Dodaj do ulubionych

"Surowi rodzice"

15.04.13, 09:20
Leci taki program w TVN, oglądam i oczy mi się same otwierają jak spodki. Czysta przemoc.
"Surowy" zwykle oznacza nadużywający władzy, pozycji i poniżający.
W poprzednim odcinku przy klasie nauczycielka poniżyła chłopaka, sugerując nie wprost, że trzeba być ograniczonym, by tego nie zrozumieć, co mu kazała. On się zamknął w sobie, zrobił "jeżyka" i zarzucił jej, ze właśnie nazwała go głupim, na co ona zaprzeczyła. W sytuacji, kiedy 5 sek. wcześniej - nie używając tego słowa, ale jednak tak go określiła.
Tak naprawdę, to ci surowi rodzice też wrzeszczą, mobbingują, w ogóle nie słuchają, mają w 4-ch literach, co ten młody człowiek mówi, natomiast uważają, że ich polecenia będą bezwzględnie, terminowo i w podskokach, z uśmiechem na twarzy wykonywane, choćby nie wiem jak idiotyczne.
Różnica między rodzicami a dziećmi w tym programie sprowadza się do tego, że słownictwo młodych jest nieco uboższe, ma więcej wulgaryzmów i ich postępowanie nosi mniej znamion manipulacji, ale to w gruncie rzeczy lustro.
Powiedzcie mi, czy tam jacyś pedagodzy lub psychologowie, w tych programach, to w ogóle opiniują te "surowe" rozwiązania? Czy idzie na wizję 100% wyobrażenia producenta o tym, jak brać niepokornych za twarze?
Obserwuj wątek
    • szamanta Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 13:31
      Bzduury na resorach ,to o czym piszesz.Ogladalas wczorajszy odcinek S.R jak to dziewczyny znecaly sie and tymi rodzicami, wyklinając na nich ,wyzywając od przeroznych,i groząc ze im przyp..???agresorka ,i jeszcze raz agresorka ze strony smarkul, nie z rodziców
      Raz tylko widzialam jak surowy tata (stolarz)nawrzeszczal na dziewczyne, to bylo 3 odcinki temu,w innych odcinkach takich zachowan ,ani to o czym piszesz nie bylo.
      Zupelnie obkręcasz kota ogonem.

      Jesli chodzi o sytuacje tamtej nauczycielki, to rowniez uwazam,ze trzeba byc niezle ograniczonym,aby w wieku 15 lat ,nie pojmowac, ze w kazdym miejscu obowiązują pewne zasady,jak i reguly do ktorych trzeba sie dostosowac.Tamten chlopak mial na wszystko olane,zupelnie nikogo ,ani niczego nie szanowal.Bystrzak żaden z niego .
      Nauczycelka go ponizyla? popatrz jak chlopak od samego poczatku, na start ją ponizal przy calej klasie i traktowal bardzo,bardzo szyderczo,ponizająco.
      Przypomnij sobie jak te bezstresy zachowywaly sie u starszej Pani,gdy przyjechaly pomóc w porządkach domowych, babinka az mial łzy w oczach, jak zostala upokorzona przez takie rozbestwione bachory (inaczej nazwac sie ich nie da)
      To te dzieciaki w tym programie stosują przemoc do rodzicow programowych, a nie odwrotnie.

      Wczorajszy odcinek przeszedl najsmielsze wyobrazenia, jak dziewczyny potrafily sie do doroslych zachowac, mimo ze tamci panstwo ani razu nagannie sie nie zachowali do tych rozwydrzonych,rozpieszczonych wulgarnych małolat
      To jest efekt braku dyscyplinowania dzieci,jakakolwiek kara do dziecka jest odbierana histerycznie.Dzieci nie wolno karcic bo to trauma.Histeria zbiorowa,a widzimy co sie dzieje, jak wyjdziemy poza dom.
      Od kilkunastu lat panuje trend bezkarnosci dziecka ,i podtykania mu wszystko pod nos, ulegania i ustepowania bo księzniczka/krolewicz ma taki kaprys,a takze schodzenia z drogi ,poniewaz ma takie widzimisie, noi efekty mamy
      Dzieci od najmlodszych lat rządzą wszystkimi dookola, bo rodzice tego nauczyli,traktowali jak pepki swiata a pozniej placz

      Widze na zebranich u wlasnych dzieci, jak rodzice reaguja na skargi dot. zachowania ich dziecka, wielki bulwers, bo Pani sie uwziela, a niuniu jak zwykle niewinny,podczas gdy tyranizuje wszystkich dookola,no ale mu wolno, bo panuje kult, ze dziecku teraz wszystko wolno.Pomachanie mu palcem przed nosem jest na równi odbierane z stresowaniem siusiumajtka.Stąd mamy taką mlodziez w tympodobnych prgramach. Utrapieniem dla spoleczenstwa od namlodszych lat
      • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 14:02
        Myślisz, że jeśli ktoś się zachowuje szyderczo i poniżająco, to najlepszym sposobem wychowania jest zmuszenie go do posłuszeństwa siłą, rozkazem?
        • triss_merigold6 Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 14:25
          Może nie jest to idealne, ale pomaga przywrócić stosowną hierarchię.
          • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 15:08
            Na jak długo? Dopóki pałka na widoku? big_grin
            • scher Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 22:12
              to.niemozliwe napisał:

              > Na jak długo? Dopóki pałka na widoku?

              Jesteś pełna lewackich przesądów na temat wychowania. Dzieci potrzebują dyscypliny, a to wasze doszukiwanie się rzekomej przemocy w zupełnie normalnych zachowaniach dorosłych jest przyczyną rosnącego rozwydrzenia młodzieży.
              • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 14:42
                Dyscyplina to twarde trzymanie się jasnych i zdrowych zasad, a przemoc to karmienie własnych deficytów. Ja odróżniam te dwie kwestie.
                • scher Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 16:54
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Dyscyplina to twarde trzymanie się jasnych i zdrowych zasad, a przemoc to karmienie
                  > własnych deficytów. Ja odróżniam te dwie kwestie.

                  Problem w tym, że odróżniasz nieudolnie.
                  • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 21:44
                    To jak odrozniac udolnie? smile
        • szamanta Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 20:25
          """Myślisz, że jeśli ktoś się zachowuje szyderczo i poniżająco, to najlepszym sposobem wychowania jest zmuszenie go do posłuszeństwa siłą, rozkazem?"""

          Tam NIKT w tym programie sily nie uzywal, nie bylo szarpania, popychania, bicia, chyba ,ze masz na mysle sile w sensie dominacji "rodzicielskiej" i przewagi hierachicznej nad dzieciakami

          Co do rozkazu...oczywiscie jest to niekiedy w trudnych i cięzkich przypadach posuniecie godne usprawiedliwienia.Widzialam w tym programie jak S.R zaczynali od prosby, tlumaczenia, objasniali zasady, odpowiadali na kazde pytanie, argumentując co i jak,ale gdy bylo to zamalo, to zastosowali rozkaz,w postaci np "ZABRANIAM wam palic papierosow, w domu jak i poza nim ,do czasu kiedy przebywacie pod nasza opieką" to samo bylo z zabronieniem przeklinani.Rozkaz zaprzestania tego i owego ,lecz wczesniej bylo to oparte na grzecznej rozmowie.
          Obowiązki identycznie, najpierw byla zastosowana prosba, w tym wyjasnienie, przedstawienie zasad, kto jakie obowązki wykonuje, lecz gdy napotkany byl bunt,który nie byl to zlamania,wtedy informacja byla w tonie rozkazu
          Naprawde kiedy ma sie doczynienia z ciezkim delikwentnem, jesli do niego ugodowo,kompromisowo ,grzecznosciowo w postaci prosby sie nie dociera ,to zostaje ostateczna opcja bardziej stanowczo, jako rozkaz-to jest znak,ze wymiganie sie ,czy totalna olewka jest niedozaakceptowania, poniewaz to jest wbrez zasadom i regulom jakie panują w danym miejscu/domu
          • morekac Re: "Surowi rodzice" 15.04.13, 21:39
            Oglądałam jeden (nie ten) odcinek SR - trochę przez przypadek... Muszę przyznać, że owi rodzice byli nader irytujący w odbiorze...
            Przy czym - będąc osobą realistycznie patrzącą na życie - nie spodziewałabym się, że na jakieś totalne gagatki zadziała słowo 'zabraniam', nawet jeśli było poprzedzone godzinnym uświadamianiem... i nawet jeśli owym gagatkom płacą za pobyt u SR...
          • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 13:04
            > Tam NIKT w tym programie sily nie uzywal, nie bylo szarpania, popychania, bicia
            > , chyba ,ze masz na mysle sile w sensie dominacji "rodzicielskiej" i przewagi h
            > ierachicznej nad dzieciakami

            Ostatnio widać też było, że owa "przewaga hierarchiczna" była całkowicie bezużyteczna.
            Aroganckie i agresywne dziewczyny wiedziały, ze nikt sienie odważy zastosować wobec nich przymusu fizycznego, więc to one były zwycięzcami w konfrontacji.
            W ogóle uważam, ze załatwianie takich spraw przy kamerze, lub w obecności innych, to błąd.
            Dziewczyny nie były sobą, tylko grały silne i harde laski, którym nikt nie podskoczy.
            Skoro im nie podskoczy, to może nie trzeba podskakiwać i się odbijać od ściany, tylko porozmawiać z nimi?
            Są dwie szkoły, jedna to odpowiedź agresją na agresję, tak, by jej inicjator pojął, że to szkodliwe dla niego także (i ten wątek jest silnie w programie promowany). Druga szkoła, to zrozumienie powodów agresji i danie szansy dziecku na osiągnięcie satysfakcji z samodzielnego kontrolowania swojej agresji przez pokazanie, ze jej brak może być o wiele bardziej dlań korzystny. tego nie widziałem, lub korzyści były bardzo iluzoryczne.
            Postawcie się w sytuacji tych dwóch dziewczyn ostatnio - i powiedzcie mi, dlaczego miałyby by być spolegliwe i wykonywać polecenia, podajcie choć jeden, sensowny z ich punktu widzenia powód? Z ich punktu widzenia, nie z Waszego.
            • szamanta Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 14:21
              """Postawcie się w sytuacji tych dwóch dziewczyn ostatnio - i powiedzcie mi, dlaczego miałyby by być spolegliwe i wykonywać polecenia, podajcie choć jeden, sensowny z ich punktu widzenia powód? Z ich punktu widzenia, nie z Waszego.
              """"


              Dlatego, ze takie panują zasady w domu ,a w kazdym domu nawet i swoim wlasnym rodzinnym autorze takze miales narzucone zasady co wolno a czego nie, co powinienies /musisz wykonywac jako mieszkaniec pod jednym dachem, tworząc wspolnote,,i do czego masz sie stosowac.
              Ten program ,choc bardzo wylansowany ,ma na celu pokazac tym zdeprawowanym dzieciakom jakie panują zasady i obowiązki w czyimś domu.I one nie podlegaja dyskusji.
              Jest prosba abys po sobie lozko zascielał,i utrzymywal porządek w swoim pokoju, jest prosba abys wyniosl z smieci,itd. Czy to trzeba wyjasniac kilkunastoletniej osobie dlaczego ma to wykonywac?podzial i przydzial obowiązkow to jest normalna rzecz,i bardzo zdrowa
              Wyrazając zgode na udzial w tym programie ,kandydaci powinni choc minimalnej inicjatywy wykazac dot.przestrzegania regul i umowy jaką podpisali, a nie robic z siebie idiotow/idiotek ,bo dla nich to jest lans.
              Wedlug mnie powinno tak byc, ze te osoby ,ktore nie wywiązaly sie z umowy, nie dostają kasy za udział,bo bylo z ich strony swiadome zlamanie umowy.Za co wynagridzenie?

              "Aroganckie i agresywne dziewczyny wiedziały, ze nikt sienie odważy zastosować w
              > obec nich przymusu fizycznego, więc to one były zwycięzcami w konfrontacji.
              > W ogóle uważam, ze załatwianie takich spraw przy kamerze, lub w obecności innyc
              > h, to błąd.
              > Dziewczyny nie były sobą, tylko grały silne i harde laski, którym nikt nie pods
              > koczy.
              > Skoro im nie podskoczy, to może nie trzeba podskakiwać i się odbijać od ściany,
              > tylko porozmawiać z nimi?
              ""


              NIKT sie nie odwazyl stosowac do nich przymusu fizycznego, z tego powodu ,ze w świetle prawa jest to karalne, i jesli jakis rodzic poposunąlby sie do przymusu fizycznego ,tym bardziej przed kamerami ,moglby przez te rozwydrzone malolaty miec sprawe sądową w celu odszkodowania (wyłudzenia kasy)To nie Ja uchwalałam prawo, ale tak jest
              To nie jest 3 latek, którego wezmiesz pod pache i wyniesiesz do pokoiku,kiedy rzuca sie podloge, czy robi zadyme,bo to u parolatka przejdzie, nie u kilkunastolatka.
              To są 15l rynsztokowe patologiczne lalunie,które nie dadzą naruszyc wlasnej nietykalnosci cielesnej, bo chyba nozami w ciebieby rzucaly
              Tak, czuly sie zwyciezcami konfrontacji ,mysląc sobie jakie to one coool, ze co drugie slowo byly grozby, agresywna mowa ciala, bluzgi.
              Dorosly czlowiek nie znizal sie do ich marginalnego poziomu i tego samego nie odwzajemnil. Ja widzialm u tego Pana Stanislawa spokoj, opanowanie
              Równiez widzialam wielokrotną chęc rozmowy S.R z tymi dziewuszkami,, naprawde szczerej rozmowy, ale napotkali sie z agresją,brakiem szacunku i chamstwem (mimo,ze s.r ,nie wykazywali braku szacunku)
              to.niemozliwe - ja wiem, ze ty masz dobre intencje i stajesz w obronie poszkodowanych dzieci przez nieudolnosc wychowawczą ich wlasnych rodzicow, bo nie ma co ukrywac, ze ta zepsuta mlodziez jest "dzielem" mati/ojca ,ale prosze Cie..nie rób z programowych rodzicow tranow, ktorzy znecają sie nad biendymi dziecmi i stosują przemoc ,bo jest wręcz odwrotnie
              • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 14:38
                Bo takie są zasady? Wybacz, ale to jest głęboko naiwne. Żadna "zasady" panujące gdzieś nie są motywacją do stosowania się do nich. Niektórzy ludzie kradną, niektórzy księża bywają pedofilami, niektórzy prezydenci kłamią, że mieli romans, choć są tego dowody...
                Wszystkie zasady podlegają dyskusjom i zmianom, tak nawiasem mówiąc.

                Propozycja by nie płacić, jak nie okażą, że wywiązały się z umowy też jest śmieszna, bo na potrzeby programu udadzą, że się stosują tylko, żeby wziąć kasę. Tzn., jeżeli chcesz nagrodzić finansowo udawanie pokory, to nie udawaj, że ma to coś wspólnego z wychowaniem.
                Równie dobrze możesz im zapłacić, pod warunkiem, ze zaśpiewają falsetem.
                Zapewniam, ze zaśpiewają. wink

                >Ja widzialm u tego Pana Stanislawa spokoj, opanowanie
                > Równiez widzialam wielokrotną chęc rozmowy S.R z tymi dziewuszkami,, naprawde
                > szczerej rozmowy

                Nie było żadnej szczerej rozmowy, było pouczanie i fukanie na nie.
                Rozmowa składa się (głównie) ze słuchania, Pan S. nie słuchał ani nie pytał. Nie zadał żadnego pytania, które nie byłoby retoryczne.
                Twierdzę, że "wpuszczanie" w tak trudne dziewczyny zwykłego człowieka "z ulicy", nawet z dobrymi intencjami, to totalna porażka. W pewnym sensie nawet kompromitacja programu. Dlatego pytam czy maczał w tym palce jakikolwiek psycholog lub pedagog?
                • szamanta Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 15:20
                  Wybacz ,ze tak osobiste pytaie zadam, ale moze sie podzielisz jak w Twoim domu byly egzekwowane zasady,jakie nalezy ich przestrzegac, w tym obowiązki wykonywaci? jakim sposobem byly one wprowadzone?jesli twoi rodzice napotkali bunt np "nie bede sostowac sie do zasad nie przeklinania w domu, czy tez nie bede zmywal naczyc, to ulegali czy jednak stali przy swoim? bo mnie sie zdaje,ze druga opcja jest ta wlasciwa (to byly pierwsze lepsze przyklady jedne z wielu)
                  U mnie w domu jest tak..od najmlodszych lat dzieci są wprowadzane w obowiązki domowe, i są wdrązane w zasady i reguly zycia domowego wspolnie pod jednym dachem z pozostalymi domownikami. Od zawsze bylo tlumaczone dlaczego to i to od nich wymagamy, a tego i owego wzbraniamy,po co jakies czynnosci sie wykonue i jakie efekty wtedy sie uzyskuje.To jest od podtsaw ,od najmlodszych lat tlumaczone ,wbijane do glowek, na podstawie argumentow,lecz to nie dzieci rządzą domem, ale sie pod nasze rządu ustosunowują.
                  W wielu kwestiach jestesmy nie o tyle ulegli ,ale kompromisowi,lecz są tez takie sytuacje, ze stety/niestety nie podlegają ustepstwom,i pewne wytyczne muszą byc zrealizowane.
                  Napewno nigdy nie będziemy tolerowac wulgarnego języka w domu, agresji,przychodzenie sobie do domu o ktorej mu sie zachce-zwlaszca w godz.nocnych ,a tym bardziej pod wplywem alko czy innych uzywek.Te zasady są zelazne ,jak i nie tylko te, (bo cześc tylko wymienilam)są nie do ugiecia ani przymkniecia oka na je zlamanie

                  Jeslii chodzi o platnosc, osobiscie jak dla mnie w ogole nie powinni placic, za udzial w tym prpgramie.To jest dobrowolne zgloszenie sie,a z tego co widac, 90% tych uczestnikow, nie zglosilo sie ,bo chcialo zmiany i zaobserwowania jak zyje sie w innych domach, ale tylko pod pretekstem kilku stowek.I to widac.Wiec calkowicie eliminacja platnosci powinna nastąpić

                  """Dyscyplina to twarde trzymanie się jasnych i zdrowych zasad, a przemoc to karmienie własnych deficytów. Ja odróżniam te dwie kwestie"""

                  Domyslam sie, ze te zdanie bylo skierowane do scher, ale odpowiem na nie.Ze strony tych rodzicow programowych nie bylo zadnej widniejacej przemocy, zas ze strony dzieci do tych rodziców owszem.
                  Rodzice progr.oczekiwali dostosowania sie do ich jasnych i zdrowych zasad (nie bylo w ich zasadach nic chorego ani niejasnego) laleczki niestety nie chcialy wspolpracowac.Od poczatku byly nastawieone na nie, i lans meliniarski.

                  to.niemozliwe-widze,ze mamy zupelnie inne poglądy wychowawcze,i diametralnie nasz punkt spotrzegania problemu sie rozni.Szanuje Twoje zdanie, ale swojego nie zmienie.
                  Jestesmy rodziną "wielodzietną", i to o czym pisze, z reguly przynosi wiecej pozytku niz straty.

                  Pewnie ze nie mam bezwględnie poslusznych dzieci,zdarza sie tak,ze ktores z nich na jakims kroku sprawdza granice na co sobie moze pozwolic a na co nie,stara sie ublagac,czy wziąc na litosc aby szlaban zapowiedziany udpuscic.
                  Badają pod czujmym okiem nasze konsekwencje dzialan,a kazde podkniecie dokonale wylapują,ale bylabym zaniepokojona,gdybym ani razu u dzieci z chęcią przetestowania rodzicow nigdy sie nie zetknela,bo to byloby bardzo podejrzliwe ,czy z ich rozwojem emocjoonalnym jak i intelektualnym wszysto ok.
                  Takich podejrzen naszczescie nie mam,niestety bystrzaki i cwaniaki przebiegle,w mig wychwytujące czyjąś slabosc na swoja korzysc, a na nasza niekorzysćsmile
                  • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 16:31
                    > To jest od podtsaw ,od najmlodszych lat tlumaczone
                    > ,wbijane do glowek, na podstawie argumentow,lecz to nie dzieci rządzą domem, al
                    > e sie pod nasze rządu ustosunowują.

                    A robią coś dla Ciebie same z siebie, z własnej chęci, czy wszystko z obowiązku i zasad?

                    > Takich podejrzen naszczescie nie mam,niestety bystrzaki i cwaniaki przebiegle,w
                    > mig wychwytujące czyjąś slabosc na swoja korzysc, a na nasza niekorzysćsmile

                    Nie dziwię się takiej puencie Twojej wypowiedzi, strażnik odwraca głowę, to można broić. Zawsze musisz być silna, zwarta i czujna, żeby upewnić się, że robią, co powinni i jak należy, prawda? Wiem, że mamy odmienne podejście, np. ja widzę agresję programowych rodziców tam, gdzie Ty widzisz jedynie obronę zasad.
                    • black_halo Re: "Surowi rodzice" 22.04.13, 15:16
                      > A robią coś dla Ciebie same z siebie, z własnej chęci, czy wszystko z obowiązku
                      > i zasad?

                      Nie znam zadnego nastolatka, ktory ze spiewam na ustach wynosil smieci i zmywal po kolacji. Kazdy, nie tylko nastolatek ma ciekawsze zajecia. Ja wprawdzie dzieci nie mam ale tez nie zmywam, nie sprzatam i nie gotuje dla przyjemnosci.
                  • jakw Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 21:02
                    > Jeslii chodzi o platnosc, osobiscie jak dla mnie w ogole nie powinni placic, za
                    > udzial w tym prpgramie.To jest dobrowolne zgloszenie sie,a z tego co widac, 90
                    > % tych uczestnikow, nie zglosilo sie ,bo chcialo zmiany i zaobserwowania jak zy
                    > je sie w innych domach, ale tylko pod pretekstem kilku stowek.I to widac.Wiec c
                    > alkowicie eliminacja platnosci powinna nastąpić
                    Tak sądząc z opisów programu to nie sądzę, żeby ktokolwiek za darmo chciał robić z siebie publicznie kretyna - niezależnie od tego, czy jest głupawym nastolatkiem czy mniej lub bardziej głupawym rodzicem. A stacja pewnie jeszcze robi eliminacje na najbardziej odjechane osobniki - w końcu gdyby uczestnicy tego programu byli w miarę normalni i byli w stanie się dogadać to nie byłoby oglądalności.
                • scher Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 17:01
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Twierdzę, że "wpuszczanie" w tak trudne dziewczyny zwykłego człowieka "z ulicy",
                  > nawet z dobrymi intencjami, to totalna porażka.

                  Nieprawda. Człowiekiem najbardziej kompetentnym do wychowywania dzieci nie jest psycholog ani pedagog, lecz człowiek, który w praktyce udowodnił już na własnych dzieciach, że potrafi je dobrze wychować i wpoić im prawidłowe wartości.
                  • morekac Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 17:54
                    Nieprawda. Człowiekiem najbardziej kompetentnym do wychowywania dzieci nie jest
                    > psycholog ani pedagog, lecz człowiek, który w praktyce udowodnił już na własny
                    > ch dzieciach, że potrafi je dobrze wychować i wpoić im prawidłowe wartości.

                    Cóż, w jedynym programie SR, jaki oglądałam, owymi SR dla dwójki wykolczykowanych nastolatków (w sumie nie takich znowu strasznych) byli rodzice mający dziatki sporo młodsze +- w przedszkolu oraz niemowlę... Fakt, w teorii to byli bardzo dobrzy, ale o nazbyt wielką praktykę ich nie podejrzewam. big_grin
                    • scher Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 09:47
                      Ale pan występujący w programie o którym dyskutujemy, potrafił dobrze wychować swoje dzieci, więc nie ma powodu, aby kwestionować jego kompetencje wychowawcze.
                      Nie wolno kwestionować umiejętności wychowawczych zwyczajnych ludzi, podnosząc psychologów do rangi bożków. Wieki całe ludzkość opierała się na wychowaniu rodzinnym, a wielu współczesnych psychologów za bzdury, które opowiadają, w normalnych tradycyjnych społeczeństwach zostałaby na gnoju wywieziona za wioskę.
                      • verdana Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 15:51
                        Wychowałam dobrze troje dzieci, a bardziej patologiczny wydają mi się w tych programach "surowi rodzice" niż wychowankowie.
                        Scher, pamiętaj, ze nie chodzi tu przecież o pokazywanych w programie nastolatków, bo to tylko reżyseria. Chodzi o pokazywanie pewnej metody wychowawczej wobec krnąbrnych dzieci. Metody, którą chętnie zastosuje część rodziców, którzy w wielu wypadkach sami spowodowali, ze mają w domu zbuntowane dzieciaki.
                        • scher Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 19:20
                          verdana napisała:

                          > Wychowałam dobrze troje dzieci, a bardziej patologiczny wydają mi się w tych pr
                          > ogramach "surowi rodzice" niż wychowankowie.

                          Tak? A na czym polega ta rzekoma patologiczność surowych rodziców?
                          Moim zdaniem traktują te dzieci bardzo po ludzku, chociaż stanowczo i bardzo konsekwentnie. Przynosi to efekty. Nie przyniosło w przypadku socjopatycznej i zdemoralizowanej Amandy. Nie posiadałem się z oburzenia, gdy patrzyłem, co to dziewczynisko wyprawia i do czego jest zdolne.
                          Zabić ją to byłoby mało.

                          > Chodzi o pokazywanie pewnej metody wychowawczej wobec krnąbrnych dzieci.

                          W połączeniu z miłością bardzo dobra metoda. Dzieci potrzebują dyscypliny.
                          • verdana Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 19:31
                            Jakie efekty??? Scenariusz. Tylko scenariusz. Prawdziwie zbuntowane dzieciaki po prostu nie zrobiłyby nic, tylko poszły sobie, albo zdemolowały "surowym rodzicom" dom.
                            To dziewczynisko gra. Natomiast metody typu "słuchaj, milcz i rób" będą stosować rodzice, którym dzieci buntują sie słusznie. To przemówi do tych, którzy uwazają, ze dzieci i ryby głosu nie mają, a młodzież ma słuchać, a nie pyskować. Wcale nie do tych, którzy sa nieudolni i rozpuszczają dzieci.
                            W ostatnim zdaniu masz rację - tylko ten program miłości nie pokazuje za grosz.
                            • scher Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 19:59
                              verdana napisała:

                              > To przemówi do tych, którzy uwazają, ze dzieci i ryby głosu nie mają

                              Jeżeli w postępowaniu surowych rodziców dostrzegłaś przekonanie, że dzieci i ryby głosu nie mają, to nie mamy wspólnego pola do dyskusji. Przebywamy w różnych rzeczywistościach.

                              > W ostatnim zdaniu masz rację - tylko ten program miłości nie pokazuje za grosz.

                              Ja tam dostrzegam wiele serca.
                              • verdana Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 22:27
                                Serca - do dzieciaków, które się zna tydzień?
                                • scher Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 22:37
                                  verdana napisała:

                                  > Serca - do dzieciaków, które się zna tydzień?

                                  Tak.
                                  • mama303 Re: "Surowi rodzice" 20.04.13, 20:38
                                    matko, ja uważam, że "surowi rodzice" wcale nie byli surowi tylko nieudolni. Oni swoim zachowanie, swoim ble ble ble nakręcali tylko te dziewczyniska, szczególnie tę jedną......straszna była ta dziewczyna.
                      • jakw Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 17:59
                        scher napisał:

                        > Ale pan występujący w programie o którym dyskutujemy, potrafił dobrze wychować
                        > swoje dzieci, więc nie ma powodu, aby kwestionować jego kompetencje wychowawcze
                        > .
                        Ale niekoniecznie są to kompetencje wychowawczo-naprawcze wobec małolatów źle wychowanych przez kogoś innego.
                      • morekac Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 19:26
                        Ależ nie wypowiadałam się słowem o tym odcinku - tylko ogólnie o tym jedynym, co to go obejrzałam. Przyznam, że trochę mnie rozbawili - i uznałam, że szkoda czasu na głupawe produkcje telewizyjne...
            • scher Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 16:57
              to.niemozliwe napisał:

              > Postawcie się w sytuacji tych dwóch dziewczyn ostatnio - i powiedzcie mi, dlaczego
              > miałyby by być spolegliwe i wykonywać polecenia, podajcie choć jeden,
              > sensowny z ich punktu widzenia powód? Z ich punktu widzenia, nie z Waszego.

              Nie interesuje mnie punkt widzenia osobnika zdemoralizowanego. Powód istnieje obiektywnie.
              • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 21:34
                Oceniasz bez wysilku zrozumienia.
                Masz w glowie kalke-stereotyp "zdemoralizowany" i ci sie myslenie wylacza.
                Ale zawsze mozesz wrzasnac, zadziala.wink
                Dopoki nie ochrypniesz. big_grin
                • scher Re: "Surowi rodzice" 19.04.13, 09:50
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Oceniasz bez wysilku zrozumienia.
                  > Masz w glowie kalke-stereotyp "zdemoralizowany"

                  Nie, ja po prostu interpretuję znaczenie słów zgodnie ze słownikiem języka polskiego. Zdemoralizowany to zdemoralizowany.

                  Te dziewczyny były zdemoralizowane. A jedna z nich sprawiała wrażenie socjopatki. Chcesz bronić socjopatów - twoja rzecz. Najmądrzejsi ludzie potrafią popełniać piramidalne głupstwa, czemu akurat do ciebie miałbym mieć o to pretensje?
    • camel_3d Ojednym zapominacie.. 15.04.13, 22:56
      Tojest programdla plebsu, wybiera sie dzieci tez z rodzin z najnizszych warstw spolecznych i oddaje na wychowanie do tez niezbyt wysokich lotow rodzin. Taki sam program jest w niemczech..tylko tu dzieci wysylane sa np do plemienie afrykanskiego smile)) ro jest jazda.

      • morekac Re: Ojednym zapominacie.. 16.04.13, 06:53
        U plemienia afrykańskiego zależność jest prosta: nie będziesz grzeczny, to cię lwy zjedzą... smile
      • to.niemozliwe Re: Ojednym zapominacie.. 16.04.13, 12:56
        To, że dla plebsu, to tylko więcej klną i mają uboższe słownictwo. Dla nie - plebsu mechanizmy będą te same.
        Przyznaję, oglądam pobieżnie, ale jeszcze nie widziałem, żeby któryś z tych rodziców naprawdę pytał, co jest dla tych dzieci ważne, czym żyją, jakie mają poglądy, kogo i co lubią, jakie mają potrzeby. Jedyna forma przekazu to wizja "jakim chce byś był/była", następnie egzekwowanie przemocą, (dużo kija, malutko marchewki).
        Widocznie jakiś dziwny jestem. big_grin
        • camel_3d Re: Ojednym zapominacie.. 17.04.13, 11:58
          wychowanie dziecka zaczyna sie od perwszego dnia zycia. Potem przychodza pierwsze "bunty" i jezeli rodzice nie naucza sie z dzieckiem komunikowac i przekazywac dziecku pewnych wartosci to potem jest to berdzo ciezkie. Wiadmo, ze to rodzice i otoczenie tworzy charakter dziecka, dziecko nie rodzi sie okreslonym charakterem. Niestety duzy wpyw na dziecko ma tez szkola i otoczenie... choc odpowiednio uksztaltowany clowiek i z tym sobie poradzi...wazne, zeby wiedzial ze z rodzicami mozna rozmawiac.
          • morekac Re: Ojednym zapominacie.. 17.04.13, 19:56
            Wiadmo, ze to rodzi
            > ce i otoczenie tworzy charakter dziecka, dziecko nie rodzi sie okreslonym chara
            > kterem.
            Nieprawda, jest to spór nierozstrzygalny od pokoleń. Są jeszcze geny...
            • camel_3d Re: Ojednym zapominacie.. 17.04.13, 20:36
              charakter nie jest zakodowany w genach... co najwyzej predyspozyjce...

              bylo juz sporo badan na blizniakach ktore po porodzie yly rozdzielone i wychowywane przez rozne rodziny.. dzieci byly rozne. charakter ie jest wrodzony.
              • szamanta Re: Ojednym zapominacie.. 17.04.13, 20:54
                Ale przyznasz ,ze bywa i tak, kiedy kobieta ma dwoje dzieci i pierwsze np bylo od ur. aniolek, nigdy problemow wych. nie sprawial, spokojne ugodowe ,bezkonfliktowe zlote dziecko, godne do pozazdroszcenia, a drugie od poczatku absorbujące,zlosliwe,agresywne,nerwowe,wrzaskliwe,dominujace,mimo ze z jednej matki ,pod jednym dachem chowane z tym pierwszym -łatwym
                Ja mam pierwsze blizniaki (parka),corka i syn to dwa skrajne charaktery diametrialnie rozniące sie od siebie, przeciwienstwo temperamentow, jak biale z czarnym.Syn spokojny, z natury bardzo ulegly, cór od urodzenia diabel tasmanski,wspinaczki po czym sie da,w kazdy kąt weszla, i do pokornych dzieci nigdy sie nie zaliczała.Wychowywaly sie w tym samym domu, w identycznych zasadach,a dwa zupelnie przeciwstawne osobowosci
                • morekac Re: Ojednym zapominacie.. 18.04.13, 22:50
                  Ale przyznasz ,ze bywa i tak, kiedy kobieta ma dwoje dzieci
                  Camel ma chyba jedno (i to raczej małe) i brak mu materiału porównawczego - stąd być może niezachwiane przekonanie, że charakter dziecka zależy wyłącznie od postępowania rodziców... smile
                  • camel_3d Re: Ojednym zapominacie.. 20.04.13, 21:15
                    > d być może niezachwiane przekonanie, że charakter dziecka zależy wyłącznie od p
                    > ostępowania rodziców... smile

                    Tego nie powiedzialem
                    • morekac Re: Ojednym zapominacie.. 21.04.13, 17:04
                      Oj, tak sobie gdybam...
                      Ale nie masz 'materiału porównawczego' - moim zdaniem to, co się sprawdza przy jednym dziecku niekoniecznie musi się sprawdzać przy innym egzemplarzu. Jak to w życiu - inaczej już dawno byłby opracowany przepis na idealnie wychowane dziecko...
              • morekac Re: Ojednym zapominacie.. 18.04.13, 07:00
                Temperament jest wrodzony, a charakter czy osobowość to wypadkowa temperamentu i wpływów otoczenia...

                ktore po porodzie yly rozdzielone i wychowy
                > wane przez rozne rodziny.. dzieci byly rozne. charakter ie jest wrodzony

                Cóż, spotkałam się z takimi, kiedy bliźniaki właściwie zachowywały się niemal identycznie wink, stąd wnioskowano, że jednak geny mają bardzo duży wpływ na predyspozycje dzieciątka do takich, a nie innych zachowań...
    • morekac Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 18:01
      Myślę, że celem stacji telewizyjnej jest zwiększenie oglądalności i robienie kasy , a nie - sprawienie, aby nastolatki zachowywały się lepiej, zaś ich rodzice lepiej sobie z nimi radzili...
      • jakw Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 20:51
        morekac napisała:

        > Myślę, że celem stacji telewizyjnej jest zwiększenie oglądalności i robienie ka
        > sy , a nie - sprawienie, aby nastolatki zachowywały się lepiej, zaś ich rodzice
        > lepiej sobie z nimi radzili...
        Ba, z punktu widzenia takiej stacji rodzice świetnie radzący sobie z małolatami i grzeczne małolaty nie są obiektami godnymi uwagi.
        • verdana Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 21:19
          Ależ nie bądźmy naiwni. Prawdziwie zbuntowany dzieciak nie będzie się pokazywał w telewizji, jako zbuntowany, którego stawiają do pionu. Trzaśnie drzwiam - w najlepszym wypadku, w mordę - w gorszym i pójdzie do domu, albo na piwo.
          Nawet najbardziej zdemoralizowany dzieciak wie, ze przed kamerą pewnych rzeczy się nie mowi. Więc prawdopodobnie odpowiednia wiązanka to efekt dwunastego ujęcia.
          • to.niemozliwe Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 21:42
            Zapewne tak jest, tyle, ze przekaz jest straszny. Jak masz problem, to wiecej przykrecania sruby bez proby dociekania o co im chodzi.
            Akurat to jest cos przeciwnego, co sie proponuje ludziom - rozmowe, dialog.
            • morekac Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 22:00
              Pomyśl, że to taki rodzaj horroru dla mam przedszkolaków...
            • jakw Re: "Surowi rodzice" 16.04.13, 22:03
              to.niemozliwe napisał:

              > Akurat to jest cos przeciwnego, co sie proponuje ludziom - rozmowe, dialog.
              Akurat to to masz w telenowelach. Tu potrzeba trochę akcji i reakcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka