Problemy z 3,5 l - długie

22.07.04, 11:21
Jakiś czas temu czytałam potępiący wątek o mamach nie radzących sobie z
dziećmi (chodziło o problemy z wyjściem z placu zabaw). Ja muszę przyznać, że
też czasem sobie zupełnie nie radzę i myślę, że jest jeszcze sporo innych mam
które też to muszą przyznać. Moje dziecie obecnie 3,5 l jest osobnikiem
wielce zmiennym, co kilka miesięcy dopada go faza wściekła. Wprost
proporcjonalnie do wieku wyrafinowanie zachować rośnie - przechodziliśmy
przez walenie się na podłogę, wrzaski, rozpacze, obrażanie się itp. I powiem
szczerze w tych okresach mam spore problemy, żeby sobie z dzieckiem poradzić
i z własnymi nerwami. Jednak nie stosuje kar cielesnych, tylko nie ma miłych
rzeczy dla dziecka (np.bajki do słuchania, oglądania, czytania na dobranoc
itp) lub deleguje je do pokoju (w celu zastanowienia się nad sobą) w między
czasie staram się tłumaczyć
Obecnie znów jest faza - objawia negacją wszystkiego co niezgodne z ideą
dziecka się obrażaniem i nie słyszeniem moich poleceń, złoszczeniem się,
próbuje czasem uderzyć, popluć itp. Czasem czuje się bezradna bo nie wiem co
zrobić kiedy np. proszę dziecko poczekaj na mnie zamykam drzwi, a dziecie juz
zbiega na dół (3p) lub proszę żeby nie wspinało się na różne meble
(oczywiście w miejscach najbardziej nie dostępnych), bo zwyczajnie może
zlecieć, wylatuje na drogę na gdzie parkują samochody itp. Ostatnio nawet w
przedszkolu, kiedy ciocia poprosiła żeby posprzątało stwierdziło, że nie i
wcale się w przedszkolu nie podoba i nie będzie przychodzić.
Co ciekawe w międzyczasie wściekustwa jest naprawde grzeczne i mnie słucha.
    • mama_kasi Re: Problemy z 3,5 l - długie 22.07.04, 19:19
      Hej
      Moja Kasia (w kwietniu skończyła 3 latka) też ma bardzo trudny okres. Do tej
      pory była grzecznym dzieckiem. Owszem czasami miała zły nastrój, ale jakoś
      można było dojść z nią do porozumienia. Niestety teraz jest ciężko z nią
      wytrzymać. Szczerze mówiąc nie wiem jak z nia postępować. Nie słucha sie mnie,
      nie słucha co do niej mówię, nie sprzata po sobie. Oczywiście nie każę jej
      sprzątac wszystkich zabawek tylko proszę, żeby wyniosla jedną zabawkę. Niestety
      tego też nie zrobi. Proszę, żeby nie wchodziła na krzesło to ona zrobi mi na
      złości i wejdzie. Proszę, tłumaczę, ale nic do niej nie dociera. Nie chce się
      dzielić swoimi zabawkami, zawsze musi dostać to na co ma ochotę. Krzyczy,
      histeryzuje, płacze, jeczy. Jestem zmęczona. Zaczęłam krzyczeć, czasami nawet
      dam klapsa. Potem mam straszne wyrzuty sumienia. Kary też nie skutkują. Nie
      robi na niej wrażenia fakt, że zabroniłam jej obejrzec dobranockę. Mam dość.
      Przecież jest duża, wszystko rozumie a zachowuje się tak jakby nic do niej nie
      docierało. Oczywiście czasami jest bardzo słodka. Mówi, że bardzo mnie kocha,
      że jestem jej kochaną mamusią. I wtedy mam wyrzuty sumienia , że byłam na nią
      zła. A może ja za dużo od niej wymagam? Myslałam o jeszcze jednym dziecku, ale
      teraz juz nie jestem o tym taka przekonana. Naprawdę jestem zrozpaczona.
      Pozdrawiam
      • mama1974 Re: Problemy z 3,5 l - długie 25.07.04, 22:11
        Zapisuję się do klubu matek upartych i nieobliczalnych trzylatków. Wszystko to,
        o czym piszecie, dotyczy także mojej córki. Często opadam z sił i brakuje mi
        cierpliwości. A mam jeszcze 8 mies. niemowlaka ;0)
        Wydawało mi się jakiś czas temu że znalazłam na nią sposób. Gdy widzę, że nad
        naszą "miłość" nadciągają chmury, mówię nad wyraz spokojnie albo głupawym tonem
        niemal jak Plastelinek i próbuję nie dać się sprowokować, ale muszę to
        jeszcze "przećwiczyć" bo system czasem szwankuje.
        mama
      • agusia11 Re: Problemy z 3,5 l - długie 26.07.04, 11:25
        Nie wiem co Ci powiedzieć, bo wszystko co napisałaś musiała bym napisać o
        swojej córce. Tylko moja Ola w listopadzie skończy 4 lata!!!. Czytałam, że trzy
        latki coś takiego przechodzą, ale u niej to nie mija. Straszenie biciem,
        zamknięciem na strychu nie robi wrażenia pyta się jaki szeroki jest pasek,
        którym ją straszę że zbiję. W ciągu ostatnich dwóch dni tak mi dała "popalić",
        że załamałam się - nie wiem co z nia zrobić.
        Zamiast Cię pocieszć, to się tu rozklejam. Mam nadzieję,że to minie i dobrze że
        nie jestem sama z tym problemem.
    • dobiesia Re: Problemy z 3,5 l - długie 26.07.04, 13:12
      Boże dzięki Ci za te listy!
      Już oboje z mężem myśleliśmy, że z naszym dzieckiem jest coś nie tak!
      Krnabrne, płaczliwe, uparte jak osioł, a czasami dobre, kochane i słodkie jak
      miód.
      Widocznie tak już jest z dziećmi.
      Uf, jaka ulga!
      Trzymajcie się!!!!!!!!!
    • vialle Re: Problemy z 3,5 l - długie 28.07.04, 16:31
      dziewczyny, przeciez to co piszecie jest najzupelniej normalne!!!! Wykanczajace
      nerwowo dla rodzicow, fakt - ale najzupelniej normalne z rozwojowego punktu
      widzenia. Zdaje sie powinno nas bardziej niepokoic gdyby nasze pociechy nie
      mialy takiego etapu "proby sil" w tym wieku. Skoro maja - rozwijaja sie
      normalnie.
      Moj syn ma 3,3 i ma podobne zachowania do tych, jakie opisujecie. Nie bije go -
      dla mnie klaps to juz bicie, zdarzylo mi sie przez jego cale zycie 2 czy 3 razy
      ze pacnelam go w pupe zanim pomyslalam - byl bardzo zdziwiony co tez ja
      wyprawiam smile
      Kiedy sie wscieka - czekam. Czasem nie ma czasu na czekanie - wiem. Ale staram
      sie czekac, zeby przeszedl mu pierwszy napad. Nie przekrzykuje go. Jesli mi
      wystarczy refleksu i dystansu do sytuacji - rozsmieszam go (to dziala
      najlepiej - glupie min albo zakpienie z sytuacji albo jakies mowienie grubym
      glosem i robienie zeza - to go zwykle wytraca z zapamietania jesli zrobie to
      odpowiednio szybko). Za wszelka cene unikam wdawania sie w nim w silowe
      starcie - kiedy ja karze a on patrzac mi w oczy robi cos zupelnie innego. Nigdy
      bym go nie straszyla - zwlaszcza grozby, ktorych nie spelniamy maja odwrotny
      skutek - dziecko blyskawicznie uczy sie ze mozna je olac, nie sa na powaznie.
      Staram sie nie posuwac do przekupstwa ale czasem to robie i proponuje "deal" -
      jesli pomozesz posprzatac zabawki pogram z Toba w cos tam. Kiedy czegos
      zabronie to nie ustepuje. Jesli ostrzegam, ze cos zrobie jesli nie przestanie
      (np. ze wrocimy do domu jesli bedzie sypal piaskiem na kolege w piaskownicy) a
      on nadal to robi - bezapelacyjnie wracamy do domu. Staram sie nie utrzymywac
      miedzy nami stanow napiecia kiedy ja sie obrazam a dziecko obok szlocha. Staram
      sie nie podnosic glosu i przepraszam jesli sie to zdarzy. Mowie ze jakos
      zareagowalam (np. zloscia) jesli to mialo miejsce i mowie dlaczego. Przepraszam
      tez za okazywanie mu zlosci, mowie ze nie powinnam krzyknac ale sie
      zdenerwowalam, przepraszam go i postaram sie wiecej nie krzyczec, bo krzyk nic
      nie daje tylko wszystkim jest przykro.
      Staram sie tlumaczyc mu nawet kiedy krzyczy - to znaczy w przerwach krzyku
      mowie lekko cichszym niz zwykle glosem, powoli, zeby posluchal bo chce mu cos
      powiedziec ale tego nie slychac gdy krzyczy. Mowie mu tez, ze krzyk nie sprawi
      ze zrobie to czego on chce, przypominam ze nigdy to tak nie dziala ze dostanie
      co chcial bo krzyczal. Ten argument dziala na niego chyba najlepiej. Zawsze
      przy nim kucam gdy jest taki problem, nie mowie do niego z gory. Czesto
      proponuje ze go przytule, nawet jesli odmawia proponuje po chwili jeszcze raz.
      Czesto nazywam to, o co jest zly - wierze ze to pomaga mu ukierunkowac zlosc na
      problem a nie na mnie. Pytam "placzesz bo chciales obejrzec jeszcze jedna baje?
      I jest Ci przykro ze nie pozwolilam juz wlaczyc telewizora? Rozumiem, przykro
      mi ze placzesz. Ale ogladales juz dzisiaj bajke i gdybys patrzyl dluzej w
      telewizor rozbolalyby Cie oczy... bla bla bla ". Oczywiscie poplakuje nadal i
      zlosci sie, ale coraz slabiej i to pomaga - przynajmniej z moim synkiem.
      Aaaa, no i staram sie, zeby nie byl niewyspany ani glodny czy spragniony bo
      czesto to wlasnie poteguje jego zly humor i rozdraznienie. Nie lubi tez halasu,
      glosnych dzwiekow. Chyba ze sam je wydaje smile)))

      Jestem pewna, ze to przejsciowe. Tak jak rozne inne fazy rozwoju jakie juz
      widzialam w wykonaniu mojego syna - ta takze minie. Potrwa dluzej lub krocej
      ale minie. Patrzac na to jak duzo on rozumie - mysle ze zamieni sie w
      negocjowanie i sluchanie argumentow mamusi.

      Zycze Wam i sobie jak najwiecej cierpliwosci.
      • grazbed Re: Do Vialle 29.07.04, 11:00
        Najczęściej postępuję identycznie jak Ty. Pomyślałam zatem, że masz podobne do
        mojego podejście do dziecka i traktujesz go jak partnera. I myślę, że to
        skutkuje.

        A u mojej córki (3,6 l) mnie ostatnio pojawił się nowy etap: przeklinanie.
        Pierwszy raz zdarzyło nam się to w czasie wyjazdu wakacyjnego i było myślę
        efektem zabaw z dziećmi 7-8 lat.

        Powiedziała mniej więcej:...ale duuużo, ja pier...lę. Było to rzucone
        mimochodem, ja nie zareagowałam.
        Powtórzyło się po tygodniu w obecności moich rodziców, też nie zareagowaliśmy.

        Drastyczne zwroty się jak na razie nie powtórzyły ale od tego czasu córka co
        jakiś czas mówi np. głupia babcia, głupia mama, głupek, już zwracając się
        bezpośrednio do nas. Wiem,że ten etap musimy przejść i pewnie się jeszcze
        nasili.

        Mam swoje przemyślenia na temat odpowiedniego reagowania na takie zachowania i
        nawet przygotowałam się psychicznie na takie "publiczne" wystąpienie mojej
        córki (np. w sklepie, na ulicy) ale ciekawa jestem doświadczeń i przemyśleń
        innych mam w tej sprawie.

        Pozdr.
        Grażka
    • jaiza Re: Problemy z 3,5 l - długie 03.08.04, 14:36
      To objawy prawidłowego rozwoju dziecka - patrz: psychologia rozwojowa
Pełna wersja