Rodzeńtwo różne bardzo, smutki.

25.05.12, 10:32
Jest tak. Syn IIIkl słabe wyniki w nauce przy tym nie jest typem sportowca, nadwrażliwy w dodatku. Córka młodsza wyróżniona w nauce i sportsmenka, przebojowa.
I zaczęł się dziecko starsze smucić i żalić, łzy krokodyle lać bo...."jestem najgorszy w nauce i w sporcie, pani mnie nie wybiera a ja bym chciał..." w te tony. A mnie się się serducho na 1000 kawałków....
Wcześniej siostrę dopingował przed zawodami pięknie, jak to starszy brat i dumny z niej był a ja z niego że taki mądry.
Chwalę jak mogę i za co mogę, tłumaczę, rozmawiam, przykłady mnożę, nie zostawiam z tymi smutnymi myślami.
I już nie wiem jak i co mówić, bo on musi sam musi uwieżyć w siebie. Chcę mu znaleźć jakąś dyscyplinę bo koniecznie chce coś, gdzieś robić.
Karate było, nie wyszło....szukam dalej.
Dobrze że wakacje za pasem ale po nich IV kl, już drżę.



    • stypkaa Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 11:21
      Jak najszybciej znaleźć coś w czym syn jest dobry i w czym się dobrze czuje. Musi coś takiego być! Nie wiem, może ma zdolności manualne, może interesuje się roślinami, może zwierzętami, może lubi czytać książki, może śpiewa etc.?
      Nie dziwię się, że wpadł w kompleksy, skoro i w szkole czuje się gorszy, bo Pani go do niczego nie wybiera, a do tego w domu ma siostrę która jest we wszystkim dobra.
      Oczywiście to nie jest wina siostry, ani też Twoja. Ale musicie bardzo mocno popracować nad jego poczuciem własnej wartości, a najlepiej to się uda, moim zdaniem, jeśli znajdzie coś w czym jest dobry i będzie mógł coś w tej dziedzinie osiągnąć.
    • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 11:26
      napisz może, czego próbował, będzie łatwiej doradzać. i czym się interesuje.
      ja bym mu wykupiła półkolonie jeździeckie na Twoim miejscu, jazda konna to więcej niż sport, a kontakt z końmi ma na ludzi duży wpływ. dobry smile
      jednak niezależnie, czym będzie się zajmował, istnieje ryzyko, że dynamiczna siostrzyczka za chwilę go przegoni, więc wskazane byłoby, żeby jednak ona przez jakiś czas nie uprawiała tej samej dyscypliny sportu, co on. na tyle długo, żeby chłopak poczuł się dobry, i żeby doganianie go zajęło młodszej trochę czasu. jaka jest między nimi różnica wieku? bo o tyle, mniej więcej, opóźniłabym start młodszej, mówiąc, np. że jazda konna jest dla dzieci od czwartej klasy smile

      i może dodatkowo szachy? jest taki fajny program komputerowy Fritz i Czesław do nauki szachów, mój starszak gra. masz dwa w jednym: dziecko może grać na komputerze, a przy okazji uczy się grac w szachy.
      • wlazkotnaplot Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 11:58
        Różnica między nimi to niecałe 2 lata, jednego wzrostu, wagi ...
        Było u nas karate, szachy, glina. Programy komputerowe do nauki gry w szachy, świetny pomysł tym bardziej że nikt w domu nie gra i nie ma mu kto pomódz.
        Wrażliwiec lubi zwierzęta zwłaszcza psy. Szperam w necie, znalazłam szermierkę a syn mówił mi o strzelaniu z łuku??? Cóż poszukam.
        Miejsce które lubi ma, zuchy, świetna rzecz, jedzie na obóz. Jednak chłopcy w tym wieku rywalizują, fajniejszy jest ten ktory wygrywa na zawodach itp. Wiem że przyjdzie czas kiedy będą doceniać też inne cech ale żeby on do tego czasu przetrwał. I jak każdy chłopiec chce poczuć smak zwycięstwa.
        • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 12:39
          wiem, że to odważna propozycja, ale i tak możesz przemyśleć:
          kupić młodemu psa
          zapisać na szkolenie z psem
          zaproponować trenowanie agility

          wiem, że to nie to samo, co piłka nożna czy inny sport zespołowy, ale staram sie wyszukiwać takie formy aktywności, które mimochodem podnoszą poczucie własnej wartości. tak jest z jazdą konną, tak jest na pewno ze szkoleniem psa. poza tym, co by się nie działo, dla swojego psa jesteś bohaterem, spacerując z psem poznajesz nowych ludzi (w różnym wieku), a szkolenie to już wogóle super przyjemne i satysfakcjonujące zajęcie. tyle, że jest to poważna decyzja dla całej rodziny, na lata, bo "posiadanie" psa w tym wieku musi być nadzorowane - i finansowane - przez rodziców.
          kiedy chodziliśmy na szkolenia z naszym psem, był też jeden chłopaczek z mamą, i to on najczęściej z psem pracował. z sukcesami.
          • verdana Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 14:38
            Przykro mi, ale coś w domu nie zadziałało... Nie mówię, ze to Twoja wina, ale byc moze zabrakło jednej , fundamentalnej rzeczy - umocnienia pozycji starszego - bo jest starszy. Starsze dziecko powinno mieć trochę więcej przywilejów (i obowiązków też) - późniejsze pójscie spać, obejrzenie filmu "nie dla małej", sporadyczne nadzorowanie młodszego rodzeństwa (a mlodsze ma wiedzieć, że starszego trzeba słuchać póki rodziców nie ma). Wtedy starsze ma autorytet, niezaleznie od tego, co dzieje sie poza domem.
            Mam taką samą sytuację - starszy o trzy lata syn, raczej marny uczeń, sportowiec zerowy, najgorszy z wf-u przez całą karieerę szkolną i młodeszą - z każdym rokiem lepszą uczennicę, która wydała książkę w gimnazjum, w dodatku zdobywała medale na zawodach w karate.
            Ale dla niej zawsze naajwyzszym autorytetem być starszy brat - bo starszy i mądrzejszy. Nauka nie miała żadnego znaczenia, stopnie takze - co z tego, kiedy w domu "brat" był kimś, komu mozna było sie zwierzyć i kto udzielał porad?
            Myślę,z ę powinniście postawić własnie na "starszeństwo", choć teraz może juz być za późno.
            • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 14:45
              Autorka wątku nie pisze, że młodsza nie poważa starszego brata, że on u niej nie ma autorytetu. Pisze, że chłopak się żali, że mu nic nie wychodzi. A Ty byś chciała, żeby czuł się wspaniale z samego tytułu, że się urodził wcześniej? I że coś nie zadziałało, bu mu tej dumy płynącej z daty nie zaszczepiono?
              • verdana Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 25.05.12, 15:37
                Ale zauwaza, bo siostra jest od niego lepsza - a nie dlatego, że tak jest obiektywnie...
                Tak śród dzieci hierarchia zwiazana z wiekiem jest naturalna - i jesli się jej nie przestrzega, to starsze dziecko ma często właśnie tego typu problemy. Jeśli młodsze jest w czymś lepsze, to okazuje się, zę starsze jest kompletnym nieudacznikiem.
                • grzalka Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 27.05.12, 23:13
                  u mnie podobnie, tylko wiek ten sam- jeden przebojowy, w sporcie same sukcesy, drugi też ma atuty, ale dopiero będą docenione za kilka lat, na poziomie szkoły podstawowej niestety ciągle czuje się ten gorszy, towarzysko też, brat ciągle wszędzie zapraszany i wszyscy go znają, a on wycofany i na obrzeżach

                  nie wydaje mi się, że to jest kwestia domu, młody widzi i przezywa, wzmacniamy go jak umiemy, ale też nadwrażliwiec, więc nie takie to proste
                  • mruwa9 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 00:41
                    Grzalko, a twoje blizniaki chodza do tej samej klasy?
                    Jako blizniaczka (i obserwator wielu blizniakow w otoczeniu) przypomne, ze wsrod blizniakow zwykle jeden jest dominujacy, a jego dominacja potrafi bardzo mocno stlumic rozwoj i pewnosc siebie drugiego blizniaka.W moim przypadku ja bylam ta slabsza..
                    Widze na przykladzie znajomych, ze rozdzielenie blizniakow i poslanie ich do roznych klas pozwala temu stlamszonemu blizniakowi rozwinac skrzydla i wlasne grono znajomych, na co, w obecnosci siostry/brata nigdy nie mial szans.
                    • grzalka mruwa 03.06.12, 13:04
                      do różnych klas, właśnie z w/w względów
    • camel_3d to niech sie wezmie do roboty... 28.05.12, 05:36
      bo to nie jest tak, ze ktos sie rodzi cudowny.. pamietaj...95% to ciezka praca, 5% to talent.

      NIech przestanie ryczec i sie wezmie za nauke... a ty zamiast si enad nim uzalac po prostu go zmotywuj...

      a swoja droga.. mlodsza corka.. to ile ona .. I klasa???? i juz ma takei sukcsy??
    • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 09:41
      Najlepiej nie wydziwiać i traktować dziecko normalnie. Nie otaczaj go przywilejami typu konie, psy itp. Ale też nie podkreślaj sukcesów siostry, tym bardziej że to tylko III i I klasa więc o sukcesach w czymkolwiek trudno mówić. Najlepiej byłoby gdyby miał grono kumpli, z którymi dobrze się czuje, bawi w szkole, umawia po lekcjach. Akceptująca grupa rówieśnicza to o wiele ważniejsze niż koń czy pies. Skoro umie cieszyć się sukcesami innych, nie jest zazdrosny, to ma wszelkie dane aby być lubianym kolegą. Postawcie na to. I dość zachwytów nad I klasistka. że zdolna, usportowiona, wysoka.
      • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 10:29
        > to tylko III i I klasa więc o sukcesach w czymkolwiek trudno mówić.

        A cóż to za brednie.
        • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 10:43
          > A cóż to za brednie.

          Brednie dla kogoś kto nie ma pojęcia o gotowaści szkolnej, różnicach między płciami i różnicach rozwojowych w ogóle. Jak widzę masz małe dzieci i twoja znajomość tematu nie sięga poza ten wiek. "Geniusze" z klas I-III bardzo szybko odchodzą w odstawkę w klasach wyższych, a chłopcy "tępieni" za brak pilności, nieumiejętność skupienia się na równych szlaczkach (w przeciwieństwie do dziewczynek) często znajdują sobie dzedzinę, w której nie mają sobie równych.
          • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 10:52
            Hola, hola. Odniosłam się do Twoich słów cóż to za sukcesy można mieć w tym wieku, to się trzymaj tematu. A nie, walisz ad personam. Te słowa:
            > Brednie dla kogoś kto nie ma pojęcia o gotowaści szkolnej, różnicach między płc
            > iami i różnicach rozwojowych w ogóle. Jak widzę masz małe dzieci i twoja znajom
            > ość tematu nie sięga poza ten wiek.

            są argumentami ad personam. Po co się czepiasz mojej osoby i starasz dowieść, że nie mam racji, bo czegoś tam mi nie staje? O temacie mów.

            A o temacie: 7-letni syn koleżanki zdobył w zeszłym tygodniu 2 medale, złoty i brązowy w pływaniu. Oto jakie sukcesy mogą mieć małe dzieci. Niezaprzeczalne i fantastyczne.

            > "Geniusze" z klas I-III bardzo szybko odchodzą w odstawkę w klasach wyższych,

            Albo "szybko", albo "w klasach wyższych". Szybko to jest za minutę, jak ktoś się smuci. Jeśli zamierzasz smutne dziecko pocieszać w ten sposób, że "nie martw się, za parę lat role mogą się odwrócić", to do bani z taką poradą.
      • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 11:24
        aniko16 napisała:

        Najlepiej nie wydziwiać i traktować dziecko normalnie. Nie otaczaj go przywilejami typu konie, psy itp. Ale też nie podkreślaj sukcesów siostry,

        jak dotąd autorka najwyraźniej nie "otaczała przywilejami" starszego dziecka, i z efektów nie jest zadowolona, prawda?
        nikt nie neguje wartości grupy rówieśniczej, syn autorki chodzi na zbiórki zuchowe i podoba mu się tam, ale sama autorka pisze, że "chciałby coś robić", bo siostra go przytłacza.
        dla niektórych jazda konna to sport jak każdy inny, a pies to normalna sprawa w domu, a nie wielkie przywileje. a jednak relacje ze zwierzętami mają na ludzi bardzo duży wpływ - na przykład osoba wycofana może zacząć się bardzo angażować, a nieśmiała - przestać myśleć o swojej nieśmiałości. choć wiem, że nie wszyscy to doceniają. dodatkowo jeśli pozwoli się starszemu dziecku na zajęcia, które są dla niego odpowiednie wiekowo (a dla młodszej jeszcze nie), automatycznie podkreśli się naturalną przewagę związaną z wiekiem (o czym pisała verdana)

        btw, ciekawa jestem, w jaki sposób rodzic ma nie podkreślac sukcesów dziecka (tu: siostry) i nie zachwycać się jej osiągnięciami, skoro jest świetna. jakieś rady?
        • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 11:51
          > dla niektórych jazda konna to sport jak każdy inny, a pies to normalna sprawa w
          > domu, a nie wielkie przywileje
          Bo to jest normalna sprawa, a nie forma "terapii" którą się tu proponuje. Jeżeli rodzina chce mieć zwierzaka w domu, to super, ale zwierzak staje się niejako domownikiem, a nie maskotką tego czy innego jej członka. Podobnie z jazdą konną. Jest normalnym sportem i powinna być dostępna zarówno dla brata jak i jego młodszej siostry. Jestem po prostu przeciwna wynajdywaniu czegoś szczególnego dla syna aby mu pomóc. Musi zrozumieć, i w tym rola rodziców, że ma wszystko czeka potrzeba aby być lubianym i czerpać satysfakcję z życia. Fundowanie mu czegoś extra może tylko pogłębić wrażenie, że ma jakiś niedostatek.
          A brak zachwytów sukcesami to brak zachwytów. Wystarczy uznanie.
          • wlazkotnaplot Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 12:20
            To jeszcze ja na chwilę.
            Pies w domu jest i kochany jest przez oboje miłością ogromną i odwzajemnioną. Decyzja o kupnie psa była jedną z trafnych i nie żałowaliśmy jej ani przez chwilę.
            Pomijam temat zachwytów nad osiagnięciami drugiego dziecka, chwalę ją przy synu i staram się zaraz coś pozytywnego o nim wspomnieć. Jak chwalić to oboje. Chwalić trzeba ale szczerze, zachwycać się niekoniecznie.
            Co do "sukcesów w I kl" (nazwisko na liście wyróżnionych na tablicy w holu) owszem, to są sukcesy, zwłaszcza w oczach dzieci!
            Jeżeli chodzi o wyniki w nauce, wpajam synowi że co innego wiedza szkolna a co innego mądrość i inteligencja. I to staram sie w nim rozwijać, podsuwam różne gazety, jeździmy czasem na jakieś wykłady pokazy dla dzieci ipt. I to procentuje bo zdarza mu się zabłysnąć właśnie wiedzą poza szkolną. A jaki jest szczęśliwy!! Mamo bo ja wiedziałem a ktoś tam nie.
            Generalnie chodziło mi o znalezienie starszemu zajęcia gdzie osiągnie namacalny sukces przy jego temperamencie i mozliwościach. Cóż chłopcy lubią rywalizację, on również choć nie typ sportowca, chce rywalizować i wygrać.
            Metod wychowawczych jest tyle ilu rodziców a świetnie widzi się błędy czyjeś nie swojewink
            • semi-dolce Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 15:14
              Skoro pies juz jest i skoro syn go lubi, to przed nimi mnóstwo możliwości wspólnej zabawy i wiele potencjalnych sukcesów. A jakich? W zaleznosci od temperamentu psa - obedience, agility, frisbee, flyball, pt, młody prezenter, dog dancing itd... Na poczatek potrzebny jest dobry trener, z odpowiednim podejściem do psa i do człowieka. Praca z psem, sport z psem, szkolenie, nie dość, że dają zajecie samemu psu (większośc psów to uwielbia, jesli jest dobrze prowadzona) to jeszcze bardzo podnosi poczucie wartości przewodnika tegoz psa i daje dużo radości. Pomijam aspekt ruchu i ćwiczeń fizycznych, jakie niejako przy okazji wykonuje człowiek szkoląc psa.
              • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 15:37
                dzięki, semi, właśnie o to mi chodziło.
                poza tym syn autorki jest starszy, nie widzę powodu, aby nie miał z tego tytułu jakichś dodatkowych bonusów w postaci ciekawych zajęć dla starszych dzieci. młodsza też się na to załapie, czemu nie. za dwa lata.
                • lubie_kujawy Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 28.05.12, 22:58
                  Czyli corka jest w I klasie tak? Wydaje mi sie, ze dziewczynkom latwiej sie przystosowac w pierwszych latach nauki w szkole. Przede wszystkim dlatego, ze sa ¨grzeczne¨; w I klasie wystarczy, ze spokojnie siedza w lawce i juz odstaja od reszty rozkojarzonych chlopakow. Motoryka- lepiej jej ida szlaczki niz synowi?
                  Zdecydowanie poszukac jakis pozytywow u syna, na spokojnie, nie na sile i bron boze by on nie zauwazyl Twojego ¨wysilku¨. Dbaj o niego, chwal go... Moze zabraklo troszke tego w domu? To pierwszy rok corki w szkole, pewnie tez nie raz Was rodzicow poniosly emocje...
                  Biedny dzieciaczek, mnie tez by sie serce krajalo!
                  • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 10:25
                    >Co do "sukcesów w I kl" (nazwisko na liście wyróżnionych na tablicy w holu)
                    I to jest poważny błąd pedagogiczny i działanie wbrew systemowi edukacji. Dzieci w klasach 1-3 nie powinny być oceniane i wyróżniane. Na koniec tego etapu edukacji mają posiadać określoną wiedzę i umiejętności. Stopnie zaczynają się w klasie IV. To co robią w szkole dzieci autorki wątku powinno być zabronione gdyż szkodzi dzieciom. Powoduje frustracje i tak naprawdę niczego nie stwierdza.
                    • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 11:50
                      A Ty znów swoje...
                      Jeśli dziecko cały rok chodzi na pływalnię, a potem przypływa do mety jako 1, 2 lub 3, to czemu go nie wyróżnić, nie pochwalić? Czemu dyplomu nie dać, na tablicy ogłoszeń nie napisać?
                      Mój syn (7 lat) chodził na gimnastykę sportową, nauczył się np. stania na rękach (nawet 3 kroki zrobi), gwiazdy, różnych przewrotów w tył i w przód. Olać te osiągnięcia, nie dać dyplomu ukończenia, nie chwalić, nie wyróżniać nagrodą?
                      A dziewczynka z klasy mojego syna wiersze recytowała w konkursie. Zabronić nagradzać??? Ja bym jej dała dyplom i nagrodę, że hej. Przed klasą, może i całą szkołą bym chwaliła, an tablicy nazwisko bym wywiesiła. Ma dziewczynka swój sukces i mówmy o tym.

                      A Ty jesteś przeciwna bo?... Bo dziecko ma mniej niż 10 lat?
                      Całe szczęście, że szkoły nie słuchają takich bredni i organizują dzieciom różne konkursy, popisy talentów i dodatkowe zajęcia, na których można się indywidualnie wykazać.

                      > Powoduje frustracje i tak naprawdę niczego nie stwierdza.
                      Taaa Złoty medal niczego nie stwierdza, w dodatku może sfrustrować kogoś, kto go nie zdobył. A Ciebie frustruje, że Cię do kadry narodowej nie wzięli? To może UEFA rozwiązać?
                      • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 13:18
                        w kwestii nagradzania - wydaje mi się, że zdrowsze i bardziej pedagogiczne byłoby nagrodzenie wszystkich dzieci, które chodziły na pływalnię, uczyły się stać na rękach czy recytować wiersze. ponieważ to, co proponuje mama-ola może i zrobi dobrze temu konkretnemu, uzdolnionemu dziecku. ale pozostałym - wręcz przeciwnie. nie zawsze bowiem praca przekłada się wprost na sukcesy, i może się okazać, że dzieciaki, które się ciężko napracowały, przegrają z uzdolnionymi, które robiły niewiele. może i takie jest życie, ale ja wolałabym, żeby moje dziecko i każde inne dziecko z jego klasy na etapie szkoły podstawowej, klasy I-III wiedziało, że nagradza się jego pracę, a nie tylko jej efekty. żeby ta praca, niezależnie od końcowego sukcesu (który jest rzeczą niepewną, i dostępna nielicznym, szczególnie w konkursach, zawodach itp) sprawiała mu radość, i przynosiła satysfakcję. bo to jest dobra baza do późniejszych sukcesów w życiu, a nie to, czy synuś/córcia pierwsza dopłynęła do mety. no ale niektórzy żyją tylko tym, że ich dziecko może się "wykazać" indywidualnie. w wieku lat siedmiu.
                        • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 13:35
                          > nagradza się jego pracę, a nie tylko jej efekty. żeby ta praca,
                          > niezależnie od końcowego sukcesu (który jest rzeczą niepewną, i dostępna nieli
                          > cznym, szczególnie w konkursach, zawodach itp) sprawiała mu radość, i przynosił
                          > a satysfakcję. bo to jest dobra baza do późniejszych sukcesów w życiu

                          Nie sądzę, by dobrą bazą do późniejszych sukcesów w życiu były sytuacje, gdy wszyscy dostają po równo. Jaś dopłynął pierwszy, a dostał identyczny dyplom, jak dzieci, które były na szarym końcu... Jaka z tego nauka? Że nieważny jest wynik, i tak wszyscy dostaną po równo. To jak w komunizmie: czy się stoi, czy się leży, pensja się należy.

                          > no ale niektórzy żyją tylko tym,
                          > że ich dziecko może się "wykazać" indywidualnie. w wieku lat siedmiu.

                          To, że istnieją patologicznie zachowujący się rodzice, to nie znaczy, że sama idea nagradzania i wyróżniania małych dzieci jest zła. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
                          • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 14:11
                            A Ty w kółko o pływaniu i złotym medalu i o swoim synu , który coś tam, nie wiem co "osiągnął". Czytaj ze zrozumieniem: odniosłam się do sytuacji szkolnej wyróżniania i oceniania dzieci, które sobie lepiej radzą w klasach 1-3 poprzez wywieszanie nazwisk. To chore, szkodliwe i sprzeczne z założeniami programowymi nauczania. Ale zawsze znajdą się "mędrcy" twojego pokroju, którzy wszelkimi sposobami będą przemycać własne teorie i z uwielbieniem wieszać medale na szyjach 7 letnich dzieci w obecności innych małych "nieudaczników". I sobie tak róbcie, ale na własnym podwórku. W szkole publicznej takie działanie są niedopuszczalne, bo stwierdzono, że źle wpływają na dzieci. Dzieci w tym wieku nawet się nie porównują, każde wkłada wysiłek i chce być chwalone lub przynajmniej zachęcane. Nie ogarniasz tego jednak. Ma być wyścig i ma być najlepszy.
                            • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 15:49
                              I co z tego, że ciągle o pływaniu? To pomniejsza wartość argumentu czy jak? Przykład akurat autentyczny, 7-letni syn koleżanki uczył się przez rok pływać i dopłynął jako 3 do mety z grupy klas I-III, a jako pierwszy z klas I. Dostał więc złoty i srebrny medal. Co w tym głupiego, nagannego, szkodliwego etc. etc., to doprawdy nie wiem. Mój syn mu nie zazdrości, nie czuje się nieudacznikiem ani nic w tym stylu. Ja ze swojej strony mu pogratulowałam i ucałowałam tego smyka. Był autentycznie ucieszony.

                              Jak piszesz, co za sukcesy mogą mieć dzieci w tym wieku, to po prostu nie masz o tym pojęcia, bo w Twojej szkole podstawowej się wszystkich równa do jednego poziomu i broń boże słowem nie zająknie, jak któreś coś przez rok osiągnęło.

                              Patologiczne sytuacje są wówczas, jak się posyła dziecko na przykład na miss piękności. Pływanie (tak, tak, pływanie po raz setny), recytacja, gimnastyka, szachy, rysunek, piosenka i parę jeszcze innych dziedzin są jak najbardziej w zasięgu dzieci z klas I-III i spokojnie, bez ujmy na ich młodziutkich charakterach, można ich tam do woli wyróżniać.

                              Jeśli któreś z dzieci poczuje się nieudacznikiem, bo nie wygrało konkursu piosenki, to ma problem - ono i jego rodzic, bo coś nie tak z poczuciem wartości tego dziecka. Mój syn dwa razy nic nie osiągnął w turnieju judo, a psychicznie miał się po zawodach znakomicie. Cieszył się, że chodził na te zajęcia, że ćwiczył, że czegoś się nauczył i że wziął udział w turnieju. To, że nie wygrał, na jego poczucie wartości nie wpłynęło. Wygrali inni, bo byli lepsi - i tyle. Ponadto z szachów mój syn zrezygnował, bo mu nie szło. Żadnych szkód na psychice nie odnotowaliśmy. Czy ja mam syna o jakichś wyjątkowych cechach charakteru? Nie sądzę.

                              I jeszcze raz apeluję, bez wycieczek ad personam. Powstrzymaj się przed sugestiami, że czegoś tam nie ogarniam. Z racji zawodu, z racji bycia matką dziecka w danym wieku oraz z racji doświadczeń związanych z sukcesami lub ich brakiem - ogarniam całkiem sporo.
                              Odnoś się wyłącznie do tematu.
                              • kunda77 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 29.05.12, 16:23
                                Jeśli nie bedzie nagradzania i wyroznien to nie ma sensu robić konkursow, zawodow...zaczynamy popadac w skrajosci...

                                a pozatym sa tez dyplomy za samo uczestnictwo i dzieciaki male też sie z nich cieszą
                          • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 08:40
                            mama-ola, piszesz, że sporo ogarniasz, a tego akurat - nie. dyplomy powinny być za uczestnictwo. dla każdego. do tego brawa dla dzieci, które wygrały. w takich proporcjach.
                            nawiasem mówiąc, są systemy oświatowe, które stawiają na chwalenie wszystkich dzieci. i dobrze na tym wychodzą - pisała o tym gdzieś olena.
                            to, że Twoje dziecko znosi bez problemu przegraną (powiedzmy, że bez problemu, z czegoś tam rezygnował "bo mu nie szło"), to nie świadczy o tym, że inne dzieci są zaburzone, bo się przejmują. są po prostu bardziej wrażliwe. i o takim dziecku jest mowa w tym wątku. więc nie porównuj swojego małego bohatera do dzieciaka, który płacze, że nic mu się nie udaje. i nie wmawiaj rodzicom tegoż dziecka, że coś jest z nimi nie teges, bo Twój tak nie reaguje.
                            • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 09:29
                              Ideę dyplomów za uczestnictwo pojmuję jak najbardziej smile Co do proporcji - również się zgadzam smile Nie zgadzam się tylko co do tego, że we wczesnych latach szkolnych nie można mieć indywidualnych dużych sukcesów, osiągniętych nie fartem i nie dlatego, że się ma dobre geny, ale wypracowanych w dłuższym okresie (np. przez rok).
                              Generalnie to, co mówicie, idealnie pasuje do przedszkola - tam brawa i dyplomy dla wszystkich jak najbardziej. U dzieci starszych, tak mniej więcej od 7 lat, jak najbardziej można już nagradzać indywidualne osiągnięcia.

                              > nie wmawiaj rodzicom tegoż dziecka, że coś jest z nimi nie teges
                              Nie wmawiam. Nie ja założyłam ten wątek, lecz mama dziecka płaczącego, że nic mu nie wychodzi.
                              Gdyby moje dziecko miało taką sytuację, porozmawiałabym z nim tak, że poczułoby się dużo lepiej. Nie chcę pisać, jakich użyłabym słów, bo obca osoba nie może wkładać innym słów w usta. Ale co do swojego dziecka - wiedziałabym, co powiedzieć i jak, by poczuł się lepiej, a potem całkiem dobrze.
                              • aniko16 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 09:58
                                > bo w Twojej szkole podstawowej się wszystkich równa do jednego poziomu i broń boże <słowem nie zająknie, jak któreś coś przez rok osiągnęło.
                                Zacietrzewienie przysłania ci zdolność rozumienia czegokolwiek. Jakiej "mojej szkole podstawowej" ? O czym ty w ogóle piszesz? Czy ja odnisłam się gdziekolwiek do jakiejś "mojej szkoły"? Napisałam jedynie, że jak ktoś jest fzwolennikiem wyścigów w wykonaniu maluchów i icjh różnicowania w zależności od "osiągnięć" to niech je organizuje na własnym podwórku, a nie szkole publicznej, gdzie pewne zasady i standardy obowiązują.
                                • jotde3 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 10:09
                                  aniko16 napisała:
                                  Napisałam jedynie, że jak ktoś jest fzwolennikiem
                                  > wyścigów w wykonaniu maluchów i icjh różnicowania w zależności od "osiągnięć" t
                                  > o niech je organizuje na własnym podwórku, a nie szkole publicznej, gdzie pewne
                                  > zasady i standardy obowiązują.

                                  ano właśnie , ja pamiętam że zawsze były jakieś wyróżnienia i to chyba jest standartem i zasadą ?
                                • mama-ola Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 10:15
                                  To nie masz obecnie styczności z żadną szkołą podstawową?
                                  Tak sobie tylko teoretyzujesz? To jest dopiero zacietrzewienie smile
                                • black_halo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 18.06.12, 13:32
                                  Wyscigi byly od zawsze. za moich czasow dostawalo sie jeszcze odznaki wzrorowego ucznia i nosilo sie je przyszyte do do fartucha i to bylo wyroznienie i powod do domu a dla innych motywacja do pracy. Dostawalo sie wyroznienia za udzial w zawodach sportowych, konkursach i olimpidach przedmiotowych, dostawalo sie ksiazke na koniec roku za dobre wyniki w nauce, czerwony pasek na swiadectwie i dla znacznej czesci byla to motywacja, zeby sie starac. Bylo kilku miernych uczniow na klase, niektorzy zmadrzeli i wyrosli na ludzi, inni niestety nie ale nie widze powodu dla ktorego zdolny i pracowity uczen nie mialby byc nagradzany.
                              • jotde3 Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 30.05.12, 10:07
                                mama-ola napisała:
                                > Ideę dyplomów za uczestnictwo pojmuję jak najbardziej smile Co do proporcji - równ
                                > ież się zgadzam smile

                                najczęsciej to jest tak, jak Twój dzieciak coś wygrał to chcesz by wynosili go pod niebiosa a jak nie wygrał to chcesz tylko dyplomy za uczestnictwo dla wszystkich .w sytuacji gdy dziecko najprawdopodobniej przegra to lepiej wogóle go nie wystawiac bo po co ma robic tło dla innych ?by nauczyć sie przegrywać ? heheh. tego każdy sie nauczy , choćby bardzo nie chciał smile trzeba wiedzieć wcześniej jakie są szanse dziecka a autorka wątku nie zadała sobie trudu by sprawdzić możliwości obu braci i ewentualnie przeciwyczyć ich.
                            • olena.s Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 17.06.12, 19:07
                              Ano, pisałam.
                              Moje dziecko skończyło 4 klasę, to wiekowo jakby w Polsce - trzecią. Szkoła podchodzi do dzieci bardzo demokratycznie i bardzo dba o to, by nie budzić w dzieciach kompleksów, a przeciwnie, wpoić im wiarę we własne siły i możliwości.
                              I teraz o metodach:
                              1. Dzieci od początku dostają miliony pochwał. Nauczycielki mają nawet takie kolorowe karteluchy i wyróżniają za ich pomocą za co się da: za pomoc koledze w pozbieraniu książek. Za odprowadzenie 'rannego' do gabinetu medycznego. Za postępy w nauce czytania - i tak dalej. W efekcie każde chyba dziecko ma ze trzy-cztery 'dyplomy' w roku.
                              2. Dzieci najpierw - przez dwa lata? trzy lata? nie są oceniane w ogóle, a kiedy oceny się zaczynają są one dla postronnych tajne. Z cenzurkami na czele. Ba, ja mam prawo sprawdzić np. ile książek wypożyczyło w roku szkolnym moje dziecko, ale nie mogę dowiedzieć się nawet, jak się lokuje na tle klasy...
                              3. Sukcesy się fetuje, ale nie wciera w skórę tym, którzy ich nie uzyskali. Na przykład zawody pływackie - dostaje się urooczyście wręczane nagrody, ale nie są one wywieszane w szkole jako jakaś lista chwały i spis prymusów.
                              4. Możliwości sukcesów jest mnóstwo - choćby darmowa książka dla każdego, kto przeczyta odpowiednią liczbę książek latem.
                              5. Fetowane jest głównie samo uczenie się - ściany są pełne dzieł plastycznych całych klas, ich wypracowań, projektów. Nie wybiera się do tego jedynie słusznych, najlepszych, wyróżnionych. Kiedy obchodzi się, powiedzmy, tydzień poezji, to w programie wygłaszania wierszy w stołówce przy obiedzie uczestniczą wszyscy uczniowie.
                              Szkoła w klasach młodszych nie uczestniczy w żadnych konkursach, poza sportowymi rozgrywkami międzyszkolnymi w Doha (miejskimi).
                              • kanga_roo Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 18.06.12, 10:59
                                no właśnie. czytam tak sobie Twoje wypowiedzi n/t szkoły, możliwe, że nawet je sobie kiedyś wydrukuję smile
                                ale nie bardzo wiem, jak - pomimo ogólnej przyjaznej amosfery w szkole mojego starszaka - miałabym przekonać nauczycielki do rozwiązań szkoły systemu amerykańskiego. pytanie za 100 punktów: co zrobi nauczycielka 1-3 w wieku 50+, kiedy matka pierwszaka zaproponuje jakieś działania ponadprogramowe?
                                • olena.s Re: Rodzeńtwo różne bardzo, smutki. 18.06.12, 17:49
                                  Nie wiem. Nie mam pojęcia. Sądzę, że niektóre elementy łatwo i tanio zrealizować - choćby te prace plastyczne na żyłkach pod sufitem, jakaś "gazetka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja