na basenie....

25.08.12, 21:13
tak czy inaczej zlozylo sie, ze wybralismy sie na basen miejski...super! 3 koryta, odpowienio oznakowane (dzieci, nastolatki, dorosli), murawa, drzewka, lawki i te sprawy. Mala jest dopiero na poczatku drogi, tzn.uczy sie plywac w basenie dla nastoatkow w tzw. rekawkach a do basenu dla dzieci wchodzi z zabawkami (pilki,lopatki,lalki etc.).ZAWSZE rozkladam reczniki miedzy tymi dwoma basenami tzn nastolatki i dzieci, bo do DUZEGO basenu wchodzimy razem, a do malego dziecie idzie samo (wtedy obserwuje je)....no i tak sie zlozylo, ze obserwujac moje dziecie, zauwazylam dziewczynke lat okolo 3 wymiotujaca do wody i okolice (czytaj obok basenu).poniewaz ratowniczka (przydzielona do tegoz basenu) siedziala (co prawda przodem do basenu dziecinnego) obok ratownika z basenu dla nastolatkow, nie zauwazyla calej sytuacji... (patrzyla raczej na to co sie dzieje, tak ogolnie...).Powiedzialam ratowniczce ze dziecie wymiotuje, i ze jest samo (Mama tejze dziewczynki byla na DUZYM basenie), no i co tu robic... suma sumarum, gdy matka przybiegla, zebralam OPR( ZA ZAJMOWANIE SIE NIE SWOIMI SPRAWAMI), dodatkowo, moja mala wdepnela w owe wymiociny (bylo tego sporo), zanim zdazylam ja ostrzec...pytanie jest mam nie reagowac?dac spokoj?w razie podtopienia rzucic sie na ratunek czy olac?znacie podobne historie?dlaczego niefrasobliwosc rodzica odbija sie na swiadku.....?
    • qsko Re: na basenie.... 26.08.12, 22:09
      Jak to - mama była w dużym basenie a trzylatka SAMA w małym ? Nikt jej nie pilnował ?
      • czarnykapturek Re: na basenie.... 30.08.12, 16:44
        tak, trzylatka byla sama, ja patrzylam na nia i na moja mala, ktora tez byla w basenie.....
        • gosiameta Re: na basenie.... 12.09.12, 00:22
          faktycznie dziwna sytuacja, trudno ja skomentować.... f
    • misiowamama-2 Re: na basenie.... 27.08.12, 13:03
      czarnykapturek napisała:


      A to ciekawe... i zarazem oburzające. Zamiast podziękować ci za zdrowy rozsadek dostałaś opiernicz??? Wiesz co, to ty powinnaś opie...ć, po pierwsze:
      1) ratowniczkę, że zamiast pilnować zapewne przystojnego ratownika-kolegę, powinna się skupić na zajęciu jakim jej powierzono, a mianowicie pilnowania basenu z małymi dziećmi,
      po drugie
      2) matkę, że zamiast rozkoszować się kąpielą w dużym basenie, zostawia małe dziecko gdzie indziej i swoim brakiem odpowiedzialności naraża na utratę zdrowia a nawet życia własne dziecko!
      nie wiem, jaka tam była sytuacja, ale ja na pewno nawpychałabym matce-kretynce ile wlezie i nie pozwoliłabym sobie, aby mnie obrażano podczas gdy powinno mi się dziękować.
      No to się w głowie nie mieści.
    • mama-ola Re: na basenie.... 29.08.12, 15:54
      > pytanie jest mam nie reagowac?dac spokoj?

      Pewnie, że reaguj w takich sytuacjach. Nie daj się opierniczać, jak słuszność jest po Twojej stronie. Ta matka tak na Ciebie napadła, bo była winna.

      Ja ostatnio zwróciłam uwagę opiekunkom dziewczynki, że ona nie tak jak trzeba korzysta ze zjeżdżalni (takiej zakręconej rury). Nie dość, że się wpychała bez kolejki (a kolejka zwykle była długa), to jeszcze wskakiwała zaraz po poprzedniej osobie, nie czekając na zielone światło. Aha, i zjeżdżała głową w dół, choć wolno było tylko nogami do przodu.
      Opiekunki (w tym chyba matka) odparły, że co to za pretensje mam, skoro mała ma prawo tego wszystkiego nie wiedzieć, bo nikt jej nie uczył... Ręce opadają. No to niech pani jej wytłumaczy, poradziłam. Pokazałam na mojego 7-letniego syna i dodałam, że ja synowi wytłumaczyłam, jakie są zasady. Popatrzyła na mnie z baaardzo głębokim namysłem, uznała chyba słuszność, bo poszła dziewczynce tłumaczyć. No normalnie sama na to nie wpadła...
    • xkx Re: na basenie.... 29.08.12, 16:09
      Jeśli z opier... Pani ratowniczka trafiłaby na mnie to następnym punktem programu byłoby poproszeni pani o szybki kontakt z jej przełożonym. Starszym ratownikiem, szefem ratowników, wreszcie dyrektorem obiektu. Pani ratowniczka jest tam w pracy i ma w zakresie obowiązków reagowanie na takowe incydenty - jeśli nie reaguje jest zbędna. Paniusie należało postawić do pionu, po czym ewentualne poprosić o dane osobowe (imię i nazwisko) i złożyć oficjalną skargę na jej zachowanie.
    • camel_3d Re: na basenie.... 29.08.12, 20:20
      Ja bym matce powiedzial, ze zaraz policje wezwe, ze zostaiwe male dziecko bez opieki....
      • majaa Re: na basenie.... 30.08.12, 10:13
        Popieram. Też bym tak zrobiła, gdyby pyskata mamuncia na mnie napadła, zamiast podziękować, że ktoś wyręczył ją w obowiązkach.
    • magdalenas9 Re: na basenie.... 31.08.12, 20:48
      oczywiście, że zwracać uwagę. a oberwało Ci się, bo kobieta była zdenerwowana. niektórzy tak mają, że muszą znaleść kozła ofiarnego.
      wiem, łatwo napisać nie przejmuj się, ale właśnie tak rób: nie przejmuj się. zdrowie i dobre samopoczucie nade wszystko. zwracając uwagi nikomu krzywdy nie robisz..
      • czarnykapturek Re: na basenie.... 02.09.12, 21:09
        no tak, dokladnie...kurzce, moglam zwrocic uwage ratowniczce, moglam odciac sie matce,ale bylam w takim szoku, ze zabralam dziecie i czmychnelam....juz tam nie wroce.......
    • beverly1985 Re: na basenie.... 10.09.12, 08:56
      Mnie też czesto brakuje w takich sytuacjach języka w gebie, a dlugo po fakcie mam milion cietych ripost, które moglabym powiedziec, ale nie powiedziałam. Nie przejmuj się, to ty mialas rację i w przyszlosci rób to samo- dziecko mogło sie zachłysnąć i moglo mu się coś stać. Lepiej niesprawiedliwie zostać okrzyczaną, niż nie zareagować (pewnie nigdy byś sobie nie wybaczyła, gdyby dziewczynce rzeczywiście coś się stalo- wpadłaby do wody, dostala jakiegos ataku itp.).
    • slawekwch Re: na basenie.... 12.09.12, 12:32
      Pomagać trzeba zawsze - to, że rodzic tej dziewczynki nie potrafi powiedzieć zwykłego dziękuję to jest szczyt chamstwa. Dziecko pozostawione same sobie jest bezbronne, więc warto zwracać uwagę co się w okół nas dzieje, bo jak widać, można trafić na nieodpowiedzialnych rodziców, którzy idą się dobrze bawić, a ich dziecku mimo iż potencjalnie może stać się krzywda to specjalnie się tym nie przejmują
      • czarnykapturek Re: na basenie.... 12.09.12, 17:30
        mialam kiedys podobna sytuacje na placu zabaw, tzn.taki malutki dzieciaczek wchodzil a slizgawke, i sie przewieszal przez gorna barierke (nie tam gdzie sie slizga, tylko obok), nie moglam na to patrzec, a mama tego dzieciaczka zatopila sie w rozmowie z innymi mamami, no to jej delikatnie zwrocilam uwage, ze chyba maly spadnie, a ona w smiech, ze nie, ze nie...Maly oczywiscie spadl, na pierwszy rzut oka nic mu sie nie stalo, ale plakal, no i ta mama podniosla malego i do mnie z twarza,NO I CO ZROBILAS??
    • yanian Re: na basenie.... 16.09.12, 02:30
      Szokujące sad
      Widocznie kobieta poczuła się winna a jak wiadomo najlepszą formą obrony jest atak big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja