Proszę o opinie

19.08.04, 13:57
Wiadomo powszechnie (przynajmniej taka jest teoria), że nie powinno się
mówić do dzieci krytycznie o drugim rodzicu.
Czy jednak równie naganne jest mówienie krytycznych rzeczy do wsółmałzonka w
obecności dzieci?
Czy widzicie różnice miedzy "wasz ojciec nie ma racji" (do dzieci) a "nie
masz racji" (do męża)?
Czy to może pomniejszać wartość rodziców w oczach dzieci?
Piotr
    • marzena21 Re: Proszę o opinie 19.08.04, 14:32
      Tak, czytałam o tym w którejś z książek Samsona- chyba w Dobrych Rozmowach- i
      podzielam jego pogląd- że nie jest złe przeciwstawianie swojej odmiennej opinii
      opinii np. ojca. Bo ważne jest dla dziecka że rodzice to też zwykli ludzie,
      którzy różnią się od siebie i że jest to normalne jeżeli się ma odmienne
      poglądy na tą samą sprawę. Ważne jest zeby dziecko zobaczyło, ze można się na
      wzajem przekonać, wysuwać argumenty i że w końcu można swoją opinię zmienić
      czyli dać się przekonać. Później takie uzgodnione stanowisko powinno się
      przedstawić dzoecku- np." wiesz rozmawialiśmy z tatą -nawet jeżeli było to w
      obecności dziecka- i doszliśmy do wniosku że..... bo......".
      Natomiast widzę ogromną różnicę pomiędzy powiedzeniem "nie masz racji" do męża
      a "wasz tata nie ma racji" do dzieci. Myślę, ze uzasadnianie nie jest konieczne
      bo sprawa jest jasna. W pierwszym wypadku wykazujemy się dobrą wolą ustalenia
      wspólnej decyzji a w drugim występujemy niejako przeciw mężowi, ustawiamy się
      po drugiej stronie barykady i przygotowujemy do walki z mężem- kto jest
      silniejszy i kogo będzie na wierzchu. Bardzo złe postępowanie skłaniające
      dziecko zawsze do szukania takiej osoby, która jednak mu na coś pozwoli. Np.
      mogę iść na dwór? Na to mama: nie, bo nie odrobiłeś lekcji- no to dziecko idzie
      do taty - tata mówi że może no i dziecko wybiega z domu wołając do mamy "A tata
      mi pozwolił" - i jej zdanie już się nie liczy. Jeżeli zawsze będziemy
      posługiwali się ustalaniem wspólnego stanowiska- przekonywaniem się nawzajem-
      dziecko w podobnym wypadku pójdzie do taty i powie:"tato, chcę wyjść na dwór
      bo... możesz coś mamie powiedzieć?"
      Wszak różnice zdań to porządek dzienny i tylko powinniśmy nauczyć się i dziecko
      sztuki poszukiwania złotego środka, kompromisu, w reszcie czasami uległości w
      imię czegoś tam...
      Pozdrawiam
      • zako1 Re: Proszę o opinie 19.08.04, 14:42
        Dzieki za głos.
        Pytanie postawiłem bo moja zona ma pretensje do mnie o to, że przy dzieciach
        spieramy sie na temat postepowania.
        Żona mówi do dzieci "nie pójdziesz na podwórko" a ja odpowiadam "pozwól im bo
        maja lekcje odrobione".
        Nigdy nie komentuję decyzji żony nawet jeśli uważam ją za niesłuszną.
        Uważam,także, że żona sama pomniejsza swoją wartość w oczach dzieci
        mówiąc "idźcie z tym do ojca. Jak wam pozwoli to idźcie na podwórko".
        Znaczy, że sama nie umie podjąc prostej decyzji.
        A może się mylę?
        Piotr
        • steffa Re: Proszę o opinie 19.08.04, 23:30
          Na pewno nie wszystko trzeba maglować przy dzieciach, ale życie to w zasadzie
          ciągła konfrontacja, więc dlaczego dzieci utrzymywac w mylnym przekonaniu, że
          ludzie nigdy się nie kłócą. Chyba jednak w takich kłótniach ważne jest dojść
          do pewnych wniosków, a nie po prostu obrzucić się wyzwiskami, odwrócić na
          pięcie i rozejść w swoje strony. Ogólnie rodzice nie powinni nawzajem podważać
          swojego autorytetu, ale przecież można mieć inne zdanie. Nie piszesz, czy
          rozmawiałeś o tym z żoną i co ona na to.
        • gumitex Re: Proszę o opinie 19.08.04, 23:47
          Nie dziwię się, że odsyła dzieci do Ciebie, skoro zakwestionowałeś jej
          pierwotną decyzję. Myśli pewnie, "po co mam decydować, skoro mój mąż
          kwestionuje moje decyzje". I myślę, że robi to częściowo podświadomie, żeby
          uniknąć nieprzyjemnej dla siebie sytuacji.

          A dzieci swoją drogą szybko się uczą wykorzystywać brak jednolitego podejścia
          rodziców. Mój dwulatek już to czasem potrafi. Mama nie pozwala, to może zapytać
          tatę.
    • justyna1212 Re: Proszę o opinie 20.08.04, 10:04
      Ja uważam, że jeśli jedno z rodziców zezwoli nas coś dziecku (lub zabroni) to
      drugiemu rodzicowi nie wolno kwestionować tej decyzji w obecności dziecka.
      Jeśli nie zgadzamy się z tym co powiedział mąż (żona) powiedzmy mu o tym tak,
      aby dziecko tego nie słyszało. Dziecko musi mieć jednoznaczną odpowiedź. Nie
      tak, ze mama powie jedno, tata drugie.
    • judytak Re: Proszę o opinie 20.08.04, 10:07
      najpierw może oddzielmy dwie rzeczy:
      czy krytykujemy konkretny czyn, konkretną opinię drugiego rodzica, czy osobę
      tego rodzica?
      (upraszczając: "nie, tata nie ma racji, stolicą USA jest Washington, a nie Nowy
      Jork" oraz "wasz ojciec jest skończonym draniem")

      pierwsza rzecz jest normalna, i między sobą przy dzieciach, i między dzieckiem
      a rodzicem, takie jest życie, nikt nie może mieć zawsze racji :o)
      oczywiście ważne jest sformułowanie - żeby było jasne, czy rozmawiamy o
      sprawdzalnych faktach, których drugi może nie znał, może pomylił, i wtedy
      słowa "nie ma racji" są na miejscu,
      czy chodzi o opinie, odczucia, światopoglądy, kiedy trzeba być bardziej
      ostrożnym w sformułowaniach ("niektórzy tak sądzą, ale ja jestem przekonana,
      że...")

      druga kategoria "krytyki" jest niedopuszczalna, tak przy dzieciach, jak, tym
      bardziej, w rozmowie z dzieckiem, i jest niedopuszczalna również w odniesieniu
      do innych osób (dziadki, nauczyciele itp.)

      osobną kategorią są sprawy dotyczące bezpośrednio dziecka

      tu najlepiej jest, jeśli ustalają się wspólne, dzieciom też znane "kryteria
      postępowania" - wtedy zmieniamy (podważamy) decyzję drugiego rodzica tylko,
      jeśli jest sprzeczna z tymi zasadami
      ("można wyjść na podwórko dopiero po odrobieniu lekcji na jutro" i,
      np. "możecie wyjść, mama na pewno zapomniała, że jutro macie wycieczkę i lekcji
      nie ma, powiedzcie jej o tym, zanim wyjdziecie")

      może też tak być, że pewne decyzje zazwyczaj przypadają jednemu z rodziców (na
      przykład bo to on jest w domu o danej porze), drugi rodzic bywa wtedy
      niezorientowana co do zasad ("czy można jeść śniadanie w piżamie?"), w takiej
      sytuacji absolutnie nie powinien podważać decyzję rodzica "zazwyczaj
      odpowiedzialnego za dany temat", a zapytany wprost przez dzieci, najlepiej,
      jeśli się zastosuje do panujących zwykle zwyczajów, a jeśli nie, to zaznacza
      wyjątkowość sytuacji ("a czy mama na to pozwala? nie? no dobrze, macie dzisiaj
      święto, tata jest na urlopie, ale to wyjątek!")

      można (trzeba) jeszcze podważyć decyzję drugiego rodzica, jeśli jest ona
      naprawdę bardzo nierozsądna (np. niebezpieczna, sprzeczna z prawem itd.)

      jeśli wydaje nam się nierozsądna, ale niczym nie grozi, to nie należy się
      wtrącać, byłoby to bardzo nieprzyjemne dla drugiego rodzica, i "niewychowawcze"
      w stosunku do dzieci (tak, to jest komunikat: "nie słuchajcie mamy, ona się nie
      zna"!)
      można za to zadawać "pomocnicze pytania"
      ("ale wiesz, że już jest po 20-tej?"), a jeśli odpowiednio doinformowany drugi
      rodzic mimo wszystko podtrzymuje swoja decyzję, to trudno, trzeba to przyjąć i
      już
      "przyjąć i już" jest trudno, wszystko w człowieku się gotuje, wyrywa, wiem,
      znam to, ale też znam następstwa tego, jak się nie udaje :o(

      to, że żona "odsyła" dzieci po decyzję do tatusia, może oznaczać kilka rzeczy:
    • anek.anek Re: Proszę o opinie 20.08.04, 11:22
      Moim zdaniem nie mówienie sobie przy dzieciach (nie kłóceniu się, tylko
      rzeczowa rozmowa!)nawet z wytknięciem błędów prawdy jest głupotą. Wychowujemy
      wówczas dzieci w jakimś sztucznym świecie. To, że się ze sobą nie zgadzamy jest
      częścią nas i świata!
      Jeśli sytuacja tego wymaga i chcemy powiedzieć, że drugi rodzic się myli bez
      jego obecności, to można to zrobić w sposób delikatny, tak, żeby dziecko nie
      odebrało tego jako "atak" na tego drugiego! Wystarczy zamiast "wasz ojciec nie
      ma racji" powiedzieć:" moim zdaniem tata się pomylił" I wytłumaczyć dlaczego.
      To nie jest podkopywanie autorytetu. Śmieszą mnie rodziny, które przy dzieciach
      za wszelką ceną chcą być zgodne przy każdym najgłupszej i najprostszej sprawie.
Pełna wersja