foka99
06.04.13, 17:32
Mój problem: syn ma 13,5 lat (jest w pierwszej klasie gimnazjum), od 1/2 roku kradnie mi pieniądze z portfela. Udowodniłam mu to w lutym, rozmawiałam z nim, przyznał, że wydaje na słodycze, napoje itp. Sam zaproponował karę dla siebie: zakaz treningów ulubionej dyscypliny przez miesiąc. Myślałam, że to pomogło. Niestety już w tydzień po odbyciu kary znów przyłapałam go na kradzieży, znowu twierdził, że to na niezdrowe jedzenie. Jednak przy okazji porządków przedświątecznych znalazłam u niego pod szafą paragony na: nóż, miski, kubki, taśmy izolacyjne, piła, osełka - twierdził, że to kolegi, z którym urządzają zabawy w skrzaty, elfy itp. Niestety tym razem nie zapanowałam nad nerwami i na rozmowie się nie zakończyło, dostał lanie pasem. Gdy ochłonęłam i wróciliśmy do rozmowy przedstawiłam mu konsekwencje jakie prawo niesie w takich sytuacjach: policja, kurator, poprawczak, więzienie. Gdy pytałam dlaczego to robi - nie wiedział.
Kilka faktów:
1. wychowuję syna sama, 4 lata temu zmarł mój partner, który był z nami 3 lata
2. do ubiegłorocznych wakacji syn był bardzo aktywnym dzieckiem (sportowiec szkoły), szczupły i wysportowany
3. ze względu na podejrzenie alergii pokarmowej był na diecie bezglutenowej
4. wakacje spędzał nad morzem, u rodziny, był puszczony samopas, sam w większości decydował co robi i z kim. Złamał rękę, więc musiał ograniczyć aktywność. Przytył 13kg w 1,5m-ca, okazało się, że żywił się głównie na mieście: kebaby itp.
5. Od września poszedł do gimnazjum (w klasie był tylko 1 z poprzedniej klasy podstawówki)
6. Ręka się nie zrastała, miał złe wyniki badań, zaczął go boleć kręgosłup i stawy - dostał zakaz uprawiania sportów
7. w październiku dietetyk rozpisała dietę, którą syn mógł dostosowywać do swoich potrzeb. Zaczął brać leki.
8. Wielokrotnie przyłapywałam go na kłamstwie, omijaniu diety i nie braniu leków.
9. Schudł 5kg, razem ćwiczyliśmy, aby odbudować mięśnie
10. Cała rodzina go motywowała
11. Od stycznia zaczął znów uprawiać sport, ale tylko 20% z tego, co rok wcześniej
12. Wszystkie pieniądze jakie przywiózł z wakacji lub dostawał przy okazji różnych uroczystości wpłacał na przechowanie na moje konto, aby uzbierać na ferie, na obóz sportowy. Gdy potrzebował na bieżące wydatki, przychodził i dostawał. Regularnego kieszonkowego nigdy nie miał.
Reasumując: jego życie zmieniło się drastycznie na przełomie wakacji.
Podejrzewam uzależnienie od jedzenia. Dlatego pomimo świadomości, że niszczy swoje zdrowie i źle postępuje nie może się powstrzymać.
Na zewnątrz (znajomi, szkoła, rodzina) ma opinię super chłopaka, uczynny, dobrze wychowany, bystry, zaradny, pomocny itp. ale nikt nie wie o ostatnich miesiącach.
Mój tato jest emerytowanym policjantem, dostałby zawału gdyby jego wnuk skończył w poprawczaku.
Czy powinnam pójść do psychologa? Czuję, że nie poradzę sobie z tym sama.