DZIADEK PRECZ...

22.07.04, 22:04
Pisze bo ten problem nie daje mi spokoju.Moją 9miesięczną córkę z wszelką
cene izoluje od dziadka (mojego ojca).Robie wszystko aby go nie widziała i
aby ich wzajemne kontakty były minimalne.To trudne,bo mieszkamy w jednym domu.
Mój ojciec od lat sporo pije.Nie sposób opisać mojego dzieciństwa.Głównie
wstyd.Przed sąsiadami,koleżankami.Ze wstydu wyrosłam,ale zostało obrzydzenie.
Niechęć do tego człowieka.Nasze kontakty zostały ostatecznie zerwane gdy na
mój ślub się WTOCZYŁ. Zresztą na chrzcinach córki był tak nawalony,że nie
mógł wejść po schodach.Wyobrażacie sobie ten wstyd.Goście,ksiądz a ten
pełznie.
Wracając do sprawy myślę,że lepiej nie mieć dziadka niż niż nieć takiego.Nie
chce aby moja córka choć w najmniejszym stopniu doświadczyła tego co ja
kiedyś.Nawet nie umię określić jakie są odczucia mojego ojca względem
Wiktorii.Właściwie on ma własny świat,nakrapiany świat.
Myślicie,że dobrze robie chroniąc małą?Boli mnie,że nie będzie miała dziadka
na którego zasługuje,ja na szczęście miałam cudownego. Czekam na opinie!
    • madziurex Re: DZIADEK PRECZ... 23.07.04, 01:37
      Niby masz rację, ale...Ja miałam dziadka alkoholika i wspomnienia mam podobne
      do twoich (najgorsze były właśnie uroczystosci rodzinne, święta...). Wstydziłam
      się bardzo za dziadka no i bałam się go takiego "innego". Ale jednak - gdy był
      trzeźwy - był b.kochany i mile go wspominam, do teraz za nim tęsknię. Chyba nie
      chciałabym, zeby ktoś mi mojego dziadka odbierał.
      A mój drugi dziadek był co prawda "normalniejszy", jednak z powodu rozwodu i
      wojny z babcią (nadal mieszkali razem) byłam od niego izolowana, miałam mówić
      mu tylko "dzień dobry", unikać go, wciaż słuchałam niepochlebnych opinii o nim -
      słowem byłam nastawiana przeciwko dziadkowi (to wszystko, jak miałam ok.4-7
      lat). No i przez to nie lubiłam ani tego dziadka, ani tak naprawdę babci, ani
      ich skłóconego, dziwnego domu. Już wolałam tego pijącego...
      Dlatego uważam, że jeśli dziadek nie krzywdzi małej, moze nie powinien być od
      niej odcięty? Zresztą chyba nie da się tego zrobić zyjąc pod jednym dachem?
      Izolacja moze jeszcze bardziej namieszać dziecku w głowie, niż obserwacja -
      bądź co bądź chorego - dziadka.
      Zresztą - sama nie wiem...
      Pozdrawiam!
      Magda
      • hankam Re: DZIADEK PRECZ... 03.08.04, 11:53
        Chorego?
        Po prostu pijaka.
        Jesli dziadek ma chwile trzezwosci (na przyklad upija sie tylko wieczorem), to
        mozna te momenty jakos wykorzystac. Rozgraniczenie moze byc trudne, gdy mieszka
        sie pod jednym dachem.A odizolowac dziecko da sie tylko wtedy, gdy sie
        wyprowadzisz. Sama sytuacja, gdy ty jestes wsciekla na swojego ojca nie jest
        dla malej zdrowa.
        Pozdrawiam.
    • aaabbb Re: DZIADEK PRECZ... 23.07.04, 02:14
      Kropka,
      mam podobny problem, co Ty. Tylko u mnie uzależniona jest inna bliska osoba.
      Obecnie nie mieszkamy razem. Też znam ten rodzaj wstydu i mam nadzieję, że moje
      dzieci go nie poznają.
      Wracając do tematu - nie izoluję dzieci. Starszy syn ma w tej chwili 10 lat.
      Różne sytuacje bywały... Nigdy jednak nie "kryłam" tej osoby i nie oszukiwałam
      w jej imieniu. Mówiłam dziecku od samego początku, że osoba jest chora,
      uzależniona od alkoholu i nie zawsze synek np. może tam nocować nawet, jeśli
      miał obiecane. Oczywiście była "obraza majestatu" jak ja śmiem takie kalumnie
      dziecku opowiadać! Szczególnie, że kilkuletnie dzieci się w dyplomację nie
      bawią. Teraz widzę, że była to taka moja zemsta.
      Ale przy okazji mamy niejako na przykładzie wyjaśniony problem uzależnień. Moje
      dziecko i tak tą osobę uwielbia i myślę, że wybaczy jej więcej niż ja.
      Jeśli u Ciebie w domu (w Twojej "podstawowej komórce społecznej"wink nie ma
      alkoholu, to córka nie doświadczy tego, co Ty w dzieciństwie. Jeśli jest -
      trzeba go natychmiast wyprosić nawet za cenę zerwania kontaktów towarzyskich.

      Taka jest moja opinia na podstawie moich własnych doświadczeń. W kwestii
      izolacji dziadka musisz jednak zaufać własnej intuicji. Nie powiem Ci, czy
      dobrze robisz chroniąc małą... Ty sama musisz sobie odpowiedzieć.

      Życzę wytrwałości.

      PS.
      Zmieniłam nicka z oczywistych względów. Mam nadzieję, że wybaczycie.
    • saba76 : DZIADEK " nakrapiany... z wlasnego doswiadczenia 23.07.04, 13:02
      Mój teśc identycznie zachował sie podczas tych ważnych dla mnie i jego syna
      uroczystości ,mamy 2 corki Natke 5lat i Weronike 15mc prawie,nieizoluje
      dlaczego?
      Bo widze że starsza córa sama podchodzi tylko wtedy gdy teśc jest trzeźwy a to
      żadko sie zdaża-niestety.
      Oczywiście pijanemu dziadkowi niepozwalałam brać na ręce malej ,ani bawić sie -
      stanowczo powiedzialma i wprost :"jak ojciec wytrzeźwieje"
      Najgorzej potem tlumaczyć dlaczego dziadek tak robi,ale niemów że tozly
      czlowiek powiec raczej : "źle robi ,ale to taka choroba"
      Mojej szfagierki rodzina mieszka razem z moimi teściami czyli córka z ojcem 2
      rodziny, też niezabrania kontaktow,ale ogranicza do minimum jeśli teśc jest
      pijany i powiem coś zadziwiającego.
      potrafił dla wnuków być trzeźwy i brać ich na spacer do parku,lasu i bynajmniej
      niewracal pijany ,ani podchmielony-tylko stopniowo uświadamialiśmy mu że tylko
      wtedy jak jest trzeźwy.
      niestety alkoholizm to straszna choroba! i mam pytanie mimo upokożeń
      odsunelabyś osobe psychicznie chorą?! tio też rodzaj choroby i trzeba
      ustosunkować sie ,niepobłażać ale i nieodtrącać doslownie.
      Możesz mieć zal za to że na uroxczystośc wlazl pelzając nietrzeźwy, ale czy
      poprosiliście ,żeby był trzeźwy.
      Mój maz zrobił to i odziwo na samym weselu był trzeźwy ,wypił niewiele tylko do
      toastu, niestety niepoprosiliśmy go oto na poprawinach i tu było duzooooooo
      gożej.

      Zrobisz jak uważasz ,ale pamiętaj że dziadek ajki jest taki jest pomyśl czy
      dziecko potem niebedzie mialo za zle tobie ze tak zrobiłas.


      Pozdrowienia Sabina
      • aleksandrynka Re: : DZIADEK " nakrapiany... z wlasnego doswiadc 27.07.04, 09:07
        Tylko pamiętaj, to alkoholik jest odpowiedzialny za swoje życie bez względu na
        powody... Piszę to, bo pojawia się u Ciebie kilkakrotnie "choroba". To jest
        choroba, ale mówiąc w ten sposób odbiera się alkoholikowi odpowiedzialność,
        robi się z niego biedaczka, który wpadł w straszne szpony... i tak dalej. A
        mimo wszystko picie to jakaś jego decyzja, w przeciwieństwie do choroby
        psychicznej.
        Piszę, bo uznałam, że to ważne...
    • nowabiala Re: DZIADEK PRECZ... 23.07.04, 16:58
      A u nas odwrotnie. Nasze dzieci babci (tesciowej) nie widziały na oczy. A
      mieszkała w tym samym miescie. To była decyzja meza, a ja nie czułam sie na
      siłach, zeby na własną rekę te kontakty celebrować. W czwartym roku naszego
      małżenstwa tesciowa zmarła po krótkiej chorobie, okazało się ze miała gruzlice.
      Odetchnęłam z ulga.
    • steffa Re: DZIADEK PRECZ... 27.07.04, 01:17
      Jeśli mieszkacie razem, to izolowanie córki jest sztuczne. Co innego, gdybyś
      sama z ojcem nie utrzymywała żadnych kontaktów i nigdy byście się nie
      widywali. Tak chyba nie jest, jeśli mieszkacie w jednym domu. Ale chyba sama
      musisz sobie to poukładać. Alkoholizm to ciężka choroba całej rodziny i ty też
      na nią chorujesz - znany jest syndrom dorosłych dzieci alkoholików...
    • ptakun Re: DZIADEK PRECZ... 02.08.04, 01:15
      A jednak to twój ojciec! Dla mnie równie paskudne jest również twoje
      zachowanie. W jaki sposób definiujesz rodzinę? Wybierasz z niej lepsze
      składniki? Jaki będzie twój własny koniec? Nikt nie rodzi się z postanowieniem -
      zostanę alkoholikiem i będę zatruwał życie innym.
      • bbbbb2 Re: DZIADEK PRECZ... 11.08.04, 08:12
        Ptakun, czy Ty w ogóle masz pojęcie jak wygląda życie z alkoholikiem i że to
        się leczy, wystarCzy CHCIEĆ !!!!!!!????
        Chyba nie masz.....
        pozdrawiam,
    • amelia83 Re: DZIADEK PRECZ... 02.08.04, 22:57
      ja bylam izolowana od dziadka alkoholika choc jest to inna sytuacja niz u Ciebie
      dziadek odszedl od mojej mamy jak byla malym dzieckiem
      widzialam go tylko kilka razy i to u jego matki a mojej prababci teraz majac 21
      lat pamietam go jako pana od faworkow trudno mi ocenic czy decyzja mojej mamy
      byla sluszna ale przynajmniej mam po nim mile wspomnienia
    • bbbbb2 Re: DZIADEK PRECZ... 10.08.04, 22:43
      U mnie podobnie, tylko że dotyczy to obydwojga rodziców. Zerwałam wszelkie
      kontakty, nie chcę ich widziec na oczy. Synek zna tylko babcię - mamę taty,
      dziadek niestety juz nie żyje. Wiem, że to straszne, ale nie chcę żeby patrzył
      (nawet sporadycznie) na to samo na co ja przez całe życie musiałam patrzeć.
Pełna wersja