coś o higienie!!!!!

07.07.04, 16:36
Nurtuje mnie pewien problem, otóż ja sama mam dwie córki 4 i 7 lat, ale nigdy
nie robiłam takich rzeczy. Chodzi mi konkretnie o wkładanie przez rodziców
dziecięcych smoczków i jedzenia do własnej buzi, a póżniej dawanie tego
dziecku. Spotykam sie z tym tak strasznie czesto że wydaje mi sie, że to
powszechnie uzywany zwyczaj. Smoczek spadnie na ziemie, najpierw mama go
obliże a póżniej da dzidziusiowi!!bleble i dla mamy i dziecka

Co Wy na to rodzice? Czy ja jestem przewrażliwiona? Czy normalna?
Pozdrawiam
    • delecta Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 17:57
      Nie jesteś przewrażliwiona, tylko niektóre matki są nienormalne.
      Ileż widziałam mamuś, które oblizywały smoczek! Niektóre po kilka razy, bo gdy
      np. smoczek spadł na piasek, to ziarenka chrzęściły mamamuśkom w zębach, więc
      kilkakrotnie wdzięcznie spluwały.
      Uwagi najpierw czyniłam - bezskutecznie - jeszcze zostałam poczęstowana
      naukową teorią, że w poprzez kontakt ze śliną matki dziecko nabiera
      odporności!!!
      Później udawałam, że nie widzę.
      Szczytem głupoty i obrzydliwości było zachowanie matki w prywatnej przychodni:
      czekanie na wizytę przeciągało się, maleńkie dziecko wypluwało smoka na
      podłogę, a mamusia pytlowała z kumą, robiąc małe przerwy na dokładne wysysanie
      smoczka i pakowanie maluchowi do buzi. Cała przychodnia śledziła ten pojedynek
      i nikt nie zwrócił tej pani uwagi.
      Moja córka w nocy miała 5-6 smoczków ułożonych rzędem przy poduszce. Mimo że po
      pewnym czasie wszystkie jakoś gubiła, to NIGDY nie dostała smoczka oblizanego.
      Fu, szkarada i okropieństwo!!!!!!!
      Myślałam, że takie sytuacje już nie mają miejsca.
      • agatka_s Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 18:07
        Nie wiem nic na temat smoczków, bo mój syn nigdy nie miał smoczka w buzi i
        dzięki bogu wyrósł na niezłego faceta. Dla mnie idea smoczka jest generalnie
        mało higieniczna.
      • alex05012000 Re: coś o higienie!!!!! 08.07.04, 10:02
        z innych obrzydlistw jest jeszcze oblizywanie łyżeczek, którymi matki karmią
        dziecko, wycieranie buzi poślinionym przez matkę palcem, wspólne jedzenie np.
        banana lub jabłka czy batonika albo serka ... i takie inne, ..., u mnie zawsze
        wywoływało powyższe silne odruchy wymiotne, ale wiele matek tak niestety
        postępuje ... co do smoczków to chyba można mieć zawsze nieco wody do umycia
        smoczka w małej plastikowej butelce ...
    • szymanka Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 20:14
      Oblizywane smoczki widziałam dziesiątki razy, ręce opadają...

      Szczyt szczytów pobiła jednak moja znajoma. Widziałam jak karmiła swoją
      dwuletnią córeczkę obiadkiem. Na obiadek mięsko, ziemniaczki, jakaś jarzynka.
      Każda, ale to każda łyżka zanim trafiła do małej buzi, najpierw musiała znaleźć
      się w ustach matki. Matka gryzła mięso i oddawała córce taką zmieloną papkę. A
      jak była jarzynka, i niebyło co gryźć to chociaż łyżkę musiała oblizać.
      Normalnie niedobrze mi się robiło.
      Przy drugim czy trzecim razie, nie wytrzymałam i zapytałam po co to robi?
      - Bo mała jeszcze wszystkiego dobrze nie może pogryźć i trochę za gorące.
      Nie mam siły na komentarz.
      • delecta Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 20:36
        szymanka napisała:

        > Matka gryzła mięso i oddawała córce taką zmieloną papkę. A
        > jak była jarzynka, i niebyło co gryźć to chociaż łyżkę musiała oblizać.
        > Normalnie niedobrze mi się robiło.

        Kochana, zaraz Ci się zrobi jeszcze gorzej:
        Mamy znajomych na podwarszawskiej wsi, ci zaś bliską rodzinę, w której są dwie
        bliźniaczki. Ich mama kursuje między urzędem gminy a budową, tata obrabia
        hektary. Dziećmi zajmuje się babcia, pomaga prababcia. Prababcia dobiega 90-
        tki, potrafi przy dziewczynkach zrobić wszystko oprócz nakarmienia ich. A
        wiesz, dlaczego?
        "Bo ja zymbów nie mom, a Julka (jej córka a 70-letnia babcia małych)jak swoje
        nałozy, to im kiełbaskę pomemla, pomemla, wypluje, a uny az się tzęsą, takie
        som zerne."
        Dzieciom to nie przeszkadzało; uśmiechnięte i rumiane tuliły się do obu babć.
        Ale mnie herbata wróciła z powrotem do gardła, choć nie była
        wcześniej "przetwarzana" przez gospodynię.
    • iwonaw2 Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 21:12
      Uznaję coś takiego ale tylko jesli nie ma innej możliwości umycia smoczka.

      Iwona
      • delecta Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 21:33
        iwonaw2 napisała:

        > Uznaję coś takiego ale tylko jesli nie ma innej możliwości umycia smoczka.
        >
        > Iwona

        Tzn. .... tylko na pustyni?
        • moler1 Re: coś o higienie!!!!! 08.07.04, 08:45
          delecta napisała:

          > iwonaw2 napisała:
          >
          > > Uznaję coś takiego ale tylko jesli nie ma innej możliwości umycia smoczka.
          >
          > >
          > > Iwona
          >
          > Tzn. .... tylko na pustyni

          Nie ma to jak liberal-modern-mamuśka...smile lepsza niż kabaret Tey na zapleczu
          warzywniaka...smile
          Taka mamuśka to wszystko o wychowaniu wie i nawet drewnianym humorem
          zażągluje wink))
          Niejedna taka liberal-modern-mamuśka miałaby szanse na Grand Prix w amatorskim
          przeglądzie kabaretowym wink

          PS. Aby nie było wątpliwości, nie jestem zwolennikiem oblizywania smoczków,
          chociażby ze względu na zagrożenie próchnicą, wogóle nie jestem zwolennikiem
          smoczków. O mieleniu mięska przed podaniem dziecku wogóle nie wspominam smile
      • jagusia7 Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 21:37
        Jakoś mi się nie wydaje, żeby smoczek był umyty po oblizaniu...Nie lepiej na
        spacery zabierać dwa albo trzy?
        Albo ja też jestem przewrażliwiona. Na szczęście moje dziecko ze smoczka nie
        korzystałosmile
        • kanna Re: coś o higienie!!!!! 07.07.04, 23:07
          jestes zupełnie normalna smile)) Podobnie zresztą jak ja, bo też uważam
          oblizywanie smoczka za obrzydliwe. Do bakterii z ziemi dodaje sie bakterie z
          buzi rodzica (+ np. próchnica) smile

          pozd. Ania
    • i2h2 Re: coś o higienie!!!!! 08.07.04, 12:22
      Dokładnie tak jak napisała Kanna: świetny sposób, żeby "odstąpić" maluchowi
      własna próchnicę- i to niezależnie, czy ma już zęby, czy dopiero zawiązki
      (powtarzam to po naszej pani stomatolog, która zresztą też ma małe dzieci).
    • vase Re: coś o higienie!!!!! 08.07.04, 21:19
      A fe!! Paskudztwo! Obrzydliwstwo!
      Chociaz do wspolnego jedzenia akurat nic nie mam (synek czasem nam wyjada z
      talerzy smile) Ale oblizywanie smoczka i kazdej lyzeczki przed podaniem dziecku
      jest wstretne. Lee!!
      A wyobrazcie sobie, ze moja mama gotujac obiad gdy chce skosztowac - odlewa
      sobie pare kropel na spodeczek i wtedy kosztuje. Nigdy by nie oblizala lyzki,
      ktora za chwile zamiesza w garnku.
    • ulka_e Re: coś o higienie!!!!! 09.07.04, 09:57
      Rany nie wpadajcie w paranoie wiecie ile bakterii, próchnicy itp. przekazuje
      wam mąż całują namiętnie w usta i co żyjecie?
      • ter35 Re: coś o higienie!!!!! 09.07.04, 10:31
        O kurde to teraz już wiem skąd tak szybko mam tyle ubytków smile))
        • vase Re: coś o higienie!!!!! 09.07.04, 14:53
          hehehe !!!!
          • brutuska Re: coś o higienie!!!!! 15.07.04, 16:21
            no ta babcia to chyba próchnicy nie rozniesiesmile)
            może to i obrzydliwe, ale myślę że to taki instynkt. Te mamy nie zdają sobie z
            tego sprawy. Wkońcu jesteśmy ssakami. I tak dobrze że nie robimy jak wilczki,
            gdzie wilczyca najpierw nadtrawi potem zwróci a małe wilczki to jedzą, bleeee!
            • aga_piet Re: coś o higienie!!!!! 15.07.04, 18:59
              Też mi się wydaje, że jest to jeszcze pozostałość po przodkach (tzn. memłanie
              jedzenia, a nie smoczek). Czytałam niedawno o pierożkach z nadzieniem mięsnym,
              skrupulatnie rozdrobnionym przez zęby gospodyni. To było gdzieś tam w górach,
              ale nie pamiętam czy u nas, czy gdzie indziej. No i te pierożki były robione
              tylko dla specjalnych gości.smile))
              Podobnie z rozdrabnianiem pokarmu dla dzieci. Robi tak wiele samic.
              Nie oburzajcie się więc na pozostałości instynktu u niektórych mam.
              A że obrzydliwe? Ileż rzeczy jest w nas obrzydliwych. Nie to pierwsze, nie
              ostatnie wink
              Ale smoczków też nie oblizywałam. Nie lubię lateksu, moje dzieci też -
              preferowały własne paluchy.
              Pozdrawiam
              Aga (z obrzydliwymi wnętrznościami, wydzielinami, wymieniająca nieednokrotnie
              płyny fizjologiczne z mężem)
      • tymulek Re: coś o higienie!!!!! 27.07.04, 13:28
        no tak, ale ja sama decyduje i godze sie na to - swiadomie, malo tego - czerpie
        z tego przyjemnosc hehe
    • beata32 Re: coś o higienie!!!!! 16.07.04, 13:05
      No cóż, znaczy ja chyba z tych nienormalnych wg zdania większości. wink

      Zdażyło mi się i łyżeczkę oblizać i smoczek i dać dziecku ugryźć jabłka, czy
      zjeść po nim banana. Dzieci jakoś jeszcze żyją. Próchnicy (może jeszcze) nie
      mają. Chorują - owszem, w okresie zimowym, zazwyczaj po kontaktach z
      równieśnikami.
      • moler1 Re: coś o higienie!!!!! 16.07.04, 14:08
        beata32 napisała:

        > No cóż, znaczy ja chyba z tych nienormalnych wg zdania większości. wink
        >
        > Zdażyło mi się i łyżeczkę oblizać i smoczek i dać dziecku ugryźć jabłka, czy
        > zjeść po nim banana. Dzieci jakoś jeszcze żyją. Próchnicy (może jeszcze) nie
        > mają. Chorują - owszem, w okresie zimowym, zazwyczaj po kontaktach z
        > równieśnikami.

        A fuj, dojeść banana, albo dać ugryźć jabłko, jakie to nie cywilizowane i
        niehigieniczne...smile takie zachowanie w dzisiejszych czasach...? smile)))

        Beato, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Najważniejsze, to nie tracić zdrowego
        rozsądku.
        • grzalka Re: coś o higienie!!!!! 16.07.04, 16:42
          He, he, niezle sie ubawilam smile)). Poprosze jeszczesmile))
          Nie bylo jeszcze o dojadaniu po dziecku, calowaniu w usteczka (i w ogole
          calowaniu) i dotykania raczek dziecka przez obce, brudne i zawszone osoby.

          A taki pies albo kot wylizuje mlodym odbyt na przyklad....
        • beata32 Re: coś o higienie!!!!! .. ;-) 19.07.04, 14:16
          a ja już się prawie po przeczytaniu innych wątków wychłostałam za te krzywdy
          które dziecio robię ... a tu widzę, nie jedyna jestem ... wink

          Właśnie zapomniałam do swoich grzechów dorzucić buziaczki w usta, co gorsza
          dzieci to polubiły i czasami same dzióbka nadstawiają.
          Kurczę i ja niby wyższe wykształcenie mam a ciemna taka jestem ... pewno
          dlatego że po polibudzie.

          Pozdrawiam
          I życzę - nie dajmy się zwariować z tą higieną ... smile
        • madelaine6 Re: coś o higienie!!!!! 27.07.04, 21:37
          moler1 i beata32-ja tez z tych nienormalnych.Ide sie wychlostac smile)))
          Fuj,ale ze mnie niehigieniczny okaz winkCaluski z synkiem uwielbiam,lyzeczki
          oblizuje,smoczek tez sie zdarza (ale rzadko,bo nie zabieramy na dwor,teraz
          sluzy juz tylko do zasypiania).Pozdrawiam was obie.
    • aga_piet Re: coś o higienie!!!!! 16.07.04, 19:18
      No dobra. Przyznam się. Zdarzyło mi się parę razy liznąć małą w policzek...
      I... ugryźć (lekko) w różne części ciała... np. brzuch albo udka (ma takie
      serdelki).
      Nie przyszło mi do głowy aby ją potem umyć. Buuuuuuu! Przepraszam!!!!
      Jako matka w połogu (trzykrotna) zawsze czułam się, przepraszam za wyrażenie,
      jak suka. W pozytywnym znaczeniu. Albo będąc matką karmiącą kiedyś poczułam
      nagłą samiczą więź z kozami pasącymi się na łące. Miały strasznie przepełnione
      piersi. I przechodząc obok nich miałam ochotę powiedzieć: cześć siostry!
      I dobrze mi z tym.
      • beata32 Re: coś o higienie!!!!! 19.07.04, 14:08
        Aga,
        Przypomniałaś mi coś.
        Jak Adaś miał 3 miesiące byłam u rodziców na wsi i tam akurat jednego wieczoru
        malutka sunia u sąsiadów urodziła małe. Słyszałam jak wyje, potem przyszłam do
        niej popatrzeć jak jest wyczerpana i jak ją ciągnie 5 małych pasożytków wink
        Dokładnie jak Ty miałam ochotę powiedziec do niej 'siostro'.

        Pozdrawiam
    • ik.stokrotka2001 Re: coś o higienie!!!!! 16.07.04, 22:39
      to ja jestem jakaś dziwna, bo daję ugryzione jedzenie przeze mnie dziecku, a
      ile się nacałujemy z dzidzią - jaka to jest frajda, i co potem mam go np. myć,
      i nie uważam, że jest to ochydne, jeśli robia to rodzice, o innych osobach -
      nie dopuszczam ich, nie uważam, że jest coś zlego w tym, żed am buziaka w
      policzek małemu - tak powstaje więź z dzieckiem, a poza tym dziecko nalezy
      przyzwyczajać do świata i zarazków - anie cować pod kloszem - mój mały ani razu
      nie był chory, nie ma żadnej alergii, nic - bo od początku jest do siata, a nie
      zamkniety w szczelnej izolatce...
    • neonatolog Re: coś o higienie!!!!! 19.07.04, 23:15
      Jako łapiduch absolutnie protestuję przeciwko lizaniu smoczków przez rodziców
      przed podaniem dziecku. Jama ustna, wbrew pozorom, zwykle zawiera "gorsze"
      bakterie niż drugi koniec przewodu pokarmowego... i nie koniecznie trzeba je od
      razu przekazywac dziecku.
    • weronikarb Re: coś o higienie!!!!! 20.07.04, 10:53
      Oj to ja tez ta jedna z wyrodnych smile
      Tez bardzo nie pochwalam lizania smoka, ale no wlasnie robie to autoomatycznie,
      staram sie to wyplenic od 8 m-cy i jak narazie calkowicie sie nie dalo smile
      A jedzenie no coz nieraz daje maluchowi odgryzione przez siebie, ze swojego
      talerza i jak narazie nic mu sie nie stalo. Ostatnio jak bylismy u rodziny to
      nawet sunia (piesek) dala mu bbuziaka przez nasza nieuwage :--) byl
      wniebowziety. Moim zdaniem najlepiej miec we wszystkim umiar smile
    • oyate Re: coś o higienie!!!!! 20.07.04, 13:41
      Najlwpiej to zakładajcie gumowe rękawiczki jak dotykacie dziecko i noście ze
      sobą stos smoczków a tamte polizane czy też brudne wyrzućcie, w końcu tam są
      ZARAZKI!!
      Paranoja!!!Nie macie lepszych tematów. Chyba że na coś chorujecie...
      • diara Re: coś o higienie!!!!! 23.07.04, 13:45
        Dziewczyny robicie z igły widły!!
        Autorce chodziło o oblizywanie smoczka!
        I dla mnie to właśnie jest ochydne. Już nie wspominając o mieleniu jedzenia we
        własnej gębie przed podaniem dziecku! FUUUJJJJ
        No jak można! Ludzie! Może jesteśmy ssakami ale nie jesteśmy zwierzętami, więc
        nie porównujcie się do wilczyc zwracających przetrawione żarcie czy kóz na łące.
        Jakoś niesmacznie mi się zrobiło.
        I nie chodzi tu o trzymanie dziecka pod kloszem, bo wolę podać dziecku smoczka
        z ziemi niż wylizanego uprzednio! Na pewno jest mniej zarazków.
        I chyba co innego jeść z dzieckiem z jednego talerza czy podgryzać na zmianę z
        nim banana niż dać mu coś przez siebie już częściowo nadtrawionego śliną.
        Aż mi się niedobrze robi.
        • moler1 Re: coś o higienie!!!!! 23.07.04, 14:14
          diara napisała:

          > I nie chodzi tu o trzymanie dziecka pod kloszem, bo wolę podać dziecku
          smoczka
          > z ziemi niż wylizanego uprzednio! Na pewno jest mniej zarazków.

          A ja wręcz przeciwnie. Wolałbym dokładnie oblizać smoczek swoim zaraźliwym
          jęzorem, niż wepchnąć dziecku do ust smoczek wraz z piachem, włosem czy z
          czymkolwiek co może z ziemi przyczepić się do wilgotnego silikonu smile
          • asiulka.l Re: coś o higienie!!!!! 23.07.04, 17:53
            moler1 napisał:

            > A ja wręcz przeciwnie. Wolałbym dokładnie oblizać smoczek swoim zaraźliwym
            > jęzorem, niż wepchnąć dziecku do ust smoczek wraz z piachem, włosem czy z
            > czymkolwiek co może z ziemi przyczepić się do wilgotnego silikonu smile

            Ja też! Też oblizywałam a potem wycierałam chusteczką. I łyżeczkę też
            oblizywałam a właściwie sprawdzałam ustami czy np. nie za gorące.
            • diara Re: coś o higienie!!!!! 24.07.04, 10:06
              nie nie, nie o to mi chodziło żeby dawać dziecku smoczek z piachem czy włosem.
              Prawdę mówiąc to trochę mnie poniosło. jestem strasznie wyczulona na
              oblizywanie smoczków.
              Dziwi mnie to że niektóre mamy, a co gorsza nie tylko mamy (babcie, ciocie
              opiekunki) robią to nagminnie w domu. Przecież jest woda pod ręką! To już jest
              taki nawyk, zanim wsadzi do buzi dziecka musi najpierw do swojej. Okropność!
              Powiedzcie mi po co to robią????Żeby smoczek nie był suchy???????
              Jak jestem na spacerze i spadnie mi smoczek to wolę go nie dawać małemu niż
              oblizać. Albo opłukać w studni.
              Teraz mój Wiktor jest jeszcze mały, nie siedzi, więc ten smoczek żadko londuje
              na ziemi, ale jak będzie starszy to będę zabierać na spacery butelkę z wodą
              specjalnie do tego celu. O ile będzie potrzebna, bo on potrzebuje smoczka tylko
              do snu.
    • judytak lody 27.07.04, 13:12
      byliśmy sobie z rodzinką na wczasach
      w dzień plaża, a wieczorem spacerek po brzegu
      i obowiązkowe kupowanie lodów
      dobrych, gałkowych, na każdym stoisku przynajmniej 20 smaków
      każdy sobie wybierał długo i z zaangażowaniem przemyślając (dwulatek też)
      a potem, jak już kazdy miał swoje,
      to każdy obowiązkowo próbował oprócz swojego, też lody innych

      higiena higieną,
      a wczasy wczasami ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • madelaine6 pies,pety,kamienie itp. :))) 27.07.04, 22:11
        Cos mi sie jeszcze przypomnialo i musze dopisac...Otoz drogie mamy moj synek
        ostatnio na spacerze skonsumowal peta (znalezionego w piaskownicy!).Pet jak to
        pet-nie wiadomo kto mial go w ustach no i w ogole...Fuj.
        Kiedys udalo mu sie schowac kamyczek w policzku (tez znaleziony na
        chodniku,wiec "zakazony" wink...
        Mamy psa,z ktorym dosc czesto sie zdarza wspolne podgryzanie cisteczek (synek
        najpierw mu daje,pozniej zabiera),probowanie psiego jedzenia z miski.Nie
        wspomne juz o tym,ze pies moze przynosic zarazki z dworu
        (szczepiony,odrobaczony,ale mimo wszystko...).Ale synek zyje,zdrowy,ma sie
        dobrze ku przerazeniu prababci...
        Wiecie co - oblizanie smoczka czy lyzeczki przy tym to pestka.Troche wiecej
        luzu,bo w tych poczatkowych kilku postach wasze oburzenie az mnie wbilo w fotel
        • steffa Re: pies,pety,kamienie itp. :))) 27.07.04, 23:42
          No to pyszności twoje dziecko je smile)) Jak ja się czasem zastanowię, co moje
          dziecko miewa w buzi, to włos mi na głowie dęba staje. Aż dziw, że pypcie mu
          się nie robią. Powiem tak: kamieni mu nie podsuwam, ale nie wpadam w panikę,
          kiedy je sobie memła, albo wydrapie coś z podłogi. Całuję w usta i jemy jedną
          łyżeczką czasem. Staram się tego nie kultywować, ale nie myję płynem
          bakteriobóczym sztućców po sobie wink Bananem czy jabłkiem też bym go
          poczęstowała, bo jeśli częstuję koleżankę, męża czy mamę, to czemu nie dziecko?
    • adzia_a Re: coś o higienie!!!!! 28.07.04, 10:32
      To ja jestem tragiczna wink Stanowczo. Fakt, nie przeżuwamy sobie nawzajem
      jedzenia, co to w ogóle za pomysł winkale w moim domu panuje kult wspólnej
      michy, drugie już niemowlę przymila się przy stole o ziemniaczki, starsza
      córcia pije z butelki młodszej, młodsza dostaje herbatkę z mojej szklanki,
      deserek dla niemowlęcia jemy we trzy jedną łyżeczką, a temperaturę soczku czy
      herbatki w butelce sprawdzam osobiście po prostu podpijając krzynkę, bo na
      nadgarstku to jakieś słabe czucie mam... I jak przez dwa dni musiałam noworodka
      pokarmić butlą, to myślałam, że się wykończę z tym gotowaniem, wyparzaniem i
      sprawdzaniem temperatury mleka na ręce...

      Co więcej, nie czuję skruchy i nie deklaruję poprawy wink)))
      • koleandra Hmmm... 28.07.04, 10:58
        Troszkę mnie rozbawiły i zdenerwowały niektóre posty. No cóż, niektórym brakuje
        tylko zakładania maseczki higienicznej przy dziecku...
        Swego czasu Ada uwielbiała kanapeczki z bułeczką ale nie miała jeszcze dość
        zębów, nie pogryzła i się nimi dławiła. Niejadkiem jest okropnym więc byłam
        zachwycona, że tak lubi te bułki... Gryzłam jej odrobinę i podawałam. Smoczek
        też oblizywałam, na łyżeczce do tej pory sprawdzam swoimi ustami czy nie za
        gorące. Nie widzę w tym nic złego, mała jest zdrowa, próchnicy nie ma...
        Wiecie co? przesadzacie. Żebyście widziały ile zarazków jest w powietrzu, na
        wszystkim i we wszystkim to byscie nic nie jadły ani nie piły.
        • koleandra Re: Hmmm... 28.07.04, 11:00
          Aaaa, chciałam jeszcze dopisać, że jeśli uważacie, że to wszystko jest fuuuj to
          czy pocałunki z mężem i żucie wspólnej gumy też jest fuuj?
          A seks oralny ... to dopiero jest fuuuj.... Ha ha wink
          • ewa2233 Re: Hmmm... 28.07.04, 11:38
            Gryzłam jej odrobinę i podawałam. Smoczek też oblizywałam,
            Nie, no - koleandra - jaja sobie robisz ??? smile)) Co nie?
          • diara Re: Hmmm... 28.07.04, 11:48
            Wiecie co, wcale nie chodzi o zarazki tylko o estetykę! Przynajmniej mnie!
            Bo jakoś nie razi mnie lizanie z dzieckiem jednego loda czy jedzenie z jednego
            talerza. Ale już smoczka tak, chociaż to niby to samo. Nie wiem, może dlatego
            że smoczka używają małe niemowlęta, a loda można zjeść już ze starszym.
            A co do gryzienia jedzenia to poprostu okropne.
            Z mężem się całuję, ale nigdy nie dałabym mu jedzenia wcześniej przeze mne
            pogryzionego. Fuuj!!!!
            A dziecko nie zaprotestuje!
            • judytak Re: Hmmm... 28.07.04, 12:18
              diara napisała:

              > Wiecie co, wcale nie chodzi o zarazki tylko o estetykę! Przynajmniej mnie!
              > Bo jakoś nie razi mnie lizanie z dzieckiem jednego loda czy jedzenie z
              jednego
              > talerza. Ale już smoczka tak, chociaż to niby to samo.

              właśnie to jest to samo :o)
              i właśnie dlatego niektórym to w ogóle nie przeszkadza :o)
              i właśnie dlatego zawsze lepiej powiedzieć spokojnie, że "mi się to nie
              podoba", a nie wykrzykiwać, że "fujj" :o))))

              pozdrawiam
              Judyta
              (która i owszem liznęła czasami smoczek, kiedy uznała, że jednak jest za brudny)
              • anmanika Re: Hmmm... 28.07.04, 13:55
                Ja smoka wycieralam o spodniesmile)) Wiadomo juz, ze nadmiar higieny to szkodzi,
                organizm sie nudzi i wpada w alergie. Memlania jedzenia nie popieram i nigdy
                bym tego nie robila, aczkolwiek sama dziecieciem bedac jadlam lody na zmiane z
                psem, raz ja liza, raz sunia.
                Prochnicy coprawda nie miala, a odrobaczana byla regularnie.
    • aga_piet Re: coś o higienie!!!!! 31.07.04, 16:38
      Młodsze kobitki pewnie tego nie zaznały, ale ja, w prehistorycznych czasach
      mego dzieciństwa niejednokrotnie żułam gumę podarowaną „z buzi” innego dziecka.
      Dobry kolega potrafił jedną gumą obdarować kilka osób, pamiętam że nieraz była
      wielkości ziarnka pieprzu i zupełnie wyżuta. Taki to był rarytas.
      Hi hi hi. Dzieci chyba nie są zbyt obrzydliwe. Pewnie z czasem zaczynamy się
      brzydzić jednych rzeczy, a drugich przestajemy.
      Pozdrawiam.
      Myślę że nie dojdziemy do porozumienia. Jednych coś brzydzi, drugich coś
      innego - tacy po prostu różni jesteśmy. Więc mimo że nie podoba mi się memłanie
      jedzenia przed podaniem go dziecku, to nie ważyłabym się zwrócić uwagi osobie
      memłającej. Jej sprawa. Być może ja obrzydziłabym kogoś czymś innym, ale to już
      chyba temat na inny post. Może spróbujmy: „Co robię (być może) obrzydliwego”.
      Ale czy to temat na to forum? Na jakie? Jakby co, podajcie linka.
    • umargos Re: coś o higienie!!!!! 31.07.04, 21:06
      Może to nie standard, ale zdarzyło mi się, w czasach kiedy dziecko smoczka
      uzywało oblizać go, kiedy nie było mozliwosci umyć, a mała się domagała.
      Zdarzało mi sie też spróbować czy jedzenie, które jej daje nie jest za gorące,
      albo oblizać dół łyżeczki smile. Nagminnie sępi kiedy coś jem, więc podgryza moje
      kanapki, owoce, picie, je z tego samego widelca (ale nie jest przesadnie
      wylizany ;o))))), a dzis jadła ze mną loda, co prawda ja lizałam, a jej dawałam
      na łyżeczce, ale zawsze.... Nie przeżuwałam za nią, w czasach kiedy sobie z tym
      słabo radziła kroiłam jej jedzenie na malusieńkie kawałeczki. A co do tego, że
      dzieci się nie brzydzą to mam pewność. Ona potrafi w trakcie jedzenia
      zaproponowac mi coś częściowo przeżutego i usiłuje mi to wpakować do buzi, albo
      bierze łapami z talerza i chce mnie nakarmić. I przyznam, że te z talerza
      zazwyczaj zgadzam się spozyć :o))))))))
      Pozdrawiam
      Ula
    • poleczka2 Re: coś o higienie!!!!! 02.08.04, 15:32
      Uważam, że wiele z tych postów to robienie igły z widły chociaż przyznam, że
      oblizywanie smoczka wydaje mi się ohydne. Moje dziecko smoczka nie używało ale
      gdyby tak było to można przecież mieć ze dwa smoczki wysterylizowane zapakowane
      w folię spożywczą na wyjścia a tamten zabrudzony wymyć w domu. Tak ja bym
      robiła. Nie wariuję bynajmniej na punkcie zarazków ale raz mnie trzpnęło jak
      teściowa przyszła do nas, świeżo z autobusu, usiadła, wzięła małego na ręce
      (wtedy miał jakieś 4 tygodnie) i włożyła mu palec do buzi. Przyjechała
      autobusem więc musiała zapłacić za przejazd a wiadomo ile brudu na monetach i
      rąk po przyjściu nie umyła.
      My często odgryzamy kawałek banana i dajemy małemu, cóż to takiego się stanie a
      w restauracjach mały zawsze je z naszego talerza.
    • mamalgosia Re: coś o higienie!!!!! 02.08.04, 16:04
      Mój synek nigdy nie używał smoczka.
      Na pewno wolałabym umyć smoeczek niż go oblizać. Ale jeśli nie ma takiej
      możliwości,a dziecko sie domaga smoczka, który upadł na ulicę, to chyba lepiej
      oblizać niż podać taki oblepiony piachem
    • asia1997 Re: coś o higienie!!!!! 03.08.04, 10:29
      Nie chodziło mi o wpadanie w paranoje w higienie z dzieckiem, ale po prostu o
      zwykłą przyzwoitość w stosunku do dzieci. One są nieswiadome takiego
      zachowanie, nie rozumieją że memlanie jedzenia czy lizanie smoczka nie powinno
      mieć miejsca. Przecież wam nikt tego nie robi, ponieważ nigdy byście się na to
      nie zgodziły. Jak was bolą zęby, to mąż wam nie gryzie mięska i wyrzuca na
      łyżeczkę, tylko sobie drobniutko kroicie nożem. Dziecku też tak można. A
      robienie takich rzeczy to zwykłe wygodnictwo matek.
    • elisa1974 Re: coś o higienie!!!!! 03.08.04, 11:03
      tak od wczoraj czytam te posty i na prawde dziewczyny z krotkiego tematu
      zrobilyscie debate niesamowita. No jasne, ze jest to nie higieniczne ogolnie
      patrzac na to, ale sa wyjatkowe przypadki, kiedy np.nie masz wody do oplukania
      smoczka, nie dlatego ze znajdujesz sie na pustyni ale dlatego ze po prostu
      skonczyla sie, zapomnialas,sklep w poblizu zamkniety itp. No i jedzenie z
      buzi , nadmierne oblizywanie lyzeczek, co tu duzo mowic nie higieniczne i
      basta. Niektore z was sa bardziej poruszone dla innych to zaden szok, bo to
      zalezy od waszego wychowania, u czesci z was lizanie lyzeczki, picie z tego
      samego kubka, oblizywanie smoczkow nie bylo niczym odmiennym i dziwnym, w innym
      znowu domu zwraca sie wiecej uwagi na higiene i takie rzeczy uwaza sie za malo
      higieniczne. Mozna pisac w nieskonczonosc, a wiecie ze we wloszech noszenie
      niemowlaka na rekach, gdy ma bezposredni kontakt z naszym ubraniem jest nie
      higieniczne, lub jedzenie bez polozenia serwety na stol jest rowniez nie
      higieniczne, trzymanie smoczka luzem (tzn. bez pojemniczka), zabawki, owoce sa
      sterlizowane w specjalnych plynach, bileizna w specjalnych proszkach
      sterylizujacych itd.itd. nie dajmy sie zwariowac, wszystko z umiarem
    • asiunia51 Re:Do mam bardzo higienicznych 04.08.04, 11:44
      Jeżeli tak bardzo staracie się chronić wasze dzieci przed zarazkami to nigdy
      nie posyłajcie ich do przedszkola a tym bardziej do żłobka wiecie co tam się
      wyrabia??!!Wiecie,że w żłobku niektóre opiekunki karmiąc maluchy dmuchają
      jedzenie i jeszcze próbują z łyżeczki dziecka czy przypadkiem nie jest gorące i
      co??
      Pozdrawiam wszystkie mamusie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja