie radze sobie czasem, co jeszcze bardziej
        frustrujesad((
        a przecież dla większości z nas to PIERWSZE zetknięcie z problemem
        reasumując:
        jest problem, i należy szukać pomocy, nie starać się go bagatelizowac jak tu
        niektórzy madrz y radzą
        • enut Re: do enut i nie tylko 02.07.04, 09:49
          Nie osadzam Cie i nie osmieszam, odpowiedzialam jedynie na Twoj list. Ja tez mam
          dwulatka, ktory tez sie "buntuje" i napisalam, ze to jest normalne u wszystkich
          dwulatkow i co mozna zrobic, by temu zapobiec, a nie bagatelizowac (gdzie ja
          pisalam cos takiego ???). I tez wiem, ze czasami ciezko jest zrozumiec takiego
          malucha. Szkoda, ze wszystko odbierasz jako atak na wlasna osobe...
    • panett Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 13:30
      Przeczytajcie ten artykuł, może się przyda
      www.vulcan.pl/rodzice/dom/rodzic/maly_tyran.html
      • pio4 Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 24.06.04, 15:57
        Rozpoznanie potrzeb dziecka - tak, to ważne. Poczucie bezpieczeństwa - owszem,
        jeszcze ważniejsze. Równowaga pomiędzy rygorystyczną postawą wychowawczą, a
        liberalnym podejściem - racjonalne. Ale wnioski są trudne do zaakceptowanie,
        szczególnie sama metoda walki z "tyranem". Proponowana terapia nie uwzględnia
        potrzeby budowania przez dziecko tożsamości i poczucia własnej wartości. Bez
        tego jest wątpliwa. Wbrew pozorom i intencjom autora może nie sięgać do źródeł
        problemu, a jedynie łagodzić jego zewnętrzne przejawy.
    • jizabella Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 11.09.04, 14:10
      Witam. Wątek skończył się dość dawno ale ja jestem właśnie w takiej sytuacji.
      Moja córka kończy niedługo 21 m-cy. Od tygodnia trwa u nas w domu koszmar.
      Teraz już wiem że to jakby normalny etap w rozwoju dziecka. Zastanawiam się
      tylko czy ktoś z Was miał takie same problemy w nocy? Moja córka potrafi
      obudzić się nagle!! - i wrzeszczeń ok godziny (tak jak w dzień). To fakt pomaga
      (troszkę!!)niereagowanie, ale w nocy!!?? Z jakich powodów? Co robić - pomóżcie.
      I co myślicie o metodzie "przytrzymywania" ?
    • klub.malucha.wwa.anin Re: 21mies - czy to już problemy dwulatka? 18.10.04, 22:05
      Ja siama to słowa mojej córeczki, ale ma już 4,5 roku. Wytrzymałam i nie
      wyręczałam jej. Kiedy chce sama dobrze. Ubierałyśmy się wcześniej, często się
      spóźniałam. Sama jadła i było dużo sprzątania. Kiedy miła 2 lata sama się
      pięknie ubierała, jak miała 3 lata umiała wiązać buty. Nie wolno dziecka
      wyręczać pamiętaj ono się uczy. Zaciskaj zęby i pozwalaj dziecku samemu
      wykonywać różne czynności to za kilka miesięcy odpoczniesz. To jest trudny
      okres dla Ciebie i dziecka ono chce być duże ale w naszych oczach nie potrafi
      jeszcze. Polecam www.klubmalucha.waw.pl - słodka chwila dla Ciebie i Twojego
      malucha.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja