Chamskie odzywki u 9-latka (długie)

21.06.04, 23:06
Od razu powiem, że sama dzieci nie mam. W związku z tym nie mam
doświadczenia. Niemniej to, co widzę, zaczyna mnie niepokoić. Tym bardziej,
że dotyka pośrednio i mnie.
Mój mąż ma dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa: 9-latka (o nim mowa) i 8-
latka. Rodzice rozstali się zgodnie, dzieci to zaakceptowały - że ich tata
mieszka z ciocią (czyli mną) a mama i oni mieszkają z wujkiem. Nikt dziećmi
nie manipuluje, ich rodzice się dogadują, my zabiramy chłopców do siebie co
drugi weekend, zapewniając im rózne atrakcje. Ja pozytywnie nastawiona,
dzieciaki mnie lubią ze wzajemnością.
No i wszystko wyglądałoby sielsko anielsko, gdyby nie to, że zaczynam mieć
długie zęby na starsze dziecko. Nie bez powodu.
Dzieciak po prostu nie daje sie lubić. Przygryzam zęby ale w srodku się
gotuję. Mały terrorysta, gnebiący swojego brata (wyzwiska ćwok i debil
używane przez starszego sa na porządku dziennym, nie potrafią normalnie ze
soba rozmawiać, zawsze starszy napada słownie na młodszego). Jest krnąbrny i
często-gesto złośliwy. Uważa, że wszyscy go traktują niesprawiedliwie i
poprzez fakt, że jest starszy, czuje się bardzo skrzywdzony. Efekt tego jest
taki, że wszyscy skaczą koło niego, żeby mu dogodzić. By nie czuł się
pokrzywdzony. Młodszy nie protestuje, bo starszy brat jest dla niego wzorem i
wpatrzony jest w niego, jak to młodszy brat.
Starszy irytuje nie tylko mnie ale i męża, który sie gotuje momentami. Z tego
co wiem, do swojej mamy też potrafi się chamsko odezwać.
Słowa "proszę", "przepraszam", "dziękuję" dla niego nie istnieją. Przy stole,
kiedy prosi się, by odchodząc podziękował, za trzecim razem potrafi
powiedzieć pod nosem "dupa". Brak w wychowaniu - na pewno. Ale nie tylko. Do
mnie także potrafi się odezwać jak do koleżanki z klasy.
Im bardziej sie człowiek stara, by mu dogodzic, tym bardziej on wchodzi na
głowę. Jedyna osoba jakiej sie słucha to dziadek - apodyktyczna osoba. Maż ma
łagodną naturę i niestety, brak mu konsekwencji. Rozmawiamy o wszystkim
szczerze, otwarcie mu mówię, jaki zaczynam mieć stosunek do jego dziecka i on
to rozumie, daje mi też zielone swiatło do tego, by zachowywać sie wobec jego
syna bardziej stanowczo, a nie tylko ciocia, z którą można się nie liczyc.
Nie prosze go o nic, nie wysługuje się, niemniej jak go o cos proszę, to
potrafi być opryskliwy.
Nie wiem co robić. Jak reagować.
Wojny nie chcę. Ale czy przypadkiem nie jest ona nieunikniona? Mam dość
twardy i mocny charakterek, potrafię potrząsnąć gówniarzem. Tylko co to da,
na dłuższą metę?
Poradźcie, co robić. Maż, kiedy jeszcze mieszkał z nimi, mówił, że zawsze
były z nim takie problemy i jak próbowali stosowac jakąś karę (np.
zabranbiając czegoś) to był oczywiście wielce pokrzywdzony, że młodszy może a
on nie. To, że jest to kara, nie było ważne.
Może go ignorowac, jak sie źle zachowa? olewać go i jak chce by zwrócić na
niego uwagę? On uwielbia być w centrum zainteresowania.
Poza tym jak cos chce, to wszyscy musza się mu podporządkować. A ja mam tego
dosyć - jest w naszym domu i nie pozwolę się manipulować dziecku - nawet
jeśli to syn mojego meża, którego bardzo kocham.

pozdrawiam i przepraszam za dłużyznę, ale musiałam sie wygadać, bo to mi
siedzi na żołądku jak nic
    • linka9 Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 01:38
      Choć problem opisałaś obszernie, ja odpowiem krótko.
      Skoro masz mocny charakter nie powinno Ci sprawić kłopotu stworzenie jasnych
      reguł i stanowcze, bezwzgledne tego egzekwowanie w sposób uzgodniony z mężem.
      Ale w Twojej sytuacji dotyczyć to powinno jedynie stosunku do Ciebie, słów,
      jakie padają. Natomiast ja nie wnikałabym w relacje braci, ani nie starała się
      specjalnie wpłynąć na generalne zachowanie chłopca. Tu może być zbyt wiele
      zalezności i przyczyn, a ponadto Twoja rola wychowawcza powinna zejść jednak na
      dalszy plan.
      • niebiesska Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 08:01
        Dzięki, Linko.
        Oczywiście, że chodzi mi WYŁĄCZNIE o jego stosunek do mnie. Problem opisałam
        mniej więcej w całości aby nadać tło całej sprawie. Jestem jego macochą a nie
        matką czy ojcem i prawdę mówiąc - całe szczęście.
        Mam nadzieję, że wyjście z roli dobrej cioci wyjdzie nam (jemu i mi) na dobre,
        bo jak tak dalej pójdzie, to raczej marne szanse na normalne relacje.
        • izunia6 Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 09:09
          No bez przesady. Jeżeli gówniarz wyżywa się przy mnie na młodszym bracie,
          przezywa go, obraża i niszczy, to czemu nie miałabym mu zwrócić uwagi. Tym
          bardziej we własnym domu. Ja bym mu kategorycznie powiedziała, że nie życzę
          sobie chamskich odzywek w moim domu i w mojej obecności do kogokolwiek.
          Natomiast niestety starsze rodzeństwo ma czasem tendencję do udawadniania
          młodszemu, kto tu rządzi. Pewnie wynika to z zazdrości, ze złości, że ktoś się
          pojawił i chwieje jego pozycją. A młodsze patrzy jak w bóstwo i pozwala sobą
          pomiatać. Ale do czasu. Z czasem i te młodsze nauczą się odpyskowywać, wtedy
          jest etap ciągłych kłótni i awantur w domu, az wyrosną i z tego i zaczną się
          wspierać. Ważne jest, żeby wyważyć, kiedy nie dać się w ciągnąć w te gierki, ale
          i nie pozwolić im się wzajemnie niszczyć i wykorzystywać.
          • niebiesska Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 09:20
            Dokłądnie tak. Że w tym domu sobie tego nie życzę!
            Rozmawiałam o tym z mężem i powiedział, że zareaguje. Niestety, mało
            kategorycznie to robi. Ja dotąd milczałam, bo uważałam, że to rola ojca -
            doprowadzić go do porządku. Ale jesli trzeba ja to zrobię. Nie interesuje mnie
            jak oni zachowuję się w szkole czy wśród innych. Ale w naszym są zasady, które
            zamierzam konsekwentnie egzekwować. Bez wsparcia męża się nie objedzie. Ale na
            to liczyć jednak mogę.
            • triss_merigold6 Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 11:50
              Krótko i na temat: egzekwuj przestrzeganie zasad jakie sama uważasz za
              niewzruszone i potrzebne. To nie przypadek, że dzieciak słucha się
              APODYKTYCZNEGO DZIADKA. Prawdopodobnie ze starszym panem nie ma dyskusji,
              pyskowania czy niegrzecznego zachowania.
              Macie jak na dłoni przykład postępowania z dzieckiem który się sprawdza -
              apodyktyczny dziadek i co? Najlepiej się wzorować. Rodzina Ci podziękuje za
              parę lat, a młody pewnie na początku nie będzie zachwycony. Dzieci trzeba
              temperować jeśli tego wymagają i uczyć poszanowania obowiązujących norm i reguł.
            • linka9 Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 12:02
              hej!
              niebiesska napisała:

              > Dokłądnie tak. Że w tym domu sobie tego nie życzę!
              > Rozmawiałam o tym z mężem i powiedział, że zareaguje. Niestety, mało
              > kategorycznie to robi.

              To spory problem; bo dziecko przede wszystkim interesuje, jak zareaguje ojciec,
              a nie sam fakt, że Ciebie popiera. Niemniej, tak jak piszesz, Twój dom - Twoje
              zasady i nie ma wyjścia, a faceta od nowa z gliny nie ulepisz. O relacje i
              odczucie, że ciocia nie jest już dobra nie martw się. Jezeli zmiana będzie
              niekorzystna w tym względzie, to tylko na początku; wbrew pozorom dzieci nie
              mają ani szacunku ani innych przyjaznych odczuć w stosunku do dorosłych, ktorym
              mozna chodzic po głowie. Wydaje mi się jednak, że warto na poczatek ustalić jak
              najmniej sztywnych reguł, ktore bedą bezwzglednie przestrzegane. Nie jesteś
              bowiem w stanie wyegzekwować, aby chłopcy się nie kłócili u Ciebie, ale możesz
              wprowadzić zakaz uzywania w Waszym domu wulgaryzmów.
              Podrzuciłabym Ci pod rozwagę jeszcze jeden pomysł, nie wiem na ile realny i czy
              Ci się spodoba. Może sprobowalibyście od czasu do czasu zająć się chlopcami
              osobno? Tzn w jednym tygodniu - starszy i od razu w drugi weekened - młodszy.
              Wtedy łatwiej będzie zblizyć sie do każdego i poświęcić mu czas i siebie "od
              serca" , bez rywalizacji.
              Napisz za jakis czas, jak Ci się udało rozwiązać problem.
              Pozdrawiam,
    • zgagusia Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:12
      zgodze sie z triss ze to nie przypadek ze chlopak slucha tylko apodyktycznego
      dziadka - najwyrazniej potrzebuje stanowczosci w wychowaniu. I wprowadzenie
      regul i zasad jest konieczne - tylko nie za duzo od razu, jak ktos juz
      wczesniej pisal (czyli zaczac np. od zakazu uzywania obelg, wulgaryzmow). Chce
      Ci zwrocic na cos uwage - musisz od razu wiedziec co zrobisz gdy chlopak zasade
      zlamie. Bo zrobi to na pewno - zeby sie przekonac czy ona rzeczywiscie
      obowiazuje. Chlopak musi byc poinformowany o konsekwencjach zlamania zasad - i
      trzeba te konsekwencje bezwzglednie wyegzekwowac.
      zycze powodzenia, wytrwalosci i cierpliwosci smile
      Aga
      • niebiesska Do Linki i Zgagusi 22.06.04, 13:46
        Napisałam o apodyktycznym dziadku nie bez kozery - jak mi M powiedział o tym to
        mnie olśniło! Chłopak musi czuć respekt. Czyli "Bez dyskusji, fochów i
        gadania". Wcale nie musi być przy tym krzyku.
        Linko, plan z braniem chłopców osobno raczej w grę nie wchodzi. ale w czasie
        naszych wizyt, np. mąz zabiera jednego nad jezioro a ja zostaję z drugim. Mam
        okazję im się przyjrzeć z bliska, porozmawiać o ich sprawach. Starszy pytany
        przeze mnie praktycznie zbywa mnie i odchodzi.
        Takie mam wnioski:
        -po pierwsze- rozmowa z mężem, poważna rozmowa
        -po drugie- zakomunikowanie, że tu wulgaryzmów się nie używa (jako pierwsza
        zasada w tym domu)
        -po trzecie- wymysleć karę za łamanie zasad, np. siedzenie w drugim pokoju bez
        bajek z TV
        -po czwarte- nie zwariowaćsmile
    • agatka_s Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:35
      To bardzo klasyczna sytuacja i bardzo klasyczny sposób poradzenia
      sobie...obejrzyj np film "Poszukiwana, Poszukiwany". Chłopak jest w nowej
      sytuacji (i mimo ze Wam dorosłym wydaje się że załatwiliście wszystko OK, on to
      napewno jakoś odreagowywuje)i trochę probuje, wybadać na ile może sobie
      pozwolić itp, ale w gruncie rzeczy tęskini za jasnymi, twardymi regułami i tym
      aby ktoś zareagował na te jego ekscesy, bo jak ktoś reaguje to znaczy że się
      interesuje. Rada: musisz zdobyć zaufanie dziecka, zaprzyjaźnić się, trochę mu
      zaimponować, że jesteś całkiem do rzeczy ciotka, i z tej pozycji, a nie Broń
      Boże czystej "siły" dać mu do zrozumienia, że jego zachowanie nie jest OK.
      Czasem poprostu spokojna rozmowa potrafi zdziałać cuda. Radzę nie zaczynać
      od "wysokiego C",a raczej dyplomatycznie, i raczej zdobyć chłopca niż
      go "wytresować". No chyba, że okaże się to dużo powazniejsze i chłopak jest
      już poważnie "zdeprawowany", ale wtedy to muszą zająć się tym rodzice z pomocą
      specjalistów.

      Pozdraawiam
      • niebiesska Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:38
        Agatko! Mi ta scena z "poszukiwana, poszukiwany" od niedzieli chodzi po
        głowie!smile))
        • agatka_s Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:44
          No to wiesz ponieważ nie masz takich muskułów jak Pokora (zakładam) to może
          zainteresuj się np. futbolem, jeśli trafił ci sie taki pasierb jak mój 9-letni
          syn, to jak okazesz się "kumata" w takich kwestiach ja np kto to Zizu, a że
          najnowsza piłka Adidasa nazywa się Roteiro , to masz duże szanse zakumplowac
          się z chłopakiem, wpierw zaginając go wyliczając wszystkich zwycięzców grup po
          kolei (z wynikami poszczególnych meczy)...

          • niebiesska Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:50
            Zagięłam ich na samym początku - znam całą grę Duke Nukem, Atomic, Manhattan
            Project, przeszłam wszystkie poziomy. Wiem z jakiej broni najlepeij niszczyć
            jakie potwory, itd. zna się, jednym słowem.
            No i biegam. Starszy nawet chciał biec ze mną ale powiedziałam, że by sie tylko
            za mna zdyszał a ja nie bede się zatrzymywać, żeby mnie dogonił.
            • agatka_s Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 13:58
              No OK to teraz daj mu trochę ze sobą wygrać (na komputerze czy w biegach), a
              potem powiedz, że kto wygra może mieć życzenie do drugiej osoby, no i zażycz
              sobie aby w twojej obecności nie odzywał się brzydko ani do brata ani do
              ciebie, jak chłopak ma honor to poskutkuje...

              Możecie też wybrać sie na bieganie i trochę pogadać, myślę ze jak będziecie
              sami to dzieciak może się otworzyć. Ja tam różne super tajemnice załatwiam
              zazwyczaj wieczorem, po kąpieli, zawsze trochę żartujemy, przytulamy się, a
              potem zazwyczaj gadamy tak od serca, często naprawdę okazuje się że takim 9-
              latkom to różne niesamowite rzeczy, problemy chodzą po głowie...

              Życzę powodzenia (na przyszłość przyda się jak znalazł...)
              • verdana Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 14:51
                Z Twojego postu nie wynika wcale jednoznacznie, ze 9-latek jest taki strasznie
                chamski. Pamiętaj, ze w twoim domu musi przestrzegać innych obyczajów
                (prawdopodobnie) niż u mamy - np. wcale nie jest powszechne we wszystkich
                rodzinach dziękowanie po jedzeniu. Jesli mama tego wymaga - OK - młody powinien
                się dostosować. Ale jeśli nie, to dla niego twoje wymagania są idiotycznymi
                wymaganiami macochy (niezależnie od tego, czy tobie wydają się słuszne).
                Niestety, dla niego jesteś potencjalnym wrogiem, kims kto zastępuje mamę mamą
                nie będąc. I z tym też musisz się liczyć. Chłopak może być dla was niemiły i
                chamski nie dlatego, ze taki jest, ale dlatego, ze broni - jego zdaniem - mamy.
                Poza tym - nawet idealnie wychowane dziewięciolatki mówią "dupa", a nawet
                znacznie, znacznie gorzej i biją młodszych braci. Obawiam się, ze wprowadzenie
                w tej sytuacji reguł - w moim domu zachowujesz się tak, jak my wymagamy - moze
                nie poskutkować, o ile u siebie w domu dziecko ma inne reguły. Najwyżej moze
                nie chcieć do was przychodzić. A dziadka może słuchać, bo się go po prostu boi -
                czy to właśnie chcecie osiągnąć?
                • niebiesska Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 15:32
                  Oczywiście, że nie zawsze, inaczej nie dałoby się wytrzymać.
                  Co do "dziękuję": to jego tata mu zwrócił uwagę, nie ja. Więc jest jednak nie
                  idiotyczne wymaganie macochy, tylko prośba ojca. Może po trzykrotnej prośbie,
                  odpowiedź ojcu "dupa" jest normą, niemniej mnie razi. Ale ja się nie znam.

                  Póki co, nie wymagałam jeszcze od niego nic. A jego opryskliwe odzywki, jeszcze
                  raz podkreślam, dotyczą całej rodziny, tylko cała rodzina mu pobłaża, niestety.
                  Pytanie, czy ja muszę to pobłażać.
                  Co do bycia potencjalnym wrogiem - wyczuwam w nim tę niewerbalna wrogość. Choć
                  miesza się ona z sympatią do mnie. Potrafi zaczekać na mnie przy drzwiach, bo
                  czegoś zapomniałam, kiedy Tata i drugi syn pójda do samochodu.
                  To nie jest potwór, tylko momentami się gubię i złoszczę. Ale robię to tu albo
                  przy meżu. Dlatego przyszłam po radę.
                  Zaś co do Dziadka... może czuje po prostu respekt? To normalny dziadek z
                  charakterem, a nie leśny dziad przecież! Ale uwaga warta przemyślenia.
                  • verdana Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 22.06.04, 15:38
                    Wydaje mi się, ze jesli cię lubi, mozesz mieć na niego naprawdę duży wpływ. Ale
                    zdecydowanie w tej specyficznej sytuacji nie polecam zakazów i nakazów, ale np.
                    poczucie humoru- np. demonstracyjne i bardzo głosne mówieni "dziękuję" po
                    posiłku z kłanianiem się w pas. A czy jesteś pewna, ze ex- nie nastawia dziecka
                    przeciw Twojemu mężowi? Bo coś mi na to wygląda. Poza tym - wybacz uwagi, nie
                    znam chłopaków i wszystko może być inaczej niż mi się wydaje - chyba 9-latek
                    osiąga to, co chce. Jak jest niegrzeczny to nim, a nie bratem się zajmujecie. A
                    grzeczny Młodszy nie przyciąga tyle uwagi. Może zajmujcie się nim, kiedy jest
                    grzeczny, po prostu nie zwracając uwagi na odzywki, bo na moje oko to
                    prowokacje.
    • roman.gawron Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 23.06.04, 00:48
      niebiesska napisała:

      > Im bardziej sie człowiek stara, by mu dogodzic, tym bardziej on wchodzi na
      > głowę.

      Tu szukaj, tu... smile
    • wwww_www_ww_w Re: Chamskie odzywki u 9-latka (długie) 29.06.04, 13:51
      To tak jest na najstarszym dziecku zasze ciąży więcej obowiązków. Na pierwszym
      dziecku rodzice przeważnie eksperymentują. Młodszemu na więcej się pozwalaniż
      starszemu w tym samym wieku! Więc sama widzisz. Zaczyna się od chamskim
      wyzywake i jak teraz nie zaczniesz reagowac na takie chamskie wyzywki w sposób
      jednoznaczny stanowczy bez wyjątków w sposób nie przyjemny dla syna, to za 6 -
      12 miesięcy oprócz samych wyzywek starzy brat zacznie stosowac takze kary wobec
      młodszego i byćmoże będzie go bił.
    • niebiesska ... pod dwóch miesiącach 27.08.04, 09:55
      ... problem odszedł w niebyt.

      Chcę podziękować wam za wszystkie rady, z części skorzystałam, dołożyłam dużo
      własnej intuicji. Cieszę się, że snute przez niektórych czarne scenariusze nie
      potwierdziły się w żadnym stopniu.smile

      Na dziś starszy ma dla mnie dużo sympatii, słucha się mnie i stara się być
      grzeczny. Jest wobec mnie UCZYNNY.smile Nie naruszamy własnych granic, a potrafimy
      koło siebie żyć. Ale to nie wszystko.
      Wczoraj pyta ojca, czy pojadą z bratem na rowerach do parku. M stwierdza, że mu
      się za bardzo nie chce... A starszy na to: ale ja chcę z ciocią pojechać, nie z
      Tobą.
      smile
      Pojechałam i dziś znowu to ja mam z dzieciakami jechać, bo im się podobało.

      Chciałam o tym napisać, bo bardzo się z tego wszystkiego cieszę.
      • linka9 Re: ... pod dwóch miesiącach 27.08.04, 10:26
        niebiesska napisała:

        > ... problem odszedł w niebyt.

        Fajnie, że się odezwałaś. Ciekawa jestem jak sobie poradziłaś, jakie metody
        zastosowałaś, ile w tym Twojej ciężkiej pracy, a ile okoliczności sprzyjających
        (znudziła mu sie taka postawa?). Choć kazde dziecko jest inne, konkretna
        sytuacja też ma wpływ na sposób postępowania, to myślę, że z Twojego
        doświadczenia niejedna mama skorzysta.
        Pozdrawiam,
        • niebiesska Re: ... pod dwóch miesiącach 27.08.04, 12:26
          Oczywiście była to kombinacja sprzyjających okoliczności i mojej pracy.

          Sprzyjające okoliczności.
          1. Wakacje. Rozluźnienie, brak wpływu kolegów i ich wspólnych odzywek.
          2. Pozytywne nastawienia ich mamy do naszych wzajemnych relacji. Nakaz, by były
          grzeczne i słuchaly się taty i mnie. Dzieci mają uporządkowany świat; nie
          wpadają w konflikt lojalności i łatwiej jest im zaakceptować moją bytność w ich
          życiu. Dorośli mówią jednym głosem, tworząc wspólny front w kwestiach
          zasadniczych, więc w kwestii zachowania dziecka także. Jest to ogromny komfort.
          A co sama zrobiłam:
          1. Wyluzowałam się i zaczęłam być sobą. Przestałam nadskakiwać. Pozwoliłam mu
          na nieodzywanie się do mnie dniami całymi, prócz zdawkowych konieczności. Sobie
          także na to pozwoliłam! Lekkie ignorowanie wyszło nam obojgu na zdrowie. Dałam
          mu czas, by się oswoił ze mną. Sobie też dałam czas. Nic na siłę - motto
          przewodnie.
          2. Jestem sprawiedliwa i postępuję fair. Wykluczyłam droge podkreślania czegoś
          z pozycji siły, jakiejkolwiek rywalizacji, kto jest ważniejszy. Dało to jemu
          poczucie bezpieczeństwa miłości ojca. W konsekwencji jest spokojny, kiedy np.
          my jesteśmy czymś zajęci i tata im odmawia czegoś. Zawsze jest to uzasadnione i
          nie wypływa z czyjegoś kaprysu. Dziecko wie, dlaczego jest tak a tak.
          3. Zachowuję jednak z dzieckiem pewien dystans. Lubimy się, powiedziałabym, tak
          trochę na odległość.smile To nie jest zbyt przylepne dziecko, nawet do bliskich,
          więc nie dręczę go nadmierną czułością. Za to zawsze może na mnie liczyć, jak
          mnie o cos poprosi a ja moge to zrobić.

          I chyba najważniejsze:
          naprawdę, szczerze lubię te dzieci i dawanie im czegoś z siebie sprawia mi
          radość.

          To chyba wszystko.
Pełna wersja