zszkowana matka zwykłych corek

01.07.04, 13:15
Byłam wczoraj w Tesco,. Zawsze po zakupach, nawet takich trwajacych 10min jak
wczoraj idziemy na lody i dzieci bawia sie w końciku dla dzieci z
domkiem ,jeździdelkiem i ślizgawką oraz bujaczkiem. Starsza ,choć juz zaduza
n te sprzęty chętnie tam chodzi i oprowadza siostre(14mc)
Wczoraj tez tak chcieliśmy zrobić ,ale pojawila sie przeszkoda w postaci
Chlopca (kolo 4lat)-krzykliwego,wyzywajacego,zabierajacego wszystko smarkacza-
juz niewiem jak go nazawać. Najwiekszy szok ,ze matka(bynajmniej do niej
mówił mama) wypindrzona smarkula-modelka na szpilkach,wymalowana jak na bal
sylwestrowy nawet niezaragowala na zachowanie synka tylko z błogą minka
powiedziala " baw sie baw sie ,synku" i dalej siedziala popijając kawke i
zajadając duzy puchar lodow ,oraz czestujać grubaska pizzą.

Boze mamy -niewszystkie -zastanowcie sie jak wychowujecie dzieci ,niezaleznie
synów ,czy córki
Jakas kultura obowiązuje.
Jestem tak oburzona ,ze nawet nieiwem czy nierobie blędow.


---------------------------------
nasze "podwórko"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11737437
    • jokrru Mnie drugiego dnia po czymś takim przechodzi 01.07.04, 13:24
    • agatka_s Re: zszkowana matka zwykłych corek 01.07.04, 13:50
      sabo,

      "wyluzuj", chamstwo i drobnomieszczaństwo, jest wszedzie i nie dotyczy tylko
      dzieci i ich mam, niestety ogarnia wszystko wokół. Obawiam się że Twoja
      (słuszna skądinąd) złość niczego nie zmieni, a po co się denerwować.

      Ja od roku się nie denerwuję i przyjmuję wszystko jak dopust Boży.
      Przynajmniej mam jako taki spokój, choć głupota i brak jakiejkolwiek
      wrażliwości otacza mnie wciąż w tym samym stopniu...

      Pozdrawiam i "keep it easy"

      • aga173 Re: Każdy wychowuje dzieci po swojemu!!!!!!! 01.07.04, 21:47

    • mast1 Re: zszkowana matka zwykłych corek 01.07.04, 14:27
      Saba, rozumiem Cię doskonale. Mnie też krew zalewa, jak widzę takie rozwydrzone
      dzieciaki i brak reakcji ze strony rodziców. Wiem, że nie każdemu przychodzi to
      łatwo, ale ja się w końcu nauczyłam jak radzić sobie w tych sytuacjach - nawsze
      takie dziecko opieprzam z góry na dół ostrym zdecydowanym tonem i w 99%
      przypadków gówniarz leci z rykiem do mamusi smile)), a ponieważ dzieciakowi w
      zasadzie nic nie robię, to mamuśka nie ma się o co czepiać i nigdy żadna nie
      zareagowała, a my do końca mieliśmy spokój. Rozmowa z rodzicami nie ma sensu,
      bo jeśli oni sami problemu nie zauważają, to tym bardziej nie zareagują po
      naszej interwencji. Powodzenia w kolejnych podobnych sytuacjach, bo z pewnością
      będzie jeszcze takich wiele wink). I rację ma koleżanka :take it easy! niech się
      inni stresują!
      • mamaadama4 Re: zszkowana matka zwykłych corek 01.07.04, 16:31
        Mogłabym opisac identyczna sytuacje jeżeli chodzi o zachowanie dziecka.
        Tylko,że "pokrzywdzonym" był mój syn, ja -jego matka miałam buty i bynajmniej
        nie dżinsy na sobie, a mamusią jedząca lody była ubrana w rozciągnięty sweter
        panienka, ze strakmi tłustych włosów, a agresor był chudy jak patyk.
        zszokowana matka zwykłego syna
        • saba76 Powiem jeszcze 01.07.04, 20:14
          pare dni temu ,bylma z dziewczynami w piaskownicy . Natalia (5lat) i Weronika
          (14mc)
          Gdy przyszlma byla juz mama 2,5letniego Jakuba(bez zabawek i niczego do zabawy)
          i 2 mama tez chlopczyk kolo 2,5roki Patryk(posiadajacy zwykła łyżeczke do
          zabawy i pudelko po jogurcue)
          Moje dziewczyny zawsze maja zabawki ,nierozumiem jak mozna przyjśc bez do
          pisakownicy. Uczedziewczynki , żeby mimo wszystko pożyczaly(zawsze mam 3
          wiaderko lopatke...)Tylko tu byl koszmar....
          Jakub mimo ,że Natka mu podkladala " zapasowe" zabawki namietnie ze zloscią
          wyrywal to co mialy dzieci w rękach aktulanie i do tego pchał inne dzieci -
          matka 0 reakcji.
          Wkońcu mówie oddaj jej to i niepchaj -ostro wsumie,bo proźby niedzialały.
          Mama Jakuba obużo na na to " co za chamstwo ,żebydziecko niemoglo sie bawić"
          Szczęka mi opadła.
          Na pomoc przyszla mama Patryka, która krotko i sanowczo powiedziala ,że Jakub
          ma matke, ktora niewidzi jego wad i jest zauroczona synalkiem i niech idzie di
          prywatnej piaskownicy to maly bedzie sie bawił wg zasad swoich, anie ogolnych-
          przyjętych od dawien dawna.
          Patryk ,bardzo przyjemny i grzeczny cchłopczyk ,bawil siez Werka nawet lepiej
          niż siostra i smieli sie do lez- przyjażń.
          Byla mała scysja z zabawkami ,gdzie Patryk faktycznie byl winien ,ale mama
          zareagowala i bylo wszystko ok. Wyszliśmyz piaskownicy mówiąc grzecznie
          dowidzenia i "papaski były" też.
          Jednak mozna wychować dziecko- dajać mu granice co mozna, a co nie.



          -----------------------------------
          Nasze " podwórko " na forum
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11737437


          PS.: są mamy ubrane elegancko i "wypindrzone" jak choinka na swięta i tu jest
          róznico mamo " grubaska"
    • libra.alicja Re: zszkowana matka zwykłych corek 01.07.04, 21:49
      Zszokowało cię zachowanie "krzykliwego,wyzywajacego,zabierajacego wszystko
      smarkacza" i jego niereagującej na to matki. Rozumiem, chociaz wydaje mi się,
      że obiektywnie rzecz biorąc chłopiec wcale nie musiał byc wyjatkowo
      niegrzeczny, a jedynie ty go tak odebrałaś, bo zachowywał się inaczej niz twoje
      dzieci.

      Dlaczego tak uważam? Bo w krótkim opisie tej sytuacji wychodzi na wierzch
      ogromne uprzedzenie i wartościowanie innych. Bo po co inaczej opisywałabys tak
      szczegółowo tę matkę?

      Gdyby matka nie wyglądała jak "wypindrzona smarkula-modelka na
      szpilkach,wymalowana jak na bal sylwestrowy, popijająca kawke i zajadająca duzy
      puchar lodow" to może oceniłabys tę sytuację inaczej. Gdyby była ubrana tak jak
      ty i (o zgrozo!) nie karmiła "grubaska" pizzą, to pomyslałabyś może, że jej
      synek jest żywym dzieckiem, z którym ona sobie nie radzi.

      Nie lubię oceniania ludzi po wyglądzie.
    • steffa Re: zszkowana matka zwykłych corek 01.07.04, 23:23
      A wiecie co? Mnie ostatnio w ogóle stresuje chodzenie do piaskownic i tego typu
      miejs, gdzie chcąc nie chcąc można się narazić na scysje. Mój syn do
      specjalnie agresywnych nie należy, ale jest małym dzieckiem, ma trochę ponad
      1,5 roku, jest żywy, a do tego zupełnie nie rozumie, dlaczego nie można
      pożyczać sobie zabawek innych, jeśli po prostu leżą w piasku. Dodatkowo
      zupełnie go nie interesują jego zabawki, w związku z tym ja ich nie biorę, bo
      jeszcze ani razu nie chciał się nimi bawić. Zdarza mu się nieprzewidywalne
      zachowanie i tyle. I może nie jest to miejsce na takie rozważania, bo przecież
      saba pisze o swojej frustracji w Tesco, ale czasem sobie myślę, że naprawdę
      trudno jest wyjść z opresji dziecięcych zupełnie bez szwanku. Opowiem tu z
      kolei historyjkę z piaskownicy, w której udział brała mama, jej córka, inna
      dziewczynka (5lat?) i intruz: oczywiście chłopiec ok. 3-4 lat. Chciał jakoś z
      dziewczynami zadzieżgnąć znajomość, ale jeszcze umiejętności negocjacyjnych mu
      nie stało, więc próbował podwędzić im jakąś zabawkę. Wtedy córka mamy sypnęła
      w jego kierunku piaskiem, ale obsypała siebie, a on oczywiście też zaczął
      sypać, no i mała wojna gotowa. Chłopiec został zbesztany, ale i tak próbował
      jeszcze się dobrać do jakiejś torby z piaskiem, wtedy mama dziewczyny się
      zbuntowała i go poważnie ochrzaniła i wtedy pojawił się ojciec, który 'na
      chwilę spuścił go z oka' i z miejsca go ochrzanił i kazał przepraszać panie,
      Chłopak nie chciał, ale w końcu powiedział przepraszam. I co? Panie w ogóle
      nie reagowały. NIe było żadnego katharsis, przebaczenia, pokazania, że
      przyjmują przeprosiny. Gdy chłopak zniknął dziewczynki zaczęły się
      przekrzykiwać jak to go 'załatwią'. I mama nic. Trochę to przydługie, ale
      chciałam przez to powiedzieć, że naprawdę czasami sytuacje są dziwne, trudne do
      rrozwiązania, a przemoc - słowna czy tym bardziej fizyczna nie rozwiąże
      problemów, a jak już pada to wymuszone 'przepraszam', a krew przecież się nie
      lała, to można zdobyć się chociaż na nikły uśmiech, a nie zabijać wzrokiem.
    • saba76 Kazdy wychowuje jak umie 02.07.04, 10:08
      Tylko niech zwaza ,ze w wychowaniu trzeba tez pokazać dobrą wole wobec innych.
      Przeszlma przez 5lat mojej corki wiele roznych scysji podworkowych ,niejest
      aniolkiem Werka no coz ,jeszcze zamala żeby coś powiedzieć o niej.
      Jestem osobą lubiącą spokuj i pożądek pod każdym względem-Wychowuje tak ,żeby
      dziewczyny widzialy zarowno granice jak i mialy swobode zabawy.
      Co do wygladu ,mam : zauwazam mamy dobrze ubrane i dobrze wychowujące
      dzieci,ktore umią znaleśc sie wśród innych osób i jak jedna mama zauważyla sa i
      żle ubrane i źl wychowujące Opisalam co widzialam ,a mama w piaskownicy była
      ubrana calkiem zwyczajnie ,a synek był nieprzygotowany ,ani mama mu niepomagala
      żeby bawić sie z rówieśnikami.
      Czy wielkim problemem ,jest tłumaczenie ,zabawa razem pokazanie jak nalezy
      robić?
      Potem mamay piszą -mama tyrana, niedaja sobie rade dzieckiem ,a dlaczego?
      Bo nieumialy tępić swawoli u swoich maluchów.
      Niewiem ale moje dziewczyny niemaja kieratu w domu ,lubimy sie i wyglupiać i
      bawić sie razem w rozne gry i zabawy ,pokazujemy swiat(choć maz pracuje od rana
      do wieczora)znajdujemy czas na łowienie ryb,dzialke i zabawe w piaskownicy.
      Lubie sie dzielić tym co mama ,lubie dobre stosunki sasiedzkie,choć niekazdy mi
      odpowiada.
      Ucze sztuki kompromisu ,pokazujac ,że samej musze dokonywać kompromisu i nieraz
      dostosować sie do sytuacji.
      Niezezwalam na wszystko co dziecko chce, Natalia jak ma mazenia ,to niesa
      realizowane odrazu ,ale próbujemy zrealizować je razemnp.: zbierajac do
      skarbonki pieniążki a potem choć niezawsze kupuje za swoje(w wiekszosci
      przypatkow jest tak że ona mysli ze uzbierala, a ja place za swoje.
      Wie co to wartosc pieniadza ,zabawki ,ksiązki jak i zycia.
      Tłumacze dlaczego zdechł ptaszek(u nas jest duzo gołębi i zdaza sie spotkać
      zagryzionego)Poprostu pokazuje relacje wszędzie ,duzo rozumawiamy i moze to
      daje te efekty niewiem.
      Wiem, ze dzieci niesa winne w wielu przypatkach swojego zachowania, tro
      zabiegani rodzice niezważaja na to jak wychowuja jakie przekazuja wartości.
      Owszem niech kazdy robi jak umie ,ale pokazywać jak należy zachować sie wsród
      osób innych, jest ważną sprawą.

      Niewychowujmy EGOISTÓW TYRANÓW
Pełna wersja