zlosc u dwulatka raz jeszcze

05.08.04, 14:56
Dziewczyny,
pamietam ze kiedys byl juz taki watek ale go nie moge znalezc.
Mam 20 miesieczniaka, super chlopak, pogodny, usmiechniety i grzeczny, ale
jak sie zaczyna zloscic to koszmar! Placze, bije na oslep, rzuca czym
popadnie, na koniec sie kladzie na podloge.
Nie wiem co mam robic gdy tak sie zachowuje, ostatnio mi tak wstydu narobil
na lotnisku bo chcial chodzic sobie a ja musialam go wsadzic do wozka...jeju
ale narobil alarmu, nie umialam go na rekach utrzymac tak sie darl i wyrywal.
Szczerze mowiac jestesmy z mezem bezradni i nie wiemy jak sie w takich
sytuacjach zachowywac. Czi ignorowac, czy mu pozwalac...czy to przejdzie?!
Bylabym wdzieczna za porady, moze macie jakies linki do artykulow,
najchetniej po angielsku? Dziekuje z gory.
    • gddkia Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 06.08.04, 13:34
      Cześć, skąd ja to znam! Ja też mam synka 20 miesięcy i jest dokładnie to samo!
      Jak coś nie po Jego myśli, to bicie rodziców, gryzienie, tupanie nogami,
      rzucanie smoczkiem. W domu nikt nigdy nie stosuje przemocy.Również proszę o
      radę, jak traktować takie zachowanie. Pozdrawiam.
    • koleandra Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 06.08.04, 15:53
      Jagienko, moja córka też ma 20 miesięcy. Zauważyłam u niej coś na zasadzie
      paraboli. Miesiąc jest grzeczniutka - no normalnie aniołeczek, potem jej się
      odmieni i staje się diabłem wcielonym, a potem znów grzeczniutka. Przeszła juz
      kilka takich etapów a ja tak się strasznie boję tego "buntu dwulatka". Daje się
      opanowac takie wybuchy złości zwykłym stanowczym i surowym tonem do niej
      mówiąc. Ale to jest sposób mojego męża, mnie też posłucha ale nie zawsze.
      My nie pozwalamy jej na takie rzucanie się na podłogę.

      P.S. czy Twój synek już chodzi?
    • aneta.wis Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 07.08.04, 00:13
      Hej Jagienka!

      U nas to samo...chociaż mój synek ma już prawie trzy latka ( taki stan
      rozpoczął się kilka miesięcy temu)zachowuje się identycznie jak Twój Dominik i
      dzieci wyżej wymienionych mamuś...na osiedlu gdzie mieszkam, jest takich
      szkrabów sporo ( zresztą zdecydowana większość to chłopcy) wszyscy wiekowo
      podobnie (różnice do 4/5 miesięcy i w górę i w dół)więc obserwuję
      tych "starszaków", trochę koleżanki przygotowują mnie do różnych zachowań
      danego okresu i muszę niestety przyznać, że się sprawdzasad wcześniej lub
      później, ale się sprawdza)sad
      Ostatnimi czasy dużo czytam na temat takich zachowań ( niestety czasopisma i
      książki, ale jak znjadę chwilkę mogę poskanować)...generalnie wskazują na
      stanowcze POUCZANIE DZIECI ... u mnie skutkuje, ale tylko gdy ja "wkraczam do
      akcji"...ale doskonale wiem dlaczego...mój mąż od samego początku pozwala
      małemu na wszytko, nie karci, tylko słodko pouczasmile...efekt, synek doskonale
      wie, że ze strony męża nic mu nie grozi...ze mną wie, że jest odwrotnie...ja do
      znudzenia bardzo stanowczym tonem coś tłumaczę i nakazuję ( ZAWSZE zmieniam
      ton) i ZAWSZE reaguję, nie pozostawiam takich sytuacji "bez echa", po prostu na
      to nie pozwalam - nigdy nie biję, nie wydzieram się ( ale klapsa czasami
      dostanie)...potrzeba BAAAARDZO DUUUŻO cierpliwości, ale to mija ( dowodem tego
      są dzieci koleżanek)!!!!
      Jeżeli któraś mamusia zna inne spooby "poskromienia" malców bardzo chętnie
      wysłucham, każda nowa rada do wypróbowania jest na wagę złota.
    • jagienkaa Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 08.08.04, 20:20
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi, chyba trzeba jednak zacisnąć zęby i przeczekać!
      Koleandro-Dominik chodzi od niecałych 3 tygodni, strasznie się cieszębig_grin (z tym
      mam teraz właśnie najwięcej kłopotów bo jak już zacznie chodzić to nie chce
      skończyć i właśnie te próby wzięcia na ręce czy do wózka spotykają się z
      najwięjkszymi atakamiwink)
      • steffa Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 08.08.04, 22:56
        Moje dziecko też generalnie 'się nie słucha'. W przypadkach napadu złości
        stosuję dwie taktyki: pierwsza najpopularniejsza - nie zwracam uwagi, niech
        się wytarza wink, druga - staram się wytłumaczyć i tę formę polecam
        serdeecznie smile Otóż zadziwiające jest jak wiele można wytłumaczyć prawie
        dwulatkowi. Staram się to robić w jak najprostszy sposób, nawiązując do
        znanych mu rzeczy. Przerywa wtedy histerię i słucha, a czasami mi przytakuje
        ("Nie można jeździć bez fotelika {dziecko: "nieeee"}, bo pan policjant nas
        złapie i powie: Leon musi jeździć w foteliku" ) W twoim lotniskowym przypadku
        już wyobrażam sobie stosowną rozmowę, che che che.
        • oliwka_14 Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 09.08.04, 02:29
          Dziewczyny!!!!!!!
          Ja poprostu jestem zrozpaczona. Moja corka ma 17 miesiecy ...jak wpada w zlosc
          a dzieje sie tak nawet 10 razy dziennie nic nie jest w stanie jej
          uspokoic...bije geryzie rzuca wrzeszczy!!!! Nigdzie nie moge z nia wyjsc bo
          poprostu wstyd za mnie sama ze nie potrafie poskromic malucha. czasami jest
          grzeczna ale to napalcach moge policzyc. Mam wrazenie ze ona ma jakas nerwice
          bo to co robi jest niewyobrazalne. Plakac mi sie chce i zaczelam pic melise bo
          juz nie moge. Druga sprawa to to ze ona nie chce w ogole byc z tata bije go
          odpycha itp. Dziewczyny nasz zwiazek jest ok zadnej przemocy itp. Cale zycie
          bylam na ogol spokojna dziewczyna i trudno bylo mnie wyprowadzic z rownowagi a
          teraz to tylko zeby zaciskam...tlumacze tak jak mowilyscie stanowczo i jak
          kamien w wode.Ona mi poprostu czasami smieje sie prosto w twarz i uwaza iz moj
          stanowczy ton glosu jest zabawny!!!! Blagam pomuzcie bo ja nerwow nie
          wytrzymam. Czy takie dziecko w ogole to moze miec nerwice? Dziekuje wam papa
          Agnieszka
    • anewtamm Re: zlosc u dwulatka raz jeszcze 09.08.04, 12:21
      Hej,
      Mój dwulatek też czasami potrafi dać w kość. Robi te identyczne gesty, sceny co
      wasze dzieci. Ja w takiej sytuacji albo ignoruję jego złość jeżeli dotyczy
      czegoś co on chce a ja nie (wychodzę z pokoju, ale jest na oku) lub
      zainteresuje go czymś ciekawym i zapomina co on chciał. Czasami też dostanie
      klapsa jak jest nie możliwy a widać że to są jego fanaberie.
Pełna wersja