to.niemozliwe
15.04.13, 09:20
Leci taki program w TVN, oglądam i oczy mi się same otwierają jak spodki. Czysta przemoc.
"Surowy" zwykle oznacza nadużywający władzy, pozycji i poniżający.
W poprzednim odcinku przy klasie nauczycielka poniżyła chłopaka, sugerując nie wprost, że trzeba być ograniczonym, by tego nie zrozumieć, co mu kazała. On się zamknął w sobie, zrobił "jeżyka" i zarzucił jej, ze właśnie nazwała go głupim, na co ona zaprzeczyła. W sytuacji, kiedy 5 sek. wcześniej - nie używając tego słowa, ale jednak tak go określiła.
Tak naprawdę, to ci surowi rodzice też wrzeszczą, mobbingują, w ogóle nie słuchają, mają w 4-ch literach, co ten młody człowiek mówi, natomiast uważają, że ich polecenia będą bezwzględnie, terminowo i w podskokach, z uśmiechem na twarzy wykonywane, choćby nie wiem jak idiotyczne.
Różnica między rodzicami a dziećmi w tym programie sprowadza się do tego, że słownictwo młodych jest nieco uboższe, ma więcej wulgaryzmów i ich postępowanie nosi mniej znamion manipulacji, ale to w gruncie rzeczy lustro.
Powiedzcie mi, czy tam jacyś pedagodzy lub psychologowie, w tych programach, to w ogóle opiniują te "surowe" rozwiązania? Czy idzie na wizję 100% wyobrażenia producenta o tym, jak brać niepokornych za twarze?