porównywanie dzieci

29.07.04, 15:11
Czytam sobie wątki o nocniczku i nasuwa mi się taka refleksja: nie porównujmy
naszych dzieci z innymi.
Przyznaję, ze sama też temu ulegam. Gdy bratanek ledwo siedział, mój synek -
jego rówieśnik - stał i próbował stawiać pierwsze kroki. Byłam dumna.
Teraz bratanek woła siku, a kupkę robi do ubikacji, a mój synek w pampersie.
Jest mi przykro.
Trzeba starać się wychować dziecko jak najlepiej, ale unikać tego typu
porównań. W praktyce jednak jest to trudne. Np. byłąm dzisiaj w sklepie,
gdzie spotkałam sąsiadkę - wiem o niej tylko tyle, jak ma na imię i że ma
córkę w wieku mojego syna. Czyli nikt mi bliski. powiedziałyśmy sobie "cześć"
i pierwsze zdanie jakie padło z jej strony brzmiało: "A synek jeszcze z
pampersem?".
Tak więc chyba same sobie zgotowałyśmy ten los - cytując sławną pisarkę.
Odwiedzamy się i porównujemy dzieci. Wiem, ze to nieuniknione, ale może
chociaż wyrażajmy to mniej> Nie mówmy wszystkiego co nam ślina na język
przyniesie. Nie chwalmy się gdy nie tzreba, niepotrzebnie się nie skarżmy.
Nie krytykujmy czyichś metod wychowawczych, nie udawajmy, ze pozjadałyśmy
wszystkie rozumy, bo tak naprawdę nie jest.
Będziemy zdrowsze i w lepszych humorach - a z nami nasze dzieci
    • sizi1 Re: porównywanie dzieci 29.07.04, 15:43
      Podpisuje się!!!

      Dodam tylke, że:
      Często spotykam dookoła idealne matki z idealnymi dziecmi (totalny bezkrytycyzm
      wobec siebie za to mnostwo krytki wobec innych) i mysle sobie co wyrosnie z
      tych malych dzieciaków, ktorym sie wmawia sie ze sa idalami... Niestety znam
      takie dziecko (tu akurat matka wmawiala dziecku ze jest idealne z innego
      powodu), ale zakodowało sie ze jest NAJ i szok.... w przedszkolu jakos przeszlo
      ale w szkole .... rowiesnicy szybko to zweryfikowali. Efekt: Trzy razy
      zmieniana szkola i wiele roznych historii. Obiło sie na dzieciaku a mama nadal
      jest przekonana ze dookola same głupki co nie rozumieja jej dziecka.
      Kazde dziecko jest jedyne, dla nas wyjątkowe ale ma prawo byc sobą i takim
      jakie jest...
      • mamalgosia Re: porównywanie dzieci 29.07.04, 15:57
        oj, tak, wiem, wiem...
        Pracuję w szkole i często spotykam się z rodzicami, którzy nie wierzą, ze ich
        dziecko mogło zrobić coś takiego, co się im opowiada...
    • judytak Re: porównywanie dzieci 30.07.04, 08:42
      nie wiem, dlaczego stwierdzenie faktów / rozmowa o faktach, nawet w formie
      porównania ("dziecko X jest dużego wzrostu, a dziecko Y małego")
      wywołuje takich emocjonalnych reakcji u matek

      jakoś tak mi się to kojarzy z ambicjami ulokowanymi w dzieciach, z niepewnością
      w ocenie swojego dziecka, z warunkową akceptacją swojego dziecka?
      może niesłusznie, ale tak mi się kojarzy

      mamalgosia napisała:

      > Gdy bratanek ledwo siedział, mój synek -
      > jego rówieśnik - stał i próbował stawiać pierwsze kroki. Byłam dumna.
      > Teraz bratanek woła siku, a kupkę robi do ubikacji, a mój synek w pampersie.
      > Jest mi przykro.

      i to jest właśnie to, czego nie pojmuję
      moja córka jest najniższa w klasie - i miałoby mi być przykro?! taka ładna,
      zgrabna dziewczynka :o)
      mój syn powtarza zerówkę, bo nie jest dojrzały do szkoły, i z góry wiem, że jak
      pójdzie za rok do pierwszej klasy, będzie pisał najwolniej i najbrzydziej w
      klasie - i co, ma mi być przykro?! robimy, co możemy, i uznajemy za naturalne,
      że udaje się na tyle, na ile się udaje :o)
      drugi mój syn ma już 2,5 roku, ale rzadko przesypia całej nocy, właściwie tylko
      na wczasach, po całym dniu łazienia po górach lub pluskania się w wodzie -
      owszem jest mi przykro, ale nie dlatego, że inne dzieci przesypiają noce od
      urodzenia, tylko dlatego, że jestem niewyspana ;o)

      a jeśli moje dziecko nauczyło się czegoś nowego, wykazuje się jakąś pozytywną
      cechą, to sie cieszę (można to nazwać "jestem dumna", ale nie lubię tego
      określenia) z samego faktu, zupełnie bez względu na to, ile procent dzieci w
      jego wieku wykazuje już tę umiejętność...

      jeśli mówię komuś o tym, że moje dziecko to czy tamto, to nie chwalę się, ani
      się nie skarżę, po prostu mówię, opowiadam, rozmawiam...
      i oczekuję, że inni też będą opowiadać, rozmawiać, bo mnie te opowieści ciekawią
      ot z czystej, bezinteresownej ciekawości świata :o))

      pozdrawiam
      Judyta
      • aleksandrynka Re: porównywanie dzieci 30.07.04, 19:07
        No tak. Ale autorka posta wspomniała o odnoszeniu się do cudzych dzieci.
        Powiedzenie: mój synej już stoi!" jest ok, ale uwaga: "To Twój synek jeszcze
        nie stoi?" już nie jest na miejscu. Prawda?
    • aleksandrynka Re: porównywanie dzieci 30.07.04, 19:04
      Przychylam się, chociaż czasami trudno... W końcu każdy szuka jakiegoś punktu
      odniesienia, ale porównania "w dół" są jednak mniej bolesne niż "w górę" smile
      Na pewno TRZEBA się powstrzymać od uwag w stylu Twojej sąsiadki. Podejrzewam,
      że po prostu "zrobiła sobie dobrze". Ignoruj.
      • setif Re: porównywanie dzieci 07.08.04, 19:09
        Dziecko do wszystkiego musi dojrzeć i dorosnąć. Właśnie tak. Dziecko może
        dorosło do tego, żeby siedzieć, chodzić czy mówić, ale jeszcze do tego nie
        dojrzało. To, że ktoś zaczął coś robić wcześniej, w dorosłym życiu nie ma
        żadnego znaczenia. Matki! Nie wstydźcie się, że wasze dziecko jeszcze chodzi w
        pampersach, albo jeszcze nie chodzi czy nie stoi!
        Byłam młodą studentką psychologii, kiedy urodził się mój syn. Inne dzieci w
        jego wieku juz siedziały, mój leżał. Inne już chodziły, mój raczkował. Itd,
        itd. Nie zmuszałam go do niczego , bo wiedziałam, że sam musi dojrzeć i
        dorosnąc do każdej czynności.Dzisiaj ma 18 lat, jest dorosły, bardzo dobrze się
        uczy. Jakie teraz ma znaczenie, kiedy zaczął wołać "siusiu"? Żadne!
        Jeśli dziecko dobrze się rozwija nie róbcie problemu!
    • mamongabrysi Re: porównywanie dzieci 10.08.04, 18:39
      z dzieciństwa pamiętam jak moja mama stale porównywała mnie z innymi i dawała
      za przykład inne dzieci, nastolatki. rezultat - zakompleksienie i niska
      samoocena. Ale nie potrafię się powstrzymać przed porównywaniem - pracuję nad
      tym. Jestem zła na siebie ze czesto myslę ze inni to mają lepsze,
      spokijniejsze, lepiej jedzące itp dzieci
      Ania
Pełna wersja