Dziecko w kościele

07.11.12, 18:23
Przyznam, że to dla mnie problem. Bo jak córka była mała, to w kościele była niespokojna. Jako niemowlak zawsze musiała mieć coś w ręce: co chwilę inną zabawkę lub coś do "dziumziania" może dlatego, że wychowana bez smoczka, tylko na piersi...

A teraz czytam, że w kościele dzieci nie powinny jeść, że można podać butelki, ale nie pierś...Myślę, że dzieci powinny mieć jednak taryfę ulgową. I mały petitberry, czy chrupek nie zaszkodzi...A jak Wy sądzicie? www.sosrodzice.pl/dziecko-w-kosciele-dla-kogo-to-problem/
    • camel_3d Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 18:43
      Ale co ma usa do polski? Tu nikomu chyba dyskretne karmienie nie preszkadza..a faktycznie mozna wyjsc...co a problem....
    • kol.3 Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 20:48
      W kontekście tych rozważań - że też nikt nie wpadł na to, żeby do kościola zabierać nocniczek wink
    • deszcz.ryb Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 21:01
      No bo rzeczywiście raczej nie powinny jeść [zwłaszcza z piersi; karmić piersią w kościele - dziwny pomysł]; chyba można wybrać mszę o takiej porze, żeby nie kolidowała z porą karmienia? Albo nakarmić wcześniej, tuż przed mszą? Albo powoli przestawić dziecko tak, żeby było najwygodniej?
      • aqua48 Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 21:23
        A PO CO w ogóle z tak małym dzieckiem chodzić do kościoła? Przecież rodzice mogą iść na zmianę - my tak chodziliśmy dopóki dzieci były małe - po pierwsze godzinna msza je męczyła, po drugie ich zachowanie mogło rozpraszać innych, chcących się skupić w ciszy ludzi. Zaczęliśmy je prowadzić na msze dla dzieci, dopiero w wieku przedszkolnym. Na tych mszach rzeczywiście była dla nich taryfa ulgowa, a dorośli wychodzili po godzinie z większym poczuciem Miłości Bożej niż z tych dla dorosłych.
        Ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby w kościele karmić dziecko. Nie tylko piersią...
      • black-cat Re: Dziecko w kościele 08.11.12, 18:01
        Co prawda do kościoła chodzę niezmiernie rzadko i piersią też nie karmiłam i co jak co, ale karmienie dziecka PIERSIĄ w kościele to zbrodnia, grzech i zagrożenie dla zbawienia wszystkich dewotek w kolorowych, moherowych berecikach. Postuluję by na wszystkich obrazach przedstawiających Matkę Boską karmiącą domalować butelkę.
        A teraz bardziej na temat. Są dzieci, których "przestawić" się nie da, czasami dojście/dojazd do kościoła, nabożeństwo trwają na tyle długo, że dziecko trzeba nakarmić. Czasami trzeba je nakarmić po to, by je uspokoić i nie przeszkadzało innym w modlitwie. Nie widzę nic zdrożnego w tym, że matka dyskretnie, gdzieś z boku karmi dziecko w kościele. Kościół jest dla wszystkich, również dla dzieci, a pogrążeni w modlitwie wierni nawet nie zauważą, że ktoś cichutko karmi dziecko. No, chyba, że chodzą do kościoła w celu popatrzenia sobie na gołe biusty, wtedy rzeczywiście mogą czuć się zawiedzeni, jeżeli matka wyciąga butelkę, albo nie eksponuje piersi tak jakby sobie tego życzyli.
        • deszcz.ryb Re: Dziecko w kościele 08.11.12, 22:41
          Naprawdę nie jestem żadną dewotką, ale jednak uważam, że jest tysiąc innych, lepszych rozwiązań niż karmienie dziecka piersią w kościele [widok piersi też mnie nie szokuje, sama mam własne i jestem przyzwyczajona wink ]. To zależy też, do jakiego kościoła się chodzi - ja chodzę do takich, które są wypełnione po brzegi [bo kazania są świetne] - naprawdę nie ma w nich "kącika", w którym można by nakarmić dziecko. W innych kościołach, do których chodzę okazjonalnie, z powodu wyjazdów, również jest pełno. To do jakiego kościoła ty niby chodzisz, że masz tak pusto?

          Można dziecko zostawić z drugim rodzicem/babcią/sąsiadką w domu, można przestawić, można zmienić godzinę, o której się chodzi na mszę, można dać smoczka/butelkę, można wyjść na chwilę z płaczącym dzieckiem. Można masę rzeczy, tylko musi się CHCIEĆ.

          I, jak ktoś zapytał wyżej - z nocniczkiem też będziesz przychodzić?

          Owszem, kościół jest dla wszystkich, ale też wszyscy powinni się w nim odpowiednio zachowywać - również matki z dziećmi.
          • tijgertje Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 01:16
            deszcz.ryb napisała:
            Można dziecko zostawić z drugim rodzicem/babcią/sąsiadką w domu, można przestaw
            > ić, można zmienić godzinę, o której się chodzi na mszę, można dać smoczka/butel
            > kę, można wyjść na chwilę z płaczącym dzieckiem. Można masę rzeczy, tylko musi
            > się CHCIEĆ.

            Czasami same checi nie wystarcza. Ja akurat mieszkan w takim "bezboznym" kraju, ze we wsi mamy JEDNA msze w tygodniu, w niedziele o 10.00. Innej opcji nie ma, rodziny w poblizu nie ma, sasiedzi odsypiaja wiec albo sie szkol do kosciola z dzieckiem, albo wcale.
            • kocianna Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 07:40
              Ja też mieszkam w "bezbożnym", a raczej inaczej wierzącym kraju i do kościoła ludzie dojeżdżają po 300 km. Dlaczego butelką można, a piersią nie? Dlaczego piąta ławka od końca w nawie głównej nie jest "kącikiem" - ile osób tam kawałeczek piersi przez kilka sekund jej wkładania i wyjmowania z buzi zobaczy? Dlaczego trzeba wychodzić z małym dzieckiem z ogrzewanego kościoła na 20-stopniowy mróz, który u mnie w okolicach Pasterki jest normą?
              Dlaczego wreszcie w niektorych kościołach dzieci z ich zachowaniem i fizjologią są akceptowane, a w innych nie? W Warszawie, oprócz Dominikanów, jest jeszcze przynajmniej kilka kościołów, do których można pójść i się nie stresować, że ktoś mnie wygoni, bo mój dwulatek spaceruje wzdłuż ścian, a niemowlęciu chce się pić.
              Kiedy to niby na Mszy ludzie się skupiają na modlitwie? W którym konkretnie momencie potrzebują długotrwałej koncentracji w idealnej ciszy?
              • deszcz.ryb Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 09:29
                >Dlaczego butelką można, a piersią nie?

                Naprawdę o coś takiego pytasz? Dlatego, że w naszej kulturze przyjęło się, że kobiety mają piersi schowane i nie wyciągają ich na widok publiczny, nieważne, czy to w kościele, czy w sklepie. Miej pretensje do kultury, nie do mnie, ok?

                >Dlaczego pią
                > ta ławka od końca w nawie głównej nie jest "kącikiem" - ile osób tam kawałeczek
                > piersi przez kilka sekund jej wkładania i wyjmowania z buzi zobaczy?

                Chciałabym zobaczyć taką operację - ludzie w ławkach z reguły siedzą stłoczeni, ciekawi mnie, jak można by to technicznie zrobić, nie uderzając łokciami w sąsiadów. smile Dla mnie to miejsce to środek kościoła, a nie kącik. smile

                > Dlaczego wreszcie w niektorych kościołach dzieci z ich zachowaniem i fizjologią
                > są akceptowane, a w innych nie? W Warszawie, oprócz Dominikanów, jest jeszcze
                > przynajmniej kilka kościołów, do których można pójść i się nie stresować, że kt
                > oś mnie wygoni, bo mój dwulatek spaceruje wzdłuż ścian, a niemowlęciu chce się
                > pić.

                Sama chodzę do dominikanów - tylko krakowskich - i w życiu nie widziałam, żeby ktokolwiek karmił piersią w kościele. Czy ludzie w Krakowie są lepiej wychowani niż w Warszawie? tongue_out A dzieci, owszem, są mile widziane - płaczące dzieci są zatykane chrupkami, smoczkami czy butelkami a dwulatki biegają dookoła i nikt nie robi z tego problemu.

                Szczerze mówiąc, naprawdę wam się dziwię, że jesteście gotowe karmić piersią w kościele [na wykładzie na uniwersytecie też byście to robiły?]. Ale chyba nie ma co prowadzić tej dyskusji - każdy ma inną wrażliwość. Ja bym nie karmiła w kościele i naprawdę nie widziałam, żeby ktokolwiek to robił; być może matki karmiące w kościele lepiej się z tym "chowają" i nie robią tego w piątej ławce od końca w głównej nawie. wink
                • kocianna Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 10:42
                  Fascynuje mnie Twoja technika karmienia, skoro wtedy rozpychasz się łokciami i zajmujesz więcej miejsca, niż z niemowlęciem śpiącym na rękach, i skoro widać ci połowę biustu.
                  Może dlatego nie widziałaś karmiących u Dominikanów, że jednak większość matek potrafi to robić na tyle dyskretnie, że nikt się nie orientuje?
                  • deszcz.ryb Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 12:57
                    > Może dlatego nie widziałaś karmiących u Dominikanów, że jednak większość matek
                    > potrafi to robić na tyle dyskretnie, że nikt się nie orientuje?

                    To zawsze możliwe, chociaż nie wydaje mi się

                    Ale jak pisałam - nie będę się kłócić, bo to zależy od indywidualnej wrażliwości danej osoby. Wg mnie po prostu nie wypada karmić w kościele i tyle.
                • ald77 Re: Dziecko w kościele 08.12.12, 07:55
                  Karmiłam piersią u krakowskich Dominikanów kilkanaście razy smile
                  W innych krakowskich kościołach też - nawet w maleńkim kościele kapucynów.
                  Do prostu robiłam to dyskretnie, tak żeby nikt gołej piersi nie widział. Zresztą zawsze tak karmiłam - nawet przy rodzinie. Pomagają w tym szale, chusty, a w ostateczności pieluszka lub cienki kocyk.
                  Stare kościoły są fantastyczne - ciemne kąciki, boczne nawy, dodatkowe kaplice, korytarze.
                  Można nawet usiąść na stopniu pustego konfesjonału i jesteś zasłonięta z trzech stron.

                  Na chrzcie też własne dzieci karmiłam - w zakrystii, bo tak się z księdzem umówiłam smile

            • deszcz.ryb Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 09:18
              > Czasami same checi nie wystarcza. Ja akurat mieszkan w takim "bezboznym" kraju,
              > ze we wsi mamy JEDNA msze w tygodniu, w niedziele o 10.00. Innej opcji nie ma
              > , rodziny w poblizu nie ma, sasiedzi odsypiaja wiec albo sie szkol do kosciola
              > z dzieckiem, albo wcale.

              No to jesteś wyjątkiem; w Polsce w większości kościołów mszy jest kilka. Zresztą - jako rozsądna matka - zapewne nie przyzwyczajałaś dziecka do karmienia o 10, skoro wiedziałaś, że o tej porze będziesz z nim w kościele? wink
              • tijgertje Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 09:43
                deszcz.ryb napisała:
                Zresztą - jako rozsądna matka - zapewne nie przyzwyczajałaś dziecka do karmienia o 10
                > , skoro wiedziałaś, że o tej porze będziesz z nim w kościele? wink

                Nie przyzwyczajalam, z tego wzgledu, ze karmilam piersia na zadanie, wiec pory ustalal sobie sam. Nawet nie pamietam, czy zdazylo mi sie kiedykolwiek karmic w kosciele, bo karmilam w roznych "dziwnych" miejscach i nieraz bylo tak, ze ludzie siedzieli przy mnie, rozmawiali ze mna i nikt sie nie orientowal, ze mam dziecko przy piersi. Mozna karmic na tyle dyskretnie, ze o ile ktos kobiecie nosa w dekolt nie wepchnie, to naprawde sie nie zorientuje. Tym bardziej, ze sa rozne sprytne ubrania, ktore ta sztuczke umozliwiaja i karmienie piersia nie oznacza zaraz swiecenia cyckami przed publicznosciawink Choc przyznaje, ze mialam kiedys sytuacje na Okeciu, gdy wracalam z mlodym do domu. Chcialam skorzystac z pokoju dla matki i dziecka, ale gdy otworzylam drzwi i zobaczylam od pasa w gore rozneglizowana mame w wieeeelkiiimi piersiami, to poczulam sie tak niezrecznie, ze wyszlam, a mlodego nakarmilam w jakiejs knajpce przy kawie, gdzie nikt sie nawet nie zorientowal.
          • totorotot Re: Dziecko w kościele 23.11.12, 22:52
            jakiego kościoła się chodzi - ja
            chodzę do takich, które są
            wypełnione po brzeg
            > i [bo kazania są świetne] -


            A możesz tak pokrótce powiedzieć, o czym traktują te kazania?
    • kocianna Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 21:21
      Karmienie piersią w kościele by mi nie przeszkadzało. Taka bezczelna byłam, że specjalnie wchodziłam do kościoła nakarmić, bo spokój, cisza, usiąść sobie można i nikt się nie gapi. Wolę dziecko zatkane cycem, niż dziecko wyjące, póki matka przedziera się z wózkiem do wyjścia.

      Dokładnie to samo myślę o zatkaniu roczniaka chrupkiem czy kawałkiem jabłka. Obiadku ze słoiczka raczej nikt w kościele nie podaje, starszych dzieci paradujących z rogalikami też nie widziałam.

      Uwaga o nocniczku miała być pewnie kąśliwa, ale znam kościół, w którym jest udostępniona toaleta, tadam, z nakładką dla maluchów i z przewijakiem, i wszyscy wiedzą, że można do niej przejść przez zakrystię. A mój obecny kościół parafialny ma toaletę w kruchcie i przewijak na zakrystii.

      Można wydzielić specjalne Msze dla rodzin, jak robią to Dominikanie, kiedy przedszkolaki wyprowadzane są na liturgię słowa do bocznej kaplicy, w której siedzą na dywanie i słuchają kazania specjalnie dla nich, a w "dużym" kościele zostają rodzice i maluchy, które wyją/biegają/bawią się autkami i NIKOGO to nie oburza. Dla wiernych, którzy nie chcą tego znosić, jest kilka innych Mszy lub kościoły parafialne.
      Ale u Dominikanów moja żywa trzylatka była akceptowana i tolerowana również na tych innych Mszach. Może ludzie do nich bardziej tolerancyjni przychodzą...
      • aqua48 Re: Dziecko w kościele 07.11.12, 21:29
        W moim kościele dzieci nie były wyprowadzane na kazanie gdzie indziej. To ksiądz przystosowywał formę kazania do nich tak, że one wszystko rozumiały i chętnie brały w nim czynny udział odpowiadając na pytania, a konkluzja wypływająca z tych odpowiedzi dawała dorosłym do pole do całkiem poważnych przemyśleń na innym poziomie intelektualnym. Ksiądz był bardzo mądrym człowiekiem...
        • annes67 Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 13:02
          uwazam ze mamy prawo przyprowadzac nawet mal e dzieci do kosciola nawet jesli przeszkadzaja. w kazdym kosciele jest jakies miejsce gdzi e mozn a wyjsc gdyby co, tam gdzi e ksieza sie przebieraja. moje dziecko notorycznie chce siku akurat na mszy a ni e przed wiec tam chadzamy do wc. inni tez tak robia.
          chrupek ..ok .ja to przerabialam. jednak sama obecnosc dzieci nie powinna byc przedstawieniem głównym i tyle/
          czasem warto ustawic sie z tyłu gdzie moga plasac nikomu ni e wadzac.jesli mniej ludzi to czemu nie przodu, chyba ze lubią wybitnie robic przedstwienia.
    • jagabaga92 Re: Dziecko w kościele 09.11.12, 15:00
      Ja chodziłam z dzieckiem do kościoła praktycznie od początku. Nigdy nie stwarzałam sobie problemów typu: samochodziki, misie, laleczki do kościoła, picie, chrupki, cukierki, bieganie po kościele. Kościół to nie plac zabaw. I denerwowały mnie w kościele osoby, które wciskały mojemu dziecku cukiereczki lub próbowały zabawiać. Wychodząc do kościoła moje dziecko było najedzone, "napite", miało czystą pieluchę i łańcuszek od smoczka z gryzakiem. Jeśli zdarzył mu się zły humorek, wychodziłam z nim z kościoła, żeby nie przeszkadzał innym. Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że moje dziecko przeszkadza. Nie wiedziałam też "wymownych" spojrzeń.
    • mamalgosia Re: Dziecko w kościele 10.11.12, 16:06
      Uważam, że dla wierzących rodziców jest ważne by dziecko jak najszybciej mogło być z nimi w kościele. I dla mnie było. Granicą jednak jest nieprzeszkadzanie innym. Tak że jedzenie to jako ostateczność
      • marzeka1 Re: Dziecko w kościele 10.11.12, 20:41
        Oboje z mężem jesteśmy wierzący i czymś oczywistym było i jest religijne wychowanie dzieci, ALE gdy moi synowie byli mali, po prostu nie dało się z nimi wytrzymać w kościele na mszy, nieważne, czy dla dorosłych, czy dla dzieci- szaleli równo i jeśli mi to przeszkadzało, to co dopiero innym? Dlatego do 4 roku życia nasze dzieci do kościoła nie chodziły na msze, my chodziliśmy na zmianę- w domu ktoś z dziećmi zostawał; za to prowadzaliśmy je, jak nie było mszy, aby pokazać, wyjaśnić. O dziwo, gdy pokończyli 4 lata, okazało się, że spokojnie potrafią wytrzymać.
        • kol.3 Re: Dziecko w kościele 11.11.12, 08:10
          Podpisuję się. Nie widzę powodu by ciągnąć niemowlaka na mszę na której się męczy.
          • annes67 Re: Dziecko w kościele 11.11.12, 20:12
            " świnto prowdo "jakby powiedzil po góralsku ks.tischner.
            tez tak uwazam .
    • je_fa_ma Re: Dziecko w kościele 12.11.12, 11:35
      Karmienie piersią w miejscach publicznych mnie nie drażni, w kościele też nie.
      Drażnią mnie rodzice w kościele, którzy dla zatkania swoim maluchom buziek podają im rożne smakołyki w szeleszczących opakowaniach. Przecież można chrupki, czy ciastka przesypać do np plastikowego pojemnika i wtedy dziecko może sobie jeść bezgłośnie.
      Samo jedzenie w kościele też mnie nie drażni, aczkolwiek ja swojego syna nie uczę takich praktyk i do kościoła nie zabieramy jedzenia, picia ani zabawek, które mogą zrobić hałas.
      Syn w kościele wie, ze trzeba być cichutko, ale nie trzeba być cały czas na wdechu.
      • andaba Re: Dziecko w kościele 13.11.12, 23:03
        Moje dzieci "chodziły" regularnie do koscioła od dnia chrztu co niedziele lub częściej. Jako maluchy przebywały w wózku (do ok 1,5 roku - 2 lat), potem w ławce lub na rękach.
        Może ze trzy razy zdarzyło mi się, że musiałam wyjśc z płaczacym dzieckiem z kościoła.
        Niemowlętom dawałam butelkę z piciem, wyciaganie cycka w kosciele jakos mi sie nie widzi, choć absolutnie nie przeszkadza w wykonaniu innych matek. Żadnych chrupek ani paluszków nie jadły.
        W pewnym okresie, około 2 lat, niektóre chodziły po kosciele, ale był to z reguły krótki czas adatowania sie do przebywania poza wózkiem w kosciele. Zawsze starałam sie chodzic na mszę dla dzieci, żeby mi nikt nie zarzucił, iz przeszkadzam smile
        Od wieku około 2,5 roku lat wszystkie moje dzieci zachowują się w kościele idealnie. Teraz to oczywiste, najmłodsze ma 5 lat smile

        • niektorymodbija Re: Dziecko w kościele 18.11.12, 21:00
          Nie widzę powodów, żeby nie zabierać mojego niemowlaka na Mszę. Tym bardziej, że nie mam z ki go zostawić w domu. I chce, żeby dziecko od początku było przyzwyczajone do chodzenia do kościoła.
          Karmienie dzieci chrupkami itp. w celu uciszenia niekoniecznie mi się podoba. Swojemu nie daję, tak samo jak szeleszczących, grzechoczących zabawek. Ma się przyzwyczajać, że świątynia jest wyjątkowym miejscem, w którym zachowujemy się w wyjątkowy sposób.
          Co innego butelka/woda dla niemowlaka w celu zaspokojenia pragnienia.
          Natomiast karmić piersią mi się zdarzyło, ale dyskretnie, w kruchcie, gdzie nikogo nie było. A nawet jakby ktoś był, to pewnie by się nie zorientował. Wolałam nakarmić niż słuchać wycia czy wyjść z rodzinnej uroczystości.
        • aduerin Re: Dziecko w kościele 06.12.12, 20:58
          > Od wieku około 2,5 roku lat wszystkie moje dzieci zachowują się w kościele idea
          > lnie. Teraz to oczywiste, najmłodsze ma 5 lat smile
          to wcale nie takie oczywiste.. znam mnostwo dzieci 8 i 9 letnich ktore cala msze biegaja tam i z powrotem po kosciele niczym po boisku a moment modlitwy po komunii sw jest dla nich znakiem by galopem pedzic na zewnatrz gdzie ksiadz np rozdaje naklejki za udzial. Tam pchaja sie blokujac wyjscie, tratuja starszych, bo jakos rodzice zapomnieli w szale zarabiania lub tez picia im te proste prawdy przekazac. Znam rowniez wielu gimnazjalistow, licealistow a nawet doroslych ktorzy przychodza do kosciola po to zeby sobie na glos pogadac. Widuje osoby, ktore odbieraja w kosciele telefon drac sie do sluchawki: a, wiesz, Aniu, w kosciele jestem! No coz. Kultura pilnie poszukiwana...
    • martinforgery Re: Dziecko w kościele 24.11.12, 16:08
      moim zdaniem bez sensu jest zabieranie małego dziecka do kościoła.. i tak niczego stamtąd nie wyniesie, a tylko narobi szumu i będzie przeszkadzało innym, a matce narobi kłopotu. Po co? rozumiem, kiedy dziecko ma 6 czy więcej lat, ale po co wcześniej je zaciągać?
    • beverly1985 Re: Dziecko w kościele 25.11.12, 00:06
      Jeśli dziecko nie potrafi wytrzymac 2 godzin bez chrupek czy butelki to niech do kościola nie chodzi, proste.
    • ajsza1127 Re: Dziecko w kościele 25.11.12, 19:17
      My w kościele mamy tzw. matecznik(z zabawkami) z głośnikiem dla mam z dziećmi do 2,5lat a dla starszych szkółki = zadowolona mama i dziecko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja