czarnykapturek
25.08.12, 21:13
tak czy inaczej zlozylo sie, ze wybralismy sie na basen miejski...super! 3 koryta, odpowienio oznakowane (dzieci, nastolatki, dorosli), murawa, drzewka, lawki i te sprawy. Mala jest dopiero na poczatku drogi, tzn.uczy sie plywac w basenie dla nastoatkow w tzw. rekawkach a do basenu dla dzieci wchodzi z zabawkami (pilki,lopatki,lalki etc.).ZAWSZE rozkladam reczniki miedzy tymi dwoma basenami tzn nastolatki i dzieci, bo do DUZEGO basenu wchodzimy razem, a do malego dziecie idzie samo (wtedy obserwuje je)....no i tak sie zlozylo, ze obserwujac moje dziecie, zauwazylam dziewczynke lat okolo 3 wymiotujaca do wody i okolice (czytaj obok basenu).poniewaz ratowniczka (przydzielona do tegoz basenu) siedziala (co prawda przodem do basenu dziecinnego) obok ratownika z basenu dla nastolatkow, nie zauwazyla calej sytuacji... (patrzyla raczej na to co sie dzieje, tak ogolnie...).Powiedzialam ratowniczce ze dziecie wymiotuje, i ze jest samo (Mama tejze dziewczynki byla na DUZYM basenie), no i co tu robic... suma sumarum, gdy matka przybiegla, zebralam OPR( ZA ZAJMOWANIE SIE NIE SWOIMI SPRAWAMI), dodatkowo, moja mala wdepnela w owe wymiociny (bylo tego sporo), zanim zdazylam ja ostrzec...pytanie jest mam nie reagowac?dac spokoj?w razie podtopienia rzucic sie na ratunek czy olac?znacie podobne historie?dlaczego niefrasobliwosc rodzica odbija sie na swiadku.....?