Dodaj do ulubionych

prawie trzylatek i "bunt"

IP: *.icpnet.pl 13.02.13, 14:06
Dziewczyny poradźcie, bo mi już brakuje pomysłów co robić. synek, prawie trzylatek, od jakiegoś czasu przejawia "buntownicze" nastawienie: wymusza płaczem i krzykami, czasami jest uparty, o nic dosłownie nie można się doprosić. nie lubię w sumie tego nazywać buntem, bo uważam, że to jest normalne i jest etapem rozwoju, że on się po prostu uczy, odkrył swoją autonomię i próbuje dokąd można. ogólnie wiele tematów negocjujemy i czasem to jest wyczerpujące. błahostki odpuszczam, ale są też sprawy nie podlegające negocjacjom: mycie zębów, ewentualne branie leków itp.: wtedy oczywiście bywa ryk.
jak mam rozsądnie wytyczać granice?

no, i jeśli je znacie - to podajcie mi proszę konkretne sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach z moim trzylatkiem jak:
- trudny powrót do domu: ja nawołuję, a synek idzie p o w o l i i zatrzymuje się co chwilę, żeby kontemplować, a to krzaki, a to ślimaki, a to kwiatki - trawki źdźbła... albo z tego samego gatunku: mieszkamy na trzecim piętrze, nie ma windy i jak załapiemy fazę, to jest groźba, że spędzimy na klatce schodowej mnóstwo czasu

- rzucanie przedmiotami: najczęściej rzuca jak coś nie pójdzie po jego myśli, tak jakby chciał "ukarać" tą rzecz, z którą mu się nie powiodło - może jest jakiś inny sposób, który mógłby mu pomóc poradzić sobie z frustracją?

- w trakcie wymuszania płaczem, albo krzykiem: zazwyczaj mówię mu, że dopóki tak się zachowuję, to nie damy rady się porozumieć i że chętnie z nim porozmawiam, bardziej na spokojnie, potem czekam, albo zajmuję się swoimi sprawami (zawsze może przyjść i się przytulić) - jak jeszcze mogę mu pomóc, ale jednocześnie nie wysyłać sygnałów, że jego metoda wymuszanie jest skuteczna?

wspomóżcie konkretną poradą, bo czasami to naprawdę brakuje cierpliwości
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: prawie trzylatek i "bunt" IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.02.13, 15:25
      To trudny okres. Rozumiem i dobrze pamiętam, że brakuje cierpliwości, ale:
      - dziecko dziwi się światu na spacerze, uczy się tego świata, zachwyca nim. Trzeba mu na to pozwolić i cieszyć się, że tyle go ciekawi. Sposoby na przyspieszenie spaceru: nazbierane kamyczki poukładamy na Twoim dywanie we wzorki, listki włożymy do książki , żeby się suszyły, trawki włożymy do wazonu, czyli dajesz jakieś zadanie związane z czymś , czym akurat dziecko się interesuje tyle, że do zrobienia w domu. To samo na klatce schodowej. Musicie się pospieszyć, żeby zobaczyć, co w domu robi ukochany miś, albo to co wyżej - różne tego typu "sposoby". Broń Boże nie mówić :musimy się spieszyć do domu. To jeszcze nie pora na takie bezpośrednie i szczere komunikaty. One rodzą jedynie bunt. Dziecko jak nie ma w tym konkretnej korzyści (zainteresowania) to zwykle staje okoniem. To samo tyczy się słowa "nie". Zawsze lepiej powiedzieć : zaraz po obiedzie to zrobimy, zamiast : teraz nie, bo teraz jest obiad.
      Co do rzucania zabawkami, osobiście nie widzę problemu. Wyładowuje frustrację, nikogo nie bijąc, nie gryząc. jeśli rzucanie nie ma charakteru morderczego, czyli nie jest to rzucanie w kogoś ani po szybach, to co za problem? Frustracja musi znaleźć ujście, a z takich zachowań po prostu wyrośnie. Ja sama jak się wścieknę to czasem czymś (miękkim) rzucę o ziemię, więc swojemu dziecku tego nie zabraniam.
      Co się zaś tyczy wymuszania, to tutaj baaardzo wiele, a właściwie wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Bo czasem to co się wydaje wymuszaniem jest po prostu płaczem i złością dziecka, którego jakaś potrzeba nie została zrozumiana. Warto nie walczyć z dzieckiem o wszystko, nie stawiać jakiś konieczności na ostrzu noża. Czasem tak bardzo ważne jest dla malucha najpierw poukładać zabawki w rządku, zamiast iść się myć. Im więcej się pozwoli , tym chętniej dziecko zrobi to, co musi. Co innego, gdy jest konkretny zakaz, związany z bezpieczeństwem dziecka, tam odpuścić nie można. U mnie takich zakazów jest mało, jestem mało konsekwentna, więc jest mi łatwiejsmile) Jeśli zapowiedziałam, że to już ostatnia bajka, a potem dziecko mnie prosi o jeszcze jedną, obiecując, że to będzie już naprawdę ostatnia to pozwalam, przyznaję się bez bicia i dziecię idzie o dziwo po tej bajce. Zamiast więc eskalować swoje rządania, uczy się, że ja umiem mu zaufać, że ono coś obiecało i że trzeba się tego trzymać. Ale to też pewna dojrzałość, której moja córka w wieku 3 lat jeszcze nie miała. Teraz ma 3 lata 8 miesięcy. pozdr
      • mama_mili Re: prawie trzylatek i "bunt" 17.02.13, 12:22
        My jesteśmy świeżo po okresie "buntu", który jednak był bardzo krótki i nie nazbyt intensywny.
        W wychowaniu córki staramy się być konsekwentni, ale nie autorytarni. Dajemy szansę na wypowiedzenie własnego zdania i staramy się je brać pod uwagę. Oczywiście nie oznacza to spełniania każdych zachcianek córki. Bardzo dużo z nią rozmawiamy, tłumaczymy potrzebę i zasadność jakiegoś zachowania. Staramy się wyczuć sytuację, w której może dojść do zdecydowanego sprzeciwu i jakoś ją rozładować - humorem, elementami zabawy.
        I jeszcze jedna ważna rzecz - staramy się nie zaskakiwać córki. Jeżeli musi kończyć zabawę, bo np. kolacja gotowa, zawsze mówię jej wcześniej, ze zaraz będzie musiała kończyć i umawiamy się na czas do zakończenia zabawy, czasami nawet ustawiamy timer, żeby mogła widzieć, ile jej jeszcze czasu zostało. To działa - jak czas się kończy, sama przychodzi.
        Kluczem jest - według mnie - stosowanie takich samych założeń do dziecka, jak do dorosłego. Dorosły nie chciałby, aby mówić mu: "przerwij w tej chwili i chodź jeść". Dziecko tez nie chce.
        Jeszcze niedawno najczęstszym słowem Emilki było "nie". Teraz jest inne - "dobze!" wypowiadane ochoczo. Więc to chyba działa smile
    • mame82 Re: prawie trzylatek i "bunt" 16.01.17, 22:37
      Dziecko jest przyzwyczajone, że w młodszym wieku przybiegała Pani do niego na każde zawołanie i reagowała na każde zapłakanie. On dorasta, Pani zmienia także nastawienie do niego, nawet nieświadomie, ma Pani więcej czasu dla siebie niż jak był niemowlakiem i On potrafi to odczuć. Krzyk i płacz to wymuszenie uwagi tak jak Pani słusznie to dostrzega. Bardzo dobrze, że wie Pani, że na wymuszanie płaczem nie wolno reagować, ale chyba Pani nieświadomie jednak reaguje. Czeka Pani, patrząc na jego zachowanie. Proponuję przy tych atakach płaczu wyjść do innego pokoju. Jeżeli płacz jest w celu wymuszenia dziecko powinno po krótkim czasie samo przestać płakać. Gdy tak sie stanie nie powinna Pani w ogóle zaczynać tematu dlaczego taka sytuacja miała miejsce, bo to będzie oznaczało, że dziecko odniosło sukces w wymuszaniu.
      W przypadku trudnych powrotów do domu nie powinna Pani w żadnym wypadku dostosowywać swojego tempa do zwolnionego tempa dziecka. Poinformuje go Pani raz, że wracacie, jeżeli on w tym czasie zajmie się czymś innym powinna mu Pani powiedzieć, że w takim razie idzie sama i po prostu normalnym tempem iść w stronę bloku, nie odwracając się. Zdziwi się Pani w jak szybkim tempie syn pojawi się u Pani boku i powrót będzie przebiegał na Pani warunkachsmile Jasny przekaz i konsekwencja w działaniu zawsze przynoszą sukces.
      Pogodzenia z porażką można łatwo nauczyć wspólnie grając w gry planszowe, karciane czy inne w których wyraźnie wygrywa jedna osoba. Musi Pani dać dziecku wygrać, ale nie w oczywisty sposób, tak , żeby się domyślił. Przy Pani przegranej powinna Pani powiedzieć coś w stylu "ojej przegrałam, nie podoba mi się to." a po krótkiej pauzie "Ale cieszę się, ze Tobie dobrze poszło, gratuluję, ale następnym razem postaram się wygrać!". Krótkie udawanie przy którym dziecko dostaje jasny przekaz, że frustracja przy przegranej jest normalnym zachowaniem, ale że warto cieszyć się z wygranej drugiej osoby. Daje to także sygnał, że jedna porażka nie jest niczym ważnym, bo w przyszłości każdy ma szansę na zwycięstwo bez względu o jakiej dziedzinie jest mowa.
      Powodzenia!
    • axtx_axtx99 Re: prawie trzylatek i "bunt" 10.01.21, 16:54
      Bunt trzylatka jest przyczyną spowodowaną skokiem rozwojowym, który dzieli się na rozwój psychiczny jak i fizyczny. Co więcej, dziecko w tym wieku odkrywa swoją niezależność, autonomię oraz „próbuje dokąd można”, zaś nie potrafi nazwać emocji, tego co odczuwa, co skutkuje impulsywnością zachowania.
      Ów działa są manifestowane na różne sposoby. Najczęściej są to wybuchy płaczu i krzyku. Jednak trzeba zwrócić uwagę na to, że w tym zachowaniu zaczyna pojawiać się celowość, testowanie reakcji otoczenia, badanie granic, czy najzwyklejsze zwrócenie na siebie uwagi. Po opisanych trzech przykładach sytuacji, pierwsza z nich dotyczy długich powrotów do domu, ponieważ dziecko wszystkim się interesuje.
      Na tym poziomie rozwojowym zainteresowanie dziecka światem wzrasta. Interesuje go otoczenie, eksploruje świat na wszelkie możliwe sposoby, z tego też względu dobrym sposobem jest wygospodarowanie większej ilości czasu, by powrót do domu nie odbywał się w biegu. Do tego wymyśl zadanie, które przyspieszy ten proces. Na przykład: podczas powrotu ze sklepu razem z dzieckiem zbieraj kamyki, a następnie po powrocie ułóżcie je na dywanie i policzcie. W momencie wchodzenia po schodach poproś dziecko, by razem z Tobą liczył każdy schodek, aż do drzwi mieszkania.
      Moment frustracji dziecka. Kiedy następuje taka chwila, podejdź do dziecka, zdobądź jego uwagę na przykład poprzez dotknięcie jego ramienia i głośne powiedzenie: „chyba się bardzo zdenerwowałeś”. Trzeba nazywać emocje. Ponad to, w takim wypadku postaraj się opisać to jak w tym momencie wygląda, np. „widzę że masz skwaszoną minę, rzucasz zabawkami”. Okaż zrozumienie wobec takiego zachowania.
      W książce A. Kołakowskiego i A. Pisula „Sposób na trudne dziecko” na str. 190- 203 został opisany algorytm postępowania podczas wybuchu złości dziecka oraz ABC wybuchu, czyli to co poprzedza wybuch, moment wybuchu i zachowania po wybuchu złości. Autorzy zachęcają by w takich chwilach rozpisać sobie taką sytuację, by przy kolejnej takiej chwili wiedzieć co może być przyczyną i jak zareagować by temu zapobiec . Ponad to autorzy piszą w jaki sposób rozładować taką sytuację, aby jej uniknąć, o ile jest to możliwe. Do tego wspominają, że warto jest wprowadzić kodeks złości, czyli to co wolno a czego nie wolno w momencie kiedy dopada nas złość. Należy zapisać zasady, powiesić je w widocznym miejscu i przypominać o nich w momencie frustracji.
      Kolejny opisany przykład dotyczy wymuszania płaczem i krzykiem. Aby uniknąć takich sytuacji, jak w poprzednim przykładzie, należy wprowadzić kodeks zasad. Przedstawić dziecku na czym one polegają oraz to jakie istnieją konsekwencje.
      Także odnosi się do wyznaczania granic dziecku. Pokazania mu co może, czyli to jakie zachowania będą akceptowane, a po jakich sytuacjach będą wyciągane konsekwencje. W tym przypadku, również warto sięgnąć po książkę „ Sposób na trudne dziecko”. W niej od strony 142 do strony 157 autorzy opisują w jaki sposób wprowadzić zasady w domu, w jaki sposób je stworzyć by niosły za sobą pozytywne skutki, jakie zasady można negocjować, a jakie zachowania dziecka jesteś w stanie zaakceptować, a których już nie.
      Oprócz książki, warto jest skorzystać ze strony internetowej i zajrzeć na:
      www.aps.edu.pl/uczelnia/instytut-wspomagania-rozwoju-cz%C5%82owieka-i-edukacji/zapytaj-pedagoga/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka