mamakrzysiuli
23.08.04, 09:45
Witam. Jestem mamą 9-cio letniego syna i 18-sto miesięcznej córki. Mąż uważa,
że jestem nadopiekuńcza w stosunku do syna, bo nie chcę się zgodzić na to, by
syn sam jeździł autobusem MPK do centrum (ok.8 przystanków) na zajęcia
taneczne(mieszkamy w dużym mieście). To oczywiście pomysł męża nie syna,
któremu nie chce się wozić go tam samochodem. Odkiedy urodziło się drugie
dziecko mąż uznał, że syn jest "prawie dorosły".Ja wciąż widzę w nim małe
dziecko. Kolejnym argumentem męża na moją nadopiekuńczość jest to, że nie
zgodziłam się na wyjazd syna na kolonie w zeszłym roku bo uznałam, że to dla
niego za wcześnie. Czy ja żeczywiście jestem nadopiekuńcza? Co o tym
sądzicie? Aby obraz był pełny muszę chyba dodać, że jestem starsza od męża o
9 lat i mąż bardzo wcześnie wyfrunął z domu (18 lat). To z pewnością ma wpływ
na naszą różnicę w sposobie wychowania dzieci.
PS.
Jeszcze jedno: jakie obowiązki mają Wasze 9-cio letnie pociechy?
Pozdrawiam ciepło