chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie?

08.08.04, 22:12
Mialam dzis taki oto incydent na placu zabaw: mojego 10 mies synka posadzilam
na hustawce dla maluszkow (ktora ma ksztalt krzeselka) i moj maz go hustal,
ja usiadlam sobie na hustawce obok, ktora byla wieksza i zabawialam synka, co
bylo fajne bo malego bawilo to, ze mama husta sie obok i jeszcze do niego
mowi. Kilka metrow dalej siedzialy 4 kobiety na lawce (wszystkie w wieku 50-
60 lat), widuje je tam za kazdym razem, kiedy przychodze z synkiem na ten
plac zabaw. Nagle jedna z nich drze sie, ze to hustawka dla dzieci a nie
starych krow itp. Do tego druga jej wtorowala, uzywajac tekstow typu "stara
rura", "durna". Zwrocilam im uwage, ze powinny sie wstydzic, w tym wieku
uzuwajac takiego slownictwa, w dodatku zachowuja sie tak przy dzieciach. Wiec
znowu podniosly sie wyzwiska "holota", "wynocha na wioche" itp. Cos tam
jeszcze gadaly, w koncu stanelo na tym, ze powiedzialam im, ze brak im
kultury i w koncu przestaly sie wydzierac. Swiadkami calej historii byly
dzieci a takze ich rodzice, ktorzy siedziele w pobliskiej piaskownicy. Ciesze
sie bardzo, ze zaraz po ucichnieciu dyskusji, jeden z tatusiow, wzial swojego
malutkiego synka i zjechal z nim ze slizgawki (chlopiec byl zbyt maly zeby
zjezdzac sam), a nieco pozniej dwie mamy ( w tym mama tego chlopca ze
slizgawki) usiadly na hustawkach trzymajac swoje dzieci na kolanach. My
robimy tak samo gdy krzeselkowa hustawka jest zajeta. Ostatecznie okazalo
sie, ze reszta osob na placu zabaw rowniez korzysta z urzadzen, bo przeciez
dzieci, ktore jeszcze same nie umieja z nich korzystac takze chce sie bawic.
Moj synek uwielbia hustawki - samodzielnie zaczal siedziec dopiero tydzien
temu, czesniej wiec musielismy hustac sie z nim.
Dodam jeszcze, ze nie jestem typem wandala i zawsze upewniam sie, ze
urzadzenie nie dozna szkody po moim skorzystaniu z niego. A hustawki na tym
placu zabaw sa naprawde solidne i niejednego duuzego dzieciaka juz przezyly smile
Ciekawa jestem jak Wy reagujecie na podobnie chamskie zachowanie? Ja sama nie
moge pojac skad w ludziach tyle agresji, nawet w miejscu, gdzie teoretycznie
nie powinno sie jej chociaz ujawniac. Czasem jak spaceruje po tamtym osiedlu,
slysze mlode matki jak wrzeszcza na swoje dzieci, sa wulgarne... a teraz
jeszcze te babcie... cos okropnego...
    • monika291 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 08.08.04, 22:37
      Zgadzam się całkowicie,jeszcze tylko dodam ,że do szłu mnie doprowadzają
      starsze panie które sa na placu zabaw z 12 letnią wnuczką + 5 letnią i o tyle
      że ta młodsza może zrozumieć aczkolwiek jest jej ciężko się doczekać na
      zjeżdzalnię lub coś innego -moge zrozumiećc ale tej salachy 11-12 letniej nie a
      zwłaszcza ,ze prawdopodobnie waży więcej niż ja(43 kg max)
      I przyznam ,że zaczełam się zniżać to poziomu tych bab bo kiedyś nie
      dyskutowałam obecnie się prawie żre.Bo jak widze taką 12 latkę wazacą chyba z
      70 kg to popierwsze bym dosłownie zaj..... jej rodziców to co jej zrobili
      (babcie też) .
      Wkurza mnie to wszystko bo wiadomo ,że kobitka ważąca z 90 kg nie siada ot tak
      sobie na chuśtawkę albo na zjeżdzalnię przeznaczoną dla dzieci.
      Monika Z Nikolą(29.07.03)
      • grrrrw Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 08.08.04, 22:53
        Te agresywne i chamskie odzywki nie wynikały z tego, ze zrobiłaś coś nie tak z
        huśtawka. Cos innego było grane. Moze jestescie elegancko ubrani, moze one Was
        odebrały jako "bogaczy", bo przyjechaliście samochodem ? I wtedy wystarczy
        cokolwiek, zeby chamstwo i agresja wyszła na jaw.
        • danka24 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 01:02
          Dokładnie tak - to jest po prostu walka o władzę smile)) jak się nie ma gdzie
          zdobyć władzy, to i piaskownica jest dobra smile
          • agatka_s Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 08:33
            też wydaje mi się, że ta huśtawka tu nic nie miała do rzeczy, ale też nie
            przesadzałabym ze zbyt daleko idącą interpretacją (walka o władzę)...

            Jest taka kategoria ludzi którzy "bezinteresownie" naprawiają świat i muszą
            wszystkim zwracać uwagę. A to zawrzeszczą jak pieszy wejdzie na moment na
            ścieżkę rowerową, a to nakleją kartkę jak samochód źle zaparkowany, a to
            zadzwonią do ciebie że masz niegrzeczne dziecko, a to zwrócą uwagę jak na
            pustej ulicy przejdziesz na czerwonym świetle itp itd. Niby mają rację bo tego
            wszystkiego ww. nie powinno się robić, ale naprawdę to nie ich sprawa.

            Ja zazwyczaj gdy ktoś tak naciąganie zwraca mi uwagę (bo oczywiście są pewne
            sytuacje gdy należy o czymś powiedzieć bo czyjeś zachowanie stwarza zagrożenie,
            ale zazwyczaj łatwo odróznić jedna sytuacje od drugiej), mówie
            najczęściej "taka piękna pogoda, nie szkoda Pani czasu na te złości" albo " ja
            też życzę Pani miłego dnia"albo coś w tym stylu. Liczę do 10 i staram się być
            maksymalnie spokojna, odchodzę, nie reaguje. Takim naprawiaczom nie chodzi de
            facto o to aby coś naprawić ale o to aby wywołać awanturę, ja staram się więć
            do tego nie doprowadzać i zdusić konflikt w jego zarodku. Awantura i tak nigdy
            nie prowadzi do niczego konstruktywnego (a ręce trzesą mi się zazwyczaj po
            takiej pyskówce jeszcze długo po), a to, że ustąpie pola takiej krzykaczce czy
            krzykaczowi nic mnie nie kosztuje, a nawet sprawia duża frajdę że moge "byc
            ponad to". To jest oczywiście trudne, bo w pierwszym odruchu chce sie
            odpysknąć, ale można to w sobie wytronować. Serio, po pyskówce chodze cały
            dzień rozbita, a po zignorowaniu cały dzień usatysfakcjonowana że byłam taka
            mądra i się nie dałam sprowokować.
    • truskawkam73 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 08:49
      Witaj smile Ja także huśtam się na huśtawce obok, podczas gdy mój mąż huśta
      Kacperka. A najlepszą zabawą dla mojego synka jest kręcić karuzelą, gdy ja na
      niej siedzę smile) A tak wogóle to denerwują mnie starsze panie okupujące ławki
      na placu zabaw sad Rodzice z dziećmi nie mają gdzie spocząć. Jest to tym
      dziwniejsze, że tuż obok prawie są urocze cieniste alejki z licznymi ławkami,
      ale tam chyba jest mniej obiektów do obgadywania... Pozdrawiam Monika
    • aleksandrynka Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 09:40
      Oj, ja to bojowa jestem, szczególnie po ciąży (odpowiedzialność, lwica itd),
      mimo, że mama mnie dobrze wychowała. Jak się da, to grzecznie, szczególnie na
      początku. Wiesz, jestem wtedy górą, taka opanowana... Ale jak nie skutkuje to
      ostro, nie ma co się z palantami cackać, każdy musi znać swoje miejsce! smile
      W zasadzie utarczki i pyskówki mi się prawie nie zdarzają, omijają mnie
      szczęśliwie, chociaż czasami aż czekam, ale kiedyś miałam taką sytuację:

      Siedziałam na ławce, przy niej biegł chodnik prowadzący do bloku, a przy
      krawędzi chodniczka zaczynało się podwórko, czyli niezmierzona, betoniasta
      przestrzeń. Tak więc ławka-chodnik-beton. Obok ławki postawiłam wózek ze
      śpiącym maluszkiem, ok. 4 miesięcy. Tak mi się krzywo jakoś postawiło, ale nikt
      tamtędy nie szedł, i przecież można ominąć, na trawę się nie wejdzie. Szła
      babcia z wózeczkiem na zakupy i do mnie:
      - A co pani tak krzywo postawiła aż przejść nie można!
      Ja na to:
      - Przepraszam. I przesunęłam wózek robiąc jej miejsce. Ale to jej chyba nie
      wystarczyło, bo zaczęła mi robić jakieś uwagi, stoi i trajkocze nad wózkiem. No
      to ja:
      - a mało ma pani miejsca obok!?
      A ta swoje, co raz głośniej, że chamstwo... Proszę ją, żeby poszła, bo mi się
      dziecko obudzi. Nic. No to się wkurzyłam i ryknęłam:
      - idź mi stąd bo mi sie dziecko obudzi!!! Spojrzała się wymownie, obrażona, już
      chciała coś powiedzieć, ale nie zdążyła, bo dodałam wśiekłym, zdecydowanym
      głosem:
      - i to szybko!!!
      Obrażona w końcu poszła, cheche, ale miała minę! W razie co chciałam jeszcze
      dodać: bo psem poszczuję (nie mam psa), taka byłam wściekła. Nie wystarczyło
      jej, że przeprosiłam i zareagowałam na uwagę, nie. Musiała się pokłócić. No to
      ma. To i tak było łagodne, ale ze mną nie ma żartów.

      Chodzą takie babki, wtrącają mi się (mały płacze: niech pani go położy, odchyli
      oparcie, JA WIDZĘ, że on chce się położyć. Brrr!!! Mój syn NIE ZNOSI leżeć w
      wózku!!!), ale ignoruję albo spławiam. No albo się nie cackam, jw.
      I Wam, radzę to samo, tym bardziej, że nie robicie dzieciom krzywdy. Chodzą
      takie po świecie i węszą, gdzie by tu swoje 3 grosze wtrącić, a jak niemowlę
      biją, gwałcą, torturują, to nikt jakoś nie wiedział, nie zauważył... Niestety.
      • edytek1 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 11:08
        Jak Karolinka była malutka to zjeżdzałam ze zjeżdzalni, bujałam się itp...
        Teraz ograniczam się do nadzoru. Nikt mi nigdy nie powiedziała złego słowa. Co
        najwyżej słyszalam, że zachowuję się jak dziecko, co uznawałam za komplement,
        bo chciałabym mieć znowu ufność dziecka i dzieciecą radość życia.
    • bebejot Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 09.08.04, 18:44
      Jak dotąd bezpośrednio mnie to nie dotknęło, ale podejrzewam, że byłoby mi
      baaardzo trudno zachować się na poziomie po usłyszeniu jakiegokolwiek epitetu w
      stylu tych, które padły pod Twoim adresem.
      Dawanie dzieciom dobrego przykładu to podstawa, ale myślę, że nieco ciszej i
      bez młodocianych uszek-radarków zrewanżowałabym się szacownym matronom równie
      miłym epitecikiem np. w stylu - "a ty stara ropucho nie masz co w chałupie
      robić?" albo " co, sama byś sie pobujała, ale nie możesz, bo dupsko za szerokie
      urosło?"wink

      Myślę też, że dziewczyny mają rację - chamstwo na placu zabaw to przepychanki
      o dominację w społeczeństwie i wyraz bezsilności z tego powodu, że innym
      powodzi się lepiej, są radośni, szczęśliwi i... mieszczą się w dzicięcej
      huśtawcesmile

      Pozdrawiam
      Beciek mama Ludka
      • emma.12 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 11.08.04, 14:53
        A ja miałam inną sytuację.Moja córka dostała na urodziny konika Pony i była do
        niego bardzo przywiązana.Pewnego dnia bawiąc się w piaskownicy zapomniała o nim
        i poszłyśmy do domu.Po południu przyszłyśmy z powrotem,żeby go poszukać bo
        córka bardzo płakała.I co widzę.Dziewczynka 8 letnia biega z tym konikiem.Mama
        w towarzystwie koleżanek siedzi na ławce.Podchodzę do dziewczynki i mówię,że to
        chyba nie jest jej konik tylko mojej córki/był charakterystycznie "pomalowany"
        przez moją córkę/.Ta oczywiście wypiera się ,że to nieprawda,że mama jej
        kupiła.Idę do mamy i mówię,że nie musi mi go corka oddawać dzisiaj,że jak się
        pobawi za parę dni ale to jest mojej córki konik.A matka mi na to,że jak
        znaleziony to znaleziony a ja w ogóle mam z nią nie rozmawiać i w ogóle co ja
        tam robię.Zaznaczam,że byłam grzeczna i uprzejma a ona potraktowała mnie jak
        śmiecia.Pomijam to,że była o dobrych kilka lat ode mnie młodsza.Koleżanki w tym
        babcia tej dziewczynki zaczęły sie na mnie drzeć,że w mordę najlepiej mi dać
        itd.Przepraszam,że się rozpisałam ale chociaż to było 2 miesiące temu to nadal
        na samo wspomnienie mną trzęsie.Pozdrawiam.Emma
        • to-nie-ja Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 11.08.04, 16:58
          Rany Boskie, chyba bym nie wytrzymała i takiej głupiej pindzie przywaliła w
          mordę (przepraszam za wulgaryzm, ale to jest delikatne stwierdzenie). Skąd się
          bierze na świecie taki jamochłon, co gorsza taka pseudo mamusia uczy dziecko,
          że można zabrać cudzą rzecz czyli ukraść i nie ma się potem co dziwić, że mamy
          takie społeczeństwo złodziei albo kombinatorów. Moze to trochę dziwnie zabrzmi,
          ale powinni nie dopuszczać do rozmnażania się takim śmieciom.
          • aprze Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 11.08.04, 17:21
            ludzie są okropni i nie tylko na placu zabaw.
            Mam dwoje dzieci Bartek 6 lat Ewelinka 4 latka i jestem w ciąży (koniec 28
            tygodnia ciąży). W piątek zawoziłam moje dzieci do babci, było około 12 i
            strasznie gorąco a ja tak źle się czułam, że myślałam że zaram stracę
            przytomność. Razem z dziećmi usiadłam na podwujnym siedzeniu zaraz za kierowcą.
            Dwa przystanki przed moim weszły dwie starsze pani, jedna z nich miała kule. Jak
            tylko weszły od razu zaczeły mi się przyglądać i to tak, że jak by wzrok zabijał
            to ja bym była martwa. Jedna z nich usiadła na pierwszy siedzeniu przy dzwiach.
            Przez dwa przystanki przyglądały mi się i kręciły głowami. Przed moim
            przystankiem podnoszę się i mówię dziecią, że zaraz wysiadamy. Ta co stoi
            staneła tak abym nie przeszła i jeszcze zatarasowało drogę wózkię na zakupy.
            Z chamskim wyrazem twarzy patrzy się na mnie i złośliwie uśmiecha. Ja spokojnie
            wstałam mam zamiar iść do innego wyjścia i nagle to kobieta widzi, że jestem w
            ciąży robi się dla mnie miła, przepuszcza mnie i mówi "dopiero teraz widzę, że
            pani w ciąży". Autobus prawie pusty, tyle miesjc siedzących a one nie koniecznie
            muszą usiąć za kierowcą, i co z tego, że dzieci a ja blada i ledwo siedzę.
            Przepraszam rozpisałam się, ale to mnie strasznie zdenerwowało.
            Agnieszka
    • jani28 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 11.08.04, 16:18
      mam nadzieje, ze nie zjecie mnie zywcem, ale na przyklad na naszym placu zabaw
      na zabawkach sa poprzytwierdzane tabliczki z maksymalna dopuszczalna waga
      uzytkownika ( zwykle max 36 kg ) i wkurza mnie to, ze czesto siadaja na nie
      rozne wyrostki i dorosli. bujawki wielblada juz nie ma, bo jak zwykle u nas
      wszystko musi byc zniszczone, co nie jest pilnie strzezone
      • reda77 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 11.08.04, 20:20
        Czesc
        Rozumiem doskonale Twoja zlosc, bo rzeczywiscie takie tabliczki z max waga
        wszystko wyjasniaja. Ale na tej na ktorej ja siedzialam nie bylo zadnej, po
        drugie zapytalam meza czy sadzi ze to sa odpowiednio wytrzymale urzadzenia.
        Naprawde, ta hustawka, na ktorej siedzielismy byla solidna. Aha, nasunelo mi
        sie takie pytanie: co jesli dziecko wazy ponad 36 kg? Ma zakaz hustania sie? smile

        a ja jeszcze o jednej rzeczy chcialam napisac. Na placach zabaw bywam dopiero
        od wiosny, wiec wczesniej nie mialam okazji zauwazyc yakiej oto rzeczy: na
        kazdym placu zabaw wokolo znajduje sie trawnik, a przy trawnikach alejki (co
        nie trudno sobie wyobrazic), za alejka jest kolejny trawnik, nie nalezacy juz
        do placu zabaw. Wiele razy widzialam na placu zabaw, jak dziecko mowilo
        mamie/tacie.babi ze chce siku, i co robili? Brali dzieci na trawke n placu
        zabaw! To jakas zgroza? Wysadzac dzieci na trawniku to pol biedy, bo moze do
        domu daleko, ale czemu nei pojda na ten, po ktorym nie biegaja dzieci?? Moj syn
        ma teraz 10 miesecy, ale nie wyobrazam sobie ze zdolam pozwolic mu za rok bawic
        sie na tym trawniku, majac w pamieci te sikajace dzieci. Doprawdy, nie
        pojmuje... przeciez chyba ich dzici tez tam sie bawia... we wlasnych sikach...
        blee. A doslownie wystarczy przekroczyc alejke, by znalezc sie tam, gdzie
        dzieci nie siadaja ze swoimi zabawkami na trawie....
        Znowu sie rozpisalam, ale jak juz usiadlam to napisalam co mji lezy na
        watrobie.. smile
        Pozdrawiam
        • bebejot Re:sikanie na trawnikach i przeciążanie huśtawek 12.08.04, 14:08
          Zauważyłam że ludzie mają dużo więcej tolerancji do dziecięcych siuśków i kupek
          niż np "dorosłych" czy psich ew. kocich. Co nie zmienia postaci rzeczy, że te
          robaki, z których leczymy czasem swoje dzieci nie konieczie pochodzą od
          zwierzątek...

          A propos "przeciążania" huśtawek - jest w tym troche prawdy, że nie powinno
          się nadwyrężać sprzętów do 36 kg. Ale nie wierze, że matka z dzieckiem na
          kolanach będzie się huśtać "do dechy" jak to czynią np 30-kg dzieci.
          T
          eraz dygresja:
          Nasz plac zabaw ma "dużą przepustowość" i zabawki nie wytrzymują, nie tyle
          nawet ciężaru co częstotliwości użytkowania. Zgłosiłam problem połamanych
          huśtawek do spółdzielni i wiecie co mi powiedzieli - że jak zobaczę kogoś z
          innego osiedla to mam go pogonić:-00000. Wytłumaczyłam miłej pani ze
          spółdzielni,że nie mam ochoty występować w roli żandarma i to do nich powinno
          należeć ogrodzenie terenu, zamieszczenie regulaminu korzystania z placu zabaw i
          przynajmniej raz na pół roku inspekcja stanu urządzeń. Nadmieniłam,że przeczież
          za to płacimy w czynszu.
        • jani28 Re: chamstwo na placu zabaw - jak reagujecie? 12.08.04, 22:25
          dla starszych dzieci sa przeznaczone inne urzadzenia do zabawy: wieksze
          zjezdzalnie, pajak, hamak, hustawki itp ... naprawde nie musza sie bujac na
          zabawkach przenaczonych dla maluszkow az do odginania sprezyn
Pełna wersja